Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Kir Bułyczew - Rzeka Chronos
#1
Co sądzicie o tym cyklu? I o alternatywnej wersji rzeczywistości, w której sowiecka bomba atomowa zabija Hitlera razem z połową Warszawy w 1939?
Czy w Polsce wyszły jakieś tomy poza pierwszymi 3ma częściami? Męczę się w oryginale...
Odpowiedz
#2
Gurdjiefff napisał(a): Męczę się w oryginale...
Trochę Cię nie rozumiem. Dla mnie to radość, jak mogę przeczytać książkę w oryginale, bo wiem, że tłumaczenie nie odda wszystkich niuansów. Obecnie niestety dotyczy to, prócz mojego języka ojczystego dwóch języków. Chciałbym dodać tutaj trzeci. Ty zaś twierdzisz, że możesz czytać w oryginale, ale nie chcesz, bo „się męczysz”. Przecież im więcej będziesz czytał, tym „męka” będzie mniejsza, a satysfakcja większa.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
#3
zefciu napisał(a):
Gurdjiefff napisał(a): Męczę się w oryginale...
Trochę Cię nie rozumiem. Dla mnie to radość, jak mogę przeczytać książkę w oryginale, bo wiem, że tłumaczenie nie odda wszystkich niuansów. Obecnie niestety dotyczy to, prócz mojego języka ojczystego dwóch języków. Chciałbym dodać tutaj trzeci. Ty zaś twierdzisz, że możesz czytać w oryginale, ale nie chcesz, bo „się męczysz”. Przecież im więcej będziesz czytał, tym „męka” będzie mniejsza, a satysfakcja większa.
Mądrze prawisz. Ja mam to szczęście, że znam biegle rosyjski i angielski. Cyrylica jednak przy czytaniu zwalnia mnie o jakieś 50%. Stąd też głównie słucham audiobooków. Niemniej wiadomo, że taka gimnastyka jest dobra dla szarych komórek. Też "dodaję" do zbioru hiszpański Oczko  Pozdrowienia
Odpowiedz
#4
Zastanawiam się ile straciłem nie czytając Bułyczowa w oryginale. Pamiętam jednak, jak rozmawiałem (przy wódce) z ruskami o opowiadaniu „Dwie krople na szklankę wina” i o postaci Lwa Chrystoforowicza Minca i że śmialiśmy się z tego samego. Może to bliźniaczość dusz ruskiej i polskiej, a może czytałem dobre tłumaczenie.
„kapnij kondensatora, nie żałuj”
Odpowiedz
#5
Ja uwielbiam audiobooki Akunina, serię Fandorina i pozostałe. Oni mają też znacznie większą bibliotekę tekstów ezoterycznych i filozoficznych. Nie wspominając o Gurdżijewie (jak to po polsku dziwnie wygląda) i Uspieńskim P.D. w oryginale.
Odpowiedz
#6
Z tych co wymieniłeś- nie znam żadnego. Czytałem klasyków, a z tych radzieckich to znam tylko Bułhakowa, Jerofiejewa, oczywiście Bułyczowa i klasyka wszech czasów – Lenina.
Tę „Rzekę Chronos” to bym też chętnie przeczytał.  Bułyczow potrafi poważnie podejść do tematu, ale najbardziej go cenię za „Wielki Guslar i okolice”.
Odpowiedz
#7
Gentleman z mojego avatara, Gurdjieff, to jeden z największych mistyków (dla niektórych szarlatanów) XX wieku. Jego naukę można streścić twierdzeniem, że praktycznie 100% czasu żyjemy jak automaty, popychane systemem akcji-reakcji, genami, programowaniem, itp.
On założył szkołę i opracował metody jak z tego stanu wychodzić. A Akunina serdecznie polecam. Jest to Pen Name wybitnego tłumacza z japońskiego. Opowieści o Fandorinie (carski detektyw), mają w sobie sporo mądrości. Coś z cyklu, jak powinien żyć "szlachetny człowiek".
Odpowiedz
#8
Gurdjiefff napisał(a):Gentleman z mojego avatara, Gurdjieff, to jeden z największych mistyków (dla niektórych szarlatanów) XX wieku.
Tak, wiem, wyguglowałem. Generalnie jak słyszę „mistyk” to staję się niespokojny.
Cytat:Jego naukę można streścić twierdzeniem, że praktycznie 100% czasu żyjemy jak automaty, popychane systemem akcji-reakcji, genami, programowaniem, itp.

On założył szkołę i opracował metody jak z tego stanu wychodzić. A Akunina serdecznie polecam. Jest to Pen Name wybitnego tłumacza z japońskiego. Opowieści o Fandorinie (carski detektyw), mają w sobie sporo mądrości. Coś z cyklu, jak powinien żyć "szlachetny człowiek".
Od wielu lat zajmuję się tłumaczeniem Biblii z języka natchnionego Duchem Świętym na język materializmu. Zauważyłem, mało kto  traktuje Biblię jako instrukcję wyjścia z programowania społecznego, kulturowego. Gurdjieff nie jest pierwszy w definiowaniu i ocenie poziomu naszego życia, w poszukiwaniu wyjścia z programu, który daje komfort ale zabiera swobodę. Było ich wielu, w wielu krajach i we wszystkich czasach - Bułyczow, Wonnegut, a największy z nich, bo dokładnie opisany to Jezus:
"Stanąłem w środku świata i objawiłem się im w ciele. Znalazłem ich wszystkich pijanych. Nie znalazłem nikogo wśród nich spragnionego, a dusza moja bolała nad synami ludzkimi, gdyż są ślepi w swych sercach i nie przejrzą, że puści przyszli na świat i starają się wyjść z tego świata puści. Teraz jednak są pijani. Gdy odrzucą swoje wino, wtedy będą pokutować.
Jeśli ciało powstało z powodu ducha, to cud; jeśli duch powstał dla ciała, to jest cud cudów. Ale dziwię się temu: jak tak wielkie bogactwo zamieszkało w tej nędzy".
Odpowiedz
#9
Mistycyzm to przeżywanie "niepoznanego" samodzielnie. Religia to powtarzanie i przeżywanie cudzych rewelacji. Colin Wilson też pięknie o tym pisze (The Oustider i The Occult). 
Miałem okazje bywać w Amazonii i przechodzić ceremonie z szamanami - jeżeli się coś takiego przeżyje, świat zmienia się jak po połknięciu właściwej tabletki w Matrix
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości