To forum używa ciasteczek.
To forum używa ciasteczek do przechowywania informacji o Twoim zalogowaniu jeśli jesteś zarejestrowanym użytkownikiem, albo o ostatniej wizycie jeśli nie jesteś. Ciasteczka są małymi plikami tekstowymi przechowywanymi na Twoim komputerze; ciasteczka ustawiane przez to forum mogą być wykorzystywane wyłącznie przez nie i nie stanowią zagrożenia bezpieczeństwa. Ciasteczka na tym forum śledzą również przeczytane przez Ciebie tematy i kiedy ostatnio je odwiedzałeś/odwiedzałaś. Proszę, potwierdź czy chcesz pozwolić na przechowywanie ciasteczek.

Niezależnie od Twojego wyboru, na Twoim komputerze zostanie ustawione ciasteczko aby nie wyświetlać Ci ponownie tego pytania. Będziesz mógł/mogła zmienić swój wybór w dowolnym momencie używając linka w stopce strony.

Ocena wątku:
  • 1 głosów - średnia: 5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Co jest grzechem, życie w komunizmie czy kopanie komunistów?
#41
dammy napisał(a): W 2008 roku najbardziej rozpowszechnionymi systemami operacyjnymi na smartfony były symbian i BlackBerry OS. Pamiętam dobrze gdyż już wtedy pracowałem w branży telekomunikacyjnej. IOS wprawdzie istniał, ale to jeszcze nie to co rok czy dwa lata później. Windows Mobile był dość niszowy i w zasadzie telefony na nim produkowało głównie HTC oraz różne firmy produkujące serię Omnia. Niemniej 2009 roku powstał Samsung Omnia HD już na symbianie. Dwa lata później (2010 rok) Windows Mobile przestał istnieć, zastąpiony przez Windows Phone. W 2010 roku kojarzę tylko 3 tel. na nim. LG Optimus 7, HTC HD2 i jeszcze jakiś amerykański z wysuwaną klawiaturą, ale nazwy nie pamiętam. W Europie był b. niszowy. Dopiero w 2011 roku Nokia wypuściła pierwszą Lumię, a HTC kolejne dwa tel. na Windows Phone.
Rzeczywiście trochę przeceniłem rolę iOS i Windowsa na rynku mobilnym wtedy. Jednakże faktem pozostaje, że cała konkurencja Androida była własnościowa. Android wyróżniał się właśnie oparciem o open-source. Czy to powód jego sukcesu, nie wiem. Cieszę się jednak, że to on „wygrał”, choć szkoda, że jego obecna opensource’owość jest taka na pół gwizdka.
Tress byłaby doskonałą filozofką. W istocie, Tress odkryła już, że filozofia nie jest tak wartościowa, jak jej się wcześniej wydawało. Coś, co większości wielkich filozofów zajmuje przynajmniej trzy dekady.

— Brandon Sanderson
Odpowiedz
#42
zefciu napisał(a): Cieszę się jednak, że to on „wygrał”, choć szkoda, że jego obecna opensource’owość jest taka na pół gwizdka.
Ale jak to w skali globalnej sobie wyobrażasz?
Doprowadziło by to do totalnej defragmentacji i chaosu.
95% użytkowników chce po prostu, żeby toto działało i żeby sobie instalować apki.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#43
Sofeicz napisał(a): Ale jak to w skali globalnej sobie wyobrażasz?
Tak jak teraz, tylko że google apps i desktopy też są open-source.
Cytat:Doprowadziło by to do totalnej defragmentacji i chaosu.
Myślę, że miałeś na myśli fragmentację, ale nie wiem czemu by miało.
Cytat:95% użytkowników chce po prostu, żeby toto działało i żeby sobie instalować apki.
Ubuntu po prostu działa i można sobie instalować apki.
Tress byłaby doskonałą filozofką. W istocie, Tress odkryła już, że filozofia nie jest tak wartościowa, jak jej się wcześniej wydawało. Coś, co większości wielkich filozofów zajmuje przynajmniej trzy dekady.

— Brandon Sanderson
Odpowiedz
#44
Rodica napisał(a): Prawa patentowe chroniące interesy wielkich korporacji tworzą rządy. To samo jest z lekami, nowoczesne leki są bardzo drogie, a na tańsze zamienniki trzeba czekać całymi latami.

Prawo patentowe jest pochodną prawa własności. Gdyby nie ono, żadnej firmie farmaceutycznej nie opłacałoby się inwestować miliony w wymyślanie nowych leków. Koszy produkcji może są na końcu śmiesznie niskie, ale dzięki badaniom, testom i kontrolom te leki w ogóle powstały. Patent jest więc prostym mechanizmem, dzięki któremu innowacyjność pozostaje opłacalna. Inaczej jedynym opłacalnym zajęciem byłaby kradzież cudzych pomysłów. Other's people ideas.

Cytat:Nie chciałam cie urazić, ale jeśli chodzi o informacje jak wygląda rzeczywistość rynkowa naprawdę ciężko o jakiąś wiedzę, na której można zbudować swój światopogląd. Nie uczą ekonomii w szkołach, wolnorynkowców przedstawia się jak oszołomów chorych psychicznie.

... albo w odmiennym ideolo, jako tytanów pracy, którzy finansują miejsca pracy innym, w każdy zbytek i każda ulga podatkowa tylko im pomaga być jeszcze lepszymi dobrodziejami ludzkości. Prawda oczywiście leży gdzieś po środku. Miałem już okazję pracować dla świetnych szefów jak i dla beznadziejnych, więc twierdzę że owszem, nie trzeba być samemu pracodawcą żeby wyrobić sobie opinię. Wystarczy pewne pojęcie i jako takie porównanie.
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
#45
bert04:
Cytat:Prawo patentowe jest pochodną prawa własności. Gdyby nie ono, żadnej firmie farmaceutycznej nie opłacałoby się inwestować miliony w wymyślanie nowych leków. Koszy produkcji może są na końcu śmiesznie niskie, ale dzięki badaniom, testom i kontrolom te leki w ogóle powstały. Patent jest więc prostym mechanizmem, dzięki któremu innowacyjność pozostaje opłacalna. Inaczej jedynym opłacalnym zajęciem byłaby kradzież cudzych pomysłów. Other's people ideas.
Myślę, bercie, że nie masz pojęcia o tym, jak opłacalna jest produkcja lekow, ile korporacje na tym zarabiaja, dlaczego kosztuje miliony? Może właśnie przez restrykcyjne wymogi, przepisy i zakazy do nie stosowania tańszych technologii. Nic o tym nie wiesz, nikt nic o tym nie wie.
Natomiast przez wiele lat, w czasie kiedy możnaby wyprodukować tańsze zamienniki umierają ludzie, tysiące, miliony ludzi. Czy to jest moralne?
Rozsadziło mi antenę.
Odpowiedz
#46
Rodica napisał(a): Nic o tym nie wiesz, nikt nic o tym nie wie.
Nie istnieje nikt, kto by bydał biznes farmaceutyczny od strony ekonomicznej. Nikt im nie doradza, nikt im nie daje kredytów, nikt nie kupuje ich akcji. Big Pharma to jakaś tajemnicza, nieludzka organizacja w rodzaju Gildii Planetarnej — odległa i niezrozumiała. Tak właśnie postrzega świat szuria. Jesteśmy my i óni.

Cytat:Czy to jest moralne?
Ale z czyjego punktu widzenia moralne? Bo w całym procesie uczestniczą przecież badacze, inwestorzy, lobbyści, legislatorzy, wyborcy, chorzy, lekarze itd. Konkretne kto powinien zmienić postępowanie i jak?
Tress byłaby doskonałą filozofką. W istocie, Tress odkryła już, że filozofia nie jest tak wartościowa, jak jej się wcześniej wydawało. Coś, co większości wielkich filozofów zajmuje przynajmniej trzy dekady.

— Brandon Sanderson
Odpowiedz
#47
zerciu:
Cytat:Nie istnieje nikt, kto by bydał biznes farmaceutyczny od strony ekonomicznej. Nikt im nie doradza, nikt im nie daje kredytów, nikt nie kupuje ich akcji. Big Pharma to jakaś tajemnicza, nieludzka organizacja w rodzaju Gildii Planetarnej — odległa i niezrozumiała. Tak właśnie postrzega świat szuria. Jesteśmy my i óni.
Nie mogę wkleić linku do artykułu, ale możesz sobie znaleźć artykuł "porozmawiajmy o BigFarmie" z którego wynika, że wielkie organizacje lobbingowe miały wpływ na kształt ustalanego prawa, a ich członkowie mają powiązania z polityką. Tylko jaki to ma związek z liberalizmem?
Dlaczego politycy dają się korumpować, a nie są nieskazitelni moralnie i dlaczego to ma być charakterystyczne dla liberalizmu?
Czy przeprowadzono referendum, z którego wynikało, że większość ludzi popiera takie prawa czy sobie tak ustalili, bo tak im się podobało.
Rozsadziło mi antenę.
Odpowiedz
#48
Rodica. 

Państwa funkcje obronne to powoływanie Twojego dziecka do wojska. 
Teraz to ma miejsce. 

Mój syn jest potencjałem, chociaż ma prawie 30 lat.

Pewnie by poszedł. Ja bym się też nie rzucała.

Tylko czy my musimy tak myśleć?? 

Masz syna czy córkę?
 Córka też może być powołana. Pielęgniarki, lekarki, psycholożki.
„W okopach nie ma ateistów” – to nie jest argument przeciwko ateizmowi; to argument przeciwko okopom…...
Autor: James Morrow
Odpowiedz
#49
geran8um:
Nie mam dzieci, ale z pewnością nie popierałabym zaciągania dziecka do wojska siłą i pod przymusem. Obrony kraju wprawdzie nie można oddać w pełni w ręce prywatne, ale chyba można jakoś ją zorganizować, żeby służba była dobrowolna i wynagradzana finansowo.
Rozsadziło mi antenę.
Odpowiedz
#50
Rodica napisał(a): Myślę, bercie, że nie masz pojęcia o tym, jak opłacalna jest produkcja lekow, ile korporacje na tym zarabiaja, dlaczego kosztuje miliony? (...)

Wszystko co opisałaś dotyczy też tradycyjnych praw własności. Kiedyś miliony zarabiano na kluczowych surowcach, potem na własności środków produkcji. Dziś największe miliony zarabia się na pomysłach. Począwszy od algorytmu na programy, których oboje używamy, żeby prowadzić tę rozmowę. A kończąc na takich właśnie lekach.

Cytat:Może właśnie przez restrykcyjne wymogi, przepisy i zakazy do nie stosowania tańszych technologii. Nic o tym nie wiesz, nikt nic o tym nie wie.
Natomiast przez wiele lat, w czasie kiedy możnaby wyprodukować tańsze zamienniki umierają ludzie, tysiące, miliony ludzi. Czy to jest moralne?

Nie pamiętam, żebym twierdził, że to moralne. Ale taka jest szara skrzecząca rzeczywistość. W rzeczywistości nikt by nie schylał się nad wymyślaniem nowych lekarstw, gdyby to nie było dla niego opłacalne. Nie myl mnie z jakimś neolibem, który idealizuje ten stan rzeczy, zdaję sobie z niego sprawę, zdaję sobie też sprawę z tego, jak łatwo tu o nadużycia. Ale jestem realistą. Koszty produkcji jekarstwa X są niczym w porównaniu do trudu wymyślenia lekarstwa X. Zlikwiduj prawo patentowe dla lekarstw, zakończysz badania w medycynie.

No chyba że przerzucisz to w całości na państwo. Ale z Twoich innych wpisów nie wynika, żebyś była fanką kapitana państwo. Ja też nie specjalnie, państwo może stymulować pewne rozwoje, wspierać instytucje badawcze lub miejsca edukacji. Ale broń borze, żeby państwo miało ręcznie sterować procesami badawczymi.

Rodica napisał(a): Nie mogę wkleić linku do artykułu, ale możesz sobie znaleźć artykuł "porozmawiajmy o BigFarmie" z którego wynika, że wielkie organizacje lobbingowe miały wpływ na kształt ustalanego prawa, a ich członkowie mają powiązania z polityką. Tylko jaki to ma związek z liberalizmem?

Rodico, powoli dochodzisz do tego, dlaczego neoliberalizm jest mitem. Dlaczego te wszystkie teksty o "wolnych rękach" sterujących, o "skapywaniu w dół" i tak dalej to tylko pewne zasady, w części rzeczywiste, w części oparte na fantazjach, w części tylko dogmaty neolibskiej wiary. A prawda jest całkiem prosta:

Pieniądz to władza.

Myśl dalej tym tokiem, to dojdziesz do tego, że tak jak demokracja to, w uproszczeniu, metoda ograniczania władzy państwa nad obywatelem (rozdzielność władzy, legalizm, prawa człowieka itd), to prawa socjalne są, w podobnym uproszczeniu, próbą ograniczania władzy pieniądza nad obywatelem. Często polega to na podobnych mechanizmach, przykładowo niezależność sądu ma zapewnić tak ochronę obywatela przed samowolą policjanta, tak samo mają zapewnić ochronę pracownika przed pracodawcą. Czy to zawsze funkcjonuje? Oczywiście, że nie. Ale pokaż mi system, w którym to funkcjonuje lepiej, lub gdzie przynajmniej stara się funckjonować.

Wracając do pytania postawionego wyżej, oczywiście że Big Farma będzie wpływało na politykę. Kiedyś to robili właściciele fabryk i kolei, przedtem właściciele ziemii i kopalni. To te same mechanizmy, tylko czasy inne. I metody kontroli nieco lepsze, choć nadal ułomne. Co do reszty, patrz wyżej.

Cytat:Dlaczego politycy dają się korumpować, a nie są nieskazitelni moralnie i dlaczego to ma być charakterystyczne dla liberalizmu?
Czy przeprowadzono referendum, z którego wynikało, że większość ludzi popiera takie prawa czy sobie tak ustalili, bo tak im się podobało.

Myślę, że wyjaśnianie zasad funkcjonowania demokracji, a także analiza licznych błędów (i wypaczeń) by rozwaliła ten wątek kompletnie. Więc może skrócę: władza pieniądza jest wszędzie, tak w demokracji jak i w dyktaturach. W obu formach władzy wpływy między właścicielami majątku i władzą państwową istnieją, podlegają pewnym wymianom i nigdy nie będą do końca czyste. Demokracja zapewnia jedynie pewną przewagę transparentności i pewien, skromny ale zawsze, wpływ ludności na władzę w procesach wyborczych. I tyle. Ludzie nieskazitelni moralnie nie istnieją, a już w polityce to na pewno, więc nie przykładaj jakichś maksymalnych i nieosiągalnych wymagań.
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
#51
Rodica napisał(a): Nie mogę wkleić linku do artykułu
Gdyż?
Cytat:ale możesz sobie znaleźć artykuł "porozmawiajmy o BigFarmie" z którego wynika, że wielkie organizacje lobbingowe miały wpływ na kształt ustalanego prawa
A czy ja ten fakt neguję? Twierdzę jednak, że nie jest z pewnością rozwiązaniem likwidacja jakiegokolwiek prawa patentowego i odebranie instytucjom badawczym wszystkich benefitów z dokonania odkrycia.

Dlatego pytam, jakie prawo proponujesz. Ty zamiast tego, po gówniarsku przekręcasz mi nicka. To jest Twoja standardowa reakcja na zadawanie niewygodnych pytań — pociski personalne.

Cytat:Dlaczego politycy dają się korumpować, a nie są nieskazitelni moralnie i dlaczego to ma być charakterystyczne dla liberalizmu?
Wszyscy ludzie są korumpowalni i nikt nie jest nieskazitelny moralnie. Każdy system prawny, który opiera się na założeniu nieskazitelności moralnej jakichś jednostek jest skazany na porażkę.
Cytat:Czy przeprowadzono referendum, z którego wynikało, że większość ludzi popiera takie prawa czy sobie tak ustalili, bo tak im się podobało.
Najpierw mówisz, że nikt nie wie, jakie są motywacje firm farmaceutycznych. A potem zaraz, że ludzie mogą ot tak, w referendum, ustalić, jaka jest właściwa forma ich motywowania, żeby ich działanie było najkorzystniejsze dla ogółu.
Tress byłaby doskonałą filozofką. W istocie, Tress odkryła już, że filozofia nie jest tak wartościowa, jak jej się wcześniej wydawało. Coś, co większości wielkich filozofów zajmuje przynajmniej trzy dekady.

— Brandon Sanderson
Odpowiedz
#52
bert04:
Cytat:Rodico, powoli dochodzisz do tego, dlaczego neoliberalizm jest mitem. Dlaczego te wszystkie teksty o "wolnych rękach" sterujących, o "skapywaniu w dół" i tak dalej to tylko pewne zasady, w części rzeczywiste, w części oparte na fantazjach, w części tylko dogmaty neolibskiej wiary. A prawda jest całkiem prosta:
Ani razu nie zająknęłam się o skapywaniu w dół. Nic nie musi skapywać, powtarzam to po raz nie wiem już który, kapitalizm to gromadzenie kapitału. Gdyby ludzie mogli go gromadzić, nie byli okradani przez państwo, nie potrzebowaliby żadnej ohydnej jałmużny, która odbiera godność.


Cytat:A czy ja ten fakt neguję? Twierdzę jednak, że nie jest z pewnością rozwiązaniem likwidacja jakiegokolwiek prawa patentowego i odebranie instytucjom badawczym wszystkich benefitów z dokonania odkrycia.

Dlatego pytam, jakie prawo proponujesz. Ty zamiast tego, po gówniarsku przekręcasz mi nicka. To jest Twoja standardowa reakcja na zadawanie niewygodnych pytań — pociski personalne.
Oczywiście nic nie napisałam o likwidacji praw patentowych, miałam raczej na myśli inną ich konstrukcję, bardziej korzystną dla konkurencji i rozwoju naukowego.
Jeśli chodzi o twojego nicka, to mam ostatnio problemy ze wzrokiem, także proszę o  wybaczenie.

Cytat:nikt nie jest nieskazitelny moralnie
Myślę, że istnieją ludzie, którzy brzydzą się złodziejstwem. Każdy się czymś brzydzi, jedni aborcją inni antykoncepcją, seksem, inni złodziejstwem. Każdy inaczej interpretuje brud moralny.
Rozsadziło mi antenę.
Odpowiedz
#53
Rodica napisał(a): Gdyby ludzie mogli go gromadzić, nie byli okradani przez państwo
To nie byłoby środków na cele wspólne.
Cytat:nie potrzebowaliby żadnej ohydnej jałmużny, która odbiera godność.
Najbardziej godnie ludzie żyją, jak wiemy, w państwach upadłych, które nie mają możliwości zbierania podatków. Również całkiem godnie żyje się w zamordyzmach surowcowych, gdzie państwo podatków ściągać nie musi i w ogóle przesadnie nie przejmuje się obywatelem.
Cytat:Oczywiście nic nie napisałam o likwidacji praw patentowych, miałam raczej na myśli inną ich konstrukcję, bardziej korzystną dla konkurencji i rozwoju naukowego.
Czyli co konkretnie.
Cytat:Jeśli chodzi o twojego nicka, to mam ostatnio problemy ze wzrokiem, także proszę o  wybaczenie.
Żałosne, naprawdę. Nie można przeprosić po prostu?
Cytat:Myślę, że istnieją ludzie, którzy brzydzą się złodziejstwem.
Oczywiście. Też do nich należę. Jednakże uważanie podatków za złodziejstwo, to już inna para kaloszy.
Tress byłaby doskonałą filozofką. W istocie, Tress odkryła już, że filozofia nie jest tak wartościowa, jak jej się wcześniej wydawało. Coś, co większości wielkich filozofów zajmuje przynajmniej trzy dekady.

— Brandon Sanderson
Odpowiedz
#54
zefciu:
Cytat:To nie byłoby środków na cele wspólne.
Co to są cele wspólne? Ja nie mam zbyt wielu celów wspólnych z państwem, nie mam ochoty dokładać się do rozmnażania obcych mi ludzi, gardzę zinstytucjonalizowaną edukacją, która nie była mi  przydatna a spowodowała tylko marnotrawstwo moich zasobow umysłowych, zdrowotnych i ekonomicznych, kładę lagę na państwowe emerytury. Każdy mógłby sobie sam zgromadzić środki na starość, gdyby nie był okradany. Na fundusz kościelny tez nie mam ochoty płacić. Mogę płacić na jakąś infrastrukturę czy wojsko.

Cytat:Najbardziej godnie ludzie żyją, jak wiemy, w państwach upadłych
A dlaczego te państwa są upadłe?

Cytat:Żałosne, naprawdę. Nie można przeprosić po prostu?
Można, ale ci nie ufam. Może nawet dałbyś mi bana bez usprawiedliwienia.

Cytat:Oczywiście. Też do nich należę. Jednakże uważanie podatków za złodziejstwo, to już inna para kaloszy.
Państwo jako instytucja nie prowadzi działalności kierując się zyskiem, jak przedsiębiorcy, gdyż państwo upaść nie może. Nie ma tego w swoich planach. Biznesmeni działają w zupelnie innych warunkach, inwestują i często ponoszą straty, gdyż koniunktury nie da się dokładnie przewidzieć.
Państwo natomiast,  finansuje swoje przedsięwzięcia, często z dupy, pieniędzmi podatników, marnotrawi środki a politycy nie znają się na biznesie. Jesli coś im nie wypali nie ponoszą żadnej odpowiedzialności poza utratą władzy. Nie ryzykują swoim majątkiem, więc nie można mówić, że podatki są dobrze wydawane. Niszczą tez konkurencję, gdyż państwowe przedsiębiorstwa nie mogą zostać przez nią zmiecione z rynku.
Rozsadziło mi antenę.
Odpowiedz
#55
Rodica napisał(a): Co to są cele wspólne?
Są to takie cele, które, jeśli wspólnie zrealizujemy, korzysta z tego całe społeczeństwo.
Cytat:Ja nie mam zbyt wielu celów wspólnych z państwem
Nikt nie mówi, że masz cele wspólne z państwem. Ale masz cele wspólne z sąsiadem. Np. oboje wolicie, żeby Wasza ulica była czysta i zadbana.
Cytat:gardzę zinstytucjonalizowaną edukacją
Czasem to widać.
Cytat:Każdy mógłby sobie sam zgromadzić środki na starość, gdyby nie był okradany.
Nie, nie każdy. Jest to akurat fakt, z którym nie możesz dyskutować. Są osoby, które nie są w stanie zgromadzić sobie środków na starość.
Cytat:Mogę płacić na jakąś infrastrukturę czy wojsko.
Przecież to kradzież, którą się brzydzisz.
Cytat:A dlaczego te państwa są upadłe?
Z różnych względów. Ale co to ma do rzeczy?
Cytat:Można, ale ci nie ufam. Może nawet dałbyś mi bana bez usprawiedliwienia.
Za co? Za to, że przeprosisz, a nie będziesz udawać idiotki? Tak niewychowawczych akcji nie robię.
Cytat:gdyż państwo upaść nie może
No. Np. ZSRR, czy Cesarsko-Królewskie Austro-Węgry istnieją nadal i nic na to nie możemy poradzić.

[quote[Nie ma tego w swoich planach. Biznesmeni działają w zupelnie innych warunkach, inwestują i często ponoszą straty, gdyż koniunktury nie da się dokładnie przewidzieć.
Państwo natomiast,  finansuje swoje przedsięwzięcia, często z dupy, pieniędzmi podatników, marnotrawi środki a politycy nie znają się na biznesie. Jesli coś im nie wypali nie ponoszą żadnej odpowiedzialności poza utratą władzy. Nie ryzykują swoim majątkiem, więc nie można mówić, że podatki są dobrze wydawane. Niszczą tez konkurencję, gdyż państwowe przedsiębiorstwa nie mogą zostać przez nią zmiecione z rynku.
[/quote]Jakie środki zaradcze proponujesz wobec tych problemów?
Tress byłaby doskonałą filozofką. W istocie, Tress odkryła już, że filozofia nie jest tak wartościowa, jak jej się wcześniej wydawało. Coś, co większości wielkich filozofów zajmuje przynajmniej trzy dekady.

— Brandon Sanderson
Odpowiedz
#56
zefciu:
Cytat:Nikt nie mówi, że masz cele wspólne z państwem. Ale masz cele wspólne z sąsiadem. Np. oboje wolicie, żeby Wasza ulica była czysta i zadbana.
Oboje wolimy. A jeśli nie? Może ja chce żeby kawałek mojej ulicy byl brudny i zarośnięty chaszczamj, albo żeby moja posesja była otoczona pięciometrowym murem, żebym nie musiala patrzeć na ludzkie gęby? Socjaliści ostatnio wymyślili coś takiego, jak wspaniałe osiedla ze wspólną przestrzenią, w której ludzie będą mogli się integrować i spędzać ze sobą czas. Tylko, że w takich warunkach nie da się odpoczywać i ma się poczucie, że nic nie jest Twoje.

Cytat:Czasem to widać.
I dobrze, nie lubię jak ktoś mi wtłacza do głowy propagandę, zbędne nauki i mówi mi jak mam myśleć.

Cytat:Nie, nie każdy. Jest to akurat fakt, z którym nie możesz dyskutować. Są osoby, które nie są w stanie zgromadzić sobie środków na starość.
Każdy kto pracuje, mógłby pieniądze, z których opłaca podatki podatki zainwestować.

Cytat:Przecież to kradzież, którą się brzydzisz.
Nie, bo mam w tym interes.

Cytat:Jakie środki zaradcze proponujesz wobec tych problemów?
Przede wszystkim, należy zakazać socjalistycznej propagandy wpuszczanej każdym możliwym kanałem.
Rozsadziło mi antenę.
Odpowiedz
#57
Rodica napisał(a): Może ja chce żeby kawałek mojej ulicy byl brudny i zarośnięty chaszczamj
To se kup prywatny kawałek ulicy.
Cytat:albo żeby moja posesja była otoczona pięciometrowym murem, żebym nie musiala patrzeć na ludzkie gęby?
A kto Ci broni?
Cytat:Socjaliści ostatnio wymyślili coś takiego, jak wspaniałe osiedla ze wspólną przestrzenią, w której ludzie będą mogli się integrować i spędzać ze sobą czas.
Ostatnio? Z bardzo, bardzo nielicznych zalet PRL trzeba wymienić sensownie zaprojektowane osiedla. Gdyby wziąć filozofię z tamtych czasów (a odrzucić szarzyznę i bylejakość) oraz dzisiejszą jakość (a odrzucić patodeweloperkę i płotozę), to żylibyśmy w raju.
Cytat:Każdy kto pracuje
A jak ktoś nie pracuje?
Cytat:Nie, bo mam w tym interes.
Dobre. Po czym odróżniamy złodziejstwo od niezłodziejstwa? Niezłodziejstwo jest w interesie Rodicy. Myślałem, że Kali to była taka rasistowska karykatura dzikusa, a tutaj patrzcie!
Cytat:Przede wszystkim, należy zakazać socjalistycznej propagandy wpuszczanej każdym możliwym kanałem.
Czyli oczywiście niczego konkretnego nie będzie. Tylko kucowskie frazesy.
Tress byłaby doskonałą filozofką. W istocie, Tress odkryła już, że filozofia nie jest tak wartościowa, jak jej się wcześniej wydawało. Coś, co większości wielkich filozofów zajmuje przynajmniej trzy dekady.

— Brandon Sanderson
Odpowiedz
#58
zefciu:
Cytat:Ostatnio? Z bardzo, bardzo nielicznych zalet PRL trzeba wymienić sensownie zaprojektowane osiedla. Gdyby wziąć filozofię z tamtych czasów (a odrzucić szarzyznę i bylejakość) oraz dzisiejszą jakość (a odrzucić patodeweloperkę i płotozę), to żylibyśmy w raju.
Ciekawe dlaczego w tym " kapitalistycznym" raju, większości ludzi nie stać na stumetrowe mieszkania  z tarasami lub prywatnymi ogródkami, muszą się kisić w blokach gdzie nie mają nawet kawałka własnej ziemi.

Cytat:Dobre. Po czym odróżniamy złodziejstwo od niezłodziejstwa? Niezłodziejstwo jest w interesie Rodicy. Myślałem, że Kali to była taka rasistowska karykatura dzikusa, a tutaj patrzcie!
Zlodziejstwo w demokracji jest tym,  co rząd uwaza za słuszne dla dobra publicznego a nie to, co większość ludzi uważa za słuszne. Przy czym trudno odróżnić wolę większości od mniejszości, kiedy wyborcy o niższym wysztalceniu i nie mających pojęcia o biznesie decydują za większość. No bo kto jest lepszym suwerenem?

Cytat:Czyli oczywiście niczego konkretnego nie będzie. Tylko kucowskie frazesy.
Nie mam nic do zaproponowania, po prostu analizuję sytuację.
Rozsadziło mi antenę.
Odpowiedz
#59
zefciu napisał(a): Z bardzo, bardzo nielicznych zalet PRL trzeba wymienić sensownie zaprojektowane osiedla. Gdyby wziąć filozofię z tamtych czasów (a odrzucić szarzyznę i bylejakość) oraz dzisiejszą jakość (a odrzucić patodeweloperkę i płotozę), to żylibyśmy w raju.

Ty tak na serio? PRLowskie osiedla to był jeden wielki chaos urbanizacyjno-przestrzeny.
Zdarzyło się na mieszkać na takim megaosiedlu-sypialni.
Zero infrastruktury handlowo-usługowej, wygwizdów, bloki porozrzucane bez składu i ładu (jak u Barei).
Jedna wielka tragedia.
Przy pierwszej nadarzającej się okazji przenieśliśmy się do centrum, na normalną ulicę, gdzie wszystko można załatwić w 10 minut w promieniu 300 m.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#60
Rodica napisał(a): Ciekawe dlaczego w tym " kapitalistycznym" raju, większości ludzi nie stać na stumetrowe mieszkania  z tarasami lub prywatnymi ogródkami, muszą się kisić w blokach gdzie nie mają nawet kawałka własnej ziemi.
A ja nie pisałem o żadnym „kapitalistycznym raju”. Zaś ludzie wybierają życie w mieście z własnej woli. Wiele osób stać na kupno kawałka ziemi w środku niczego, a jednak wybierają miasto.
Cytat:Przy czym trudno odróżnić wolę większości od mniejszości, kiedy wyborcy o niższym wysztalceniu i nie mających pojęcia o biznesie decydują za większość. No bo kto jest lepszym suwerenem?
Zaraz. To w końcu kto powinien decydować? WIększość? Czy wybrani, którymi nie gardzi Rodica?
Cytat:Nie mam nic do zaproponowania
To po co piszesz?
Cytat:po prostu analizuję sytuację.
Wybacz, ale każda próba skonfrontowania Twoich kucofrazesów z rzeczywistością wypada blado.
Tress byłaby doskonałą filozofką. W istocie, Tress odkryła już, że filozofia nie jest tak wartościowa, jak jej się wcześniej wydawało. Coś, co większości wielkich filozofów zajmuje przynajmniej trzy dekady.

— Brandon Sanderson
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości