Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
PiS jest dziki, PiS jest zły, PiS ma bardzo ostre kły
pilaster napisał(a): Bo trzecia opcja, że to działania polityków KWIN zahamowały ten odpływ, to raczej nie wchodzi w grę.

No nie bardzo. Na Wolność mogłem hipotetycznie zagłosować, ale na konfę nie oddałbym głosu nawet po odejściu Godek.


Jeszcze zachodzi problem błędnej identyfikacji.
Tak samo jak politycy mogą źle rozumieć, która grupa ich popiera, tak samo wyborcy mogą źle rozumieć (nie interesować się dość znacząco, nie wiedzieć zbyt wiele o - kimś, czymś, być zmylonym przez emocje itp.). I tak, PiS obiecując podniesienie kwoty wolnej, a nie realizując tego postulatu, mógł skłonić pewną część do wybrania Konfederacji, która obiecuje jeszcze wyższy wzrost kwoty wolnej niż obiecał PiS. Tak samo Wolność nałapała część elektoratu Palikota, poprzez podejście do konopi.
The Phillrond napisał(a):(...)W moim umyśle nadczłowiekiem jawi się ten, kogo nie gnębi strach przed nieuniknionym i kto dąży do harmonijnego rozwoju ze świadomością stanu rzeczy
.
Odpowiedz
pilaster napisał(a): Najwyraźniej w ostatnich latach tempo odpływu z KWIN do PO w miarę dojrzewania wyborców znacznie zmalało. Oznacza to że albo PO stała się za bardzo "lewicowa", albo tempo dorabiania się młodych za PIS znacząco spadło i dłużej pozostają oni wystarczająco niezamożni, aby KWIN zachowało dla nich atrakcyjność.
Gdyby tak było, elektorat Konfy powinien się zacząć starzeć. Może po prostu PO stała się "obciachowa" po Bronku i Eli, zwłaszcza, że Schetyna to nie jest jakiś uwodziciel tłumów jak Tusk.
pilaster napisał(a): albo tempo dorabiania się młodych za PIS znacząco spadło i dłużej pozostają oni wystarczająco niezamożni, aby KWIN zachowało dla nich atrakcyjność.
Może tak być..
pilaster napisał(a): Bo trzecia opcja, że to działania polityków KWIN zahamowały ten odpływ, to raczej nie wchodzi w grę.
No bez jaj Uśmiech
pilaster napisał(a): Niekoniecznie. Skąd to przypuszczenie?
Racja. Tu raczej inna zależność powinna wystąpić, z wiekiem przepływ PO-Wiosna powinien maleć, a rosnąć PO-SLD.
pilaster napisał(a): Przede wszystkim widać, jak bardzo nieistotna jest oś "światopoglądowa", Klastry zidentyfikowane przez pilastra na podstawie cech demograficznych elektoratów (wieku, wielkości gmin, inteligencji, patriotyzmu, zamożności), pokrywają sie z podziałem ekonomicznym, a nie "światopoglądowym" Przepływ zachodzi do partii mających zbliżony program ekonomiczny, a nie "światopoglądowy".
Tu pytanie o przepływ PO-Lewica. Inna sprawa, że program Lewicy jest na dziś trochę jak kot Schroedingera, co tam realnie jest to się okaże, gdy sytuacja polityczna powie "sprawdzam" i funkcja falowa skolapsuje.
pilaster napisał(a): Jeszcze bardziej dotyczy to stosunku do UE, gdzie KWIN znalazł się pomiędzy PIS a PSL
Ano. Ale jest tu bardzo ciekawa rzecz. Stosunek do UE w ogóle nie wydaje się korelować z poglądami gospodarczymi. Ale z obyczajowymi już tak.
pilaster napisał(a): Żeby jeszcze w Konfie to zrozumieli...
Nie liczyłbym..
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
Niektórzy wieszczą, że podział lewica-prawica powoli staje się przeżytkiem. Świat coraz bardziej będzie dzielił się na postępowych, wyuzdanych i bezbożnych cosmopolitów, którzy są stosunkowo wolnorynkowi (oczywiście nie tak, jak Korwin) i stowarzyszeni z wielkim kapitałem korporacyjnym, oraz zwolenników państwa narodowego i klerykałów skoligaconych z drobnymi i średnimi firmami, które mają bardzo małe obroty w handlu zagranicznym. Taka IKEA będzie propagowała pederastię, zaś Auchan, czy Lidl będzie urządzał "ciche godziny" dla osób z autyzmem i zespołem Aspergera - wszystko, byle tylko nie NORMALNOŚĆ. Drobnym i średnim prywaciarzom nie w głowie takie fanaberie.

https://konserwatyzm.pl/smuniewski-nowa-...y-kapital/
Odpowiedz
Cytat:(3) Kościół przeszkadza wielkim korporacjom, ponieważ promuje antymaterialistyczną wizję świata, a także uzbraja człowieka w system wartości, który utrudnia wdrażanie ideologii zysku dla samego zysku – ma to związek z powszechnym oszukiwaniem klientów, którym wciska się tzw. badziew, żeby tylko towar zszedł z półek. Kościół także był ostoją sprawiedliwości społecznej pojmowanej przez pryzmat solidaryzmu. Solidaryzm jest zaprzeczeniem zasad, którymi kierują się wielkie korporacje – wielkie korporacje wymagają od człowieka, aby była jednostką, która sama zrezygnuje ze swoich praw, głównie zbiorowych. Premiowane jest także konfidenctwo; podkopywanie pozycji innych pracowników; praca po godzinach; produkcja na ilość, a nie jakość; cwaniactwo… itd.

No, tu się uśmiałem.
Kościół sam jest wielką korporacją, której antymaterialistyczną wizję świata widać najbardziej w ociekających złotem biskupich pałacach. A o jakości towaru, który wciskają swym klientom, można przekonać się dopiero po śmierci. Może dlatego schodzi on z półek coraz trudniej. 
No, chyba, że nieważne jest, czy Bóg istnieje - jak głosi Korwin - byle ludzie w niego wierzyli. 
Tylko gdzie tu moralność?
Skoro jednak śmierć ustanawia porządek świata, może lepiej jest dla Boga, że się nie wierzy w niego i walczy ze wszystkich sił ze śmiercią, nie wznosząc oczu ku temu niebu, gdzie on milczy.
Albert Camus
Odpowiedz
Postępowi są wolnorynkowi? To jakiś żart?
- Myślałem, że ty nie znasz lęku.
- Mylisz się. Lęku nie zna tylko głupiec.
- A co robi wojownik, kiedy czuje strach?
- Pokonuje go. To jest w każdej bitwie nasz pierwszy martwy wróg.
Odpowiedz
Liberał_z_UPR napisał(a): Niektórzy wieszczą, że podział lewica-prawica powoli staje się przeżytkiem. Świat coraz bardziej będzie dzielił się na postępowych, wyuzdanych i bezbożnych cosmopolitów, którzy są stosunkowo wolnorynkowi (oczywiście nie tak, jak Korwin) i stowarzyszeni z wielkim kapitałem korporacyjnym, oraz zwolenników państwa narodowego i klerykałów skoligaconych z drobnymi i średnimi firmami, które mają bardzo małe obroty w handlu zagranicznym. Taka IKEA będzie propagowała pederastię, zaś Auchan, czy Lidl będzie urządzał "ciche godziny" dla osób z autyzmem i zespołem Aspergera - wszystko, byle tylko nie NORMALNOŚĆ. Drobnym i średnim prywaciarzom nie w głowie takie fanaberie.

https://konserwatyzm.pl/smuniewski-nowa-...y-kapital/

No, ja należę do tych niektórych, co wieszczą. Z tym, że podział prawica-lewica nie tyle zaniknie, lecz ulegnie odwróceniu. Słowo "prawica" będzie oznaczało głównie etatystów, bo tylko etatyzmem i zamordyzmem można zatrzymać (tymczasowo) naturalne zmiany cywilizacyjne i bronić "normalności", natomiast "lewica" będzie oznaczało wszystko od Razem do Nowoczesnej, czego wspólną cechą będzie niechęć do centralistycznej, kierującej wszystkim Narodowej Rady Ocalenia. Oczywiście gdzieś na marginesie zawsze będą zabawne świry, którym wydaje się, że państwo może jednocześnie kontrolować ludzką moralność, ale nie wtrącać się do gospodarki, albo na odwrót.
Odpowiedz
ZaKotem napisał(a): No, ja należę do tych niektórych, co wieszczą. Z tym, że podział prawica-lewica nie tyle zaniknie, lecz ulegnie odwróceniu. Słowo "prawica" będzie oznaczało głównie etatystów, bo tylko etatyzmem i zamordyzmem można zatrzymać (tymczasowo) naturalne zmiany cywilizacyjne i bronić "normalności", natomiast "lewica" będzie oznaczało wszystko od Razem do Nowoczesnej, czego wspólną cechą będzie niechęć do centralistycznej, kierującej wszystkim Narodowej Rady Ocalenia.
To już się stało. Zresztą w praktyce to jest powrót do oryginalnych znaczeń epoki Oświecenia.
ZaKotem napisał(a): Oczywiście gdzieś na marginesie zawsze będą zabawne świry, którym wydaje się, że państwo może jednocześnie kontrolować ludzką moralność, ale nie wtrącać się do gospodarki, albo na odwrót.
No i mamy takich, to przecież korwiny i razemy. Marginalne dokładnie z tego powodu.

Liberał_z_UPR napisał(a): Niektórzy wieszczą, że podział lewica-prawica powoli staje się przeżytkiem.
Po prostu się enty raz redefiniuje.
Liberał_z_UPR napisał(a): Świat coraz bardziej będzie dzielił się na postępowych, wyuzdanych i bezbożnych cosmopolitów, którzy są stosunkowo wolnorynkowi (oczywiście nie tak, jak Korwin) i stowarzyszeni z wielkim kapitałem korporacyjnym
Ideałem dla wielkiego kapitału nie jest wolny rynek tylko jakiś korporacjonizm jak u Mussoliniego, albo oligarchia jak za Jelcyna.
Liberał_z_UPR napisał(a): oraz zwolenników państwa narodowego i klerykałów skoligaconych z drobnymi i średnimi firmami, które mają bardzo małe obroty w handlu zagranicznym.
Drobne i średnie firmy to właśnie ci, którym liberalizm opłaca się najbardziej i którzy najwięcej tracą na przeroście regulacji i interwencjonizmu.
Artykuł ogólnie bzdurny, typowa prawacka masturbacja intelektualna. Choćby kocopoły o rozbijaniu rodzin przez korpy - tu naprawdę nie trzeba wysokiego IQ, żeby zauważyć, że idealny pracownik to taki z babą, dzieckami i kredytem, a nie singiel, który jutro może przejść do konkurencji, bo mu zupa w stołówce zakładowej nie smakuje.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
Liberał_z_UPR napisał(a): zaś Auchan, czy Lidl będzie urządzał "ciche godziny" dla osób z autyzmem i zespołem Aspergera - wszystko, byle tylko nie NORMALNOŚĆ.
A co to jest „normalność”? Czy „normalność” polega na tym, że jak ktoś się zachowuje „nienormalnie”, bo np. zatyka uszy na każdy większy hałas, to się go uznaje od razu za czuba i izoluje od społeczeństwa?

Obecnie wiemy o człowieku trochę i rozumiemy już, że nie jest tak że ludzie się dzielą na normalnych i pojebanych. Że można np. mieć całkiem dobry poziom inteligencji, a jednocześnie być nadwrażliwym na bodźce w sposób utrudniający życie w społeczeństwie. I nie ma się co dziwić, że właściciele sieci marketów wiedząc, że istnieją potencjalni klienci, którym może przeszkadzać jazgot z głośników, coś próbują robić, aby im ułatwić życie. Zwłaszcza liberała to dziwić nie powinno.

Inna sprawa, to fakt, że taki tekst pada z ust osoby, która ponoć sama jest na spektrum autyzmu. Jeśli ktoś, kto jest „normalny” i wyłącznie z „normalnymi” się zadaje wygłasza takie tezy, to można mu jeszcze wybaczyć wąskie horyzonty. Ale jeśli ktoś składa hołdy kulturze „normalności”, która go wyklucza, to jest to jakiś galopujący syndrom sztokholmski.

Cytat:https://konserwatyzm.pl/smuniewski-nowa-...y-kapital/
A to jest w ogóle kuriozalny artykuł pokazujący, co siedzi w głowie niektórym „obrońcom kapitalizmu”. Otóż wydawać by się mogło, że ktoś kto się uważa za zwolennika kapitalizmu, powinien ufać właścicielom kapitału przynajmniej w tym zakresie, że będą oni kierować się własnym zyskiem. Tymczasem zdaniem Smuniewskiego, wielcy posiadacze tylko knują, jak by tu kapitalizm obalić i trzeba systemu, którego są beneficjentami przed nimi bronić.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
Poligon. napisał(a):
Cytat:(3) Kościół przeszkadza wielkim korporacjom, ponieważ promuje antymaterialistyczną wizję świata, a także uzbraja człowieka w system wartości, który utrudnia wdrażanie ideologii zysku dla samego zysku – ma to związek z powszechnym oszukiwaniem klientów, którym wciska się tzw. badziew, żeby tylko towar zszedł z półek. Kościół także był ostoją sprawiedliwości społecznej pojmowanej przez pryzmat solidaryzmu. Solidaryzm jest zaprzeczeniem zasad, którymi kierują się wielkie korporacje – wielkie korporacje wymagają od człowieka, aby była jednostką, która sama zrezygnuje ze swoich praw, głównie zbiorowych. Premiowane jest także konfidenctwo; podkopywanie pozycji innych pracowników; praca po godzinach; produkcja na ilość, a nie jakość; cwaniactwo… itd.

No, tu się uśmiałem.
Kościół sam jest wielką korporacją, której antymaterialistyczną wizję świata widać najbardziej w ociekających złotem biskupich pałacach. A o jakości towaru, który wciskają swym klientom, można przekonać się dopiero po śmierci. Może dlatego schodzi on z półek coraz trudniej. 
No, chyba, że nieważne jest, czy Bóg istnieje - jak głosi Korwin - byle ludzie w niego wierzyli. 
Tylko gdzie tu moralność?
Zawsze mnie bawił ten tekst o „ociekających złotem” pałacach biskupich czy kościołach. One tak ociekają tym złotem jak tombak na cygańskiej szyi. :-)
"Łatwo jest mówić o Polsce trudniej dla niej pracować jeszcze trudniej umierać a najtrudniej cierpieć"
NN
Odpowiedz
Baptiste napisał(a): Zawsze mnie bawił ten tekst o „ociekających złotem” pałacach biskupich czy kościołach. One tak ociekają tym złotem jak tombak na cygańskiej szyi. :-)

https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kultura/1539505,1,palace-polskich-biskupow.read

Jak wyglądają wnętrza - nie wiem, nie widziałem.
"Dosyć — mówił — naszukałem się po lesie i ledwie tego smolnego pniaka zdybałem, ale czem wy, moje dzieci, będzieta kiedyś świecić, skoro lasy się umykają, i coraz trudniej o smolny kawałek drzewa?”.








Odpowiedz
Bida z nędzą, cieniasy z tych biskupów.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
zefciu napisał(a): A to jest w ogóle kuriozalny artykuł pokazujący, co siedzi w głowie niektórym „obrońcom kapitalizmu”. Otóż wydawać by się mogło, że ktoś kto się uważa za zwolennika kapitalizmu, powinien ufać właścicielom kapitału przynajmniej w tym zakresie, że będą oni kierować się własnym zyskiem. Tymczasem zdaniem Smuniewskiego, wielcy posiadacze tylko knują, jak by tu kapitalizm obalić i trzeba systemu, którego są beneficjentami przed nimi bronić.
Tu bym uważał. To co się opłaca wielkiemu kapitałow nie musi mieć za wiele wspólnego z klasycznie rozumianym wolnym rynkiem. Aczkolwiek problemy i zagrożenia są z deczka inne niż rojenia Smuniewskiego.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
kmat napisał(a): Aczkolwiek problemy i zagrożenia są z deczka inne niż rojenia Smuniewskiego.
Problemy i zagrożenia dla kapitalizmu ze strony wielkiego kapitału są takie, że sobie ten wielki kapitał wylobbuje prawa, które uderzą w konkurencyjność małego kapitału. Przeciwdziałać temu należy, patrząc na ręce polityków. Tak czy siak, jednak, nie będzie walczył wielki kapitał o wprowadzenie marksizmu.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
Liberał_z_UPR napisał(a): Niektórzy wieszczą, że podział lewica-prawica powoli staje się przeżytkiem. Świat coraz bardziej będzie dzielił się na postępowych, wyuzdanych i bezbożnych cosmopolitów, którzy są stosunkowo wolnorynkowi (oczywiście nie tak, jak Korwin) i stowarzyszeni z wielkim kapitałem korporacyjnym, oraz zwolenników państwa narodowego i klerykałów skoligaconych z drobnymi i średnimi firmami, które mają bardzo małe obroty w handlu zagranicznym. Taka IKEA będzie propagowała pederastię, zaś Auchan, czy Lidl będzie urządzał "ciche godziny" dla osób z autyzmem i zespołem Aspergera - wszystko, byle tylko nie NORMALNOŚĆ. Drobnym i średnim prywaciarzom nie w głowie takie fanaberie.

https://konserwatyzm.pl/smuniewski-nowa-...y-kapital/
Ogólny trend tak wygląda, ale zdziwiłem się mocno jak wielu dobrych konserwatystów potrafi pracować w takim miejscu (oddział zagranicznego korpo). Bym nie uwierzył gdybym sam od środka nie zobaczył. Ci ludzie może i są mało widoczni, nie na tapecie, ale istnieją. I zawsze jakiemuś lewakowi zepsują przy śniadaniu strefę ideologicznego komfortu, w której zdaje mu się przez wzgląd na otoczenie znajdować. ;-)
"Łatwo jest mówić o Polsce trudniej dla niej pracować jeszcze trudniej umierać a najtrudniej cierpieć"
NN
Odpowiedz
zefciu napisał(a): Problemy i zagrożenia dla kapitalizmu ze strony wielkiego kapitału są takie, że sobie ten wielki kapitał wylobbuje prawa, które uderzą w konkurencyjność małego kapitału.
Nie tylko i nawet nie przede wszystkim. Dla dużego kapitału państwo praworządne jest średnio interesujące, to jest kluczowe dla małych graczy. Interesujący może być model państwa słabego i niepraworządnego typu postsowiecka oligarchia, albo państwo niepraworządne i silne typu Włochy Mussoliniego. Czyli albo duży pieniądz przez państwo i prawo niekontrolowany, albo duży pieniądz w fuzji z państwem, co uwalnia go od użerania się z konkurencją na wolnym rynku (tylko tu trzeba mieć dobre stosunki z władzą). Ciekawym przykładem jest Rosja, która po rozpadzie ZSRR zaliczyła oba modele.
zefciu napisał(a): Przeciwdziałać temu należy, patrząc na ręce polityków.
I sędziów.
zefciu napisał(a): Tak czy siak, jednak, nie będzie walczył wielki kapitał o wprowadzenie marksizmu.
Ale o jakiś frankizm już może.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
kmat napisał(a): Ale o jakiś frankizm już może.
No może. Ale dbałość o uszy neuroatypowego klienta to nie jest jednak cecha przypisywana frankizmowi. Mieści się natomiast w worze o nazwie „marksizm kulturowy”, do którego smuniewscy wrzucają różne zjawiska, które im się nie podobają.

Inna sprawa, że nawet jak ma się duży kapitał, a jednocześnie wierzy się w swoje możliwości na wolnym rynku, to wizja wprowadzenia „jakiegoś frankizmu” nadal może się wydawać zbyt ryzykowna. Osoba która dorobiła się na rynku wie już, jak dorobić się na rynku. A w „fuzji z państwem” to zawsze można wypaść z łaski rządzących i stracić wszystko. W ogóle nie obserwuje się, aby państwa dojrzałej gospodarki rynkowej jakoś spontanicznie się faszyzowały.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
zefciu napisał(a): No może. Ale dbałość o uszy neuroatypowego klienta to nie jest jednak cecha przypisywana frankizmowi. Mieści się natomiast w worze o nazwie „marksizm kulturowy”, do którego smuniewscy wrzucają różne zjawiska, które im się nie podobają.
W sumie nie ma powodu, aby korporacjonizm nie mógł być postępowy Uśmiech
zefciu napisał(a): Inna sprawa, że nawet jak ma się duży kapitał, a jednocześnie wierzy się w swoje możliwości na wolnym rynku, to wizja wprowadzenia „jakiegoś frankizmu” nadal może się wydawać zbyt ryzykowna. Osoba która dorobiła się na rynku wie już, jak dorobić się na rynku. A w „fuzji z państwem” to zawsze można wypaść z łaski rządzących i stracić wszystko. W ogóle nie obserwuje się, aby państwa dojrzałej gospodarki rynkowej jakoś spontanicznie się faszyzowały.
Owszem. To jest opcja na wypadek zagrożenia realnym socjalizmem i nacjonalizacją. Niemniej zwykły liberalizm to nie jest szczyt marzeń powyżej pewnego poziomu. We własnym interesie Kulczyków i Gatesów tego świata jednak leży wylobbować takie rozwiązania, które pozwolą korzystać z dobrodziejstw rynku, ale też unikać związanych z rynkiem kosztów i ryzyka.
Do tego w dojrzałym demoliberalizmie jest dość znaczny opór materii - społeczeństwa obywatelskie i takie tam. Ale już niedojrzałe mogą zdryfować w stronę jakiejś oligarchii - kłania się przykład Węgier, które reprodukują system rosyjski. A jeśli kapitał cywilizacyjny społeczeństwa jest niski, to oligarchie tworzą się prawie automatycznie.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
To raczej mały kapitał pożąda państwowego parasola chroniącego go przed tym wielkim - najlepiej zakaz kupowania obcokapitałowych towarów i bojkot żydostwa (co jest żydostwem, decydujemy zależnie od koniunktury). Toteż faszopodobne systemy, w których prywatny kapitał jest lennem Interesu Narodowego, mogą pociągać część Januszy biznesu.

kmat napisał(a): We własnym interesie Kulczyków i Gatesów tego świata jednak leży wylobbować takie rozwiązania, które pozwolą korzystać z dobrodziejstw rynku, ale też unikać związanych z rynkiem kosztów i ryzyka.
Ale czym ryzykują Kulczyki i Gatesy w praworządnym kapitalizmie? Sama wielkość kapitału eliminuje ryzyko. Ryzykują Janusze rozkręcający biznes, bo każdy może skończyć straszną plajtą, ale ci nieliczni wygrani, którzy doszli do nieprzyzwoitego bogactwa, nie mają prawa go stracić w ciągu swego życia.
Odpowiedz
ZaKotem napisał(a):
kmat napisał(a): We własnym interesie Kulczyków i Gatesów tego świata jednak leży wylobbować takie rozwiązania, które pozwolą korzystać z dobrodziejstw rynku, ale też unikać związanych z rynkiem kosztów i ryzyka.
Ale czym ryzykują Kulczyki i Gatesy w praworządnym kapitalizmie? Sama wielkość kapitału eliminuje ryzyko. Ryzykują Janusze rozkręcający biznes, bo każdy może skończyć straszną plajtą, ale ci nieliczni wygrani, którzy doszli do nieprzyzwoitego bogactwa, nie mają prawa go stracić w ciągu swego życia.

Idzie stracić. Wystarczy dekoniunktura na produkt czołowy i czarny PR. Jeszcze parę lat temu głośno było o plajtach milionerów z transformacji, bo ich kruczki prawne rozdziobały i Chincyki wyzwoliły od nadmiaru zbytu. Albo susza czy grad kilka lat pod rząd i Paprykarze różni zaczęli pytać "jak żyć?"...
Sebastian Flak
Odpowiedz
Cytat:ZaKotem
Sama wielkość kapitału eliminuje ryzyko.
Polemizowałbym. Wielkie też potrafi upaść spektakularnie, co potwierdzają liczne przykłady (Lehman Brothers, Enron, SwissAir, PanAm etc.)
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości