Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Punkt bifurkacji cywilizacyjnej AD 2020
#41
@kmat
Żadne tam prawosławie. Zbawi nas schizma i narodowy katolicyzm, bo z Franciszkiem przeca nie idzie już wytrzymać. Mało, że mu się roją grzechy ekologiczne, to jeszcze chłop zupełnie na poważnie twierdzi, że Pana Boga nie ma i domaga się czci dla jakiejś Trójcy Przenajświętszej.

Dlatego ma być schizma i w tej schizmie papa Jędraszewski i kardynał Guz. Oczywiście trzymani obaj za mordy przez Kaczorbaszę. I to nas zbawi.

Gladiator napisał(a):Inność to ideologiczna kalka słowna, które nie ma żadnego sensu jak większość myślenia z pod czerwonego sztandaru, który przejął myślenie liberalne.
Ale rozumiesz, że z Tobą się w ogóle rozmawia właśnie w imię tolerancji dla Inności? Skończy się Inność, to albo bana dostaniesz, albo będziesz kazania głosił na puszczy.

Gladiator napisał(a):Po prostu są tylko dwie płcie i nic więcej. Cóż, skoro ideologia jest sprzeczna z nauką, tym gorzej dla nauki.
A owszem, nauka orzeka, że są tylko dwie płcie. Tylko nauka orzeka, że cechy płciowe mogą się wykształcić się niezależnie od siebie i niekoniecznie zgodnie ze sobą. Po prostu można mieć męskie chromosomy, a być dziewczynką, dla przykładu. Albo że można być chłopczykiem, a mieć pociąg do innych chłopczyków. I to jest ciekawe i warte zbadania, że takie rzeczy się dzieją. Ale to już jest sprzeczne z Twoją ideologią, że nauka zajmuje takie stanowisko - prawda?
In my spirit lies my faith
Stronger than love and with me it will be
For always
- Mike Wyzgowski & Sagisu Shiro
Odpowiedz
#42
https://tvn24.pl/swiat/kim-dzong-un-znik...ej-4566410

Kolejny punkt węzłowy? Kima ni ma.
Sebastian Flak
Odpowiedz
#43
Kmat napisał
Cytat:Czyli co, średniowieczny katolicki uniwersalizm to taka sama wieża Babel jak UE? Katokołchoz jak eurokołchoz?

Słuszna uwaga. Oczywiście, średniowieczna europejska wspólnota duchowa jaką była epoka Christianitas, jest przeciwieństwem  do  wyzwania Wieży Babel i pewnym zakresie "duchowym" UE. Jest to przykład jak coś dobrego w swojej jedności musiało odejść. Dlatego użyłem wyrażenia ciekawym, jako pewnego dystansu. 
Rzeczywiście wspomnienie tej epoki mogło być w tym kontekście mylące.



ZaKotem napisał

Cytat:Ale ich racjonalność w ogóle nie jest przedmiotem sporu. Nikt nie argumentuje na rzecz racjonalności jazdy na deskorolce ani noszenia bejsbolówki daszkiem do tyłu. Po prostu niektórzy tak mają, i wuj wam do tego, czy to racjonalne. Jeśli związki homo są nieracjonalne, to zawierający je ludzie w ciągu paru pokoleń zmniejszą swoją liczebność. A jeśli nie zmniejszą, to będzie to dowód, że jakoś są racjonalne. My, lewaki i liberały, ideologicznie twierdzimy, że każdy ma się zachowywać tak, jak chce, i przez to, kto przeżyje, a kto nie, ujawnia się racjonalność danego postępowania. Jest to przeciwieństwo ideologii prawackiej, według której to Autorytet św. decyduje, co jest racjonalne, a nieracjonalność karze Ramię Świeckie.

W zasadzie, po co leczyć? Racjonalnie prawo istnienia mają ci co przeżyją...

 Zwierzęta nie kształtują rzeczywistości one się do nie przystosowują. Człowiek kształtuje, jeśli oczywiście chce chyba, że rozleniwiony woli się poddać. Wówczas ktoś to zawsze wykorzysta, co najwyżej zostawiając cukierek ułudy wolności, najlepiej tej miłej, łatwej i wygodnej.

ErgoProxy napisał

Cytat:A owszem, nauka orzeka, że są tylko dwie płcie. Tylko nauka orzeka, że cechy płciowe mogą się wykształcić się niezależnie od siebie i niekoniecznie zgodnie ze sobą. Po prostu można mieć męskie chromosomy, a być dziewczynką, dla przykładu. Albo że można być chłopczykiem, a mieć pociąg do innych chłopczyków. I to jest ciekawe i warte zbadania, że takie rzeczy się dzieją. Ale to już jest sprzeczne z Twoją ideologią, że nauka zajmuje takie stanowisko - prawda?
Zerknij jeszcze raz do zapodanego artykułu. W sposób jasny wykazują co jest niebezpieczne, te przypadki  to 0,02% w skali społeczeństwa. Mówimy o jakimś absolutnym marginesie nie wartym wspominania. Ten absolutny margines został rozdmuchany do ideologii i pseudowolności, stylu życia. Przestrzegają przed nadmierną ingerencją zwłaszcza u dzieci. Piszą wprost, że gwałtowny wzrost dysforyczny nastolatków, jest klinikach ma podłoże kulturowe. To oczywiste, ponieważ jeśli nieustannie bębni o tym, podważanie biologii musi wywołać takie skutki. Rzecz jasna można przyjąć myślenie  ZaKotem. Co mnie to obchodzi, racjonalnym będzie to kto przeżyje lub nie.  Tu autorytet nauki, nie tylko Autoryt Św w starciu z antyludzkim kłamstwem ideologii musi ustąpić. A bezsprzeczny fakt zgodności nauki z Autorytetem św mnie nie dziwi.
Odpowiedz
#44
ErgoProxy napisał(a): Żadne tam prawosławie. Zbawi nas schizma i narodowy katolicyzm, bo z Franciszkiem przeca nie idzie już wytrzymać. Mało, że mu się roją grzechy ekologiczne, to jeszcze chłop zupełnie na poważnie twierdzi, że Pana Boga nie ma i domaga się czci dla jakiejś Trójcy Przenajświętszej.

Dlatego ma być schizma i w tej schizmie papa Jędraszewski i kardynał Guz. Oczywiście trzymani obaj za mordy przez Kaczorbaszę. I to nas zbawi.
Dupa tam. Ma być prawosławie i to nie byle jakie, a patriarchat moskiewski, hartowany i formowany w kazamatach Łubianki. Rzecz jasna Guz i Jędraszewski zostaną przyjęci na łono prawdziwej wiary z otwartymi ramionami, a ich marne ubeckie szkolenie zostanie na Łubiance zaktualizowane do satysfakcjonującego poziomu.

Gladiator napisał(a): Piszą wprost, że gwałtowny wzrost dysforyczny nastolatków, jest klinikach ma podłoże kulturowe.
Ke?

Gawain napisał(a): Kolejny punkt węzłowy? Kima ni ma.
Ciekawe, bo zrywa się sukcesja. Co prawda Kim ma siostrę, ale czy ona ma siłę być kimś więcej niż marionetką rywalizujących frakcji w stylu Czernienki..
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
#45
Gladiator napisał(a):Mówimy o jakimś absolutnym marginesie nie wartym wspominania.
Tak właśnie spuszcza się żywych ludzi w kiblu. Masz jeszcze jakieś antyludzkie ideologie na podorędziu?

Gladiator napisał(a):Ten absolutny margines został rozdmuchany do ideologii i pseudowolności, stylu życia.
Ten margines usiłuje sobie radzić, jak potrafi i są to niekiedy życiowe dramaty. Natomiast to, co Ty uważasz za ideologię, to jest tylko pewien sposób myślenia poświęconego, odziedziczony po purytańskich przodkach. Kiedyś widziało się wszędzie i tępiło czarownice, dziś widzi się wszędzie i tępi LGBT-fobów. Że jest to nieznośne? Owszem, jest; już nawet ludzie nauki zaczynają się burzyć. W zasadzie, gdyby Chińczycy umieli dać sobie na wstrzymanie np. z Hong Kongiem, to mogliby zrobić Godbless America taki drenaż mózgów, że ło.
In my spirit lies my faith
Stronger than love and with me it will be
For always
- Mike Wyzgowski & Sagisu Shiro
Odpowiedz
#46
Przeczytalem wszystko 2 razy i dalej nie bardzo rozumiem o co ci Gladiatorze chodzi, jaka jest glowna idea tego co chcesz przekazac. Moze jeszcze raz na jablkach to wytlumaczysz nierozgarnietym ( w tym piszacemu ), bo ni cholery nie tylko nie lapie o co chodzi ale z czym sie laczy sprawa ludzi LGBT.

Moge tylko odniesc sie do tych ludzi i powiedziec jak ja ich widze:
Tak jak chyba Kmat napisal powinni oni zanikac, poniewaz z ich zwiazkow dzieci sie nie rodza, rzeczywistosc jest jednak inna. W przeszlosci ci ludzie wystepowali mniej wiecej w tym samym niewelkim % co obecnie i wystepuja dalej i najwyrazniej w przyszlosci tez beda wystepowac. Wiec uwazam ich istnienie za normalnosc. Po prostu normalna ludzka populacja zawiera jakis % ludzi o innej niz wiekszosci orientacji i tak sie dzieje niezaleznie od tego co robimy.
Czy ich zwalczamy, czy wynosimy pod niebiosa to po prostu pojawiaja sie w niewielkiej ilosci.
Mozna miec o to pretensje do natury, czy Boga ze taka a nie inna populacje ludzka stworzyl, albo mozna to zaakceptowac i przestac o tym myslec.
Ja to zaakceptowalem kilkadziesiat lat temu i po prostu przestalo to byc dla mnie problemem.
Odpowiedz
#47
Adam M. napisał(a): Przeczytalem wszystko 2 razy i dalej nie bardzo rozumiem o co ci Gladiatorze chodzi,

Chodzi o to, że gdyby nie "homopropaganda" to odsetek homoseksualistów w społeczeństwie wynosiłby zero. Przestałby się panoszyć. Gladiator powtarza rzeczy, które wykorzystuje Kreml do szerzenia dezinformacji i skłócania zachodnich społeczeństw.
The Phillrond napisał(a):(...)W moim umyśle nadczłowiekiem jawi się ten, kogo nie gnębi strach przed  nieuniknionym i kto dąży do harmonijnego rozwoju ze świadomością stanu  rzeczy

“What warrior is it?”

“A lost soul who has finished his battles somewhere on this planet. A pitiful soul who could not find his way to the lofty realm where the Great Spirit awaits us all.”


.
Odpowiedz
#48
No wiec przypadek Sparty jasno wykazuje ze to nieprawda.
Odpowiedz
#49
kmat napisał(a):
Gawain napisał(a): Kolejny punkt węzłowy? Kima ni ma.
Ciekawe, bo zrywa się sukcesja. Co prawda Kim ma siostrę, ale czy ona ma siłę być kimś więcej niż marionetką rywalizujących frakcji w stylu Czernienki..

Stawiam, że nie. Tron dziedziczy męski potomek. Ta siostra to miała taki wpływ na poczynania KP, że wiadomo o niej tyle, że se jest. Musiałaby mieć plecy. Amerykanie mają tam swoich, Chińczycy pewno całe tabuny a KPoły jeszcze więcej. Kto kupi armię i urzędników ten wygra. Pewno jest x stronnictw, conajmniej trzy: izole, postępowcy i handlarze wolnością, którzy chcą mieć i kołchoz i otwarte drogi do handlu z całym światem, żeby na wieki wieków pozostać bonzami. KPołom opłaca się opcja 2 i 3. Amerykanom też. Japońcom tylko 2. Chinom wszystko, ale głównie trzy, bo w dwójce to KPoł może połknąć resztę półwyspu, nawet jeżeli znają przykład Niemców i im się to średnio widzi. Zależy co Kimka ma we łbie i po której stronie się opowie oraz jakie ma zaplecze. Ja stawiam, że żadne. Jak zszedł grubas albo jest w stanie krytycznym to raczej coś w rodzaju czarnego łabędzia i nikt się tego nie spodziewał tak wczesnie. Toteż armiejcy siedzą nad stołem, dzielą łupy i zabezpieczają dupy. No chyba, że to zamach, albo Un se wymyślił, sfingowanie śmierci, żeby zajebać opozycję, ale to tak ryzykowne, że ja pierdole. Bo skoro już gruchlo wieścią, że Kima ni ma, wśród żywych ni ma, to zawsze można dokonać operacji kilkukrotnej trepanacji czaszki za pomocą broni palnej kalibru 9mm. W końcu wsio jedno. Na pokaz trupa pokaże się sobowtóra najwyżej... Ciekawe co też myślą sami Koreańczycy Północni i jakie mają nastawienie do świata. To chyba jedyne miejsce na Ziemi, gdzie izolacja i propaganda były sobie tak hardo izolowane. Sam Kim też pokazywał, że się nie da, ale chyba miał frakcję dążącą do zmniejszania napięć i symulowanego otwarcia, żeby przywilejów nie tracić i dostępu do zagranicznych fruktów.
Sebastian Flak
Odpowiedz
#50
No nic, pytanie czy faktycznie umarł, są podejrzenia, że jednak żyje. Ale by przecież tak nie zniknął.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
#51
Jest kolejny trend, który może "bifurkować" przy okazji wirusa. To ruch małżonek chcących być porządnymi żonami.


Najpopularniejsza „tradycyjna żona” Wielkiej Brytanii, Alena Kate Pettitt, opowiedziała w nim o swojej codzienności. – Nie wyobrażam sobie tego, że mój mąż wraca do domu po długim dniu ciężkiej pracy i gotuje dla mnie obiad, bo moją rolą jest bycie w domu.
Utrzymanie domu to moja praca – mówi Pettitt.

Tę pracę Alena Kate Pettitt uważa za najlepszą na świecie i pisze o niej na swoim blogu „The Darling Academy”, który stworzyła: „dla (...) młodych i dojrzałych, singielek i mężatek, dla tych, które tęsknią za tradycyjnym, romantycznym i harmonijnym małżeństwem. Dla tych, które chcą pielęgnować swoją kobiecość i pozwalać mężczyznom na męskość w świecie, który mówi nam, że to niewłaściwe”. Brytyjka uważa, że bycie tradycyjną gospodynią domową „w świecie feministek” to przejaw odwagi i buntu. (...)

Próba udawania mężczyzny to strata kobiety”. Marais pisze też, że „świat bardzo stara się zmienić naturalną rolę kobiety. Przekonać nas, że pozostanie w domu z dziećmi i mężem jest opresyjne, a praca dla obcych ludzi to wolność. Po co zmieniać kobiety, skoro jesteśmy tak idealnie stworzone do robienia tego, czego mężczyzna nie potrafi?” – pyta.

Całość.

I dla równowagi głos z drugiej strony...

Na społeczną szkodliwość tego stanowiska zwraca uwagę Elżbieta Korolczuk: – Ideologia, którą wyznaje ta pani, opiera się nie na podziale ról i uznaniu ważności pracy w domu, ale na uznaniu kobiecej podległości i wyższości męża nad żoną. Innymi słowy, pan domu płaci żonie za to, że ma czysto, miło i jedzenie na stole, a pani domu nie tyle dokłada się swoją pracą do wspólnego szczęścia, ile jest uległa i stawia jego potrzeby na pierwszym miejscu. Pani życzę szczęścia, ale dziękuję, postoję – podsumowała socjolożka, podkreślając jednocześnie, że TradWives traktują feministki jak swoich wrogów.


Autorka jest socjologiem uczelnianym w Szwecji. Klasyk współczesnego prymitywizmu w postrzeganiu ludzi i ich więzi. Pisze o poświęceniu żony, a dlaczego nie wspomina o mężu? Tak jakby mąż  nie mógł, nie chciał się poświęcać się dla żony w imię miłości do niej. Coś takiego takiego jak miłość małżonków i wynikające z niej obustronne poświęcenie w różnych uzupełniających się wymiarach, nie istnieje dla tego typu feministek. Pomijanie tego, to jeden z elementów współczesnej dehumanizacji człowieka i przyjęcia zwierzęcej opcji postrzegania człowieka.

Źródło.

W rzeczywistości nie ma możliwości powielenia modelu lat pięćdziesiątych, świat jest nieco inny. Chodzi jedynie o to, aby wartości znalazły swoje miejsce. Tu dochodzimy właśnie do skutków wirusa. Popularna stała się praca zdalnie - internetowa bez wychodzenia z domu. Co ciekawe  ilość szukających nieruchomości w postaci domu, działki wzrosła do 31% w marcu do 42% w kwietniu. Oznacza to, że prawdopodobnie sporo tej pracy domowej zostanie na stałe i dom pod miastem nie oznacza uciążliwych i czasochłonnych dojazdów do pracy lub mniejszy ich zakres. To zaś pozwoli wielu żonom (oczywiście tym co chcą) zająć się lepiej domem. Zyska się więcej czasu oraz możliwość swobodnego zadań służbowych.
Odpowiedz
#52
Gladiator napisał(a): Jest kolejny trend, który może "bifurkować" przy okazji wirusa. To ruch małżonek chcących być porządnymi żonami.
Ja pierdolę Duży uśmiech W GB przydałby się przede wszystkim ruch tatusiów siedzących na dupie przy babie i dzieciach dłużej niż 10 lat, tudzież ruch mamuś patrzących na to z kim zachodzą, w jakim wieku zachodzą i zachodzących po coś więcej niż wysępienie mieszkania z urzędu miasta. Z tradycjonalistycznego punktu widzenia to już stabilne partnerskie rodziny byłyby niesamowitym postępem.
Sorry, ale po ludzku to tu żyje zasadniczo klasa średnia. Ludowi dzieci przynosi bocian, a sytuacje, że dziewczę przed 20-stką ma czwórkę dzieci z pięcioma ojcami nie są niczym dziwnym. Toć tu Marta Kaczyńska uchodziłaby za umiarkowaną konserwatystkę obyczajową.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
#53
kmat napisał(a): Ja pierdolę Duży uśmiech W GB przydałby się przede wszystkim ruch tatusiów siedzących na dupie przy babie i dzieciach dłużej niż 10 lat, tudzież ruch mamuś patrzących na to z kim zachodzą, w jakim wieku zachodzą i zachodzących po coś więcej niż wysępienie mieszkania z urzędu miasta.

To u nas jeszcze nie jest tak źle...

Cytat:Toć tu Marta Kaczyńska uchodziłaby za umiarkowaną konserwatystkę obyczajową.

A to u nas nie uchodzi? Przecież stan faktyczny nie ma tutaj nic do rzeczy.
Sebastian Flak
Odpowiedz
#54
Gawain napisał(a): To u nas jeszcze nie jest tak źle...
Nie jest i może nigdy nie być. GB to kraj wysokich zasiłków na dzieci i niskich alimentów. Materialna motywacja do siedzenia na dupie jest niska.
Gawain napisał(a): A to u nas nie uchodzi?
A czort wie. Ale raczej nie bez powodu Jaro się z nią nie afiszuje i stara się aby nie lazła ludziom przed oczy.
Gawain napisał(a): Przecież stan faktyczny nie ma tutaj nic do rzeczy.
W GB nawet stan faktyczny to jeszcze nie byłby libertynizm. Ot centrowa seryjna monogamia.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
#55
Gladiator napisał(a): W rzeczywistości nie ma możliwości powielenia modelu lat pięćdziesiątych, świat jest nieco inny. Chodzi jedynie o to, aby wartości znalazły swoje miejsce. Tu dochodzimy właśnie do skutków wirusa. Popularna stała się praca zdalnie - internetowa bez wychodzenia z domu. Co ciekawe  ilość szukających nieruchomości w postaci domu, działki wzrosła do 31% w marcu do 42% w kwietniu. Oznacza to, że prawdopodobnie sporo tej pracy domowej zostanie na stałe i dom pod miastem nie oznacza uciążliwych i czasochłonnych dojazdów do pracy lub mniejszy ich zakres. To zaś pozwoli wielu żonom (oczywiście tym co chcą) zająć się lepiej domem. Zyska się więcej czasu oraz możliwość swobodnego zadań służbowych.

No ale przecież mężom też pozwoli. Przecież w ogóle "wychodzenie do pracy" to jest względnie nowoczesna, XIX-wieczna koncepcja, przez tysiące lat i mężczyźni, i kobiety pracowali w domu lub koło domu. Praca zdalna umożliwia nowoczesnym mieszczuchom powrót do trybu życia Małorolnych. Nie widzę tu w ogóle żadnego związku z jakimiś genderami.
Odpowiedz
#56
ZaKotem napisał(a):
Gladiator napisał(a): W rzeczywistości nie ma możliwości powielenia modelu lat pięćdziesiątych, świat jest nieco inny. Chodzi jedynie o to, aby wartości znalazły swoje miejsce. Tu dochodzimy właśnie do skutków wirusa. Popularna stała się praca zdalnie - internetowa bez wychodzenia z domu. Co ciekawe  ilość szukających nieruchomości w postaci domu, działki wzrosła do 31% w marcu do 42% w kwietniu. Oznacza to, że prawdopodobnie sporo tej pracy domowej zostanie na stałe i dom pod miastem nie oznacza uciążliwych i czasochłonnych dojazdów do pracy lub mniejszy ich zakres. To zaś pozwoli wielu żonom (oczywiście tym co chcą) zająć się lepiej domem. Zyska się więcej czasu oraz możliwość swobodnego zadań służbowych.

No ale przecież mężom też pozwoli. Przecież w ogóle "wychodzenie do pracy" to jest względnie nowoczesna, XIX-wieczna koncepcja, przez tysiące lat i mężczyźni, i kobiety pracowali w domu lub koło domu. Praca zdalna umożliwia nowoczesnym mieszczuchom powrót do trybu życia Małorolnych. Nie widzę tu w ogóle żadnego związku z jakimiś genderami.

Te wyniki wypadałoby jednak pokazać w perspektywie przynajmniej kilkuletniej bo możliwe, że ludzie z bloków po prostu lubią się rozglądać za domem kiedy poprawia się pogoda za oknem. Niemniej, te rozważania dotyczą nie tak dużej grupy osób, które pracować zdalnie w ogóle mogą na tym etapie rozwoju technologicznego a w tej grupie jest bardzo dużo osób, które wolą pracować w biurze bo w domu nie mogą się skupić albo praca im się rozłazi na cały dzień przerywana pod coraz to nowszymi pretekstami. Praca umysłowa to jednak nie jest praca na roli. Nie spodziewałbym się tutaj wielkich rewolucji bez rewolucji technologicznej wpierw.
There is a crack in everything. That’s how the light gets in.
Odpowiedz
#57
Sofeicz napisał(a): Czy przeciwnie - wyrodzi się coś na kształt dystopii globalnej, powrotu do narodowych grajdołków?

Bardzo, bardzo ciekawy artykuł: https://www.forbes.pl/opinie/decoupling-...sa/qkrqeb7

Koniec Chinameryki; Chiny dostaną po dupie - firmy przenoszą produkcję do Indii i innych azjatyckich krajów; będzie też częściowy powrót do narodowych grajdołków - na przykładzie Japonii:

Cytat:Sondaż przeprowadzony w lutym przez Tokyo Shoko Research wśród ponad 2,6 tys. firm wykazał, że 37 proc. z nich reorganizuje swoje łańcuchy dostaw, ograniczając rolę chińskich podmiotów.

Rządowy panel ds. przyszłych inwestycji rozpoczął w marcu dyskusję o tym, jak zareagować na zaistniałą sytuację. Wniosek był prosty: konieczne jest przeniesienie produkcji dóbr wysoko przetworzonych z powrotem do Japonii.

Na początku kwietnia rząd ogłosił kolejny pakiet stymulacyjny dla gospodarki, w ramach którego przeznaczono 2 mld USD na subsydia dla firm, które zdecydują się przenieść produkcję z Chin do Japonii. Kolejnych około 200 mld USD przeznaczono dla przedsiębiorstw, które z ChRL wyniosą się do Azji Południowo-Wschodniej.

Jak dowiedziała się japońska telewizja publiczna NHK, rząd przewiduje złożony system subsydiów zależny od wielkości firmy i rodzaju produkowanych dóbr. Małe i średnie przedsiębiorstwa otrzymają wsparcie w wysokości dwóch trzecich kosztów, duże – ich połowy. Jeżeli jednak firma produkuje maseczki, stroje ochronne lub respiratory, rządowe wsparcie wyniesie trzy czwarte kosztów w przypadku małych i średnich przedsiębiorstw i dwie trzecie dla większych firm.
Kolejne miejsca na liście priorytetów Tokio zajmują produkcja elektroniki i części samochodowych. Premier Shinzo Abe ogłaszając program subsydiów, postawił za cel budowę gospodarki niezależnej od jednego dostawcy.

Pierwszą firmą, która zdecydowała się skorzystać z rządowego wsparcia, jest Iris Ohyama. Przedsiębiorstwo zamierza uruchomić produkcję maseczek ochronnych w czerwcu w Kakudzie, w prefekturze Miyagi. Ażeby zapewnić sobie całkowitą niezależność jednocześnie ruszy produkcja włókniny.

Już w sierpniu tego roku Iris Ohyama planuje osiągnąć wydajność 150 mln maseczek miesięcznie. Firma posiada obecnie w Chinach dwa zakłady produkujące maseczki ochronne, w portowym Dalianie na północy kraju i w Suzhou pod Szanghajem.

Działania podjęte przez Japończyków miały według magazynu „Nikkei Asian Review” wywołać panikę w Pekinie. Chińskie przywództwo ma obawiać się, że za przykładem Japonii pójdą inni. Masowe opuszczanie Chin przez zagraniczne przedsiębiorstwa uderzy w gospodarkę doświadczoną już wojną handlową i globalnym spadkiem koniunktury, a tym samym utrudni odrabianie strat spowodowanych epidemią.

Po 40 latach nieprzerwanego wzrostu widmo recesji i kryzysu są tak dla władz, jak i zwykłych Chińczyków zupełnym novum, stwarzającym kolejne wyzwania. Do tego w przypadku masowego exodusu chińska gospodarka może paść ofiarą tego, co na przestrzeni ostatnich dekad było jednym z jej głównych atutów.

[...]Znajdujemy się natomiast w okresie poważnych przewartościowań, które szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen określiła jako zwrot ku „rozważnej globalizacji”.

Przedsiębiorcy, a także inwestorzy nie mogą już patrzeć na szlaki handlowe, łańcuchy dostaw i inwestycje jedynie pod kątem ekonomicznym. Muszą zacząć brać pod uwagę stronę polityczną swoich decyzji, w tym bezpieczeństwo narodowe.

[...]Francja i Niemcy zintensyfikowały prace nad wspólną inicjatywą, zmierzającą do zabezpieczenia strategicznie ważnych gałęzi gospodarki przed wykupem przez podmioty spoza państw UE. Dzwonkiem alarmowym była próba wrogiego przejęcia Nokii w marcu tego roku. Wzrasta więc kontrola zagranicznych inwestycji i ochrona przed wymuszonym transferem technologii.
Cytat:COVID-19 okazał się kolejnym kamieniem, który przyspieszył lawinę. Nie wiadomo, jak proces „rozszczepiania” ostatecznie wpłynie na kształt globalnej gospodarki, a zwłaszcza produkcję, nowe technologie ze sztuczną inteligencją, 5G i drukiem 3D na czele. Obecnie pewne wydaje się, że kończy się czas kapitału bez narodowości, podobnie jak podczas poprzedniego kryzysu przerwano sen o końcu historii.
---
Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie. Większości ludzi taki śmiech sprawia ból.

Nietzsche
Odpowiedz
#58
Inky napisał(a):
ZaKotem napisał(a):
Gladiator napisał(a): W rzeczywistości nie ma możliwości powielenia modelu lat pięćdziesiątych, świat jest nieco inny. Chodzi jedynie o to, aby wartości znalazły swoje miejsce. Tu dochodzimy właśnie do skutków wirusa. Popularna stała się praca zdalnie - internetowa bez wychodzenia z domu. Co ciekawe  ilość szukających nieruchomości w postaci domu, działki wzrosła do 31% w marcu do 42% w kwietniu. Oznacza to, że prawdopodobnie sporo tej pracy domowej zostanie na stałe i dom pod miastem nie oznacza uciążliwych i czasochłonnych dojazdów do pracy lub mniejszy ich zakres. To zaś pozwoli wielu żonom (oczywiście tym co chcą) zająć się lepiej domem. Zyska się więcej czasu oraz możliwość swobodnego zadań służbowych.

No ale przecież mężom też pozwoli. Przecież w ogóle "wychodzenie do pracy" to jest względnie nowoczesna, XIX-wieczna koncepcja, przez tysiące lat i mężczyźni, i kobiety pracowali w domu lub koło domu. Praca zdalna umożliwia nowoczesnym mieszczuchom powrót do trybu życia Małorolnych. Nie widzę tu w ogóle żadnego związku z jakimiś genderami.

Te wyniki wypadałoby jednak pokazać w perspektywie przynajmniej kilkuletniej bo możliwe, że ludzie z bloków po prostu lubią się rozglądać za domem kiedy poprawia się pogoda za oknem. Niemniej, te rozważania dotyczą nie tak dużej grupy osób, które pracować zdalnie w ogóle mogą na tym etapie rozwoju technologicznego a w tej grupie jest bardzo dużo osób, które wolą pracować w biurze bo w domu nie mogą się skupić albo praca im się rozłazi na cały dzień przerywana pod coraz to nowszymi pretekstami. Praca umysłowa to jednak nie jest praca na roli. Nie spodziewałbym się tutaj wielkich rewolucji bez rewolucji technologicznej wpierw.

W zasadzie tak, dotyczyć to może części społeczeństwa. Przedstawione w linku głosy  żon w dawnym stylu są  pojedyncze, niemniej wzbudzają zainteresowanie. Do tego taki w tym ambaras, aby dwoje chciało na raz. To do przykładu Wielkiej Brytanii opisanego przez kmat. Tu jednak musiałyby zajść głębokie zmiany wymuszone czymś więcej niż koronawius. To zainteresowanie blogerkami ma swoje powody.

Cytat:Czy czytała pani "Mistykę kobiecości" Betty Friedan? Ona pokazuje, jak kobiety odrzuciły model matek
 i poszły za męskim modelem życia, bo to on daje dziś dowartościowanie. Mam wiele pacjentek, które tworzyły tożsamość przez pryzmat roli zawodowej. Mają wysoką samoocenę, są świadome własnych kompetencji, potrafią kierować zespołem, delegować zadania. A kiedy zaczynamy rozmawiać o życiu prywatnym, nagle profesjonalistce brakuje słów. Zmienia jej się głos. Siedzi przede mną dziewczynka, zagubiona, niepewna siebie. Nie wie, nie potrafi.

Całość.

Po prostu przebijanie "szklanego sufitu", walenie się z chłopami, pokazywanie co to  nie ja, ma swój koszt - jest nim degradacja własnej sfery kobiecości. Życia niezgodnego ze swoją naturą. Do tego o czym nie mówi się w wywiadzie zachodzi pewna naturalna korelacja. Jeśli niewiasta ulokuje swoje emocje  w pracy, to zbraknie ich na dom, który staje się zimnym domem. Co najwyżej będzie mówić o równouprawnieniu, on ma zrobić. Tyle tylko, że to ona posiada ku temu wszystkie predyspozycje i nie jest to wymienne jak zajmowanie się ścieraniem kurzu, czy myciem naczyń. Każdy chcący mieć prawdziwy dom dla własnego dobra i swojej przyszłej rodziny, powinien wybadać kandydatkę na małżonkę pod  kątem lokowania emocji. W chwilach zakochania jest to trudne, niemniej zawsze warto odwołać się do rozumu.
Zacytowałem jedną z blogerek: Przekonać nas, że pozostanie w domu z dziećmi i mężem jest opresyjne, a praca dla obcych ludzi to wolność.
Zachęta i okoliczności sprzyjające lokowaniu zwłaszcza wszystkich emocji w pracy kosztem życia jest zwykłym wykorzystywaniem. Jeśli są specjalne kredyty biznesowe  dla kobiet, udogodnienia, medialne forowanie, to nie dla ich dobra. Jesteśmy w trakcie procesu rozpoczętego jeszcze w latach sześćdziesiątych,  który teraz ma nazwę zrównoważonego rozwoju. To dla rozwijania gospodarek, budowy potężnych korpo jest to potrzebne, nie o czyjeś dobro tu chodzi. Rzecz  w tym, że dalsze zwiększanie konsumpcji przestaje być atrakcyjne. Na początku zawsze są pojedyncze jednostki, potem dopiero mogą być tłumy. Atutem do choćby częściowej  zmiany kierunku są sztuczność w stosunku do natury narzuconych rozwiązań, ich koszty dla kobiet oraz zmęczenie cywilizacyjno - konsumpcyjne. Wiele tu jednak zależeć będzie od męskiej części społeczeństwa, choćby pozbycia się zachowań opisanych przez kmat.
Dałbym pewne szanse ku temu...


Lumberjack zapodał w linku

Cytat:Francja i Niemcy zintensyfikowały prace nad wspólną inicjatywą, zmierzającą do zabezpieczenia strategicznie ważnych gałęzi gospodarki przed wykupem przez podmioty spoza państw UE. Dzwonkiem alarmowym była próba wrogiego przejęcia Nokii w marcu tego roku. Wzrasta więc kontrola zagranicznych inwestycji i ochrona przed wymuszonym transferem technologii.
Fascynujące! A Polaczkom przez lata wmawiano, że sprzedanie, oddanie wszystkiego choćby za bezcen jest przejawem nowoczesności, kapitału "bez narodowości" i w ten sposób stajemy się prawdziwymi Europejczykami. Kto był przeciw, to zacofany homo sovieticus, wyznawca "spizkowych" teorii etcet. Teraz z tych samych miejsc  płyną zupełnie inne sygnały. Ach popatrz, popatrz, popatrz....
Odpowiedz
#59
Gladiator napisał(a): Po prostu przebijanie "szklanego sufitu", walenie się z chłopami, pokazywanie co to  nie ja, ma swój koszt - jest nim degradacja własnej sfery kobiecości. Życia niezgodnego ze swoją naturą.
Jeżeli problemy w nawiązywaniu relacji z płcią przeciwną wynikają z życia niezgodnego ze swoją naturą, to należy wnioskować, że ociekający konserwatyzmem obyczajowym incele żyją niezgodnie ze swoją naturą i degradują własną sferę męskości.
Cytat:Jeśli niewiasta ulokuje swoje emocje  w pracy, to zbraknie ich na dom, który staje się zimnym domem.
Owszem, tylko czy ta niemożność maksymalizacji emocji w pracy i w domu jest tym, co odróżnia kobiety od ludzi? Czy mężczyźnie, który ulokuje swoje emocje w pracy, nie zbraknie ich na dom?
Cytat:Co najwyżej będzie mówić o równouprawnieniu, on ma zrobić. Tyle tylko, że to ona posiada ku temu wszystkie predyspozycje i nie jest to wymienne jak zajmowanie się ścieraniem kurzu, czy myciem naczyń.
Znaczy, konkretnie jakie?
Cytat:Każdy chcący mieć prawdziwy dom dla własnego dobra i swojej przyszłej rodziny, powinien wybadać kandydatkę na małżonkę pod  kątem lokowania emocji. W chwilach zakochania jest to trudne, niemniej zawsze warto odwołać się do rozumu.
To dosyć oczywista oczywistość. Warto też jednak wziąć pod uwagę, że kandydatka, jeśli nie jest mocno upośledzona, a chce mieć prawdziwy dom, dla własnego dobra będzie badać kandydatów pod kątem lokowania emocji.
Cytat:Zachęta i okoliczności sprzyjające lokowaniu zwłaszcza wszystkich emocji w pracy kosztem życia jest zwykłym wykorzystywaniem.
Też tak uważamy. Dlatego właśnie walczymy o wolność mężczyzn od wykorzystywania. Stąd te przymusowe urlopy tacierzyńskie, reklamy z tatusiami zmieniającymi pieluszki its, żebyśmy nie byli tacy wykorzystywani.
Odpowiedz
#60
Cytat:Fascynujące! A Polaczkom przez lata wmawiano, że sprzedanie, oddanie wszystkiego choćby za bezcen jest przejawem nowoczesności, kapitału "bez narodowości" i w ten sposób stajemy się prawdziwymi Europejczykami. Kto był przeciw, to zacofany homo sovieticus, wyznawca "spizkowych" teorii etcet. Teraz z tych samych miejsc  płyną zupełnie inne sygnały. Ach popatrz, popatrz, popatrz....
Fascynujące! Komuno wróć i znowu produkuj statki i parowozy bez zysku!
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości