Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
[oddzielony] Dobór płciowy u człowieka
#1
bert04:
Cytat:No to też zależy, jednak twarz jest bardzo ważna. Może przez to, że przez wieki to była jedyna publicznie odkryta część ciała. Co do reszty wystarczą jakieś mniej więcej proporcje, ale to już kwestie gustu.
Faceci lecą na fenotyp. Facet, ,który ma na przykład blisko osadzone oczy leci na kobietę która ma szeszej rostawione oczy, jak ma mały nos leci na babę z dużym nosem, jak ma za duże oczy będzie preferował mniejsze, jak jest łysy to będą mu się podobać bujnie owlosione . Do tego dochodzi odpowieni poziom inteligencji, kobieta powinna być trochę mniej inteligentna. Żaden makijaż tu nie pomoże, w ten sposób można się oszukać i wpakować w niechcianą ciążę. Uśmiech
Rozsadziło mi antenę.
Odpowiedz
#2
Rodica napisał(a): Faceci lecą na fenotyp.
W odróżnieniu od kobiet, które sekwencjonują facetowi DNA i na tej podstawie podejmują decyzję, czy facet im się podoba.
Cytat:Facet, ,który ma na przykład blisko osadzone oczy leci na kobietę która ma szeszej rostawione oczy, jak ma mały nos leci na babę z dużym nosem, jak ma za duże oczy będzie preferował mniejsze, jak jest łysy to będą mu się podobać bujnie owlosione .
To samo pytanie, co do GPR-a – skąd te rewelacje?
Cytat:Żaden makijaż tu nie pomoże
Gdyby makijaż nie pomagał, to by ludzie nie robili sobie makijażu.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
#3
Rodica napisał(a): Faceci lecą na fenotyp. Facet, ,który ma na przykład blisko osadzone oczy leci na kobietę która ma szeszej rostawione oczy, jak ma mały nos leci na babę z dużym nosem, jak ma za duże oczy będzie preferował mniejsze, jak jest łysy to będą mu się podobać bujnie owlosione . Do tego dochodzi odpowieni poziom inteligencji, kobieta powinna być trochę mniej inteligentna. Żaden makijaż tu nie pomoże, w ten sposób można się oszukać i wpakować w niechcianą ciążę. Uśmiech
I znowu, jak zwykle z tobą: czy masz jakiekolwiek dane świadczące o takim właśnie mechanizmie doboru płciowego u człowieka (co czyniłoby go zupełnie wyjątkowym gatunkiem, bo inne zwierzęta wybierają partnerów płciowych raczej podobnych do siebie, jeśli mają wybór), czy po prostu akurat siedziałaś na kiblu i taka ci myśl przyszła?
Odpowiedz
#4
Na zasadzie podobieństwa to się dobierają homoseksualisci, a człowiek widocznie w przeciwieństwie do zwierząt, strategię rozrodczą ma zupełnie inną. Goryle czy szympansy nie szukają partnera do związku na całe życie. Spójrz na slawne pary, poobserwuj ludzi.

Zła strategia skutkuje bowiem tym, ze facet nie pokaże się ze swoją babą na ulicy bez makijażu albo każe jej płacić na randkach.
Rozsadziło mi antenę.
Odpowiedz
#5
Rodica napisał(a): Na zasadzie podobieństwa to się dobierają homoseksualisci, a człowiek widocznie w przeciwieństwie do zwierząt, strategię rozrodczą ma zupełnie inną. 
No ale jakiekolwiek dane?
Cytat:Goryle czy szympansy nie szukają partnera do związku na całe życie.
A gibony to robią. Albo bobry, albo gołębie.
Cytat:Spójrz na slawne pary, poobserwuj ludzi.
Obserwuję ludzi przez kilkadziesiąt lat, jak każdy normalny człowiek. Jednak nasza osobista obserwacja jest skażona różnymi fałszywymi założeniami i uprzedzeniami. Dlatego właśnie jest statystyka i nauka, abyśmy nie musieli opierać się na tak zawodnym i zupełnie niewiarygodnym źródle wiedzy, jak osobiste obserwacje.
Cytat:Zła strategia skutkuje bowiem tym, ze facet nie pokaże się ze swoją babą na ulicy bez makijażu albo każe jej płacić na randkach.
A ja w naiwności swojej myślałem, że skutkiem złej strategii jest rozstanie. A teraz już wiem, że kobiety z makijażem to te, których partnerzy każą im się malować, żeby nie były do nich podobne, a one pokornie słuchają i jeszcze płacą za to, bo widać taka jest natura kobieca.
Odpowiedz
#6
ZaKotem:
Masz przykladową parę:
[Obrazek: gf-s95h-z5rg-BS7C_angelina-jolie-i-brad-...nocrop.jpg]
Widać, ze mają inny rozstaw i wielkość oczu, musialo coś nie stykać na poziomie inteligencji, moze mieli na jednym poziomie, rozwiedli się.

Cytat:A gibony to robią. Albo bobry, albo gołębie
Skąd wiesz, na jakich zasadach się kojarzą?

Cytat:A teraz już wiem, że kobiety z makijażem to te, których partnerzy każą im się malować, żeby nie były do nich podobne, a one pokornie słuchają i jeszcze płacą za to, bo widać taka jest natura kobieca
Generalnie, przy odpowiedniej strategii mialbys to gdzieś czy ma makijaż czy nie, tak jak to czy jej urwało rekę lub nogę.
Rozsadziło mi antenę.
Odpowiedz
#7
Rodica napisał(a): Masz przykladową parę
Czyli mamy już odpowiedź. Rodica wyciągnęła wnioski na podstawie reprezentatywnej próby jednej pary celebrytów.
Cytat:Generalnie, przy odpowiedniej strategii mialbys to gdzieś czy ma makijaż czy nie, tak jak to czy jej urwało rekę lub nogę.
Tylko że w 100% „odpowiednia” strategia to taka, w której badamy czyjeś DNA, a następnie robimy symulacje komputerowe, jak potencjalnie będą wyglądać dzieci. Natomiast w rzeczywistym świecie ludzie stosują w celu znalezienia „dobrych genów” różne heurystyki.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
#8
Rodica napisał(a): Faceci lecą na fenotyp. Facet, ,który ma na przykład blisko osadzone oczy leci na kobietę która ma szeszej rostawione oczy, jak ma mały nos leci na babę z dużym nosem, jak ma za duże oczy będzie preferował mniejsze, jak jest łysy to będą mu się podobać bujnie owlosione . Do tego dochodzi odpowieni poziom inteligencji, kobieta powinna być trochę mniej inteligentna. Żaden makijaż tu nie pomoże, w ten sposób można się oszukać i wpakować w niechcianą ciążę. Uśmiech

Kolejny temat jest rozwalany przez luźne przemyślenia Rodicy?

- Gdyby faceci lecieli na fenotyp, coś takiego jak "sex-linie na telefon" nie miałoby rację istnienia. A w czasach sprzed web-camów to był potężny biznes.

- Kobieta inteligentna potrafi nie tylko nałożyć makijaż na twarz ale też (w przenośni) na zachowanie, przez co mężczyzna nie zdaje sobie sprawę z tego, że jest owijany na palec a jego miejsce będzie gdzieś pod pantoflem.

- Istnieje masa przykładów tak na tezę "wybierają podobne" jak i "wybierają przeciwieństwo". Wśród facetów z niskim wzrostem istnieje tendencja na szukanie jak najwyższych partnerek, Z drugiej strony najwięcej w końcu wybiera kobiety o podobnym wzroście, minus może 10cm. W sumie jednak AFAIK podobieństwa przeważają, ale nie mam pod ręką żadnej statystyki w temacie.

- I tak próbując wrócić do tematu, istniała kiedyś teza, że właśnie im starszy facet tym młodsze roczniki go pociągają, aż właśnie do przekroczenia granic dozwolonych prawem. Ale tak sądzono kiedyś, dziś raczej wiadomo, że to jest niezależne od wieku.
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
#9
Rodica napisał(a): ZaKotem:
Masz przykladową parę:
<BrAngelina>
Poproszona po raz kolejny o dane wklejasz obrazek Zdezorientowany

Rodica napisał(a): Skąd wiesz, na jakich zasadach się kojarzą?
https://pl.wikipedia.org/wiki/Zoologia

A serio i odnośnie ludzi:

https://doi.org/10.1111/j.1467-6494.2006.00414.x

Cytat:This study examined the role of couple similarity in spouses' marital satisfaction and affect. The associations between spousal similarity and relationship measures were examined in a sample of 248 married couples. As hypothesized, greater similarity between partners was associated with higher levels of marital satisfaction and lower levels of negative affect.
Odpowiedz
#10
bert04:
Cytat:- Gdyby faceci lecieli na fenotyp, coś takiego jak "sex-linie na telefon" nie miałoby rację istnienia. A w czasach sprzed web-camów to był potężny biznes.
Ale Ty, chyba jesteś na tyle inteligentny, żeby zauważyć, że miałam na myśli prokreację?
Który, z  klientów, który przez przypadek zaplodniłby przyoadkową kobietę, chciałby sobie wypruwać dla tych dzieci flaki i płacić alimenty?
A to , że ludzie uprawiają seks z innych powodów, to musisz mieć pretensję do Pana Boga nie do mnie.

Cytat:- Kobieta inteligentna potrafi nie tylko nałożyć makijaż na twarz ale też (w przenośni) na zachowanie, przez co mężczyzna nie zdaje sobie sprawę z tego, że jest owijany na palec a jego miejsce będzie gdzieś pod pantoflem.
Kobieta nie musi nikogo sobie nawijać na palec, to właśnie katolicy są zwolennikami skromności, naturalności, nie upiększania się na siłę.
Dlaczego bert04 chcialby być nawinięty na palec?
Może jest niedojrzały, wychowany w duchu posłuszeństwa i czeka aż kobieta zrobi to za niego. Wtedy, mialby wymówkę, gdyby nie sprostał oczekiwaniom, "przecież sama chciałaś".

Cytat:- Istnieje masa przykładów tak na tezę "wybierają podobne" jak i "wybierają przeciwieństwo". Wśród facetów z niskim wzrostem istnieje tendencja na szukanie jak najwyższych partnerek, Z drugiej strony najwięcej w końcu wybiera kobiety o podobnym wzroście, minus może 10cm. W sumie jednak AFAIK podobieństwa przeważają, ale nie mam pod ręką żadnej statystyki w temacie.
Ja nigdzie nie twierdzilam, że w para musi się we wszystkim róznić, zarówno róznica we wzroscie jak i w inteligencja często wynosi te 10 cm lub 10% tak na oko.

Cytat:I tak próbując wrócić do tematu, istniała kiedyś teza, że właśnie im starszy facet tym młodsze roczniki go pociągają, aż właśnie do przekroczenia granic dozwolonych prawem. Ale tak sądzono kiedyś, dziś raczej wiadomo, że to jest niezależne od wieku.
Nie ma w tym, niczego dziwnego, większosci ludzi nie udaje się znaleźć idealnego partnera, przez całe życie, ale zauważ, że każda kolejna żona jest lepiej dopasowana, chyba że facet został wdowcem.
Rozsadziło mi antenę.
Odpowiedz
#11
Rodica napisał(a): Ale Ty, chyba jesteś na tyle inteligentny, żeby zauważyć, że miałam na myśli prokreację?
Który, z  klientów, który przez przypadek zaplodniłby przyoadkową kobietę, chciałby sobie wypruwać dla tych dzieci flaki i płacić alimenty?
A to , że ludzie uprawiają seks z innych powodów, to musisz mieć pretensję do Pana Boga nie do mnie.

Komentowałaś mój post w odpowiedzi na post ZaKotem. A my mówiliśmy o preferencjach seksualnych ogólnie. Serio, nie moja wina, że Ty odbiegasz od tematu uważając, że wszyscy muszą razem z Tobą.

Cytat:Kobieta nie musi nikogo sobie nawijać na palec, to właśnie katolicy są zwolennikami skromności, naturalności, nie upiększania się na siłę.

Chyba Ty. Katolicyzm ma tę różnicę do jakichś purytańskich protestantów, że te najbardziej skromne i naturalne docelowo miały być wyłączone z prokreacji i przeznaczone do klasztorów. Zaś co do reszty to kryteria są podobne, jak przy prostocie i skromności kościołów: niby można, ale po co?

Cytat:Dlaczego bert04 chcialby być nawinięty na palec?

Dlaczego jeszcze kradniesz w Biedronce?

Cytat:Ja nigdzie nie twierdzilam, że w para musi się we wszystkim róznić, zarówno róznica we wzroscie jak i w inteligencja często wynosi te 10 cm lub 10% tak na oko.

No ale 10% to takie wartości w granicach tolerancji, nawet policja odpuszcza mandaty.

Cytat:Nie ma w tym, niczego dziwnego, większosci ludzi nie udaje się znaleźć idealnego partnera, przez całe życie, ale zauważ, że każda kolejna żona jest lepiej dopasowana, chyba że facet został wdowcem.

Mógłbym Ci przytoczyć mnóstwo przykładów, jak facet ożenił się z kobietą na takim samym poziomie, a potem, w miarę dorabiania się, wymieniał na "coraz młodszy model". Najbardziej znany chyba medialnie przykłado to J. Howard Marshal. Na poniższym zdjęciu wchodzi w związek małżeński ze swoją trzecią żoną:

[Obrazek: smith-marshall-resized.jpg]

Ale są też przykłady facetów, którzy po prostu mają jeden zafiksowany "model" i się go trzymają. Taki Leonardo di Caprio to nawet ma dosyć ostre widełki:

[Obrazek: 5c8929cadd086120820a26b2?width=600&forma...&auto=webp]

Ale to anec-data. Z kręgu znajomych znam paru takich, co po rozwodzie mają teraz "trwały" związek. W cudzysłowie, gdyż czasem ten nowy związek trwa krócej niż poprzednie małżeństwo. Mimo to, trudno tu o jakąś żelazną regułę, a na każdego faceta, który zmądrzał po przejściach przypada co najmniej jeden, który zgłupiał na punkcie kochanki.
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
#12
bert04:
Cytat:Komentowałaś mój post w odpowiedzi na post ZaKotem. A my mówiliśmy o preferencjach seksualnych ogólnie. Serio, nie moja wina, że Ty odbiegasz od tematu uważając, że wszyscy muszą razem z Tobą.
No więc, po co babie makijaż, skoro wystarczy, że nie ma szram na twarzy?  Nie wiem, jakim trzeba być durniem, żeby lecieć na makijaż,to tak jakbyś leciał na lakier samochodu a nie na model.

Cytat:Dlaczego jeszcze kradniesz w Biedronce?
What?


Cytat:Mógłbym Ci przytoczyć mnóstwo przykładów, jak facet ożenił się z kobietą na takim samym poziomie, a potem, w miarę dorabiania się, wymieniał na "coraz młodszy model". Najbardziej znany chyba medialnie przykłado to J. Howard Marshal. Na poniższym zdjęciu wchodzi w związek małżeński ze swoją trzecią żoną:
Ja nie mówię o tym, czy facet leci na babę na tym samym poziomie, tylko czy znalazł taką, która poprawia jego fenotyp czy tam genotyp.
Kolejna żona na pewno jest lepsza pod tym względem niż pierwsza żona.
Facet się nie rozwiedzie z lepszą dla gorszej, nawet jeśli jest mlodsza, co najwyżej będzie żył w trójkącie i
machnie dzieci na boku, jak go stać na to.

A  jakiś tam kobieciarz, może cierpieć na deficyty emocjonalne i szuka w związkach więzi symbiotycznej z matķą. Matka nie zaspokajała jego emocjonalnych potrzeb. Gdyby był emocjonalnie zwspokojony, to nie miałby problemów z założeniem rodziny.
Wszystko można jakoś wytlumaczyć.
Rozsadziło mi antenę.
Odpowiedz
#13
Rodica napisał(a): Skąd wiesz, na jakich zasadach się kojarzą?
Stąd, że ktoś ten temat badał naukowo.
https://theconversation.com/amp/why-we-a...ents-54590
Ogólnie u prawie wszystkich tych zwierząt, które znają swoich rodziców, obowiązuje prosta zasada: w miarę możliwości wybierają partnerów podobnych do rodzica płci przeciwnej. Np. jeśli matkę szczurka posmarujemy jakaś pachnącą substancją, to ten szczurek, gdy dorośnie, będzie chciał kopulować najchętniej z samicami tak samo wypachnionymi. Oczywiście w przypadku szczurów zasada taka dotyczy tylko samców, bo szczury są poligamiczne i córki nie znają swoich ojców. Natomiast w wypadku gatunków monogamicznych, jak większość ptaków i nieliczne ssaki (w tym ludzi) dotyczy to obu płci. Jak się chwilę zastanowić, jest to niezwykle rozsądne. Jako samiec potrzebuję samicy, która jest ze mną kompatybilna genetycznie, płodna i zdolna do wychowania dzieci w moim środowisku. A o jakiej samicy mogę powiedzieć z całą pewnością, że takie cechy posiada? O mojej matce, oczywiście! Ponieważ jednak kopulacja z matką byłaby niewskazana, najlepiej działa instynkt mówiący "szukaj samicy podobnej do twojej matki, chociaż obcej". Stosując taką strategię, mam dużą szansę na reprodukcję. Gdybym natomiast stosował strategię, którą ty wymyśliłaś, czyli "szukaj samicy jak najbardziej różniącej się od ciebie" to byłoby to bardzo ryzykowne, bo mógłbym wykształcić pociąg do małych dziewczynek albo wręcz owieczek, które przecież bardzo się ode mnie różnią, a to nie byłoby najlepsze dla moich genów.

Trzeba jeszcze doprecyzować, co to w ogóle znaczy "podobieństwo" dwóch osobników. Wspomniane szczury reagują na zapach, bo węch jest ich najważniejszym zmysłem - natomiast kolor sierści czy kształt pyska ma dla nich minimalne znaczenie. Ptaki, przeciwnie, reagują najsilniej na bodźce wzrokowe, czyli kolory i wzory. Natomiast u ludzi, chociaż nie ma co ukrywać, że wygląd też się liczy, dochodzi jeszcze mnóstwo czynników psychicznych - przecież atrakcyjność oceniamy także analizując charakter, intelekt i kulturę potencjalnego obiektu podrywu. I dopiero to wszystko razem, w połączeniu z wyglądem, decyduje o podobieństwie. Pary drastycznie różniące się wyglądem zazwyczaj nadrabiają zgodnością charakterów, a te wyglądające jak rodzeństwo mogą wykazywać większą tolerancję na rozbieżności psychiczne.

Pociąg do osobników podobnych do rodziców ma niestety ciemne strony. Na przykład córki alkoholików i brutali ciągnie do alkoholików i brutali i tylko takim dają się poderwać, a potem wielce się dziwują, że "wszyscy faceci to świnie". Synowie zaborczych matek szukają sobie dominujących, egoistycznych kobiet, a po paru doświadczeniach plują na całą płeć żeńską. W takich wypadkach lepiej byłoby działać wbrew instynktowi, do czego człowiek, jako istota rozumna, jak najbardziej jest zdolny. Tylko żeby działać wbrew instynktowi, najpierw trzeba sobie zdać sprawę z jego istnienia.

Cytat:Generalnie, przy odpowiedniej strategii mialbys to gdzieś czy ma makijaż czy nie, tak jak to czy jej urwało rekę lub nogę.
Gdybym był rybką albo żabką, a od partnerki oczekiwał tylko tyle, że złoży mi jajeczka, które będę mógł oblać spermą, to rzeczywiście tak by było. Jednak u nas, ludzi, brak ręki czy nogi zarówno u samicy, jak u samca może poważnie ograniczać możliwości wychowania potomstwa, toteż jest to czynnik znacznie zmniejszający atrakcyjność.

Rodica napisał(a): No więc, po co babie makijaż, skoro wystarczy, że nie ma szram na twarzy?  Nie wiem, jakim trzeba być durniem, żeby lecieć na makijaż,to tak jakbyś leciał na lakier samochodu a nie na model.
Teoretycznie tak, ale w praktyce rzadko spotyka się fiata z lakierem wartym 100000 zł. A ferrari się zdarza. Toteż ocenianie samochodu po samym lakierze statystycznie nie byłoby wcale takie głupie.

Zadaniem makijażu oczywiście nie jest żadne "podkreślanie urody", bo rzeczywiście tylko idiota mógłby pomylić farbę z twarzą. Jego zadaniem jest podkreślanie statusu. Pomalowana kobieta informuje, że po pierwsze stać ją na kosmetyki, a po drugie ma dużo wolnego czasu na malowanie się. To zresztą jest komunikat głównie dla innych kobiet, a nie dla mężczyzn, bo to  kobiety orientują się, ile kosmetyki mogą kosztować pieniędzy i czasu. Status materialny wpływa też, rzecz jasna, na atrakcyjność seksualną, ale to raczej efekt uboczny, bo ma jeszcze większe znaczenie w relacjach pozaseksualnych.
Odpowiedz
#14
bert04 napisał(a): Ale to anec-data.
W ogóle wyciąganie wniosków na temat ogółu ludzkości na podstawie zachowań celebrytów jest kiepskim pomysłem. I to z dwóch powodów: primo celebryci żyją w środowisku bardzo nietypowym; secundo trudno jest ocenić, co w przypadku celebryty jest rzeczywistością, a co tylko elementem sztucznie kreowanego wizerunku.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
#15
Rodica napisał(a): No więc, po co babie makijaż, skoro wystarczy, że nie ma szram na twarzy?  Nie wiem, jakim trzeba być durniem, żeby lecieć na makijaż,to tak jakbyś leciał na lakier samochodu a nie na model.

Akurat przy zakupie samochodu, komputera czy komórki zwracanie uwagi na "lakier" to typowo damska rzecz. Brzmi jak stereotyp ale wielokrotnie potwierdzone w praktyce. Całkiem niedawno miałem szukać samochodu dla pewnej przedstawicielki, po piewrwsze miał być mały, po drugie niebieski i to były kryteria konieczne. A kryteria wystarczające obejmowały zakres od starego nissana do nowiutkiego smarta, jak leci. Każda płeć ma swoje słabości i tyle.

A co do kobiet jest jeden dodatkowy problem, że szminkują się nieomal wszystkie, tylko w różnym stopniu. Chcesz zobaczyć świeżo poznaną kobietę bez szminki? Najwcześniej, jak zostaniesz u niej na noc (choć niektóre specjalnie wstają wcześnie). Albo, jak się ożenisz (choć i tutaj znam parę egzemplarzy, co się nie pokazuje mężowi bez "tapety"). A ograniczanie się do tych, co nie używają szminki wcale? Niby można, ale wtedy lądujemy w mniejszości z pewną nadreprezentacją tych, co z różnych powodów nie są zainteresowane w związkach z facetami.

Cytat:
Cytat:Dlaczego jeszcze kradniesz w Biedronce?
What?

Ostrzegałem już kilka razy, że nie będę tolerował ad personam z Twojej strony. Mam też ostrą alergię na insynuacje. Więc daruj sobie uwagi typu "Dlaczego chcesz XYZ", jeżeli nie masz podstaw do tego.

Cytat:Ja nie mówię o tym, czy facet leci na babę na tym samym poziomie, tylko czy znalazł taką, która poprawia jego fenotyp czy tam genotyp.
Kolejna żona na pewno jest lepsza pod tym względem niż pierwsza żona.

Po pierwsze to uściślijmy: nie "jego fenotyp lub genotyp", ale fenotyp lub genotyp (ich) potomstwa.

Po drugie, jak wspomniał ZaKotem, charakter się też liczy. Fenotyp zwiększa szanse na spłodzenie potomstwa, ale charakter zwiększa szanse na jego wychowanie. Faceci więc zazwyczaj poszukują jakiegoś "optimum" do małżeństwa. Chyba że, jak pokazany wyżej staruszek, chcą tylko mile spędzić ostatnie 14 miesięcy życia, wtedy fenotyp wystarcza.

Po trzecie w końcu u facetów są tak tacy, którzy z wiekiem mądrzeją, jak i ci którzy z wiekiem głupieją. Więc na jednego, co pospiesznie wszedł w związek małżeński i po burzliwym rozwodzie szuka kogoś bardziej pasującego przypadnie jeden, który ma za sobą stateczny owocny związek, ale w okolicach 40-stki mu odbija i zaczyna szukać czegoś, co w swoim mniemaniu "przegapił". To się nawet dorobiło nazwy midlife crisis i w mniejszym lub większym stopniu dotyka każdego.

Cytat:Facet się nie rozwiedzie z lepszą dla gorszej, nawet jeśli jest mlodsza, co najwyżej będzie żył w trójkącie i machnie dzieci na boku, jak go stać na to.

"Lepsza" i "gorsza" to rzeczy względne. Facet może płodzić dzieci do późnej starości, najstarsze dziecko Charlie Chaplina przyszło na świat, jak ten miał 73 lata. Stąd znana tendencja "wymieniania na młodszy model" może ma nawet naukowe uzasadnienie, w końcu u kobiet, wiadomo, menopauza a potem pauza już bez odwołania. Chociaż faceci podawani jako przykład wyżej "wymieniali" żony znacznie młodziej.

Cytat:A  jakiś tam kobieciarz, może cierpieć na deficyty emocjonalne i szuka w związkach więzi symbiotycznej z matķą. Matka nie zaspokajała jego emocjonalnych potrzeb. Gdyby był emocjonalnie zwspokojony, to nie miałby problemów z założeniem rodziny.
Wszystko można jakoś wytlumaczyć.

Nie chodzi o to, żeby "jakoś wytłumaczyć", bo tu wchodzimy w grząskie psychologizowanie. Chodzi o to, żeby wytłumaczenia opierać na jakiejś bazie faktów, a nie tylko na (wąskich) obserwacjach osobistych. Oraz żeby wytłumaczenia były dobrze uargumentowane.

U Ciebie zauważam, że wszędzie szukasz jako uzasadnienia tej mitycznej "symbiotycznej więzi", jak jakiegoś świętego grala. I wciskasz wszędzie, nawet tam, gdzie nie pasuje. Kobieciarz a "symbiotyczna więź"? Toć to raczej przeciwieństwo, człowiek który unika więzi, rodzinnych czy innych, zaspokajając tylko pierwotne potrzeby i nic ponadto. Jak bym czegoś szukał, to właśnie jakiegoś urazu do stałych więzi. Teoria przywiązania ma tu parę ciekawych modeli wyjaśniających. Ale i tu należy być ostrożny w psychologizowaniu.

ZaKotem napisał(a): Status materialny wpływa też, rzecz jasna, na atrakcyjność seksualną, ale to raczej efekt uboczny, bo ma jeszcze większe znaczenie w relacjach pozaseksualnych.

Oj to chyba temat na osobny temat. Są opinie, dosyć dobrze uzasadnione, że ideały piękności były zawsze w jakiś sposób skorelowane ze statusem majątkowym. W czasach, jak większość ludzi pracowała na roli, ideałem była kobieta możliwie blada, a kształty raczej "rubensowe" świadczyły o wyżywieniu bez głodówek na przedwiośniu. Dziś w czasach pracy w fabrykach lub biurach smukła sylwetka i opalenizna są pochodną nie pracy zarobkowej, ale wolnego czasu. Oraz jedzenia ponad marketowe lub fastfoodowe dziadostwo.

Ekstremalnym przykładem na taką korelację jest krępowanie stóp w kulturze chińskiej. Miało ono m.in. pokazać, że dana kobieta nie musi już nawet sama wychodzić poza własny pokój, gdyż albo jest noszona albo ją donoszą wszędzie.
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
#16
bert04 napisał(a): A co do kobiet jest jeden dodatkowy problem, że szminkują się nieomal wszystkie, tylko w różnym stopniu. Chcesz zobaczyć świeżo poznaną kobietę bez szminki? Najwcześniej, jak zostaniesz u niej na noc (choć niektóre specjalnie wstają wcześnie). Albo, jak się ożenisz (choć i tutaj znam parę egzemplarzy, co się nie pokazuje mężowi bez "tapety"). A ograniczanie się do tych, co nie używają szminki wcale? Niby można, ale wtedy lądujemy w mniejszości z pewną nadreprezentacją tych, co z różnych powodów nie są zainteresowane w związkach z facetami.
Szczęśliwie nie jest tak źle, szczególnie w dużych miastach, bo gdyby było, to do dziś byłbym jako dziewica - na mnie farba na twarzy działa mniej więcej tak pociągająco, jak broda. Ale owszem, ogólnie dla nas, mniejszości seksualnych, wybór jest mocno ograniczony i dlatego łatwiej o zawód miłosny, a stały związek wymaga więcej i szczęścia, i zachodu.

bert04 napisał(a): Oj to chyba temat na osobny temat. Są opinie, dosyć dobrze uzasadnione, że ideały piękności były zawsze w jakiś sposób skorelowane ze statusem majątkowym. W czasach, jak większość ludzi pracowała na roli, ideałem była kobieta możliwie blada, a kształty raczej "rubensowe" świadczyły o wyżywieniu bez głodówek na przedwiośniu. Dziś w czasach pracy w fabrykach lub biurach smukła sylwetka i opalenizna są pochodną nie pracy zarobkowej, ale wolnego czasu. Oraz jedzenia ponad marketowe lub fastfoodowe dziadostwo.
W tym przypadku ja bym powiedział, że to bardziej o zdrowie chodzi. W populacji, gdzie większość ludności cierpi na jakieś dolegliwości związane z niedożywieniem, grube kobiety są przeciętnie zdrowsze, niż szczupłe. W populacji, gdzie żywność jest powszechnie dostępna w nadmiarze nawet dla ubogich, jest odwrotnie.
Odpowiedz
#17
ZaKotem:
Widziałam w życiu wiele przypadków, w których partner lub partnerka z wyglądu była przeciwieństwem ich rodzica tej samej płci.
Po drugie, zaden człowiek nie chce powielać swoich defektów, a np. kobieca twarz u mężczyzny stanowi defekt,
i oni często wybierają na partnerki zmaskulinizowane z wyglądu kobiety.

Cytat:Natomiast u ludzi, chociaż nie ma co ukrywać, że wygląd też się liczy, dochodzi jeszcze mnóstwo czynników psychicznych - przecież atrakcyjność oceniamy także analizując charakter, intelekt i kulturę potencjalnego obiektu podrywu
Wydaje mi się, że człowiek niczego nie analizuje, tylko tak mu się wydaje. Twój mózg wie lepiej i czasem pomimo czyjegoś wrednego charakteru, ludzie nie mogą sie rozstać, bo dla mózgu ważniejszy jest przede wszystkim wygląd i intelekt.

ber04:
Cytat:Akurat przy zakupie samochodu, komputera czy komórki zwracanie uwagi na "lakier" to typowo damska rzecz. Brzmi jak stereotyp ale wielokrotnie potwierdzone w praktyce. Całkiem niedawno miałem szukać samochodu dla pewnej przedstawicielki, po piewrwsze miał być mały, po drugie niebieski i to były kryteria konieczne. A kryteria wystarczające obejmowały zakres od starego nissana do nowiutkiego smarta, jak leci. Każda płeć ma swoje słabości i tyle.
Dlatego, czekanie na to aż kobieta Cię nawinie na palec jest głupie. Jeśli faktycznie kobiety mają więcej tych połączeń miedzy pólkulami i myślą mniej racjonalnie, a przy wyborze partnera kierują się jakimiś urojeniami typu: on jest taki slodki, miły, kulturalny a nie tym, czy dziecko z takim facetem będzie fenotypowo udoskonalone to konsekwencje moga być poważne.

Cytat:A co do kobiet jest jeden dodatkowy problem, że szminkują się nieomal wszystkie, tylko w różnym stopniu. Chcesz zobaczyć świeżo poznaną kobietę bez szminki? Najwcześniej, jak zostaniesz u niej na noc (choć niektóre specjalnie wstają wcześnie). Albo, jak się ożenisz (choć i tutaj znam parę egzemplarzy, co się nie pokazuje mężowi bez "tapety"). A ograniczanie się do tych, co nie używają szminki wcale? Niby można, ale wtedy lądujemy w mniejszości z pewną nadreprezentacją tych, co z różnych powodów nie są zainteresowane w związkach z facetam
Makijażem można mężczyzn przyciagać jak i odstraszać. Wszystko zależy od tego, jakie cele chce się osiągnąć.
Natomiast, kiedy kobieta  wstydzi się pokazać swojemu mężowi bez tapety, powinna się zastanowić czy jest w poważnym związku z poważnym facetem.

Cytat:Po drugie, jak wspomniał ZaKotem, charakter się też liczy. Fenotyp zwiększa szanse na spłodzenie potomstwa, ale charakter zwiększa szanse na jego wychowanie. Faceci więc zazwyczaj poszukują jakiegoś "optimum" do małżeństwa. Chyba że, jak pokazany wyżej staruszek, chcą tylko mile spędzić ostatnie 14 miesięcy życia, wtedy fenotyp wystarcza.
Mówiąc fenotyp/ genotyp miałam na myśli trochę też charakter i sobowość, nie da się czlowieka tak całkowicie oddzielić od wyglądu. A Ty, stosujesz zbyt duże uproszczenie zakladając, że ona pod względem chatakteru nie była bardziej dla niego odpowiednia niż poprzednie żony. Naprawdę, nic czlowiek nie poradzi na to, że rodzi się  sześdziesiąt lat póżniej.

Cytat:Lepsza" i "gorsza" to rzeczy względne. Facet może płodzić dzieci do późnej starości, najstarsze dziecko Charlie Chaplina przyszło na świat, jak ten miał 73 lata. Stąd znana tendencja "wymieniania na młodszy model" może ma nawet naukowe uzasadnienie, w końcu u kobiet, wiadomo, menopauza a potem pauza już bez odwołania. Chociaż faceci podawani jako przykład wyżej "wymieniali" żony znacznie młodziej.
Wymieniają na lepszy model, kobiety też by wymieniały gdyby mogły.

Cytat:Nie chodzi o to, żeby "jakoś wytłumaczyć", bo tu wchodzimy w grząskie psychologizowanie. Chodzi o to, żeby wytłumaczenia opierać na jakiejś bazie faktów, a nie tylko na (wąskich) obserwacjach osobistych. Oraz żeby wytłumaczenia były dobrze uargumentowane.
Mnie nie odpowiada, ta durna koncepcja stworzona przez seksistów, którzy twierdzą, że facetom zależy na rozsiewaniu genów z byle jakimi babami. Kobietom, też w takim razie powinno zależeć na tym, żeby urodzić pietnaścioro dzieci, każde z innych fagasem. A facet, ktory ma177 IQ może mieć poważne problemy ze znalezieniem odpowiedniej partnerki, jego wybór ograniczony jest do znikomego procenta populacji, a żona musiałaby mieć przynajmniej 150 IQ. W środowisku aktorskim to dodatkowy problem.
Rozsadziło mi antenę.
Odpowiedz
#18
Rodica napisał(a): Widziałam w życiu wiele przypadków, w których partner lub partnerka z wyglądu była przeciwieństwem ich rodzica tej samej płci.
Może to byli właśnie ci, którzy postanowili spróbować wbrew instynktowi.
Cytat:Po drugie, zaden człowiek nie chce powielać swoich defektów, a np. kobieca twarz u mężczyzny stanowi defekt,
i oni często wybierają na partnerki zmaskulinizowane z wyglądu kobiety.
Kobieca twarz u mężczyzny może oznaczać jakąś formę transseksualizmu. Skoro ma kobiece cechy, to równie dobrze może mieć taką kobiecą cechę, jak androtropizm - uznawanie za atrakcyjne cech męskich, chociaż z jakichś powodów nie jest całkiem homoseksualny.

Cytat:Wydaje mi się, że człowiek niczego nie analizuje, tylko tak mu się wydaje. Twój mózg wie lepiej
Przecież to bez sensu - "mój mózg" to właśnie ja. Nie mogę wiedzieć czegoś lepiej, niż ja wiem.


Cytat:Makijażem można mężczyzn przyciagać jak i odstraszać. Wszystko zależy od tego, jakie cele chce się osiągnąć.
Natomiast, kiedy kobieta  wstydzi się pokazać swojemu mężowi bez tapety, powinna się zastanowić czy jest w poważnym związku z poważnym facetem.
Ale to może mieć żadnego związku z powagą faceta. Najwyraźniej taka babka ma jakiś kompleks dotyczący jej urody. Znam taką kobietę, jej mąż - sam zresztą zupełnie nieurodziwy - wręcz ją namawia, żeby przestała się malować chociaż wtedy, gdy są sami, ale ona musi. To jak jakiś nałóg, bez tego czułaby się ohydna.

Cytat:Mnie nie odpowiada, ta durna koncepcja stworzona przez seksistów, którzy twierdzą, że facetom zależy na rozsiewaniu genów z byle jakimi babami.
Według takiej koncepcji życie płciowe ludzi nie różni się od życia płciowego szympansów, toteż na pierwszy rzut oka widać, że jest to koncepcja błędna. Nie można jednak zaprzeczyć, że strategia rozrodcza przynajmniej niektórych ludzi bardzo przypomina szympansią. Po prostu człowiek jest bardziej wszechstronny, niż jakiekolwiek inne zwierzę, i nie trzyma się ściśle jednego modelu dla całego gatunku.
Cytat:Kobietom, też w takim razie powinno zależeć na tym, żeby urodzić pietnaścioro dzieci, każde z innych fagasem.
Niezupełnie. Kobieta, która urodzi piętnaścioro dzieci, każde z innym fagasem, nie rozprzestrzeni przecież swoich genów bardziej, niż gdyby urodziła piętnaścioro dzieci z jednym tylko fagasem. Ilość fagasów nijak nie wpływa bowiem na dzietność kobiety. Kobieta może mieć tylko ograniczoną liczbę dzieci, a jeśli oprócz rodzenia ma je jeszcze wychować na ludzi, to ta liczba wynosi o wiele mniej, niż piętnaście.

Natomiast w populacji, gdzie modny jest model maczo, czyli właśnie rozsiewania swojej spermy, gdzie popadnie, dla genów kobiety jest nie tyle zwiększenie liczby fagasów, ale spłodzenie synów - koniecznie synów, nie córek - z  największym jebaką w okolicy. Dzięki temu będzie szansa na to, że choćby jeden odziedziczy po ojcu jebaczość, i sam rozsieje swoje geny - a więc i geny swej matki. Dlatego w społeczeństwie patriarchalnym matki rozpieszczają swoich synów, żeby byli bardziej maczo, a córki traktują... po macoszemu. To nie mężczyźni, ale matki reprodukują patriarchalizm i to one tylko mogą jakoś zmienić sytuację.
Cytat:A facet, ktory ma177 IQ może mieć poważne problemy ze znalezieniem odpowiedniej partnerki, jego wybór ograniczony jest do znikomego procenta populacji, a żona musiałaby mieć przynajmniej 150 IQ. W środowisku aktorskim to dodatkowy problem.
No może jest to problem, ale przecież jak ktoś ma 177 IQ to właśnie znaczy, że jest zdolny do rozwiązywania skomplikowanych problemów Uśmiech
Odpowiedz
#19
ZaKotem:
Cytat:Może to byli właśnie ci, którzy postanowili spróbować wbrew instynktowi
Powiedz to córce Schwarcenegera.

Cytat:Kobieca twarz u mężczyzny może oznaczać jakąś formę transseksualizmu. Skoro ma kobiece cechy, to równie dobrze może mieć taką kobiecą cechę, jak androtropizm - uznawanie za atrakcyjne cech męskich, chociaż z jakichś powodów nie jest całkiem homoseksualny.
Piszesz coś tylko po to, żeby się odgryźć. Bardzo wielu facetów nie ma twarzy jak ideał, szerokich szczęk, ostrych luków brwiowych, męskich ust. Jednak każdy pośrednio to tego ideału dąży.

Cytat:Przecież to bez sensu - "mój mózg" to właśnie ja. Nie mogę wiedzieć czegoś lepiej, niż ja wiem.
Twoja swiadomość, to czubek góry lodowej,  poza nią toczą się w twoim mózgu procesy i kalkulacje o których nie masz pojęcia. Może Ci się wydawać, że dobrowolnie wszedłeś z kimś w trwały związek ale twoje neurony dokładnie skalkulowały wartość osobnika z którym się związałeś i zgodnie z jego matematyczną logiką postępujesz.

Cytat:Natomiast w populacji, gdzie modny jest model maczo, czyli właśnie rozsiewania swojej spermy, gdzie popadnie, dla genów kobiety jest nie tyle zwiększenie liczby fagasów, ale spłodzenie synów - koniecznie synów, nie córek - z  największym jebaką w okolicy. Dzięki temu będzie szansa na to, że choćby jeden odziedziczy po ojcu jebaczość, i sam rozsieje swoje geny - a więc i geny swej matki. Dlatego w społeczeństwie patriarchalnym matki rozpieszczają swoich synów, żeby byli bardziej maczo, a córki traktują... po macoszemu. To nie mężczyźni, ale matki reprodukują patriarchalizm i to one tylko mogą jakoś zmienić sytuację.
A jak jest w społeczeństwach buszmeńskich?
Największe jebaki biorą wszystko a mniejsze jebaki chca być owijane na oalec a od jebania mózg się lasuje i potem już jebią wszystko co popadnie?
Rozsadziło mi antenę.
Odpowiedz
#20
Rodica napisał(a): Dlatego, czekanie na to aż kobieta Cię nawinie na palec jest głupie.

A Rodica znowu dopierdala ad personam. I żeby nikt nie miał wątpliwości, pisze "Cię" z wielkiej litery. Widocznie nie może inaczej. Więc i bert już nie będzie kurtuazji stosował.

Cytat:Jeśli faktycznie kobiety mają więcej tych połączeń miedzy pólkulami i myślą mniej racjonalnie, a przy wyborze partnera kierują się jakimiś urojeniami typu: on jest taki slodki, miły, kulturalny a nie tym, czy dziecko z takim facetem będzie fenotypowo udoskonalone to konsekwencje moga być poważne.

Przypieprzyłaś się do tej idei "udoskalania", jakby kobieta była tylko jakimś reproduktorem hodowlanym, nastawionym na doskonalenie gatunku ku chwale ojczyzny, genotypu i fenotypu. A przecież taki "miły, kulturalny, słodki" to są kryteria związane z opieką nad kobietą w czasie ciąży jak i dzieckiem po urodzeniu. Co kobiecie po tym, że spłodzi supermena z jakimś Schwarzeneggerem, jeżeli ten zostawi ją samą? Albo zostanie, ale za cenę bicia jej i dziecka? Co jej po tym, jeżeli jej super-synek będzie dorastał w biedzie albo w sierocińcu? "Miły, kulturalny, słodki" to bardzo racjonalne kryteria, wbrew pozorom.


Cytat:Makijażem można mężczyzn przyciagać jak i odstraszać. Wszystko zależy od tego, jakie cele chce się osiągnąć.
Natomiast, kiedy kobieta  wstydzi się pokazać swojemu mężowi bez tapety, powinna się zastanowić czy jest w poważnym związku z poważnym facetem.

Zgadzam się, że to jest chore. Na szczęście nie jest to jakaś dominująca grupa, ale istnieje. Kiedyś był typ kobiet, które wstydziły się pokazać facetowi nago, nawet po latach ślubu, było tylko po ciemku i w koszuli nocnej. Ale mam wrażenie, że w dzisiejszych czasach im mniej ubrania, tym więcej "tapety", i że dla sporej części kobiet pokazanie się bez szminkowania jest czymś bardziej intymnym.

Cytat:Mówiąc fenotyp/ genotyp miałam na myśli trochę też charakter i sobowość,

Nie chrzań, bo nie miałaś. Pisałaś o wyłupiastych oczach i innych pierdołach.

Cytat:nie da się czlowieka tak całkowicie oddzielić od wyglądu. A Ty, stosujesz zbyt duże uproszczenie zakladając, że ona pod względem chatakteru nie była bardziej dla niego odpowiednia niż poprzednie żony. Naprawdę, nic czlowiek nie poradzi na to, że rodzi się  sześdziesiąt lat póżniej.

Musiała mieć coś, co inne nie miały, ale z drugiej strony przeżył z nią tylko 14 miesięcy życia. Są pewnie faceci, którzy marzą o takiej śmierci. Niemniej trudno tu mówić o "dopasowaniu charakterów".


Cytat:Wymieniają na lepszy model, kobiety też by wymieniały gdyby mogły.

Niektóre wymieniają, gdyż możliwość tej wymiany jest pochodną statusu majątkowego. A że kobiety coraz częściej znajdują się wśród osób zamożnych, korzystają z możliwości. Tym bardziej, że w dzisiejszych czasach prokreacja już nie jest tak ważna dla ludzi jak kiedyś, więc po menopauzie jedna troska odpada.

Cytat:Mnie nie odpowiada, ta durna koncepcja stworzona przez seksistów, którzy twierdzą, że facetom zależy na rozsiewaniu genów z byle jakimi babami.

Ależ kobietom też zależy na rozsiewaniu własnych genów. Tylko że biologia jest nieubłagalna, każde dziecko to jakiś rok wyjęty z życiorysu. A jeszcze to nie oznacza, że dziecko dożyje dorosłości. Urodzić dziecko, żeby umarło przed osiąnięciem dojrzałości nie jest najlepszą strategią na rozsiewanie genów, a że u ludzi to dojrzewanie trwa jakieś 10-15 lat, to też i taki pułap czasowy musi być wkalkulowany. Reszta to selekcja naturalna, która eliminuje te kobiety, które nie potrafiły się zmieścić w "widełkach".

Cytat:Kobietom, też w takim razie powinno zależeć na tym, żeby urodzić pietnaścioro dzieci, każde z innych fagasem.

Jest teoria "kukułczego dziecka", że kobiety szukają sobie bogatego faceta jako męża, a jakiegoś silnego fizyczne jako ojca dzieci. Takie dziecko ma największe szanse przeżycia, oczywiście o ile mąż się nie zorientuje. Zgodnie z tą teorią kobieta może jak najbardziej mieć dzieci z wieloma "fagasami", o ile jeden "frajer" zapewni jej i jej dzieciom rację bytu.

Były nawet badania, jak atrakcyjność facetów zmienia się w oczach kobiet w zależności od cyklu menstruacyjnego, wyniki bywały rozbieżne. Polki ponoć nie pasują do tego schematu, ale może to wynika z tego, że Polski są bardziej wierne?

Cytat:A facet, ktory ma177 IQ może mieć poważne problemy ze znalezieniem odpowiedniej partnerki, jego wybór ograniczony jest do znikomego procenta populacji, a żona musiałaby mieć przynajmniej 150 IQ. W środowisku aktorskim to dodatkowy problem.

Są aktorzy z wysokim IQ, Sylwester Stalone (160) czy Sharon Stone (150), żeby daleko nie szukać. Z jakegoś powodu jednak Sylwester Stalone swój drugi związek zaliczył z Brigitte Nielsen. IQ nieznane, ale oskubała go tak, że się długo nie pozbierał. Schwarzenegger (135) ją odrzucił po "wypróbowaniu"*. Ten przykład falsyfikuje negatywnie tezy, że:
- IQ jest wymiernym wykładnikiem inteligencji**
- Facet przy drugim małżeństwie wybiera lepiej niż przy pierwszym


(*Poświęca jej wzmiankę w swojej autobiografii. Faktem jest, że Red Sonja była kręcona przed City Cobra i że ich romans nie był specjalną tajemnicą)

(**Schwarzenegger nie tylko w tym potrafił wykiwać swojego konkurenta, legendarne już jest, jak wpuścił go w maliny z najgorszym filmem wszechczasów, czyli "Stop, bo mamusia strzela!")
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości