Ankieta: Co zrobię z pieniędzmi w OFE
Nie posiadasz uprawnień, aby oddać głos w tej ankiecie.
Przeniosę do ZUS
0%
0 0%
Przeniosę na IKE
100.00%
3 100.00%
Razem 3 głosów 100%
*) odpowiedź wybrana przez Ciebie [Wyniki ankiety]

Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
PISowski przekręt z OFE.
#1
Sprytnie to skubańcy wymyślili.

Wszyscy nawet media skupiają się na tym, że państwo zabierze 15% tym co zostaną w IKE. A tak na prawdę tam jest drugie dno i to ta opcja to są prawdziwe konfiturki na którym zależy dobrozmieńcom.Ta opcja to częściowa nacjonalizacja części polskich spółek notowanych na GPW.


Wszyscy są przekonani, że cała akcja jest po to aby położyć łapę na 11 mld z kradzieży przekształceniowej 15% środków. To też. Ale sądzę, że to nie jest główny powód. OFE posiadają akcje głównie polskich firm. Część osób nie chcąc tracić 15% środków przeniesie je do ZUS. Ich wartość zostanie tam zewidencjonowana po czym te wszystkie akcje zostaną przekazane do Funduszu Rezerwy Demograficznej. W ten sposób państwo stanie się posiadaczem wszystkich akcji w tych firmach, które posiadały OFE. W przypadku takiej Agory jeżeli dużo osób wybrało by ZUS państwo może mieć po tym przekręcie nawet 40% udziałów. Same profity - po pierwsze mokry sen pisowców - czyli częściowa nacjonalizacja polskich przedsiębiorstw notowanych na giełdzie po drugie masa nowych posadek w radach nadzorczych spółek notowanych na giełdzie dla kolesi i wójtów z Pcimia.

Sama decyzja czy zostawić kasę w IKE czy przenieść do ZUS nie jest łatwa.
Za IKE przemawia prywatność i dziedziczenie tych środków. Przeciw - rabunek 15% środków oraz stopa zwrotu gorsza niż rewaloryzacja ZUS - przez przymus inwestowania na polskiej giełdzie dobrych wyników nie ma co się spodziewać.
Za ZUS przemawia to, że całość środków zasili dług państwa wobec przenoszącego oraz lepsza rewaloryzacja. Minusem jest brak dziedziczenia - czyli jak nie dożyjesz wieku emerytalnego to gówno z tego masz oraz większe ryzyko politycznej kombinatoryki (nie ma gwarancji, że w stopa waloryzacji będzie tak dobra jak obecnie, ryzyko zwiększenia podatku PIT i zwiększenia składki emerytalnej)

Sam skłaniałem się do opcji przeniesienia do IKE - ale byłem przekonany, że będzie działało to jak zwykłe IKE - czyli będę miał wpływ na to w co inwestowane są pieniądze. Tymczasem te nowe IKE to będą tak na prawdę stare OFE z nową nazwą i ramy inwestycyjne będą tak samo niekorzystne dla uczestników jak wcześniej.


Jak ktoś nie ogarnia to w linku poniżej jest dość dobrze jest to wytłumaczone:
https://www.youtube.com/watch?v=0cEqfeURTJM
Nie dajcie sobie wmówić mediom, że wsadzanie widelca do kontaktu jest niebezpieczne. Przecież z powodu grypy umiera znacznie więcej osób.  


Odpowiedz
#2
Podwójne bicie, jak nie patrzeć dupa. I tak nigdy nie patrzyłem na te środki jako swoje. Moje to tylko to co mam w portfelu, a reszta to spekulacja.

Fakt, że teraz wezmą 15% nie znaczy, że nie wezmą w przyszłości. Chyba, co? Ustawy można zawsze zmienić, a w Polsce, przecież jak zostało dowiedzione, mogą one działać wstecz i można łamać dowolne umowy społeczne.
Tak samo można dążyć do zmiany ustawy o przyszłym ZUS. Za niedługo emeryci przegłosują młodszych, więc ryzyko braku emerytury (z powodu zapaści) może się oddalić. Problem w tym, że nie można przyszłej młodzieży zbytnio stłamsić obarczając zbyt wysokimi podatkami na emerytów.

Ogólnie patrząc w przyszłość, wygląda ona nieciekawie.
The Phillrond napisał(a):(...)W moim umyśle nadczłowiekiem jawi się ten, kogo nie gnębi strach przed nieuniknionym i kto dąży do harmonijnego rozwoju ze świadomością stanu rzeczy
.
Odpowiedz
#3
Żarłak napisał(a): Tak samo można dążyć do zmiany ustawy o przyszłym ZUS. Za niedługo emeryci przegłosują młodszych, więc ryzyko braku emerytury (z powodu zapaści) może się oddalić.

To będzie w końcu więcej emerytów niż młodych czy mniej? Z jednej strony cały czas x ludzi przechodzi na emerytury, ale z drugiej strony każdego dnia sporo starszych zdycha na covida/serce/wylewy/raka (wiemy jak (nie)działa teraz służba zdrowia).
Odpowiedz
#4
DziadBorowy napisał(a): Sam skłaniałem się do opcji przeniesienia do IKE - ale byłem przekonany, że będzie działało to jak zwykłe IKE - czyli będę miał wpływ na to w co inwestowane są pieniądze. Tymczasem te nowe IKE to będą tak na prawdę stare OFE z nową nazwą i ramy inwestycyjne będą tak samo niekorzystne dla uczestników jak wcześniej.
Ja teraz też nie wiem. Ale jeśli będzie działało jak moje OFE, to czemu nie. NN są raczej ogarnięci, mam u nich OFE i IKE.
- Myślałem, że ty nie znasz lęku.
- Mylisz się. Lęku nie zna tylko głupiec.
- A co robi wojownik, kiedy czuje strach?
- Pokonuje go. To jest w każdej bitwie nasz pierwszy martwy wróg.
Odpowiedz
#5
Iselin napisał(a): Ja teraz też nie wiem. Ale jeśli będzie działało jak moje OFE, to czemu nie. NN są raczej ogarnięci, mam u nich OFE i IKE.

O to tak jak ja. Ogólnie jeżeli zostawisz pieniądze z OFE na IKE to cała zmiana sprowadza się do trzech rzeczy:
1. Zabiorą Ci 15%
2. Zmienią nazwę instytucji, która nimi zarządza
3. W ustawie zapiszą, że to Twoje pieniądze.

Reszta zostaje po staremu. Czyli jeżeli o tych pieniądzach myślisz w perspektywie emerytury to jedyna istotna różnica, że zabiorą Ci 15% tego co tam masz. Tak jak pisałem nakaz inwestowania większości środków w polską giełdę nie oferuje najlepszych perspektyw na przyzwoite wyniki. Na szczęście obowiązują tutaj limity opłat za zarządzanie.


A jak przy opłatach jesteśmy I tu dochodzimy do samych IKE. Też mam w NN i też byłem zadowolony, do czasu jak nie zacząłem sobie liczyć. Bo opłaty w polskich TFI a przez co idzie w większości IKE to jest granda, skandal i zwykłe złodziejstwo.

W tradycyjnych IKE inwestujących w TFI problemem są opłaty za zarządzanie. Dla funduszy obligacyjnych to około 1% środków rocznie, dla akcyjnych i mieszanych nawet 2-3% na rok. Czyli nawet jak jakiś fundusz jest w stanie pobić inflację, to opłaty za zarządzanie zjadają lwią część zysku, nie mówiąc już że jak jest strata to i tak ta opłata jest pobierana. Dodatkowo większość nie jest w stanie wykręcić wyników lepszych niż indeks w który inwestują. (czyli np fundusze które starają się dobrać najlepsze akcje z GPW osiągają zazwyczaj gorsze wyniki, niż gdyby kupiły po prostu akcje wszystkich spółek w odpowiednich proporcjach) Dlatego coraz bardziej zastanawiam się nad przeniesieniem IKE w NN na jakieś IKE Maklerskie i oszczędzanie poprzez fundusze ETF. Tutaj opłaty przeciętnie wynoszą około 0,1% za fundusze obligacyjne i 0,25% za fundusze akcyjne. W skali 20 -25 lat różnica robi się kolosalna. Przy założeniu średniego zysku 5% przy zainwestowaniu 10 tys na 25 lat przy 2% opłaty masz na koniec jakieś 20 tys. a przy 0,2% opłaty około 32 tys. złotych.

Jedyny minus to minimalna prowizja za zakup przez co nie opłaca się wpłacać drobnych kwot - ale można to ominąć kupując za większą kwotę powiedzmy raz w roku zamiast za drobne kwoty co miesiąc. Duży plus, jest też taki, że w przypadku płynnych funduszy ETF udziały w nich można zamienić na gotówkę (pozostającą wciąż na IKE, więc wolną od podatku) praktycznie w kilka sekund, w przypadku zwykłych trwa to kilka dni przez co reagowanie na spadki takie jak ten w marcu jest niemożliwe.

Czekam tylko jak mbank, gdzie mam konto, wprowadzi do oferty np. taką perełkę:
https://www.justetf.com/en/etf-profile.h...1#overview
i chyba zdecyduję się na transfer. Liczyłem, że skoro pieniądze z OFE będą teraz "moje" na to, że da się z nimi zrobić coś podobnego - ale oczywiście ustawa nie przewiduje takiej możliwości.

Ogólnie jak ktoś ma IKE (samo w założeniach świetna sprawa, nawet jak nie chcemy oszczędzać do emerytury a np mamy jakiś cel 10 letni) albo w ogóle jakieś pieniądze trzyma w funduszach inwestycyjnych niech poczyta sobie o funduszach ETF. U nas są mało popularne, w takim USA to popularna forma oszczędzania.
Rzucę link dla leniwych gdzie jest to dobrze opisane (chyba najlepiej w polskim Internecie)
https://inwestomat.eu/co-to-sa-fundusze-etf/
Nie dajcie sobie wmówić mediom, że wsadzanie widelca do kontaktu jest niebezpieczne. Przecież z powodu grypy umiera znacznie więcej osób.  


Odpowiedz
#6
DziadBorowy napisał(a): W tradycyjnych IKE inwestujących w TFI problemem są opłaty za zarządzanie. Dla funduszy obligacyjnych to około 1% środków rocznie, dla akcyjnych i mieszanych nawet 2-3% na rok. Czyli nawet jak jakiś fundusz jest w stanie pobić inflację, to opłaty za zarządzanie zjadają lwią część zysku, nie mówiąc już że jak jest strata to i tak ta opłata jest pobierana. Dodatkowo większość nie jest w stanie wykręcić wyników lepszych niż indeks w który inwestują. (czyli np fundusze które starają się dobrać najlepsze akcje z GPW osiągają zazwyczaj gorsze wyniki, niż gdyby kupiły po prostu akcje wszystkich spółek w odpowiednich proporcjach) Dlatego coraz bardziej zastanawiam się nad przeniesieniem IKE w NN na jakieś IKE Maklerskie i oszczędzanie poprzez fundusze ETF. Tutaj opłaty przeciętnie wynoszą około 0,1% za fundusze obligacyjne i 0,25% za fundusze akcyjne. W skali 20 -25 lat różnica robi się kolosalna. Przy założeniu średniego zysku 5% przy zainwestowaniu 10 tys na 25 lat przy 2% opłaty masz na koniec jakieś 20 tys. a przy 0,2% opłaty około 32 tys. złotych.
Dobrze wiedzieć, dzięki.

Na emeryturę oszczędzam jeszcze w Avivie, ale przez jakiś czas się nią nie interesowałam i udało mi się nieco wtopić. Teraz odrabiam straty, zobaczę, jak sobie będzie radzić przez rok-półtora i zdecyduję, czy zostaję, czy przerzucę te środki gdzie indziej. Na pewno nie może to być coś, gdzie trzeba samemu w kółko to śledzić i inwestować, bo osiwieję.
- Myślałem, że ty nie znasz lęku.
- Mylisz się. Lęku nie zna tylko głupiec.
- A co robi wojownik, kiedy czuje strach?
- Pokonuje go. To jest w każdej bitwie nasz pierwszy martwy wróg.
Odpowiedz
#7
Iselin napisał(a): Na pewno nie może to być coś, gdzie trzeba samemu w kółko to śledzić i inwestować, bo osiwieję.

No to ETF się na to łapią - bo idea w uproszczeniu jest właśnie taka, że nic nie śledzisz i nie kombinujesz bo to sensu nie ma, tylko zdajesz się na naturalne cykle gospodarcze i długi termin inwestycji.

Najpierw trzeba oczywiście trochę posiedzieć aby wybrać te odpowiednie, tak aby uzyskać akceptowalny dla nas poziom ryzyka, gdyż funduszy jest cała masa i początkowo ciężko się w tym połapać, ale potem w zasadzie jest to bezobsługowe. Co jakiś czas logujesz się i dokupujesz za ile tam chcesz. Oczywiście tak jak w zwykłych funduszach jak giełda/surowce/obligacje czy co tam jeszcze będzie spadać to ETF też poleci w dół. Ale przynajmniej opłaty znacznie mniejsze Oczko

Jest też oczywiście czynnik psychiczny, bo w klasycznych TFI mamy wrażenie, że tam są specjaliści, którzy dbają o nasze pieniądze, główny problem w tym, że historyczne dane pokazują, że ci specjaliści w od 60 do nawet 80% przypadków osiągają wyniki gorsze niż gdyby nic nie robili Oczko
Nie dajcie sobie wmówić mediom, że wsadzanie widelca do kontaktu jest niebezpieczne. Przecież z powodu grypy umiera znacznie więcej osób.  


Odpowiedz
#8
DziadBorowy napisał(a):
Iselin napisał(a): Na pewno nie może to być coś, gdzie trzeba samemu w kółko to śledzić i inwestować, bo osiwieję.

No to ETF się na to łapią - bo idea w uproszczeniu jest właśnie taka, że nic nie śledzisz i nie kombinujesz bo to sensu nie ma, tylko zdajesz się na naturalne cykle gospodarcze i długi termin inwestycji.

W życiu pewne są tylko śmierć i podatki. Wiadomo, że to w co się bawicie nie jest tak ryzykowne jak gra na forexie, dźwignie finansowe etc., ale kurde bele, nie mamy zielonego pojęcia co się będzie działo za x lat i czy w ogóle ZUS będzie wydolny i czy państwo polskie w międzyczasie nie zbankrutuje. Moi znajomi zarobili na inwestowaniu w złoto i bitcoiny, ale na onecie można przeczytać o jakimś tam synu znanego reżysera, który utopił w bitcoinach 300 tysi i się powiesił. Moja teza jest więc taka, że "huja tam, raz się żyje i jest ryzyko - jest zabawa" Uśmiech Aż se kebaba megaostergo kupiłem i nawet go zjadłem. Póki co jeszcze żyję, ale cięzko jest, ledwo dycham i to wcale nie covid Uśmiech
Odpowiedz
#9
lumberjack napisał(a): W życiu pewne są tylko śmierć i podatki. Wiadomo, że to w co się bawicie nie jest tak ryzykowne jak gra na forexie, dźwignie finansowe etc., ale kurde bele, nie mamy zielonego pojęcia co się będzie działo za x lat i czy w ogóle ZUS będzie wydolny i czy państwo polskie w międzyczasie nie zbankrutuje. Moi znajomi zarobili na inwestowaniu w złoto i bitcoiny, ale na onecie można przeczytać o jakimś tam synu znanego reżysera, który utopił w bitcoinach 300 tysi i się powiesił. Moja teza jest więc taka, że "huja tam, raz się żyje i jest ryzyko - jest zabawa" Uśmiech Aż se kebaba megaostergo kupiłem i nawet go zjadłem. Póki co jeszcze żyję, ale cięzko jest, ledwo dycham i to wcale nie covid Uśmiech

To o czym piszę to jest zupełnie drugi biegun niż spekulowanie na bitcoinach czy forexie. Z perspektywy historycznej inwestując długoterminowo w jakieś konkretne indeksy giełdowe a jeszcze lepiej robiąc mieszany koszyk indeksów giełdowych i obligacji w ostatnich 100 latach nie dało się stracić przy horyzoncie inwestycyjnym na minimum 15-20 lat. (jedynie jeżeli ktoś zainwestował bezpośrednio w momencie tuż przed krachem z lat 30 na zwrot musiał czekać okrągłe 25 lat, ale już odrobienie strat z bańki z lat 2000 zajęło 7 lat a z kryzysu w 2008 zaledwie 3 lata - wyliczenia dla akcji amerykańskich) Oczywiście wszystkiego nie da się przewidzieć - nie można wykluczyć całkowicie jakiegoś upadku światowej ekonomii ale wówczas zarówno gotówka w banku jak i zobowiązania państwa (obligacje, emerytura z ZUS) również pewnie gówno będą warte. Tu pewnie sprawdziło by się jedynie fizyczne złoto, które jednak jest dość ryzykowne jeżeli nie zakładamy, że światową ekonomię szlag w najbliższym czasie trafi.

Sytuacja jest taka, że obecnie nie ma możliwości nie tylko osiągania zysku bez ryzyka, ale nawet zabezpieczenia przed inflacją bez ryzyka. Więc alternatywą jest albo pozwolenie aby inflacja zżerała* posiadane oszczędności ku radości rządu, albo przeznaczenie wszystkiego na konsumpcję. Żadna z tych opcji mnie nie zadowala. Tak samo jak poleganie na tym, że emeryturę zapewni mi państwo.

*Co do inflacji do RPP ostatnio opublikowała jej projekcję do 2023. I wychodzi z tego, że jeżeli ktoś wpłacił w 2015 roku 10 000 na lokatę w banku to do 2023 (zakładając średnie oprocentowanie lokaty na poziomie 1% - co obecnie i tak jest mrzonką) będzie realnie 8% w plecy. W praktyce jeżeli przepaść pomiędzy oprocentowaniem lokat a inflacją się nie zmieni dobije to do 10-12%.
Nie dajcie sobie wmówić mediom, że wsadzanie widelca do kontaktu jest niebezpieczne. Przecież z powodu grypy umiera znacznie więcej osób.  


Odpowiedz
#10
DziadBorowy napisał(a): Sytuacja jest taka, że obecnie nie ma możliwości nie tylko osiągania zysku bez ryzyka, ale nawet zabezpieczenia przed inflacją bez ryzyka. Więc alternatywą jest albo pozwolenie aby inflacja zżerała* posiadane oszczędności ku radości rządu, albo przeznaczenie wszystkiego na konsumpcję. Żadna z tych opcji mnie nie zadowala. Tak samo jak poleganie na tym, że emeryturę zapewni mi państwo.

*Co do inflacji do RPP ostatnio opublikowała jej projekcję do 2023. I wychodzi z tego, że jeżeli ktoś wpłacił w 2015 roku 10 000 na lokatę w banku to do 2023 (zakładając średnie oprocentowanie lokaty na poziomie 1% - co obecnie i tak jest mrzonką) będzie realnie 8% w plecy. W praktyce jeżeli przepaść pomiędzy oprocentowaniem lokat a inflacją się nie zmieni dobije to do 10-12%.

A nie lepiej w mieszkanie zainwestować? 8 lat temu wydałem 80 tysi na mieszkanie, które teraz jest już warte 200 lub 220 tysi. Za takim wzrostem wartości nawet ta 10% inflacja nie nadąża. I to cały czas idzie jeszcze w górę. Ceny za m2 cały czas rosną z roku na rok i nieważne czy to rynek wtórny czy pierwotny. Jakbym miał kupę forsy to bym zainwestował w mieszkanie albo w ziemię, a nie jakieś tam giełdy srełdy Uśmiech

Oczywiście ceny nieruchomości też mogą kiedyś tąpnąć.
Odpowiedz
#11
Co do giełd to na tym właśnie opierało się OFE. I na tym opiera się IKE, PPK i cała reszta planów emerytalno-inwestycyjnych na całym świecie. Można polegać na bankach i towarzystwach funduszy, które za zarządzanie pobiorą sowite opłaty, można też za pomocą ETF zrobić dokładnie to samo, przy niewielkim wysiłku, 10 razy taniej.

Co do mieszkań:
Ceny mieszkań nie będą rosły wiecznie, obecnie są dość napompowane i jest spore ryzyko, że kupimy na górce cenowej. Dodatkowo zakup mieszkania wymaga większego kapitału, obecnie okazja do zakupu mieszkania za 80 tysięcy raczej się nie pojawi. Moim zdaniem w tym momencie nieruchomości (tak mieszkania jak i działki) są zbyt drogie aby była to bezpieczna inwestycja bo ich ceny oderwały się od realnej wartości. No i ta droga jest zamknięta dla tych, którzy mają kilkanaście - kilkadziesiąt tysięcy lub po prostu chcą regularnie oszczędzać nadwyżki z wypłaty.
Dodatkowym ryzykiem jest podatek katastralny o którym mówi się w kuluarach od kilku lat. Co prawda w formie oryginalnej raczej nie wejdzie, ale jest całkiem spory lobbing aby wprowadzić podatek katastralny od drugiej i kolejnych nieruchomości, które ktoś posiada - co w znacznym stopniu ograniczy zyski z najmu*

Co prawda daleko jeszcze do sytuacji w USA z 2008 roku a i rynek kredytów hipotecznych wydaje się być u nas znacznie zdrowszy (polecam przy okazji świetny film o tym "Big Short", który pokazuje do czego prowadzi przekonanie, że ceny nieruchomości zawsze rosną), ale najlepszy czas na inwestowanie w nieruchomości mamy za sobą.


*Ceny nieruchomości wzrosły w dużej mierze przez zakupy spekulacyjne pod wynajem. Co rodzi problemy z dostępnością i ceną mieszkań. No i oczywiście część polityków (głównie z lewicy, ale pozostałych też nie będzie trzeba specjalnie zachęcać do wprowadzenia nowej daniny) postanowiła rozwiązać ten problem przez wprowadzenie podatku, który ograniczy opłacalność zakupu pod wynajem. A przecież dużo lepszym rozwiązaniem byłoby wprowadzenie podatku dochodowego od wynajmu zależnego od terminu umowy. Przykładowo: krótki najem -30%, umowa na rok - 20% - umowa na 15 lat -5%. W ten sposób nie tylko ucywilizowano by rynek wynajmu mieszkań, ale stworzono realną alternatywę dla kredytu - bo wynajem z gwarancją umowy na 15 lat daje już całkiem niezłe poczucie bezpieczeństwa i stabilności.
Nie dajcie sobie wmówić mediom, że wsadzanie widelca do kontaktu jest niebezpieczne. Przecież z powodu grypy umiera znacznie więcej osób.  


Odpowiedz
#12
lumberjack napisał(a): A nie lepiej w mieszkanie zainwestować? 8 lat temu wydałem 80 tysi na mieszkanie, które teraz jest już warte 200 lub 220 tysi. Za takim wzrostem wartości nawet ta 10% inflacja nie nadąża. I to cały czas idzie jeszcze w górę. Ceny za m2 cały czas rosną z roku na rok i nieważne czy to rynek wtórny czy pierwotny. Jakbym miał kupę forsy to bym zainwestował w mieszkanie albo w ziemię, a nie jakieś tam giełdy srełdy
Nie mam kupy kasy Oczko Jestem w stanie odkładać drobne kwoty co miesiąc Oczko
- Myślałem, że ty nie znasz lęku.
- Mylisz się. Lęku nie zna tylko głupiec.
- A co robi wojownik, kiedy czuje strach?
- Pokonuje go. To jest w każdej bitwie nasz pierwszy martwy wróg.
Odpowiedz
#13
DziadBorowy napisał(a): Ceny mieszkań nie będą rosły wiecznie, obecnie są dość napompowane i jest spore ryzyko, że kupimy na górce cenowej.

Racja.

Ta górka cenowa wcale nie odstrasza ludzi. Co chwila oglądam różne potencjalne roboty do zrobienia - domki na kredyt za 450 tysi przy ponad 600 tysiącach do spłaty to dosyć powszechne zjawisko. I smutne. Ludzie ładują się w płacenie ponad 2 tysi miesięcznie przez 25 lat za chałupę, która nie będzie tyle warta w momencie stania się pełnoprawną własnością.

Spekulanci swoją drogą ale mimo wszystko wielu ludzi nakręca te ceny kupując mieszkania i domki dla siebie. Trend mimo pandemii jest dalej widoczny. Mamy tylko nieznaczny spadek pozwoleń na budowę w stosunku do poprzednich lat.

DziadBorowy napisał(a): Dodatkowym ryzykiem jest podatek katastralny o którym mówi się w kuluarach od kilku lat. Co prawda w formie oryginalnej raczej nie wejdzie, ale jest całkiem spory lobbing aby wprowadzić podatek katastralny od drugiej i kolejnych nieruchomości, które ktoś posiada - co w znacznym stopniu ograniczy zyski z najmu*

To byłoby skurwielstwo ze strony rządzących, więc pewnie tak się stanie.
Odpowiedz
#14
https://www.money.pl/gielda/nacjonalizac...3680a.html

Artykuł o nacjonalizacji pod przykrywką "reformy" OFE.
Nie dajcie sobie wmówić mediom, że wsadzanie widelca do kontaktu jest niebezpieczne. Przecież z powodu grypy umiera znacznie więcej osób.  


Odpowiedz
#15
Tak czytam te poważne marcowe analizy, wyliczanie plusów i minusów IKE wobec ZUS i dawnego OFE. Przytaczane są trzeciorzędne argumenty a pierwszorzędny nikogo nie obchodzi. Emerytura to jest dla mnie forma dożywotniego ubezpieczenia na starość, zapewnienia jakiegoś poziomu dochodów, zależnego od tego co się w życiu w składkach uzbierało. W tym kontekście dziedziczenie środków mnie kompletnie nie interesuje bo nie jest to funkcja emerytury, ja z tego nic nie będę miał. No może gdybym wiedział, że mam chorobę dziedziczną i raczej z tych środków nie skorzystam, albo będę korzystał krótko, wówczas niech skorzystają spadkobiercy. Generalnie jednak będę wąchał trawę od spodu i to czy ktoś coś po mnie odziedziczy nie będzie mnie obchodziło. Jest jednak inna rzecz która jest dla mnie wielkim minusem IKE. Otóż po osiągnięciu wieku emerytalnego decydujemy czy środki z IKE wypłacimy sobie w całości czy w miesięcznych ratach, będą wówczas quasi emeryturą. Czemu quasi? Ano jeśli ośmielimy się przeżyć dłużej niż ilość rat na które zostaną podzielone środki IKE (albo gdy wydamy to, co wypłacimy z IKE w całości) to już nic więcej nie dostaniemy, Czyli powiedzmy w wieku 80 lat zdychaj dziadu bez środków do życia. Przestroga szczególnie dla Pań, bo zdaje się statystycznie żyjecie dłużej.
PiS to dwa kłamstwa i spójnik

Andrzej Duda pełni obowiązki prezydenta, ale nie jest głową państwa - Włodzimierz Cimoszewicz


No dobra, przyznaję, jestem lewakiem.Język
Odpowiedz
#16
Machefi napisał(a): W tym kontekście dziedziczenie środków mnie kompletnie nie interesuje bo nie jest to funkcja emerytury
Nie rozumiem tego dogmatycznego sposobu myślenia, że „funkcja emerytury jest taka, czy siaka, więc nie ma sensu rozważać innej”. Emerytura to wszak pieniądze. A pieniądze są, ze swej natury, uniwersalnym środkiem płatniczym.
Cytat:Jest jednak inna rzecz która jest dla mnie wielkim minusem IKE. Otóż po osiągnięciu wieku emerytalnego decydujemy czy środki z IKE wypłacimy sobie w całości czy w miesięcznych ratach, będą wówczas quasi emeryturą.
Czyli to, że ze swoimi pieniędzmi możesz robić to co chcesz jest dla Ciebie minusem.
Cytat:Ano jeśli ośmielimy się przeżyć dłużej niż ilość rat na które zostaną podzielone środki IKE (albo gdy wydamy to, co wypłacimy z IKE w całości) to już nic więcej nie dostaniemy
To oczywiście zależy, co zrobimy z tymi pieniędzmi. Bo przecież „przejeść od razu” i „przejeść w ratach” to nie są jedyne opcje. Istnieją takie formy inwestycji (np. odwrócona hipoteka), które gwarantują dożywotnią rentę.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
#17
zefciu napisał(a): Nie rozumiem tego dogmatycznego sposobu myślenia
To nie jest dogmatyczny sposób myślenia, tylko zwrócenie uwagi na podstawowy cel emerytury. Emerytura może spełniać wiele innych celów, ale jak tego jednego nie spełnia, to nie jest emeryturą po prostu. Jeśli zaś ktoś tratuje emeryturę wyłącznie jako instrument inwestycyjny, bez znaczenia, czy spełniony będzie podstawowy warunek, dla którego powstała idea emerytury, to będzie myślał inaczej. Może ja jestem pokręcony ale widzę, że nikt nie traktuje emerytury jak ubezpieczenia, a jak inwestycję oszczędnościową.
Cytat:Czyli to, że ze swoimi pieniędzmi możesz robić to co chcesz jest dla Ciebie minusem.
Ja chcę zrobić z moimi pieniędzmi to, czego nie oferuje mi IKE i to jest dla mnie minus dla IKE.
Cytat:To oczywiście zależy, co zrobimy z tymi pieniędzmi.
Jak to co? Będziemy usiłowali za nie przeżyć od pierwszego do pierwszego.
Ciebie może Zefciu będzie stać się tym nie martwić, ja jeszcze nie mam spokojnego umysłu w tej sprawie.
W każdym razie nie odłożę sobie z emerytury tyle, żeby przeżyć w razie draki znacząco dłużej poza czas wypłacania emerytury z IKE.
PiS to dwa kłamstwa i spójnik

Andrzej Duda pełni obowiązki prezydenta, ale nie jest głową państwa - Włodzimierz Cimoszewicz


No dobra, przyznaję, jestem lewakiem.Język
Odpowiedz
#18
Machefi napisał(a): Ja chcę zrobić z moimi pieniędzmi to, czego nie oferuje mi IKE i to jest dla mnie minus dla IKE.
No dobrze. Ale jeśli sparujemy IKE z jakąś inną usługą, to nagle się okaże, że mamy to, czego chcesz właśnie.
Cytat:Ciebie może Zefciu będzie stać się tym nie martwić, ja jeszcze nie mam spokojnego umysłu w tej sprawie.
W sprawie przyszłości systemu emerytalnego nikt nie ma spokojnego umysłu. Dlatego szuka się rozwiązań.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
#19
Machefi napisał(a): Tak czytam te poważne marcowe analizy, wyliczanie plusów i minusów IKE wobec ZUS i dawnego OFE. Przytaczane są trzeciorzędne argumenty a pierwszorzędny nikogo nie obchodzi. Emerytura to jest dla mnie forma dożywotniego ubezpieczenia na starość, zapewnienia jakiegoś poziomu dochodów, zależnego od tego co się w życiu w składkach uzbierało. W tym kontekście dziedziczenie środków mnie kompletnie nie interesuje bo nie jest to funkcja emerytury, ja z tego nic nie będę miał. No może gdybym wiedział, że mam chorobę dziedziczną i raczej z tych środków nie skorzystam, albo będę korzystał krótko, wówczas niech skorzystają spadkobiercy. Generalnie jednak będę wąchał trawę od spodu i to czy ktoś coś po mnie odziedziczy nie będzie mnie obchodziło. Jest jednak inna rzecz która jest dla mnie wielkim minusem IKE. Otóż po osiągnięciu wieku emerytalnego decydujemy czy środki z IKE wypłacimy sobie w całości czy w miesięcznych ratach, będą wówczas quasi emeryturą. Czemu quasi? Ano jeśli ośmielimy się przeżyć dłużej niż ilość rat na które zostaną podzielone środki IKE (albo gdy wydamy to, co wypłacimy z IKE w całości) to już nic więcej nie dostaniemy, Czyli powiedzmy w wieku 80 lat zdychaj dziadu bez środków do życia. Przestroga szczególnie dla Pań, bo zdaje się statystycznie żyjecie dłużej.

Sprawdziłem sobie właśnie na stronie ZUS ile będę miał dożywotniej emerytury, jeżeli będę pracował do 65 roku życia i składki będą wpływać w takim samym tempie jak dotychczas. Wyszło coś około 1500 złotych brutto.

Systemy takie jak PPK czy IKE pozwalają jednak zgromadzić jakieś dodatkowe środki i uciec od podatku Belki. A, że można zrobić z nimi co się chce - no cóż to zarówno wada jak i zaleta. Można wszystko wydać w 10 lat i pozostać na gołym głodowym ZUSie, można jeżeli uzbiera się jakaś konkretna kwota kupić mieszkanie i czerpać dożywotnie zyski z wynajmu a także dodatkowo z odwróconej hipoteki. Można wreszcie przez ileś tam lat żyć wyłącznie z tych środków i przejść na emeryturę ZUSowską później zwiększając jej wysokość. Ciężko powiedzieć jakie będą opłacalne opcje za te 25-30 lat. Ale lepiej te pieniądze przed przejściem na emeryturę mieć niż ich nie mieć.

Jasne, że byłoby super gdyby z IKE była gwarantowana dożywotnia emerytura na jakimś stałym poziomie. Tylko za bardzo nie wiem kto miałby do tego dopłacać.


A wracając do wcześniejszego wątku TFI vs ETF i tego jak "niewielkie" opłaty rzędu 2-3% za zarządzanie funduszem wpływają na końcowy wynik poniżej ciekawy wykres:
[Obrazek: Jak-inwestowac-100-zl-miesiecznie-w-zale...yklad1.png]
Nie dajcie sobie wmówić mediom, że wsadzanie widelca do kontaktu jest niebezpieczne. Przecież z powodu grypy umiera znacznie więcej osób.  


Odpowiedz
#20
Dziadku, ale my nie rozmawiamy o IKE, jako dodatkowym zabezpieczeniu oprócz ZUS, tylko o zamianie środków OFE na ZUS lub na IKE. Unikanie podatku Belki masz zarówno w ZUS jak i w IKE. Dodatkow w ZUS płacisz taki PIT dopiero jak dostajesz wypłatę, a w IKE już w momencie przelewu środków z OFE do IKE, czy zwolni cię to teoretycznie od PIT później, przy wypłacie świadczenia? Teoretycznie tak, a w praktyce to się jeszcze okaże. Może podatku nie zapłacisz ale składkę zdrowotną tak, bo tak sobie w przyszłości rządzący wymyślą. A najważniejsze, że nie będziesz miał wtedy 1500 zł dożywotnio z ZUS, a 1500 zł z IKE i tylko do określonego wieku, potem żryj trawę.
PiS to dwa kłamstwa i spójnik

Andrzej Duda pełni obowiązki prezydenta, ale nie jest głową państwa - Włodzimierz Cimoszewicz


No dobra, przyznaję, jestem lewakiem.Język
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości