Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Jak poznać innych ludzi?
#1
Czuję się samotny. Zastanawiam się czy jestem złym człowiekiem.

Pewne fakty (hehe, żadne fakty, moje mniemanie o sobie) o mnie:

1. Pracuje zdalnie z domu od zawsze, nie poznaje żadnych ludzi, moje kontakty są tylko wirtualne.
2. Nigdy nikogo nie oszukałem, nie okłamałem, zawsze staram się mówić prawdę i być uczciwym człowiekiem. Np. mój klient wpłacił mi pewne pieniądze na reklamę strony w internecie a potem się z tego wycofał. Ja jeszcze nie wykorzystałem jego środków więc mu je zwróciłem (choć nie musiałem) - zawsze staram się być uczciwy i dobry. Nigdy nikomu nie odmówiłem pomocy. Gdy jechałem autem i widziałem, że na chodniku leżał piany i śmierdzący menel z zakrwawioną głową to się zatrzymałem, porozmawiałem z nim, upewniłem się czy mu nic nie jest a potem go odwiozłem do domu.
3. Nie cierpię fałszywej skromności - lubię rozmawiać o moich sukcesach życiowych, lubię rozmawiać o mojej pracy i o tym co robię. Wytyczam sobie cele trudne do osiągnięcia i lubię o nich rozmawiać bo ta rozmowa mnie do realizacji tych celów przybliża. Jeśli mówię komuś o nich to łatwiej jest mi je osiągnąć. Natomiast jeśli komuś powiem, że np. dziś moje zarobki się zwiększyły o 4tyś a ta osoba zarabia tyle miesięcznie to mam wrażenie, że u niej dostaje minusa. Ta osoba lubi mówić o swojej pracy, ale czuję, że ja o swojej nie powinienem bo zrobię jej tym przykrość.
4. Myślę inaczej niż większość ludzi. Inny człowiek coś do mnie mówi a ja się z nim nie zgadzam. Mówię mu to co myślę i wiem, że to nie pozwala zbudować relacji. 

O dziwo nie mam problemu z kobietami do związku. Nie ważne jak jest śliczna, po randce to mega piękności do mnie dzwoniły i pytały się czy będzie następna. Zawsze miałem każdą, którą chciałem mieć.

Nie wiem jak poznać innych mężczyzn lub kobiety abyśmy mogli stworzyć normalne relacje koleżeńskie. Czy mam nie mówić to co myślę? A może jestem jakiś wybrakowany intelektualnie i po prostu nie zasługuje na to aby mieć znajomych?
Odpowiedz
#2
A jak byo w szkole podstawowej, sredniej, na studiach?
Odpowiedz
#3
Moja mama jest Świadkiem Jechowy, jak byłem dzieckiem to kazała mi nastawić drugi policzek (od tego zaczęło się moje złe życie). Dlatego w szkole podstawowej oraz gimnazium byłem gnębiony przez innych uczniów. W podstawówce wierzyłem w to, że trzeba nadstawić drugi policzek a w gimnazjum już wszyscy mnie uważali za ciotę to byłem w sytuacji bez wyjścia. Nie mogłem nic zmienić.

Dla mnie wówczas pójście do szkoły na lekcje to był mega stres, nie życzę nikomu tego co ja przeżyłem. Inne osoby robiły ze mną to co chciały. Napluć na mnie, zwyzywać, pobić - to była moja rzeczywistość. Byłem bezsilny. Bezsilność jest straszna.

Odnośnie liceum to po moich wcześniejszych doświadczeniach to ja chciałem mieć wysoką pozycję w szkole, chciałem nie dopuścić do tego co było wcześniej. Przestałem się słuchać mamusi i niestety byłem niedobry dla innych uczniów. Były w szkole takie osoby, które gnębiły innych i ja uważałem, że albo będę z nimi albo będą mnie oni gnębić. Nie mogę sobie tego wybaczyć, że ja zachowywałem się tak jak moi oprawcy wcześniej. W liceum byłem bardzo popularny, każdy facet się mnie bał a laski się o mnie biły (tak, to głupie, ale one naprawdę się o mnie biły a ja ich nie znałem - popularność i jej skutki). Teraz żałuję, że nie miałem rozumu i nie broniłem osób, które tej pomocy potrzebowały.

Chujowe dzieciństwo. Na studiach poznałem fajnego chłopaka - jest moim jedynym przyjacielem.
Odpowiedz
#4
Bardzo dziwne dla mnie, bo zarowno w szkole podstawowej mialem przyjaciela jak i kilku przyjaciol w szkole sredniej, ale oprocz tego w obu klasach mielismy grono kolegow moze nie tak bliskich ale nastawionych pozytywnie i o ile pamiec mnie nie myli to oprocz pierwszych klas szkoly podstawowej nie pamietam przypadkow bulizmu. To przyszlo dopiero w zasadniczej sluzbie wojskowej, ( fala ) ale tez po jakims czasie dalismy sobie z tym rade.
Czyli oprocz  popularnosci wynikajacej z bycia czlonkiem "popularnej" grupy potrafilbys wymienic jakies powody tego ze byles popularny w liceum?
Dwie uwagi na szybko - nic zlego z opowiadaniem o pracy czy celach jakie sobie stawiasz, o zarobkach raczej bym nie mowil oprocz tego ze sa wystarczajace. Uśmiech Jakies hobby  poza praca bedace dosc popularne wsrod innych zwiekszy ci grono znajomych, moze byc to modelarstwo, jakikolwiek sport druzynowy, czy nawet gym gdzie czesto spotykasz sie z innymi ludzmi. Troche szkoda ze nie zaczales uprawiac jakiegos sporu w gimnazjum czy szkole sredniej, to tez poszerzylo by ci grono znajomych i podnioslo poczucie wartosci we wlasnych oczach.

Zastanawiajacy jest poziom agresji w obecnej polskiej szkole, dla mnie w jakis spsob pokazuje to zakres przemocy domowej w polskich rodzinach jako ze IMHO uczniowie bulacy w szkole wyniesli ta przypadlosc z domu, gdzie oni sa z kolei temu poddawani.
Odpowiedz
#5
Zmień pracę na niezdalną. Siłą rzeczy poznasz ludzi. Ale żeby cały czas nie byli to ci sami ludzie, polecam pracę samotnego remontowca - co parę tygodni nowych ludzi poznasz. Pracując w ekipie będziesz miał styczność raczej tylko z ekipą.
Odpowiedz
#6
Widocznie Twoja zajebistość umożliwia tylko zaciąganie lachonów do łóżka. Musisz sie trochę jeszcze wyekspic młody podawanie ?
Odpowiedz
#7
Trochę do dupy sobie wybrałeś okres, żeby rozpoczynać życie towarzyskie, ale jak pandemia się skończy, to oprócz/zamiast pracy stacjonarnej możesz poszukać sobie hobby. Jakieś gry (szachy, Go, planszówki) jakieś majsterkowanie, sport, czy inne zainteresowania. Potem poszukaj sobie lokalnego klubu, gdzie tym się zajmują.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
#8
Rozumiem, że nie-wiadomo-jak-śliczne-wydzwaniające-po-randkach-kobiety to nie życie towarzyskie? I randki to nie życie towarzyskie? Kupy się to nie trzyma.
Jeśli zabraknie ci argumentów - nazwij mnie kłamczynią i napisz, że łżę.
Odpowiedz
#9
znaLezczyni napisał(a): Rozumiem, że nie-wiadomo-jak-śliczne-wydzwaniające-po-randkach-kobiety to nie życie towarzyskie? I randki to nie życie towarzyskie?
No widocznie EusMadeus potrzebuje czegoś od życia towarzyskiego, czego randki mu nie dają.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
#10
znaLezczyni napisał(a): Rozumiem, że nie-wiadomo-jak-śliczne-wydzwaniające-po-randkach-kobiety to nie życie towarzyskie? I randki to nie życie towarzyskie? Kupy się to nie trzyma.

No to mi wygląda na jakieś fake konto kolejnego popaprańca. Wypisz wymaluj był to opis osoby trzeciej, tylko przerobiono to na osobę pierwszą. Zapewne jakaś sierota z problemami próbuje się w ten sposób zemścić. Zgaduję, że chodzi o:
a) zdradę
b) zazdrość z powodu poderwania/odbicia obiektu westchnień pomyleńca
c) zazdrość o powodzenie wśród kobiet
d) jakiś inny powód do dosrywania, ale raczej związany ze związkami

Zakładam, że po opisie ofiara miała rozpoznać, że to o nią chodzi i teraz ma zrozumieć, że fakt, że ludzie się nie odzywają a znajomi nie rozmawiają to robota ww. wymienionego/ej/ych. Jestem tu na tyle długo, że widziałem takich drak co najmniej kilka. Czasem w wątkach radosno-drażniących był nawet konkretny powód a potem seria najdziwaczniejszych i nieskładnych postów dających do zrozumienia jak zemsta wygląda i jaki to mądry jest prześladowca, bo znalazł użyszkodnika na forum. No ale zawsze mogę się mylić. Możliwe po prostu, że jakiś amant przyznaje się do przerostu ego, seryjnego dupczenia i nie widzi związku samotności z własną zajebistością. Może i takie stwory istnieją, ale to się tak kupy nie trzyma, że zakładam, że to zraniona miłość albo zwykłe pojebanie.
Sebastian Flak
Odpowiedz
#11
EusMadeus napisał(a): Moja mama jest Świadkiem Jechowy, jak byłem dzieckiem to kazała mi nastawić drugi policzek (od tego zaczęło się moje złe życie). Dlatego w szkole podstawowej oraz gimnazium byłem gnębiony przez innych uczniów. W podstawówce wierzyłem w to, że trzeba nadstawić drugi policzek a w gimnazjum już wszyscy mnie uważali za ciotę to byłem w sytuacji bez wyjścia. Nie mogłem nic zmienić.

Dla mnie wówczas pójście do szkoły na lekcje to był mega stres, nie życzę nikomu tego co ja przeżyłem.  Inne osoby robiły ze mną to co chciały. Napluć na mnie, zwyzywać, pobić - to była moja rzeczywistość. Byłem bezsilny. Bezsilność jest straszna.

Odnośnie liceum to po moich wcześniejszych doświadczeniach to ja chciałem mieć wysoką pozycję w szkole, chciałem nie dopuścić do tego co było wcześniej. Przestałem się słuchać mamusi i niestety byłem niedobry dla innych uczniów. Były w szkole takie osoby, które gnębiły innych i ja uważałem, że albo będę z nimi albo będą mnie oni gnębić. Nie mogę sobie tego wybaczyć, że ja zachowywałem się tak jak moi oprawcy wcześniej.  W liceum byłem bardzo popularny, każdy facet się mnie bał a laski się o mnie biły (tak, to głupie, ale one naprawdę się o mnie biły a ja ich nie znałem - popularność i jej skutki). Teraz żałuję, że nie miałem rozumu i nie broniłem osób, które tej pomocy potrzebowały.

Chujowe dzieciństwo. Na studiach poznałem fajnego chłopaka - jest moim jedynym przyjacielem.
Czy dokuczano Tobie z powodu kociej wiary..
Odpowiedz
#12
geranium napisał(a):
EusMadeus napisał(a): Moja mama jest Świadkiem Jechowy, jak byłem dzieckiem to kazała mi nastawić drugi policzek (od tego zaczęło się moje złe życie). Dlatego w szkole podstawowej oraz gimnazium byłem gnębiony przez innych uczniów. W podstawówce wierzyłem w to, że trzeba nadstawić drugi policzek a w gimnazjum już wszyscy mnie uważali za ciotę to byłem w sytuacji bez wyjścia. Nie mogłem nic zmienić.

Dla mnie wówczas pójście do szkoły na lekcje to był mega stres, nie życzę nikomu tego co ja przeżyłem.  Inne osoby robiły ze mną to co chciały. Napluć na mnie, zwyzywać, pobić - to była moja rzeczywistość. Byłem bezsilny. Bezsilność jest straszna.

Odnośnie liceum to po moich wcześniejszych doświadczeniach to ja chciałem mieć wysoką pozycję w szkole, chciałem nie dopuścić do tego co było wcześniej. Przestałem się słuchać mamusi i niestety byłem niedobry dla innych uczniów. Były w szkole takie osoby, które gnębiły innych i ja uważałem, że albo będę z nimi albo będą mnie oni gnębić. Nie mogę sobie tego wybaczyć, że ja zachowywałem się tak jak moi oprawcy wcześniej.  W liceum byłem bardzo popularny, każdy facet się mnie bał a laski się o mnie biły (tak, to głupie, ale one naprawdę się o mnie biły a ja ich nie znałem - popularność i jej skutki). Teraz żałuję, że nie miałem rozumu i nie broniłem osób, które tej pomocy potrzebowały.

Chujowe dzieciństwo. Na studiach poznałem fajnego chłopaka - jest moim jedynym przyjacielem.
Czy dokuczano Tobie z powodu kociej wiary..


Nie. To było tak, że gdy byłem dzieckiem 6 lat to naprawdę wierzyłem w to, że Bóg istnieje i za każdym razem gdy dzieje mi się źle to mam nadstawić drugi policzek.

znaLezczyni napisał(a): Rozumiem, że nie-wiadomo-jak-śliczne-wydzwaniające-po-randkach-kobiety to nie życie towarzyskie? I randki to nie życie towarzyskie? Kupy się to nie trzyma.

Uwierz mi, że się można znudzić.

zefciu napisał(a): Trochę do dupy sobie wybrałeś okres, żeby rozpoczynać życie towarzyskie, ale jak pandemia się skończy, to oprócz/zamiast pracy stacjonarnej możesz poszukać sobie hobby. Jakieś gry (szachy, Go, planszówki) jakieś majsterkowanie, sport, czy inne zainteresowania. Potem poszukaj sobie lokalnego klubu, gdzie tym się zajmują.

Mam pasję i nawet poznaje nowe osoby, ale te kontakty nie wychodzą poza tą pasję. Myślę, że spotykamy się za rzadko.

lumberjack napisał(a): Zmień pracę na niezdalną. Siłą rzeczy poznasz ludzi. Ale żeby cały czas nie byli to ci sami ludzie, polecam pracę samotnego remontowca - co parę tygodni nowych ludzi poznasz. Pracując w ekipie będziesz miał styczność raczej tylko z ekipą.

Nauczyłem się wygodnego życia i interesuje mnie tylko praca, w której można dużo zarobić. Praca zdalna akurat mi pasuje bo można w niej dużo zarobić i pracować kiedy się tylko chce. Minus jednak jest taki jak napisałem - nie poznaje się nowych ludzi z pracy.

Wszyscy znajomi, z którymi mam kontakt (prócz sąsiadów) to są znajomości z szkoły lub studiów bo tam spędzało się wiele czasu ze sobą.
Odpowiedz
#13
Cytat:Smokepsv
ić jusz stont
Cytat:Osiris
Chyba nie nadajesz się do dyskusji na forum.


Pomimo dobrych chęci rzadko mi się udaje dogadać z innymi ludźmi (na płaszczyźnie towarzyskiej bo w zawodowej jest ok). Nie wiem co jest ze mną nie tak. Kiedyś gdy nie byłem sobą i naśladowałem innych ludzi to byłem lubiany a gdy jestem sobą to efekty widać nawet teraz na tym forum. To jest przykre.
Odpowiedz
#14
Za bardzo przeżywasz. Wyluzuj. Zwłaszcza w internecie nie trzeba się tak emocjonować. Polecam stoicyzm. Nawet jak się wkurwisz i uważasz, że masz rację, to nie musisz od razu odpisywać. Możesz sobie dać czas na ochłonięcie i odpisać na spokojnie. Tam gdzie masz rację, tam masz; tam gdzie nie masz umiej się do tego przyznać zamiast pomijać czyjeś argumenty. Przynajmniej ja staram się mieć takie podejście.

I po co to rozróżnienie na bycie sobą i na naśladowanie innych? Czy jedno jest czymś lepszym od drugiego? I czy jest czymś odmiennym? Bo ja np. uważam, że jestem sobą, a moje bycie sobą polega m.in. na tym, że staram się (w pewnych aspektach) naśladować innych - stoików, Jezusa, epikurejczyków...
Odpowiedz
#15
lumberjack napisał(a): Za bardzo przeżywasz. Wyluzuj.

Łatwo Ci tak pisać a mnie nikt nie lubi a ja nie wiem dlaczego.


lumberjack napisał(a):Zwłaszcza w internecie nie trzeba się tak emocjonować. Polecam stoicyzm. Nawet jak się wkurwisz i uważasz, że masz rację, to nie musisz od razu odpisywać. Możesz sobie dać czas na ochłonięcie i odpisać na spokojnie.

U mnie nie ma emocji (dużych). Zawsze staram się być kulturalny. Ale to nic nie daje bo myślę inaczej niż inni.

lumberjack napisał(a):Tam gdzie masz rację, tam masz; tam gdzie nie masz umiej się do tego przyznać zamiast pomijać czyjeś argumenty.

Też jestem tego zdania, możliwe, że ja nie widzę cudzych argumentów.
Odpowiedz
#16
Cytat:Łatwo Ci tak pisać a mnie nikt nie lubi a ja nie wiem dlaczego.


Jeśli przez tyle lat nie byłeś w stanie zrozumieć, dlaczego nie jesteś lubiany, to poproś jakiegoś profesjonalistę o pomoc. Ja ci mogę powiedzieć kilka moich przypuszczeń. Przechwalanie się stanem majątkowym nie jest w dobrym guście i nie wzbudza sympatii. Robienie osobistych wycieczek w dyskusjach tak samo. Zamiast użalać się nad sobą, zacznij nad sobą pracować. A  jeśli nie wiesz jak, to (jak już napisałam), poproś specjalistę o pomoc.
Jeśli zabraknie ci argumentów - nazwij mnie kłamczynią i napisz, że łżę.
Odpowiedz
#17
znaLezczyni napisał(a): Jeśli przez tyle lat nie byłeś w stanie zrozumieć, dlaczego nie jesteś lubiany, to poproś jakiegoś profesjonalistę o pomoc.

Dzięki za radę.

Cytat: Ja ci mogę powiedzieć kilka moich przypuszczeń. Przechwalanie się stanem majątkowym nie jest w dobrym guście i nie wzbudza sympatii.

Dlaczego? Nie mam zbyt wielu osiągnięć w życiu, którymi mógłbym się pochwalić, dlatego chwalę się tym co mam. Jaki w tym problem? Z resztą gdy ktoś inny rozmawia o swojej pracy to ja nie mogę o swojej? To moja wina, że chciałem dobrze zarabiać a gdy to się udało to nie mogę o tym wspomnieć? Wiele osób rozmawia o swoim życiu a ja do tego nie mam prawa bo za dużo osiągnąłem?

Cytat:Robienie osobistych wycieczek w dyskusjach tak samo.

Podasz chociaż jeden przykład osobistej wycieczki czy o zbyt wiele proszę?
Odpowiedz
#18
Cytat:
Cytat: napisał(a):Ja ci mogę powiedzieć kilka moich przypuszczeń. Przechwalanie się stanem majątkowym nie jest w dobrym guście i nie wzbudza sympatii.

Dlaczego? Nie mam zbyt wielu osiągnięć w życiu, którymi mógłbym się pochwalić, dlatego chwalę się tym co mam. Jaki w tym problem?


Bo po prostu nie wypada. Tak samo jak nie wypada pytać, ile ktoś zarabia. Jeśli byłbyś na forum dla przedsiębiorców/ inwestorów, gdzie dyskutuje się o biznesie i porównuje przychody itp., to co innego. A tak nie wypada, bo czy na forum, czy w życiu dystansujesz się w ten sposób od ludzi i wzbudzasz ich niechęć. Przechwalanie się generalnie nie wzbudza sympatii, raczej sprawia, że nie ma się ochoty na bliskie kontakty z przechwalającym. Poza tym dobrze byłoby brać pod uwagę uczucia ludzi, którym gorzej się powodzi, słuchając cię chcący czy niechcący mogą porównywać się z tobą. Jeśli porównanie wyjdzie znacznie na niekorzyść, to uczucia, które wzbudzisz, mogą przenieść na ciebie. To prosty mechanizm.


Cytat:
Cytat: napisał(a):Robienie osobistych wycieczek w dyskusjach tak samo.

Podasz chociaż jeden przykład osobistej wycieczki czy o zbyt wiele proszę?

 Nie prosisz o zbyt wiele. Przeczytałam kilkanaście minut temu i dałam ci za to minus:

https://ateista.pl/showthread.php?tid=14...#pid750278


Cytat:Tak a napisanie 4 słów w długim poście z dużej litery oznacza krzyk - weź idź odpocznij od forum bo widać, że te pół roku życia spędzone online na forum Ci nie służy.

To ad personam, nijak się nie ma do rozmowy o ochronie planety czy netykiecie. Przy okazji, zefciu miał rację - pisanie wielkimi literami oznacza krzyk, wykrzyknik zaś po człowieku (człowieku!) oznacza bezpośredni zwrot do danej osoby (jak w Litwo, Ojczyzno moja!).
Jeśli zabraknie ci argumentów - nazwij mnie kłamczynią i napisz, że łżę.
Odpowiedz
#19
znaLezczyni napisał(a): Bo po prostu nie wypada.

Jeśli ktoś ma zdolności plastyczne i pokaże mi obraz, który namalował to ja go podziwiam.
Jeśli ktoś ma zdolności wokalne, ładnie śpiewa - pokaże mi swój utwór to ja go podziwiam.
Ja niestety mam tylko zdolność do zarabiania kasy (też nie jakieś wyjątkowe, bez przesady).
Gdy uda mi się podpisać kontrakt z inną firmą, na którym dobrze zarobię to jestem szczęśliwy, myślę ciągle o tym i mam ochotę podzielić się moim sukcesem z innymi. Czy to się leczy?

Cytat: Nie prosisz o zbyt wiele. Przeczytałam kilkanaście minut temu i dałam ci za to minus:

https://ateista.pl/showthread.php?tid=14...#pid750278

No to jeszcze zacytuj mnie i wytłumacz gdzie tam widzisz argument ad personam. Szkoda, że u zefcia tego nie widzisz. No ale całkiem możliwe, że to właśnie ja nie widzę tego co widzą inni ludzie. Dlatego czekam na odpowiedź.
Edit, zefciu zaatakował mnie pierwszy pisząc "Bardzo Cię przepraszam EusMadeus, że błędnie i niesprawiedliwie założyłem, że jesteś człowiekiem, który umie liczyć. Kajam się w prochu i popiele."
On pierwszy zastosował argument personalny a to co ja napisałem było ripostą - argument personalny na argument personalny aby zauważył co robi.

Cytat:Przy okazji, zefciu miał rację - pisanie wielkimi literami oznacza krzyk, wykrzyknik zaś po człowieku (człowieku!) oznacza bezpośredni zwrot do danej osoby (jak w Litwo, Ojczyzno moja!).

Możesz to jakoś udowodnić, że jeśli ktoś napisze 100 słów a 4 wersalikami to łamie zasady netykiety?
Odpowiedz
#20
Cytat:Gdy uda mi się podpisać kontrakt z inną firmą, na którym dobrze zarobię to jestem szczęśliwy, myślę ciągle o tym i mam ochotę podzielić się moim sukcesem z innymi. Czy to się leczy?

Ja widzę różnicę pomiędzy podzieleniem się dobrą wiadomością (udało mi się podpisać kontrakt, jestem szczęśliwy z powodu sukcesu) a przechwalaniem się stanem majątkowym. Moim zdaniem przekraczasz granicę pomiędzy jednym a drugim. Poza tym nie pisałam nic o leczeniu, napisałam tylko, żebyś poprosił kogoś o pomoc, skoro sam nie potrafisz znaleźć powodów bycia nielubianym.


Cytat:No to jeszcze zacytuj mnie

Przecież to zrobiłam. Proszę, jeszcze raz:


Cytat:Tak a napisanie 4 słów w długim poście z dużej litery oznacza krzyk - weź idź odpocznij od forum bo widać, że te pół roku życia spędzone online na forum Ci nie służy.





Cytat:i wytłumacz gdzie tam widzisz argument ad personam.

Zamiast pisać na temat, odnosisz się do kondycji zefcia i czasu, który spędza online.


Cytat:Szkoda, że u zefcia tego nie widzisz.
Co widzę u zefcia to widzę u zefcia. W myślach mi nie czytasz. Rozmawiamy teraz o tobie.



Cytat:Możesz to jakoś udowodnić, że jeśli ktoś napisze 100 słów a 4 wersalikami to łamie zasady netykiety?
A dlaczego mam to udowadniać? Mogę udowodnić to, co ja napisałam - a napisałam, że pisanie wielkimi literami oznacza krzyk.


Prosiłabym cię, żebyś odnosił się do tego, co napisałam, a nie tego, co ci się wydaje, że tam jest.
Jeśli zabraknie ci argumentów - nazwij mnie kłamczynią i napisz, że łżę.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości