Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Ślub, a ateizm
#1
Witajcie!

Na forum trafiłem z wyszukiwarki google. Mam pytanie. Wraz ze swoją partnerką planujemy ślub i wesele, które ma odbyć się w przyszłym roku. Ja jestem ateistą, moja narzeczona jest wierząca, ale niepraktykująca oraz nie przeszkadza jej moje podejście do kościoła. Gdy jej rodzina dowiedziała się, że chcemy wziąć ślub cywilny to o mało nas nie wypędzili z domu. Zaczęło się obwinianie mnie, jako głównego prowodyra, jako tego złego, który zmusza ją by odeszła od boga. Dodam, że oboje podjęliśmy tę decyzję, natomiast po gadaniach jej rodziny ona sama zaczęła się wahać czy cywilny jest dobrym pomysłem. Jak to rozegrać? Może mieliście podobną sytuację? Kocham ją i chcę z nią przeżyć życie, ale ten moment wydaje się być kulminacyjnym.

Pozdrawiam


_________
Jestem jaki jestem.
Odpowiedz
#2
Na psychorodzinę raczej nie ma uniwersalnej rady. Jednak warto rozważyć możliwość wzięcia w kościele ślubu mieszanego - ja taki wziąłem z żoną i relacje z pobożną teściową mam wzorowe. W końcu ślub to instytucja społeczna, warto z rodziną się liczyć, o ile oczywiście jest w tej rodzinie jakieś minimum rozsądku.
Odpowiedz
#3
O, nie miałem pojęcia, że taki istnieje, muszę się doedukować, dziękuję za pomoc!
Jestem jaki jestem.
Odpowiedz
#4
Ferdynuar napisał(a): Witajcie!

Na forum trafiłem z wyszukiwarki google. Mam pytanie. Wraz ze swoją partnerką planujemy ślub i wesele, które ma odbyć się w przyszłym roku. Ja jestem ateistą, moja narzeczona jest wierząca, ale niepraktykująca oraz nie przeszkadza jej moje podejście do kościoła. Gdy jej rodzina dowiedziała się, że chcemy wziąć ślub cywilny to o mało nas nie wypędzili z domu. Zaczęło się obwinianie mnie, jako głównego prowodyra, jako tego złego, który zmusza ją by odeszła od boga. Dodam, że oboje podjęliśmy tę decyzję, natomiast po gadaniach jej rodziny ona sama zaczęła się wahać czy cywilny jest dobrym pomysłem. Jak to rozegrać?
To dokładnie jak z moim synem i synową.
Skończyło się na ślubie asystenckim i wszyscy zdrowi.
https://www.planowaniewesela.pl/warto_wi...iewierzaca
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#5
Ferdynuar
Ja z żoną najpierw brałem ślub cywilny, a kilka miesięcy później, tak jak ZaKotem, mieszany. Relacje z głęboko wierzącą teściową mam również bardzo dobre, więc możesz przyjąć, że system działa. Oczko
O Lord, bless this thy hand grenade, that with it thou mayest blow thy enemies to tiny bits in thy mercy.
Odpowiedz
#6
Pamiętaj, ze stroną wierzący musi zobowiązać się do wychowania dzieci w wierzę katolickiej. Kiedyś tak było, czy dzisiaj też?
Trzeba podważyć wszystko co da się podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, co podważyć się nie da. T.K.
Odpowiedz
#7
cyd napisał(a): Pamiętaj, ze stroną wierzący musi zobowiązać się do wychowania dzieci w wierzę katolickiej. Kiedyś tak było, czy dzisiaj też?
Twoje informacje są przestarzałe o ponad 50 lat.
Odpowiedz
#8
http://mateusz.pl/rodzina/as-mm.htm

Cytat:Obie strony przyrzekają, że wszystkie dzieci zrodzone z tego małżeństwa będą ochrzczone i wychowane w religii rzymsko–katolickiej. Strona katolicka przyrzeka, że pozostanie wierna wierze i praktykom Kościoła rzymsko–katolickiego oraz, że uczyni wszystko, by nie utracić wiary ani nie zobojętnieć w religijności. Strona, która notorycznie odstąpiła od wiary, zobowiązuje się, że nie będzie przeszkadzała współmałżonkowi w wykonywaniu praktyk religijnych, ani odwodziła drugiej strony od wiary. Niezmieniony pozostaje obowiązek pouczenia o celach i istotnych przymiotach małżeństwa, których nie może wykluczyć żadna ze stron

To jest nieaktualne? Od pięćdziesięciu lat?
Jeśli zabraknie ci argumentów - nazwij mnie kłamczynią i napisz, że łżę.
Odpowiedz
#9
To jest aktualne, tylko pierwsze zdanie jest fałszywe i świadczy o złej woli autora tego tekstu. Strona niewierząca nie deklaruje zamiaru wychowywania dzieci w wierze katolickiej, tylko nieprzeszkadzania w tym małżonkowi.

Szanując przekonania religijne narzeczonego/ej, zgodnie z własnym sumieniem
zobowiązuję się wobec świadków, że nie będę mu/jej przeszkadzał/a w zachowaniu wiary
i w wykonywaniu praktyk religijnych, a także w tym, by wszystkie nasze dzieci zostały
ochrzczone i wychowane w Kościele Katolickim. Nasze małżeństwo zostanie zawarte zgodnie
z przepisami Kościoła Katolickiego.


Jest dość gigantyczna różnica między robieniem czegoś a nieprzeszkadzaniem w robieniu tego drugiej osobie.
Odpowiedz
#10
Dla mnie nie ma żadnej różnicy. Skoro zgadzasz się na chrzest i inne obrzędy religijne własne dziecka oraz zgadzasz się, żeby wpojono mu wartości i zasady katolickie, to de facto wychowujesz dziecko zgodnie z zasadami KRK. Jesteś z boku i nie przeszkadzasz, nie wpajasz mu światopoglądu ateistycznego. Dziecko nie może być równocześnie wychowywane w duchu religijnym i niereligijnym, co najwyżej w szacunku dla tej niereligijnej strony.
Jeśli zabraknie ci argumentów - nazwij mnie kłamczynią i napisz, że łżę.
Odpowiedz
#11
znaLezczyni napisał(a): Jesteś z boku i nie przeszkadzasz, nie wpajasz mu światopoglądu ateistycznego.
Światopogląd ateistyczny, tak samo zresztą jak i każdy inny, wpaja się własnym przykładem, a nie filozoficznymi dysputami. Mnie nikt ateistycznego światopoglądu w dzieciństwie nie wpajał. Po prostu spotykałem ludzi wierzących i niewierzących i na podstawie ich życia stwierdziłem, że religia nikomu żadnego dobra nie przynosi.
Cytat: Dziecko nie może być równocześnie wychowywane w duchu religijnym i niereligijnym, co najwyżej w szacunku dla tej niereligijnej strony.
Dlaczego nie może? Jakie prawo tego zabrania? Oczywiście, jeśli dla kogoś "duch religijny" oznacza unikanie towarzystwa niewierzących, no to nie może, ale przecież ktoś o takim poglądzie nie zawarłby małżeństwa z ateistą Uśmiech

Jak większość polskich ateistów, byłem ochrzczony, chodziłem na katechezy dla dziecków i nawet miałem Jedyną Komunię Świętą. W ogóle mi to nie przeszkodziło w niewierze. W tym samym czasie, kiedy ja postanowiłem, że jestem już za duży na religię, moja najlepsza koleżanka wychowywana ateistyczne doszła do przeciwnego wniosku i kazała się ochrzcić. Nie ma żadnej różnicy między wychowywaniem katolickim a ateistycznym. Liczy się tylko różnica między wychowaniem w poszanowaniu własnych poglądów dziecka, a wychowywaniem swojego mentalnego klona.
Odpowiedz
#12
ZaKotem napisał(a):
cyd napisał(a):Pamiętaj, ze stroną wierzący musi zobowiązać się do wychowania dzieci w wierzę katolickiej. Kiedyś tak było, czy dzisiaj też?
Twoje informacje są przestarzałe o ponad 50 lat.
To możliwe. Moi rodzice brali taki ślub w roku 1960. To prawie 60 lat. Ale informacja mnie zaskakuje. To

KRK nie potrzebuje już wiernych?
Trzeba podważyć wszystko co da się podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, co podważyć się nie da. T.K.
Odpowiedz
#13
Nie no, tutaj Cyd i Znalezczyni mają rację. Zakotełowa jest zobowiązana przez KrK do wychowania dziecka w wierze, a Zakoteł do nieprzeszkadzania w tym.

znaLezczyni napisał(a): Dla mnie nie ma żadnej różnicy. Skoro zgadzasz się na chrzest i inne obrzędy religijne własne dziecka oraz zgadzasz się, żeby wpojono mu wartości i zasady katolickie, to de facto wychowujesz dziecko zgodnie z zasadami KRK. Jesteś z boku i nie przeszkadzasz, nie wpajasz mu światopoglądu ateistycznego. Dziecko nie może być równocześnie wychowywane w duchu religijnym i niereligijnym, co najwyżej w szacunku dla tej niereligijnej strony.

Racja. Ale to jest teoria, a w praktyce pod tym względem wszyscy są hipokrytami, którzy nie stosują się w praktyce do tego, do czego się zobowiązują.

Ja tam nie mam żadnego ślubu, ale moja Bejbe uważa się za katoliczkę i pragnie wychować dziecko w wierze, ale jak ona tego dopnie kiedy jednocześnie wyraża wsparcie dla obecnych protestów przeciwko zaostrzeniu aborcji - nie wiem Uśmiech W Polsce wiara to tylko na pokaz ceremonie, a nie zasady.

Tylko fasada jest katolicka. Mamy kraj ludzi żyjących jak ateiści.

To już ja prędzej wychowam dziecko po części w chrześcijaństwie - nauka o 7 grzechach głównych jest jedną z najlepszych rzeczy, które można wpoić dziecku - do tego dodać stoicyzm i epikureizm i powinien wyjść z tego ogarnięty człowiek.

cyd napisał(a): KRK nie potrzebuje już wiernych?

Potrzebuje, ale za mocno się poczuli idąc ramię w ramię z PiSem. Teraz ramię w ramię upadną wraz ze swoimi wpływami. Jaka to jest ironia, że największym wrogiem Kościoła i PiSu nie są żadne lewaki czy inne siły zewnętrzne tylko właśnie sam Kościół i PiS.
Odpowiedz
#14
cyd napisał(a): To możliwe. Moi rodzice brali taki ślub w roku 1960. To prawie 60 lat. Ale informacja mnie zaskakuje. To KRK nie potrzebuje już wiernych?
No właśnie potrzebuje i zauważył, że na skutek zbyt restrykcyjnych zasad małżeństw mieszanych wierni odchodzą, żeby sobie układać życie z niewiernymi na własnych zasadach. I cołaska na ślub i chrzest przepada Smutny W warunkach pluralizmu religia musi działać inaczej, niż w przypadku zespolenia z państwem lub sekciarstwa. W latach 60 większość biskupów to zauważyła, chociaż w Polsce jakoś z dużym opóźnieniem to zachodzi.
Odpowiedz
#15
ZnaLezczyni
Cytat:Dla mnie nie ma żadnej różnicy. Skoro zgadzasz się na chrzest i inne obrzędy religijne własne dziecka oraz zgadzasz się, żeby wpojono mu wartości i zasady katolickie, to de facto wychowujesz dziecko zgodnie z zasadami KRK. Jesteś z boku i nie przeszkadzasz, nie wpajasz mu światopoglądu ateistycznego. Dziecko nie może być równocześnie wychowywane w duchu religijnym i niereligijnym, co najwyżej w szacunku dla tej niereligijnej strony.
Wpajanie przekonań to nie jest wychowanie ale indoktrynacja. Wychowywanie nie polega na tym by dziecko do takich czy innych postaw lub wartości tresować, ale by własnym przykładem zachęcić do ich dobrowolnego przyjęcia*. Z tego też powodu nic nie stoi na przeszkodzie, by dziecko było wychowywane jednocześnie w duchu religijnym i niereligijnym. Zwłaszcza, że tym wychowaniem zajmują się przecież ludzie, którzy z własnej i nieprzymuszonej woli podjęli decyzję by spędzić ze sobą resztę życia – a zatem ludzie, którzy wzajemnie akceptują swoje indywidualne poziomy religijności/niereligijności.

*I właśnie dlatego wychowywanie jest tak cholernie trudne. Na szczęście nawet będąc najlepszym przykładem przykładu najgorszego ciągle można dziecko nauczyć czegoś dobrego. Oczko
O Lord, bless this thy hand grenade, that with it thou mayest blow thy enemies to tiny bits in thy mercy.
Odpowiedz
#16
Dwa Litry Wody napisał(a):ZnaLezczyni
Cytat:Dla mnie nie ma żadnej różnicy. Skoro zgadzasz się na chrzest i inne obrzędy religijne własne dziecka oraz zgadzasz się, żeby wpojono mu wartości i zasady katolickie, to de facto wychowujesz dziecko zgodnie z zasadami KRK. Jesteś z boku i nie przeszkadzasz, nie wpajasz mu światopoglądu ateistycznego. Dziecko nie może być równocześnie wychowywane w duchu religijnym i niereligijnym, co najwyżej w szacunku dla tej niereligijnej strony.
Wpajanie przekonań to nie jest wychowanie ale indoktrynacja. Wychowywanie nie polega na tym by dziecko do takich czy innych postaw lub wartości tresować, ale by własnym przykładem zachęcić do ich dobrowolnego przyjęcia*. Z tego też powodu nic nie stoi na przeszkodzie, by dziecko było wychowywane jednocześnie w duchu religijnym i niereligijnym. Zwłaszcza, że tym wychowaniem zajmują się przecież ludzie, którzy z własnej i nieprzymuszonej woli podjęli decyzję by spędzić ze sobą resztę życia – a zatem ludzie, którzy wzajemnie akceptują swoje indywidualne poziomy religijności/niereligijności.

*I właśnie dlatego wychowywanie jest tak cholernie trudne. Na szczęście nawet będąc najlepszym przykładem przykładu najgorszego ciągle można dziecko nauczyć czegoś dobrego. Oczko
W praktyce może to wyglądać bardzo różnie. Miłość wszystko zwycięża. Nawet małżeństwo  nie powinno jej zaszkodzić. Nawet mieszane. Nie da się jednocześnie w religijnym i niereligijnym.  Będzie mamałyga Oczko.
Myślę, że trzeba się na coś zdecydować. Doradzam w religijnym.  Będzie miał/a łatwiej w życiu.
Trzeba podważyć wszystko co da się podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, co podważyć się nie da. T.K.
Odpowiedz
#17
Cyd
Cytat:W praktyce może to wyglądać bardzo różnie. Miłość wszystko zwycięża. Nawet małżeństwo  nie powinno jej zaszkodzić. Nawet mieszane. Nie da się jednocześnie w religijnym i niereligijnym.  Będzie mamałyga
Ja z żoną (swoją, jakby ktoś pytał) małżeństwo mieszane przerabiam w praktyce od ponad piętnastu lat i jakoś nikt nie narzeka. Zadowolone są nawet nasze dzieci i teściowie. Więc chyba jednak nie jest tak strasznie, jakby się mogło wydawać.
Cytat:Myślę, że trzeba się na coś zdecydować. Doradzam w religijnym.  Będzie miał/a łatwiej w życiu.
A ja myślę, że łatwiej w życiu będzie miał przede wszystkim ten, kto zawierając małżeństwo wie na co i z kim się decyduje. Religii bym do tego nie mieszał.
O Lord, bless this thy hand grenade, that with it thou mayest blow thy enemies to tiny bits in thy mercy.
Odpowiedz
#18
Amen Uśmiech
Odpowiedz
#19
Dwa Litry Wody napisał(a):Cyd
Cytat:W praktyce może to wyglądać bardzo różnie. Miłość wszystko zwycięża. Nawet małżeństwo  nie powinno jej zaszkodzić. Nawet mieszane. Nie da się jednocześnie w religijnym i niereligijnym.  Będzie mamałyga
Ja z żoną (swoją, jakby ktoś pytał) małżeństwo mieszane przerabiam w praktyce od ponad piętnastu lat i jakoś nikt nie narzeka. Zadowolone są nawet nasze dzieci i teściowie. Więc chyba jednak nie jest tak strasznie, jakby się mogło wydawać.
Cytat:Myślę, że trzeba się na coś zdecydować. Doradzam w religijnym.  Będzie miał/a łatwiej w życiu.
A ja myślę, że łatwiej w życiu będzie miał przede wszystkim ten, kto zawierając małżeństwo wie na co i z kim się decyduje. Religii bym do tego nie mieszał.
Nie miałam na myśli życia małżeńskiego tylko życie w Polskim społeczeństwie. Ateista ma trochę trudniej. Chociaż ostatnie wydarzenia świadczą o dużych mentalnych zmianach. Jednak ministrem edukacji jest katolicki Ortodoks
Trzeba podważyć wszystko co da się podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, co podważyć się nie da. T.K.
Odpowiedz
#20
Cyd
Cytat:Nie miałam na myśli życia małżeńskiego tylko życie w Polskim społeczeństwie. Ateista ma trochę trudniej.
Jeśli ktoś swoim ateistycznym światopoglądem zamęcza wszystkich wokół, tak jak za pomocą swojego biblijnego fundamentalizmu robił to pewien zwolniony pracownik Ikei, to może i ma trudniej. Osobiście nie zauważyłem, by ze względu na ateizm żyło mi się gorzej, choć wśród mojej rodziny i znajomych nie brakuje ludzi religijnych.
O Lord, bless this thy hand grenade, that with it thou mayest blow thy enemies to tiny bits in thy mercy.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości