Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Punkt bifurkacji cywilizacyjnej AD 2020
#61
Sofeicz napisał(a):
Cytat:Fascynujące! A Polaczkom przez lata wmawiano, że sprzedanie, oddanie wszystkiego choćby za bezcen jest przejawem nowoczesności, kapitału "bez narodowości" i w ten sposób stajemy się prawdziwymi Europejczykami. Kto był przeciw, to zacofany homo sovieticus, wyznawca "spizkowych" teorii etcet. Teraz z tych samych miejsc  płyną zupełnie inne sygnały. Ach popatrz, popatrz, popatrz....
Fascynujące! Komuno wróć i znowu produkuj statki i parowozy bez zysku!
Być może wróci coś z polityki lat 50-60, ale nie bloku wschodniego lecz „prawdziwej”, zachodniej Europy i USA. :-) Także nie bój żaby Sofeicz, nie ubędzie Ci od tego punktów prawdziwego Europejczyka.
"Łatwo jest mówić o Polsce trudniej dla niej pracować jeszcze trudniej umierać a najtrudniej cierpieć"
NN
Odpowiedz
#62
Np. CoCom?
Ale wróć, mleko się rozlało i w dzisiejszych realiach działa w drugą stronę.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#63
ZaKotem napisał(a): Jeżeli problemy w nawiązywaniu relacji z płcią przeciwną wynikają z życia niezgodnego ze swoją naturą, to należy wnioskować, że ociekający konserwatyzmem obyczajowym incele żyją niezgodnie ze swoją naturą i degradują własną sferę męskości.
No a nie?
Ale tu jest dużo głębszy problem. Nowoczesność zabija naturę na dużo bardziej fundamentalnym poziomie niż relacje rodzinne. Weźmy takie owsiki w dupie - czyż można sobie wyobrazić coś bardziej naturalnego? Ludzie mieli to od zawsze. Gdy pierwszy Homo habilis przypieprzył jednym krzemieniem o drugi aby uzyskać krawędź tnącą zaczynając w ten sposób marsz ku cywilizacji, to te owsiki w dupie miał. One towarzyszyły ludzkości, gdy schodziła z drzew, gdy opanowała ogień, gdy malowała chujwico po jaskiniach, gdy pierwszy raz posiała proso, gdy zaczęła wytapiać metale i gdy zbudowała maszynę parową. i komu, no ja się pytam, komu to przeszkadzało? A potem koniec, ta fundamentalna i przyrodzona właściwość ludzkiej dupy okazała się niezgodna z postępem. Nowoczesność zabiła w ludziach życie wewnętrzne i skazała nasz gatunek na życie w zimnym, sterylnym świecie.
I tu wychodzi słabość intelektualna i formacyjna współczesnego konserwatyzmu. Jego katechoni pogrążyli się w abstrakcyjnych rozważaniach nad nadbudową, podczas gdy konkretny problem jest na poziomie bazy. Nie tradycyjne rodziny, na to przyjdzie czas, dziś to budowanie zamków na piasku. Cóż bowiem z mocnych murów gdy fundamenty słabe. Zacząć trzeba u podstaw. Konserwatywna kontrrewolucja powinna mieć na sztandarach powszechną enterobiozę od najmłodszych lat.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
#64
ZaKotem napisał
Cytat:eżeli problemy w nawiązywaniu relacji z płcią przeciwną wynikają z życia niezgodnego ze swoją naturą, to należy wnioskować, że ociekający konserwatyzmem obyczajowym incele żyją niezgodnie ze swoją naturą i degradują własną sferę męskości.
Incele właśnie ostatnio wynalezieni, jako konserwatyzm są tak samo miarodajni, jak lewicowy rząd Korei północnej wyczerpujący wszystkie znamiona lewicowości.
Reszta odpowiedzi to powtarzająca się czysta retoryka podobna do tej powyżej. Też tak mogę, tylko z tego dla dyskusji  nic nie wynika. Nie szkoda czasu?

Warto się zaś odnieść do poniższej kwestii.
Cytat:Owszem, tylko czy ta niemożność maksymalizacji emocji w pracy i w domu jest tym, co odróżnia kobiety od ludzi? Czy mężczyźnie, który ulokuje swoje emocje w pracy, nie zbraknie ich na dom?
Jest jedną z tych ważniejszych rzeczy, a męskim odpowiednikiem kobiecego lokowania emocji w pracy zawodowej, będzie tworzenie sobie życia, przestrzeni po za domem. Drugie pytanie jest typową  kalką - urawniłowką pojęcia lokowanie emocji. Zaangażowanie w pracę jest czym innymu  mężczyzny, niż u kobiety. Ojcowie
rodzin wielodzietnych są lepsi w pracy, zwłaszcza od tzw singli. Szczególnie na stanowiskach kierowniczych. Troska o dom, ogarnięcie wszystkiego w rodzinie wyzwala dodatkową motywacje i umiejętności przydatne w pracy. Matka wielodzietna nie osiągnie takich wyników, bo siedząc w pracy zawsze będzie myśleć o dzieciach. Jest różnica w psychice. Pracodawcy to widzą i wyciągają wnioski. A to, że ideologia urawniłowki wszystkiego i wszystkich uważa inaczej .... Wiadomo, tym gorzej dla faktów, rzeczywistości i ludzi.

kmat napisał
Cytat:I tu wychodzi słabość intelektualna i formacyjna współczesnego konserwatyzmu. Jego katechoni pogrążyli się w abstrakcyjnych rozważaniach nad nadbudową, podczas gdy konkretny problem jest na poziomie bazy. Nie tradycyjne rodziny, na to przyjdzie czas, dziś to budowanie zamków na piasku. Cóż bowiem z mocnych murów gdy fundamenty słabe. Zacząć trzeba u podstaw. Konserwatywna kontrrewolucja powinna mieć na sztandarach powszechną enterobiozę od najmłodszych lat.
Właśnie potwierdziłeś to co pisałem na pierwszej stronie - Nawet współczesna prawica  jest taką pochodną chłamu. Ta z lat 90siątych, do początków XXI wieku odwoływała się do Konecznego, Jasienicy, miała oparcie w czymś intelektualnie wartościowym. Istniały na uczelniach konfraterie akademickie, śladu po nich nie ma.
Skoro tak jest, jak najbardziej warto budować bazę, nie tylko jojczyć w necie. Dlatego mam szacunek dla ludzi, którzy chcą coś zrobić. Polecam coś o mądrości ojcowskiej, zaś samo słowo mądrość jest mało używane obecnie i to nie bez powodu.

Cytat:Nowoczesność zabiła w ludziach życie wewnętrzne i skazała nasz gatunek na życie w zimnym, sterylnym świecie.

Owszem, tak jest. Spotkałem opracowania jeszcze z początku lat 50siątych pokazujące z innych pozycji ten  rozpoczynający się wówczas proces. Wpływ środowiska od dziecka, tak w skrócie ujmując - poszatkowanej rzeczywistości uniemożliwia wręcz spokojną i sensowną ocenę rzeczywistości. Powszechna stała się w przekazie medialnym technika ośmieszania, dezawuowania,  a nie merytorycznego wykazania błędów. Pozwala to na komfort psychiczny dla błogiego trwania.
Jeśli używasz słowa skazał w określonym  kontekście, to oznacza to zgodę na status quo lub brak nadziei na zmianę. Jak widzisz są ludzie, którzy w tej tak trudnej sytuacji nie poddają się, chcą tworzyć nową rzeczywistość (patrz link). Działają wbrew propagandzie, która na każdym portalu codziennie zamieszcza przynajmniej jeden zły przykład ojca lub prawdziwą, czy urojoną  krzywdę kobiety. W sumie nihil novi, kiedyś trzeba było fizycznie bronić rodziny, dobytku ryzykując życie, teraz ciało jest oszczędzone, ryzykuje się duchowo. W zalewie rozleniwiającego komfortu i dobrobytu trzeba znaleźć siły do mobilizacji wewnętrznej i walki. Po prostu front się przesunął w inną przestrzeń, po za tym nic się nie zmieniło.

Mamy jedną plagę, kto wie, czy nie będzie następnych. To są właśnie zdarzające się co jakiś czas okazje do zmian. Kto je wykorzysta, tego będzie na wierzchu.

Co do owych inceli, wygląda to na marginalne zjawisko. Mamy efekt mieszania w głowach i rozpaczliwą próba obrony tożsamości atakowanej ze wszystkich stron.
Przy okazji słynnych transpłciowych i nachalnych polipoprawnie reklam  maszynek do golenia P&G, znalazłem na Youtube taki komentarz odnośnie reklamy. Jakiś nastolatek w USA (wspominał o szkole) opisuje jak z kolegami biegł po treningu w samych spodenkach do domu. Siedzącą przed domem starsza kobieta zaśmiała się i krzyknęła za nimi coś w stylu - ale ładne ciałka. Chłopak zadaje pytanie - dlaczego jak w ten sposób mówi się dziewczynach to jest seksizm, a jak o nich to nie..?

Kandydat na incela, co jemu odpowiedzieć tak, aby trafiło to do nastolatka, nie do mnie....
Odpowiedz
#65
Gladiator napisał(a): Owszem, tak jest.
No i właśnie dlatego należy wrócić do korzeni. Enterobioza w domu, enterobioza w pracy, enterobioza w wojsku, enterobioza w szkole, enterobioza na studiach, enterobioza w żłobku, a nawet enterobioza w seminarium.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
#66
Gladiator napisał(a): Drugie pytanie jest typową  kalką - urawniłowką pojęcia lokowanie emocji. Zaangażowanie w pracę jest czym innymu  mężczyzny, niż u kobiety. Ojcowie rodzin wielodzietnych są lepsi w pracy, zwłaszcza od tzw singli. Szczególnie na stanowiskach kierowniczych.
To by było nawet logiczne, bo umiejętność przekazywania pracy innym to czynnik decydujący o skuteczności przywódcy. Samo zostanie wielodzietnym ojcem to dla mężczyzny niewielki wysiłek. Ja tylko pytam, czy umiejętność zarządzania zasobami ludzkimi własnej żony czyni z człowieka dobrego ojca i czy dzieci takiego ojca odnoszą sukces ewolucyjny.
Cytat: Troska o dom, ogarnięcie wszystkiego w rodzinie wyzwala dodatkową motywacje i umiejętności przydatne w pracy. Matka wielodzietna nie osiągnie takich wyników, bo siedząc w pracy zawsze będzie myśleć o dzieciach. Jest różnica w psychice. Pracodawcy to widzą i wyciągają wnioski. A to, że ideologia urawniłowki wszystkiego i wszystkich uważa inaczej .... Wiadomo, tym gorzej dla faktów, rzeczywistości i ludzi.
Toż ja jako pracodawca też bym wolał zatrudniać ojca dziesięciorga dzieci, niż matkę dziesięciorga dzieci. Dla faktów wszystko jest dobrze. Ale to dowodzi tylko tego, że mężczyznom w "konserwatywnym" modelu jest łatwiej.

Gladiator napisał(a): Przy okazji słynnych transpłciowych i nachalnych polipoprawnie reklam  maszynek do golenia P&G, znalazłem na Youtube taki komentarz odnośnie reklamy. Jakiś nastolatek w USA (wspominał o szkole) opisuje jak z kolegami biegł po treningu w samych spodenkach do domu. Siedzącą przed domem starsza kobieta zaśmiała się i krzyknęła za nimi coś w stylu - ale ładne ciałka. Chłopak zadaje pytanie - dlaczego jak w ten sposób mówi się dziewczynach to jest seksizm, a jak o nich to nie..?
To jest molestacja. Natomiast seksizm to nadawanie różnych praw różnym płciom. Jeśli ktoś uważa, że dziewczyny wolno "flirtować" (tak na prawicy określa się molestowanie), a chłopców flirtować nie wypada, to jest seksistą. Jeśli ktoś uważa, że odwrotnie, to też jest seksistą. Seksistą natomiast nie jest ktoś, kto sprzeciwia się wszelkiemu molestowaniu, jak również ten, kto przyzwala na wszelkie molestowanie - jeśli ktoś flirtuje dziewuchy, ale też nie ma nic przeciwko temu, żeby go flirtował bokser z wielkim czarnym kutangiem, to też seksistą nie jest.
Odpowiedz
#67
ZaKotem napisał

Cytat:To by było nawet logiczne, bo umiejętność przekazywania pracy innym to czynnik decydujący o skuteczności przywódcy. Samo zostanie wielodzietnym ojcem to dla mężczyzny niewielki wysiłek. Ja tylko pytam, czy umiejętność zarządzania zasobami ludzkimi własnej żony czyni z człowieka dobrego ojca i czy dzieci takiego ojca odnoszą sukces ewolucyjny.

Tak.

Cytat:Toż ja jako pracodawca też bym wolał zatrudniać ojca dziesięciorga dzieci, niż matkę dziesięciorga dzieci. Dla faktów wszystko jest dobrze. Ale to dowodzi tylko tego, że mężczyznom w "konserwatywnym" modelu jest łatwiej.

Dowodzi to, że ma sporo do "zarządzania" i musi się wykazać. W konserwatywnym (czytaj normalnym) modelu matka nie jest tak rozdarta między  swoja naturą, a narzuconym sztucznie sposobem życia. (patrz przykładowy link powyżej)

Cytat:To jest molestacja. Natomiast seksizm to nadawanie różnych praw różnym płciom. Jeśli ktoś uważa, że dziewczyny wolno "flirtować" (tak na prawicy określa się molestowanie), a chłopców flirtować nie wypada, to jest seksistą. Jeśli ktoś uważa, że odwrotnie, to też jest seksistą. Seksistą natomiast nie jest ktoś, kto sprzeciwia się wszelkiemu molestowaniu, jak również ten, kto przyzwala na wszelkie molestowanie - jeśli ktoś flirtuje dziewuchy, ale też nie ma nic przeciwko temu, żeby go flirtował bokser z wielkim czarnym kutangiem, to też seksistą nie jest.
Wielki soczysto  zielony honorowy lajk ode mnie i to w złotej obwódce za autentyczną zgrabność wypowiedzi!

Ów rzeczony nastolatek, tudzież  każdy inny po przeczytaniu tej definicji zapewne chwyci ją w lot i zrozumie co trzeba. Obawiam się jedynie, że dojrzewający młodzian nie zrozumie tylko, dlaczego jemu nie wolno, a "im" wolno...
Odpowiedz
#68
Gladiator napisał(a):
Cytat: Ja tylko pytam, czy umiejętność zarządzania zasobami ludzkimi własnej żony czyni z człowieka dobrego ojca i czy dzieci takiego ojca odnoszą sukces ewolucyjny.

Tak.
Aha. Czyli liczba takich ojców rośnie, a liczba związków partnerskich według lewackiego feministycznego modelu sukcesywnie maleje od 150 lat. Natomiast lewaki zostają incelami i skarżą się, że dzisiejszym babom tylko dom i dzieci w głowie, a porządny feminista nie ma jak zaliczyć. Tak jest, jak Boga kocham.

Cytat:Ów rzeczony nastolatek, tudzież  każdy inny po przeczytaniu tej definicji zapewne chwyci ją w lot i zrozumie co trzeba. Obawiam się jedynie, że dojrzewający młodzian nie zrozumie tylko, dlaczego jemu nie wolno, a "im" wolno...
Ale konkretnie komu wolno? Zapytaj jakakolwiek realną, materialną a nie wymyśloną feministkę, czy babom wolno gwizdać na chłopięta.
Odpowiedz
#69
ZaKotem napisał

Cytat:
Gladiator napisał(a): napisał(a):
Cytat: napisał(a):Ja tylko pytam, czy umiejętność zarządzania zasobami ludzkimi własnej żony czyni z człowieka dobrego ojca i czy dzieci takiego ojca odnoszą sukces ewolucyjny.

Tak.
Aha. Czyli liczba takich ojców rośnie, a liczba związków partnerskich według lewackiego feministycznego modelu sukcesywnie maleje od 150 lat. Natomiast lewaki zostają incelami i skarżą się, że dzisiejszym babom tylko dom i dzieci w głowie, a porządny feminista nie ma jak zaliczyć. Tak jest, jak Boga kocham.


Czy ktoś Boga kocha, tego ja nie wiem i sprawdzić nie mogę. Po co więc tak pisać?

Powyższe jest tradycyjnie odwróceniem kota ogonem, może zamierzona ironia, ponieważ procesy zachodzą dokładnie odwrotne. Niemniej bardzo dobry przykład dla określenia zjawiska. Rozwój ewolucyjny lub bardziej w ludzkim języku cywilizacyjny, następował na bazie rodzin, pracy dla rodziny. Do dzisiaj sporo wielkich i małych firm europejskich jest własnością rodzinną. Nietrudno zauważyć, że osłabienie Europy, procesy demograficzne, jej współczesne rozrywanie między USA i Chiny idą w parze z porzuceniem rodzin. Motywacja dla rodziny, dla państwa, dla drugiego człowieka zastąpiona została "spełnianiem marzeń", samo zaspokajaniem swoich potrzeb będących na piedestale. To słaba motywacja w dłuższym przedziale czasu, wyczerpuje się o wiele szybciej. Jest piwo i prawie jak piwo.
Podobne procesy zachodzą w USA, tyle tylko, że tam dowodzą jeszcze starszej daty republikanie. USA na razie mają przewagę w wojnie z Chinami. Z czasem odejdą, a "nowoczesne" pokolenie nie będzie mieć specjalnej motywacji do takiej walki. Społeczne procesy dezintegracyjne mogą zaważyć na sile USA, które pójdą szybciej drogą Europy.

Cytat:
Cytat: napisał(a):Ów rzeczony nastolatek, tudzież  każdy inny po przeczytaniu tej definicji zapewne chwyci ją w lot i zrozumie co trzeba. Obawiam się jedynie, że dojrzewający młodzian nie zrozumie tylko, dlaczego jemu nie wolno, a "im" wolno...
Ale konkretnie komu wolno? Zapytaj jakakolwiek realną, materialną a nie wymyśloną feministkę, czy babom wolno gwizdać na chłopięta.

Tak konkretnie, to diabeł tkwi w szczegółach. Zamieszczony przez mnie wcześniej cytat, jest komentarzem do reklamy, która najszerszy zakres miała   w USA, wzbudzając tam kontrowersje. Najprawdopodobniej jest to nastolatek amerykański. Tam podgrzewana szczególnie teraz przez #meetoo nienawiść kobiet do mężczyzn, powoduje właśnie takie pytania. Przypominam efekt Pence.
Tam, przynajmniej w sporej części społeczeństwa toczy się określona walka, stąd spostrzeżenie nastolatka. Uwaga ZaKotem bazuje na obserwacji naszej rzeczywistości i tu niedaleko odbiega od trafności. Akurat tu...
Odpowiedz
#70
Gladiator napisał(a):Motywacja dla rodziny, dla państwa, dla drugiego człowieka zastąpiona została "spełnianiem marzeń", samo zaspokajaniem swoich potrzeb będących na piedestale.
Uważałbym z takim wylewaniem dziecka z wanną. Marzenie o wielkiej Polsce OMDM, silnej i podmiotowej, do której kupią się państwa tzw. Trójmorza, jest właśnie marzeniem i to egoistycznym jak cholera, ponieważ w tej narracji tylko Polska ma prawo do wielkości; inne narody mają tę wielkość uznawać i padać przed nią plackiem, bo ja, Polak, mam taką potrzebę. Ba, cała polityka ukraińska była oparta właśnie na marzeniu, i to obelżywym dla Ukraińców marzeniu, że polski pan szlachetnie przebaczy i pójdzie przedstawiać Zachodowi sprawę ukraińskiego okrwawionego chama. Nie powiesz mi pan, panie kolego, że był to przykład lewicowej empatii, nieprawdaż?

Gladiator napisał(a):Podobne procesy zachodzą w USA, tyle tylko, że tam dowodzą jeszcze starszej daty republikanie. USA na razie mają przewagę w wojnie z Chinami. Z czasem odejdą, a "nowoczesne" pokolenie nie będzie mieć specjalnej motywacji do takiej walki. Społeczne procesy dezintegracyjne mogą zaważyć na sile USA, które pójdą szybciej drogą Europy.
Strasznie to hitlerycznie wyszło z tą "określoną walką". Tymczasem tzw. nowoczesne pokolenie w Usiech (czyli millenialsi, proszę pana, tak się ich nazywa) ma wbite do głów, że człowiek spełnia się przez pracę i tylko przez pracę; że praca nadaje wartość człowiekowi. A to znaczy, że jak stare dziadki pójdą wreszcie do świętego Piotra, kołatać, to może dojść do patriotycznego odrodzenia w Godbless America, bo millenialsi, jeżeli pójdą w politykę, to po to, żeby autentycznie pracować dla kraju, a nie tylko pierdzieć w stołki i przeżerać nie swoją kasę.
In my spirit lies my faith
Stronger than love and with me it will be
For always
- Mike Wyzgowski & Sagisu Shiro
Odpowiedz
#71
Gladiator napisał(a): Powyższe jest tradycyjnie odwróceniem kota ogonem, może zamierzona ironia, ponieważ procesy zachodzą dokładnie odwrotne.
Aha, czyli najwyraźniej różnie rozumiemy wyrażenie "sukces ewolucyjny". Po prawicowemu oznacza to "zmniejszanie liczebności w populacji".
Cytat:Niemniej bardzo dobry przykład dla określenia zjawiska. Rozwój ewolucyjny lub bardziej w ludzkim języku cywilizacyjny, następował na bazie rodzin, pracy dla rodziny. Do dzisiaj sporo wielkich i małych firm europejskich jest własnością rodzinną. Nietrudno zauważyć, że osłabienie Europy, procesy demograficzne, jej współczesne rozrywanie między USA i Chiny idą w parze z porzuceniem rodzin.
Znaczy, porzucenie rodzin przez USA i Chiny tak je wzmocniło względem Europy, tak? Chiny to jedyny kraj na świecie który zakazuje ludziom nadmiernego rozmnażania, co oczywiście zniszczyło tradycyjne klany - a gigantyczna migracja ze wsi do miast w obecnym wieku dopełniła dzieła zniszczenia. USA słynie jako pionier w dziedzinie rozwodów. Ciekawe przykłady wymyślasz.

Cytat:Podobne procesy zachodzą w USA, tyle tylko, że tam dowodzą jeszcze starszej daty republikanie. USA na razie mają przewagę w wojnie z Chinami. Z czasem odejdą, a "nowoczesne" pokolenie nie będzie mieć specjalnej motywacji do takiej walki. Społeczne procesy dezintegracyjne mogą zaważyć na sile USA, które pójdą szybciej drogą Europy.
Tylko że to Europa idzie drogą Ameryki, nie odwrotnie. Wszystkie te feminizmy, rewolucje seksualne, gendery i LGBT małpujemy z Ameryki. Tylko że USA to bardzo zróżnicowana kraina i oprócz postępowych stanów takich jak Kalifornia czy Nowy Jork mamy słynny "Bible Belt" z uniwersytetami kreacjonistycznymi w stodole. Tylko ciekawość, w których to bardziej rozwija się nauka, technika i gospodarka. W Europie odpowiednika "Bible Belt" nie było - no bo teraz już jest.
Odpowiedz
#72
Gladiator napisał(a): Przy okazji słynnych transpłciowych i nachalnych polipoprawnie reklam  maszynek do golenia P&G, znalazłem na Youtube taki komentarz odnośnie reklamy. Jakiś nastolatek w USA (wspominał o szkole) opisuje jak z kolegami biegł po treningu w samych spodenkach do domu. Siedzącą przed domem starsza kobieta zaśmiała się i krzyknęła za nimi coś w stylu - ale ładne ciałka. Chłopak zadaje pytanie - dlaczego jak w ten sposób mówi się dziewczynach to jest seksizm, a jak o nich to nie..?
Owszem, catcalling ze strony kobiet powinien być tak samo piętnowany jak ten ze strony mężczyzn. Nikt temu przecież nie przeczy. Istnieją jednak różne stopnie zagrożenia. Kobieta, która idzie pośród gwiżdżących, silniejszych od niej mężczyzn ma racjonalne powody czuć się bardziej zagrożona, niż wysportowany mężczyzna, na którego zagwizdała staruszka. Staruszki nie usprawiedliwiając, ma to znamiona łotabałtyzmu.

Gladiator napisał(a): Przypominam efekt Pence.
Ale jaki znowu „efekt”? Nikt nie neguje, że może się zdarzyć fałszywe oskarżenie o molestację. Ale jeśli się zdarzy, to żadne „unikanie spotkań z kobietami” nie pomoże. Jeśli kobieta może skłamać, że ją molestowałeś, to równie dobrze może skłamać, że się z nią widziałeś. Więc zachowanie Pence’a nie jest racjonalne. Zamiast o „efekcie Pence’a” powinno się zatem mówić o „teatralnym geście Pence’a” mającym pokazać, jak to mężczyznom jest źle.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości