Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
brutalizacja języka w przestrzeni publicznej
#21
Byłem ostatnio u neurologa i specjalisty od rehabilitacji. I jedna i druga pani doktor opieprzyły mnie, żebym nie bluźnił. A ja im tylko powiedziałem, że kręgosłup mnie napierdziela. Przecież to nie jest brzydkie słowo. Brzydkie to by było jakbym powiedział, że napierdala. Nie ogarniam ludzi.
---
Kochaj sztukę, której się nauczyłeś, i w niej znajdź spokój.
Marek Aureliusz
Odpowiedz
#22
Chyba pomyliło im się z bluzganiem.
Odpowiedz
#23
Albo mi - one prosiły żebym nie przeklinał. Sorki za pomyłkę, źle to napisałem.
---
Kochaj sztukę, której się nauczyłeś, i w niej znajdź spokój.
Marek Aureliusz
Odpowiedz
#24
I miały rację.
- Myślałem, że ty nie znasz lęku.
- Mylisz się. Lęku nie zna tylko głupiec.
- A co robi wojownik, kiedy czuje strach?
- Pokonuje go. To jest w każdej bitwie nasz pierwszy martwy wróg.
Odpowiedz
#25
Gladiator napisał(a):Otóż pisałem o czymś podobnym, powołując się na prof Miodka.

Wulgarność, której leksykalnym przejawem są wszechobecne słowa na k, p, j, ch, stała się, niestety, znakiem rozpoznawczym Polaków w Europie.

Reakcje były pozytywne i jaki rezultat.....? Werbalna zgoda była i na tym się niestety skończyło. Mogę tak pisać ponieważ od pewnego czasu jest w pracy, gdzie środowisku używa wulgaryzmów jako  przecinków. Są to z reguły  porządni ludzie, niestety z powszechną wadą. Wiem jaka  to presja, by zachowywać się podobnie.
Nie obawiałbym się wywyższania. Wystarczy zwykła umiejętność bycia w grupie i częstego wyrażania się normalnie. Zawsze znajdą się ci, który to docenią, nie należy tego się bać. Wystarczy mieć oparcie w środowisku, które to rozumie.

Jak śpiewał kiedyś Kaczmarski:  Powściągnijta swe języki świńskie, bośmy są katoliki rzymskie.

Zawsze musi być jakaś motywacja.
Przykład musi iść z góry Uśmiech Jeśli elity posługują się językiem rynsztoka, to później ma to swoje odzwierciedlenie w języku, którym posługują się masy. Większość ludzi jest podatna na modę. Może kiedyś doczekamy czasów zdrowego snobizmu, kiedy używanie brutalnego języka będzie po prostu uchodzić za obciachowe. Polszczyzna jest tak bogata w całą paletę słów, które oddają przeróżne odcienie emocjonalne, że nie widzę potrzeby sięgania do wulgaryzmów nawet po to, żeby wyrazić emocje. Gdyby tylko Polacy chętniej sięgali po książki Uśmiech
Odpowiedz
#26
Iselin napisał(a):I miały rację.

Nie wiem, dla mnie to nie jest brzydko. To tak jakby oburzyły się na "motyla noga".
---
Kochaj sztukę, której się nauczyłeś, i w niej znajdź spokój.
Marek Aureliusz
Odpowiedz
#27
Nie jest to słowo, którego używa się w rozmowie z obcą osobą. Mnie też by się nie podobało, gdyby klient pytający o tłumaczenie, posługiwał się takim językiem.
- Myślałem, że ty nie znasz lęku.
- Mylisz się. Lęku nie zna tylko głupiec.
- A co robi wojownik, kiedy czuje strach?
- Pokonuje go. To jest w każdej bitwie nasz pierwszy martwy wróg.
Odpowiedz
#28
Lumberjack napisał

Cytat:A ja im tylko powiedziałem, że kręgosłup mnie napierdziela. Przecież to nie jest brzydkie słowo. Brzydkie to by było jakbym powiedział, że napierdala. Nie ogarniam ludzi.

Wyrażenia napierdziela, używa Ferdek Kiepski. W ten sposób coś co z początku miało być przykładem ciemnoty, prymitywizmu Ferdka weszło przez lata do mowy jako wyrażenie normalne czy bardziej neutralne.


lucky7 napisał

Cytat:Polszczyzna jest tak bogata w całą paletę słów, które oddają przeróżne odcienie emocjonalne, że nie widzę potrzeby sięgania do wulgaryzmów nawet po to, żeby wyrazić emocje.

W tym bogactwie jest właśnie problem, opisany w ad temat Przykład angosocu Orwella, ubogiego języka ograniczającego intelektualnie jest jak najbardziej na czasie. To co proste jest bardziej lekkostrawne od czegoś co wymaga trudu. Mając przez lata pracę z ludźmi, (szeroko pojęte usługi), spotkała mnie przyjemność. Pewien starszy wówczas człowiek po towarzyskiej wymianie zdań spojrzał na mnie uważnie i z lekkim zdziwieniem powiedział - pan mówi pełnymi zdaniami. Mała rzecz, a cieszy i staram się trzymać kurs, ponieważ jak przekonuje się ma to sens.

W sytuacji, kiedy wmawia się, że wszyscy mają coś nieustannie przeżywać (na tym się zarabia), następuję rozładowanie emocji poprzez przekleństwa nawet tu na forum. Jest przyzwolenie, poczucie przynależność (sami swoi), pojawia się głębokie przekonanie o przekleństwach, które wzmacniają siłę wypowiedzi, ba są synonimem szczerego wkurzenia, takiego sprawiedliwego lub uzasadnionego gniewu. Na filmach z Dzikiego Zachodu Indianie dla podkreślenia wagi słów swoich z marsową miną kończyli wypowiedź słynnym - howgh i wyglądało to bardziej przekonująco. De facto wulgaryzmy są przejawem stresu, nieuporządkowania. Jak raz się zacznie kląć, to trudno przestać. Sam w armii używałem powszechnie języka koszarowego, ale czas ten minął, od czego wola i rozum.
Odpowiedz
#29
Iselin napisał(a): Nie jest to słowo, którego używa się w rozmowie z obcą osobą. Mnie też by się nie podobało, gdyby klient pytający o tłumaczenie, posługiwał się tak językie..


W dodatku skraca dystans i sprawia wrażenie, że kontakt jest mniej formalny niż w rzeczywistości jest. Nie każdemu będzie to pasować.
Nie dajcie sobie wmówić mediom, że wsadzanie widelca do kontaktu jest niebezpieczne. Przecież z powodu grypy umiera znacznie więcej osób.  


Odpowiedz
#30
Łojezu, jedno małe niewinne słowo i od razu taka awantura...

DziadBorowy napisał(a): W dodatku skraca dystans i sprawia wrażenie, że kontakt jest mniej formalny niż w rzeczywistości jest. Nie każdemu będzie to pasować.

Ale kurde no, jakbym powiedział, że mnie napierdala, to bym się zgodził, że przesadziłem.
---
Kochaj sztukę, której się nauczyłeś, i w niej znajdź spokój.
Marek Aureliusz
Odpowiedz
#31
Wydłużanie dystansu też nie każdemu odpowiada a dla kogoś z plebsu to moze być oznaka snobizmu i wywyższania się. Ludzie klną bo żyją w kiepskiej rzeczywistości, trzeba to zrozumieć a nie bulwersować się.
Rozsadziło mi antenę.
Odpowiedz
#32
lucky7 napisał(a): Przykład musi iść z góry Uśmiech Jeśli elity posługują się językiem rynsztoka, to później ma to swoje odzwierciedlenie w języku, którym posługują się masy. Większość ludzi jest podatna na modę. Może kiedyś doczekamy czasów zdrowego snobizmu, kiedy używanie brutalnego języka będzie po prostu uchodzić za obciachowe.
Ale tak już było.
PRL, z całym swoim syfem, miał jedną cechę - był zapatrzony w etos inteligencki, i nawet ostatnia ciura chodziła pod pachą z najnowszym tłumaczeniem Słomczyńskiego "Ulissesa" Joyce'a. A radio i telewizja pełne były uczonych dyskusji o egzystencjalizmie i konceptualizmie.
Nie mówiąc o bezwzględnym zapisie na wszelkie słowa cięższe od 'pupy i cholery'.

PS. Posłuchajcie sobie czasem 'dwójki', a poczujecie reliktowy czar inteligenckiego PRLu Uśmiech
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#33
Sofeicz napisał(a): Ale tak już było.
PRL, z całym swoim syfem, miał jedną cechę - był zapatrzony w etos inteligencki, i nawet ostatnia ciura chodziła pod pachą z najnowszym tłumaczeniem Słomczyńskiego "Ulissesa" Joyce'a. A radio i telewizja pełne były uczonych dyskusji o egzystencjalizmie i konceptualizmie.
Nie mówiąc o bezwzględnym zapisie na wszelkie słowa cięższe od 'pupy i cholery'.
No właśnie, przez tyle lat wszystkie media wystrzegały się "mowy pospólstwa", i jaki tego efekt? Żaden. Wulgaryzmy nie tylko przetrwały z "przedwojnia" ale twórczo się rozwinęły. Wpływ języka "w przestrzeni publicznej" na język "w przestrzeni prywatnej" jest więc złudzeniem. Wpływ istnieje tylko w drugą stronę, a język przestrzeni publicznej wskazuje tylko na to, która grupa trzyma władzę. A demokracja to nie inteligentokracja, grupą trzymającą władzę ma być Naród. Jeśli zaś komuś się ten Naród nie podoba, to niech go reformuje, ale to się raczej nie uda metodą nabzdyczonego wykładu ex cathedra.
Odpowiedz
#34
Niby tak - ale to w sumie smutne, że Homo S. w swojej masie używa najnowszych gadżetów, a we łbie siedzi na drzewie i sra pod siebie.

PS. Z dwojga złego, to wolałbym już raczej 'ex cathedra' niż 'ex volutabrum'.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#35
Sofeicz napisał(a): Niby tak - ale to w sumie smutne, że Homo S. w swojej masie używa najnowszych gadżetów, a we łbie siedzi na drzewie i sra pod siebie.
A we mnie budzi to poczucie bezpieczeństwa. Motywacja nagiej małpy jest zrozumiała dla innej nagiej małpy, a to oznacza, że i zachowania ludzi są jakoś w przybliżeniu przewidywalne dla innych ludzi. Zapewne nie będzie tak do końca świata. Jeśli na skutek inżynierii genetycznej i cyborgizacji jedna istota rozumna zacznie różnić się od drugiej tak jak pszczoła od muchy, to dopiero się Zacznie. Wtedy z punktu widzenia każdego wszyscy inni będą zupełnie nieprzewidywalni...
Odpowiedz
#36
Używanie wulgarnego języka jeszcze nie świadczy o byciu prymitywną małpą. Ktoś może mieć słownictwo Miodka, a w zachowaniu może być prymitywny. Ktoś może przeklinać i być przy tym jednocześnie osobą o nienagannych manierach - ja na przykład jestem wchuj kulturalny i kiedy trzeba potrafię stanąć na wysokości zadania i nie beknąć w sytuacji, w której należy zachować powagę. A kiedy trzeba to potrafię również beknąć z klasą. Także proszę - nie dyskryminujmy ludzi wulgarnych, skończymy z tą wykluczającą narracją.
---
Kochaj sztukę, której się nauczyłeś, i w niej znajdź spokój.
Marek Aureliusz
Odpowiedz
#37
Czyli jesteś jak, nie przymierzając, Holoubek Uśmiech
Potrafił być, jak znany wszystkim Holoubek ale potrafił też celnie rzucić stekiem.
Ale miał teorię, że kląć trzeba umieć i nie rozmieniać tego na drobne, bo traci się moc efektu.

Jest znana anegdota, jak to pijany Himilsbach zaczął krzyczeć w warszawskim SPATiFie "Inteligenci wypierdalać".
Na to siedzący w pobliżu Holoubek wstał i powiedział "Nie wiem jak Panowie ale ja wypierdalam", i wyszedł.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#38
Tak w temacie to polecam książkę pt. Bluzgaj zdrowo. Na zachętę recenzja:

https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka...nania.read

Jestem w trakcie lektury i książka jest super lekka i zajebista, kurwa po prostu Duży uśmiech
Sebastian Flak
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości