Ankieta: Czy zamierzasz się zaszczepić na koronawirusa.
Nie posiadasz uprawnień, aby oddać głos w tej ankiecie.
Tak. Jak tylko będzie możliwość.
69.57%
16 69.57%
Nie wiem. Poczekam trochę i będę obserwował przebieg szczepień.
21.74%
5 21.74%
Nie zamierzam się szczepić.
8.70%
2 8.70%
Razem 23 głosów 100%
*) odpowiedź wybrana przez Ciebie [Wyniki ankiety]

Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
COVID. Bezpieczeństwo szczepionki.
#21
Iselin napisał(a):
Sofeicz napisał(a): Pytaj antywacków, bo raczej w fachowej literaturze nic nie znajdziesz.
Czyli kolejna legenda. Czytałam, że razem z Francją, Rosją i Węgrami jesteśmy w czołówce, jeśli chodzi o nieufność do tej szczepionki. Ciekawe, jak będzie wyglądała odporność zbiorowa przy takim podejściu...
Ja tam się zaszczepię (bo już się kwalifikuję do pierwszej grupy) i mam w dupie całą resztę. Darwinizm w działaniu.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#22
zefciu napisał(a):
DziadBorowy napisał(a): Z drugiej strony jeżeli ta synycytyna jest składową budowy białek wirusa to równie dobrze naturalne przeciwciała powstałe w skutek choroby tak samo mogą ją blokować, a z tego co się orientuję raczej nie ma badań na temat wpływu przechorowania covida na płodność.
A co z wpływem przejścia ciąży na przyszłą płodność? Jeśli kobieta jest w stanie „zaszczepić się przeciwko łożysku”, to również zwykła ciąża powinna taki efekt wywoływać i to skuteczniej, niż SARS-CoV-2, czy szczepionka przeciwko SARS-CoV-2, które są do łożyska tylko podobne.


Tu nie chodzi o przeciwciała skierowane przeciw samej synycytynie ale o to, że skoro białka koronawirusa ją zawierają to teoretycznie przeciwciała przeciw tym białkom mogą traktować synycytynę tak jak białka wirusa. Czyli antygeny na to białko covid blokowałyby również mimochodem synycytynę - chociaż sama synycytyna nie jest traktowana przez ogranizm jako zagrożenie. Sama synycytyna nie powoduje powstawania przeciwciał.


Jednak autor jasno zaznacza, że na ten moment nie ma żadnych wskazań aby tak miało być a jedynie wyraża obawy, że z dokumentacji nie wynika aby ten aspekt był zbadany. To jest bardzo istotne. Bo to info już krąży po sieci - przeklejane bez większego zrozumienia i faktycznie antywacki mogą zrobić z tego info, że "szczepionka może powodować bezpłodność" - co jest jednak sporym nadużyciem w świetle tej informacji.
Nie dajcie sobie wmówić mediom, że wsadzanie widelca do kontaktu jest niebezpieczne. Przecież z powodu grypy umiera znacznie więcej osób.  


Odpowiedz
#23
DziadBorowy napisał(a): Jednak  autor jasno zaznacza, że na ten moment nie ma żadnych wskazań aby tak miało być a jedynie wyraża obawy, że z dokumentacji nie wynika aby ten aspekt był zbadany. To jest bardzo istotne. Bo to info już krąży po sieci - przeklejane bez większego zrozumienia i faktycznie antywacki mogą zrobić z tego info, że "szczepionka może powodować bezpłodność" - co jest jednak sporym nadużyciem w świetle tej informacji.
Ciekawe, jak sobie ktoś wyobraża zbadanie tego aspektu (a ludzie na COVID umierają jak najbardziej realnie).
Przecież efekty 'płodnościowe' mogą się ujawnić dopiero po latach, a nie po kilku miesiącach III fazy klinicznej.
Antywacki zawsze sobie coś wymyślą, rtęć, reptalian - to jest wiedzoodporny stan umysłu.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#24
Sofeicz napisał(a): Ciekawe, jak sobie ktoś wyobraża zbadanie tego aspektu
Normalnie – bierzemy serum osoby po szczepionce i patrzymy, czy zawiera przeciwciała wiążące się z synycytyną.
Cytat:Przecież efekty 'płodnościowe' mogą się ujawnić dopiero po latach, a nie po kilku miesiącach III fazy klinicznej.
No nie. Te efekty, które są podejrzewane w zacytowanym przez Dziada tekście ujawnić się muszą od razu.
Cytat:Antywacki zawsze sobie coś wymyślą
To niech sobie wymyślają. Ważne, żeby nie było rzeczywistych, uzasadnionych zagrożeń.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
#25
Syncytyny a nie synycytyny Uśmiech
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#26
zefciu napisał(a): No nie. Te efekty, które są podejrzewane w zacytowanym przez Dziada tekście ujawnić się muszą od razu.

Pod warunkiem, że kobieta jest w ciąży. Może to być też powikłanie rzadkie - występujące tylko u niektórych osób, np. z rzadką mutacją wpływająca na pracę układu odpornościowego.
Ale i w przypadku "normalnych" szczepionek rzeczy takie wychodzą najczęściej (co nie znaczy, że często) w IV fazie - czyli monitoringu szczepionki po wprowadzeniu na rynek.


Sofeicz napisał(a): Syncytyny a nie synycytyny Uśmiech


Szczerze mówiąc nie wiem jaka jest oficjalna polska nazwa - nie znalazłem. W orginale jest Syncytin-1 co chyba tłumaczy się jako syncytyna - ale pewności nie mam Oczko Jak zwał tak zwał - wiadomo o co chodzi.
Nie dajcie sobie wmówić mediom, że wsadzanie widelca do kontaktu jest niebezpieczne. Przecież z powodu grypy umiera znacznie więcej osób.  


Odpowiedz
#27
DziadBorowy napisał(a): Pod warunkiem, że kobieta jest w ciąży. Może to być też powikłanie rzadkie - występujące tylko u niektórych osób, np. z rzadką mutacją wpływająca na pracę układu odpornościowego.
Ale i w przypadku "normalnych" szczepionek rzeczy takie wychodzą najczęściej (co nie znaczy, że często) w IV fazie - czyli monitoringu szczepionki po wprowadzeniu na rynek.
Stąd tylu sprytnych, którzy zaszczepią się, ale najpierw poczekają parę lat, jak inni zareagowali Oczko
- Myślałem, że ty nie znasz lęku.
- Mylisz się. Lęku nie zna tylko głupiec.
- A co robi wojownik, kiedy czuje strach?
- Pokonuje go. To jest w każdej bitwie nasz pierwszy martwy wróg.
Odpowiedz
#28
Iselin napisał(a): Stąd tylu sprytnych, którzy zaszczepią się, ale najpierw poczekają parę lat, jak inni zareagowali Oczko


Tylko, że po kilku latach ciężko faktycznie powiązać powikłania ze szczepionką. Na pewno, tak jak pisałem znajdzie się wielu, co to "paliło od 40 lat i nic im nie było a jak się zaszczepili to raka płuc dostali".

Natomiast odczekanie jakiegoś czasu może mieć sens w przypadku obawy nie tyle przed powikłaniami długoterminowymi a powikłaniami rzadkimi.
Przynajmniej sens pozorny - bo jeżeli powikłanie jest bardzo rzadkie to dużo większe ryzyko niesie jednak sam covid.
Nie dajcie sobie wmówić mediom, że wsadzanie widelca do kontaktu jest niebezpieczne. Przecież z powodu grypy umiera znacznie więcej osób.  


Odpowiedz
#29
DziadBorowy napisał(a): Przynajmniej sens pozorny - bo jeżeli powikłanie jest bardzo rzadkie to dużo większe ryzyko niesie jednak sam covid.
Na przykład uszkodzenie różnych narządów wewnętrznych. Nie wiem, czy szczepionkom łatwo będzie to przebić.
- Myślałem, że ty nie znasz lęku.
- Mylisz się. Lęku nie zna tylko głupiec.
- A co robi wojownik, kiedy czuje strach?
- Pokonuje go. To jest w każdej bitwie nasz pierwszy martwy wróg.
Odpowiedz
#30
DziadBorowy napisał(a): Pod warunkiem, że kobieta jest w ciąży.
Albo że zbadamy od razu, czy występują przeciwciała z powinowactwem do syncytyny. W każdym razie nie będzie tak, że kobieta teraz jest płodna, a za kilka lat nagle „wyskoczy” długofalowy efekt.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
#31
No tak, faktycznie można by wprowadzić tą syncytynę sztucznie np u kobiet po okresie menopauzy, gdzie ryzyka niepłodności już nie ma i obserwować co się dzieje. I faktycznie nie jest to coś co będzie w ukryciu i ujawni się za dwa trzy lata, choć tak może wyglądać dla kogoś kto po tym okresie zacznie starać się o dziecko.


I tak przyszła mi jeszcze jedna kwestia jaką sporo osób porusza. Nawet ludzie, którzy ogólnie ufają szczepionkom i chętnie by się również tutaj zaszczepili wyrażają obawy, czy obecny rząd jest w stanie tą akcję przeprowadzić sprawnie.I nie chodzi nawet o to w jakim tempie da się zaszczepić a o poprawność samego szczepienia - odpowiednie przechowywanie szczepionki itp. Aby się potem nie okazało, że przyjęło się szczepionkę, która nie daje odporności lub wręcz jest szkodliwa dlatego, że np nie była tranportowania w odpowiedniej temperaturze.
Ponieważ ten rząd przez 9 miesięcy epidemii nie potrafił zrobić nawet sprawnego i wiarygodnego systemu raportowania o liczbie nowych zakażeń sam te obawy akurat podzielam. Szykuje się operacja znacznie bardziej skomplikowana niż sasinowe wybory korespondecyjne - a jak z wyborami było nie muszę chyba przypominać. A pomysły aby w procesie szczepień wykorzystać chociażby WOT wcale mnie nie uspokajają.
Nie dajcie sobie wmówić mediom, że wsadzanie widelca do kontaktu jest niebezpieczne. Przecież z powodu grypy umiera znacznie więcej osób.  


Odpowiedz
#32
Od samego czytania o tej logistyce głowa pęka.
- Myślałem, że ty nie znasz lęku.
- Mylisz się. Lęku nie zna tylko głupiec.
- A co robi wojownik, kiedy czuje strach?
- Pokonuje go. To jest w każdej bitwie nasz pierwszy martwy wróg.
Odpowiedz
#33
https://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/...#s=BoxMMt1

Trochę o szczepionkach w tym o tych słynnych efektach długotrwałych

Cytat:Idźmy dalej, jak można pisać o "niewielkiej grupie osób, które poddano obserwacji", skoro w badaniach trzeciej fazy Pfizer przetestował 43 tys. ludzi, a Moderna 30 tys.? Żeby wszystko było klarowne, pokażmy skalę. Pierwsza faza badań klinicznych - i to są przede wszystkim badania bezpieczeństwa - obejmuje kilkadziesiąt osób. Druga - kilkaset osób. Trzecia - kilka tysięcy. Tu jest kilkadziesiąt tysięcy. To ma być "niewielka grupa osób"?

Źródło: https://www.statnews.com/2020/11/18/pfiz...-fda-data/

Kompletnie nie rozumiem też zarzutu dotyczącego długotrwałej możliwości powikłań. Wyjaśnię autorom listu: szczepionki to nie leki, bada się je w inny sposób. W przypadku szczepionek mówimy o czymś takim jak niepożądany odczyn poszczepienny. Przekładając z medycznego na polski: to okres, w którym może dojść do ewentualnych powikłań. Ten okres w przypadku wszystkich szczepionek, za wyjątkiem szczepionki przeciwgruźliczej BCG, wynosi cztery tygodnie. Dlaczego akurat cztery? Bo tyle właśnie reaguje nasz układ odpornościowy. Pierwsze 2-3 tyg. nasz układ odpornościowy wykazuje pewną bezwładność, ale po tym czasie atakuje wprowadzony patogen z największą siłą, jaką może wytworzyć, żeby spacyfikować go tak szybko, jak to tylko będzie możliwe.

Autorzy listu piszą, że "aby w pełni ocenić skuteczność szczepionki i możliwość powikłań, potrzebny jest okres co najmniej kilku lat rzetelnych badań". To kolejna bzdura. Niech którykolwiek z nich spróbuje w jakikolwiek sposób znaleźć związek przyczynowo-skutkowy pomiędzy szczepieniem a zjawiskiem niepożądanym, które wydarzyło się pięć lat później. To niewykonalne, ponieważ po drodze mamy miliony różnych oddziaływań na pacjenta. Co innego w przypadku leków, tutaj może wystąpić potencjalna kumulacja dawki i tzw. toksyczność przewlekła, dlatego badania nad ich bezpieczeństwem i skutecznością potrafią trwać całe lata.

Pojawia się również zarzut o skuteczność szczepionek przeciwko SARS-CoV-2. Tak, pytanie o okres protekcji poszczepiennej jest kluczowe, jednak gdyby okazało się, że poziom przeciwciał wytworzony w wyniku szczepień zanika zbyt szybko, to szczepionka nigdy nie przeszłaby weryfikacji międzynarodowych agencji lekowych. Poza tym, szczepionki oprócz odpowiedzi humoralnej, czyli zależnej od przeciwciał, indukują też najczęściej odpowiedź komórkową, która jest długotrwała, ale w warunkach ambulatoryjnych czy nawet laboratoryjnych daleko trudniej mierzalna. Nad tą kwestią, jak się domyślam, autorzy listu nawet się nie pochylili.

Coś mi tu z tymi efektami długofalowymi śmierdziało i jak się okazuje słusznie.
Nie dajcie sobie wmówić mediom, że wsadzanie widelca do kontaktu jest niebezpieczne. Przecież z powodu grypy umiera znacznie więcej osób.  


Odpowiedz
#34
W #18 i 23 napisałem dokładnie to samo.
Jaki to ja genialny jestem Uśmiech
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#35
DziadBorowy napisał(a): I tak przyszła mi jeszcze jedna kwestia jaką sporo osób porusza. Nawet ludzie, którzy ogólnie ufają szczepionkom i chętnie by się również tutaj zaszczepili wyrażają obawy, czy obecny rząd jest w stanie tą akcję przeprowadzić sprawnie.I nie chodzi nawet o to w jakim tempie da się zaszczepić a o poprawność samego szczepienia - odpowiednie przechowywanie szczepionki itp. Aby się potem nie okazało, że przyjęło się szczepionkę, która nie daje odporności lub wręcz jest szkodliwa dlatego, że np nie była tranportowania w odpowiedniej temperaturze.
Ponieważ ten rząd przez 9 miesięcy epidemii nie potrafił zrobić nawet sprawnego i wiarygodnego systemu raportowania o liczbie nowych zakażeń sam te obawy akurat podzielam.  Szykuje się operacja znacznie bardziej skomplikowana niż sasinowe wybory korespondecyjne - a jak z wyborami było nie muszę chyba przypominać. A pomysły aby w procesie szczepień wykorzystać chociażby WOT wcale mnie nie uspokajają.

A ile szczepionek potrzebuje tego -80? Bo coś mi się o uszy obiło, że to tylko te od pfizera...
Sebastian Flak
Odpowiedz
#36
Mnie się obiło o uszy, że te inne mają mniejsze wymagania, ale też jest to bardzo niska temperatura, poza tym mają niższą skuteczność.
- Myślałem, że ty nie znasz lęku.
- Mylisz się. Lęku nie zna tylko głupiec.
- A co robi wojownik, kiedy czuje strach?
- Pokonuje go. To jest w każdej bitwie nasz pierwszy martwy wróg.
Odpowiedz
#37
https://www.medonet.pl/koronawirus/koron...11419.html

Zestawienie danych o szczepionkach. Moderna -20, Pfizer - 80, Oksford, zwykła lodówka, przy 70% skuteczności, ale gdzie indziej piszą, że wzrasta do 90% po zróżnicowaniu ilosci 1 i 2 dawki. Ogólnie badania trwają w 165 ośrodkach, więc logistyka nie musi tu być kluczowa.
Sebastian Flak
Odpowiedz
#38
Wygląda nieźle.
- Myślałem, że ty nie znasz lęku.
- Mylisz się. Lęku nie zna tylko głupiec.
- A co robi wojownik, kiedy czuje strach?
- Pokonuje go. To jest w każdej bitwie nasz pierwszy martwy wróg.
Odpowiedz
#39
A dodatkowo każda z tych trzech szczepionek bazuje na innym modus operandi.
Pfizer - mRNA
Astra Zeneca/Oxford - modyfikowany wektor adenowirusa szympansiego
Moderna - nanocząski lipidowe mRNA

Awacki muszą wysilić mózgownicę, żeby zakwestionować wszystkie.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#40
Antywacki nic nie muszą wysilać. Już mają na talerzu podane brednie, że "szczepionka może zmienić genom, który zostanie przekazany innym pokoleniom". No i jakiś koleś na youtube zrobił filmik w którym czyta ulotkę dołączoną do szczepionki a oni podniecają się przeciwskazaniami do szczepienia kobiet w ciąży oraz osób które aktualnie na coś chorują i mają gorączkę. Do tego te słynne długoterminowe skutki uboczne. I pozamiatane.
Nie dajcie sobie wmówić mediom, że wsadzanie widelca do kontaktu jest niebezpieczne. Przecież z powodu grypy umiera znacznie więcej osób.  


Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości