Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
ZwodnikPowszechny jest pismem ateistów
#61
lumberjack napisał(a): W dodatku mam pewność co do tego czy kotlet istnieje.
Na poziomie kwantowym nie jest to takie oczywiste. Poniżej długości Plancka wszystko rozpada się na jakieś fale prawdopodobieństwa.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
#62
Ale porządny kotlet schabowy myślę, że jest jednak sporo większy niż długość Plancka. Istnienie czegoś wielkości rakiety od tenisa nie określa się rachunkiem prawdopodobieństwa.
Odpowiedz
#63
Lumberjack napisał(a):Tak, ale nie o tym tu dyskutujemy czy Kościół ma rację czy nie, tylko o tym, czy sam powinien dostosowywać się do upodobań ludzi czy powinien dostosowywać ludzi do upodobań Boga...


No ale ja właśnie o tym piszę. Jak Kościół ma głosić wolę Bożą, skoro tej woli nie zna? I to nie dlatego, że im tej wiedzy odmawiam, to po prostu fakt - ludzie nie odbierają telefonów z zaświatów. Czystym przypadkiem Kościół może mieć rację, ale tego nie wiemy, księża też tego nie wiedzą i ludzie też wiedzą, że oni tego nie wiedzą. Moja babcia ze strony mamy jest szczerze przekonana, że księża to natchnieni przez Boga ludzie i mają rację, przynajmniej tak długo, jak to, co mówią, zgadza się z przekazem natchnionej stacji radiowej. Tacy ludzie istnieją ale jest ich coraz mniej. Logicznie rzecz biorąc Kościół nie ma po prostu kompetencji do robienia drugiej z rzeczy, które wymieniłeś. Wiadomo, to się nie zmieni, bo to istota działania kościoła, ale ksieża nauczając są po prostu nieuczciwi wobec swoich wiernych. 
A przecież konformizm nie jest jedyną alternatywą - Kościół mógłby uczestniczyć w kształtowaniu życia publicznego, norm obyczajowych i tych wszystkich rzeczy w których nazywa siebie alfą i omegą poprzez zadanie sobie trudu zrozumienia tego społeczeństwa, racji różnych stron, argumentów ze strony nauki i krytycyzm do obowiązujacych, a także i własnych postulatów i norm, w celu lepszych wypracowania praw i zasad, w imię jakiegoś uniwersalnego dobra. No to nie, leci cały czas ten sam ściek prawd objawionych, jednych gorszych od drugich. Nie ma w tym żadnych procesów myślowych opartych o kontakt z rzeczywistością.
BTW po strajkach kobiet miałem kontakt z trzema księżmi, z dwoma z nich osobiście, przy załatwianiu apo, uczestniczyłem też w mszy odprawianej przez trzeciego (osiemdziesiątka wierzącego dziadka). Dwóch pierwszych to standardowa gadka o świętości życia i cywilizacji śmierci, za to trzeci przebił wszystko - w kazaniu, które głosił wyraził solidarność z parafianami w obliczu tego jak są atakowani przez rozkrzyczaną cywilizację śmierci, jak to protestujący zbierają się tylko po to, by ich, parafian, ukarać za bycie chrześcijanami i wystawiają ich wiarę na próbę Duży uśmiech przecież to jest szczyt intelektualnego tchórzostwa, ucieczka od próby zrozumienia co się w ogóle dzieje, jeśli nie po prostu celowa manipulacja ludźmi, którzy go słuchali.

Bajdełej nie jest to coś co mnie oburza, mam z tego nawet jakaś ponurą satysfakcję, chyba po prostu stałem się antyklerykałem Język


Cytat:Ja tam nie przestałem wierzyć w Boga przez hedonizm i osiągnięcie jakiegoś mitycznego szczęścia...




No wiem, ja też nie dlatego. Ale dla Kościoła taki wydaje się być powód dla którego ludzi jest w nim coraz mniej. To usłyszysz na kazaniu, to przeczytasz w katolickiej gazetce, jeśli wpadnie ci przypadkiem w rękę. Nie ma próby zrozumienia procesu, co najwyżej próba zrozumienia we właściwy sposób - to nie z nami jest coś nie tak, to szatan pozabierał nam owieczki, uległy luksusowi, dżenderowi, postempowcom itepe

gawain napisał(a):W pełni się zgadzam. Duchowość przenosi się z niwy religii na niwy ezoterii. Ludzie wierzą nagminnie w karmę, w wibracje, energie, oobe, spotkania z duchami, magię, spiski i ogólnie przyjęte foliarstwo. W tej chwili następuje epoka neomityzmu, coraz więcej mitów nowego rzutu powstaje. Dzieci porywają białe busy, szczepionki zawierają mistyczny komponent zamieniający ludzi w niewolników (takie wudu dla biedaków). Ogólnie to wracają sposoby wierzenia w różne rzeczy, które racjonalność ściągnęła jakiś czas temu na margines


Jak dla mnie to wrzucasz do wora niepowiązane zjawiska. Spiskowcy i foliarze to z mojego doświadczenia rozczarowani ludzie którzy chuja w życiu osiągnęli, więc wymyślili mroczne siły, którym wieszczą szybki upadek razem z tymi, którzy do czegoś, pewnie w konszachtach z tymi siłami, doszli. Do tego ściana na fejsie zalana memami o tym, że jak jest chujowo, to przynajmniej stabilnie, a szczęście zawsze jest w tym co masz i tym podobne bzdety. 2 lata pracy w tesco i rok w pizzerii, zetknąłem się z tym środowiskiem zanim to jeszcze było takie modne i zauważalne Duży uśmiech
I hear the roar of big machine
Two worlds and in between
Hot metal and methedrine
I hear empire down


Odpowiedz
#64
Dragula napisał(a): No wiem, ja też nie dlatego. Ale dla Kościoła taki wydaje się być powód dla którego ludzi jest w nim coraz mniej. To usłyszysz na kazaniu, to przeczytasz w katolickiej gazetce, jeśli wpadnie ci przypadkiem w rękę. Nie ma próby zrozumienia procesu, co najwyżej próba zrozumienia we właściwy sposób - to nie z nami jest coś nie tak, to szatan pozabierał nam owieczki, uległy luksusowi, dżenderowi, postempowcom itepe

Ja na ten przykład uwierzyłem, czuję, że wiara i modlitwa są mi potrzebne. Nie odnajduję się za to w Kościele jako wspólnocie. Jędraszewscy i im podobni mnie mierżą i zniechęcają. Mając świadomość historycznego powstawania i rozwijania pewnych rytuałów czy dogmatów widzę, że tutaj nie Bóg maczał palce tylko jak najbardziej ludzie. I mam dwa wyjścia. Zmienić denominację albo zostać sierotą bezwyznaniową. I szczerze nie wiem co robić. I sądzę, że takich jak ja są tysiące.


gawain napisał(a):W pełni się zgadzam. Duchowość przenosi się z niwy religii na niwy ezoterii. Ludzie wierzą nagminnie w karmę, w wibracje, energie, oobe, spotkania z duchami, magię, spiski i ogólnie przyjęte foliarstwo. W tej chwili następuje epoka neomityzmu, coraz więcej mitów nowego rzutu powstaje. Dzieci porywają białe busy, szczepionki zawierają mistyczny komponent zamieniający ludzi w niewolników (takie wudu dla biedaków). Ogólnie to wracają sposoby wierzenia w różne rzeczy, które racjonalność ściągnęła jakiś czas temu na margines

Cytat:Jak dla mnie to wrzucasz do wora niepowiązane zjawiska.


Są powiązane tylko kluczem nie jest rozłączność tematyczna a sposób myślenia. Czym się różni twórca laleczki voodoo, który wbijając szpilki w laleczkę słyszy, że ofierze z jakiegoś powodu jest w życiu gorzej od antywacka, który dopatruje się autyzmu od daty szczepienia dziecka?

Cytat:Spiskowcy i foliarze to z mojego doświadczenia rozczarowani ludzie którzy chuja w życiu osiągnęli, więc wymyślili mroczne siły, którym wieszczą szybki upadek razem z tymi, którzy do czegoś, pewnie w konszachtach z tymi siłami, doszli.

A sataniści to niby jak? A postapokaliptycy? Przy czym różnice między "czarownicami" a foliarzami jest taka, że te pierwsze mają MOC, do odwracania złej karmy i toczą nieustanną walkę z przeważającymi siłami wroga na czym zarabiają producenci świec i kadzidła oraz pryzmatów w kształcie piramidek.

Cytat: Do tego ściana na fejsie zalana memami o tym, że jak jest chujowo, to przynajmniej stabilnie, a szczęście zawsze jest w tym co masz i tym podobne bzdety.

Śledzę peje turbosłowian, ezoteryków, nawet na grupach jestem o takiej tematyce. I tutaj nie ma nic ponad dawanie odpłatnej nadziei na poprawę losu poprzez rytuały, opłaty za zdejmowanie klątw rodowych i innych bzdet. Sposób myślenia jest dokładnie ten sam tylko cechy charakteru decydują o nastawieniu do tego co z owego myślenia wynika.

 
Cytat:2 lata pracy w tesco i rok w pizzerii, zetknąłem się z tym środowiskiem zanim to jeszcze było takie modne i zauważalne Duży uśmiech

Całe życie jako fizol robię, ale dopiero pandemia wywołała te demony na wierzch. Do tej pory się ludzie z tym częściowo kryli. Teraz wielu tak mówi, to i się myślenie owo mnoży.
Sebastian Flak
Odpowiedz
#65
lumberjack napisał(a): Tak, ale nie o tym tu dyskutujemy czy Kościół ma rację czy nie, tylko o tym, czy sam powinien dostosowywać się do upodobań ludzi czy powinien dostosowywać ludzi do upodobań Boga...
Przecież to ich guru powiedział:
Cytat:"Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili"
Jak dla mnie to jest zupełnie jednoznaczne opowiedzenie się Boga za liberalną demokracją. Najlepiej służy się Bogu poprzez budowę społeczeństwa opartego na zasadach sprawiedliwości Rawlsa - ogólnie mówiąc, jakość społeczeństwa mierzy się jakością życia tych, którzy mają najgorzej.
Odpowiedz
#66
Gawain napisał(a): Ogólnie to wracają sposoby wierzenia w różne rzeczy, które racjonalność ściągnęła jakiś czas temu na margines. W początkach lat 2000 było zdecydowanie mniej nośnych szurów i foliarzy a odchodzenie od religijności wskazywało na sekciarstwo. Dzisiaj sekciarstwo jest na topie.

Nie zgadzam się. Od lat istnieją pojebane ruchy. Kiedyś dominowała wiara w Protokoły Mędrców Syjonu, NWO, chemtrails, wymysły Danikena, a chyba największą siłę przez jakiś czas miała grupa, która miała taki trzyczęściowy film z żółtymi napisami. Pierwsza część o fałszu chrześcijaństwa pochodzącego od Mitry, Dionizosa, Zaratustry etc., część o wpływie grzybków halucynogennych, część o NWO i o 11/9. Ni chuja nie pamiętam jak się nazywał ten ruch ale był bardzo popularny w ok. 2012 i to było szerzone m.in. z racjonalisty.pl.

ZaKotem napisał(a): Jak dla mnie to jest zupełnie jednoznaczne opowiedzenie się Boga za liberalną demokracją. Najlepiej służy się Bogu poprzez budowę społeczeństwa opartego na zasadach sprawiedliwości Rawlsa - ogólnie mówiąc, jakość społeczeństwa mierzy się jakością życia tych, którzy mają najgorzej.

Fajna interpretacja, ale Pan Jezus tyle różnych rzeczy powiedział i zrobił, że można się pod niego podpiąć na pierdyliard sposobów.

Dragula napisał(a): No ale ja właśnie o tym piszę. Jak Kościół ma głosić wolę Bożą, skoro tej woli nie zna?

Wierzy, że zna. Przynajmniej twierdzi, że wierzy, że zna. Mnie się zdaje, że tam niekoniecznie część pracowników wierzy w korpogadkę swojej firmy.

Dragula napisał(a): Logicznie rzecz biorąc Kościół nie ma po prostu kompetencji do robienia drugiej z rzeczy, które wymieniłeś.

Ani jakakolwiek religia w ogóle. Ale każda się zachowuje jakby te kompetencje miała. Każda musi tak działać, bo inaczej kto by uwierzył? Wyobraź sobie jakiegoś księdza, pastora, imama, popa etc. mówiącego: "ej ziomki, nie za bardzo wiem czy to prawda, bo nikt nigdy z żadnym Bogiem nie godoł ani żadnego nie widział, ale miło by było jak byście całe swoje życie prowadzili w taki a taki sposób, bo tak by było dobrze. Chyba."

Nie, to tak nie działa. W kościele powiedzą ci, że "Pan Jezus na pewno istnieje, bo apostołowie go widzieli po zmartwychwstaniu, a w ogóle błogosławiony kto nie widział a uwierzył. A tak w ogóle to w Grzmotowie Wielkim i Podpiździu Małym zaobserwowano przypadek hostii, które zamieniły się w prawdziwe ciało i krew i tego nie potrafi wytłumaczyć nałóka zatem jest to niepodważalny dowód na prawdziwość dokładnie tej naszej religii, a nie żadnej innej".

Dragula napisał(a): Bajdełej nie jest to coś co mnie oburza, mam z tego nawet jakaś ponurą satysfakcję, chyba po prostu stałem się antyklerykałem Język

To zacznij wspierać działania Kościoła i PiSu to jest najgorsze co możesz mu zrobić. Ja tam mam wyrąbane. Wolałbym, żeby ludzie byli dobrymi katolikami i stronili od 7 grzechów głównych, ale skoro Kościół tak na ludzi nie działa tylko zajmuje się koszeniem hajsu, grzmoceniem dzieci i przenosinami na inne parafie, to wcale mi nie zależy na tym, żeby przetrwał. Będzie to będzie, nie to nie.

Dragula napisał(a): No wiem, ja też nie dlatego. Ale dla Kościoła taki wydaje się być powód dla którego ludzi jest w nim coraz mniej. To usłyszysz na kazaniu, to przeczytasz w katolickiej gazetce, jeśli wpadnie ci przypadkiem w rękę. Nie ma próby zrozumienia procesu, co najwyżej próba zrozumienia we właściwy sposób - to nie z nami jest coś nie tak, to szatan pozabierał nam owieczki, uległy luksusowi, dżenderowi, postempowcom itepe

Nom, u innych drzazgi widzi w oku, a u siebie belki nie dostrzega. No i chuj Uśmiech Jak tak chce, to niech tak ma Uśmiech

Dragula napisał(a): Jak dla mnie to wrzucasz do wora niepowiązane zjawiska. Spiskowcy i foliarze to z mojego doświadczenia rozczarowani ludzie którzy chuja w życiu osiągnęli, więc wymyślili mroczne siły, którym wieszczą szybki upadek razem z tymi, którzy do czegoś, pewnie w konszachtach z tymi siłami, doszli.

Jesteś w grubym błędzie. Bogaci, zaradni, inteligentni ludzie, którzy potrafią nawet po dwie firmy na raz prowadzić wierzą w takie rzeczy, że hej Uśmiech

Mój klient, który ma prywatną przychodnię (czy tam klinikę) jest wielkim wrogiem lekarzy i wielkim entuzjastą bioenergoterapeutów. Na stoliku w domu zawsze leży taka gazetka: https://ulubionykiosk.pl/wydawnictwo/o-c...o-medyczne

Cytat:O Czym Lekarze Ci Nie Powiedzą to miesięcznik wydawany na licencji bestsellerowego w Anglii, USA i Australii poradnika medycznego „What Doctors Don’t Tell You”. Pismo nie tylko ujawnia niedociągnięcia i ograniczenia medycyny oficjalnej, ale również podaje szereg alternatywnych metod leczenia.

Co ciekawe jest też antyszczepionkowcem i mimo że ta jego przychodnia też będzie prowadziła szczepienia antycovidowe, to on się nie zaszczepi, bo jego koleżanka dyrektor szpitala w Lublinie po tygodniu od zaszczepienia bardzo źle się poczuła i nie potrafi teraz wejść po schodach.

No i jeszcze wrogiem 5G jest i badań USG w ciąży, bo źle wpływają na płód.

Mój były szef, który jest po polibudzie warszawskiej po elektrotechnice, ma zarąbistą wiedzę, projektuje instalacje do wielu ważnych budynków, kosi furę hajsu, jest mega zaradny, a co chwila zapierdala do szamana po homeopatię. I jeszcze próbował namawiać do tego swoich pracowników.

A taki Ty lub taki ja... jesteśmy przy nich cienkimi bolkami jeśli chodzi o zaradność i udacznictwo.

Gawain napisał(a): Ja na ten przykład uwierzyłem, czuję, że wiara i modlitwa są mi potrzebne.

Mnie też schabizm-kaszankizm pomaga.

Gawain napisał(a): Nie odnajduję się za to w Kościele jako wspólnocie. Jędraszewscy i im podobni mnie mierżą i zniechęcają. Mając świadomość historycznego powstawania i rozwijania pewnych rytuałów czy dogmatów widzę, że tutaj nie Bóg maczał palce tylko jak najbardziej ludzie. I mam dwa wyjścia. Zmienić denominację albo zostać sierotą bezwyznaniową. I szczerze nie wiem co robić.

Schabizm-kaszankizm. Nie zostaniesz żadną sierotą. Grono współwyznawców jest wielkie, a kiedy poczujesz się źle, kiedy będzie ci smutno, po prostu przytul się do kotleta. Poczuj jego moc, powąchaj panierkę, niechaj kęs mięsa rozpłynie się w twej jamie gębowej. Pozwól receptorom smaku zabrać się chociaż na chwilę do schabowego nieba. Niechaj kubki smakowe uniosą cię na wyżyny szczęścia. Czy nadal potrzebujesz wiary w transcendenecję skoro pod ręką masz realnego sznycla? Ty się poważnie zastanów, naprawdę, ja ci mówię, Ty nie wiesz co tracisz. Całe życie przemodlisz, a tuż obok nosa ci w tym czasie umknie sama esencja egzystencji.
---
Kochaj sztukę, której się nauczyłeś, i w niej znajdź spokój.
Marek Aureliusz
Odpowiedz
#67
lumberjack napisał(a):
Gawain napisał(a): Ogólnie to wracają sposoby wierzenia w różne rzeczy, które racjonalność ściągnęła jakiś czas temu na margines. W początkach lat 2000 było zdecydowanie mniej nośnych szurów i foliarzy a odchodzenie od religijności wskazywało na sekciarstwo. Dzisiaj sekciarstwo jest na topie.

Nie zgadzam się. Od lat istnieją pojebane ruchy. Kiedyś dominowała wiara w Protokoły Mędrców Syjonu, NWO, chemtrails, wymysły Danikena, a chyba największą siłę przez jakiś czas miała grupa, która miała taki trzyczęściowy film z żółtymi napisami. Pierwsza część o fałszu chrześcijaństwa pochodzącego od Mitry, Dionizosa, Zaratustry etc., część o wpływie grzybków halucynogennych, część o NWO i o 11/9. Ni chuja nie pamiętam jak się nazywał ten ruch ale był bardzo popularny w ok. 2012 i to było szerzone m.in. z racjonalisty.pl.

No właśnie wtedy były szerzone. Były też tłumy w kościołach a Hare Kryszna, Sataniści i Jehowi to były ekscytujące nowinki na rynku wydawniczym. Jakie cuda się słyszało wtedy... I teraz filmy z żółtymi napisami się powieliły w memetycznym pędzie i mamy o wiele więcej takich przypadków. Słyszał ktoś kiedyś o antywackach? Bez internetu nikt by nie odgadł pokrewieństwa płaskoziemstwa z umiejętnością pisania.

Cytat:Mnie też schabizm-kaszankizm pomaga.

Cieszy mnie to Cwaniak

Cytat:Schabizm-kaszankizm. Nie zostaniesz żadną sierotą. Grono współwyznawców jest wielkie, a kiedy poczujesz się źle, kiedy będzie ci smutno, po prostu przytul się do kotleta. Poczuj jego moc, powąchaj panierkę, niechaj kęs mięsa rozpłynie się w twej jamie gębowej. Pozwól receptorom smaku zabrać się chociaż na chwilę do schabowego nieba. Niechaj kubki smakowe uniosą cię na wyżyny szczęścia. Czy nadal potrzebujesz wiary w transcendenecję skoro pod ręką masz realnego sznycla? Ty się poważnie zastanów, naprawdę, ja ci mówię, Ty nie wiesz co tracisz. Całe życie przemodlisz, a tuż obok nosa ci w tym czasie umknie sama esencja egzystencji.

Oj, ja jestem i z tej ekumeny, tylko z pobocza a nie głównego nurtu Duży uśmiech
Sebastian Flak
Odpowiedz
#68
lumberjack napisał(a): Ni chuja nie pamiętam jak się nazywał ten ruch
Zeitgeist.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
#69
zefciu napisał(a): Oczywiście przykładów, gdy rzeczywiście coś takiego piszę niezależnie od tego co ktoś mówi, a nie interpretując jego wypowiedź nie podasz. Bo to oczywiste.
"Interpretacja jego wypowiedzi" to bardzo ładny eufemizm, za którym może stać ignorowanie literalnego znaczenia tejże wypowiedzi. A takie coś można właśnie nazwać wysuwaniem twierdzeń niezależnie od tego co ktoś mówi.

Cytat:No to proszę jakoś inaczej, niż intuicyjnie dowieść, że ludzie obrażeni na KrK za ich ostatnie haniebne posunięcia polityczne mówią fałszywie.
Po pierwsze nigdzie nie pisałem, że chodzi o coś co ma miejsce na dniach, nie podałem  przedziału czasowego. Nie podałem również przyczyny obrażenia na kler. Obok domniemanego zaangażowania w politykę jest też przecież np. „kler to pedofile”.
Po drugie przede wszystkim mam na myśli osoby, które znam, i mogę zweryfikować czy ich słowa mają pokrycie w faktach. Tzn. np. czy przed daną deklaracją w dyskusji przy stole taka osoba faktycznie kiedykolwiek poza dzieciństwem angażowała się religijnie, np. poprzez udział w nabożeństwach. Z rozmów z innymi osobami wynika, że moje spostrzeżenia nie są jakimś wyjątkiem. Oczywiście są też osoby medialne, takie jak np. Manuela Gretkowska gdzie przez wzgląd na tą medialność (znajomość życiorysu i innych wypowiedzi) również można dostrzec taki fałsz.

Są również takie osoby (nieczęsto spotykany gatunek), które mimo posiadania większej części poglądów niezgodnych z nauką KrK (w porównaniu do ogółu wiernych) i tkwieniu w silnym antyklerykalizmie trwają przy swoich praktykach i nie dokonują tego typu szumnych deklaracji, ponieważ najprawdopodobniej zakorzeniona jest w nich wiara. Taką osobą jest np. znany poseł lewicy Krzysztof Gawkowski, którego deklaracje są faktycznie zgodne z rzeczywistością. Był i jest wraz z rodziną osobą praktykującą.

Cytat:Zależnie, co określasz jako „religijna forma”.
Praktyki w ramach organizacji/społeczności religijnych należących do jakiegoś zdefiniowanego nurtu, choćby bahaizm, itp.

Cytat:Owszem. Ale w tym przypadku definicja może być taka „rozwój duchowy to to, co sam zainteresowany uważa za rozwój duchowy”.
Jeśli przyjmiemy tak szeroką definicję to KrK nie jest w stanie zawsze odpowiedzieć na tego typu potrzeby. W końcu jest on w stanie przedstawić propozycję rozwoju duchowego w pewnych określonych formach. Nawet jeżeli ta forma podlega jakiejś modyfikacji to mimo wszystko nie rozszerzy się ona w myśl wyżej wymienionej definicji.
To jest właśnie różnica między zoorganizowaną religią a korporacją rynkową. Choć bardzo często KrK jest przedstawiany jako firma nastawiona na zysk, to aby zachował autentyczność, nie może odpowiadać na dowolne oczekiwania klienta.

Cytat:Wiesz, jaką odpowiedź dam, więc czemu się pytasz?
Nie wiem jaką odpowiedź masz na myśli. Pytanie było dość otwarte, było moim głośnym myśleniem.

Cytat:Problem się zaczyna, gdy przyklejenie stoi ponad doktryną. Gdyby KrK tak samo intensywnie krytykował grzechy P**u, jak krytykuje poczyniania jego przeciwników politycznych, to można by uwierzyć, że mamy do czynienia tylko z obroną doktryny.
Które poczynania przeciwników politycznych PiS, KrK tak mocno krytykuje?
Brońmy sądownictwa? Brońmy Konstytucji?, czy może krytykuje dokładnie te, które stoją w sprzeczności z tak ważnym i szeroko poruszanym tematem w ramach KrK jak ochrona życia od poczęcia?
Które to grzechy PiS KrK powinien piętnować bardziej niż popieranie aborcji na życzenie, np. przez lewicę?
Cytat:Nie. Podsycanie przez Jędraszewskiego smoleńskiego sekciarstwa z ambony nie był takim ruchem wcale a wcale.
Według mnie wypowiedzi Jędraszewskiego w sprawie Smoleńska mieszczą się w dopuszczalnym zakresie swobody wypowiedzi duchownego. Nieżyjący już biskup Pieronek wypowiadał się w tematach politycznych, obierał bardzo wyraźnie stronę sporu politycznego i jakoś nikt nie wrzeszczał o upolitycznieniu KrK. Oczywiście natychmiast podchwyciły to odpowiednie media i został chętnie zapraszanym rozmówcą.
"Łatwo jest mówić o Polsce trudniej dla niej pracować jeszcze trudniej umierać a najtrudniej cierpieć"
NN
Odpowiedz
#70
Ciekawy temat.
Na razie tylko napiszę, że Obirek nie jest ateistą a nawet nadal jest teologiem.

Chyba że coś źle zrozumiałam...

InspektorGadżet napisał(a):
ZaKotem napisał(a):Ale sprawdza się w jakim sensie?
W takim że się nawracają. Dzięki TP nikt się nie nawrócił (wręcz przeciwnie)
Nie wiadomo...

Temat katolickości był podejmowany.
https://www.tygodnikpowszechny.pl/czy-tp...kim-162322

Jednak nie mam dostępu do całego artykułu... Płacz
Odpowiedz
#71
Baptiste napisał(a): "Interpretacja jego wypowiedzi" to bardzo ładny eufemizm, za którym może stać ignorowanie literalnego znaczenia tejże wypowiedzi.
No tak. Jeśli np. lis mówi w bajce „Boś zbyt dobry, zbyt łaskaw, zbytnie dobroczynny”, to naturalnym jest wlaśnie „zignorowanie literalnego znaczenia”.
Cytat:A takie coś można właśnie nazwać wysuwaniem twierdzeń niezależnie od tego co ktoś mówi.
No nie. Wysuwanie twierdzeń niezależnie od tego, co ktoś mówi to pełne zignorowanie jakiegokolwiek sensu wypowiedzi, a nie tylko literalnego.
Cytat:Po pierwsze nigdzie nie pisałem, że chodzi o coś co ma miejsce na dniach, nie podałem  przedziału czasowego.
Czyli raczkiem raczkiem. Okaże się ostatecznie, że jedna baba drugiej babie, powiedziała, że szwagier kuzynki pociotka jej mówił, że podobno redaktor TP się krzywo przeżegnał.
Cytat:Z rozmów z innymi osobami wynika, że moje spostrzeżenia nie są jakimś wyjątkiem.
No rzeczywiście, wiele ludzi mamy w Polsce, którzy z politycznych przyczyn odsądzają od wiary. Ale na co to ma być dowód?
Cytat:Jeśli przyjmiemy tak szeroką definicję to KrK nie jest w stanie zawsze odpowiedzieć na tego typu potrzeby.
Na jedne jest, a na inne nie jest. Pytanie, czy jest w stanie odpowiedzieć na te, na które powinien być w stanie biorąc pod uwagę jego dziedzictwo.
Cytat:Nie wiem jaką odpowiedź masz na myśli.
Naprawdę? Uważasz, że widzę jakąś inną drogę „odkrywania duchowości w prawdach wiary”, niż ortodoksja, którą sam wyznaję?
Cytat:Które poczynania przeciwników politycznych PiS, KrK tak mocno krytykuje?
Brońmy sądownictwa? Brońmy Konstytucji?, czy może krytykuje dokładnie te, które stoją w sprzeczności z tak ważnym i szeroko poruszanym tematem w ramach KrK jak ochrona życia od poczęcia?
Ale to przecież jest w tej chwili ściśle powiązane. I to PiS celowo to powiązał, aby użyć KRK jako żywej tarczy.
Cytat:Które to grzechy PiS KrK powinien piętnować bardziej niż popieranie aborcji na życzenie
Negowanie człowieczeństwa? Otwarte łamanie prawa? Seanse nienawiści w mediach?
Cytat:Według mnie wypowiedzi Jędraszewskiego w sprawie Smoleńska mieszczą się w dopuszczalnym zakresie swobody wypowiedzi duchownego.
No a według mnie nie. I co teraz? A tak w ogóle, uważasz, że Jędraszewski jest pojebany i rzeczywiście wierzy w smoleńskie brednie, czy też uważasz, że celowo kłamie z ambony?
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
#72
Obirek o sobie

Ja ciągle jestem, choć z trudem, człowiekiem wierzącym. Ateizm jest dla mnie przykładem lustra, w którym się przeglądam, jest sprawdzianem tego, czy wiara ma sens, czy nie przerodziła się w fanatyzm, coś niebezpiecznego – mówił prof. Stanisław Obirek w Kawiarni Naukowej Festiwalu Nauki. Tematem wykładu uczonego był dialog pomiędzy osobami wierzącymi i niewierzącymi.

Niedawno był  wywiad z Ewą Lipską, która określa  swoj światopogląd niejednoznacznie.

Może TP jest czy może  być platformą  gdzie mogą  się  spotkać  ludzie. Nie tylko nominalni katolicy mimo, że  pismo określa  się jako katolickie pismo społeczno kulturalne. 
Polska i Polacy tkwią w tradycji chrześcijańskiej

Czy biorąc pod uwagę problematykę społeczną „Tygodnik” jest czasopismem katolickim? Wymogiem minimum wydaje się m. in. to, by pamiętało ono o żywej i rozwijającej się katolickiej nauce społecznej, a ważne wydarzenia w kraju i na świecie oceniało w świetle zasad tejże nauki i etyki chrześcijańskiej. Tego ma prawo oczekiwać czytelnik „TP”. Trudno mieć wątpliwości, czy czasopismo katolickie może, bo wręcz powinno zapoznawać czytelnika z innymi nurtami myślenia: rzetelnie, niekoniecznie krytycznie, uwypuklając tkwiące w nich wartości. Sądzę jednak, że musi równocześnie pamiętać o tym, że posiadany przymiotnik do czegoś zobowiązuje.
WŁADYSŁAW KOWALCZYK (Szczecin)
*
Nasz Czytelnik ma rację zadając pytania, ale kiedy sam udziela na nie odpowiedzi, zaczynają się trudności. Bo co to znaczy, że pismo katolickie ma „pamiętać o katolickiej nauce społecznej”? A także, że ważne wydarzenia winno „oceniać w świetle zasad tejże nauki”? Póki obracamy się w kręgu zasad podstawowych (wartość osoby ludzkiej, prymat człowieczeństwa nad strukturami, sprzeciw wobec relatywizmu etycznego), wszystko jest mniej więcej jasne, chodzi tylko o stopień dydaktyki, jaki w publicystyce chcielibyśmy aplikować czytelnikom. Kiedy jednak przechodzimy do złożonej rzeczywistości społecznej, pytania zdecydowanie przeważają, bo katolicka nauka społeczna jest nauką pryncypiów, a nie praktyki. Żadna więc odpowiedź nie będzie ostatecznie wiążaca, gdy spróbujemy rozstrzygnąć np. zakres opiekuńczości państwa wynikający z zasady pomocniczości, albo proporcje zobowiązań pracodawcy i pracobiorcy w idealnym kodeksie pracy. Co tu na pewno jest zgodne z katolicką nauką społeczną, a co nie? Kto to ma zadekretować? Szukamy, zastanawiamy się, dyskutujemy, toczymy spory. Ciągle nie gubiąc z oczu pryncypiów, czyli osoby ludzkiej. Wydaje się nam, że tak właśnie w „Tygodniku” myślimy i piszemy, i to nie od dzisiaj. Wystarczy tylko przekartkować parę roczników.
JÓZEFA HENNELOWA

Cały  tekst z TP
[url=https://www.tygodnikpowszechny.pl/fundacja-tygodnika-powszechnego/regulamin-wplat/][/url]
Odpowiedz
#73
geranium napisał(a): Póki obracamy się w kręgu zasad podstawowych (wartość osoby ludzkiej, prymat człowieczeństwa nad strukturami, sprzeciw wobec relatywizmu etycznego), wszystko jest mniej więcej jasne, chodzi tylko o stopień dydaktyki, jaki w publicystyce chcielibyśmy aplikować czytelnikom. Kiedy jednak przechodzimy do złożonej rzeczywistości społecznej, pytania zdecydowanie przeważają, bo katolicka nauka społeczna jest nauką pryncypiów, a nie praktyki. Żadna więc odpowiedź nie będzie ostatecznie wiążaca, gdy spróbujemy rozstrzygnąć np. zakres opiekuńczości państwa wynikający z zasady pomocniczości, albo proporcje zobowiązań pracodawcy i pracobiorcy w idealnym kodeksie pracy. Co tu na pewno jest zgodne z katolicką nauką społeczną, a co nie? Kto to ma zadekretować? Szukamy, zastanawiamy się, dyskutujemy, toczymy spory. Ciągle nie gubiąc z oczu pryncypiów, czyli osoby ludzkiej.
Wydaje się nam, że tak właśnie w „Tygodniku” myślimy i piszemy, i to nie od dzisiaj.

Co jest ostatecznym potwierdzeniem heretyczności TP (w rozumieniu Inspektora).
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#74
No...Tak...

Ja czytam często TP. Więc chyba faktycznie Inspektor ma rację, ze musi być z nim coś nie tak...:-) :-)

Kolejna autoanaliza:
Został też „Tygodnik” pomostem między tradycyjnie liberalno-lewicową inteligencją a polskim katolicyzmem. Choć dla wielu z tych ludzi jeszcze na początku lat 60. było nie do pomyślenia, by publikować w piśmie z podtytułem „katolickie”, to od czasu, kiedy kojarzony powszechnie (jeszcze z przedwojennych czasów) jako antyklerykał Antoni Słonimski został felietonistą „Tygodnika”, wszystko uległo zmianie. I nikt się nie dziwił, kiedy w latach 80. pismo stało się otwarte dla wszystkich, którym demokratyczne ideały i personalistyczna norma były bliskie, niezależnie od tego, czy byli konserwatystami, socjalistami, czy liberałami. „Tygodnik” stał się wówczas namiastką głosu (bo obowiązywały cenzuralne ograniczenia) politycznej opozycji. I równie naturalne było, że po 1989 r. jego redaktorzy, współpracownicy i autorzy poszli do polityki..


https://www.tygodnikpowszechny.pl/przysz...scia-27091
Odpowiedz
#75
Dzisiaj słuchałem w TOK FM rozmowy z Sebastianem Dudą, teologiem z "Więzi".
https://wiez.pl/author/sebastian-duda/
I gdyby nie to, że wiedzialem, że to teolog i że z "Więzi", to bym mógł pomyśleć, że to jakiś agnostyk, o ile nie lajtowy ateista Uśmiech
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#76
Jak R. Wosia uważam za debila to wcale się nie dziwie czemu wywalono go z tego pisemka. Wszak nie ujadał na PiS(a jest to jedyna tolerowana w tym pisemku linia światopoglądowa). Tylko krytykował brak pluralizmu w debacie publicznej. I co zdobiły lewaki (R. Woś to chyba zadeklarowany komuch) z tego pisemka? Wywaliły R. Wosia z owego pisemka
 haruka naru sora wa
 mune wo saku you ni 
wasure kaketa kioku wo samasu 
afureru wa namida
Odpowiedz
#77
InspektorGadżet napisał(a):Jak R. Wosia uważam za debila to wcale się nie dziwie czemu wywalono go z tego pisemka. Wszak nie ujadał na PiS(a jest to jedyna tolerowana w tym pisemku linia światopoglądowa). Tylko krytykował brak pluralizmu w debacie publicznej. I co zdobiły lewaki (R. Woś to chyba zadeklarowany komuch) z tego pisemka? Wywaliły R. Wosia z owego pisemka
W drugiej połowie sierpnia na Gazeta.pl ukazał się felieton Rafała Wosia zatytułowany „Lewico, czas na współpracę z PiS. Trzeba budować z Kaczyńskim demokratyczny socjalizm”. Tytułową tezę skrytykowało sporo internautów. Niektórzy na Twitterze stwierdzili, że skoro prezentujący takie poglądy Woś pracuje w „Polityce”, to oni przestaną kupować ten tygodnik. Zawiedzionym czytelnikom redakcja „Polityki” odpowiadała na swoim profilu twitterowym. - Szanowny Panie Bartoszu, to nie POLITYKA opublikowała ten tekst. Rafał Woś jest naszym dziennikarzem ekonomicznym, nie politycznym. Naszą linię programową reprezentują /m.in . Jerzy Baczyński, Mariusz Janicki, Wiesław Władyka i Adam Szostkiewicz - napisała do jednego z internautów. - Szanowny Panie Jerzy, jest nam ogromnie przykro, że kilkudziesięciu naszych świetnych autorów i redaktorów "obrywa" za tekst jednego z dziennikarzy, w dodatku opublikowany nie u nas. Rozumiemy Pana rozgoryczenie, ale liczymy, że jednak zostanie Pan z nami! - odpowiedziała innemu.

Czytaj więcej na: https://www.wirtualnemedia.pl/artykul/ra...iwej-pracy

Wcześniej:
https://polskatimes.pl/oleksy-pis-wcale-.../ar/232024

Dlaczego Woś jest debilem?

Wyjaśnij dokładniej.
Odpowiedz
#78
Bo jest Komuchem. A nikt normalny nim nie jest
 haruka naru sora wa
 mune wo saku you ni 
wasure kaketa kioku wo samasu 
afureru wa namida
Odpowiedz
#79
InspektorGadżet napisał(a): Bo jest Komuchem. A nikt normalny nim nie jest
Nie obrażaj prawdziwych komunistów.
Woś nawet koło nich nie stał.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#80
Socjalizm a komunizm to to samo. Zabrać jednym dać innym. Poza tym, nie wiem jak można obrazić komucha bardziej niż przez fakt ze jest się komuchem?
 haruka naru sora wa
 mune wo saku you ni 
wasure kaketa kioku wo samasu 
afureru wa namida
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości