Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Darz burak! Tradycja i kultura myśliwych
#1
https://wildmen.pl/wiadomosci/tradycja-i-kultura/
Redaktor z piórkiem Paweł Gdula odniósł się do reportażu lewackiego Oko Press, w którym to myśliwi sami się zaprezentowali jako wiecznie pijani entuzjaści gwałcenia i strzelania do ludzi.
https://oko.press/polowanie-dian-prawdzi...owieckiej/
Redaktor wyciąga wnioski z tej lekcji!

Reportaż pewnie długo będzie się odbijał czkawką w naszym środowisku, ale może w końcu wyciągniemy wnioski z tej lekcji!

Po pierwsze! Nie wolno zabierać na polowania dziennikarzy – pamiętajcie, że większość z nich nie ma zamiaru zrobić obiektywnego materiału o polowaniu – nawet jeśli tak mówią!

Po drugie! Nie powinno się zabierać na polowania osób postronnych jeśli nikt ich nie zna! Dotyczy to również naganiaczy! Pamiętajcie, że można filmować i nagrywać z ukrycia i nikt tego nie zauważy.


O tym, że może by tak zrezygnować z "żartów" o gwałceniu aktywistek, oczywiście ani słowa, no bo bez przesady, żeby człowiekowi zabraniać żartować? Należy zwrócić uwagę na znaczenie słowa "żart" w środowisku pisowskim. W takim środowisku zapewne mówi się np. "Sowieccy komuniści odnosili się żartobliwie do kułaków". W każdym razie, zasady tajności i izolacji są w takiej sytuacji słuszne i logiczne. Neonaziści pojęli to dawno temu, ale oni chyba mniej piją.

Piękne sygnały, ostatni kęs, pokot to stanowczo za mało, żeby przekonać w dzisiejszych czasach społeczeństwo, że nasze działania w realny sposób przekładają się na ochronę przyrody!

Rzeczywiście, lepszym sposobem na to jest całkowite odizolowanie się od osób spoza sekty. Mam nadzieję, że myśliwi posłuchają tych rozsądnych rad, bo takie postępowanie jeszcze zwiększy ich sekciarstwo i zniechęci do nich społeczeństwo znacznie skuteczniej, niż wszyscy weganie i rowerzyści razem wzięci.
Odpowiedz
#2
Cytat:O tym, że może by tak zrezygnować z "żartów" o gwałceniu aktywistek, oczywiście ani słowa, no bo bez przesady, żeby człowiekowi zabraniać żartować? Należy zwrócić uwagę na znaczenie słowa "żart" w środowisku pisowskim. W takim środowisku zapewne mówi się np. "Sowieccy komuniści odnosili się żartobliwie do kułaków". W każdym razie, zasady tajności i izolacji są w takiej sytuacji słuszne i logiczne. Neonaziści pojęli to dawno temu, ale oni chyba mniej piją.

Ale zaraz, czemu piszesz o "środowisku pisowskim"? Środowisko PO i wolnościowcy nie bawią się w polowania?
Dopóki rodzimy się i umieramy, póki światło jest w nas, warto się wkurwiać, trzeba się wkurwiać! Wciąż i wciąż od nowa.
Odpowiedz
#3
cobras napisał(a): Ale zaraz, czemu piszesz o "środowisku pisowskim"? Środowisko PO i wolnościowcy nie bawią się w polowania?
Stopniowo przestają, a przynajmniej przestają się do tego przyznawać - to już postęp. Generalnie myśliwi to PiS, oraz ta część "wolnościowców" która chce być bardziej PiS niż PiS:
http://sonar.wyborcza.pl/sonar/7,156422,...yszko.html
Odpowiedz
#4
Tak trochę w temacie. Ostatnio w niedzielę w okolicach mojego miasta urządzono dwa polowania. Niby ok - mogą, z tym, że oba były organizowane w obszarze typowo rekreacyjnym, w którym przy ładnej pogodzie jest masa ludzi, spacerujących, jeżdżących rowerami itp. Polowania były zorganizowane chyba tylko po to aby pokazać, że mogą  i obsikać teren. Na szczęście nikt nie pomylił matki prowadzącej dziecięcy wózek  z dzikiem.

Co do samych polowań mam stosunek ambiwalentny - z jednej strony odstrzał jest i tak bardziej humanitarny niż hodowla przemysłowa zwierząt. Z drugiej strony myśliwi robią co mogą aby faktycznie być postrzegany jako archetyp buractwa i wcale mi jakoś ich nie żal biedaków, że są obiektem nagonki społecznej.
"Dosyć — mówił — naszukałem się po lesie i ledwie tego smolnego pniaka zdybałem, ale czem wy, moje dzieci, będzieta kiedyś świecić, skoro lasy się umykają, i coraz trudniej o smolny kawałek drzewa?”.








Odpowiedz
#5
ZaKotem napisał(a): O tym, że może by tak zrezygnować z "żartów" o gwałceniu aktywistek, oczywiście ani słowa, no bo bez przesady, żeby człowiekowi zabraniać żartować?

No może nie tak dosłownie, ale jakby być ścisłym, to pewna aluzja w tym kierunku jest:

"Na koniec smutna konkluzja. Wszyscy chcemy być potomkami „Rycerzy Świętego Huberta” niestety nasze zachowanie najczęściej nie pasuje do tego wizerunku. Być może ten reportaż – który jest wielką manipulacją – w końcu spowoduje w naszym środowisku otrzeźwienie."

Cytat:Należy zwrócić uwagę na znaczenie słowa "żart" w środowisku pisowskim.

Proszę, nie dołączaj do userów, dla których cała rzeczywistość dzieli się na "pis" i "anty-pis". Analogicznie KRK też się "przytula" do PiS, nie oznacza to, że każdego księdza należy do tego wora wrzucać.
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
#6
Jako współlokator kilku zwierzaków i początkujący wegetarianin zawsze wypijam sobie kielicha dobrej wódeczki, kiedy przeczytam, że jeden debil ze sztucerem odstrzelił drugiego debila ze sztucerem.
Zupełnie nie mogę sobie wyobrazić, jak można dla sportu zabić piękne zwierzę, które nic ci nie zrobiło w jego siedlisku i się tym chwalić.
To jakaś patologia.

PS. Swego czasu Komorowskiego trzeba było końmi wyciągać, żeby oduczyć go miłości do polowań.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#7
ZaKotem napisał(a): w którym to myśliwi sami się zaprezentowali jako wiecznie pijani entuzjaści gwałcenia i strzelania do ludzi.
No nie. Myśliwi zaprezentowali się jako entuzjaści durnych tekstów o gwałceniu i strzelaniu do ludzi. To jest jednak subtelna różnica. Oprócz tego różne rzeczy zapewne zaprezentowali – jedne bardziej, inne mniej chwalebne. Jednakże reportaż jest robiony „pod tezę”, że myśliwi to niebezpieczne chamy.
Cytat:O tym, że może by tak zrezygnować z "żartów" o gwałceniu aktywistek, oczywiście ani słowa
Jak już zauważył bert – słowa są. Autor nie pochwala też tych „żartów” i sam uważa je za mało śmieszne. Jest jednak autor osobą myślącą realistycznie i wie, że nie jest w stanie takich zachowań całkowicie ukrócić.
Cytat:Mam nadzieję, że myśliwi posłuchają tych rozsądnych rad, bo takie postępowanie jeszcze zwiększy ich sekciarstwo i zniechęci do nich społeczeństwo znacznie skuteczniej, niż wszyscy weganie i rowerzyści razem wzięci.
Naprawdę serio chcesz, żeby myśliwi byli zamkniętą sektą przekonaną o tym, że wszyscy naokoło są ich wrogami?

Oczywiście propozycja, żeby już w ogóle nigdy żadnego dziennikarza na polowanie nie brać jest głupia. Ale wynika z pewnego poczucia bycia oszukanym. Gdybyś Ty zaprosił w dobrej wierze dziennikarza na zjazd miłośników kotów, a on zrobił „prawdziwy reportaż”, który by się składał tylko z najbardziej patologicznych zachowań osób tam obecnych, to też byś się czuł pewnie wkurwiony. I nie mów, że nigdy żaden kociarz nie powiedział niczego chamskiego, ani się nie schlał.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
#8
zefciu napisał(a): I nie mów, że nigdy żaden kociarz nie powiedział niczego chamskiego, ani się nie schlał.

Andrzej Sapkowski jest kociarzem. Temat pozamiatany.
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
#9
A pomyślec, że kiedyś polowania były domeną elit społecznych...

A obecnie to już tylko chamstwo i buractwo. Wracamy mentalnie do antyku, kiedy było to zajęcie jakiejś mętowni i niewolników. Cwaniak




Cytat: Zupełnie nie mogę sobie wyobrazić, jak można dla sportu zabić piękne zwierzę, które nic ci nie zrobiło w jego siedlisku i się tym chwalić.

To jakaś patologia.

To nieoceniona wartość.

Gdyby myśliwych zabrakło, nie byłoby żadnej presji, aby populacje dzikich zwierząt w środowisku naturalnym utrzymywać. Raz dwa zostałyby wybite przez kłusowników i po jeleniach, łosiach, etc...

Europa jest kontynentem na którym przetrwało najwiecej gatunków dzikich dużych kręgowców i jedynym na którym po roku 1600 żaden z nich nie wymarł (poza turem) Wszystko to jednak dzięki zamiłowaniu europejskich elit do polowań. A kiedy elity uznają że polowanie jest jednak passe... Smutny
Demokracja jest sprzeczna z prawami fizyki - J. Dukaj

Jest inaczej Blog człowieka leniwego
Odpowiedz
#10
pilaster napisał(a): Europa jest kontynentem na którym przetrwało najwiecej gatunków dzikich dużych kręgowców i jedynym na którym po roku 1600 żaden z nich nie wymarł (poza turem) Wszystko to jednak dzięki zamiłowaniu europejskich elit do polowań. A kiedy elity uznają że polowanie jest jednak passe... Smutny

Serio w Europie jest więcej "dzikich dużych kręgowców" niż w takiej Afryce? Od jakiej wielkości liczysz, że tak Ci wychodzi?

A co do tura to warto wspomnieć, że był to prawdopodobnie pierwszy gatunek chroniony, już od czasów Władysława Jagiełły. Niestety, na Mazowszu wytrzebiła je choroba, w Prusiech Książęcych - kłusownicy.
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
#11
bert04 napisał(a):
pilaster napisał(a): Europa jest kontynentem na którym przetrwało najwiecej gatunków dzikich dużych kręgowców i jedynym na którym po roku 1600 żaden z nich nie wymarł (poza turem) Wszystko to jednak dzięki zamiłowaniu europejskich elit do polowań. A kiedy elity uznają że polowanie jest jednak passe... Smutny

Serio w Europie jest więcej "dzikich dużych kręgowców" niż w takiej Afryce?

Więcej które przetrwało od plejstocenu.

Sam pilaster był zdziwiony kiedy się o tym dowiedział:

[Obrazek: 5d73422acbf16.jpeg]
Demokracja jest sprzeczna z prawami fizyki - J. Dukaj

Jest inaczej Blog człowieka leniwego
Odpowiedz
#12
pilaster napisał(a): To nieoceniona wartość.

Gdyby myśliwych zabrakło, nie byłoby żadnej presji, aby populacje dzikich zwierząt w środowisku naturalnym utrzymywać. Raz dwa zostałyby wybite przez kłusowników i po jeleniach, łosiach, etc...

Europa jest kontynentem na którym przetrwało najwiecej gatunków dzikich dużych kręgowców i jedynym na którym po roku 1600 żaden z nich nie wymarł (poza turem) Wszystko to jednak dzięki zamiłowaniu europejskich elit do polowań. A kiedy elity uznają że polowanie jest jednak passe... Smutny

Szlachetnie urodzeni myśliwi uchronili dzikie zwierzęta przed wybiciem, ponieważ byli jedynymi, którzy dostrzegali w nich wartość. Dla mieszczan miały one wartość zerową, a dla rolników, czyli większości populacji - ujemną. Dla zwierząt najlepszym rozwiązaniem było więc oddanie się w opiekę feudałom, którzy trzymali chłopstwo w ryzach. Każdy rozsądny jeleń był monarchistą, bo tam, gdzie zaczynał wchodzić w modę jakiś egalitaryzm, na przykład w Szwajcarii podczas reformacji lub we Francji za rewolucji, następowała rzeź jelonków.

Obecnie jednak sytuacja ekonomiczna jest odmienna. Rolników jest na tyle mało, że można tanio ich przekupić, płacąc za straty wynikające z działalności zwierzyny, a wartość dzikich zwierząt dla pospólstwa wzrosła, ponieważ stały się bohaterami seriali telewizyjnych. Dzięki temu można uzyskać konsumencką korzyść z jeża lub lisa nie zabijając go przy tym, co jest precedensowe w całej historii stosunków ludzi z innymi gatunkami. Wartość kulinarna czy futrzarska zwłok dzikich zwierząt z kolei zmniejsza się wraz z postępem techniki i zwiększaniem jakości zamienników. Mamy więc sytuację zupełnie inną, niż w epoce przedindustrialnej: zwierzęta mają taką samą wartość konsumencką dla pospólstwa i dla elit, przy czym ich wartość nie jest związania z ich uśmiercaniem, ale z ich życiem jak najbardziej pozbawionym ingerencji człowieka. Myśliwi stali się więc przeżytkiem cywilizacyjnym. Oczywiście, wciąż ktoś musi pilnować zwierząt przed kłusownikami, a w terenach rolniczych także przed jakimś "przedziczeniem" czy "przesarnieniem" grożącym zbyt dużymi szkodami materialnymi. To jednak oznacza, że człowiek zajmujący się tym powinien być czymś takim, jak inspektor kanalizacji - techniko-urzędasem opłacanym przez władze. A forma powinna odpowiadać treści. Słyszał ktoś o rytuałach i obrzędach inspektorów kanalizacji? Myślistwo w takiej formie, jak obecnie, ma tyleż sensu, co rycerstwo. Co nie oznacza przecież, że nie ma ludzi obeznanych z bronią i zawodowo przygotowanych do walki. Po prostu inaczej są zorganizowani i inny jest ich etos.
Odpowiedz
#13
ZaKotem napisał(a): To jednak oznacza, że człowiek zajmujący się tym powinien być czymś takim, jak inspektor kanalizacji - techniko-urzędasem opłacanym przez władze.
A dlaczego? Gdyby istniała grupa ludzi, którzy gotowi są płacić za to, by im pozwolono dokonywać inspekcji kanalizacji, to chyba racjonalnym by było, aby im na tę działalność pozwolić.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
#14
pilaster napisał(a): To nieoceniona wartość.

Gdyby myśliwych zabrakło, nie byłoby żadnej presji, aby populacje dzikich zwierząt w środowisku naturalnym utrzymywać. Raz dwa zostałyby wybite przez kłusowników i po jeleniach, łosiach, etc...

Europa jest kontynentem na którym przetrwało najwiecej gatunków dzikich dużych kręgowców i jedynym na którym po roku 1600 żaden z nich nie wymarł (poza turem) Wszystko to jednak dzięki zamiłowaniu europejskich elit do polowań. A kiedy elity uznają że polowanie jest jednak passe... Smutny


Zwierzęta miały jednak wówczas wartość użytkową a dziczyzna była istotnym elementem diety elit jak i zapewniały elitom rozrywkę w postaci polowań. Stąd pilnowano pilnie aby motłoch zwierząt w lasach należących do elit nie wybił. Obecnie dziczyzna jako pokarm jest co najwyżej ciekawostką, a coraz częściej pochodzi z hodowli a nie odstrzału. Natomiast dla coraz większej grupy ludzi, w tym elit  zwierzęta mają wartość nie jako pokarm, ale w postaci żywej. Możliwość zobaczenia niedźwiedzia czy też żubra w naturze jest dla wielu cenniejsza niż możliwość jego odstrzału a obecność tych zwierząt podnosi atrakcyjność turystyczną terenów na których występują - stąd między innymi popularność Bieszczad, postrzeganych jako kraina dzika i naturalna. 

Myśliwi zatem obecnie nie są niezbędni do utrzymania dzikich zwierząt w środowisku naturalnym. Gdy ich zabraknie być może zmniejszy się pogłowie zwierząt roślinożernych takich jak sarny i jelenie a które są sztucznie dokarmiane ale nie zwiększy ryzyko wyginięcia jakiegoś gatunku.
"Dosyć — mówił — naszukałem się po lesie i ledwie tego smolnego pniaka zdybałem, ale czem wy, moje dzieci, będzieta kiedyś świecić, skoro lasy się umykają, i coraz trudniej o smolny kawałek drzewa?”.








Odpowiedz
#15
zefciu napisał(a): A dlaczego? Gdyby istniała grupa ludzi, którzy gotowi są płacić za to, by im pozwolono dokonywać inspekcji kanalizacji, to chyba racjonalnym by było, aby im na tę działalność pozwolić.

No nie wiem, dla mnie zasady typowe dla kapitalizmu są tak naturalne, że z góry każdego, kto chce pracować za darmo, mam za wariata. A jakość pracy wariata może budzić wątpliwości. Kiedy ktoś gra w piłkę dla przyjemności, to płaci gminie lub prywatnemu właścicielowi za korzystanie z boiska. Ale jednak piłkarzom grającym zawodowo, czyli dla dobra kibiców, to ci kibice płacą. Co by było, gdyby racjonalnie przyjąć, żeby dać zagrać w reprezentacji każdemu amatorowi, który za to zapłaci?

No dobra, zły przykład, w przypadku Polski akurat nic by się nie zmieniło Duży uśmiech Ale to wynika ze specyfiki kibiców. W innych środowiskach przyjmuje się, że cena pracy jest jakoś proporcjonalna do jej jakości. Na przykład do wojska też nie przyjmujemy ludzi, którzy chętnie by zapłacili, aby sobie do kogoś postrzelać.
Odpowiedz
#16
ZaKotem napisał(a): No nie wiem, dla mnie zasady typowe dla kapitalizmu są tak naturalne, że z góry każdego, kto chce pracować za darmo, mam za wariata.
No to przykład z mojej branży. Otóż może obiło Ci się o uszy takie określenie jak „hackaton”. Hackaton to jest taka impreza, gdzie przyjeżdżają wariaci i za darmową pizzę i kawę coś tam kodzą lub lutują.
Cytat:A jakość pracy wariata może budzić wątpliwości.
Ależ oczywiście. W przypadku hackatonów, na przykład, nikt nie oczekuje, że ich produktem będą w pełni działające, solidne produkty. Zwykle są to „PoC-e” – czyli „dowody słuszności koncepcji” – minimalne rozwiązania pokazujące, że coś tam się da zrobić. Ale takie PoC-e mają jakąś niezerową wartość.

Ogólnie zatem – musiałbyś wykazać, że rozrywka, którą urządzają sobie myśliwi nie przynosi tej wartości, którą powinna przynosić. Sam fakt, że robią to dla sportu nie wystarczy.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
#17
ZaKotem napisał(a): wartość dzikich zwierząt dla pospólstwa wzrosła, ponieważ stały się bohaterami seriali telewizyjnych.

Zapewne. Jednak hierarchia wartości gatunków jest jednak inna niż hierarchia wartości dla myśliwych. Zatem i rozkład populacji poszczególnych gatunków po ostatecznym upadku myślistwa, ulegnie zmianie, nawet może drastycznej.
Demokracja jest sprzeczna z prawami fizyki - J. Dukaj

Jest inaczej Blog człowieka leniwego
Odpowiedz
#18
A to już nie da sie regulować populacji bez urządzania cyrku połączonego z chlaniem? Poza tym to, że ktoś jest dziany i stać go na bawienie się w myślistwo, nie oznacza, że należy do jakiejś elity. Akurat żarty na tym filmie były bardzo nieelitarne. Czym innym jest opowiadanie rubasznych dowcipów, a czym innym odnoszenie ich do konkretnej osoby.

Dla mnie duża część tych ludzi jest zaburzona. Rozumiem, że gospodarz hoduje zwierzęta i potem zabija je na mięso (zresztą nierzadko ludzie na wsi w takich przypadkach sprzedawali krowę, bo nie byli w stanie sami zabić zwierzęcia, z którym zżyli się przez lata). Rozumiem, że poluje się na dzikie zwierzęta na mięso lub w celu regulacji populacji. Natomiast kompletnie nie rozumiem takich zabaw jak hodowanie i karmienie bażantów po to, żeby je wypuścić i zastrzelić koniecznie w locie. Ani polowań z nagonką. Na tym filmiku słusznie zauważono, że przy tym nikt nie jest w stanie wybrać najsłabszych zwierząt do odstrzału.
- Myślałem, że ty nie znasz lęku.
- Mylisz się. Lęku nie zna tylko głupiec.
- A co robi wojownik, kiedy czuje strach?
- Pokonuje go. To jest w każdej bitwie nasz pierwszy martwy wróg.
Odpowiedz
#19
Iselin napisał(a): A to już nie da sie regulować populacji bez urządzania cyrku połączonego z chlaniem?

Alternatywami mogą być:

- znaczne zwiększenie liczby zawodowych leśników do ilości pozwalającej na jednostkowy odstrzał w odpowiednich okresach.

- pozostawienie liczby zawodowych leśników niezmienioną, w zamian za to redukcja populacji do stanu, który pozwala na pezproblemowy odstrzał w odpowiednich okresach.

- bezodstrzałowe pozbywanie się nadliczbowych gatunków, przykładowo pułapkami, sidłami, trutkami lub hormonami antykoncepcyjnymi.

Można tak dalej wyliczać. Ale organizowanie parę razy w roku imprezy, na której dobrowolnie myśliwi "sprzątają" las z nadliczbowych zwierząt nie różni się co do zasady od organizowania dnia czystego miasta / wioski, na której jakaś liczba "ochotników" z miejscowych szkół sprząta zieleń ze śmieci.

Cytat:Na tym filmiku słusznie zauważono, że przy tym nikt nie jest w stanie wybrać najsłabszych zwierząt do odstrzału.

Zgodnie z dogmatem kapitalizmu gdyby zwierzęta były silniejsze, to by uciekły przed myśliwymi. Ale zdaję sobie sprawę, że w tym kręgu sporo zwierząt jest specjalnie hodowane "pod odstrzał", a więc że celowo robi się nadwyżkę zwierząt, które potem przyniosą zysk...

(Tak wiem, właśnie sam podważyłem moją powyższą argumentację o korzyściach z odstrzału; trudno, widocznie w temacie nie ma prostych jednoznacznych odpowiedzi)
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
#20
pilaster napisał(a): Zapewne. Jednak hierarchia wartości gatunków jest jednak inna niż hierarchia wartości dla myśliwych. Zatem i rozkład populacji poszczególnych gatunków po ostatecznym upadku myślistwa, ulegnie zmianie, nawet może drastycznej.
To oczywista oczywistość. Dlatego właśnie występuje konflikt interesów między coraz mniej opłacalnym myślistwem a coraz liczniejszą, ekofilną częścią społeczeństwa. Dla ekofila wilk czy tym bardziej ryś jest wart więcej niż sarna czy dzik, bo rzadsze dobro jest wartościowsze, dla myśliwego stosunek wartości jest inny. Wilk ma wartość ujemną, bo każdy żywy wilk zmniejsza ilość martwych saren możliwych do pozyskania. Stąd antydrapieżniczy etos myśliwych, z którym powszechna etyka jest coraz mniej zgodna. Ponadto dokarmianie zwierząt zimą tylko po to, żeby do nich strzelać latem zwiększa ich totalną wartość jako dostarczycieli mięsa i skór, ale jednocześnie zmniejsza ich wartość jako części natury do obserwacji, naturalnie bowiem zwierzęta powinny zwiększać swoją liczebność latem, a zmniejszać zimą, a nie utrzymywać stałą. Cele działań myśliwych są więc rozbieżne z celem ludności zainteresowanej kontaktem z przyrodą.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości