Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Czy istnieje możliwość znacznej poprawy Polski
#1
Czy istnieje możliwość znacznej poprawy naszego kraju? Tylko nie pytam o czekanie, aż rządzący wymrą i jak dobrze pójdzie to staną na czele lepsi od nich. Chodzi mi o to jaka jest możliwość? Co można zrobić? Jak zabić czekanie i zacząć działać? Przecież codziennym życiem nic nie zrobimy i właśnie pragnę zdobyć naukę czy da się z pierdzenia w stołek coś zrobić, ale uwaga - ale w taki sposób zrobić, żeby to deterministycznie ruszyło i nie tylko ja jeden zapierdzielał w takim projekcie tylko z czasem, niczym kostki domina, wszystko zacznie ruszać. Czy jest taki projekt możliwy, czy jesteśmy skazani na wieczne czekanie bez rezultatów.
Odpowiedz
#2
Istnieje taka możliwość.

Tutaj masz temat zbierający różne domeny, które wymagają poprawy i wskazują niedomagania. Każdy w toku swojego życia zmienia swoje otoczenia, a przemiany dokonują się aktywnymi postawami. Wybierz swoją dziedzinę i w niej działaj. Masowe zmiany dokonują się w chwilach nagłych przełomów, gdy stare się wali, a nowe przychodzi w to miejsce. PL doświadczyła takiej lawiny 30 lat temu. Kto wie, czy obecna epidemia nie będzie katalizatorem ogromnych przemian, które zobaczymy dopiero za kilka(-naście, -dziesiąt) lat.
The Phillrond napisał(a):(...)W moim umyśle nadczłowiekiem jawi się ten, kogo nie gnębi strach przed nieuniknionym i kto dąży do harmonijnego rozwoju ze świadomością stanu rzeczy
.
Odpowiedz
#3
Wrocilem do tego watku i pytania po przeczytaniu innych postow z dnia dzisiejszego, bo to pytanie ktore ( jak sadze) wielu Polakow moze sobie dzisiaj zadawac. Niestety nie jestem tu optymista.
Moze z powodu czytania od czasu do czasu szczujni w polityce.pl, a moze ogladanie w Polsacie programow z obecnymi politykami , ktorzy dalej zaklinaja rzeczywistosc w sprawie np zaopatrzenia sluzby zdrowia, czy wczesno majowych wyborow. Przy okazji caly czas prowadza kampanie prezydencka Dudy, uwypuklajac gdzie tylko moga szczegolna role prezydenta w ratowaniu Polski przed epidemia.
To po prostu nie wyglada powaznie w moich oczach, tak jakby perspektywa utraty wladzy byla dla nich o wiele wazniejsza niz sprawa epidemii. Oczywiscie dochodza do tego sprawy zwyklego fair play w stosunku do reszty kandydatow i do spoleczenstwa, ktory to koncept jakos do nich nie dociera.
Oczywiscie mozna, jak Zarlak wyzej napisal robic cos pozytecznego na wlasnym odcinku, starac sie byc obywatelem a nie gastarbaiterem we wlasnym panstwie, problem jest jak przerobic cala mase "suwerena" na spoleczenstwo obywatelskie w jakims w miare rozsadnym czasie?
Odpowiedz
#4
W rozsądnym czasie? Nie ma takiej możliwości. Trzeba liczyć dwa pokolenia konsekwentnych działań. Problem z Polakami jest taki, że po jednym pokoleniu już chcieliby mieć Niemcy u siebie.
The Phillrond napisał(a):(...)W moim umyśle nadczłowiekiem jawi się ten, kogo nie gnębi strach przed nieuniknionym i kto dąży do harmonijnego rozwoju ze świadomością stanu rzeczy
.
Odpowiedz
#5
Żarłak napisał(a): W rozsądnym czasie? Nie ma takiej możliwości. Trzeba liczyć dwa pokolenia konsekwentnych działań. Problem z Polakami jest taki, że po jednym pokoleniu już chcieliby mieć Niemcy u siebie.

Problem to polega na tym, że w #TymKrajuTakimPięknym, większość ludzi to zadufani w sobie idioci. Nie ma tutaj ani amerykańskiego indywidualizmu, ani dalekowschodniego kolektywizmu. Jest za to kompletne popierdolnie. System edukacji sprawił, że3/4 obywateli to młoty i nie potarfią czytać a skoro tej cudownie skomplikowanej umiejętności nie przejawia prawie nikt, to jak ma być dobrze. Ekonomii się nie naumią, mądrzejszych nie posłuchają, bo działa tutaj efekt Dunninga-Krugera. Debile musieliby wymrzeć chyba, żeby było lepiej. Trzeba by wyedukować całe nowe pokolenie, mieć u steru kogoś komu by na tym zależało i maksymalnie szybko wymienić starych na tych młodych wyedukowanych. Za dużo warunków do spełnienia.
Sebastian Flak
Odpowiedz
#6
Gawain, Żarłak, wy drodzy myśliciele! Ależ może (nie wiem pytam) da się już teraz jednak coś zrobić! Pomyślcie ^_^. Nie no podłożenie bomby jest nie w moim stylu. Ale napiszcie mi tak wprost - czy da się wypierdolić króla z tronu przekupując wojsko?
Odpowiedz
#7
Gawain napisał(a): 3/4 obywateli to młoty [/url]i nie potarfią czytać a skoro tej cudownie skomplikowanej umiejętności nie przejawia prawie nikt, to jak ma być dobrze. Ekonomii się nie naumią, mądrzejszych nie posłuchają, bo działa tutaj efekt Dunninga-Krugera. Debile musieliby wymrzeć chyba, żeby było lepiej. Trzeba by wyedukować całe nowe pokolenie, mieć u steru kogoś komu by na tym zależało i maksymalnie szybko wymienić starych na tych młodych wyedukowanych. Za dużo warunków do spełnienia.
To jest właśnie elitaryzm i szlachiurstwo. W rzeczywistości ilość głupków w Polsce jest taka sama jak w Ameryce, jeśli nie znacznie mniejsza. A mimo to kraj, w którym większość populacji wierzy w kreacjonizm i nie wie, ile kątów ma trójkąt, wciąż należy do czołówki cywilizacji i przoduje w nauce. Sugeruję, że to dlatego, że tam właśnie nie panuje (poza resztkami rasizmu) mentalność klasowa, według której mądrzy powinni rządzić głupimi. I mądrzy i głupi wedle swoich możliwości koncentrują się na poprawie swojego życia, a nie na udowadnianiu, że Inni są głupi i w związku z tym należałoby ich wykluczyć z życia społecznego. Albo, że są podejrzanie mądrzy i też należy ich wykluczyć, bo na pewno będą chcieli się rządzić. Taka postawa to jest właśnie coś, co chciałbym w Polsce wyeliminować.

legend napisał(a): Gawain, Żarłak, wy drodzy myśliciele! Ależ może (nie wiem pytam) da się już teraz jednak coś zrobić! Pomyślcie ^_^. Nie no podłożenie bomby jest nie w moim stylu. Ale napiszcie mi tak wprost - czy da się wypierdolić króla z tronu przekupując wojsko?
Szczęśliwie nie - gdyby wojsko było tak skorumpowane, nasz kraj stoczyłby się do poziomu afrykańskiego.
Odpowiedz
#8
Gawain napisał(a): Problem to polega na tym, że w #TymKrajuTakimPięknym, większość ludzi to zadufani w sobie idioci. Nie ma tutaj ani amerykańskiego indywidualizmu, ani dalekowschodniego kolektywizmu. Jest za to kompletne popierdolnie. System edukacji sprawił, że3/4 obywateli to młoty i nie potarfią czytać a skoro tej cudownie skomplikowanej umiejętności nie przejawia prawie nikt, to jak ma być dobrze.


Głupi, nie głupi, ale w okowach pewnego myślenia, które wytycza ścieżki, na co zwrócił uwagę Zakotem. Przemiany muszą dokonywać się wokół wartości, wtedy nawet mniej rozsądni uwikłani są w sposób postępowania ogółu, który pracuje na rzecz całości.


ZaKotem napisał(a): Sugeruję, że to dlatego, że tam właśnie nie panuje (poza resztkami rasizmu) mentalność klasowa, według której mądrzy powinni rządzić głupimi. I mądrzy i głupi wedle swoich możliwości koncentrują się na poprawie swojego życia, a nie na udowadnianiu, że Inni są głupi i w związku z tym należałoby ich wykluczyć z życia społecznego. Albo, że są podejrzanie mądrzy i też należy ich wykluczyć, bo na pewno będą chcieli się rządzić. Taka postawa to jest właśnie coś, co chciałbym w Polsce wyeliminować.

To jest jedna z wartości, jedna cegiełka, którą w Polsce trzeba przestać cenić.

legend napisał(a): Gawain, Żarłak, wy drodzy myśliciele! Ależ może (nie wiem pytam) da się już teraz jednak coś zrobić! Pomyślcie ^_^. Nie no podłożenie bomby jest nie w moim stylu. Ale napiszcie mi tak wprost - czy da się wypierdolić króla z tronu przekupując wojsko?

Wprost mogę powiedzieć, że brakuje tobie odpowiedzialności, dalekowzroczności, konsekwencji i trzeźwego myślenia. To tak pierwsze co mi się nasunęło na myśl. Zakładasz temat o ewolucji, a prosisz o rewolucję. Ja wysiadam z twojego wagonika, który nie ma przed sobą przyszłości.
The Phillrond napisał(a):(...)W moim umyśle nadczłowiekiem jawi się ten, kogo nie gnębi strach przed nieuniknionym i kto dąży do harmonijnego rozwoju ze świadomością stanu rzeczy
.
Odpowiedz
#9
ZaKotem napisał(a): To jest właśnie elitaryzm i szlachciurstwo.

No i?



Cytat:W rzeczywistości ilość głupków w Polsce jest taka sama jak w Ameryce, jeśli nie znacznie mniejsza.

Optymistyczne założenie.


Cytat:A mimo to kraj, w którym większość populacji wierzy w kreacjonizm i nie wie, ile kątów ma trójkąt, wciąż należy do czołówki cywilizacji i przoduje w nauce.

W Polsce też większość nie zna nawet podstawowych założeń TE, wierzy w kreacjonizm a ewolucja to coś tam z małpami w rodzinie. Cała przewaga Darwina w Polsce to brak silnego protestantyzmu z nurtu tylko sola scriptura i niewiele teologii. Trójkąty u nas też bywają pluripotencjalne, taka Matura to bzdura pokazuje, że wcale dobrze nie jest.


Cytat:Sugeruję, że to dlatego, że tam właśnie nie panuje (poza resztkami rasizmu) mentalność klasowa, według której mądrzy powinni rządzić głupimi.

A ja odnoszę wrażenie wręcz przeciwne. Elitaryzm amerykański to coś czego u nas nie ma. Studia w Ivy League, pickupy na pół drogi, chałupa na sto akrów i mieszkanie w Big Apple to wyznaczniki pozycji i sedno american dream. Chcesz być w elicie to się wyedukuj, wypracuj to i wzbogać się. I cały naród chce być w elicie, bo kto nie jest, ten jest w tej rzeszy nieudaczników, którzy powinni zdychać w kartonach jak Hanka Mostowiak.


Cytat: I mądrzy i głupi wedle swoich możliwości koncentrują się na poprawie swojego życia

No bo jak jest odwrotnie to wtedy mamy socjalizm, czyli koncentrowaniu się na tym, żeby to innym bylo gorzej, to wtedy nam będzie lepiej. Coś jak w Polsce.

Cytat: a nie na udowadnianiu, że Inni są głupi i w związku z tym należałoby ich wykluczyć z życia społecznego.

Albowiem w Ameryce sukces + głupota to coś prawie niepomyślalnego, wręcz komiczno-groteskowego istny Gumpizm, pokazujący, że idiota z przypadku może się dorobić tylko dzięki szczęściu, zbiegom okoliczności, moralności i drobnemu, ale jednak talentowi. Amerykańska głupota ma przewagę nad głupotą tutejszą, albowiem amerykańska głupota to wynik ignorancji wszystkiego poza swoją działką (taki David Adam przytacza nawet badania, które zakładały, że to umiejętność ignorowania niepotrzebnych informacji odpowiada za inteligencję i powodzenie w życiu), a swojska głupota to wynik przekonania, że po 12 latach nauki zna się człowiek już na wszystkim i może tego biednego Lenina zastąpić.

Cytat:Albo, że są podejrzanie mądrzy i też należy ich wykluczyć, bo na pewno będą chcieli się rządzić. Taka postawa to jest właśnie coś, co chciałbym w Polsce wyeliminować.

Patrz pan:

David Adam napisał(a):Trzeba przyznać, że mamy dziś doprawdy osobliwy stosunek do inteligencji. Zamiast patrzeć z góry na ludzi o niższym IQ, jak w czasach, kiedy powszechnie szydzono ze słabych na umyśle, odnosimy się z pogardą do tych, których IQ zbliża się do górnych wartości skali. Być może przyczyną takich zachowań jest zawiść i zazdrość w obliczu oczywistych korzyści płynących z posiadania większego potencjału intelektualnego, a może odzwierciedlają one postawę społeczeństwa , które przestało szanować wiedzę i umiejętności.

Napisał to Brytol z krwi i kości. Tendencja jest obecna w całym świecie anglosaskim. Moim skromnym zdaniem to właśnie dzięki temu Trump, Obama i Bushowie wygrywali. Każdy z nich ma inne cechy, ale jedną niewątpliwie wspólną, żadnego z nich nie zna się z powodu osiągnięć i umiejętności intelektualnych. Obama to Murzyn, a Murzyni nie są postrzegani jako elita intelektualna, Bushowie to elita rodem z południa gdzie liczy się liczba akrów, koneksje i spryt, a Trump to farbowany Bush z lisim sprytem, ale nie takim z Ivy League, tylko takim rockefellerowskim. Na naszym podwórku inteligent to prawie to samo co patointeligent, a może i jeszcze gorzej, bo mu łeb wystaje i się do poziomu narodu nie zniża. I dlatego właśnie, nie zmieni się nic, a przynajmniej nie na lepsze.

legend napisał(a): Gawain, Żarłak, wy drodzy myśliciele! Ależ może (nie wiem pytam) da się już teraz jednak coś zrobić!

No da. Zajmij się sobą i kombinuj dla siebie. Ludzi nie zmienisz, nie nauczysz i nie sprawisz, że zaczną coś robić nawet jeżeli jest dobre, piękne i pożyteczne. Chciałem zostać prezydentem, wprowadzać pomysły, znajdować rozwiązania a teraz już wiem, że ludzie mają to na co zasługują. Żeby zmienić trwale zachowania ludzi, trzeba zmienić środowisko na takie, które wymusi pożądane zachowania. Ogólnie więc trzeba stosować taktykę salami i po kolei wdrażać w wszystkie główne aspekty życia - edukację, ubezpieczenia, prawa... To jest robota na dwie kadencje ostrego zapierdolu. Teraz to możesz włączyć neta, wziąć zeszyt i się czegoś dla siebie pouczyć, bo nawet jakbyś zebrał kilka procent poparcia to i tak będzie o wiele za mało. Ludzie muszą chcieć zmian i muszą do nich dążyć a to jest możliwe tylko wtedy gdy zmienią się warunki.

Cytat:Głupi, nie głupi, ale w okowach pewnego myślenia, które wytycza ścieżki, na co zwrócił uwagę Zakotem. Przemiany muszą dokonywać się wokół wartości, wtedy nawet mniej rozsądni uwikłani są w sposób postępowania ogółu, który pracuje na rzecz całości.

Myśleniem myślenia nie zmienisz. Gdyby to była prawda to te wszystkie wizualizacje, prawa przyciągania dawały by skutek realny i z samej mocy chciejstwa spełniały by się marzenia jak w bajkach o dżinach. Zwróć uwagę, że to masakryczne pogorszenie sytuacji zawsze powodowało, że ludzie mobilizowali siły i wdrażali coś co sytuację poprawiało, niekeidy nawet o kilka szczebli. Osobiście uważam, że bezboleśnie się nie może to odbyć, bo najlepsze reformy szlag wszelki trafi z powodu braku chęci obywateli aby one istniały i działały. Wartości nie są jakoś nadane odgórnie, tylko są w głowach ludzi i tylko presja może przestawić zwrotnice, a najmocniejsza jest presja ekonomiczna.
Sebastian Flak
Odpowiedz
#10
Gawain napisał(a): Myśleniem myślenia nie zmienisz.(...) Osobiście uważam, że bezboleśnie się nie może to odbyć, bo najlepsze reformy szlag wszelki trafi z powodu braku chęci obywateli aby one istniały i działały. Wartości nie są jakoś nadane odgórnie, tylko są w głowach ludzi i tylko presja może przestawić zwrotnice, a najmocniejsza jest presja ekonomiczna.

No właśnie myślenie zmienia się poprzez zmianę myślenia Uśmiech A wartości jakie każdy posiada odzwierciedlają w jakimś stopniu potencjał i jakość życia jakie prowadzi. Ale zgodzę sie, że presja wymusza zmianę myślenia, a najefektywniej dokonuje się to poprzez portfel. Stąd nieprzewidziane wydarzenia na wielką skalę szybko zmieniają paradygmaty, a kolejne innowacje przesuwają presję ekonomiczną w inne miejsce.
The Phillrond napisał(a):(...)W moim umyśle nadczłowiekiem jawi się ten, kogo nie gnębi strach przed nieuniknionym i kto dąży do harmonijnego rozwoju ze świadomością stanu rzeczy
.
Odpowiedz
#11
legend napisał(a): Gawain, Żarłak, wy drodzy myśliciele! Ależ może (nie wiem pytam) da się już teraz jednak coś zrobić!

Cytat:No da. Zajmij się sobą i kombinuj dla siebie. Ludzi nie zmienisz, nie nauczysz i nie sprawisz, że zaczną coś robić nawet jeżeli jest dobre, piękne i pożyteczne.

O, właśnie to chciałem napisać.

Trzeba zacząć od tego, że należy dbać o siebie i o swoich bliskich. Jeśli tylko zdrowie i sytuacja na to pozwalają należy działać tak, żeby nie być dla nikogo ciężarem. I to jest moim zdaniem takie minimum, które gdyby każdy miał wolę realizować, to wszystko powoli zmieniałoby się na lepsze.

Niestety jako naród dźwigamy garb w postaci nikomu nie potrzebnych polityków, urzędów i krępujących przepisów. PEowcóch i ich ośmiorniczek, PISowców i ich Kuchcińskich fruwających sobie do woli samolotami na koszt podatników. Jest kasta ludzi przyssanych do koryta, są nieefektywne spółki skarbu państwa, w których ludzie wypłacają sobie pensje nieadekwatnie wysokie do tego co robią itd.

Tego garba to my się nie pozbędziemy ani ewolucyjne ani rewolucyjne. Może ten cały koronawirus podziała na kraj przeczyszczająco. Państwo utrzymuje się z podatków, które w Polsce płacili głównie mikro, mali i średni przedsiębiorcy. Jeśli firmy poupadają, to nie będzie kasiorki dla budżetówki, a spora część urzędników wykonuje taką pracę, że nawet na ZUS by sobie nie zarobili, więc przewiduję, że wraz z upadkiem firm będzie musiało iść w parze radykalne odchudzenie instytucji państwowych. I nagle okaże się, że bez pierdyliarda urzędników da się jednak żyć. A jeśli już państwo znów zacznie obrastać w piórka, to może zamiast tworząc w rozmaitych urzędach kolejne sztuczne miejsca pracy dla znajomych królika, zacznie się wydawać więcej na służbę zdrowia. Ciekawym bardzo co się będzie działo, czy to nie tylko moje pobożne życzenia.

Niezależnie od tego jacy debile będą w przyszłości rządzić należy dbać o siebie i myśleć perspektywicznie, z dużym wyprzedzeniem. Oszczędzać kasę. Kto tego nie robi, będzie ciężarem albo będzie w dupie. Teraz w dupie są nawet ludzie, którzy niby dobrze zarabiają, ale mają tak wysoki poziom życia (a konkretnie luksusu), że żyli z miesiąca na miesiąc ze swoich pensji. Może covid nauczy ich gromadzenia oszczędności na czarną godzinę. Teraz na przykład nie wiem kiedy zacznę normalnie pracować, ilu potencjalnych klientów wykosi mi covid (zawsze było paru emerytów w każdym roku), ile będę zarabiał, jak w ogóle świat będzie wyglądał. Ale mogę sobie spokojnie nawet przez długi czas siedzieć na dupie i nie brać chwilówek i się nie stresować.

Właśnie, a propos oszczędzania, budowę lepszego społeczeństwa zacząłbym od wpajania dzieciom dobrych bajek z prostymi mądrościami począwszy od bajek Ezopa. Ja je poznałem dzięki rodzicom, za pośrednictwem bajek La Fountainea; ja synowi poczytam bezpośrednio Ezopa - przede wszystkim "O mrówce i pasikoniku". Poza tym - wpajanie odpowiednich elementów stoicyzmu, epikureizmu i chrześcijaństwa (np. unikanie 7 grzechów głównych). Może nie "mniszego" stylu życia, ale też nie rozpasanego nastawionego na konsumpcję... a potem co dziecko z przedstawionymi mu wartościami zrobi, to już jego sprawa.

Ale, żeby ogół społeczeństwa takie coś praktykował to też są pobożne życzenia, bo dzieci są wychowywane tak, że dostają smartfona do ręki, żeby dupy nie zawracały, bo rodzice zapracowani i na maksa zajęci robieniem hajsu, żeby było na koniecznie potrzebnego SUVa.

A i jeszcze jedno coś, pesymistyczne: pytasz, legendzie, jak zmienić polskie społeczeństwo na lepsze, a pomyśl sobie ogólnie o ludzkości - taki np. kościół katolicki już od ponad dwóch tysięcy lat próbuje zmieniać ludzkość na lepsze odpowiednią indoktrynacją. Raczej z marnymi skutkami. Czy myślisz, że co kościołowi przez tyle wieków się nie udało, tego my teraz dokonamy i to najlepiej "na już"? Kolejne pobożne życzenia.
Wspomóż mię mrówko, bo z głodu umieram
Prosił ze łzami konik w nędznym stanie;
Lecz ta mu rzekła: dla siebie ja zbieram,
Śpiewałeś w lecie, potańcz w zimie panie.
Odpowiedz
#12
lumberjack napisał(a): Trzeba zacząć od tego, że należy dbać o siebie i o swoich bliskich. Jeśli tylko zdrowie i sytuacja na to pozwalają należy działać tak, żeby nie być dla nikogo ciężarem. I to jest moim zdaniem takie minimum, które gdyby każdy miał wolę realizować, to wszystko powoli zmieniałoby się na lepsze.

Ale nie będzie realizowany, bo to niewygodne. I wymaga myślenia i wyrzeczeń. Pamiętam jak ciężko na zadupiu się było wyrwać z ekonomicznego dołka. Paradoksalnie to czytanie najbardziej mi pomogło w ogarnięciu sytuacji. Zadziwiające, że ja wpadłem na to, żeby poczytać o ekonomii, bo o pieniądzach w sumie niewiele wiedziałem a reszta nie wie zgoła nic i ma wyjebane. Zasady ekonomii w sumie są proste i przystępne.

Cytat:Niestety jako naród dźwigamy garb w postaci nikomu nie potrzebnych polityków, urzędów i krępujących przepisów. PEowcóch i ich ośmiorniczek, PISowców i ich Kuchcińskich fruwających sobie do woli samolotami na koszt podatników. Jest kasta ludzi przyssanych do koryta, są nieefektywne spółki skarbu państwa, w których ludzie wypłacają sobie pensje nieadekwatnie wysokie do tego co robią itd.

Bo partia rządząca staje się de facto właścicielem państwa i większość z nich prowadzi gospodarkę rabunkową, bo trzeba wydrzeć jak najwięcej przed końcem kadencji.

Cytat:Tego garba to my się nie pozbędziemy ani ewolucyjne ani rewolucyjne. Może ten cały koronawirus podziała na kraj przeczyszczająco. Państwo utrzymuje się z podatków, które w Polsce płacili głównie mikro, mali i średni przedsiębiorcy. Jeśli firmy poupadają, to nie będzie kasiorki dla budżetówki, a spora część urzędników wykonuje taką pracę, że nawet na ZUS by sobie nie zarobili, więc przewiduję, że wraz z upadkiem firm będzie musiało iść w parze radykalne odchudzenie instytucji państwowych.

Dodrukują hajsu po prostu. Covid skończyć może się w czerwcu, dług urośnie, inflacja też, wzmożony popyt pokryje część pustego hajsu. I będzie ciąg dalszy dziadzienia.

Cytat: I nagle okaże się, że bez pierdyliarda urzędników da się jednak żyć. A jeśli już państwo znów zacznie obrastać w piórka, to może zamiast tworząc w rozmaitych urzędach kolejne sztuczne miejsca pracy dla znajomych królika, zacznie się wydawać więcej na służbę zdrowia. Ciekawym bardzo co się będzie działo, czy to nie tylko moje pobożne życzenia.

Prędzej zdechnie na niewydolność niż się samo okroi. Żadna partia urzędów nie ruszy, podobnie jak wypłat dla wojska. Za dużo elektoratu.

Cytat:Niezależnie od tego jacy debile będą w przyszłości rządzić należy dbać o siebie i myśleć perspektywicznie, z dużym wyprzedzeniem.

Nie jest to wykonalne przez większość ludzi. Brakuje chęci, lepiej im dziadować.

Cytat:Oszczędzać kasę. Kto tego nie robi, będzie ciężarem albo będzie w dupie. Teraz w dupie są nawet ludzie, którzy niby dobrze zarabiają, ale mają tak wysoki poziom życia (a konkretnie luksusu), że żyli z miesiąca na miesiąc ze swoich pensji.

Takich ludzi nie nauczysz, bo oni korzystają albo ze skali hajsu od rodziny albo z fartu.

Cytat:Może covid nauczy ich gromadzenia oszczędności na czarną godzinę. Teraz na przykład nie wiem kiedy zacznę normalnie pracować, ilu potencjalnych klientów wykosi mi covid (zawsze było paru emerytów w każdym roku), ile będę zarabiał, jak w ogóle świat będzie wyglądał. Ale mogę sobie spokojnie nawet przez długi czas siedzieć na dupie i nie brać chwilówek i się nie stresować.

No jak ci emeryci są bezmyślni to ich zwykła grypa wykończy, covidu nie trzeba. Sam zrobiłem sobie poduszkę finansową na pół roku, ale doczekałem się tylu pasożytów, że mam już dość i trza się poodcinać. Non stop tylko pożycz i pożycz, już się pierwszego weksla doczekałem nawet... Albo jeszcze gorzej wymuszanie biernością tego, żebym reagował i kupował rzeczy, z których w przyszłości nie będę korzystał, za to inni sobie skorzystają. Najlepsze jest to, że jakbym obracał hajsem tak unieruchomionym... Gdybym tylko...




Cytat:Właśnie, a propos oszczędzania, budowę lepszego społeczeństwa zacząłbym od wpajania dzieciom dobrych bajek z prostymi mądrościami począwszy od bajek Ezopa. Ja je poznałem dzięki rodzicom, za pośrednictwem bajek La Fountainea; ja synowi poczytam bezpośrednio Ezopa - przede wszystkim "O mrówce i pasikoniku". Poza tym - wpajanie odpowiednich elementów stoicyzmu, epikureizmu i chrześcijaństwa (np. unikanie 7 grzechów głównych). Może nie "mniszego" stylu życia, ale też nie rozpasanego nastawionego na konsumpcję... a potem co dziecko z przedstawionymi mu wartościami zrobi, to już jego sprawa.

Pójdzie do przedszkola i wprowadzi Wielką Rethrę Likurga.

Cytat:Ale, żeby ogół społeczeństwa takie coś praktykował to też są pobożne życzenia, bo dzieci są wychowywane tak, że dostają smartfona do ręki, żeby dupy nie zawracały, bo rodzice zapracowani i na maksa zajęci robieniem hajsu, żeby było na koniecznie potrzebnego SUVa.

Są zajęci sobą i suv nie ma tu nic do rzeczy. Odnoszę wrażenie, że dzieci to w większości niechciane wpadki i tylko przeszkadzają. Jakby okna życia były częstsze, 500+ by nie było i był jakiś dochód podstawowy to sierot w Polsce byłoby od zajebania.
Sebastian Flak
Odpowiedz
#13
Ciekawa dyskusja sie z tego zrobila, uwazam ze paradoksalnie i Kmat i Gawain maja racje.
Wizyta w Polsce 2 lata temu i 3 tyg mieszkania w B&B troche mlodszej od nas pary zwolennikow PiS przekonaly nas ( po wielu rozmowach przy whisky z roznymi dodatkami ) ze zwolennicy tej partii nie musza byc ograniczonymi i niewidzacymi niczego procz religii i swego najblizszego otoczenia nieukami oraz palac nienawiscia do "wyksztalciuchow", pokazala ta wizyta rowniez jak bardzo poprzednie rzady daly dupy przy wlaczaniu calosci spoleczenstwa w profity transformacji.
To sie glownie odbilo zarowno w Polsce jak i w innych krajach ta olbrzymia fala populizmu ktora mamy obecnie.
Z drugiej strony codzienne dyskusje na katoliku pl. i w realu pokazuja mi jak wielu czlonkow suwerena uwaza ze wie wszystko nie wiedzac nic.
Legend, jezeli pragniesz rewolucji to wlasnie prezes probuje zrobic cos takiego od 15 r i srednio mu wychodzi mimo zawlaszczenia prawie calej wladzy w panstwie - ja osobiscie mysle ze czym bardziej ta wladza bedzie zawlaszczana i konsolidowana tym opor materii bedzie wiekszy.
Tu oczywiscie trzeba wziasc poprawke na epidemie ktora wszystko zmienila, a moze zmienic jeszcze bardziej gdy ludzie przejrza na oczy i zrozumieja co w dzialaniach panstwa jest dla nich wazne i co trzeba sobie bezwzglednie wywalczyc wbrew dzialaniom roznych grup zupelnie prywatnych interesow.

Czyli tak jak pisali koledzy, tylko ewolucja i ja nie mysle ze 2 kadencje wystarcza, raczej 2 pokolenia.
Zaczac mozna by od poczatku czyli czego naprawde trzeba uczyc dzieci w szkole, tak zeby mlodziecz wychodzaca z tej szkoly miala szanse sukcesu we wspolczesnym swiecie.
Bo naprawde "reforma" PiS jezeli cos zmienila to tylko na gorsze.
I nie mysle tu o powrocie do poprzedniego systemu, ktory tez niewiele dawal ale zmiane tresci np takiego przedmiotu jak wiedza o swiecie wspolczesnym ktory pokaze ze pieniadze nie pochodza z maszyny bankowej a datki rzadu dla spoleczenstwa nie sa od tego rzadu prezentami.
No i jedna podstawowa sprawa, ktorej polska szkola dalej nie robi a powinna robic przede wszystkim - zeby uczyla jak sie uczyc efektywnie a nie do nastepnej klasowki czy egzaminu.
Mnie osobiscie szokuje brak jakiejkolwiek wiedzy o mechanizmach gospodarczych i politycznych wspoczesnego swiata, ci wszyscy Polacy krzyczacy o polexicie ktorzy nawet nie potrafia przedstawic jednego racjonalnego argumentu na poparcie swojej tezy.
Dlatego osobiscie chetnie podyskutowalbym z ekonomista Konfederacji panem Mentzenem o roznych pomyslach Konfederacji, z ktorych jednym jest wlasnie ow polexit.

Gawain, musisz nauczyc sie mowic "nie" bo najwyrazniej ta nieumiejetnosc powoduje twoje klopoty.
Oszczedzanie przede wszystkim, a pozniej madre obracanie swoim kapitalem.
Odpowiedz
#14
Cytat:Wprost mogę powiedzieć, że brakuje tobie odpowiedzialności, dalekowzroczności, konsekwencji i trzeźwego myślenia. To tak pierwsze co mi się nasunęło na myśl. Zakładasz temat o ewolucji, a prosisz o rewolucję. Ja wysiadam z twojego wagonika, który nie ma przed sobą przyszłości.
Ja napisałem to w nerwach bo nie zawsze lubię czekać. Zgadzam się co do wyjścia z wagonika z tobą.
Odpowiedz
#15
Gawain napisał(a): A ja odnoszę wrażenie wręcz przeciwne. Elitaryzm amerykański to coś czego u nas nie ma. Studia w Ivy League, pickupy na pół drogi, chałupa na sto akrów i mieszkanie w Big Apple to wyznaczniki pozycji i sedno american dream. Chcesz być w elicie to się wyedukuj, wypracuj to i wzbogać się. I cały naród chce być w elicie, bo kto nie jest, ten jest w tej rzeszy nieudaczników, którzy powinni zdychać w kartonach jak Hanka Mostowiak.
Chcesz powiedzieć, że w cywilizowanych krajach ludność dzieli się na właścicieli chałup na sto akrów i zdychających w kartonach? Tak jest w jakiejś afrykańskiej dziczy. Owszem, każdy wolałby być bogaty, niż biedny, ale właśnie tym się charakteryzuje cywilizacja, że rzesze "biednych" nie są nawet w przybliżeniu zagrożone ryzykiem zdechnięcia.

Cytat:No bo jak jest odwrotnie to wtedy mamy socjalizm, czyli koncentrowaniu się na tym, żeby to innym bylo gorzej, to wtedy nam będzie lepiej. Coś jak w Polsce.
A to właśnie bierze się z obustronnego antagonizowania zamożnych i ubogich. PiS tylko odwrócił dawną (powoli szczęśliwie odchodzącą do lamusa) narrację neoliberalną o roszczeniowych plebsach, którym zależy, o zgrozo, na własnym zysku, zamiast na pracy dla dobra ogółu.
Odpowiedz
#16
Gawain napisał(a): Ale nie będzie realizowany, bo to niewygodne. I wymaga myślenia i wyrzeczeń.

Ale może covid przymusi ich do realizacji tego. Czy chcą czy nie chcą, będą zmuszeni do zmiany stylu życia. Inaczej będą w dupie. Chyba, że przyzwyczają się do bycia w dupie, ale to byłoby poniżej poziomu życia, który mieli dotychczas.

Gawain napisał(a): Nie jest to wykonalne przez większość ludzi. Brakuje chęci, lepiej im dziadować.

Ale jak zobaczą, że się już nie da dziadować, bo z dziadowania nic nie będą mieli, to może zakasają rękawy. Ludzie potrafią mile zaskoczyć kiedy życie zaciska im pętlę na szyi. Zobacz jacy teraz Polacy solidarni i pomocni się zrobili. Jest coś pozytywnego w tym covidzie - wyciska z nas dobroć, która w dobrych warunkach tylko w nas drzemie w ukryciu.
Wspomóż mię mrówko, bo z głodu umieram
Prosił ze łzami konik w nędznym stanie;
Lecz ta mu rzekła: dla siebie ja zbieram,
Śpiewałeś w lecie, potańcz w zimie panie.
Odpowiedz
#17
lumberjack napisał(a): Ale może covid przymusi ich do realizacji tego. Czy chcą czy nie chcą, będą zmuszeni do zmiany stylu życia. Inaczej będą w dupie. Chyba, że przyzwyczają się do bycia w dupie, ale to byłoby poniżej poziomu życia, który mieli dotychczas.

Przyzwyczają się. I będą jeszcze bardziej zawistni wobec tych, którzy działają.

Gawain napisał(a): Ale jak zobaczą, że się już nie da dziadować, bo z dziadowania nic nie będą mieli, to może zakasają rękawy. Ludzie potrafią mile zaskoczyć kiedy życie zaciska im pętlę na szyi. Zobacz jacy teraz Polacy solidarni i pomocni się zrobili. Jest coś pozytywnego w tym covidzie - wyciska z nas dobroć, która w dobrych warunkach tylko w nas drzemie w ukryciu.

Ułamek tych, którzy i tak byliby pomocni. Kierunek wektoru działań okaże się po owocach gdy covid dobije do końca. Bo jeżeli pomaganie nie wejdzie w krew, wojenka polsko-polska będzie dalej to nic się nie zmieni. No może tylko otoczenie zdziadzieje.
Sebastian Flak
Odpowiedz
#18
Jak powiedział klasyk: Nie palcie komitetów, zakładajcie swoje. Trzeba się włączać w życie polityczne, działać w organizacjach i partiach. Ilość przechodzi w jakość. W końcu pojawi się osoba, grupa, która coś zmieni. To co powinno się zmienić to cały system kształcenia. To jest kluczowa sprawa.
Odpowiedz
#19
Wolałbym włączyć się w życie pustelnicze i odizolować się od ludzi - najlepiej w jakiejś chatce w lesie z dala od człekokształtnych. Tylko piniondze na to nie pozwalają, ale może kiedyś się dorobię i będzie mnie stać na ten luksus.

bombom napisał(a): Trzeba się włączać w życie polityczne, działać w organizacjach i partiach. Ilość przechodzi w jakość. W końcu pojawi się osoba, grupa, która coś zmieni. To co powinno się zmienić to cały system kształcenia. To jest kluczowa sprawa.

A czy on taki ważny jest? Przede wszystkim rodzice powinni wpoić swoim dzieciom odpowiednie wartości, które "zaprogramują" dziecko w kierunku chęci do nauki (ale niekoniecznie tego, co oferują szkoły, czyli zakuj, zdaj, zapomnij - chodzi mi raczej o naukę konkretnych, potrzebnych w życiu rzeczy); pracy, oszczędzania, prostego stylu życia bez zbędnych pseudoluksusów do których posiadania namawiają reklamy i kreatorzy potrzeb zatrudnieni przez wielkie korporacje.

Epikureizm, stoicyzm, chrześcijaństwo i chyba buddyzm - wszystkie te światopoglądy, odpowiednio rozumiane, na bazie trochę różniących się od siebie przesłanek ostatecznie dochodzą do całkiem podobnych wniosków odnośnie tego jak życie powinno wyglądać w praktyce.
Wspomóż mię mrówko, bo z głodu umieram
Prosił ze łzami konik w nędznym stanie;
Lecz ta mu rzekła: dla siebie ja zbieram,
Śpiewałeś w lecie, potańcz w zimie panie.
Odpowiedz
#20
lumberjack napisał(a): Wolałbym włączyć się w życie pustelnicze i odizolować się od ludzi - najlepiej w jakiejś chatce w lesie z dala od człekokształtnych. Tylko piniondze na to nie pozwalają, ale może kiedyś się dorobię i będzie mnie stać na ten luksus.

Wcale nie wolałbyś. Do życia na odludziu nie potrzebujesz dużej ilości pieniędzy, tylko dużej ilości siły.

lumberjack napisał(a): A czy on taki ważny jest? Przede wszystkim rodzice powinni wpoić swoim dzieciom odpowiednie wartości, które "zaprogramują" dziecko w kierunku chęci do nauki

Nauka jest bardzo ważna. Do tego odpowiednio kształtowana kultura. Jedno i drugie musi opierać się na korzystnych wartościach. Edukacją powinni zająć się oprócz nauczycieli, także terapeuci, ponieważ nie każde dziecko ma takie same możliwości poznawcze i wymaga indywidualnego trybu z równoczesnym wsparciem grupy (jak to ma miejsce w klasach mieszanych). Kulturą i wartościami powinni zająć się psychologowie, ale też filozofowie, którzy niesłusznie zostali uznani za niepotrzebnych. Do tego dziennikarze powinni bardziej zaangażować się w promowanie nauki, a biznes w większym stopniu dotować innowacje i popularyzowanie samokształcenia.
The Phillrond napisał(a):(...)W moim umyśle nadczłowiekiem jawi się ten, kogo nie gnębi strach przed nieuniknionym i kto dąży do harmonijnego rozwoju ze świadomością stanu rzeczy
.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości