Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Diuna [film 2020] - i książki, gry, seriale, film Lyncha...
#1
[Obrazek: 5995af327a3d168a3a29d206a0d4a1bd.jpg]


Długo był to trudny temat do realizacji. Pojawiały się głosy, że jest to taki rodzaj książki, której nie da się dobrze zekranizować. W zasadzie dzieło to jest, chyba można tak powiedzieć, osobnym podgatunkiem naukowej fantastyki.

W końcu wiadomo, że za ekranizację zabrał się Denis Villeneuve - reżyser z wizją, który dał się poznać jako artysta nie bojący się  historii ze światem wykraczającym poza to, co widać na ekranie.

Na tę chwilę znamy już obsadę wcielającą się w głównych bohaterów pierwszych książek. Mówi się, że powstanie więcej niż jeden film, a może więcej niż dwa...


Nie mogę się doczekać. Nie wiem czy odświeżać sobie książki czy wyczekać do seansu i dopiero potem wrócić o książek...








[Obrazek: d8tw8n0jsyg21.jpg?width=960&crop=smart&a...fd299a6a6c]
Odpowiedz
#2
Żarłak napisał(a): Długo był to trudny temat do realizacji. Pojawiały się głosy, że jest to taki rodzaj książki, której nie da się dobrze zekranizować.

O Władcy Pierścieni też tak mówili. Nie da się dobrze zekranizować. Cwaniak

A jednak się dało. Zatem i Diunę można - byle się do tego naprawdę przyłożyć. Z sercem do oryginału a zarazem profesjonalnie.
Demokracja jest sprzeczna z prawami fizyki - J. Dukaj

Jest inaczej Blog człowieka leniwego
Odpowiedz
#3
Żarłak napisał(a): Długo był to trudny temat do realizacji. Pojawiały się głosy, że jest to taki rodzaj książki, której nie da się dobrze zekranizować. W zasadzie dzieło to jest, chyba można tak powiedzieć, osobnym podgatunkiem naukowej fantastyki.

Dołączam się do pojawiających się głosów. Większość akcji "Diuny" to monologi wewnętrzne bohaterów, bez których sens akcji jest całkowicie niezrozumiały. Można by wprawdzie większość z nich bez większego uszczerbku na sensie przerobić na dialogi, ale wtedy film byłby równie fascynujący, jak zapis posiedzenia rady nadzorczej. Nie odczuwam entuzjazmu. Ekranizacja mogłaby wyjść, ale w postaci serialu, a nie filmu kinowego.
Odpowiedz
#4
ZaKotem napisał(a): Większość akcji "Diuny" to monologi wewnętrzne bohaterów, bez których sens akcji jest całkowicie niezrozumiały. Można by wprawdzie większość z nich bez większego uszczerbku na sensie przerobić na dialogi, ale wtedy film byłby równie fascynujący, jak zapis posiedzenia rady nadzorczej.

"Dwunastu gniewnych ludzi" był niefascynujący?

Zresztą żeby daleko nie szukać - ekranizacja z 2000 roku miała całkiem dobry scenariusz, który dał radę tym wszystkim pułapkom. Poległa na skąpstwie środków rrealizacyjnych (pustynia wymalowana na dykcie Smutny )
Demokracja jest sprzeczna z prawami fizyki - J. Dukaj

Jest inaczej Blog człowieka leniwego
Odpowiedz
#5
Ale dlaczego monologi mają stanowić główną trudność w adaptacji?


pilaster napisał(a):
Żarłak napisał(a): Długo był to trudny temat do realizacji. Pojawiały się głosy, że jest to taki rodzaj książki, której nie da się dobrze zekranizować.

O Władcy Pierścieni też tak mówili. Nie da się dobrze zekranizować. Cwaniak

A jednak się dało. Zatem i Diunę można - byle się do tego naprawdę przyłożyć. Z sercem do oryginału a zarazem profesjonalnie.


Dało się, ale po jakim czasie. Jednak rozmach dzieła robi swoje. I to nie chodzi o samą objętość serii, co po prostu mnogość motywów i głównych bohaterów. Arrakis w przeciwieństwie do Śródziemia zdaje się być miejscem zupełnie jałowym, a jednak podobnie jak w tolkienowskim świecie koncentrują się w niej punkty zwrotne cywilizacji. I jak tu przedstawić nudne hałdy piachu jako miejsce decydujące o wszystkim? I do tego jeszcze te robale... Toć trudność podobnie duża jak z Solariańskim żywym oceanem.

No chciałbym żeby twórcy uchwycili tę mistyczną stronę planety. Nie wiem czy pomijając ten element można będzie powiedzieć o udanym przełożeniu książki.
The Phillrond napisał(a):(...)W moim umyśle nadczłowiekiem jawi się ten, kogo nie gnębi strach przed nieuniknionym i kto dąży do harmonijnego rozwoju ze świadomością stanu rzeczy
.
Odpowiedz
#6
Żarłak napisał(a): Ale dlaczego monologi mają stanowić główną trudność w adaptacji?


pilaster napisał(a):
Żarłak napisał(a): Długo był to trudny temat do realizacji. Pojawiały się głosy, że jest to taki rodzaj książki, której nie da się dobrze zekranizować.

O Władcy Pierścieni też tak mówili. Nie da się dobrze zekranizować. Cwaniak

A jednak się dało. Zatem i Diunę można - byle się do tego naprawdę przyłożyć. Z sercem do oryginału a zarazem profesjonalnie.


Dało się, ale po jakim czasie. Jednak rozmach dzieła robi swoje. I to nie chodzi o samą objętość serii, co po prostu mnogość motywów i głównych bohaterów. Arrakis w przeciwieństwie do Śródziemia zdaje się być miejscem zupełnie jałowym, a jednak podobnie jak w tolkienowskim świecie koncentrują się w niej punkty zwrotne cywilizacji. I jak tu przedstawić nudne hałdy piachu jako miejsce decydujące o wszystkim? I do tego jeszcze te robale... Toć trudność podobnie duża jak z Solariańskim żywym oceanem.

No chciałbym żeby twórcy uchwycili tę mistyczną stronę planety. Nie wiem czy pomijając ten element można będzie powiedzieć o udanym przełożeniu książki.

Pustynia to archetypowe miejsce. Ja tutaj nie widzę problemu osadzenia fabularnego zwornika. Wystarczy prosty zabieg z lokowaniem bohaterów na odpowiednim tle i o odpowiedniej porze. Westerny też są z reguły na pustyni czy pustkowiach, a dobrze zrealizowane wciągają jak diabli. Podobnie z filmami o Krzyżowcach. Kwestia zagęszczenia fabuły. Tu się zgodzę z Pilastrem co do poprzedniej ekranizacji. Jakby ktoś posmarował na zdjęcia w plenerze to by to była bardzo dobra ekranizacja. A tak jest tylko dobra.
Sebastian Flak
Odpowiedz
#7
Nie chodzi mi o samo osadzenie fabuły na pustynnym tle, tylko wizję. Pokazanie, że pustynia to coś więcej. Na pewno w oczach Fremenów, ale też w ogóle w uniwersum Diuny. W taki techniczny sposób jaki opisałeś na Arrakis patrzą Harkonnenowie. Tak patrzyli Atrydzi zanim tam się pojawili, ale zmienili percepcję kiedy lepiej zaczęli rozumieć istotę pustyni, co powinno zostać pokazane oczami Muadiba. O taką wizję mi chodzi. Denis Villeneuve zdecydowanie potrafi stworzyć obraz w ujęciu o własną wizję. Wiem to po obejrzeniu Arrival i Blade Runner 2049 i robi to szanując pierwowzór (BR'49) oraz dodając coś od siebie, co nie wypacza świata. Na to liczę w tej ekranizacji. On sam wypowiada się, że to ważne dla niego dzieło i chce je zrobić dobrze.
The Phillrond napisał(a):(...)W moim umyśle nadczłowiekiem jawi się ten, kogo nie gnębi strach przed nieuniknionym i kto dąży do harmonijnego rozwoju ze świadomością stanu rzeczy
.
Odpowiedz
#8
Żarłak napisał(a): Nie chodzi mi o samo osadzenie fabuły na pustynnym tle, tylko wizję. Pokazanie, że pustynia to coś więcej. Na pewno w oczach Fremenów, ale też w ogóle w uniwersum Diuny.

Nawet jeżeli rozmach realizacyjny i otwarte plenery nie są warunkiem wystarczającym, aby to osiągnąć, to na pewno są warunkiem koniecznym.

Wielka cywilizacyjna epopeja wymaga wielkiego formatu. Tak jak w przypadku LOTR.

Na pewno oczekiwałby pilaster np płynnych przejść od jakiś ludzików idących po pustyni do widoku całej Arrakis, czy nawet całego Imperium z kosmosu, i na odwrót. Płynne najazdy kamery w róznych skalach pokazujące różne punkty widzenia od pojedynczego Fremena do Gildii, czy Imperatora, etc..
Demokracja jest sprzeczna z prawami fizyki - J. Dukaj

Jest inaczej Blog człowieka leniwego
Odpowiedz
#9
pilaster napisał(a): Nawet jeżeli rozmach realizacyjny i otwarte plenery nie są warunkiem wystarczającym, aby to osiągnąć, to na pewno są warunkiem koniecznym.

Wielka cywilizacyjna epopeja wymaga wielkiego formatu. Tak jak w przypadku LOTR.

Na pewno oczekiwałby pilaster np płynnych przejść od jakiś ludzików idących po pustyni do widoku całej Arrakis, czy nawet całego Imperium z kosmosu, i na odwrót. Płynne najazdy kamery w róznych skalach pokazujące różne punkty widzenia od pojedynczego Fremena do Gildii, czy Imperatora, etc..

Cóż, Diuna 1984 miała mnóstwo tych "warunków koniecznych". Budżet nieco większy niż kręcony w tym czasie "Powrót Jedi", 80 setów, plenery w meksykańskiej pustyni Salamayuca. Aż dziw, że na tym gniocie się psy wiesza.

Może dlatego, że "warunkiem koniecznym" wcale nie są ani budżety, ani plenery, ani CGI, ale po prostu (stary) dobry scenariusz. Zwłaszcza, że w dzisiejszych czasach głód SF jest stosunkowo nasycony, a ekranizacje książek z wielkimi budżetami okazywały się filmowymi klapami. Jeżeli autorzy Diuny 2020 nie odrobią tej lekcji, podzieli ona los Johna Cartera, Atlasu Chmur czy Mortal Engines. Choćby był kręcony w one-take i miał więcej FX niż wszystkie filmy MCU razem wzięte.
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
#10
bert04 napisał(a):
pilaster napisał(a): Nawet jeżeli rozmach realizacyjny i otwarte plenery nie są warunkiem wystarczającym, aby to osiągnąć, to na pewno są warunkiem koniecznym.

Wielka cywilizacyjna epopeja wymaga wielkiego formatu. Tak jak w przypadku LOTR.

Na pewno oczekiwałby pilaster np płynnych przejść od jakiś ludzików idących po pustyni do widoku całej Arrakis, czy nawet całego Imperium z kosmosu, i na odwrót. Płynne najazdy kamery w róznych skalach pokazujące różne punkty widzenia od pojedynczego Fremena do Gildii, czy Imperatora, etc..

Cóż, Diuna 1984 miała mnóstwo tych "warunków koniecznych".

Ale najważniejszego nie miała. Cwaniak

Diuna 2000 na odwrót. Miała ten najważniejszy, ale nie miała z kolei tamtych.

I też nie wyszła.

Jaki z tego wniosek?


Cytat:Może dlatego, że "warunkiem koniecznym" wcale nie są ani budżety, ani plenery, ani CGI, ale po prostu (stary) dobry scenariusz.

Nie. Diuna 2000 miała dobry scenariusz.


Cytat:Zwłaszcza, że w dzisiejszych czasach głód SF jest stosunkowo nasycony, a ekranizacje książek z wielkimi budżetami okazywały się filmowymi klapami.

Np LOTR. Cwaniak

Cytat: podzieli ona los Johna Cartera, Atlasu Chmur czy Mortal Engines.

Albo i "Gry Endera"

Co łączy te wszystkie klapy?

Odejście od oryginału i "poprawianie" akcji, czyli skopane scenariusze - pilaster pamięta jak bardzo go to bolało przy "Grze Endera" - dodanie bohaterom po 10 lat i zwłaszcza wprowadzenie prędkości ponadświetlnych, co całkowicie zniszczyło cała oryginalną intrygę.

Bez dobrego scenariusza nigdy nie bedzie dobrego filmu.

Ale bez innych rzeczy często również. Wielkie epopeje fantastyczne wymagają właśnie również tych innych rzeczy - jak LOTR właśnie, zrobiony z niesłychanym pietyzmem wobec literackiego pierwowzoru oraz z gigantycznymi fajerwerkami.
Demokracja jest sprzeczna z prawami fizyki - J. Dukaj

Jest inaczej Blog człowieka leniwego
Odpowiedz
#11
pilaster napisał(a):
Cytat:Cóż, Diuna 1984 miała mnóstwo tych "warunków koniecznych".

Ale najważniejszego nie miała. Cwaniak

Diuna 2000 na odwrót. Miała ten najważniejszy, ale nie miała z kolei tamtych.

I też nie wyszła.

Jaki z tego wniosek?

Wniosek taki, że pilaster ma bardzo indywidualne pojmowanie kwestii "nie wyszła". Porównajmy:

- Duna 1984, budżet $40-42 mln, box office $30.9–37.9 mln, zero kontynuacji*

- Duna 2000, trzyczęściowa, budżet $20 mln, box office ???, za to jedna kontynuacja (też trzyczęściowa). Według niemieckiej Wiki ze wszystkich produkcji SciFiChannel ma największą oglądalność, aż do dziś <1>

Przypomnijmy też, że obie produkcje miały podobny drugi co do ważności warunek, czyli przyzwoitą obsadę. Ta pierwsza nawet nieco bardziej prominentna (Sting), ale nie ma się o co sprzeczać. Jak dla mnie film albo miniserial, który doczekał się kontynuacji, nie może być finansową klapą, wbrew marudzeniom co niektórych fanów.


*zgodnie z wypowiedzią Virginii Madsen, podpisała ona kontrakt na trzy filmy, więc producenci mieli wysokie oczekiwania. <2>

Cytat:Nie. Diuna 2000 miała dobry scenariusz.

Cieszę się, że tu się zgadzamy

Cytat:
Cytat:Zwłaszcza, że w dzisiejszych czasach głód SF jest stosunkowo nasycony, a ekranizacje książek z wielkimi budżetami okazywały się filmowymi klapami.

Np LOTR. Cwaniak

LOTR to SF? Ciekawe, bardzo ciekawe... Poza tym napisałem "dziś", a nie "w latach 2001-2003".

Cytat:
Cytat: podzieli ona los Johna Cartera, Atlasu Chmur czy Mortal Engines.

Albo i "Gry Endera"

Co łączy te wszystkie klapy?

Odejście od oryginału i "poprawianie" akcji

Jak już pilaster wspomniał LOTR, to bert pozwoli sobie przypomnieć filmową trylogię (?!) Hobbita. Trylogię! Czy trzeba jeszcze więcej komentarzy?

Choć tu akurat sukces kasowy był. Widocznie głód fantasy i pokrewnych genre ciągle jeszcze był większy, niż głód SF (nawet tej z elementami fantasy)

Cytat:czyli skopane scenariusze - pilaster pamięta jak bardzo go to bolało przy "Grze Endera" - dodanie bohaterom po 10 lat i zwłaszcza wprowadzenie prędkości ponadświetlnych, co całkowicie zniszczyło cała oryginalną intrygę.

Należę do tych ludzi, którzy książki (książek?) nie czytali, znam tylko recenzje. A dodanie lat to dosyć oczywisty zabieg, w GoT też dodali lat, żeby uniknąć zarzutów około-pedofilskich i trochę złagodzić brutalność. AFAIK z całym Enders Game ta brutalność książek została wyretuszowana, poczynając od pierwszej walki, w której główny bohater książek zabija tego bully.

Cytat:Bez dobrego scenariusza nigdy nie bedzie dobrego filmu.

Ale bez innych rzeczy często również. Wielkie epopeje fantastyczne wymagają właśnie również tych innych rzeczy - jak LOTR właśnie, zrobiony z niesłychanym pietyzmem wobec literackiego pierwowzoru oraz z gigantycznymi fajerwerkami.

Lasery śmasery. A LOTR był dziełem niezwykłym nie (tylko) przez fantastyczne efekty, ale przez miłość. Miłość twórców do dzieła. Trzeba oglądnąć trochę z materiałów dodatkowych (dołączone do kompletnej rozszerzonej edycji DVD), żeby się dowiedzieć, z jakim zamiłowaniem kreowano ten świat, poszczególne cywilizacje, style sztuki, jak realistyczne były bronie i sprzęty. Tam wszystko było "wiarygodne", od wielkich bitew aż po... brudne paznokcie.

Dla porównania, David Lynch:

"He agreed to direct Dune and write the screenplay, though he had not read the book, known the story, or even been interested in science fiction" <2>


______

<1> https://de.wikipedia.org/wiki/Dune_%E2%8...#Sonstiges

<2> https://en.wikipedia.org/wiki/Dune_(1984..._direction
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
#12
bert04 napisał(a):
pilaster napisał(a):
Cytat:Cóż, Diuna 1984 miała mnóstwo tych "warunków koniecznych".

Ale najważniejszego nie miała. Cwaniak

Diuna 2000 na odwrót. Miała ten najważniejszy, ale nie miała z kolei tamtych.

I też nie wyszła.

Jaki z tego wniosek?

Wniosek taki, że pilaster ma bardzo indywidualne pojmowanie kwestii "nie wyszła".


A wyszła? Naprawdę? Żadnego rozczarowania nie było? Do dzisiaj jest często wyświetlana na różnych platformach?


Cytat:Przypomnijmy też, że obie produkcje miały podobny drugi co do ważności warunek, czyli przyzwoitą obsadę.

No nie przesadzajmy. LOTR miał przyzwoitą? Aktorzy co najwyżej (wtedy) drugorzędni. Ale dostali swoją szansę i ją wykorzystali na 120%




Cytat:
Cytat:
Cytat: podzieli ona los Johna Cartera, Atlasu Chmur czy Mortal Engines.

Albo i "Gry Endera"

Co łączy te wszystkie klapy?

Odejście od oryginału i "poprawianie" akcji

Jak już pilaster wspomniał LOTR, to bert pozwoli sobie przypomnieć filmową trylogię (?!) Hobbita. Trylogię!

No i co? Po pierwsze scenariusz odbiegał od oryginału znacznie bardziej niż w przypadku LOTR. Po drugie "Hobbit" jest nadal bardzo dobrym filmem, na który można grymasić tylko porównując go z LOTR.

Cytat:
Cytat:czyli skopane scenariusze - pilaster pamięta jak bardzo go to bolało przy "Grze Endera" - dodanie bohaterom po 10 lat i zwłaszcza wprowadzenie prędkości ponadświetlnych, co całkowicie zniszczyło cała oryginalną intrygę.

Należę do tych ludzi, którzy książki (książek?) nie czytali, znam tylko recenzje.

W takim razie proszę pilnie nadrobić zaległości. Cwaniak

Cytat:A dodanie lat to dosyć oczywisty zabieg, w GoT też dodali lat, żeby uniknąć zarzutów około-pedofilskich i trochę złagodzić brutalność.

W GoT był to zabieg neutralny, bo wiek bohaterów nie wpływał bezpośrednio na akcję. W powieści był tylko zabiegiem majacym zbliżyć opisywaną rzeczywistosć do "prawdziwego" Średniowiecza.

W Grze Endera wiek bohaterów jest dla akcji kluczowy. I właśnie to, że są oni dziećmi. I że są oni obrabiani i szkoleni latami. Ender książkowy zrównuje się wiekiem z filmowym dopiero w momencie ostatecznej bitwy z Robalami.


Cytat:. A LOTR był dziełem niezwykłym nie (tylko) przez fantastyczne efekty, ale przez miłość. Miłość twórców do dzieła.

A twórcy Diuny2000 dzieła nie kochali, to teraz oczywiste. Duży uśmiech

Czy może raczej nie mieli środków, żeby tą miłość wyrazić?
Demokracja jest sprzeczna z prawami fizyki - J. Dukaj

Jest inaczej Blog człowieka leniwego
Odpowiedz
#13
pilaster napisał(a): A wyszła? Naprawdę? Żadnego rozczarowania nie było? Do dzisiaj jest często wyświetlana na różnych platformach?

Moje oczekiwania były na poziomie Diuny 1984 i ówczesnych produkcji TV, więc nie, nie było rozczarowania. A gdyby za kryterium dać "wyświetlanie", to musiałbyś uznać, że Diuna 1984 jest lepsza.

Cytat:No nie przesadzajmy. LOTR miał przyzwoitą? Aktorzy co najwyżej (wtedy) drugorzędni. Ale dostali swoją szansę i ją wykorzystali na 120%

Aktorzy byli "drugoligowi" także dlatego, że wielu pierwszoligowych odmówiło. Sean Connery, Daniel Day-Lewis, Patrick Stewart, Russel Crowe, Nicolas Cage, Uma Thurman, żeby wymienić najważniejszych. Widocznie nikt nie spodziewał się, że fantasy może jeszcze być czymś innym, niż kolejnym gigantycznym flopem.

Cytat:No i co? Po pierwsze scenariusz odbiegał od oryginału znacznie bardziej niż w przypadku LOTR. Po drugie "Hobbit" jest nadal bardzo dobrym filmem, na który można grymasić tylko porównując go z LOTR.

No właśnie delikatnie starałem się Ci powiedzieć, że scenariusz Hobbita był daleeeeeeeeko od oryginału. W przypadku LOTR paru figur brakowało, parę elementów usunięto (Saruman w epilogu), w Hobbicie dopisano całe postacie, motywy (romans, zemsta), wydarzenia, których nawet w notatkach na marginesie Simaralionu nie odnajdziesz.

I nie, nie oglądałem Extended Edition, gdyż dla mnie już kinowa trylogia Hobbita była Extended extended

Cytat:A twórcy Diuny2000 dzieła nie kochali, to teraz oczywiste. Duży uśmiech

Czy może raczej nie mieli środków, żeby tą miłość wyrazić?

Raczej to drugie. Mając do dyspozycji połowę budżetu filmu (bez uwzględnienia inflacji) mogli postawić na jakość scenariusza i gry aktorskiej albo na jakość efektów. Według mnie poszli lepszą drogą, gdyż fantazja nie uzupełni tego, co kiepska gra aktora zepsuje.
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
#14
bert04 napisał(a):
pilaster napisał(a): A wyszła? Naprawdę? Żadnego rozczarowania nie było? Do dzisiaj jest często wyświetlana na różnych platformach?

Moje oczekiwania były na poziomie Diuny 1984 i ówczesnych produkcji TV, więc nie, nie było rozczarowania. A gdyby za kryterium dać "wyświetlanie", to musiałbyś uznać, że Diuna 1984 jest lepsza.

Obie realizacje sa złe. Tyle że z różnych powodów. Entropia. Coś co jest doskonałe, jest też jedyne w swoim rodzaju. Spartolić zaś można na tysiace różnych sposobów. Cwaniak

Cytat:
Cytat:No i co? Po pierwsze scenariusz odbiegał od oryginału znacznie bardziej niż w przypadku LOTR. Po drugie "Hobbit" jest nadal bardzo dobrym filmem, na który można grymasić tylko porównując go z LOTR.

No właśnie delikatnie starałem się Ci powiedzieć, że scenariusz Hobbita był daleeeeeeeeko od oryginału. W przypadku LOTR paru figur brakowało, parę elementów usunięto (Saruman w epilogu), w Hobbicie dopisano całe postacie, motywy (romans, zemsta), wydarzenia, których nawet w notatkach na marginesie Simaralionu nie odnajdziesz.

Przy przekładaniu dzieła z jednego środka wyrazu (literatura) na drugi (film) pewne zmiany są wręcz konieczne. W LOTR były one niwielkie, w Hobbicie bardzo duże, ale nadal usprawiedliwione. I pisze to pilaster, który do ekranizacji literatury, zwłaszcza dzieł wybitnych, ma zwykle bardzo krytyczny stosunek i w zasadzie tylko pięć takich prób uznaje za w pełni udane, a nawet (Conan barbarzyńca, GoT) lepsze od literackiego pierwowzoru.

Cytat:
Cytat:A twórcy Diuny2000 dzieła nie kochali, to teraz oczywiste. Duży uśmiech

Czy może raczej nie mieli środków, żeby tą miłość wyrazić?

Raczej to drugie. Mając do dyspozycji połowę budżetu filmu (bez uwzględnienia inflacji) mogli postawić na jakość scenariusza i gry aktorskiej albo na jakość efektów.

Mogli od razu przerobić Diunę na sztuke teatralną, albo słuchowisko radiowe. Czemu się ograniczać?

Do pewnych dzieł po prostu nie da się bez odpowiedniego budżetu w ogóle podejść.
Demokracja jest sprzeczna z prawami fizyki - J. Dukaj

Jest inaczej Blog człowieka leniwego
Odpowiedz
#15
pilaster napisał(a): Obie realizacje sa złe. Tyle że z różnych powodów. Entropia. Coś co jest doskonałe, jest też jedyne w swoim rodzaju. Spartolić zaś można na tysiace różnych sposobów. Cwaniak

Nawet przy maksymalnie negatywnej interpretacji nie można powiedzieć, że obie wersje są równie złe. Pierwsza Diuna kompletnie zablokowała temat na półtora dekady. Miała mieć dwie kontynuacje a, wiadomo. Być może druga edycja miała dlatego tak niski budżet, bo producenci obawiali się ponownej klapy? Zaryzykuję tezę, że prawdopodobnie.

Cytat:Przy przekładaniu dzieła z jednego środka wyrazu (literatura) na drugi (film) pewne zmiany są wręcz konieczne. W LOTR były one niwielkie, w Hobbicie bardzo duże, ale nadal usprawiedliwione.

Serio? Tauriel? Serio? Romans z krasnoludem? Ach, i jak tak przeszkadzały Ci zmiany wieku w Enders Game to co powiesz na "postarzenie" Aragorna, żeby nie miał 10 latek w czasie Hobbita?

Już parę razy opowiadałem, że pierwotnie Peter Jackson chciał przerobić Arwenę na "księżniczkę wojowniczkę" (na dyskach Extended Edition są nawet sceny walki w Helmowym Jarze z jej udziałem), ale protesty fanów odwiodły go od tego planu . "Wyżył" się za to przy Tauriel.

Cytat:I pisze to pilaster, który do ekranizacji literatury, zwłaszcza dzieł wybitnych, ma zwykle bardzo krytyczny stosunek i w zasadzie tylko pięć takich prób uznaje za w pełni udane, a nawet (Conan barbarzyńca, GoT) lepsze od literackiego pierwowzoru.

Co do CtB, pełna zgoda, co do GoT, tylko na ile starczało literackiego pierwowzoru. I paradoksalnie, zwiększanie budżetu nie szło równomiernie z jakością, zwłaszcza w ostatnich sezonach.

Cytat:Mogli od razu przerobić Diunę na sztuke teatralną, albo słuchowisko radiowe. Czemu się ograniczać?

Dotychczas na podstawie Wojny Swiatów były filmy i seriale, ale najlepszą i najsłynniejszą adaptacją pozostaje legendarne słuchowisko radiowe. Można kuffa? Można?

Cytat:Do pewnych dzieł po prostu nie da się bez odpowiedniego budżetu w ogóle podejść.

Być może, ale dziesiątki flopowych remake'ów z wielokrotnym budżetem oryginału pokazuje, że pieniądze to nie wszystko.
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
#16
bert04 napisał(a):
pilaster napisał(a): Obie realizacje sa złe. Tyle że z różnych powodów. Entropia. Coś co jest doskonałe, jest też jedyne w swoim rodzaju. Spartolić zaś można na tysiace różnych sposobów. Cwaniak

Nawet przy maksymalnie negatywnej interpretacji nie można powiedzieć, że obie wersje są równie złe.

No dobra. Są nierównie złe. Oczko

Niemniej są złe. Mniejsze zło, to nadal zło.
Cytat:
Cytat:Przy przekładaniu dzieła z jednego środka wyrazu (literatura) na drugi (film) pewne zmiany są wręcz konieczne. W LOTR były one niwielkie, w Hobbicie bardzo duże, ale nadal usprawiedliwione.

Serio? Tauriel? Serio? Romans z krasnoludem?

Owszem. Już kiedyś pilaster o tym pisał. Deficyt postaci kobiecych, który nie przeszkadza w powieści, jednak uwiera w sztuce wizualnej. W LOTR dlatego też maksymalnie wyeksponowano żeńskie bohaterki obecne w powiesci (Arwena, Galadriela, Eowina). W Hobbicie już tak się nie dało zrobić, trzeba było wprowadzic nowe.


Cytat:Ach, i jak tak przeszkadzały Ci zmiany wieku w Enders Game to co powiesz na "postarzenie" Aragorna, żeby nie miał 10 latek w czasie Hobbita?

Że co? Przecież Aragorna nie ma w Hobbicie?

Cytat:Już parę razy opowiadałem, że pierwotnie Peter Jackson chciał

Jakby oceniać twórcę po tym co on chciał, to o kazdym by przyszło mówić wyłącznie w superlatywach. Wszak każdy by chciał stworzyć arcydzieło. Duży uśmiech 

Nie jest ważne co Jackson chciał. Ważne jest to, co zrobił. Cwaniak


Cytat:
Cytat:I pisze to pilaster, który do ekranizacji literatury, zwłaszcza dzieł wybitnych, ma zwykle bardzo krytyczny stosunek i w zasadzie tylko pięć takich prób uznaje za w pełni udane, a nawet (Conan barbarzyńca, GoT) lepsze od literackiego pierwowzoru.

Co do CtB, pełna zgoda, co do GoT, tylko na ile starczało literackiego pierwowzoru. I paradoksalnie, zwiększanie budżetu nie szło równomiernie z jakością, zwłaszcza w ostatnich sezonach.

Jest Got bardzo nierówny, ale tam gdzie pokrywał sie z pierwowzorem literackim - lepszy.


Cytat:
Cytat:Mogli od razu przerobić Diunę na sztuke teatralną, albo słuchowisko radiowe. Czemu się ograniczać?

Dotychczas na podstawie Wojny Swiatów były filmy i seriale,

Wszystkie oczywiście nieudane. Znów z tego samego powodu - brak szacunku dla pierwowzoru. To samo z "wehikułem czasu" Dwa "duże" filmy i dwie wtopy.

Cytat:ale najlepszą i najsłynniejszą adaptacją pozostaje legendarne słuchowisko radiowe.

Nie od końca. To słuchowisko mało kto w ogóle słyszał. Legendarne to ono się stało dużo później.


Cytat:
Cytat:Do pewnych dzieł po prostu nie da się bez odpowiedniego budżetu w ogóle podejść.

Być może, ale dziesiątki flopowych remake'ów z wielokrotnym budżetem oryginału pokazuje, że pieniądze to nie wszystko.

W rzeczy samej. Nie są warunkiem wystarczającym. Ale są koniecznym.
Demokracja jest sprzeczna z prawami fizyki - J. Dukaj

Jest inaczej Blog człowieka leniwego
Odpowiedz
#17
pilaster napisał(a): Owszem. Już kiedyś pilaster o tym pisał. Deficyt postaci kobiecych, który nie przeszkadza w powieści, jednak uwiera w sztuce wizualnej. W LOTR dlatego też maksymalnie wyeksponowano żeńskie bohaterki obecne w powiesci (Arwena, Galadriela, Eowina). W Hobbicie już tak się nie dało zrobić, trzeba było wprowadzic nowe.

Ten "deficyt" byłby pomijalny, gdyby objętość ekranizacji odpowiadała objętości książki. Wtedy wystarczyłoby wprowadzić lub rozwinąć jakieś postaci tła i spoko. A tak to cały romans międzyrasowy, skądinąd zgrabnie zrobiony, ale zupełnie zmyślony. Gdybym był fanatykiem literalnego trzymania się literackiego pierwowzoru, to by mnie wkurzyło.

A tak to bardziej wnerwiały mnie niepotrzebne maltretowania efektami 3D, przez które każda najmniejsza potyczka urastała do rozmiarów bitwy o Hełmowy Jar.

Cytat:Że co? Przecież Aragorna nie ma w Hobbicie?

Ostatnia scena. Thranduil wysyła Legolasa*, żeby odszukał "Strażnika"**. To ma spinać klamrę do spotkania u Elronda, gdzie Legolas i Aragorn się znają już przy pierwszym spotkaniu. Może to detal, ale w chronologii książkowej takie coś byłoby niemożliwe.

Na usprawiedliwienie P.J. w chronologii filmowej Aragorn wspomina w LOTR, że ma 87 lat, więc tam to jest OK, za czasów Hobbita miałby 20 lat. Być może już wtedy P.J. myślał dalekosiężnie o Hobbicie? Wykluczyć nie mogę.

(*też go nie było w książce)

(**nie znam polskiego tłumaczenia filmowego, podaję za wiki)

Cytat:Nie jest ważne co Jackson chciał. Ważne jest to, co zrobił. Cwaniak

No niestety, ale w tym konkretnym przypadku to ja nawet wolałbym wersję z Arweną - Xeną. W scenie w Hełmowym Jarze napięcie było budowane w kierunku tego spotkania. I na lata, zanim z tych dodatków dowiedziałem się tła, myślałem, że tam by pasowała walcząca Arwena.

A tak to P.J. musiał dokręcać sceny i retuszować Arwenę z nakręconego materiału, przez co całość ma zakłócony rytm.



Cytat:Jest Got bardzo nierówny, ale tam gdzie pokrywał sie z pierwowzorem literackim - lepszy.
Poza jednym jedynym wyjątkiem

Spoiler!

Cytat:Wszystkie oczywiście nieudane. Znów z tego samego powodu - brak szacunku dla pierwowzoru. To samo z "wehikułem czasu" Dwa "duże" filmy i dwie wtopy.

Ty na serio potrzebujesz tych laserów śmaserów? Pierwszy "Wehikuł czasu" był super. Co do reszty filmów i seriali - zgoda.

Cytat:W rzeczy samej. Nie są warunkiem wystarczającym. Ale są koniecznym.

Zamiast powtarzać się w kółko (czego nie lubię) podam tylko jeden tytuł:

Blade Runner.

I pozamiatane.
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
#18
bert04 napisał(a):
pilaster napisał(a): Owszem. Już kiedyś pilaster o tym pisał. Deficyt postaci kobiecych, który nie przeszkadza w powieści, jednak uwiera w sztuce wizualnej. W LOTR dlatego też maksymalnie wyeksponowano żeńskie bohaterki obecne w powiesci (Arwena, Galadriela, Eowina). W Hobbicie już tak się nie dało zrobić, trzeba było wprowadzic nowe.

Ten "deficyt" byłby pomijalny, gdyby objętość ekranizacji odpowiadała objętości książki.

Nie, nie byłby pomijalny. Nawet gdyby to był jeden film trwający 110 minut
Cytat:Wtedy wystarczyłoby wprowadzić lub rozwinąć jakieś postaci tła i spoko.

Cytat:
Cytat:Że co? Przecież Aragorna nie ma w Hobbicie?

Ostatnia scena. Thranduil wysyła Legolasa*, żeby odszukał "Strażnika"**. To ma spinać klamrę do spotkania u Elronda, gdzie Legolas i Aragorn się znają już przy pierwszym spotkaniu. Może to detal, ale w chronologii książkowej takie coś byłoby niemożliwe.

Na usprawiedliwienie P.J. w chronologii filmowej Aragorn wspomina w LOTR, że ma 87 lat, więc tam to jest OK, za czasów Hobbita miałby 20 lat.

No więc jest OK. Uśmiech Niestety nie w książce gdzie jako rok urodzenia Aragorna jest podany 2931, co faktycznie daje mu 87 lat w trakcie wojny o pierścień, ale tylko 11 podczas Bitwy 5 armii.

Zresztą nawet wtedy Thranduil mógl wysłać do niego Legolasa.  W końcu elfy myślały według zupełnie innej skali czasowej niż ludzie.

Cytat:
Cytat:Nie jest ważne co Jackson chciał. Ważne jest to, co zrobił. Cwaniak

No niestety, ale w tym konkretnym przypadku to ja nawet wolałbym wersję z Arweną - Xeną.

A pilaster nie. W ogóle tego braku, o ktrórym pisze w kółko bert nie odczuwa. A posłanie Arweny do Helmowego Jaru byłoby totalnie sprzeczne z jej rolą jako Undomiel. Już gonitwa z Nazgulami do Brodu Bruinen stanowiła naciągnięcie struny. Na szczęście nie pękła ona. Cwaniak



Cytat:
Cytat:Wszystkie oczywiście nieudane. Znów z tego samego powodu - brak szacunku dla pierwowzoru. To samo z "wehikułem czasu" Dwa "duże" filmy i dwie wtopy.

Ty na serio potrzebujesz tych laserów śmaserów? Pierwszy "Wehikuł czasu" był super.

Nie był. Cwaniak  Na siłę chcieli go uwspółcześniać -  do czasów w których był kręcony. Całkowicie zatracono tę steampunkową atmosferę pierwowzoru. Zresztą tak samo jak drugi film.

Cytat:Blade Runner.

I pozamiatane.

To był zupełnie inny gatunek. Nie epopeja cywilizacyjna o zmianie postaci świata, tylko kameralny dramat psychologiczny w kostiumie SF
Demokracja jest sprzeczna z prawami fizyki - J. Dukaj

Jest inaczej Blog człowieka leniwego
Odpowiedz
#19
bert04 napisał(a): Widocznie głód fantasy i pokrewnych genre ciągle jeszcze był większy, niż głód SF (nawet tej z elementami fantasy)
Był. W końcu to pierwsza poważna filmowa adaptacja fantasy sensu stricte w historii. Wcześniej były tylko Conany i Xeny.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
#20
kmat napisał(a):
bert04 napisał(a): Widocznie głód fantasy i pokrewnych genre ciągle jeszcze był większy, niż głód SF (nawet tej z elementami fantasy)
Był. W końcu to pierwsza poważna filmowa adaptacja fantasy sensu stricte w historii. Wcześniej były tylko Conany i Xeny.

Nie do końca. Był bardzo dobry "Willow", była "Zaklęta w sokoła". Trochę by się zebrało.
Demokracja jest sprzeczna z prawami fizyki - J. Dukaj

Jest inaczej Blog człowieka leniwego
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości