Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Jak zrobić konserwę z liberała
Gówno by zrozumieli. Przecież tego nie dałoby się oglądać poza hermetycznym kręgiem maniaków.

ZaKotem napisał(a): Gdyby aktorzy grający starożytnych Rzymian mówili łaciną, to byliby niezrozumiali i trzeba by i tak robić dubbing, więc łatwiej i praktyczniej zrobić od razu w języku producenta. Język, który jest niezrozumiały dla widza, ukrywa więcej informacji, niż przekazuje

Właśnie. To co ukrywa kolor cery? Czarnoskórzy mogą być tylko antybohaterami, czy co?
The Phillrond napisał(a):(...)W moim umyśle nadczłowiekiem jawi się ten, kogo nie gnębi strach przed  nieuniknionym i kto dąży do harmonijnego rozwoju ze świadomością stanu  rzeczy

“What warrior is it?”

“A lost soul who has finished his battles somewhere on this planet. A pitiful soul who could not find his way to the lofty realm where the Great Spirit awaits us all.”


.
Odpowiedz
Gawain napisał(a): Oj, nie bardzo. Ambicja i osiągnięcia to wynik talentu i samozaparcia. Większość odnoszących sukcesy w szkole jednostek to były maszynki napędzane ambicją rodziców i karami w razie niepowodzeń lub też talenty samorodne, którym wszystko przychodziło łatwo. I w jednym i w drugim przypadku ewentualny późniejszy sukces wynika li tylko ze... szczęścia i podejmowaniu wielu prób. Żyjemy w XXI wieku, gdzie znaczenie ma już tylko wkładany w przedsięwzięcia wysiłek, bo wzorce poganiacza niewolnika mają mierną skuteczność, co widać po tym jak kończą prymusi.

Talent i samozaparcie umożliwiają sukces. Najpierw jednak musi pojawić się wiedza, w jaki sposób ten sukces osiągnąć i wiara w to, że jest to możliwe. Ani pierwszego ani drugiego nie uzyskasz bez wzorców które to pokazują. Jak Jasio będzie znał tylko same osoby, które siedzą na zasiłku i piją to w życiu mu do głowy nie przyjdzie, że można inaczej. W Polsce nawet jak najbliższa rodzina i otoczenie nie ma żadnego potencjału kulturowego to w pewnym zakresie może spotkać się z nim w szkole. W Stanach jest tak jak pisałem w poprzednim poście.

Cytat:Zakładając, że ma normalne, przeciętne warunki intelektualne i środowiskowe? W bibliotece.

A skąd Jasiu ma wpaść na pomysł, że do biblioteki w ogóle warto iść? I nie mówimy o osobach mających przeciętne warunki środowiskowe tylko o takich, które tych warunków nie mają.

To o czym piszesz to już jest etap w którym ktoś wie, że można się z "tego" wyrwać, chce się z "tego" wyrwać i zaczyna szukać na to sposobu.

Cytat:Zależy w czym. Akurat rzemieślnicy i artyści trafiają się u nich nadzwyczaj utalentowani. Edyta Górniak uczyła się w szkole o profilu... ogrodniczo-pszczelarskim. Trafiają się.

Ale przecież zarówno artyści jak i rzemieślnicy wśród cygnaów przyjmują wzorce, które są akceptowane wewnątrz ich kultury. A Górniak nie pochodzi z hermetycznej rodziny romskiej. Znajdź mi cygańskiego prawnika wychowanego na typowych barakach.



Cytat:A najbardziej dziedziczny to jest tam poziom IQ, odbiegający od normy na tyle, że już graniczy z poziomem upośledzenia umysłowego. Oazy biedy to oazy głupoty.

Nie sądzę aby IQ w tych środowiskach było aż tak niskie aby większość nie była w stanie ogarnąć podstawowych prac umożliwiających życie skromne ale na jakimś podstawowym poziomie. Z tą głupotą wiem o czym piszesz ale ta głupota ma podłoże nie intelektualne a właśnie kulturowe oraz środowiskowe (notoryczne chlanie nie wpływa dobrze na komórki mózgowe)


Cytat:Pozorne różnice. W euroamerykańskich realiach liczy się głównie pamięciówka, testy i standaryzacja. I różnorodność form zaządzania jest taka jak i w Europie, bo każdy stan rządzi się sam i szkolnictwo celuje w to czego oczekują uczelnie z Ivy League. Fakty są takie, że Europejczyk w Ameryce ma takie same szanse jak Amerykanin w Europie, bo i nauczana wiedza i formy przekazu są komplementarne.

Tylko, że jak pisałem do lumberjacka jak w USA mieszkasz w kiepskiej dzielnicy to idziesz do kiepskiej szkoły podstawowej i spotykasz wyłącznie osoby w identycznej sytuacji jak Ty uczone przez kiepskich nauczycieli, którzy też nie załapali się do dobrej szkoły. U nas wciąż w szkołach jest mieszanie klas społecznych. I dzieci patologii mogą obserwować wzorce u dzieci z klasy średniej. W druga stronę też to działa - choć zazwyczaj kończy się co najwyżej jakimiś durnymi wyskokami okresu dojrzewania i kiepskim hip-hopem a nie tym, że syn lekarza zostaje osiedlowym żulem.

Cytat:Bo już samo pójście na studia jest efektem posiadania lepszego aparatu poznawczego i nieco bardziej skomplikowanego postrzegania rzeczywistości. Nawet normiki na studiach muszą mieć cokolwiek wiedzy, albo umiejętności lania wody, bo naprawdę wielkich kretynów studia przerosną.

Zgoda. Ale przez samą atmosferę studiów wzmacniane są w dalszym stopniu wzorce charakterystyczne typowe raczej dla wyższego kapitału kulturowego niż te typowe dla kultury plebejskiej. I jak oczywiście spotkasz kretyna po studiach oraz murarza, który w wolnym czasie komponuje sobie sonety i udziela się na literackich blogach to uśredniając jednak jestem pewien, że zauważysz wyraźny związek pomiędzy kapitałem kulturowym a wykształceniem.

Cytat:A odwracając pytanie, to skąd ten pierwszy co żył inaczej, wziął ten wzór?

Ewolucyjnie wzory powoli się zmieniały same z siebie. Ale bardzo powoli. Zauważ ile czasu minęło od wynalezienia prostej włóczni do skonstruowania łuku. Technologia przecież była - wzorców brakowało. I jak przyspieszył rozwój, gdy wzorce zaczęły się mieszać.

Cytat:A najczęściej spotka nudnego tłuka bez polotu, bo jak mówi przysłowie "kto nic nie umie ten uczy". Ewentualnie spotka grupę rówieśniczą, w której dominującą rolę odgrywa problem pt. "jak tu się napierdolić".

Nie sądzę. Co najwyżej do takiej grupy chętniej się przyłączy. Ale z innymi wzorcami będzie miał jednak kontakt.

Cytat:No nie zdarza się, bo w USA nie ma podwójnych ławek. Była chryja ze ściąganiem w naukach "science" i se od tamtej pory separują dzieci, tylko przy projektach sadzając w grupach. Dziani rodzice posyłają do prywatnych czy renomowanych szkół (jak u nas) a same szkoły segregują dzieci na "poziomy" tak manewrując aby najzdolniejsi nie nudzili się z baranami, a Brayanek nie rozpierdalał zaawansowanej lekcji chemii pytaniami co to jest NaCl i czy jest to w szczepionkach i PięćGie. U nas brakuje takiego podejścia, masowo marnuje się talenty, znosi patolskie zachowania Brajanków i Jessic zamiast dawać wilcze bilety, uczy ściągać i promuje miernoty, mierne, bierne i wierne. Amerykanie mają pewno tylu debili co i my, ale mają też doliny krzemowe, prywatne firmy kosmiczne, firmy o dochodzie równym PKB co mniejszych krajów i możliwości wzbogacania się na transparentnych zasadach. I za dwie dekady kretynów co prawda nie ubędzie, ale w USiech będzie się żyło lepiej niż teraz a u nas to się okaże.

System USA z jednej strony faktycznie nastawiony jest na promowanie talentów - i to daje im, że mają doliny krzemowe. Z drugiej strony brak wysiłków włożonych w wyciąganie Brajanków i Jessic za uszy powoduje że mają obok dolin krzemowych co jakiś czas tłumy na ulicach które rozpierdalają co popadnie. A zważywszy na to, że Ci zdolni będą produkować procesory a Brajanki będą produkować głównie kolejne Brajanki to problemy te będą się wyłącznie nasilać.
"Wkrótce Europa przekona się, i to boleśnie, co to są polskie fobie, psychozy oraz historyczne bóle fantomowe"
Odpowiedz
Cytat:Do XVIII wieku łacina była stosowana powszechnie w Europie jako język komunikacji międzynarodowej, nauki, kultury i sztuki. W Polsce była językiem urzędowym do rozbiorów. Liturgię Kościoła katolickiego sprawowano niemal wyłącznie po łacinie aż do Soboru Watykańskiego II[2].

Współcześnie nadal stosuje się łacinę, chociaż w ograniczonym zakresie, w wielu dziedzinach nauki. W języku łacińskim wydawane są liczne publikacje, funkcjonuje również łacińskojęzyczna Wikipedia[3]. Terminologia naukowa i techniczna zazwyczaj tworzona jest na bazie łaciny. Łacina jest używana w mediach i kulturze masowej. Podczas prezydencji Finlandii (w latach 1996 i 2006) oficjalne dokumenty Unii Europejskiej były publikowane po łacinie. Pozostaje też językiem urzędowym Państwa Watykańskiego[4].

Znajomość łaciny uważana jest za niezbędną w poznawaniu historii europejskiego dziedzictwa kulturowego, sięgającego korzeniami antyku. Chociaż jest to w większości antyk grecki, znamy go za pośrednictwem Rzymian, którzy wykazali zdolności i wolę, by przyswoić we własnej mowie osiągnięcia Greków, a później prześcignąć mistrzów. Na owych osiągnięciach opiera się łacińska tradycja w literaturze i nauce, prawie i religii – sięgająca poprzez średniowiecze i renesans do XVIII wieku, a niekiedy aż do współczesności. Według Leibniza łacina była jedyną mową, która przekroczyła granice czasu i przestrzeni (lingua universalis et durabilis ad posteritatem). Umożliwia bowiem kontakt z mistrzami przeszłości, wstęp do ponadczasowej res publica litterarum. W języku tym tworzyli przecież między innymi Cyceron, Tacyt, Hieronim, Augustyn, Einhard, Tomasz z Akwinu, Dante, Petrarka, Erazm, Luter, Kopernik, Kepler oraz Newton[5].

Wśród językoznawców nie ma zgody, czy łacina jest językiem żywym, martwym czy też wegetującym. Co prawda nie jest już językiem ojczystym dla nikogo, więc nie podlega zmianom we fleksji i słownictwie, typowym dla języków żywych, lecz jej znajomość nie wygasła. Naucza się jej w szkołach i uczelniach na całym świecie. Regulowana jest przez Papieską Akademię Języka Łacińskiego, która poszerza zakres słownictwa na potrzeby dokumentów wydawanych przez Stolicę Apostolską[6].

Fleksja, składnia i słownictwo łacińskie wywarły znaczący wpływ na rozwój wszystkich europejskich języków wernakularnych, w tym języka polskiego. Z dialektów, którymi mówiono w prowincjach Imperium Rzymskiego, wykształciły się języki romańskie[7]. Łacina żyje we współczesnych językach, a jej uchwytny rdzeń tkwi nie tylko w starych, powszechnie znanych wyrazach typu „matura” (od maturare – dorastać) i „uniwersytet” (od universitas – powszechność, uniwersalność), ale również w neologizmach, jak choćby „digitalny” (od digitus – palec), „dyskurs” (od discursus – bieganina) czy „globalizacja” (od globus – kula). Kryje się też często w wyrazach z pozoru rdzennie polskich, takich jak „cmentarz” (od coemeterium – z gr. κοιμητήριον, miejsce spoczynku) czy „kościół” (od castellum – twierdza

Byś się zdziwił ile w polskim jest zapożyczeń z samej łaciny a pośrednio z francuskiego i angielskiego. Jak znasz angielski czy inny hiszpański to już na wstępie kumasz co trzecie słowo. Fakt, większość narodu by nie skorzystała, bo po polsku dobrze nie potrafi, ale ogarnięty człowiek?
Sebastian Flak
Odpowiedz
lumberjack napisał(a): Ok, niech będzie, że tak... chociaż na studiach poznałem też naprawdę konkretnych ułomów, a na budowach naprawdę konkretnych, ogarniętych i bardziej zaradnych życiowo ludzi ode mnie.
A ja poznałem księdza, który nie miał kochanki. Wiesz, jak działa statystyka? Oczywiście, że durnych magistrów jest na pęczki. I mądrych ludzi po zawodówce. Najprawdopodobniej i jedni, i drudzy wynieśli z domu rodzinnego wartości tak mocne, że środowisko szkolne ich nie zmieniło. W niektórych zmienia, w innych nie. Jeśli terapia daje 30% szans na wyleczenie, to myślisz, że nie należy jej stosować i lepiej żeby chory był dalej chory, niż żeby miał szansę?

Cytat:Tak szczerze to jestem mizantropem i mam wyjebane. Każdy jest kowalem swojego losu. Kto chce ten się wybije, a kto chce ten się stoczy. Jednego sytuacja w domu zdeprymuje, a innego ta sama sytuacja zmotywuje.
Każdy jest kowalem swojego losu, ale jeden dostaje kuźnię w spadku po ojcu kowalu i sprawdzonych dostawców żelaza, a inny próbuje coś kuć na kamieniu z siarkowego gówna, które jakiś oszust sprzedał mu jako surowiec. Więc nie żartuj, że jakość tych losów, jakie wykują, zależy tylko od wkładu ich pracy. W przypadku żadnego produktu tak nie jest, czemu los miałby być wyjątkiem?

Cytat:Antyklerykały mówią, że jak ktoś wyznaje religię, to na pewno głupi, bo wybiera drogę ciemnoty , dogmatów i zabobonów.

Wykształciuchy mówią, że jak ktoś wyznaje pisizm, to na pewno głupi, nie po studiach, bez obycia z kulturą wyższą, zapewne jakiś robol po zawodówce.

Widzę między tymi dwoma postawami podobieństwo.
Takie twierdzenia są zbyt kategoryczne i dlatego fałszywe. Natomiast można wykazać istnienie statystycznej korelacji między religijnością a ciemnotą (chociaż to może trudne, bo jak obiektywnie mierzy się religijność i ciemnotę?) albo między brakiem wykształcenia i pisizmem (co akurat jest łatwe i mierzalne).
Cytat:Ty też chyba czegoś nie rozumiesz. Ludzie są za PiSem, bo 500+. Chuj ich obchodzą poglądy pisowskie, chcą tylko kasę.
Banalnie łatwo wykazać, że to twierdzenie jest fałszywe. Lewica też obiecywała kasę dla ludu i pies z kulawą nogą na nią głosował, a nie lud. O ile w 2015 tak można było jeszcze tłumaczyć popularność PiS, to już nie w 2019, kiedy już każda partia obiecywała, że 500+ nie tylko zostawi, ale rozszerzy. Dla 500+ można było równie dobrze głosować na PSL lub PO, ale żaden przepływ rzekomo łasego na kasę elektoratu nie nastąpił. Ludzie głosują na PiS, bo cieszy ich pisowskie napierdalanie w elity. A cieszy ich napierdalanie w elity, bo sami nie widzą szans na to, aby ich dzieci stały się częścią tych elit. A nie widzą szansy, bo próg wejścia stał się za wysoki w porównaniu z Peerelem. Przy wszystkich wadach ancien regime'u jednak naprawdę zapewniał on awans społeczny i nie było niczym nadzwyczajnym, że chirurg albo architekt wychował się w chacie krytej strzechą. Problem w tym, że tę bodaj jedyną zaletę socjalizmu utożsamiono z samym socjalizmem i zbalcerowiczeni liberałowie z wielkim oburzem każdą formę opiekuńczego działania państwa odrzucali jako "socjalizm". No to teraz se mają, i mi ich może nie szkoda, tylko że ja też se mam i szkoda mi mnie.
Odpowiedz
DziadBorowy napisał(a): Talent i samozaparcie umożliwiają sukces. Najpierw jednak musi pojawić się wiedza, w jaki sposób ten sukces osiągnąć i wiara w to, że jest to możliwe. Ani pierwszego ani drugiego nie uzyskasz bez wzorców które to pokazują.

No a jak pojawiali się Pierwsi, Którzy Żyli Inaczej? Ano robili coś na zasadzie analizy otoczenia i podejmowaniu prób zachowania się inaczej niż wszyscy dookoła. Tutaj nie potrzeba wzorców tylko jako takiej inteligencji i nonkonformizmu.

Cytat: Jak Jasio będzie znał tylko same osoby, które siedzą na zasiłku i piją to w życiu mu do głowy nie przyjdzie, że można inaczej.

To znam co najmniej dwóch takich Jasiów, którym przyszło i fakt, pochodzenia z biednych i patolskich rodzin sprawiał, że elita w najlepszym razie traktowała ich jak powietrze albo się z nich śmiała. Jeden skończył studia, drugi został murarzem. Raczej nie naoglądał się jeden z drugim jak koledzy uczą się z rodzicami czy tego jak się rozwiązuje problemy wśród ludzi wykształconych.

Cytat:W Polsce nawet jak najbliższa rodzina i otoczenie nie ma żadnego potencjału kulturowego to w pewnym zakresie może spotkać się z nim w szkole.

Dawno w szkole nie byłeś. Zawsze byłem skrzywiony i czytałem z lubością na przykład pamiętniki Paska, ale większość nie kumała fraszek, a Pan Tadeusz we fragmentach to była czarna magia. I zasadniczo 3/4 czasu na obywanie się z kapitałem kulturowym wywoływało efekt niczym rozrzucanie podkładek pod gwoździe na ulice, bo nikt w tym nie tylko kapitału nie widział, ale nawet nie chciało mu się schylić i przyjrzeć co to jest.


Cytat:A skąd Jasiu ma wpaść na pomysł, że do biblioteki w ogóle warto iść? I nie mówimy o osobach mających przeciętne warunki środowiskowe tylko o takich, które tych warunków nie mają.

Nawet jak nie mają to mam po sąsiedzku, patoli, którzy mieszkali w mojej rodzinnej miejscowości przez lata na tej samej działce co GOK i biblioteka. Podejrzewam, że nikt z nich nigdy w środku nie był. Bo niby po co?

Cytat:To o czym piszesz to już jest etap w którym ktoś wie, że można się z "tego" wyrwać, chce się z "tego" wyrwać  i zaczyna szukać na to sposobu.

No a większość ludzi czyta poradniki ekonomiczne i podręczniki do szybkiej nauki, czy może beletrystykę? Próg wejścia na rynek kapitału kulturowego zaczyna się nie od "Drogi do Wolności" tylko od "Jak Wojtek został Strażakiem" i potem się z reguły idzie dalej, z ciekawości i tak jakby mimowolnie albo na zasadzie fascynacji, albo na zasadzie ucieczki od chujowizny. I to jest punkt zwrotny. Badania mówią, że 70% Polaków to analfabeci, wniosek jest taki, że blisko 3/4 ludności polski nie opanowało podstawowego aparatu pozwalającego na zagłębienie się w owoce kapitału kulturowego. Pytanie brzmi, dlaczego? Ano dlatego, że większość jest po prostu masakrycznie wprost głupia. Niemożność opanowania umiejętności, którą władać może spokojnie kilkulatek świadczy o tym, że ten kapitał jest dla ich rozumienia rzeczywistości niedostępny.

Cytat:Ale przecież zarówno artyści jak i rzemieślnicy wśród cygnaów przyjmują wzorce, które są akceptowane wewnątrz ich kultury. A Górniak nie pochodzi z hermetycznej rodziny romskiej.  Znajdź mi cygańskiego prawnika wychowanego na typowych barakach.

Znalazłem Pedagoga, ale czy on z baraków nie wiem. Takimi rzeczami mało kto się chwali a jeszcze mniej osób obnosi się z pochodzeniem.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Jacek_Milewski_(pedagog)

Jest kilku prawników nazwiskiem "Cygan", ale życiorysami się nie chwalą.



Cytat:Nie sądzę aby IQ w tych środowiskach było aż tak niskie aby większość nie była w stanie ogarnąć podstawowych prac umożliwiających życie skromne ale na jakimś podstawowym poziomie.

Ależ tu mowa o upośledzeniu psychicznym a nie motorycznym. Są w stanie zamiatać, wykładać kostkę rąbać drwa, tylko to jest praca, nisko płatna i niezbyt przyjemna, więc się nie podejmują, bo po co? Mają za co żyć.

Cytat: Z tą głupotą wiem o czym piszesz ale ta głupota ma podłoże nie intelektualne a właśnie kulturowe oraz środowiskowe (notoryczne chlanie nie wpływa dobrze na komórki mózgowe)

Notoryczne chlanie przez całe pokolenia sprawia, że FAS w tych mordach widoczny jest z daleka. I niestety alkohol w ciąży sprawia, że nawet jak geny średnie to fenotyp zjebany a IQ chomika.

Cytat:Tylko, że jak pisałem do lumberjacka jak w USA mieszkasz w kiepskiej dzielnicy to idziesz do kiepskiej szkoły podstawowej i spotykasz wyłącznie osoby w identycznej sytuacji jak Ty uczone przez kiepskich nauczycieli, którzy też nie załapali się do dobrej szkoły.  U nas wciąż w szkołach jest mieszanie klas społecznych. I dzieci patologii mogą obserwować wzorce u dzieci z klasy średniej. W druga stronę też to działa - choć zazwyczaj kończy się co najwyżej jakimiś durnymi wyskokami okresu dojrzewania i kiepskim hip-hopem a nie tym, że syn lekarza zostaje osiedlowym żulem.


Tak samo Bill Gates też nie został mieszkańcem Karton City i nie skończył pod mostem, mimo, że studiów bidak nie zrobił. Ciężko zostać inteligentnym żulem z bogatej rodziny. O wiele łatwiej z klasy średniej czy patoli. I zamożność ma tu znaczenie o wiele większe. A największe mają cechy danej osoby. Jak się zastanowić to wysoki poziom agresji może mieć większy wpływ na chujowość życia niż niskie IQ. Głupich i potulnych społeczeństwo przygarnia i znajduje dla nich zajęcie, głupich i agresywnych i tu i za oceanem wywala na margines.

Cytat:Zgoda. Ale przez samą atmosferę studiów wzmacniane są  w dalszym stopniu wzorce charakterystyczne typowe raczej dla wyższego kapitału kulturowego niż te typowe dla kultury plebejskiej.

Tylko czym jest u licha kultura plebejska i ta wyższa? Ze źródeł mamy głównie zachowaną kulturę wysoką, bo była spisana, ale czas działania etnografów pokazuje, że ta prosta, ludowa była niekiedy kunsztowna i całkiem dowcipna czy inteligentna ustępując jedynie wielością środków tej wyższej. Poza tym jakieś rozgraniczenie by się przydało. Mnie się wydaje, że ta atmosfera to po prostu wynik zebrania się osób o inteligencji powyżej średniej w jednym miejscu, co powoduje generowanie atmosfery kulturowej akceptacji różnorodnych idei.
Sebastian Flak
Odpowiedz
Gawain napisał(a): No a jak pojawiali się Pierwsi, Którzy Żyli Inaczej? Ano robili coś na zasadzie analizy otoczenia i podejmowaniu prób zachowania się inaczej niż wszyscy dookoła. Tutaj nie potrzeba wzorców tylko jako takiej inteligencji i nonkonformizmu.

Jak często pojawiał się pierwszy który żył inaczej? Przecież większość prawdziwie samodzielnych prób zachowania innego niż wszyscy siłą rzeczy spali na panewce. Co innego gdy podejmujący te próby się wzoruje. I jak np do stwierdzenia co trzeba zrobić wystarczy TV czy internet to już do uwierzenia, że "ja też to mogę zrobić" przydaje się jakiś wzorzec.



Cytat:To znam co najmniej dwóch takich Jasiów, którym przyszło i fakt, pochodzenia z biednych i patolskich rodzin sprawiał, że elita w najlepszym razie traktowała ich jak powietrze albo się z nich śmiała. Jeden skończył studia, drugi został murarzem. Raczej nie naoglądał się jeden z drugim jak koledzy uczą się z rodzicami czy tego jak się rozwiązuje problemy wśród ludzi wykształconych.

Zamiast wymieniać przypadki tym, którym się udało zastanów się nad tymi co dalej tkwią w czym tkwią. Coś jednak musiało pchnąć tych dwóch Jasiów do tego aby się z tego wyrwać. Obstawiam, że to była faktycznie obserwacja otoczenia ale nie próba zachowania się inaczej niż wszyscy ale zachowywania się tak jak ci, którym się udaje.


Cytat:Dawno w szkole nie byłeś. Zawsze byłem skrzywiony i czytałem z lubością na przykład pamiętniki Paska, ale większość nie kumała fraszek, a Pan Tadeusz we fragmentach to była czarna magia. I zasadniczo 3/4 czasu na obywanie się z kapitałem kulturowym wywoływało efekt niczym rozrzucanie podkładek pod gwoździe na ulice, bo nikt w tym nie tylko kapitału nie widział, ale nawet nie chciało mu się schylić i przyjrzeć co to jest.

Kapitał kulturowy to coś znacznie szerszego niż fraszki i Pan Tadeusz. Ale nawet jeżeli sprowadzimy do to wyłącznie literatury, sztuki etc to sam przyznajesz, że w szkole bez problemu można się z tym spotkać. A to, że nie każdy będzie chciał sięgnąć to już inna sprawa. Niemniej jednak Jasiu, dla który z domu zna wyłącznie pijackie przyśpiewki w rytm przebojów Martyniuka może spotkać się tam z czymś bardziej ambitnym.


Cytat:Nawet jak nie mają to mam po sąsiedzku, patoli, którzy mieszkali w mojej rodzinnej miejscowości przez lata na tej samej działce co GOK i biblioteka. Podejrzewam, że nikt z nich nigdy w środku nie był. Bo niby po co?

No właśnie po co? Przecież to Ty pisałeś, że dzieciak takich meneli może sobie iść do bibilioteki i tam szukać natchnienia w szukaniu ścieżki do sukcesu w życiu Oczko


Cytat:No a większość ludzi czyta poradniki ekonomiczne i podręczniki do szybkiej nauki, czy może beletrystykę? Próg wejścia na rynek kapitału kulturowego zaczyna się nie od "Drogi do Wolności" tylko od "Jak Wojtek został Strażakiem" i potem się z reguły idzie dalej, z ciekawości i tak jakby mimowolnie albo na zasadzie fascynacji, albo na zasadzie ucieczki od chujowizny. I to jest punkt zwrotny

Oczywiście, że tak. Ale przecież jak w otoczeniu nikt Jasiowi nie pokaże "Jak Wojtek został Strażakiem" to on sam po to raczej nie sięgnie.


Cytat:. Badania mówią, że 70% Polaków to analfabeci, wniosek jest taki, że blisko 3/4 ludności polski nie opanowało podstawowego aparatu pozwalającego na zagłębienie się w owoce kapitału kulturowego. Pytanie brzmi, dlaczego? Ano dlatego, że większość jest po prostu masakrycznie wprost głupia. Niemożność opanowania umiejętności, którą władać może spokojnie kilkulatek świadczy o tym, że ten kapitał jest dla ich rozumienia rzeczywistości niedostępny.


Ale przecież tu zależność jest taka, że oni są głupi bo "nie czytają" a nie, że są zbyt głupi aby "czytać".


Cytat:Znalazłem Pedagoga, ale czy on z baraków nie wiem. Takimi rzeczami mało kto się chwali a jeszcze mniej osób obnosi się z pochodzeniem.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Jacek_Milewski_(pedagog)

Jest kilku prawników nazwiskiem "Cygan", ale życiorysami się nie chwalą.

No ok jak będziesz szukał to pewnie znajdziesz. Chodziło mi o to, że to grupa bardzo hermetyczna i zdecydowana większość z nich powtarza dokładnie te wzorce, które prezentowali rodzice.

Cytat:Ależ tu mowa o upośledzeniu psychicznym a nie motorycznym. Są w stanie zamiatać, wykładać kostkę rąbać drwa, tylko to jest praca, nisko płatna i niezbyt przyjemna, więc się nie podejmują, bo po co? Mają za co żyć.

No to przecież właśnie o tym piszę. Jak Jasio widzi, że w domu wszyscy gówno robią i mają za co żyć, jak widzi to samo w swoim otoczeniu to nie będzie miał tego dyskomfortu psychicznego, który spowoduje refleksję, że on chce inaczej.


Cytat:Notoryczne chlanie przez całe pokolenia sprawia, że FAS w tych mordach widoczny jest z daleka. I niestety alkohol w ciąży sprawia, że nawet jak geny średnie to fenotyp zjebany a IQ chomika.

Bez przesady. Jest sporo dobrze płatnych robót do których nie potrzeba dużego IQ - może być i takie na poziomie chomika.


Cytat:Tak samo Bill Gates też nie został mieszkańcem Karton City i nie skończył pod mostem, mimo, że studiów bidak nie zrobił. Ciężko zostać inteligentnym żulem z bogatej rodziny. O wiele łatwiej z klasy średniej czy patoli. I zamożność ma tu znaczenie o wiele większe. A największe mają cechy danej osoby. Jak się zastanowić to wysoki poziom agresji może mieć większy wpływ na chujowość życia niż niskie IQ. Głupich i potulnych społeczeństwo przygarnia i znajduje dla nich zajęcie, głupich i agresywnych i tu i za oceanem wywala na margines.

Ale ja nie o tym. Chodzi mi o to, ze w USA pochodzenie, rasa a nawet miejsce zamieszkania wpływa na realne perspektywy dalszego rozwoju dużo bardziej niż w Polsce. Zdolny dzieciak z biednej murzyńskiej dzielnicy ma o wiele dłuższą drogę na studnia niż zdolny biały dzieciak z dobrej dzielnicy na przedmieściach. Tu czynnikiem ograniczającym jest środowisko i ten pierwszy może być tak samo zdolny, tak samo ciężko pracować ale i tak osiągnie wyniki w testach gorsze niż ten drugi bo już na starcie trafi do gorszej szkoły. Ktoś to zauważył i wprowadził te nieszczęsne parytety na studiach. Ale one przecież nie sprawią, że na studia dostanie się czarny głąb zamiast białego geniusza.

Inna sprawa, że jako rozwiązanie systemowe średnio się to sprawdzi, bo co najwyżej doprowadzi do drenażu czarnych dzielnic z tych zdolniejszych jednostek. Jakbym miał coś im podpowiedzieć to zaproponowałbym im jednak szkolnictwo podstawowe na wzór tego fińskiego. A potem w szkołach średnich i wyższych niech skupiają się na najzdolniejszych.



Cytat:Tylko czym jest u licha kultura plebejska i ta wyższa? Ze źródeł mamy głównie zachowaną kulturę wysoką, bo była spisana, ale czas działania etnografów pokazuje, że ta prosta, ludowa była niekiedy kunsztowna i całkiem dowcipna czy inteligentna ustępując jedynie wielością środków tej wyższej.Poza tym jakieś rozgraniczenie by się przydało.

Nie potrafię podać definicji rozgraniczających. Ale jak porównam Martyniuka i takie przykładowo Laboratorium Pieśni to nie mam problemu z wrzuceniem ich do określonego worka.

Cytat: Mnie się wydaje, że ta atmosfera to po prostu wynik zebrania się osób o inteligencji powyżej średniej w jednym miejscu, co powoduje generowanie atmosfery kulturowej akceptacji różnorodnych idei.

No i dlatego właśnie studia jednak wzbogacają.
"Wkrótce Europa przekona się, i to boleśnie, co to są polskie fobie, psychozy oraz historyczne bóle fantomowe"
Odpowiedz
Gawain napisał(a): Umieść kibola wśród samych homoseksualistów i też zwiotczeje.
Intrygująca koncepcja, warta rozważenia.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
Tak jak ci?

[Obrazek: download.jpg]

Aczkolwiek w takim towarzystwie kibol szybko zrobiłby się niezwykle tolerancyjny.
Odpowiedz
Otóż to.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
Iselin napisał(a): I bardzo prawdopodobne jest, że ta osoba napotkała w życiu jakieś inne wzorce niż w domu rodzinnym i dlatego wie, że można żyć inaczej. A napotkała je zapewne właśnie dzięki temu, że wyszła z domu do szkoły i poznała ludzi, którzy żyją inaczej oraz nauczyła się rzeczy, których nie miała okazji poznać w domu. Można się śmiać z polskiej szkoły, ale ona rzeczywiście demokratyczną instytucją w porównaniu z amerykańską, a dla dzieci bez kapitału kulturowego w domu często jedyną szansą, żeby się czegoś nauczyć.

Jak dla mnie to szkoła nie rozwija potencjału tylko tłamsi go. Ile ja czasu bezcennego i życia zmarnowałem na naukę rzeczy, których totalnie nie lubiłem i których teraz nie pamiętam...

DziadBorowy napisał(a): Sugeruję, że w polskiej kulawej i mającej braki ale wciąż bardzo egalitarnej szkole dzieciak ma szanse spotkać chociażby ciekawego nauczyciela, który zainteresuje go jakimś tematem, naprowadzi na to, że da się inaczej niż to co widzi w domu. Czy nawet wejść w grupę rówieśniczą, która prezentuje inne wzorce zachowań.
W USA gdzie jak mieszkasz w kiepskiej dzielnicy to po prostu idziesz do kiepskiej szkoły i dusisz się w sosie własnego środowiska szanse na to są dużo mniejsze. Tam nie do pomyślenia jest aby syn chirurga siedział w ławce z synem osiedlowego patusa - u nas może się to zdarzyć i się zdarza.

Kojarzysz kawałek "Patointeligencja"? O patologicznych bananowcach, którzy wszystko dostają od rodziców? Co się stanie kiedy syn osiedlowego patusa usiądzie w ławce z patointeligentnym synem chirurga? Niby w czym tu jest wartość i gdzie ten kapitał kulturowy? Uśmiech

kmat napisał(a): No i tak to wygląda.

To co jest nie tak z tymi Angolami. Kurna, w bonobo się bawią czy ki chuj?

kmat napisał(a): Empatia nie ma tu nic do rzeczy. Patologia ma tę przypadłość, że się reprodukuje, tym skuteczniej im mniej się jej zapobiega. A im jej więcej tym chujowiej, także dla normalsów.

Może i tak, ale co jej zapobiega? Szkoła przekazująca kapitał kulturowy? To chyba w UK właśnie najwcześniej zaczyna się w szkołach edukację seksualną, naukę o antykoncepcji itd. i to paradoksalnie tam właśnie ludzie się rżną na lewo i prawo bez kondonów i mnożą się step i halfsiblingi.

Gawain napisał(a): Kapitał kulturowy łatwo się zdobywa i jego roli bym nie przeceniał, pływamy w oceanie kultury przecież a z własnej woli nikt nie czyta dziś książek, nie ogląda na yt wartościowych kanałów a takie Discovery Channel czy TVP Historia mają jakieś promile oglądalności. Warunkiem korzystania ze zdobyczy kultury jest posiadanie mózgu i jego aktywne wykorzystywanie. Dlatego większość, choćby miała warunki jak pomidor w szklarni, będzie miała Trudne Sprawy a nie Klan.

W punkt.

DziadBorowy napisał(a): Tylko, że jak pisałem do lumberjacka jak w USA mieszkasz w kiepskiej dzielnicy to idziesz do kiepskiej szkoły podstawowej i spotykasz wyłącznie osoby w identycznej sytuacji jak Ty uczone przez kiepskich nauczycieli, którzy też nie załapali się do dobrej szkoły. U nas wciąż w szkołach jest mieszanie klas społecznych. I dzieci patologii mogą obserwować wzorce u dzieci z klasy średniej. W druga stronę też to działa - choć zazwyczaj kończy się co najwyżej jakimiś durnymi wyskokami okresu dojrzewania i kiepskim hip-hopem a nie tym, że syn lekarza zostaje osiedlowym żulem.

Byłem w podstawówce w klasie, w której pełno było dzieciaków z bogatych rodzin. To miały takie wzorce, że jak nie masz markowych ciuchów, butów etc., to nie jesteś fajny. Takie bogate rozwydrzone bachory, które myślą, że wszystko mogą. Nie wiem co tam od nich można czerpać za wzorce. Później byłem w edukacyjnie kiepskim, sportowym LO, pełnym patodresiarzy i co - i chuj - jakoś wyszłem żem na człowieka.

DziadBorowy napisał(a): Ewolucyjnie wzory powoli się zmieniały same z siebie. Ale bardzo powoli. Zauważ ile czasu minęło od wynalezienia prostej włóczni do skonstruowania łuku. Technologia przecież była - wzorców brakowało. I jak przyspieszył rozwój, gdy wzorce zaczęły się mieszać.

No i patus właśnie sam z siebie też potrafi wyjść z patologii. Jeśli tylko chce.

ZaKotem napisał(a): A ja poznałem księdza, który nie miał kochanki.

A to pedał pewnie. Albo jakiś pedozboczuch.

ZaKotem napisał(a): Oczywiście, że durnych magistrów jest na pęczki. I mądrych ludzi po zawodówce. Najprawdopodobniej i jedni, i drudzy wynieśli z domu rodzinnego wartości tak mocne, że środowisko szkolne ich nie zmieniło. W niektórych zmienia, w innych nie. Jeśli terapia daje 30% szans na wyleczenie, to myślisz, że nie należy jej stosować i lepiej żeby chory był dalej chory, niż żeby miał szansę?

Jasne, że lepiej ją stosować.

ZaKotem napisał(a): Każdy jest kowalem swojego losu, ale jeden dostaje kuźnię w spadku po ojcu kowalu i sprawdzonych dostawców żelaza, a inny próbuje coś kuć na kamieniu z siarkowego gówna, które jakiś oszust sprzedał mu jako surowiec. Więc nie żartuj, że jakość tych losów, jakie wykują, zależy tylko od wkładu ich pracy. W przypadku żadnego produktu tak nie jest, czemu los miałby być wyjątkiem?

Ale nie twierdziłem nigdzie, że zależy wyłącznie od wkładu pracy. W ogóle nie pisałem nigdzie o wkładzie pracy. Chodzi mi o charakter, światopogląd i aksjologię - niektórzy są tacy, że porażki i nieszczęścia ich motywują, a innych to samo wpędzi w niszczycielską depresję.

DziadBorowy napisał(a): Chodzi mi o to, ze w USA pochodzenie, rasa a nawet miejsce zamieszkania wpływa na realne perspektywy dalszego rozwoju dużo bardziej niż w Polsce. Zdolny dzieciak z biednej murzyńskiej dzielnicy ma o wiele dłuższą drogę na studnia niż zdolny biały dzieciak z dobrej dzielnicy na przedmieściach.

Najgorzej ma zdolny żółty dzieciak z dobrej dzielnicy na przedmieściach. Choćby był zajebisty w takiej czy innej dziedzinie, to na studia się nie dostanie, bo musi zrobić miejsce czarnym Smutny Wychodzi na to, że jak pochodzisz z pracowitej i chętnej do nauki rasy, to rasiści cię udupią. Czynnikiem ograniczającym jest zbyt dobre środowisko i zbyt dobry kapitał kulturowy wzięty od rodziców Smutny

DziadBorowy napisał(a): Ale one przecież nie sprawią, że na studia dostanie się czarny głąb zamiast białego geniusza.

Ale sprawią, że pracowity inteligentny żółtek się nie dostanie.

DziadBorowy napisał(a): Nie potrafię podać definicji rozgraniczających. Ale jak porównam Martyniuka i takie przykładowo Laboratorium Pieśni to nie mam problemu z wrzuceniem ich do określonego worka.

Martyniuka to niby nikt nie słucha, ale jak się już cała elita o wysokim kapitale kulturowym na jakimś weselichu najebie to wszyscy tańcujo i śpiewajo.
---
Kochaj sztukę, której się nauczyłeś, i w niej znajdź spokój.
Marek Aureliusz
Odpowiedz
lumberjack napisał(a): To co jest nie tak z tymi Angolami. Kurna, w bonobo się bawią czy ki chuj?
Na moje kombinacja niskich, kiepsko ściągalnych alimentów oraz wysokich benefitów. Matkę stać na bombelka, ojca stać na manie w dupie.
lumberjack napisał(a): Może i tak, ale co jej zapobiega?
Polska jakoś radzi sobie z tym lepiej od Anglosasów. Może warto przeanalizować różnice w podejściu.
lumberjack napisał(a): Kojarzysz kawałek "Patointeligencja"? O patologicznych bananowcach, którzy wszystko dostają od rodziców? Co się stanie kiedy syn osiedlowego patusa usiądzie w ławce z patointeligentnym synem chirurga? Niby w czym tu jest wartość i gdzie ten kapitał kulturowy?
Raczej bym się zastanowił co będzie jeśli siądzie z synem bibliotekarki.
lumberjack napisał(a): Najgorzej ma zdolny żółty dzieciak z dobrej dzielnicy na przedmieściach.
To jest akurat czysta chujnia. Na legalu wprowadzono se numerus clausus.
lumberjack napisał(a): Choćby był zajebisty w takiej czy innej dziedzinie, to na studia się nie dostanie, bo musi zrobić miejsce czarnym
Nie. Aby zrobić miejsce białym. Realnie to biali sobie skompensowali kosztem żółtych to co odstąpili czarnym.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
DziadBorowy napisał(a): Jak często pojawiał się pierwszy który żył inaczej? Przecież większość prawdziwie samodzielnych prób zachowania innego niż wszyscy siłą rzeczy spali na panewce.


No właśnie nie bardzo w to wierzę. W głowach ludzi istnieje ów konformizm normatywny, ale jego działanie na osobnika siedzi w głowie także. Jeżeli jest motywacja do zmian to postępowanie się zmieni, otoczenie też się zmieni. Sęk w tym, że strach przed próbami i zmianą jest z reguły większy niż ewentualna abstrakcyjna korzyść.

Cytat:Co innego gdy podejmujący te próby się wzoruje. I jak np do stwierdzenia co trzeba zrobić wystarczy TV czy internet to już do uwierzenia, że "ja też to mogę zrobić" przydaje się jakiś wzorzec.

No tak, od tego mamy bohaterów kulturowych i opowieści o randze mitów. Mój promotor wymyślił mi na temat licka: "Ideę tożsamości w świecie Greckim". Po dłuższym zastanowieniu wyszło mi, że cała wielkość starożytnej Grecji wykluła się z tego w co wierzyli i jakie opowieści ukuły kanon ich podstawowych zachowań. I właśnie z przewagi przekory nad pokorą Herkulesowe czyny się biorą Oczko



Cytat:Zamiast wymieniać przypadki tym, którym się udało zastanów się nad tymi co dalej tkwią w czym tkwią. Coś jednak musiało pchnąć tych dwóch Jasiów do tego aby się z tego wyrwać. Obstawiam, że to była faktycznie obserwacja otoczenia ale nie próba zachowania się inaczej niż wszyscy ale zachowywania się tak  jak ci, którym się udaje.

Mnie się wydaje, że raczej fakt, że byli ulepieni z innej gliny i siedząc w patustanie odczuwali dogłębną inność od reszty otoczenia. Konflikt za konfliktem wypychał ich z orbity patusów i mając łby na karkach po prostu się dostosowali do normy.


Cytat:Kapitał kulturowy to coś znacznie szerszego niż fraszki i Pan Tadeusz.  Ale nawet jeżeli sprowadzimy do to wyłącznie literatury, sztuki etc to sam przyznajesz, że w szkole bez problemu można się z tym spotkać. A to, że nie każdy będzie chciał sięgnąć to już inna sprawa. Niemniej jednak Jasiu, dla który z domu zna wyłącznie pijackie przyśpiewki w rytm przebojów Martyniuka może spotkać się tam z czymś bardziej ambitnym.

I jeżeli sam jest na poziomie "majteczek w kropeczki, u sialala", to widząc Pana Tadeusza zedrze zeń banderolę, a słysząc o Szopenie wyciągnie kieliszki.

Cytat:No właśnie po co? Przecież to Ty pisałeś, że dzieciak takich meneli może sobie iść do bibilioteki i tam szukać natchnienia w szukaniu ścieżki do sukcesu w życiu Oczko

O ile posiada normalne warunki intelektualne, co zaznaczyłem. Problem polega na tym, że patologia to nie są zachowania wynikające z woli osobnika, tylko z tego, że jest debilem. Debil zaś prawdopodobnie spłodzi debila a miłość do używek zdegeneruje i tak kiepski materiał genetyczny. Były badania nad przestępczością w różnych rejonach miast i się okazało, że w niektórych miejscach od bez mała kilku stuleci najwięcej patoli jest w tych samych miejscach. Czary? Nie, po prostu podobne przyciąga podobne.

Cytat:Oczywiście, że tak. Ale przecież jak w otoczeniu nikt Jasiowi nie pokaże "Jak Wojtek został Strażakiem" to on sam po to raczej nie sięgnie.

Szkoła zaś pokazuje i się często okazuje, że obok "Na Jagody" czy "Plastusiowego Pamiętnika" to jedyne dzieło po jakie sięgnęli Jasiowie. Bo czytanie jest trudne i nieprzyjemne jak się nie umie składać efektywnie składać literek.

Cytat:Ale przecież tu zależność jest taka, że oni są głupi bo "nie czytają" a nie, że są zbyt głupi aby "czytać".

No właśnie są zbyt głupi by zrozumieć coś z tego kapitału kulturowego, bo przerastają ich najprostsze czynności konieczne do zgłębiania kapitału kulturowego. Jak kilkunastoletni człowiek nie umie sprawnie sylabizować, albo nie rozumie tekstu, to praktycznie cały kapitał kulturowy jest "psu na budę".

Cytat:No ok jak będziesz szukał to pewnie znajdziesz. Chodziło mi  o to, że to grupa bardzo hermetyczna i zdecydowana większość  z nich powtarza dokładnie te wzorce, które prezentowali rodzice.

No bo są podobni do rodziców. Musi być coś w człowieku odmiennego od grupy, aby z tej grupy wyleciał. Jak pasuje do grupy to w niej zostanie.

Cytat:No to przecież właśnie o tym piszę. Jak Jasio  widzi, że w domu wszyscy gówno robią i mają za co żyć, jak widzi to samo w swoim otoczeniu to nie będzie miał tego dyskomfortu psychicznego, który spowoduje refleksję, że on chce inaczej.

A jak będzie miał dyskomfort i będzie podobnie rozwinięty jak rodzice to pójdzie do roboty czy może pójdzie kraść, wymuszać albo się puszczać?

Cytat:Bez przesady. Jest sporo dobrze płatnych robót do których nie potrzeba dużego IQ - może być i takie na poziomie chomika.

I są z reguły męczące i wymagają regularności. Jaki pracodawca będzie trzymał zachlanego, tępego obiboka? PGR? Spółki Skarbu Państwa?

Cytat:Ale ja nie o tym. Chodzi mi o to, ze w USA pochodzenie, rasa a nawet miejsce zamieszkania wpływa na realne perspektywy dalszego rozwoju dużo bardziej niż w Polsce. Zdolny dzieciak z biednej murzyńskiej dzielnicy ma o wiele dłuższą drogę na studnia niż zdolny biały  dzieciak z dobrej dzielnicy na przedmieściach. Tu czynnikiem ograniczającym jest środowisko i ten pierwszy może być tak samo zdolny, tak samo ciężko pracować ale i tak osiągnie wyniki w testach gorsze niż ten drugi bo już na starcie trafi do gorszej szkoły.

No ale tu działa proces sprzężeń zwrotnych. Jednooki wśród ślepców jest królem.

Cytat:Ktoś to zauważył i wprowadził te nieszczęsne parytety na studiach. Ale one przecież nie sprawią, że na studia dostanie się czarny głąb  zamiast białego geniusza.

Sprawiają za to, że gorsi są wstawiani w miejsce lepszych co jest po prostu durne, bo zaniża poziom.

Cytat:Inna sprawa, że jako rozwiązanie systemowe średnio się to sprawdzi, bo co najwyżej doprowadzi do drenażu czarnych dzielnic z tych zdolniejszych jednostek. Jakbym miał coś im podpowiedzieć to zaproponowałbym im jednak szkolnictwo podstawowe na wzór tego fińskiego. A potem w szkołach średnich i wyższych niech skupiają się na najzdolniejszych.

Zgoda.

Cytat:Nie potrafię podać definicji rozgraniczających. Ale jak porównam Martyniuka i takie przykładowo Laboratorium Pieśni to nie mam problemu z wrzuceniem ich  do określonego worka.

Przy czym disco-polo to pociotek italo-disco, bękarta przyśpiewek anglosasów i włoskich serenad, tradycji kulturowych sporo starszych od słowiańskich. Kultura jest jak ciasto i to wcale niekoniecznie tort. Stratygrafia dokonań i wartości jest kompletnie poplątana.
Sebastian Flak
Odpowiedz


Jordan Peterson występuje z anegdotką odnośnie zakazu słowa "flipchart", bo mogło by urażać... Filipińczyków. Ciekawi mnie czy to zaiste prawdą jest.
Sebastian Flak
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości