Ankieta: Jak oceniasz prawdopodobieństwo upowszechnienia rozproszonych sieci społecznościowych?
Nie posiadasz uprawnień, aby oddać głos w tej ankiecie.
To niemożliwe
0%
0 0%
Bardzo mało prawdopodobne
40.00%
2 40.00%
Bardzo prawdopodobne
40.00%
2 40.00%
Nieuchronne
20.00%
1 20.00%
Razem 5 głosów 100%
*) odpowiedź wybrana przez Ciebie [Wyniki ankiety]

Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Protokoły zamiast blackjacka i dziwek
#21
zefciu napisał(a):
Gawain napisał(a): Mowa o setkach milionów, a nawet miliardach kont
Ale ja nie o tym mówiłem, ale o tym, ile osób korzysta z kilku społecznościówek jednocześnie i dla ilu problemem jest konieczność wybierania i izolacja każdej spoleczności.

Ciężko stwierdzić. Zakładam, że po części to te same osoby i nie widzą sensu w izolowaniu swoich kont. Jednakże mimo, iż taki Insta należy do FB to jednak mają rozdzielne konta. Nie wiem co można robić na Insta czego nie można na FB, ale z jakiegoś powodu dochodzi do dublowania kont.
Sebastian Flak
Odpowiedz
#22
BTW. Jaka jest skala popularności Fediwersum? I czy tworzenie własnej wersji portalu czy czegoś w tym stylu jest powiązana z koniecznością przystąpienia do obecnego Fediwersum czy też umożliwia otwarcie własnego?
Sebastian Flak
Odpowiedz
#23
Gawain napisał(a): BTW. Jaka jest skala popularności Fediwersum?
Liczba zarejestrowanych kont to około 4 miliony. Wartość ta niestety spadła nieco w roku 2020. Istnieje około 6000 serwisów.
Cytat:I czy tworzenie własnej wersji portalu czy czegoś w tym stylu jest powiązana z koniecznością przystąpienia do obecnego Fediwersum czy też umożliwia otwarcie własnego?
Wybacz, ale tworzenie „swojego fediwersum” wydaje się sprzeczne z celem istnienia federacji. Każdy serwer jednak sam decyduje, z którymi serwerami z zewnątrz chce się sfederować.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
#24
zefciu napisał(a): Liczba zarejestrowanych kont to około 4 miliony. Wartość ta niestety spadła nieco w roku 2020. Istnieje około 6000 serwisów.

Dziwi mnie nikła świadomość istnienia czegoś takiego.


Cytat:Wybacz, ale tworzenie „swojego fediwersum” wydaje się sprzeczne z celem istnienia federacji. Każdy serwer jednak sam decyduje, z którymi serwerami z zewnątrz chce się sfederować.

Teoretycznie pytam, wiadomo, że baza kilku milionów kont to dużo i nie bardzo jest sens się od tego odłączać, ciekawi mnie jednak czy istnieje szansa podziału grup na dwa odrębne światy. Dajmy na to konflikt zbrojny w realu podzielił społeczność i jedna się całkiem z Fediwersum wyniosła i se buduje Tysiącletnią Rzeszę w alternatywnej cyberrzeczywistości XD albo czy jakaś firma może stworzyć swój własny świat. Obawiam się, że jak Fediwersum zagrozi Gigantom to Ci stworzą analog, z którego będą czerpać zyski. Jeżeli jest taka możliwość to co będzie stać na przeszkodzie, aby z niej skorzystać?
Sebastian Flak
Odpowiedz
#25
Gawain napisał(a): Jednakże mimo, iż taki Insta należy do FB to jednak mają rozdzielne konta. Nie wiem co można robić na Insta czego nie można na FB, ale z jakiegoś powodu dochodzi do dublowania kont.

Pogadaj se z jakimś dzieciokiem 13-15 letnim. Mają tylko instagram. FB jest już tylko dla starych wapniaków. A masz jeszcze tik tok (też dla 13-15 latków) i jest jeszcze snapchat dla ludzi w wieku od 12 do 24 lat.
---
Kochaj sztukę, której się nauczyłeś, i w niej znajdź spokój.
Marek Aureliusz
Odpowiedz
#26
lumberjack napisał(a):
Gawain napisał(a): Jednakże mimo, iż taki Insta należy do FB to jednak mają rozdzielne konta. Nie wiem co można robić na Insta czego nie można na FB, ale z jakiegoś powodu dochodzi do dublowania kont.

Pogadaj se z jakimś dzieciokiem 13-15 letnim. Mają tylko instagram. FB jest już tylko dla starych wapniaków. A masz jeszcze tik tok (też dla 13-15 latków) i jest jeszcze snapchat dla ludzi w wieku od 12 do 24 lat.

Starzy mają konta to po co się pchać? Duży uśmiech Nawet logiczne Duży uśmiech

W tym trendzie widać tylko chęć zwiększania woluminu treści, zmniejszając jego objętość i trudność stworzenia. Ciężko dzieciarnie obwiniać o to, że nie lubi czytać, zwłaszcza długich, postów a preferuje krótkie formy łatwe do przyswojenia. Ale to w sumie ciekawa obserwacja. Daje do myślenia.
Sebastian Flak
Odpowiedz
#27
Gawain napisał(a): W tym trendzie widać tylko chęć zwiększania woluminu treści, zmniejszając jego objętość i trudność stworzenia. Ciężko dzieciarnie obwiniać o to, że nie lubi czytać, zwłaszcza długich, postów a preferuje krótkie formy łatwe do przyswojenia. Ale to w sumie ciekawa obserwacja. Daje do myślenia.

Oczami wyobraźni ujrzałem nasze forum za 30-40 lat (o ile jeszcze pisanie postów nie będzie dla ówczesnych ludzi zbyt pracochłonne.
Pewnie będą tam takie snapchatowe posty"
- "Yhy"
- "No"
- "Eee".
Uśmiech
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#28
Sofeicz napisał(a):
Gawain napisał(a): W tym trendzie widać tylko chęć zwiększania woluminu treści, zmniejszając jego objętość i trudność stworzenia. Ciężko dzieciarnie obwiniać o to, że nie lubi czytać, zwłaszcza długich, postów a preferuje krótkie formy łatwe do przyswojenia. Ale to w sumie ciekawa obserwacja. Daje do myślenia.

Oczami wyobraźni ujrzałem nasze forum za 30-40 lat (o ile jeszcze pisanie postów nie będzie dla ówczesnych ludzi zbyt pracochłonne.

Ja myślę, że właśnie pisanie będzie zbyt czasochłonne. Na moje oko to powstanie jakaś forma zapisu niezwokalizowanych czy też słabo zwokalizowanych słów na wypadek komunikacji gdy nie można lub się nie chce nagrać tiktoka. Ot, myślisz a mobilka nagrywa strumień.

Cytat:Pewnie będą tam takie snapchatowe posty"
- "Yhy"
- "No"
- "Eee".
Uśmiech

Możliwe. Stawiam jednak na przejście do rzeczywistości rozszerzonej. Już teraz fora i blogi to anachronizm. Mało kto potrafi się skupić na dłużej, mało kto chce tracić czas na skomplikowane urządzenia i relacje. Ludzie podobno nie lubią dźwięku swojego głosu, często mają kompleksy więc coś posty zastąpi ale raczej nie proste nagrania audio-video. Przychodzi mi na myśl pismo obrazkowe czy gotowe sekwencje słów. GIFy, memy, nalepki, emoji. Tylko cyfrowo udoskonalone, łatwe do implementacji bez skomplikowanego procesu wyszukiwań. Takie odnoszące się do emocji partie obrazów. Już teraz jak poobserwować Fejsbuka to młodsi gifują a starzy nalepkują i wstawiają koszmarki a la pocztówki. Słowo pisane zaś jest masakrowane, bo większość po prostu nie umie pisać i jak już, to piszą ze słuchu, a to jest kompletnie nieczytelne. Kto pozwoli szybciej przekazywać proste komunikaty ten w tej wojnie wygra.
Sebastian Flak
Odpowiedz
#29
Cytat:Stawiam jednak na przejście do rzeczywistości rozszerzonej. Już teraz fora i blogi to anachronizm. Mało kto potrafi się skupić na dłużej, mało kto chce tracić czas na skomplikowane urządzenia i relacje.

Na pewno dużo racji w tym, co napisałeś. Ja dodałabym do tego prokrastynację. Technologia zamiast, jak na początku, zbliżać ludzi, zaczęła ich oddalać. Jeszcze w pierwszych latach komórek ludzie dzwonili do siebie, teraz dzwonienie to jest już coś i wielu ludzi telefonów nie odbiera, uważając, że to w jakiś sposób narusza ich prywatność. Chcą kontaktu z innymi, ale niekoniecznie w momencie, w którym pasuje to tym innym. Jeszcze trochę i dzwonienie (za wyjątkiem spraw formalnych, zawodowych i do najbliższej rodziny) stanie się faux pas. Jako osoba, która nie przepada za pisaniem smsów, często wolę zadzwonić i załatwić coś, porozmawiać z kimś od razu - bez czekania na tekstową odpowiedź; nauczyłam się już, że nie z wszystkimi tak się da. Najbliższa rodzina i przyjaciele - tak, przy czym im niższa wieku tym większa chęć na pisanie, nie rozmawianie. Znajomi - dzwoni się tylko wtedy, kiedy jest coś bardzo pilnego. Smutne, ale cóż, takie życie. Zresztą i smsowanie staje się czymś nie zawsze stosownym, wiadomość na facebooku czy whatsappie jest mniej personalna, więc łatwiejsza do wysłania.
Innym przykładem (który trochę przeczy twojej teorii) jest czat kontra forum, a konkretnie mam na myśli czat na katoliku. Zanim pojawiłam się na forum katolika, chodziłam od czasu do czasu na czat. Było to przyjemne miejsce, z operatorami o różnym stopniu poczucia humoru (w porównaniu z moderacją forum katolika byli sympatyczni i dość otwarci). Wielu stałych bywalców, można było porozmawiać, pośmiać się, dostać bana na dwie godziny i wrócić. Po wywaleniu mnie z forum chodziłam na czat rzadziej, kilka razy do roku. Ostatni rok czy dwa weszłam kilka razy, o różnych porach i nie było literalnie nikogo (poza mną). Forum przetrwało, czat nie.
Na forum trzeba wysilić się trochę bardziej, jeśli chodzi o wartość przekazywanej treści. W tym aspekcie forum jest trudniejsze. Na czacie natomiast ma się (wirtualny) kontakt z innymi na żywo, w realnym czasie. I dlatego chyba czat przestał być atrakcyjny. Im młodsi ludzie, tym mniej chętni do rozmawiania, bardziej zaś skłonni do prokrastynacji w zakresie relacji międzyludzkich. Fora jeszcze przez jakiś czas zostaną, ale średnia wieku użytkowników będzie rosła. Dojdzie do sytuacji, w której dyskusja z kimś na forum będzie zbyt osobistym kontaktem.

(Tak naprawdę nie wiem, dlaczego ludzie przestali przychodzić na czat na katoliku. Zgaduję.)
Jeśli zabraknie ci argumentów - nazwij mnie kłamczynią i napisz, że łżę.
Odpowiedz
#30
znaLezczyni napisał(a): Jeszcze w pierwszych latach komórek ludzie dzwonili do siebie, teraz dzwonienie to jest już coś i wielu ludzi telefonów nie odbiera, uważając, że to w jakiś sposób narusza ich prywatność. Chcą kontaktu z innymi, ale niekoniecznie w momencie, w którym pasuje to tym innym. Jeszcze trochę i dzwonienie (za wyjątkiem spraw formalnych, zawodowych i do najbliższej rodziny) stanie się faux pas. Jako osoba, która nie przepada za pisaniem smsów, często wolę zadzwonić i załatwić coś, porozmawiać z kimś od razu - bez czekania na tekstową odpowiedź;
Ale to różni ludzie mają tutaj różnie. Ja np. wolę SMS-a, niż dzwonić. I wolę slacka niż zooma. A pod czterdziestkę już podchodzę. Ale są osoby, które od razu, jak mają sprawę, to odpalają zooma, nawet jeśli chodzi o jedno pytanie. W różnych kulturach korporacyjnych różnie z tym bywa.
Cytat:Smutne, ale cóż, takie życie.
Dla jednego komunikacja tekstowa jest smutna, a dla drugiego – rozmowy na żywo są stresujące.
Cytat:Innym przykładem (który trochę przeczy twojej teorii) jest czat kontra forum, a konkretnie mam na myśli czat na katoliku. Zanim pojawiłam się na forum katolika, chodziłam od czasu do czasu na czat. Było to przyjemne miejsce, z operatorami o różnym stopniu poczucia humoru (w porównaniu z moderacją forum katolika byli sympatyczni i dość otwarci). Wielu stałych bywalców, można było porozmawiać, pośmiać się, dostać bana na dwie godziny i wrócić.
Ale przecież na forum katolika też kiedyś było normalnie. Potem niestety zostało przejęte przez wielbicieli P**u i P****a.
Cytat:Forum przetrwało, czat nie.
No ale bez przesady. Tego typu chaty to jest naprawdę przestarzała technologia. Ja w ogóle nie wiem, jak tam wejść, bo wchodzę na stronę i nie widzę żadnej informacji. Chyba jakiś aplet javowy czy flashowy ma się uruchomić, nie wiem.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
#31
Cytat:Ale to różni ludzie mają tutaj różnie. Ja np. wolę SMS-a, niż dzwonić.
Nie chodziło mi o jednostkowe preferencje, tylko zmieniający się trend. Kiedyś dzwonienie było powszechną formą komunikacji, szeroko akceptowaną. Ktoś chciał się bezpośrednio skontaktować, dzwonił, ktoś inny odbierał, kontakt był natychmiast nawiązywany. Teraz tendencja się zmieniła, dzwonienie często jest traktowane jako wpychanie się do czyjegoś prywatnego życia. Osoba A szuka kontaktu, osoba B opóźnia ten kontakt (i niekoniecznie dlatego, że pracuje, jest w toalecie, uprawia seks czy śpi). Może siedzieć i pierdoły pociskać z kimś innym (kolokwializm), grać na telefonie czy z nudów przeglądać internet. Byłam świadkiem takich sytuacji. Tak samo z wiadomościami tekstowymi - widziałam, że ktoś mógł odpisać, ale nie chciało mu się.

Bywa to bardzo irytujące w sytuacjach zawodowych. Czasem muszę do kogoś z pracy zadzwonić, pilnie skontaktować się. Wybierając numer zazwyczaj wiem, kto telefon odbierze, kto nie. Kto odpisze na wiadomość tekstową od razu, kto w ogóle nie odpisze a kto będzie udawać, że wiadomości nie dostał. Ludzie słowni, na których można polegać i którzy pracują dobrze jeśli nawet nie odbiorą, to po chwili oddzwaniają. Skłonność do krętactwa (wiadomości nie widziałem/ nie doszła) zazwyczaj łączy się z niską etyką zawodową. Może przypadek.


Cytat:Tego typu chaty to jest naprawdę przestarzała technologia.
Owszem. Ale nie dlatego ludzie z nich nie korzystają. Moim zdaniem kolejność jest odwrotna. Ludzie przestali korzystać, więc technologia nie została zmodernizowana. Zresztą, na bliższym tobie forum (bliższym niż katolik) wiara jest cały dział poświęcony czatowi, mimo że czatować już nie można. Jakiś czas temu kilka osób pytało, dlaczego nie może wejść na czat, za odpowiedź powinno im wystarczyć pytanie jednej z moderatorek po co im to, skoro czat już nie jest popularną formą komunikacji.


Podsumowując to, co chciałam napisać: w tej chwili rozwijająca się technologia prowadzi do wielu sekundowych spotkań z (prawie) anonimowymi, często przypadkowymi  ludźmi. Kontakt ten przejawia się najczęściej dawaniem/ otrzymywaniem feedbacku. Nie sprzyja jednak tworzeniu się więzi czy społeczności, które wymagają nieco czasu i uwagi. Szczególnie zaś te formy kontaktu, które potrzebują czasu i uwagi teraz, nie kiedyś tam w przyszłości, skazane są na wymarcie (lub chociażby zamrożenie).
Jeśli zabraknie ci argumentów - nazwij mnie kłamczynią i napisz, że łżę.
Odpowiedz
#32
znaLezczyni napisał(a): Nie chodziło mi o jednostkowe preferencje, tylko zmieniający się trend. Kiedyś dzwonienie było powszechną formą komunikacji, szeroko akceptowaną.
Ale też nie mającą, jako zdalna komunikacja w czasie rzeczywistym, żadnej alternatywy. Dlatego ludzie byli do niej przyzwyczajeni. Potem pojawiły się alternatywy, zatem ludzie stopniowo zaczęli się na nie przerzucić.
Cytat:Skłonność do krętactwa (wiadomości nie widziałem/ nie doszła) zazwyczaj łączy się z niską etyką zawodową. Może przypadek.
Nie rozumiem tej wypowiedzi. Udawanie, że się nie otrzymało wiadomości służbowej to jest przejawi niskiej etyki pracy, a nie coś co się „łączy”. Są jednak też ludzie, którzy lubią się skupić na jednej rzeczy, a potem podjąć następną. Stąd też konieczność przerywania pracy i zmieniania kontekstu, bo ktoś ma do nich prośbę, którą zajmą się potem, utrudnia pracę. To jest też kwestia organizacji pracy. W pewnym momencie komunikowanie się na zasadzie przesyłania próśb, czy to mailem czy przez telefon staje się nie do utrzymania i trzeba przejść na zdzirę, lub inny system ticketowy.
Cytat:Owszem. Ale nie dlatego ludzie z nich nie korzystają. Moim zdaniem kolejność jest odwrotna. Ludzie przestali korzystać, więc technologia nie została zmodernizowana.
Bezedura. Technologia została zmodernizowana. Mamy obecnie wysyp nowoczesnych chatów, takich jak slack, czy discord i ludzie z nich korzystają.
Cytat:Jakiś czas temu kilka osób pytało, dlaczego nie może wejść na czat, za odpowiedź powinno im wystarczyć pytanie jednej z moderatorek po co im to, skoro czat już nie jest popularną formą komunikacji.
No dobra. Ale to jest argument za tym, że administracja tamtego forum jest za leniwa, aby albo zlikwidować dział „czat”, albo stworzyć czat nowocześniejszy (jak na tym forum stworzono discorda). A nie za tym, że ludzie nie czatują.
Cytat:Podsumowując to, co chciałam napisać: w tej chwili rozwijająca się technologia prowadzi do wielu sekundowych spotkań z (prawie) anonimowymi, często przypadkowymi  ludźmi. Kontakt ten przejawia się najczęściej dawaniem/ otrzymywaniem feedbacku. Nie sprzyja jednak tworzeniu się więzi czy społeczności, które wymagają nieco czasu i uwagi.
Niektóre technologie – owszem. Ale przecież nie wszystkie.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
#33
Ciężko mi przecisnąć.. przez.. gardło...ale... euhrkeurhuhekhe ekhe khe khe... myślę, że rynek zweryfikuje. Wydaje się, że przytłaczająca większość użytkowników mediów społecznościowych jest zadowolona, więc ani bym się nie spodziewał odpływu na inne platformy, ani rewolucji na tych największych - o ile zmiany nie zostaną wymuszone prawnie - bo nie ma na to popytu ze strony użytkowników. Innymi słowy - nie wydaje mi się, żeby alternatywa była dziś potrzebna. Więc niszowe rozwiązania pewnie nadal pozostaną niszowe. Być może powstanie coś co działa na tych zasadach ale nie jako konkurencja, tylko oferta jakiejś funkcjonalności, której obecnie brakuje a nie zdajemy sobie z tego sprawy. Jak np Twitter
I hear the roar of big machine
Two worlds and in between
Hot metal and methedrine
I hear empire down


Odpowiedz
#34
Mam trochę odmienne zdanie. Przejście na fedy przyjdzie w momencie gdy ludzie zdadzą sobie sprawę z tego, że za rekordy z ich danymi kto inny bierze pieniądze i to takie zauważalne. Jak będą mieli możliwość ich sprzedania to wtedy raz dwa się przesiądą.
Sebastian Flak
Odpowiedz
#35
Sofeicz napisał(a):
zefciu napisał(a):
ZaKotem napisał(a): Ktoś umieszcza treści, które uważam za społecznie szkodliwe. Jak przekonać zdecentralizowaną moderację, żeby mi takich nie wciskano?
Musisz przekonać moderację serwisu, do którego należysz. A jak się nie da – przenieść się do innego. A jak to się nie da – założyć własny.
Ale to jest właśnie prosta droga do 'ugettowienia' czy 'uroomowienia".
A tu raczej chodzi o pogodzenie ognia z wodą czyli agory z szurią.
Wg mnie się nie da ale kombinować można.

Dlatego są propozycje, aby portale społecznościowe do informacji szurskich automatycznie dodawały obok odnośniki do faktów. Do pewnego stopnia zapewnia to dostęp do krytycznych opinii. Można jeszcze dodawać odwołania dlaczego dany szurski pogląd jest głupi (krótkie podsumowanie wraz z łatwo zrozumiałymi przypisami).

Więc nawet w takiej zdecentralizowanej strukturze musi zachodzić przepływ informacji pomiędzy bańkami żeby jako taką wspólnotę zachować. Też jakiś wywiad musi istnieć, który będzie wiedział co knują szury itd.

Tak naprawdę największym problemem jaki wynika z tymi bańkami jest to, że przepływ informacji jest błyskawiczny, a ich ilość nieograniczona. Dlatego wszyscy musieliby się umówić: "no dobra, musimy zwolnić, bo przekroczyliśmy poziom przyswajania informacji jednostkowego i społecznego. Powinniśmy generować mniej "info" bo nie ogarniamy tego bajzlu".
Trzeba pamiętać, że dostęp do zasobów sieciowych wśród ludzi na świecie wzrośnie jeszcze, a do tego dojdą algorytmy z wielkimi możliwościami spamowania i wpływania na społeczności.

Stąd, najsensowniejszą możliwością jest po prostu zwolnienie i samoograniczenie.
Co jest bardzo niemile widziane.



PS trochę obok tematu, ale w jego orbicie napisałem.
The Phillrond napisał(a):(...)W moim umyśle nadczłowiekiem jawi się ten, kogo nie gnębi strach przed  nieuniknionym i kto dąży do harmonijnego rozwoju ze świadomością stanu  rzeczy

“What warrior is it?”

“A lost soul who has finished his battles somewhere on this planet. A pitiful soul who could not find his way to the lofty realm where the Great Spirit awaits us all.”


.
Odpowiedz
#36
zefciu


Cytat:Ale też nie mającą, jako zdalna komunikacja w czasie rzeczywistym, żadnej alternatywy. Dlatego ludzie byli do niej przyzwyczajeni. Potem pojawiły się alternatywy, zatem ludzie stopniowo zaczęli się na nie przerzucić.

Owszem, nie kłócę się z tym. Zastanawia mnie jednak nie tyle szersze używanie słowa pisanego niż mówionego, ile odrzucenie mówienia na rzecz pisania.

Cytat:Nie rozumiem tej wypowiedzi. Udawanie, że się nie otrzymało wiadomości służbowej to jest przejawi niskiej etyki pracy, a nie coś co się „łączy”.
Wyjaśniam. Zastanawiam się, czy istnieje jakiś związek między poziomem etyki zawodowej a preferowanym sposobem komunikacji.



Cytat:Są jednak też ludzie, którzy lubią się skupić na jednej rzeczy, a potem podjąć następną. Stąd też konieczność przerywania pracy i zmieniania kontekstu, bo ktoś ma do nich prośbę, którą zajmą się potem, utrudnia pracę. To jest też kwestia organizacji pracy.

Rozumiem. Chodziło mi głównie o sytuacje, w których ktoś nie ma żadnego (moim zdaniem) powodu, żeby rozmowę odrzucić (nie robi nic istotnego, nie dzwoni nikt superirytujący) a rozmowę odrzuca. O przesunięcie granic prywatności lub zmianie poglądu na kontrolę nad własnym życiem.


Cytat:Bezedura. Technologia została zmodernizowana. Mamy obecnie wysyp nowoczesnych chatów, takich jak slack, czy discord i ludzie z nich korzystają.
Tu akurat nie bzdura, bo ja nie o tym pisałam. Przepraszam, jeśli nie byłam precyzyjna - ja pisałam na podstawie własnych obserwacji o konkretnych czatach. Nie istnieją, nie zostały zmodernizowane, forma zaś dla ich użytkowników została wyczerpana i odrzucona.


Być może nie powinnam wypowiadać się w tym temacie, bo na pewno brakuje mi wiedzy na temat nowoczesnej technologii (musiałam sprawdzić kilka użytych przez ciebie wyrazów, bo nie wiedziałam, co to). Interesuje mnie on jednak z drugiej strony, jako zjawisko społeczne, które od dawna obserwuję i dlatego zabrałam głos.
Jeśli zabraknie ci argumentów - nazwij mnie kłamczynią i napisz, że łżę.
Odpowiedz
#37
znaLezczyni napisał(a): Owszem, nie kłócę się z tym. Zastanawia mnie jednak nie tyle szersze używanie słowa pisanego niż mówionego, ile odrzucenie mówienia na rzecz pisania.
No ale to chyba naturalne, że jak jedna forma zastępuje drugą, to tej drugiej ubywa.
Cytat:Wyjaśniam. Zastanawiam się, czy istnieje jakiś związek między poziomem etyki zawodowej a preferowanym sposobem komunikacji.
To się zastanawiaj. Byleby Ci nie wyszło z tego jakieś polowanie na czarownice.
Cytat:Tu akurat nie bzdura, bo ja nie o tym pisałam. Przepraszam, jeśli nie byłam precyzyjna - ja pisałam na podstawie własnych obserwacji o konkretnych czatach. Nie istnieją, nie zostały zmodernizowane, forma zaś dla ich użytkowników została wyczerpana i odrzucona.
No dobra. Telegraf też nie został zmodernizowany i w zasadzie nikt go już nie używa (w Polsce ostatecznie zrezygnowano ze świadczenia takiej usługi jakiś czas temu). No i co? To świadczy o tym, że ludzie nie potrzebują już wysyłać sobie szybkich informacji tekstowych?
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
#38
Żarłak napisał(a): Dlatego są propozycje, aby portale społecznościowe do informacji szurskich automatycznie dodawały obok odnośniki do faktów. Do pewnego stopnia zapewnia to dostęp do krytycznych opinii. Można jeszcze dodawać odwołania dlaczego dany szurski pogląd jest głupi (krótkie podsumowanie wraz z łatwo zrozumiałymi przypisami).

Jak to sobie fizycznie wyobrażasz bez oddelegowania kilku milionów Chińczyków do takiej moderacji?
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#39
Sofeicz napisał(a): Jak to sobie fizycznie wyobrażasz bez oddelegowania kilku milionów Chińczyków do takiej moderacji?

Akurat chińskie trolle działają na rzecz powiększania chaosu, a nie moderowania. Moderują u siebie, a "u nas" sieją zamęt. Do dodawania takich informacji masz narzędzia automatyczne. Kwestia doboru odpowiednich środków, narzędzi i zasobów oraz wyboru kontestowanych treści. Twój telefon potrafi tłumaczyć obrazki na obce języki... Serio, nie potrzeba do takiej moderacji armii ludzi.
I chyba to jest najstraszniejsze w dzisiejszym świecie.
The Phillrond napisał(a):(...)W moim umyśle nadczłowiekiem jawi się ten, kogo nie gnębi strach przed  nieuniknionym i kto dąży do harmonijnego rozwoju ze świadomością stanu  rzeczy

“What warrior is it?”

“A lost soul who has finished his battles somewhere on this planet. A pitiful soul who could not find his way to the lofty realm where the Great Spirit awaits us all.”


.
Odpowiedz
#40
No ale dopóki pozostaje wolność robienia kontentu to moderacja globalna traci sens. W końcu szury wymyślają brednie i się nim dzielą na bieżąco.
Sebastian Flak
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości