Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Joker, czyli przejmujące wezwanie do empatii
#1
Nie mam zamiaru w ramach tego wątku recenzować tego filmu. Jeśli ktoś jest zainteresowany, recenzji jest całe mnóstwo. Powiem krótko, że film jest rewelacyjny (na mojej skali 9/10), oczywiście w dużej mierze dzięki odtwórcy roli Jokera, ale nie tylko gra aktorska w tym filmie zachwyca, to co stanowi największą wartość tego filmu, to jego przekaz. Interpretacji tego filmu jest co najmniej kilka, nie będę ich przytaczać, skupiając się na tej warstwie, która na mnie zrobiła największe wrażenie.

Powiem szczerze, że oglądając ten film i później myśląc nad nim, miałem skojarzenia z naszym forumowym wątkiem o incelach. Nie pamiętam dokładnie, jakie słowa padły z klawiatury Stoika, ale to było właśnie coś w stylu tego tekstu, który wygłosił Joker tuż przed tym, jak zdobył się na pewien „żart” podczas programu TV. Bohater zwraca się do prezentera TV, który wcześniej sobie z niego stroił żarty, słowami „Ukręciłeś na siebie bicz”. Stoik pisał m.in. o tym, że społeczeństwo same sobie pracuje na inceli, rozgoryczonych facetów, którymi społeczeństwo najpierw pomiatało, wciskało kit, ciskało kłody pod nogi, a później wymaga, żeby zachowywali się porządnie, jak gdyby nigdy nic. 

Ten film nie jest rzecz jasna o incelach, ale ten film jest o osobach, które zostały sponiewierane przez życie, przez różne okoliczności, na które nie mieli wpływu, a które położyły się cieniem na ich życiu i o tym, jak nikogo to cierpienie, przez które przechodzą nie interesuje, jak społeczeństwo konsekwentnie kopie leżących, jak ci którzy mieli więcej szczęścia w życiu, którym się udało dostać na szczyt, okazują im obojętność lub pogardę, traktują jak trędowatych. I o tym, jak ten ból, który stopniowo w tych osobach narasta, daje tym osobom wewnętrzną siłę, w którą to społeczeństwo inwestowało z każdym podłożeniem nogi, jest to rewolucyjna siła niszczenia, pragnienie zemsty, powetowania poniesionych krzywd.

Niektórzy komentatorzy tego filmu postrzegają ten film jako ostrzeżenie przed rewolucją, inni widzą w tym wezwanie do rewolucji i anarchii, natomiast ja widzę w tym filmie głośne, do bólu przejmujące wezwanie do empatii, do głębokowzroczności, do tego, by nie oceniać ludzi po pozorach, nie klasyfikować jako świrów, szurów, społeczne odpady, które zasługują na ostracyzm i pogardę tylko dlatego, ze zachowują się dziwnie, mówię dziwne rzeczy, może dziwnie wyglądają, wzbudzają strach, niepokój, dyskomfort. Nie wiemy, przez co ci ludzie przeszli, nie wiemy, jakie rany noszą w swoich sercach, nic nie wiemy o ich wrażliwości, o tym, gdzie są obecnie na skali desperacji. Być może są dziwni, być może są niebezpieczni, ale jeśli my sami staniemy po stronie bijących, to nie uczynimy tego człowieka mniej dziwnym i bardziej bezpiecznym. Jeśli nie z troski o tego człowieka, to z troski o nasze cale społeczeństwo, o nasze bezpieczeństwo, powinniśmy dla takich osób otworzyć serca i po prostu wysłuchać, próbować zrozumieć, pomóc. 

W kontekście przekazu płynącego z tego filmu szczególnie wymowne są sceny przedstawiające rozmowy z psychiatrą, kiedy Joker zarzuca psychiatrze, że tak naprawdę w ogóle go nie słucha, ciągle zadaje te same pytania, a w ostatniej scenie, kiedy psychiatra prosi go o opowiedzenie dowcipu, z którego Joker się zaśmiał, stwierdza, że „i tak pani nie zrozumie".

Ten film zdaje się mówić – wszyscy jesteśmy współodpowiedzialni za zło, które się dzieje na świecie, a etykietki „zły człowiek” używamy po to, żeby wybielić się we własnych oczach, żeby po piłatowemu umyć rączki. I to zaślepienie, ta arogancja, która nas przepełnia nie ujdzie nam płazem, ponieważ zło zwyciężane złem odwdzięczy się w dwójnasób. 

Odpowiedz
#2
towarzyski.pelikan napisał(a): Ten film nie jest rzecz jasna o incelach, ale ten film jest o osobach, które zostały sponiewierane przez życie, przez różne okoliczności, na które nie mieli wpływu, a które położyły się cieniem na ich życiu i o tym, jak nikogo to cierpienie, przez które przechodzą nie interesuje, jak społeczeństwo konsekwentnie kopie leżących, jak ci którzy mieli więcej szczęścia w życiu, którym się udało dostać na szczyt, okazują im obojętność lub pogardę, traktują jak trędowatych.

Wszyscy ludzie są prędzej czy później, na przeróżne sposoby, poniewierani przez życie. Również ci, którym udało się "dostać na szczyt" mają swoje cierpienia, choroby (np. Steve Jobs), depresje i samobójstwa (np. Robin Williams). Poczytaj sobie życiorys Keanu Reevesa - niby tyle osiągnął, a jego życie to pasmo wielkich nieszczęść. Albo taka Anna Przybylska - miała wszystko - rodzinę, kasę, karierę, urodę, a wszystko chuj (rak) strzelił.

Incel czy nie incel, człowiek z nizin czy wyżyn - każdy ma przejebane i każdy powinien próbować walczyć z tym co go w życiu spotyka. Gdyby tak każdy się użalał nad każdym, to nikt na nic nie miałby czasu. Dlatego jest obojętność, dlatego nikogo nie interesują te cierpienia. I dobrze, bo jakby tak zacząć myśleć o tych wszystkich cudzych tragediach i cierpieniach, to wypadałoby iść się powiesić.

Dlatego empatia jest niepotrzebna - nie ma co się smucić smutkiem innych - w niczym to nikomu nie pomoże. Lepiej po prostu realnie pomóc jeśli można i tak też się robi - są różne akcje charytatywne, programy etc. W sumie twierdzenie, że społeczeństwo kopie leżących jest błędne.
Odpowiedz
#3
lumberjack napisał(a): Wszyscy ludzie są prędzej czy później, na przeróżne sposoby, poniewierani przez życie. Również ci, którym udało się "dostać na szczyt" mają swoje cierpienia, choroby (np. Steve Jobs), depresje i samobójstwa (np. Robin Williams). Poczytaj sobie życiorys Keanu Reevesa - niby tyle osiągnął, a jego życie to pasmo wielkich nieszczęść. Albo taka Anna Przybylska - miała wszystko - rodzinę, kasę, karierę, urodę, a wszystko chuj (rak) strzelił.

Incel czy nie incel, człowiek z nizin czy wyżyn - każdy ma przejebane i każdy powinien próbować walczyć z tym co go w życiu spotyka. Gdyby tak każdy się użalał nad każdym, to nikt na nic nie miałby czasu. Dlatego jest obojętność, dlatego nikogo nie interesują te cierpienia. I dobrze, bo jakby tak zacząć myśleć o tych wszystkich cudzych tragediach i cierpieniach, to wypadałoby iść się powiesić.

Dlatego empatia jest niepotrzebna - nie ma co się smucić smutkiem innych - w niczym to nikomu nie pomoże. Lepiej po prostu realnie pomóc jeśli można i tak też się robi - są różne akcje charytatywne, programy etc. W sumie twierdzenie, że społeczeństwo kopie leżących jest błędne.
Wydaje mi się, że piszesz stricte o empatii emocjonalnej, na co wskazuje użycie frazy "smucić się smutkiem innych". Chciałbym, żeby to wezwanie do empatii, o którym uważam, ze jest ten film, traktować w szerszym znaczeniu słowa empatia. Mianowicie, w takim, żeby postawić się choćby intelektualnie (poznawczo) w sytuacji drugiego człowieka, nawet jeśli tę empatię ograniczymy do "Ok, nie będę oceniać tego człowieka, nie wiem, w jakiej był sytuacji", to już będzie to sukces. Nie trzeba się wczuwać w cierpienia, zresztą nie da się do tego zmusić, jedni ludzie mają tę zdolność, inni - nie.

Ty zakładasz tę szeroko pojmowaną empatię już zauważając, że do ludzi trzeba wyciągać pomocną dłoń. Człowiek niempatyczny w ogóle nie postrzega "innych" jako potencjalnych ofiar, osób potrzebujących, tylko śmieci, wrogów, odpady, których trzeba ze społeczeństwa wyrugować.

Na jakiej podstawie uważasz, że twierdzenie, iż społeczeństwo kopie leżących jest błędne? Masz na myśli to, że nie całe społeczeństwo? Jeśli tak to pełna zgoda.
Odpowiedz
#4
Nie wiem, do każdej sytuacji należy podchodzić indywidualnie, czasem są takie, że ktoś uderzy kogoś w twarz i później mówi ale jesteś czerwony na twarzy jak tak można i za to wymierza drugi raz, ale nie zawsze.
Myśleć to co prawdziwe, czuć to co piękne i kochać co dobre – w tym cel rozumnego życia.

Platon
Odpowiedz
#5
Lampart napisał(a): Nie wiem, do każdej sytuacji należy podchodzić indywidualnie, czasem są takie, że ktoś uderzy kogoś w twarz i później mówi ale jesteś czerwony na twarzy jak tak można i za to wymierza drugi raz, ale nie zawsze.
Masz rację. Czasem jedna osoba daje w twarz, a inna poprawia z powodu czerwieni na twarzy, a trzecia dostanie wpierdol, bo się tylko krzywo spojrzała.

Nasz filmowy Joker kierował się jednak zasadą sprawiedliwości, tzn. mścił się tylko na tych, którzy mu podpadli, a te nieliczne osoby, które nigdy go nie skrzywdziły, pozostawił w spokoju. Niby oszalał, ale nie na tyle, żeby walić gnatem w kogo popadnie.
Odpowiedz
#6
Zwiastuny mnie nie zachwyciły, nie było ani jednej sceny w której by coś komuś zrobił, ale opinie widzę, że zbiera dobre.
Myśleć to co prawdziwe, czuć to co piękne i kochać co dobre – w tym cel rozumnego życia.

Platon
Odpowiedz
#7
Lampart napisał(a): Zwiastuny mnie nie zachwyciły, nie było ani jednej sceny w której by coś komuś zrobił, ale opinie widzę, że zbiera dobre.
Ja prawie nigdy nie oglądam zwiastunów, bo zwykle mnie zniechęcają, za to zaglądam czasem do recenzji, szczególnie polecam Tomka Raczka.

Moim zdaniem, to trzeba obejrzeć, w sensie, że teraz jak to obejrzałam, z tej perspektywy, jak sobie wyobrażam, że bym tego filmu nie obejrzała, to byłaby to dla mnie wielka strata, ale zdarzają się też negatywne opinie.

Pewnie dużo zależy od tego, czego się w filmie szuka. To jest dramatothriller, który wstrząsa emocjonalnie. Oglądając ten film, stajesz się Jokerem, stąd mi się wzięła moja nowa kreacja forumowa. Tak się wczułam, ze do teraz mnie trzyma  Duży uśmiech
Odpowiedz
#8
Na pewno wielu ludzi będzie sympatyzować z Jokerem. Bo prawie każdy lubi widzieć jak dupkom się dostaje, no może oprócz dupków Duży uśmiech
Myśleć to co prawdziwe, czuć to co piękne i kochać co dobre – w tym cel rozumnego życia.

Platon
Odpowiedz
#9
Zauważyłam, ze negatywne oceny głównie wystawiają osoby, które do filmów podchodzą bardzo intelektualnie, np. czepiają się dziur w scenariuszu, jakichś nieudanych dialogów, ew. osoby, które maja podejście moralistyczne i węszą w tym filmie jakieś wezwanie do rozróby. Ktoś, kto odbiera filmy emocjonalnie i nieideologicznie, powinien wyjść z kina w pełni usatysfakcjonowanym.
Odpowiedz
#10
No podobno kilka osób wyszło z kina bo był taki YouTuber na seansie.
Myśleć to co prawdziwe, czuć to co piękne i kochać co dobre – w tym cel rozumnego życia.

Platon
Odpowiedz
#11
towarzyski.pelikan napisał(a): Na jakiej podstawie uważasz, że twierdzenie, iż społeczeństwo kopie leżących jest błędne?

Każdy kiedyś był, jest lub będzie "leżącym". Gdyby było tak jak twierdzisz, to obserwowalibyśmy niekończącą się kopaninę każdego z każdym. Ludzie są jednak bardziej dobrzy niż źli i o wiele chętniej pomagają niż dobijają.
Odpowiedz
#12
lumberjack napisał(a): Ludzie są jednak bardziej dobrzy niż źli i o wiele chętniej pomagają niż dobijają.
Pod warunkiem, że jest "swój". Dla osób ze swojego plemienia jesteśmy dobrzy. Ale wystarczy, ze będziesz się czymś wyróżniał, odstawał od reszty, a poczujesz kopnięcie buta na swojej twarzy. Co Ty, do szkoły nie chodziłeś? Nie widziałeś, co się robi z "syfiarzami"? Ja zawsze współczułam tym osobom, ale nie miałam odwagi podejść i wesprzec, bo wiedziałam doskonale, ze jak to zrobię, sama będę "syfiarzem", a tego bym z pewnością nie zniosła. I choć potępiam u samej siebie takie zachowanie, to była to maksymalna dawka empatii, na jaką mogłam sobie pozwolić w tym okresie. Jeśli nie potrafisz się zdobyc na pomoc, to przynajmniej nie kop.
Joker by mnie oszczedził.
Odpowiedz
#13
towarzyski.pelikan napisał(a): Ten film nie jest rzecz jasna o incelach, ale ten film jest o osobach, które zostały sponiewierane przez życie, przez różne okoliczności, na które nie mieli wpływu, a które położyły się cieniem na ich życiu i o tym, jak nikogo to cierpienie, przez które przechodzą nie interesuje, jak społeczeństwo konsekwentnie kopie leżących, jak ci którzy mieli więcej szczęścia w życiu, którym się udało dostać na szczyt, okazują im obojętność lub pogardę, traktują jak trędowatych. I o tym, jak ten ból, który stopniowo w tych osobach narasta, daje tym osobom wewnętrzną siłę, w którą to społeczeństwo inwestowało z każdym podłożeniem nogi, jest to rewolucyjna siła niszczenia, pragnienie zemsty, powetowania poniesionych krzywd.
(...)
Nie wiemy, przez co ci ludzie przeszli, nie wiemy, jakie rany noszą w swoich sercach, nic nie wiemy o ich wrażliwości, o tym, gdzie są obecnie na skali desperacji. Być może są dziwni, być może są niebezpieczni, ale jeśli my sami staniemy po stronie bijących, to nie uczynimy tego człowieka mniej dziwnym i bardziej bezpiecznym. Jeśli nie z troski o tego człowieka, to z troski o nasze cale społeczeństwo, o nasze bezpieczeństwo, powinniśmy dla takich osób otworzyć serca i po prostu wysłuchać, próbować zrozumieć, pomóc. 

Twierdzisz więc, że ludzi niebezpiecznych, bandytów, morderców i terrorystów, nie należy wbijać na pal, łamać kołem, zamurowywać w ciemnicy o chlebie i wodzie do końca życia, tylko próbować ich zrozumieć, zachowując niezbędne środki ostrożności i przymusu, i być może nawet przywrócić do normalnego życia? No proszę, jak to zwykła bajka dla dzieci dorosłego człowieka nawet portali zdeprawicować.
Odpowiedz
#14
Gdyby tak było, nie sympatyzowałbym z Jokerem, który się z bandytami nie cackał. Gdzieś we mnie jednak drzemie żądza dzikiej zemsty.
Odpowiedz
#15
W każdym drzemie. To grzech pierworodny. Wszyscy jesteśmy potomkami morderców. Oryginalny Joker w starożytnym komiksie był właśnie takim stereotypowym, irracjonalnym bandytą, z którym pozytywny bohater, Netoperek, się nie cackał. Joker z perspektywy Netoperka nie miał żadnej przeszłości, życia wewnętrznego, był po prostu psychopatycznym bandziorem. A wystarczy tylko na tę samą postać popatrzeć z innej perspektywy, a żądnym zemsty prawicowym Netoperkom mięknie rura i już nie domagają się pomsty i zemsty. I tak naprawdę o to chodzi w empatii - aby spróbować spojrzeć na każdego z jego perspektywy, a nie tylko jako Netoperek. Bez empatii nie ma obiektywizmu, bez miłości nie ma prawdy. "Joker" to kolejny film wpisujący się w tę postmodernistycznochrześcijańską tradycję.  Tak samo deprawicuje się młodsze dzieci filmami takimi jak nowa wersja "Śpiącej królewny", opowiedziana z perspektywy Złej Wróżki. I wszystkie te modne bajeczki w których bohaterami pozytywnymi są ogry, upiory, zombie itd. Tak właśnie powstaje multi kulti lewicowo-liberalne, upadają bałwany dawnego podziału na Civitas Dei i Civitas Diaboli, a ty się łapiesz na lep wiadomym siłom.

Znaczy, cieszy mnie to, jako agenta wiadomych sił.
Odpowiedz
#16
ZaKotem napisał(a): W każdym drzemie. To grzech pierworodny. Wszyscy jesteśmy potomkami morderców. Oryginalny Joker w starożytnym komiksie był właśnie takim stereotypowym, irracjonalnym bandytą, z którym pozytywny bohater, Netoperek, się nie cackał. Joker z perspektywy Netoperka nie miał żadnej przeszłości, życia wewnętrznego, był po prostu stereotypowym psychopatycznym bandziorem. A wystarczy tylko na tę samą postać popatrzeć z innej perspektywy, a żadnym zemsty prawicowym Netoperkom mięknie rura i już nie domagają się pomsty i zemsty. I tak naprawdę o to chodzi w empatii - aby spróbować spojrzeć na każdego z jego perspektywy, a nie tylko jako Netoperek. Bez empatii nie ma obiektywizmu, bez miłości nie ma prawdy. "Joker" to kolejny film wpisujący się w tę postmodernistycznochrześcijańską tradycję.  Tak samo deprawicuje się młodsze dzieci filmami takimi jak nowa wersja "Śpiącej królewny", opowiedziana z perspektywy Złej Wróżki. I wszystkie te modne bajeczki w których bohaterami pozytywnymi są ogry, upiory, zombie itd. Tak właśnie powstaje multi kulti lewicowo-liberalne, upadają bałwany dawnego podziału na Civitas Dei i Civitas Diaboli, a ty się łapiesz na lep wiadomym siłom.

Znaczy, cieszy mnie to, jako agenta wiadomych sił.
Ale Ciebie ZaKotku, to nie powinno dziwić po moim wyznaniu w temacie Milo Yiannopoulos - "niebezpieczny pedał"

Cytat:Właśnie obejrzałam wywiad Petersona z Milo Yiannopoulos (wcześniej nie  znałam tego człowieka) i jestem urzeczona, nie będę przy tym ukrywać, że poniekąd z tego powodu, że się z nim w dużym stopniu utożsamiam. Też mam liberalną duszę i konserwatywny światopogląd. Jestem człowiekiem paradoksalnym - tak jak ten gościu (...)
(...)
Obecnie Milo jest człowiekiem wyklętym zarówno przez lewą, jak i prawą stronę. Funkcjonuje sobie na uboczu, z dala od mainstreamu w roli konserwatywnego trolla, buduje sieć kontaktów/wpływów poza mediami społecznościowymi. Nie ma zamiaru wkupywać się w łaski konserwatystów, zarzuca im, że wydalając go, pozbyli się kogoś bardzo cennego. Jego zdaniem nie zasłużyli sobie na niego. To też jest moim zdaniem ciekawe spostrzeżenie. Trafnie moim zdaniem zauważa, że konserwatyści przez to swoje bezwzględne oddanie autorytetom, regulaminom, nieugiętość w szufladkowaniu ludzi sami sobie szkodzą. Jak tylko pojawia się jakaś osoba, która niczym Jezus Chrystus próbuje spojrzeć na ten zapuszkowany, sztywny świat z boku, rzucić świeże, nowe światło, to od razu dostaje bana. Albo się podporządkowujesz, albo tam są drzwi. Razem z tymi niesfornymi buntownikami wywalają za drzwi życie.

Tym optymistycznym akcentem zaczyna we mnie odżywać nadzieja na połączenie ze sobą lewactwa z prawactwem w jakąś sensowną całość, a warunkiem urzeczywistnienia tego zespolenia jest zajęcie pozycji DYSTANSU. Ale nie takiego dystansu niezaangażowanego, tylko takiego dystansu artystycznego, gdzie jak najbardziej jest zaangażowanie, ale nie ma ideologii. Milo mi uświadomił, że kluczem jest HUMOR. 
Odpowiedz
#17
ZaKotem:
Cytat:"Joker" to kolejny film wpisujący się w tę postmodernistycznochrześcijańską tradycję.  Tak samo deprawicuje się młodsze dzieci filmami takimi jak nowa wersja "Śpiącej królewny", opowiedziana z perspektywy Złej Wróżki. I wszystkie te modne bajeczki w których bohaterami pozytywnymi są ogry, upiory, zombie itd. Tak właśnie powstaje multi kulti lewicowo-liberalne, upadają bałwany dawnego podziału na Civitas Dei i Civitas Diaboli, a ty się łapiesz na lep wiadomym siłom.

Znaczy, cieszy mnie to, jako agenta wiadomych sił.
A mnie nie cieszy sprowadzanie kultury to tandetnej komerchy, która kształtuje ludzi nie potrafiących samodzielnie wyciągać wniosków. Tak samo doskonale sprzedaje się stereotyp faceta macho, który jest tym bardziej męski im bardziej jest brutalny i bezwzględny.
Szacunek do ludzi wykolejonych jest czymś zupełnie innym, nie czyni z nich bohaterów lecz zmusza do samodzielności, jest formą kredytu zaufania, mobilizuje ich do pracy nad sobą.
"Miłość jest sprawą uczucia. Nie ma nic wspólnego z moralnością. Uczucie natomiast nie zna zdrady. Ono wzmaga się, znika albo się zmienia. Gdzie tu zdrada. Miłość to nie kontrakt"   Erich Maria Remarque
Odpowiedz
#18
Rodica napisał(a): A mnie nie cieszy sprowadzanie kultury to tandetnej komerchy, która kształtuje ludzi nie potrafiących samodzielnie wyciągać wniosków.
Ale przecież narracja uczłowieczająca ludzi czyniących zło bardziej prowokuje do jakiegoś samodzielnego myślenia, niż „klasyczna”, w której złoczyńca jest tylko przeszkodą do pokonania przez bohatera.
Cytat:Tak samo doskonale sprzedaje się stereotyp faceta macho, który jest tym bardziej męski im bardziej jest brutalny i bezwzględny.
No właśnie ostatnio coraz słabiej się sprzedaje, bo taki stereotyp się ograł. Więc nawet jak ktoś chce sprzedać prostą historyjkę o bohaterze, który tłucze „tych złych”, to musi ją jakoś „okrasić”, żeby nie wyglądało to durnie.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
#19
zefciu:
Cytat:Ale przecież narracja uczłowieczająca ludzi czyniących zło bardziej prowokuje do jakiegoś samodzielnego myślenia, niż „klasyczna”, w której złoczyńca jest tylko przeszkodą do pokonania przez bohatera
Uczłowieczają czy usprawiedliwiają?
Nie oglądałam tego fimu, więc nie będę twierdzić, że akurat ten film gloryfikuję złoczyńcę.
Problematyczne jest to, że ludzie mają tendencję do otaczania kultem bandziorów, jako biedne ofiary przemocy.

Cytat:No właśnie ostatnio coraz słabiej się sprzedaje, bo taki stereotyp się ograł. Więc nawet jak ktoś chce sprzedać prostą historyjkę o bohaterze, który tłucze „tych złych”, to musi ją jakoś „okrasić”, żeby nie wyglądało to durnie.
Może mam pecha, zazwyczaj kiedy próbuję obejrzeć jakiś film, natykam się na sceny przemocy i seksu.
"Miłość jest sprawą uczucia. Nie ma nic wspólnego z moralnością. Uczucie natomiast nie zna zdrady. Ono wzmaga się, znika albo się zmienia. Gdzie tu zdrada. Miłość to nie kontrakt"   Erich Maria Remarque
Odpowiedz
#20
Rodica napisał(a): Uczłowieczają czy usprawiedliwiają?
Nie oglądałam tego fimu, więc nie będę twierdzić, że akurat ten film gloryfikuję złoczyńcę.
Problematyczne jest to, że ludzie mają tendencję do otaczania kultem bandziorów, jako biedne ofiary przemocy.
Sprawiają, ze zaczynasz go rozumieć. To nie jest usprawiedliwienie moralne, ale psychologiczne.

"Joker" może przybrać równie dobrze kształt kobiety, jedna z moich ulubionych feministycznych rebel songów:



Jak prześledzisz tekst, będziesz miała film "Joker" w pigułce.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości