26.01.2020, 23:03
Prezentyzm, panie kolego. Za Tolkiena śmierć była nieunikniona, życie wieczne w doczesności niewyobrażalne i trzeba było ten stan rzeczy jakoś oswajać. To dopiero my mamy jakieś realne widoki, że dożyjemy środków medycznych przeciw starości, przeciw rakom różnych rodzajów i tak dalej. Tylko że w miarę pewną gwarancję nieśmiertelności w dobrym zdrowiu daje dopiero zwielokrotnienie cielesne, z synchronizacją w czasie rzeczywistym - a do tego droga jeszcze daleka. Zatem arogancja kolegi jest zupełnie na miejscu, skoro najprawdopodobniej tez będzie kiedyś umierał. I to tak na amen.
