Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Punkt bifurkacji cywilizacyjnej AD 2020
#1
Żyjemy w ciekawych czasach.

Nawet Stevie Wonder widzi, że z powodu najazdu niewidocznej armii, nasłanej przez Pachamammę, paradygmaty cywilizacyjne drżą w posadach.
Globalizacja, wieczny wzrost, wolny handel, offsourcing przemysłowy, postrzegane dotąd, jak powietrze, idą do lamusa.
To tzw, punkt bifurkacji, który może przeorać wszystko, co znamy.
Na razie tkwimy w mniej czy bardziej dokuczliwych dystopiach lokalnych ale to pewnie prędzej czy później przeminie.

Ale co pozostanie?
Czy pochowamy naszych staruszków i wrócimy do starych nawyków i ścieżek.
Czy przeciwnie - wyrodzi się coś na kształt dystopii globalnej, powrotu do narodowych grajdołków?

Futurologia, to ciężki kawalek chleba.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#2
Jeśli dobrze rozumiem definicję "punktu bifurkacji", to nawet bardzo mała zmiana parametrów, może doprowadzić do zmiany ostatecznego kształtu nowego stanu równowagi jaki wyłoni się z chaosu. A to oznacza, że, kto wie, może nawet nasze drobne decyzje będą miały na to wpływ.

Jestem zwolennikiem potraktowania koronawirusa jako stress-testu naszego systemu i wyciągnięcia wniosków co do kierunków jego niezbędnej zmiany.
Odpowiedz
#3
Sofeicz napisał(a): Nawet Stevie Wonder widzi, że z powodu najazdu niewidocznej armii, nasłanej przez Pachamammę, paradygmaty cywilizacyjne drżą w posadach.
Globalizacja, wieczny wzrost, wolny handel, offsourcing przemysłowy, postrzegane dotąd, jak powietrze, idą do lamusa.
To tzw, punkt bifurkacji, który może przeorać wszystko, co znamy.

A czy epidemia hiszpanki sto lat temu ruszyła z posad bryłę świata? A to była naprawdę poważna epidemia, na którą umarło jakieś 5% ludności świata. Gdzie tu porównanie do tego obecnego... trochę podrasowanego przeziębienia? Umrze że trzysta milionów ludzi, to pogadamy. To, że tak niegroźna epidemia wywołuje w nas tak duże wrażenie, pokazuje tylko, jak świetnie działa i medycyna, i organizacja państwa w porównaniu z ubiegłym wiekiem, a także jak bardzo nam się w dupach poprzewracało od dobrobytu.
Odpowiedz
#4
Primo, hiszpanka była w połączeniu z I WS, więc nie da się rozróżnić efektów jednej i drugiej. Niemniej skłaniam się ku tezie, że w tamtym momencie efekt I WS był mocniejszy, rozpad trzech cesarstw wstrząsnął równowagą Europy mocniej, niż dodatkowe żniwo ludzkie.

Secundo, można też postawić tezę, że dzisiejszy świat jest dużo mocniej uzależniony od płynnego funkcjonowania gospodarki na całym świecie. Zakłócenie w jednym państwie prowadzi do zakłóceń we wszystkich połączonych gospodarkach, zwłaszcza jak to państwo jest "fabryką świata". Taka ebola, ponoć wielokrotnie groźniejsza, ma swoje źródło w Afryce, więc zagraża co najwyżej dostawom tanich róż czy biopaliw.

Tertio, postawię tezę co do przyszłości. Państwa będą szukać różnych modeli radzenia sobie w przyszłości z takimi problemami. Jedną z możliwości jest jakaś międzynarodowa grupa szybkiego reagowania, coś w rodzaju "medycznego NATO". Zdaje się, że coś takiego już istnieje, ci szeroko reklamowani lekarze z Kuby mają do właśnie takiej lotnej brygady należeć. Oczekuję więc, że oprócz działań na poziomie państwowym i być może europejskim będą podejmowane inicjatywy w tym kierunku.


Co do tego, które państwo straci a które zyska na tym kryzysie, IMHO za wcześnie na takie spekulacje. W równoległym temacie wypowiadałem się sceptycznie na temat prorokowania końca Rosji. Nadal uważam, że państwa Zachodu już ze względu na piramidę wiekowo-płciową społeczeństwa odczują ten kryzys bardziej, niż państwo, w którym mężczyźni umierają po 40 roku życia na zawały. Ale to tylko jeden z wielu aspektów, pożiwiom, uwidim.
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
#5
Cytat:...można też postawić tezę, że dzisiejszy świat jest dużo mocniej uzależniony od płynnego funkcjonowania gospodarki na całym świecie.
No właśnie. ja bym to porównał do wdrażanej przez producentów metody JIT (Just in time).

W warunkach stabilizacji możliwe jest ograniczenie zapasów i magazynów oraz dostarczanie półproduktów właśnie 'na czas".
Niektórzy doszli do tego, że podzespoły dosłownie wjeżdżają na taśmę w momencie, kiedy są potrzebne.
Fajnie, taki system jest bardzo wydajny ale niezwykle podatny na zakłócenie prze jakąś ekstraordynaryjną okoliczność.
Podobnie zachowywał się ostatnio globalny system gospodarczy, rozwijający się na zasadzie "piekła nie ma".
Ale wychodzi na to, że okazał się niestabilny ewolucyjnie.

Cytat:A czy epidemia hiszpanki sto lat temu ruszyła z posad bryłę świata?

W pewnym sensie, w połączeniu z I WŚ ruszyła.
Świat w 1920 był zupełnie inny niż w 1915.
Bolszewizm, a za chwilę jego alter ego - nazizm zryły Zachodnią Cywilizację w te i nazad.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#6
Straty spowodowane tą zbiorową histerią z powodu jak to dobrze ZaKotem nazwał "podrasowanego przeziębienia" prawdopodobnie zainicjują jakąś formę lobbingu/ruchu aby na takie sytuacje się przygotowywać. Na wypadek kolejnej zbiorowej histerii lub pandemii, która tym razem faktycznie byłaby groźna. Nie jestem pewien jakby to miało (globalnie) wyglądać, natomiast jakoś musi wyglądać bo ludzie posiadający kapitał będą chcieli się zabezpieczyć na zagrożenia przychodzące z kolejnych zbiorowych histerii jakie pewnie przydarzałyby się znów przy obecnym rozwoju technologii komunikacyjnych lub też i takich zjawisk jak pandemie o realnym, biologicznym znaczeniu dla populacji.
There is a crack in everything. That’s how the light gets in.
Odpowiedz
#7
Sofeicz napisał(a): Czy pochowamy naszych staruszków i wrócimy do starych nawyków i ścieżek

1) Może reszta świata będzie chciała zmniejszyć uzależnienie od Chin. Będzie to trudne albo bolesne i kosztowne, bo taka np. UE ma już tak mocno wyśrubowane ekooszołomskie wymagania, że trudno będzie tu przenieść produkcję czegokolwiek. Chyba, że przeniesie się wyłącznie produkcję przedmiotów strategicznych w sytuacjach kryzysowych.

2) Gdy już fala koronawirusa minie państwa zaczną mieć czas na kłótnie i swady i na pewno takie USA będą chciały rozliczyć Chiny z faktu zatajenia informacji o rozpoczynającej się epidemii.

3) Jeśli chodzi o stare nawyki, to przypuszczam że sądzę, iż niewiele się zmieni - ludzie w Hiszpanii i we Włoszech nie potrafią zmienić swoich nawyków mimo katastrofy, której są naocznymi świadkami. Tym bardziej później ich nie zmienią.

Ogólnie to jakieś transhumanizmy mi się marzyły i inne cyborgizacje i jakieś inżynierie genetyczne, a tu się okazuje że ludzkość musi się najpierw nauczyć myć i zadbać bardziej o służbę zdrowia, bo jak się to zaniedba, a pojawi się nowy wirus, który zajebe większość ludzi w wieku 20-50 lat, to troszkę lipa będzie.

Sofeicz napisał(a): No właśnie. ja bym to porównał do wdrażanej przez producentów metody JIT (Just in time).

W warunkach stabilizacji możliwe jest ograniczenie zapasów i magazynów oraz dostarczanie półproduktów właśnie 'na czas".
Niektórzy doszli do tego, że podzespoły dosłownie wjeżdżają na taśmę w momencie, kiedy są potrzebne.
Fajnie, taki system jest bardzo wydajny ale niezwykle podatny na zakłócenie prze jakąś ekstraordynaryjną okoliczność.

Jeśli chodzi o ograniczanie zapasów - masa ludzi w Polsce i na świecie żyła bez oszczędności, z miesiąca na miesiąc. Da się tak kiedy właśnie nie ma sytuacji wyjątkowych, ale tak jak obecnie... aż ciekaw jestem jaka będzie skala zadłużenia po całym tym pierdolniku. To chyba złote czasy dla chwilówek, wongi etc.
Wspomóż mię mrówko, bo z głodu umieram
Prosił ze łzami konik w nędznym stanie;
Lecz ta mu rzekła: dla siebie ja zbieram,
Śpiewałeś w lecie, potańcz w zimie panie.
Odpowiedz
#8
Cytat:Jeśli chodzi o stare nawyki, to przypuszczam że sądzę, iż niewiele się zmieni - ludzie w Hiszpanii i we Włoszech nie potrafią zmienić swoich nawyków mimo katastrofy, której są naocznymi świadkami. Tym bardziej później ich nie zmienią.
We Włoszech na pewno - zawsze, jak u nich pierdyknie trzęsienie ziemi i zawali się w ch... byle jak pobudowanych przez mafię budynków, to jest płacz i rozliczanie, a za pół roku już nikt nie pamięta, do następnego pierdyknięcia. Podobnie jak rosnąca liczba mieszkańców zboczy Wezuwiusza.

Ale tam ciepło mają, można przebiedować pod krzakiem.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#9
Pytanie, co będzie w usiech. Przy ichniej służbie zdrowia wirus może im zrobić taką jesień z dupy średniowiecza, przy której Włochy to małe piwo.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
#10
kmat napisał(a): Pytanie, co będzie w usiech. Przy ichniej służbie zdrowia wirus może im zrobić taką jesień z dupy średniowiecza, przy której Włochy to małe piwo.

Zależy. Wirus to specyficzna sytuacja. Ja stawiam, że za maks pół roku wejdzie superdekret o szczepieniu bez badań, a któryś z koncernów opracuje wirusobójcę i sprzeda go Rządowi po paskarskich cenach a w razie gorzenia to rzucą z billion i rozdadzą wszystkim.
Sebastian Flak
Odpowiedz
#11
Sofeicz napisał(a): Żyjemy w ciekawych czasach.

Nawet Stevie Wonder widzi, że z powodu najazdu niewidocznej armii, nasłanej przez Pachamammę, paradygmaty cywilizacyjne drżą w posadach.
Globalizacja, wieczny wzrost, wolny handel, offsourcing przemysłowy, postrzegane dotąd, jak powietrze, idą do lamusa.
To tzw, punkt bifurkacji, który może przeorać wszystko, co znamy.
Na razie tkwimy w mniej czy bardziej dokuczliwych dystopiach lokalnych ale to pewnie prędzej czy później przeminie.

Ale co pozostanie?
Czy pochowamy naszych staruszków i wrócimy do starych nawyków i ścieżek.
Czy przeciwnie - wyrodzi się coś na kształt dystopii globalnej, powrotu do narodowych grajdołków?

Futurologia, to ciężki kawalek chleba.

To nic nie zmieni. Dowód? Tsunami z 2011 zniszczyło wiele zakładów produkcyjnych w tym łańcuchy dostaw dla zakładów samochodowych. Gdyby produkcja była rozproszona, nie byłoby aż tylu strat. W Chinach produkcja trwa dla całego świata. Wystarczy kataklizm, i cala produkcja stoi. Zaraza dotknęła jednakże obie strony: wytwórców i konsumentów. W tej sytuacji nie ma wygranych, dlatego świat potrzebuje na chwile się zatrzymać.
PS. Pewne koncepcje można śmiało odrzucić np JIT jako zbyt obarczone ryzykiem. Jednak bez badań QS nie sposób oszacować ryzyka. 
"Podwładny powinien przed obliczem przełożonego mieć wygląd lichy i durnowaty tak, by swoim pojmowaniem istoty sprawy nie peszyć przełożonego" - ukaz cara Rosji Piotra I z 9 grudnia 1708 roku
 "Cudów nie ma" - Józef Stalin
Odpowiedz
#12
Cytat:W tej sytuacji nie ma wygranych, dlatego świat potrzebuje na chwile się zatrzymać.
No właśnie - czy coś, co teraz się nazywa "Chimeryka" czyli globalistycznie zapętlone gospodarki Chin i USA (a także Europy) ma szanse się dalej utrzymać.

I nie chodzi tu tylko o jakieś chwilowe zarazy ale ogólnie o rudymenty.
Zachód ssał sobie tę chińszczyznę, jak dobry drink, a Chińczyk powoli zmonopolizował nie tylko produkcję gumowych diabełków i innego badziewia ale też strategiczne wyroby i surowce.
A głupi, leniwy Zachód obudzi się z ręką w nocniku, a nocnik też będzie chiński.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#13
Sofeicz napisał(a): No właśnie - czy coś, co teraz się nazywa "Chimeryka" czyli globalistycznie zapętlone gospodarki Chin i USA (a także Europy) ma szanse się dalej utrzymać.

No pewnie. Zauważ, że zmienia się sposób alokacji produkcji. Dzięki temu, że obszary Zachodu przesunęły produkcję do Azji i powstały tam gigakonglomeraty wytwórcze (kosztem stanu środowiska) to wygenerowały owe konglomeraty produkty umożliwiające "survival konsumencki" tj. każdy człowiek z pewnym minimum dochodu może zrobić sobie chatę prepersa, długofalowo samowystarczalną. Chińskie turbiny, panele Fotowolt., chiński rower z zapasem dętek, chińska glebogryzarka i chińskie agd z rtv w domu z prefabrykatów z Chin i na kilka lat możesz zamknąć się w domu i z powodzeniem prowadzić jakąś działalność.

Cytat:I nie chodzi tu tylko o jakieś chwilowe zarazy ale ogólnie o rudymenty.

Jestem spokojny. Zachód dąży do autarkii, ale nie państwowej ino personalnej. Jedyne czego nie produkują ludzie w miastach to żywność, a i to się zmienia, za lat 20 może się okazać, że głównym producentem mięsa będą laboratoria wokół miast, a nowoczesne sposoby uprawy oderwały produkcję roślin od powierzchni gleby. Paradygmat druku 3D też namiesza, w czasie zarazy najtaniej przyłbice bhp można drukować. A co to będzie jak filament będzie za grosze, maszyny też a projekty za friko, albo za oglądanie reklam? Wystarczy krótki blackout dla Chin i nastąpi lockout rynków. Chińczycy o tym wiedzą i podobnie do saudyjskiej ropy wyprzedają magazynowe zapasy za grosze. Bo lepiej za grosze niż wcale. Siła Chin to ich słabość, bo dając gotowe produkty uzależniają się sami i dają Zachodowi do ręki możliwość wprowadzenia ludzi na przedpola konsumenckiej autarkii. Podsumowując: płynność zmian gospodarczych doprowadzi do ewolucyjnego przejścia fazowego i wyrównania poziomów życia. Przy czym podział na geograficzne ośrodki władzy się utrzyma. To już nie te czasy, gdzie rządziła energia zasilająca najlepsze komputery świata czyli ludzkie mózgi, teraz produkcja żarcia ma coraz mniejsze znaczenie, rządzić będzie to miejsce gdzie się objawi AI albo nastąpi borgizacja.
Sebastian Flak
Odpowiedz
#14
Gawain napisał(a): No pewnie. Zauważ, że zmienia się sposób alokacji produkcji. Dzięki temu, że obszary Zachodu przesunęły produkcję do Azji i powstały tam gigakonglomeraty wytwórcze (kosztem stanu środowiska) to wygenerowały owe konglomeraty produkty umożliwiające "survival konsumencki" tj. każdy człowiek z pewnym minimum dochodu może zrobić sobie chatę prepersa, długofalowo samowystarczalną. Chińskie turbiny, panele Fotowolt., chiński rower z zapasem dętek, chińska glebogryzarka i chińskie agd z rtv w domu z prefabrykatów z Chin i na kilka lat możesz zamknąć się w domu i z powodzeniem prowadzić jakąś działalność.
A jak jeszcze tanie chińskie drony i autonomiczne ciężarówki zdominują transport, a nawet rolnictwo (jak robot już sam może mieszkanie odkurzać, to i pole zaorze, obsieje i zbierze) to w zasadzie cała populacja będzie mogła zamknąć się w piwnicy. I wtedy nie tylko byle przeziębienie, ale i zmutowana ebola zombie może ludzkości naskoczyć. Można traktować obecną pandemię jako ćwiczenie przed wprowadzeniem społeczeństwa autystycznego.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości