Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Artykul o transformacji Polski w latach 90 tych
#1
Nie bylo mnie w Polsce w tym czasie wiec z ciekawoscia przeczytalem i przyznam ze kilka rzeczy mnie zaskoczylo, specjalnie po przeczytaniu na roznych forach o spisku z Magdalenki i straszliwej sytuacji ludnosci w trakcie transformacji:

https://www.rp.pl/Opinie/301019941-30-la...Wisla.html

Sam przezylem zalamanie gospodarcze PRL w latach 80 tych, okres kartek i octu w sklepach ktory trwal o wiele dluzej  i jednoczesnie wial beznadzieja polityczna niz jak wynika z artykulu problemy gospodarcze lat 90 tych.
Jakies komentarze od was?
Odpowiedz
#2
Ja tylko przypominam, że poziom zadłużenia był wtedy ściśle chronioną tajemnicą państwową więc masy robotniczo-chłopskie i inteligencja pracująca nie miały zielonego pojęcia, co i jak.
Ogólnie PRL sypał się, jak domek z kart, z jednej strony dławiony przez rozdzielniki i przydziały, z drugiej strony przez niemożność urealnienia cen, bo to wiązało się z ruchawkami i rewolucją.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#3
Ale przecież agenci PRL nadal są w rządzie a jak oni już sami nie to ich dzieci oraz inne rodzinne powiązania. Przecież transformacja to była tylko nazwa na zmianę oblicza czy fasady na nowe standardy ale ludzie i ich łapy są te same w dużej mierze. Antypolskie rządy były wtedy i w sumie są teraz bo na razie jakieś pro polskie ugrupowanie nie było od czasów 2 Wojny w rządzie u władzy moim zdaniem przyjaźniej.
Polak Polakowi Polakiem
Odpowiedz
#4
Pierdolicie, Hipolicie.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
#5
Kto, wg ciebie Tomeh rzadzi obecnie Polska?
Odpowiedz
#6
Adam M. napisał(a): Jakies komentarze od was?

Zachęcam do przeczytania:


Żarłak napisał(a): Niemiec nie wykupił, polityk nie ukradł, wolny rynek nie zabił. Prywatyzacja w Polsce była tak chaotycznym procesem, że do dzisiaj nie wiemy, ile firm sprzedaliśmy, ale wyszła nam na dobre.
(...)
Poglądy na prywatyzację ewoluowały razem z drogą, jaką obierali w III RP politycy. W „Gazecie Pomorskiej” z października 1990 r. można znaleźć relację ze spotkania Jarosława Kaczyńskiego, wówczas senatora, który wyborcom w Toruniu tłumaczy, że w gospodarce trzeba definitywnie zniszczyć układ nomenklaturowy przez szybką i szokową prywatyzację. Dziś Kaczyński jest liderem partii rządzącej, która zatrzymała wszystkie procesy sprzedaży majątku państwowego, a sam przez lata powtarzał, że „co prywatyzacja, to afera”.
Spoiler!
– Nasze państwo, rozpoczynając na początku lat 90. prywatyzację, nie miało żadnego rzetelnego rejestru majątku – zwraca uwagę Peter Szewczyk. Patrząc jednak z perspektywy czasu, procesy przekształceń własnościowych całkiem nam się udały. Gdybyśmy tylko jeszcze wiedzieli, co, komu i za ile sprzedaliśmy. Może wtedy wokół prywatyzacji nie narosłoby tyle mitów i nie przylgnęło do niej tyle epitetów.
(...)
Dlatego relatywnie dużą wiedzę mamy tylko o procesach przekształceń własnościowych, które toczyły się pod skrzydłami MSP. Chociaż i tutaj są lata, kiedy ministerstwo przyznaje się do 200–250 transakcji, a badający prywatyzację ekonomiści mają zdiagnozowane i potwierdzone lata, kiedy z państwowych rąk w prywatne przeszło nawet 500 podmiotów.

– To nie znaczy, że ktoś ten majątek rozkradł. Po prostu nie zadbano o stworzenie bazy, a dokumenty, jak to mają w zwyczaju, pewnie jeszcze gdzieś leżą po szufladach i archiwach – przyznaje Joanna Tyrowicz.
(...)
– Usłyszeliśmy masę historii poszczególnych zakładów. To są często opowieści o ambitnych planach zakończonych sukcesem. Wśród zakładów, których losy zidentyfikowaliśmy, niemal 70 proc. zostało sprywatyzowanych i funkcjonuje do dziś, choć najczęściej pod inną nazwą. Zlikwidowano ok. 30 proc. spośród tych, których historie udało nam się zidentyfikować – mówi Tyrowicz. Tyle że nie dla każdego sektora te statystyki wyglądają tak samo.
Spoiler!
(...)
Przeżywalność prywatyzowanych firm była jednak bardzo duża i znacznie wyższa niż biznesów, które wówczas powstawały do zera. Likwidacja przedsiębiorstw miała miejsce w największym stopniu w dekadę po rozpoczęciu procesów prywatyzacyjnych. Gdyby zsumować wszystkie miejsca pracy albo cały kapitał, który „zlikwidowano” wskutek upadłości zakładów państwowych, to przez całą pierwszą dekadę dotknęło to łącznie ok. 20 proc. całości, a w latach 2000–2001 zlikwidowano następne ok. 20 proc.

– Historie o rozkradaniu majątku i upadłościach na ogromną skalę w pierwszych latach transformacji są niezgodne z danymi. Po prostu do tej pory brakowało nam wiarygodnych informacji, by ocenić, jak było naprawdę
(...)
Dlaczego tak głęboko zakorzeniło się w społecznej pamięci połączenie prywatyzacji z rosnącymi bezrobociem? Jednym wyjaśnieniem może być to, że te zakłady, które rzeczywiście upadły na początku przekształceń własnościowych, były „żywicielami” całych miast,
Spoiler!
(...)
Na pewno możemy obalić kolejny mit. Tym razem z tych najpopularniejszych, czyli przyszedł Niemiec i nas wykupił. Okazuje się, że nie taki bauer potężny, jak się wydaje. Ogółem z firm, których losy udało się odtworzyć po upadku PRL, około jednej trzeciej zostało sprzedanych kapitałowi zagranicznemu. Nawet analizując takie wskaźniki, jak zatrudnienie czy wartość aktywów, mniejszość prywatyzacji odbyła się na rzecz tzw. nierezydentów.

– Wiemy, że podmioty, które były sprywatyzowane do przedsiębiorstw zagranicznych, miały większą przeżywalność niż te sprzedane na rzecz kapitału krajowego. Tak więc upada mit, jakoby zagraniczni gracze kupowali polskie firmy tylko po to, żeby je zamknąć i w ten sposób ograniczyć ryzyko powstania konkurencji – wyjaśnia Piotr Szewczyk.

Spoiler!
choć przedsiębiorstwa z kapitałem zagranicznym stanowią dziś ok. 10 proc. firm w Polsce, to generują aż 80 proc. wzrostu funduszu płac. Po części może to wynikać z know-how, jaki ze sobą przywiozły w postaci technologii czy kadry zarządzającej lepiej znającej wolnorynkowe reguły gry.
(...)

Jaki z tego morał?

Niemal 30 lat po rozpoczęciu transformacji nadal nie wiemy, w przypadku których zakładów się pomyliliśmy, a w przypadku których niewiele dało się zrobić. Rzutuje to też na bieżącą politykę przemysłową i nakręcanie iluzji dotyczących tych czy innych branż przyszłości i motorów dalszego rozwoju [np. prom i samochód elektryczny Morawieckiego, przekop mierzei, CPL itp. - p. Żarłak ]. Wreszcie, nie da się też prowadzić rozsądnej polityki spójności, bo identyczne mity pokutują na temat zagłębi biedy i bezrobocia.

Nie wyciągnęliśmy także wniosków z samego procesu prywatyzacji, a ok. 1 tys. firm w Polsce – mniejszych i większych – ma państwo za istotnego akcjonariusza.
Spoiler!
źródełko

Na deser:

Cytat:Polska niczym jamajski sprinter. Gonimy Zachód szybciej niż inni
Żaden europejski kraj nie wzbogacił się w ciągu ostatnich dekad tak jak Polska. Jeszcze nigdy nie byliśmy też tak blisko poziomu najbogatszych europejskich krajów. Choć zaczynaliśmy z najgorszej pozycji wśród demoludów. Mimo to wciąż nie umiemy się chwalić sukcesami.

/m
The Phillrond napisał(a):(...)W moim umyśle nadczłowiekiem jawi się ten, kogo nie gnębi strach przed nieuniknionym i kto dąży do harmonijnego rozwoju ze świadomością stanu rzeczy
.
Odpowiedz
#7
Dzieki, przeczytam.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości