Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Dlaczego ja to ja?
#41
Ooo, to ciekawe, czyli pierdyliard impulsów elektrycznych w mózgu układa się jak.piksele w obrazy?
Czyli jak patrzę na górę, to pierdyliard impulsów elektrycznych w mózgu tworzy obraz góry i mnie spoglądającego na tę górę? To przestronny ten mózg i bardzo kolorowy.
To można te kolorowe obrazki w mózgu zobaczyć w neuroobrazowaniu jakimś?
Bo jeszcze o czymś takim nie słyszałem.

Czyli mózg według ciebie za pomocą impulsów elektrycznych tworzy lepsze obrazy niż na telewizorze.
Bo telewizor nie wyświetla obrazów które same się oglądają.
To te impulsy elektryczne jakieś nadzwyczajne są, tylko czemu te obrazy tak się ukrywają przed naukowcami?
Nikt jeszcze z zewnątrz nie wiedział żadnego obrazu tworzonego przez mózg nie ważne czy przez pierdyliard impulsów elektrycznych czy przez pierdyliard pierdyliardow. A ty takie cuda tutaj opowiadasz Oczko
Odpowiedz
#42
Cytat:Coś co nie ma struktury jest stanem najbardziej podstawowym, podstawą bez podstawy. 
 Ale nie wiemy skąd wziął się ten swoisty odbiór rzeczywistości, odbieramy ją, ale nie wiemy czemu. O to do dziś właśnie pytam Boga - dlaczego coś jest właśnie tym czymś, dlaczego nie mamy skrzydeł jak ptaki, dlaczego życie jest tymczasowe itp..

Cytat:To tak jakbyś zapytał dlaczego nicość istnieje.

No i właśnie kontynuując to co napisałem tutaj z góry Lampart - jeżeli otchłań braku jakichkolwiek swoistości odbioru istnieje jako niebyt (w sense sugerujesz jako coś co jest poza bytem materialnym), to jednak istnieje. Nie da się z niczego zrobić coś w taki sposób, aby to coś było ciągle niczym w gruncie. Nawet jak nie można tego dotykać w analizie. Ja cię rozumiem z tym niedotykaniem tej nicości, która jest poza analizami bo jest ''otchłanią'' - ale przecież nawet ''otchłań'' jest czymś niczym, za Parmenidesem - ''byt jest, a niebytu nie ma''. Jak masz analizę nie-bytowości o rozmaitości swoistości równej 0,00%, która ponadto stanowi otchłań poza skalą gadania o niej, bo gadanie psuje całą logikę to i tak musimy stwierdzić, że mamy z czymś do czynienia, cokolwiek Lampart to jest, to jednak to jest.
Odpowiedz
#43
Lampart napisał(a): Na tej zasadzie każdy obserwator + cała reszta, są współtworzącymi się manifestacjami globalnego Umysłu, czystego niedualnego doświadczenia.
Apentuła niewdziosek, te będy gruwaśne..
Lampart napisał(a): Impulsy elektryczne to nie doświadczenia.
Impulsy elektryczne w mózgu to doświadczenia. Tak samo jak impulsy elektryczne w Pegasusie to Super Mario Bros. Różnica dotyczy wyłącznie stopnia komplikacji.
Lampart napisał(a): Ooo, to ciekawe, czyli pierdyliard impulsów elektrycznych w mózgu układa się jak.piksele w obrazy?
Czyli jak patrzę na górę, to pierdyliard impulsów elektrycznych w mózgu tworzy obraz góry i mnie spoglądającego na tę górę?
Brawo Ty.
Lampart napisał(a): To przestronny ten mózg i bardzo kolorowy.
No nie?
Lampart napisał(a): To można te kolorowe obrazki w mózgu zobaczyć w neuroobrazowaniu jakimś?
Kolorowe jeszcze nie. Ale kształty już na bidę się da.

lumberjack napisał(a): Mózg chyba ma wbudowane "mechanizmy" odczytywania kolorów. Świat "daje nam" fale elektromagnetyczne o różnych długościach, a my, nasze mózgi, przerabiamy je na kolory.
My, nasze siatkówki. To się dzieje już na tym etapie.
lumberjack napisał(a): Chyba wszystko sprowadziłbym do impulsów elektrycznych.
Technicznie nie do końca. Impuls na włóknie nerwowym to faktycznie elektrochemia. Ale na synapsach zwykła chemia - wydzielanie neuroprzekaźników.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
#44
kmat, ty na kolorowość mózgu masz dowody, czy chciejstwo? W ogóle Lampartowi chodzi o co innego, ale ty wiesz oczywiście lepiej.
Chodzi mu bowiem o to, że np. jak patrzysz na rozmaite kolory to za pomocą mózgu, ale też oka, za pomocą mózgu, ale też za pomocą tego koloru, że łaskawie istnieje dla ciebie mózgowniku drogi. Ty jednak z mózgu robisz jakiegoś ateistycznego boga bo coś cię gryzie prawdziwa filozofia ze szczebla ''rozumowanie nieintensywne materialnie''.
Odpowiedz
#45
Kmat

Cytat:Impulsy elektryczne w mózgu to doświadczenia. Tak samo jak impulsy elektryczne w Pegasusie to Super Mario Bros. Różnica dotyczy wyłącznie stopnia komplikacji.

Nie, impulsy elektryczne w Pegazusie to nie Mario Bros. Mario Bros nie skacze w Pegazusie w postaci impulsów elektrycznych, a doświadczenia nie skaczą w mózgu w postaci impulsów elektrycznych.
Doświadczam obrazu 3 metrowego słonia, to znaczy że gdzieś tam neurony w mózgu składają się na 3 metrowego słonia? Pokaż mi doświadczenie tego słonia w mózgu, zrób zdjęcie jak to doświadczenie tam jest.
a jeśli nie to nie mów mi że te impulsy w mózgu są tym 3 metrowym słoniem bo obraz 3 metrowego słonia nie przypomina ani trochę obrazu impulsów elektrycznych w mózgu. Nikomu nic takiego nie wmówisz.






Cytat:Kolorowe jeszcze nie. Ale kształty już na bidę się da.

Co kształty się da? jak ktoś patrzy na słonia to gdzieś tam widać w pracy neuronów kształty słonia?
Czy jedynie na podstawie pracy neuronow, jakiś dodatkowy zewnętrzny program przetwarza to na obraz słonia i wyświetla na zewnętrznym ekranie?
To duża różnica. Ten drugi przypadek pokazuje jedynie korelat, a nie tożsamość.



@Legend, no też mam wrażenie, że oni nie rozumieją o co chodzi. Te ich analogie do obrazów na monitorze, są na maxa kulawe.

Jeżeli mózg z impulsów elektrycznych tworzy obraz doświadczalny, tak jak puszka pegasusa z impulsów elektrycznych tworzy obraz na ekranie TV, to natychmiast powstaje pytanie, gdzie jest ten ekran doświadczenia na którym mózg z obiektywnych impulsów elektrycznych projektuje subiektywne doświadczenia?

Nie są w stanie tego wskazać, w żaden sposób nie są w stanie przeskoczyc przez przepaść obiektywne-subiektywne, którą sami tworzą swoim materializmem. Problem znika jeżeli ktoś twierdzi, że istnieją tylko doświadczenia, tak jak ja.
Oni niestety muszą żyć w takim rozszczepieniu


Jedyni materialiści, którzy są naprawdę monistami to elimnatywiści, którzy zaprzeczają istnieniu doświadczeń.
Choć nie można brać ich na poważnie, to przynajmniej są konsekwentni.



Lumberjack, kmat
tutaj jest przedstawiony w dwie minuty problem o którym ja piszę bo jak na razie to odpisujecie jakbyście nie rozumieli.
https://youtu.be/S0xy_fI54pw
Odpowiedz
#46
Lampart napisał(a): Ooo, to ciekawe, czyli pierdyliard impulsów elektrycznych w mózgu układa się jak.piksele w obrazy?

Niedokładnie. To była luźna analogia. Cały proces jest o wiele bardziej skomplikowany, a ja jestem za głupi, żeby ci go opisać.

Lampart napisał(a): Czyli jak patrzę na górę, to pierdyliard impulsów elektrycznych w mózgu tworzy obraz góry i mnie spoglądającego na tę górę? To przestronny ten mózg i bardzo kolorowy.
To można te kolorowe obrazki w mózgu zobaczyć w neuroobrazowaniu jakimś?
Bo jeszcze o czymś takim nie słyszałem.

No to jeśli nie słyszałeś, to zamiast uprawiać poetycką fizjolofię o gwzibągu w śróddzidziu zadzidzia poczytaj sobie książkę z zakresu kognitywistyki.

Tylko że ja nie wiem czy jakaś wiedza zgromadzi ci się w bezbrzeżnym umyśle. Jakieś brzegi by się temu naczyniu przydały, żeby wiedza się z niego nie wylała...

Lampart napisał(a): Nikt jeszcze z zewnątrz nie wiedział żadnego obrazu tworzonego przez mózg nie ważne czy przez pierdyliard impulsów elektrycznych czy przez pierdyliard pierdyliardow. A ty takie cuda tutaj opowiadasz

No takie cuda panie się dzieją, które nawet najstarszym bezbrzeżnym umysłom się nie śniły.

Nie wszystko da się tak zaobserwować jak byś sobie tego życzył.

Odnoszę wrażenie, że twoje podejście jest takie - "rozłupmy czaszkę, dostańmy się do mózgu i szukajmy obrazów." Potem jest - "ooo... nic nie widać, nawet ani jednego obrazka? To nic, ja i tak wiem co i jak, zaraz wszystko opiszę moją bezbrzeżną fizjolofią i poezją. Że co, skąd ją mam? Z dupy."

To tak jakbyś stwierdził: "rozłupmy komputer i w poszukiwaniu pracującego windowsa obserwujmy z zewnątrz jak działa dysk twardy i procesor. Cooo? Nie widać windowsa? Mówita, że widać tylko jakiś hardwer a softłeru ni chuja? A postukaliśta w ten dysk twardy i procesor? I co, nie wypadły z niego żadne okienka? Dobra, chuj tam, jakoś sobie poradzę, stworzę fizjolofię łindełsa i zostanę łindołzofem."

Lampart napisał(a): Nie, impulsy elektryczne w Pegazusie to nie Mario Bros. Mario Bros nie skacze w Pegazusie w postaci impulsów elektrycznych

Weś se kurna chopie o elektronice poczytoj, bo mię oczy, musk, świadomość i brzeżny, ograniczony umysł bolą od czytania takich zdań.

kmat napisał(a):
lumberjack napisał(a): Mózg chyba ma wbudowane "mechanizmy" odczytywania kolorów. Świat "daje nam" fale elektromagnetyczne o różnych długościach, a my, nasze mózgi, przerabiamy je na kolory.
My, nasze siatkówki. To się dzieje już na tym etapie.
lumberjack napisał(a): Chyba wszystko sprowadziłbym do impulsów elektrycznych.
Technicznie nie do końca. Impuls na włóknie nerwowym to faktycznie elektrochemia. Ale na synapsach zwykła chemia - wydzielanie neuroprzekaźników.

No i właśnie tu wychodzi na jaw, że nie powinienem się tu w tym temacie wypowiadać, bo za mało wiem.

A Lamparty niech se dalej fizjolują. Jeśli tylko to im sprawia szczęście (bo wiedzy na pewno żadnej to nie sprawia), to niech tak będzie. Spadam z tego tematu i pozdrawiam wszystkich z bezbrzeżną serdecznością.
Odpowiedz
#47
Cytat:to natychmiast powstaje pytanie, gdzie jest ten ekran doświadczenia na którym mózg z obiektywnych impulsów elektrycznych projektuje subiektywne doświadczenia?
No według mnie odpowiedzią są idee platońskie. Tyle, że pozostają tajemnicze niestety Smutny . Miałem też profesjonalne, transcendentne doświadczenie świata idei, ale w nim intuicja nie pokazuje świata idei, tylko daje do zrozumienia, daje wiedzę, że on istnieje i należy do odbierania przez dusze. To jest ta największa zaleta ateizmu - że on dobrze odwzorowuje podejście do życia i nie opowiada fałszywych baśni, stąd ateizm ma u mnie ten największy plus, stąd ateizm jest właśnie sexy. Natomiast dzieje się więcej i jest więcej, więc agnostycyzm daje przewagę. Żeby się nie pysznić, bo pyszałkowatości się brzydzę - zacząłem tworzyć tematy o swoistendencji w których wraz z uczestnikami forum i tobą chciałem rozważyć temat różności wyborów, już w zasadzie nie poglądów, tylko wyborów tych poglądów. Cały czas wychodzi na to, że wiarę mamy wpisaną ''w geny''. Więc dla ateisty będzie wiara chorobą genetyczną, zaś dla teisty ateizm będzie chorobą genetycznie duchową (dusza ateisty nie posiada tendencji (pamięci, patrz filoz. platońska) do choćby samego przychylania się ku transcendencji jako tylko potencjalnie prawdziwej). Arystokles objaśnił jednak, że jedne dusze pamiętają koniecznie, a inne właśnie nie, że inne muszą się postarać, aby tą pamięć wygrzebać z przystojnego ateizmu. Ja sam się znam na takiej psychologii tylko amatorsko, ale kurczę, coś w tym jest. Pogadamy o tym, czy zrobi się offtop? Jeśli się zrobi to git, zrozumiem  Uśmiech .
Odpowiedz
#48
Lumberjack

Argumentum ad poczytaj książkę.

No ale dobra, to w jakiej książce od kognitywistyki jest przedstawione, że impulsy elektryczne w mózgu to doświadczenia?

Cytat:To tak jakbyś stwierdził: "rozłupmy komputer i w poszukiwaniu pracującego windowsa obserwujmy z zewnątrz jak działa dysk twardy i procesor.

Gdybyś mi powiedział, że obraz na monitorze to impulsy elektryczne w dysku twardym i procesorze, to owszem powiedziałbym ci to pokaż mi gdzie w dysku twardym jest ten obraz.

Tak więc pytania dostosowuje do tego co ty gadasz. Nie odwracaj kota ogonem.

Obejrzałeś filmik który wkleiłem?


Legend, ja uważam, że istnieją tylko doświadczenia, nie wierzę, że jakimś cudownym sposobem bezrozumna, niedoświadczajaca niczego materia przeradza się nagle w doświadczenia, pod wpływem skomplikowania jej konfiguracji. To tak jakby uwierzyć że jak rozsypiesz piasek w jakieś skomplikowane wzorki to nagle zamieni się w złoto (^_^メ)

Lumberjack i Kmat, wierzą w taką magiczną alchemię (. ❛ ᴗ ❛.)


Odnośnie determinizmu no co tu dużo gadać, wszystko jest zdeterminowane wszystkim.
Odpowiedz
#49
lumberjack myśli, że istnieje tylko to co może zostać zbadane naukowo, dlatego dla niego jedyną sensowną filozofią jest taka sławna filozofia. Nie zdaje sobie on sprawy z tego, że myśli sięgają wyżej na co dowodem jest to, że gdy ktoś tak robi to on ucieka w popłochu. Lumberjack zrób wyjątek i skręć wzrokiem z twoich wysokich punktów reputacji na poniższe:

Jeżeli obracasz się w jakimś konkretnym, swoistym rozumowaniu, środowisku rozumowania to stajesz się taki jak to środowisko. Filozofia zaś to nie jest tworzenie sobie środowiska i wiedzy przyjaznej do twoich mniemań. Filozofia to ciągłe uczenie się i możliwość starcia w pył nawet gwałtownie wielkich mniemań. Więc albo filozofujemy wszyscy, albo bawisz się w legendarnego Quinque i uciekasz jak coś jest nie po twojemu. Ja nie wiem w ogóle jak wy te punkty zarabiacie, chyba po znajomości. Powiedzmy, że mój szok i zdenerwowanie minęło, ale proszę zachowuj się dojrzale i kontynuuj rozmowę lub kulturalnie przeproś i się pożegnaj z takiego tematu.
Odpowiedz
#50
A doczytałem teraz, że Lumberjack poszedł ¯\_(ツ)_/¯
Powróć i objaw tajniki alchemii.
Odpowiedz
#51
Lampart napisał(a): Gdybyś mi powiedział, że obraz na monitorze to impulsy elektryczne w dysku twardym i procesorze, to owszem powiedziałbym ci to pokaż mi gdzie w dysku twardym jest ten obraz.
Problem w tym, że takie coś jest do wykonania. Mogę odczytać z systemu, na jakim sektorze znajduje się dany plik. Następnie rozłupać dysk twardy i pokazać paluchem, gdzie ten plik fizycznie jest. Teoretycznie mógłbyś potem jakimś malutkim magnesikiem sprawdzić stan bitów na dysku i sobie odrysować ten obraz na papierze milimetrowym. Ogranicza Cię tylko czasochłonność tej pracy i fakt, że nikt nie dysponuje taką zręcznością i dobrym okiem, by wychwycić pojedyncze piksele.

Jeśli chodzi o to, jak doświadczenia odzwierciedlają się w mózgu, to jeszcze nie wiemy wszystkiego. Trochę jednak wiemy. Jeśli interesuje Cię np. jak odwzorowywany jest w mózgu obraz, to szukanym hasłem jest „retinotopia”.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
#52
Czyli plik to nie jest obraz tylko informacja z której można obraz stworzyć.
Impulsy nerwowe to nie są doswiadczenia, tylko korelaty doświadczeń.
Odpowiedz
#53
Lampart napisał(a): Czyli plik to nie jest obraz tylko informacja z której można obraz stworzyć.
Zależy jak sobie zdefiniujesz pojęcie „obraz”. Ale to przecież nieistotne.
Cytat:Impulsy nerwowe to nie są doswiadczenia, tylko korelaty doświadczeń.
Nie tylko korelaty. Bez nich nie ma doświadczenia. Czyli istnienie impulsów nerwowych jest, przynajmniej, koniecznym składnikiem doświadczenia.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
#54
Cytat:Zależy jak sobie zdefiniujesz pojęcie „obraz”. Ale to przecież nieistotne.

Mowa w przykładzie była o obrazie takim jaki jest na ekranie. Znowu problemy z kontekstem widzę.

Cytat:Nie tylko korelaty. Bez nich nie ma doświadczenia. Czyli istnienie impulsów nerwowych jest, przynajmniej, koniecznym składnikiem doświadczenia.

Niekoniecznie, współwystępowanie niczego takiego nie oznacza, tak jak minerały w glebie nie są składnikami płatków kwiatu, choć możliwe, że zawsze współwystępują.

Sytuacja jest jeszcze inna przy radykalnym empiryzmie, korelaty neuronalne nie są niczym materialnym, A są jedynie postrzeżeniem na monitorze choć oczywiście sam monitor też jest postrzeżeniem...

A teraz UWAGA szach mat materialiści jak mantrę powtarzający teksty w stylu "może nie wszystko ale już dużo wiemy".


nie ma ani jednego naukowego dowodu na istnienie jakichkolwiek doświadczeń.

naukowcy wiedzą o istnieniu doświadczeń, wrażeń i świadomości tylko dlatego, że sami doświadczają (. ❛ ᴗ ❛.)
Odpowiedz
#55
Wiem, że gardzisz argumentem "poczytaj książkę" ale polecam ci link, który wstawiłem wcześniej.
Tam znajdziesz sporo użytecznych informacji, co udało się wyłupać z działających mózgów.

A co do recepcji np. obrazu, to nie działa tak jak w kamerze, gdzie strumień danych jest po prostu wczytywany do kolejnych komórek pamięci (pomińmy kompresję).
Obraz siatkówkowy jest poddawany wieloetapowej obróbce i otagowaniu, począwszy od samej siatkówki aż do kory wzrokowej.
Mózg nie posiada takich zasobów pamięci masowej, jak komputer. Dlatego za wszelką cenę poszukuje wzorców, które wcześniej ulokował w swoim pandemonium i wyłapuje tylko różnice. To bardzo kompresuje rzeczywistość i pozwala skupić się na żonglowaniu wielowymiarowymi wzorcami
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#56
legend napisał(a): kmat, ty na kolorowość mózgu masz dowody, czy chciejstwo? W ogóle Lampartowi chodzi o co innego, ale ty wiesz oczywiście lepiej.
Chodzi mu bowiem o to, że np. jak patrzysz na rozmaite kolory to za pomocą mózgu, ale też oka, za pomocą mózgu, ale też za pomocą tego koloru, że łaskawie istnieje dla ciebie mózgowniku drogi. Ty jednak z mózgu robisz jakiegoś ateistycznego boga bo coś cię gryzie prawdziwa filozofia ze szczebla ''rozumowanie nieintensywne materialnie''.
A teraz przetłumacz to na polski, bo ten bełkot jest kompletnie niezrozumiały.
Lampart napisał(a): Doświadczam obrazu 3 metrowego słonia, to znaczy że gdzieś tam neurony w mózgu składają się na 3 metrowego słonia? Pokaż mi doświadczenie tego słonia w mózgu, zrób zdjęcie jak to doświadczenie tam jest.
a jeśli nie to nie mów mi że te impulsy w mózgu są tym 3 metrowym słoniem bo obraz 3 metrowego słonia nie przypomina ani trochę obrazu impulsów elektrycznych w mózgu. Nikomu nic takiego nie wmówisz.
Z jakim właściwie chochołem usiłujesz polemizować?
Lampart napisał(a): Co kształty się da? jak ktoś patrzy na słonia to gdzieś tam widać w pracy neuronów kształty słonia?
Brawo Ty. Pokazano badanym jakiś prosty wzorek i ten wzorek pokazał się w aktywności na powierzchni kory wzrokowej.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
#57
Cytat:A teraz przetłumacz to na polski, bo ten bełkot jest kompletnie niezrozumiały.
Istnienie czegoś jako możliwość, ciało jest odbiorcą, czyli zapewne koniecznym warunkiem do obcowania z ową możliwością. Ale sama możliwość istnienia to nie jest ciało. A resztę musisz sam już wyrozumować.
Odpowiedz
#58
Sofeicz, ale ta książka jest sprzed kilkudziesięciu lat. Poza tym tu nie chodzi o to w jaki sposób mózg przetwarza informacje, a o to, że jest różnica między doświadczeniem z perspektywy tego doświadczenia, a procesami neuronalnym jakkolwiek by nie były zmyślne.
Piszesz, że kaloryfer z termostatem ma pierwociny świadomości, załóżmy że masz rację, czy jesteś w stanie w jakikolwiek sposób jakimkolwiek fizycznym przyrządem dokonać detekcji tej pierwociny świadomości?

Możesz zaobserwowac każdy materialny element takiego kaloryfera, ale tej świadomości nie, czyli nie znajduje się ona w materii tego kaloryfera, tak?

Jest ona "wewnętrzna", subiektywna, zwał jak zwał, ale materialna nie jest. Jej wewnętrzny przejaw, nie jest niczym do czego badacz ma dostęp pomimo że ma dostęp do każdego materialnego elementu tego kaloryfera.

Kmat, tylko o czym istotnym z punktu widzenia tej dyskusji te proste wzorki w mózgu świadczą?
Odpowiedz
#59
Lampart napisał(a): No ale dobra, to w jakiej książce od kognitywistyki jest przedstawione, że impulsy elektryczne w mózgu to doświadczenia?

Nie wiem, nie znam się na kognitywistyce. Nie wiem czy i na ile posługuje się ona wyrazem o którym piszesz. To ty używasz ciągle wyrazu "doświadczenia" i domagasz się ich wskazywania. To ty ponoć interesujesz się tym tematem, więc sam zrób se risercz. Ja jestem głąbem.

legend napisał(a): lumberjack myśli, że istnieje tylko to co może zostać zbadane naukowo, dlatego dla niego jedyną sensowną filozofią jest taka sławna filozofia. Nie zdaje sobie on sprawy z tego, że myśli sięgają wyżej na co dowodem jest to, że gdy ktoś tak robi to on ucieka w popłochu.

Nie wiem gdzie sięgają wasze, twoje i lamparcie myśli, ale po przekroczeniu ograniczonej nauki, wkraczając w sferę poezji i bełkotu, marnujecie tylko swój cenny czas.

Lampart napisał(a): Sofeicz, ale ta książka jest sprzed kilkudziesięciu lat.

Może być w jakimś zakresie nieaktualna, ale to i tak zawsze coś o wiele lepszego niż twój post sprzed dnia.

Lampart napisał(a): Kmat, tylko o czym istotnym z punktu widzenia tej dyskusji te proste wzorki w mózgu świadczą?

Nosz, kuźwa, dopiero co było:

Lampart napisał(a): Widzisz różne kolory, kiedy patrzysz na łąkę, mózg tych kolorów nie ma prawda? Więc gdzie ten obraz skoro nie w mózgu? Powiedzmy że mózg go wyprodukował no to gdzie on jest?
Ten obraz jest materialny? Ile waży? Jakie ma wymiary?
Co jest nie ma lokalizacji, żadnych materialnych cech?

To po co o takie rzeczy pytasz?

Lampart napisał(a): A doczytałem teraz, że Lumberjack poszedł ¯\_(ツ)_/¯
Powróć i objaw tajniki alchemii.

No właśnie ja tu gówno co wiem i pisząc w tym temacie tworzyłbym alchemię, ty tworzysz bełkot i poezję, więc skoda czasu na dyskusję głąba z głąbem. Równie dobrze możemy sobie stworzyć temat o fizyce kwantowej albo jakiej biologii molekularnej i spróbować się o nich wypowiadać - tylko po co?
Odpowiedz
#60
Lampart napisał(a): Sofeicz, ale ta książka jest sprzed kilkudziesięciu lat. Poza tym tu nie chodzi o to w jaki sposób mózg przetwarza informacje, a o to, że jest różnica między doświadczeniem z perspektywy tego doświadczenia, a procesami neuronalnym jakkolwiek by nie były zmyślne.
Piszesz, że kaloryfer z termostatem ma pierwociny świadomości, załóżmy że masz rację, czy jesteś w stanie w jakikolwiek sposób jakimkolwiek fizycznym przyrządem dokonać detekcji tej pierwociny świadomości?

Możesz zaobserwowac każdy materialny element takiego kaloryfera, ale tej świadomości nie, czyli nie znajduje się ona w materii tego kaloryfera, tak?

Jest ona "wewnętrzna", subiektywna, zwał jak zwał, ale materialna nie jest. Jej wewnętrzny przejaw, nie jest niczym do czego badacz ma dostęp pomimo że ma dostęp do każdego materialnego elementu tego kaloryfera.
Ale kto twierdzi, że kognitywistyka jest łatwa? To tak, jak mierzenie żywego, jadowitego węża Uśmiech
Na razie jesteśmy w stanie obserwować aktywność neuronalną jedynie pośrednio poprzez analizowanie przepływu krwi lub zużycie glukozy.
To daje dość rozmyte pole obserwacji rzędu milionów neuronów.
A podstawowa jednostka funkcjonalna mózgu czyli kolumna neuronalna, to 60.000 neuronów, każdy mający 5000 synaps generujących ok. kilkadziesiąt do kilkuset impulsów na sekundę. Całość ma kształt walca o średnicy 0.5 mm i wysokości 4 mm.
Takich kolumn jest ponad 1,5 miliona, co daje astronomiczne liczby połączeń w obrębie samej kolumny, jak kolumn miedzy sobą.
Dodatkową trudnością jest sama natura naszego systemu nerwowego.
Dobrze funkcjonujący mózg podaje nam użyteczną rzeczywistość niejako 'na tacy' ukrywając całą maszynerię neuronalną.
Słyszymy dźwięki, widzimy obiekty, czujemy zapachy, smaki 'po prostu' w swoistej sensorycznej fenomenologii.
Są one natychmiast łączone z ośrodkami przyjemności, nieprzyjemności, ucieczki, ataku, pożądania.
To wyjątkowo trudna materia do ogarnięcia.
Dlatego kognitywistyka bazuje głównie na przypadkach uszkodzenia specyficznych struktur neuronalnych, co niejako 'obnaża' maszynerię neuronalną.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości