Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Żeńskie odmiany nazw np. zawodów
#21
Panzer Division napisał(a): przedszkolanek.
Już jest. Nauczyciel wychowania przedszkolnego.
- Myślałem, że ty nie znasz lęku.
- Mylisz się. Lęku nie zna tylko głupiec.
- A co robi wojownik, kiedy czuje strach?
- Pokonuje go. To jest w każdej bitwie nasz pierwszy martwy wróg.
Odpowiedz
#22
Panzer Division napisał(a): prostytutek
Prostytut?
Panzer Division napisał(a): przedszkolanek
Przedszkolanin?
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
#23
kmat napisał(a):
Panzer Division napisał(a): prostytutek
Prostytut?

W trochę brzydszej odsłonie brzmi to jeszcze ciekawiej: (ten) kurew albo kurw. Oczko

Panzer Division napisał(a): przedszkolanek
Przedszkolanin?

Natomiast przedszkolanin, to będzie raczej mieszkaniec miejscowości o nazwie Przedszkole lub Przedszkolano, niż nauczyciel w przedszkolu. Bardziej chyba pasuje przedszkolec.
Odpowiedz
#24
zefciu napisał(a): Ale co tutaj jest pseudohistorycznego? I co ideologicznego? Żeńskie formy narodowości istnieją w języku polskim od dawna. Więc ktoś próbował ukuć takową dla Wikingów. Mnie ta forma jakoś strasznie nie drażni, ale może jestem skażony nauką języka, gdzie poprawnym gramatycznie słowem jest „gwprckwni”. Więc może jednak „Wikinginie”. Jakieś słowo być powinno, bo niby czemu nie?
Ale wiking to nie nazwa narodu, tylko raczej zawodu właśnie, oznaczało pirata. Przyjął się zwyczaj, będący jednak błędem, określać tym słowem Normanów. Zresztą zrozumiały, skoro większość przedchrześcijańskich Normanów, z jakimi mieli do czynienia chrześcijanie, to byli piraci.

Tak przy okazji, czy kronika Gesta Danorum z XII/XIII w., zawierająca wzmianki o wikinżkach właśnie, to feministyczno-genderowy marksizm kulturowy?
Odpowiedz
#25
Panzer Division napisał(a): kosmetyk
O to to! Przecież od dawna mówimy „kosmetyczka” i nikogo to nie razi. A przecież słowo to oznacza również torebkę na kosmetyki. Zatem argument „nie można mówić na kobietę-cukiernika »cukierniczka«, bo to znaczy coś innego” upada.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
#26
pietras123 napisał(a): Nawiązując do przypadku Jadwigi - jak nazwać małżonka kobiety króla, samemu nie będącego królem?

Zazwyczaj taki ktoś jest tytułowany "książę", w niektórych krajach "król-małżonek" na podkreślenie tego, że to nie jest jego funkcja samodzielna.

W Anglii jest cały system takich "dodatków", przykładowo przez pewien czas były tam trzy "królowe": Queen Elisabeth II (królowa), Queen Elizabeth The Queen Mother (królowa matka, Queen Mum) oraz Mary of Teck, Dowager Queen (królowa wdowa).
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
#27
Jeśli chodzi o męską wersję określenia "prostytutka", często stosuje się "męska prostytutka".
Odpowiedz
#28
No ale to długie i niewygodne, jak damski programista. No i to też wynika z tego, że prostytutów jednak jest bardzo niewielu, więc nie ma powszechnej potrzeby nazywania tego zjawiska krótko i wygodnie w codziennej rozmowie.
Odpowiedz
#29
Męska prostytutka jest określana powszechnie jako żygolak. Aczkolwiek tyczy się to raczej heteroseksualnych i drogich.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
#30
pietras123 napisał(a):Co sądzicie o żeńskich odmianach np. zawodów? Ostatnio media nagłośniły przypadek przyszłej poseł (posłanki?), która zapowiedziała na Twitterze, że będzie "gościnią" w programie TV. Kolejna posłanka (poseł?) rozważała w audycji radiowej, co by zrobiła, gdyby została "marszałkinią". W minionych latach słyszeliśmy już określenia tj. "premiera" czy "burmistrzyni". Z jednej strony powszechnie stosuje się i akceptuje niektóre odmiany (np. policjantka), z drugiej część określeń uznaje się za wymuszone i dziwne, przez co często stają się one obiektem żartów ("czy kobieta pracująca w cukierni to cukiernica?"). Co o tym uważacie?
Wyobrażam sobie, że celem feminizacji nazw zawodów jest uczynienie kobiet widocznymi w sferze publicznej, żebyśmy słysząc np. burmistrz, nie wyobrażali sobie w tym momencie mężczyzny. W ten sposób chce się odebrać zawodom płeć. Jednak moim zdaniem skutek jest odwrotny do zamierzonego, ponieważ w języku polskim to właśnie rodzaj męski jest tym neutralnym. Semantycznie burmistrz nie wskazuje na płeć męską. Natomiast w momencie jak będziemy wymyślać alternatywne nazwy żeńskie dla tych już istniejących nazw męskich oraz na odwrót, uczynimy te pierwotnie neutralne nazwy w rodzaju męskim nazwami nacechowanymi płciowo. Burmistrz dopiero wtedy zyska męską twarz.
Pytanie, czy o to naprawdę chodzi feministom, żeby robić szum wokół tego, jakiej płci jest burmistrz, skoro to podtrzymuje pogląd, że kobiety są z Wenus, a mężczyźni z Marsa, a zatem burmistrz a burmistrzyni to robi wielką różnicę? Oczko
Odpowiedz
#31
Cytat:rodzaj męski jest tym neutralnym.


Rodzaj męski jest męski.
Jeśli zabraknie ci argumentów - nazwij mnie kłamczynią i napisz, że łżę.
Odpowiedz
#32
znaLezczyni napisał(a):
Cytat:rodzaj męski jest tym neutralnym.


Rodzaj męski jest męski.
Gramatycznie, a nie semantycznie Uśmiech

Jednak muszę nieco sprostować moją poprzednią wypowiedź. Zwykle rodzaj męski jest tym neutralnym, w niektórych przypadkach neutralny jest rodzaj żeński, jak już zwrócili na to uwagę moi przedpiscy, np. przedszkolanka, niania, czy prostytutka.
Odpowiedz
#33
lucky7 napisał(a): Zwykle rodzaj męski jest tym neutralnym, w niektórych przypadkach neutralny jest rodzaj żeński, jak już zwrócili na to uwagę moi przedpiscy, np. przedszkolanka, niania, czy prostytutka.
Zwróć uwagę jednak, że to, jaki rodzaj jest „neutralny” koreluje z tym, jaka płeć tradycyjnie dany zawód wykonuje.

Język ma tendencję do odzwierciedlania stosunków społeczych. Choć z pewnym opóźnieniem. Teoretycznie można by się oburzać, że funkcjonowanie w języku polskim neutralnych słów „teść” i „teściowa” to też jest polipoprawna, sprzeczna z wielowiekową tradycją nowinka. Ale jakoś nikt tego nie robi, bo by to głupio wyglądało.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
#34
lucky7 napisał:

Cytat:
znaLezczyni napisał(a): napisał(a):
Cytat: napisał(a):rodzaj męski jest tym neutralnym.


Rodzaj męski jest męski.
Gramatycznie, a nie semantycznie


To jest twoja opinia.

Skoro jednak uważasz, że kobieta może identyfikować się z męskim rodzajem gramatycznym, bo tak jest przyjęte, dlaczego nie założyć na odwrót i zacząć przyjmować, że mężczyzna może identyfikować się z żeńskim rodzajem gramatycznym. Stwórzmy nową, świecką tradycję - jak to już ktoś tutaj napisał, język jest żywym tworem.
Dla równowagi niech mężczyzna będzie panem burmistrzynią, panem dyrektorką, panem kierowniczką, panem sprzątaczką. Wszak nie rodzaj gramatyczny jest ważny, tylko to, jakie nadamy słowu kulturowe znaczenie. Od dziś niech żeński będzie neutralny, a męski męskim.
Jeśli zabraknie ci argumentów - nazwij mnie kłamczynią i napisz, że łżę.
Odpowiedz
#35
znaLezczyni napisał(a): Skoro jednak uważasz, że kobieta może identyfikować się z męskim rodzajem gramatycznym, bo tak jest przyjęte, dlaczego nie założyć na odwrót i zacząć przyjmować, że mężczyzna może identyfikować się z żeńskim rodzajem gramatycznym. Stwórzmy nową, świecką tradycję - jak to już ktoś tutaj napisał, język jest żywym tworem.
W zasadzie tak bywa. Na przykład ten facet wprost nazywa się pielęgniarką - w tym zawodzie to nic nadzwyczajnego.
http://weekend.gazeta.pl/weekend/1,15212...o-lez.html
Ale właśnie na takim stosunkowo rzadkim przypadku, kiedy to jest odwrócone, mężczyzna może zauważyć, że to jakby trochę głupie jest. Może to nie jest sprawą, o którą warto wywoływać rewolucję, ale jeśli komukolwiek taka zmiana miałaby minimalnie choćby zwiększyć komfort życia, to czemu nie. Wbrew Łazarzowej sugestii zmiana w sposobie wyrażania się nie kosztuje ani wielkich pieniędzy, ani nawet pisiont groszy. Z jednym zastrzeżeniem - jestem za zmianą obyczajową, oddolną, tylko nie mieszajmy do tego prawa.
Odpowiedz
#36
znaLezczyni napisał(a): To jest twoja opinia.

Taka była norma kulturowa a częściowo i językowa. Normy, wiadomo, mogą się zmieniać, ale zbyt szybkie dostosowanie do nich języka jest ciężkie.

Dodatkową ciekawostką językową jest liczba mnoga. Jeszcze feminizm tej twierdzy nie zaczął oblegać, ale przecież w języku polskim mamy takie dwie patriarchalistyczne normy:

- podział na rodzaj męskoosobowy i niemęskoosobowy, czyli "ci burmistrzowie" ale "te burmistrzynie".

- regułę, że grupy mieszane damsko-męskie określa się rodzajem męskim, czyli męskoosobowym. "Te burmistrzynie", jeżeli są same kobity, ale dodaj już jednego chłopa, to będą "ci burmistrzowie". Co z jendej strony może być odebrane jako neutralność rodzaju męskiego (p.w.), a z drugiej strony jako jakąś dominację. I chyba wiem, jaką wersję preferowałaby zL. Niemniej taka norma nadal istnieje.

Cytat:Skoro jednak uważasz, że kobieta może identyfikować się z męskim rodzajem gramatycznym, bo tak jest przyjęte, dlaczego nie założyć na odwrót i zacząć przyjmować, że mężczyzna może identyfikować się z żeńskim rodzajem gramatycznym. Stwórzmy nową, świecką tradycję - jak to już ktoś tutaj napisał, język jest żywym tworem.
Dla równowagi niech mężczyzna będzie panem burmistrzynią, panem dyrektorką, panem kierowniczką, panem sprzątaczką. Wszak nie rodzaj gramatyczny jest ważny, tylko to, jakie nadamy słowu kulturowe znaczenie. Od dziś niech żeński będzie neutralny, a męski męskim.

W Niemczech chwilowo próbuje się różnych eksperymentów językowych, częściowo gwałcących język pisany i mówiony. Ale pośród tych eksperymentów był także ten uniwersytetu w Lipsku, w którym w oficjalnych pismach wszystkie nazwy tytułów i funkcji zostały zmienione na żeńskie*. Czyli można a nawet trzeba było się zwracać do kogoś per "Herr Professorin / panie profesorko" <1 >


(*w niemieckim tu dodaje się z reguły "-in" i po krzyku, nie ma takich problemów słowotwórczych, jak w polszczyźnie)

<1> https://natemat.pl/64579,szanowny-panie-...e-w-polsce
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
#37
Cytat:Dodatkową ciekawostką językową jest liczba mnoga. Jeszcze feminizm tej twierdzy nie zaczął oblegać, ale przecież w języku polskim mamy takie dwie patriarchalistyczne normy:


Nie pomyślałam o tym :)
Ptzyjdzie czas i na to ;)
Jeśli zabraknie ci argumentów - nazwij mnie kłamczynią i napisz, że łżę.
Odpowiedz
#38
zefciu napisał(a):
lucky7 napisał(a):Zwykle rodzaj męski jest tym neutralnym, w niektórych przypadkach neutralny jest rodzaj żeński, jak już zwrócili na to uwagę moi przedpiscy, np. przedszkolanka, niania, czy prostytutka.
Zwróć uwagę jednak, że to, jaki rodzaj jest „neutralny” koreluje z tym, jaka płeć tradycyjnie dany zawód wykonuje.

Język ma tendencję do odzwierciedlania stosunków społeczych. Choć z pewnym opóźnieniem. Teoretycznie można by się oburzać, że funkcjonowanie w języku polskim neutralnych słów „teść” i „teściowa” to też jest polipoprawna, sprzeczna z wielowiekową tradycją nowinka. Ale jakoś nikt tego nie robi, bo by to głupio wyglądało.
Masz rację, jednak te nazwy się na tyle skonwencjonalizowały, że nikt poza osobami wyczulonymi na te kwestie nie zwraca na to uwagi, że odzwierciedlają jakieś dawne dzieje. Feminiści czasami zwracają uwagę na to, że mimo tego skonwencjonalizowania ten rodzaj męski jakoś oddziałuje na nas na poziomie podświadomym w ten sposób, że rzeczywiście mówiąc burmistrz myślimy o mężczyźnie pełniącym funkcję burmistrza, takie mamy wyobrażenie/założenie z tyłu głowy. To samo dotyczy np. przedszkolanki. I to myślę, że jest sprawą do dyskusji, bo jeśli rzeczywiście tak się dzieje, to może warto jednak ten język zmieniać Uśmiech

znaLezczyni napisał(a):To jest twoja opinia.

Skoro jednak uważasz, że kobieta może identyfikować się z męskim rodzajem gramatycznym, bo tak jest przyjęte, dlaczego nie założyć na odwrót i zacząć przyjmować, że mężczyzna może identyfikować się z żeńskim rodzajem gramatycznym. Stwórzmy nową, świecką tradycję - jak to już ktoś tutaj napisał, język jest żywym tworem.
Dla równowagi niech mężczyzna będzie panem burmistrzynią, panem dyrektorką, panem kierowniczką, panem sprzątaczką. Wszak nie rodzaj gramatyczny jest ważny, tylko to, jakie nadamy słowu kulturowe znaczenie. Od dziś niech żeński będzie neutralny, a męski męskim.
Słuszna uwaga i jak zauważył ZaKotem, tak się dzieje. Mężczyzna pełni funkcję pielęgniarki, niani albo prostytutki.
Ty proponujesz rewolucję językową, a ja raczej mam podejście konserwatywne. Jeśli jakieś rozwiązanie funkcjonuje w języku od lat i społeczeństwo się do niego przyzwyczaiło, to nie ma sensu na siłę tego zmieniać w imię poprawności politycznej, oczywiście, jeśli naprawdę nikomu się krzywda nie dzieje z tego powodu.
Odpowiedz
#39
zefciu napisał(a): Język ma tendencję do odzwierciedlania stosunków społeczych. Choć z pewnym opóźnieniem. Teoretycznie można by się oburzać, że funkcjonowanie w języku polskim neutralnych słów „teść” i „teściowa” to też jest polipoprawna, sprzeczna z wielowiekową tradycją nowinka. Ale jakoś nikt tego nie robi, bo by to głupio wyglądało.

Jak już wspominałem wyżej, teść + teściowa = "teściowie". Jeżeli ktoś natomiast pisze "teściowe", to chyba jest albo poligamistą albo miał parę kolejnych małżeństw.

No chyba że znaLezczyni na kolejnym zebraniu Ligii Kobiet przeforsuje projekt, coby zwrócić wzrok dżenderyzmu na patriarchalistyczne liczby mnogie. I wtedy się zacznie...
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
#40
One thing a time ;)

Przyjdzie czas i na to, ale chodzi o pracę u podstaw, nie o rewolucję.
Jeśli zabraknie ci argumentów - nazwij mnie kłamczynią i napisz, że łżę.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości