Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Ruchawka wokół Funduszu Odbudowy
#21
Na razie to Lewica ciśnie sobie wewnętrznie - vide ostatni wywiad Stankiewicza z Rozenkiem. I teraz działania wstrzymujące nie będą mnie dziwić, bo po szambie, jakie wylało się w mediach, pewnie się zastanawiają czy to na pewno był słuszny krok.

Ja uważam, że Lewica na tym straci. Czas wszystko zweryfikuje.

A co do broni to fakt, w życiu jej nie nosiłem, ale użycie kolana nie było wcale przypadkowe Uśmiech Przytoczona przez Ciebie interpretacja mówi wprost o "niezamierzonym zaszkodzeniu samemu sobie". Strzał w kolano byłby jednak zdecydowanie bardziej zamierzony i... głupi, a tak właśnie postrzegam działanie Lewicy w sprawie Funduszu. Tak czy siak - plus za przywołanie tego na forum.
"Gdzie kończy się logika, tam zaczyna się administracja".
Nie cierpię administracji.
Jestem absolwentem administracji.
Chcę zmieniać administrację.
Odpowiedz
#22
W ogóle to co sądzicie o tym Funduszu Odbudowy? Napisałem gdzieś tu wcześniej, że dla mnie to jest takie 500+, tyle że na skalę międzypaństwową.

I tak jak jesteśmy świadomi długofalowych skutków socjalu indywidualnego tak powinniśmy być świadomi skutków socjalu międzypaństwowego:

Cytat:Awantura o 770 miliardów nabiera rumieńców. PiS jako główny i właściwie jedyny rozgrywający triumfuje. Popierająca go Lewica, PSL i jakaś "Hołownia" też zacierają ręce bo myślą, że coś im skapnie skoro Mateusz Morawiecki im obiecał.
Wychodzą z założenia, że jak nawet PiS ich oszuka i nie dopuści do źródła rządowego to przy pomocy samorządów uda się sporo wydrenować. Na marginesie - walka o prezydenturę Rzeszowa będzie teraz niezwykle zacięta.
O przetrwanie walczy Koalicja Obywatelska czyli Platforma. Tak się zakiwali, że za chwilę nie tylko kasy z UFO czyli Unijnego Funduszu Odbudowy nie powąchają ale i ławeczka w przyszłym sejmie może być króciutka.
A to wszystko dzieje się na oczach oszukanych Polaków, którzy pod wpływem zmasowanej propagandy medialnej wierzą, że oto za chwilę spłynie na nas deszcz jakiś złoty w postaci unijnych srebrników. Otóż nic nie spłynie.
Te pieniądze trzeba będzie oddać, co do jednego centa plus odsetki bo to wszystko pożyczki i kredyty. Tylko sprytnie nazwane.
I oddawać będą zwykli Polacy - w podatkach krajowych, europejskich i w cenach chleba. Lichwiarze, którzy właśnie drukują świeżutkie eurosy nie podarują nam złamanego szeląga. Wydrenują Polskę do cna. Będziemy to oddawać, co najmniej przez 37 lat.
Tak, wielu z nas już nie będzie na tym łez padole gdy wytoczą z Polski ostatniego centa.
Ale dobrze by było gdyby wszyscy, którzy się cieszą, że coś dostajemy uświadomili sobie, że oddawać to będą wasze wnuki.
I co te wnuki będą myślały o dziadkach utracjuszach, którzy zostawili im w spadku zadłużoną Ojczyznę i biedę w domach? Przyjdą na wasze groby? I co na nich zrobią?

https://www.facebook.com/LeszekSamborskiPL/

To tekst byłego prezesa UPR, także należy wziąć poprawkę na korwinoidalność. Ale sądzę, że jest w tym tekście sporo racji.

Jedyne co w tym wszystkim jest pozytywnego, że PiS zadłużając Polskę jeszcze bardziej uzależnia ją od kroplówki z UE, więc coraz bardziej oddala się widmo polexitu.
Odpowiedz
#23
Nie jest do końca tak jak pisze, bo kredyty to jednak mniejszość tego funduszu. Sporą jego część stanowią bezzwrotne dotacje.

Z drugiej strony cały ten fundusz odbudowy to jest przeniesienie mechanizmu dodruku pieniądza na poziomie krajowym na dodruk pieniądza na poziomie europejskim. Ale z dwojga złego wolę to ostatnie niż jakby rząd PIS miał te pieniądze sam sobie drukować i wydawać absolutnie dowolnie na co chce. Każdy mechanizm, który ściślej wiąż nas z Unią jest dla nas korzystny. A jak jeszcze Unia przy okazji wypłat o praworządność się upomni - tym lepiej.

A tak przy okazji dzisiaj słuchałem jakiegoś polityka PIS (samego PIS a nie kogoś z bandy Ziobry), który z całą powagą argumentował, że sprzeciw Ziobry przeciw funduszowi odbudowy był logiczny, spójny i sensowny i wynikający z troski o dobro Polski , mimo, że on sam tego sprzeciwu nie popiera, w przeciwieństwie do wstrzymania się od głosu w tej sprawie przez PO który był niespójny, bezsensowny i wynikający z prywaty. (to był chyba ten gość co Kaczyńskiego zawsze na wakacje zabiera)
Nie dajcie sobie wmówić mediom, że wsadzanie widelca do kontaktu jest niebezpieczne. Przecież z powodu grypy umiera znacznie więcej osób.  


Odpowiedz
#24
lumberjack napisał(a): W ogóle to co sądzicie o tym Funduszu Odbudowy? Napisałem gdzieś tu wcześniej, że dla mnie to jest takie 500+, tyle że na skalę międzypaństwową.
Nie znam się zbytnio na ekonomii ale na mój chłopski rozum wydaje mi się, że aby wyjść z kryzysu covidowego to trzeba jakoś pobudzić gospodarkę poprzez inwestycje. To wymaga pieniędzy, których nie ma. Dodrukowanie pieniędzy w umiarze wcale nie musi być tak złe, jak się to często przedstawia. Produktywność sama z siebie nie wzrośnie a dzięki dotacjom powstaną nowe biznesy, nowe miejsca pracy, ludzie zaczną więcej wydawać, gospodarka się powiększy, i koło się nakręci. Ważne by zadłużenie nie rosło szybciej niż dochody a gdy ktoś nie ma w ogóle dochodu to jak ma te długi kiedykolwiek uregulować? Wszystko zaczyna się od rozruszania produktywności i taki fundusz, nawet jeśli związany jest z dodrukiem, powinien być na dłuższą metę korzystny. Ale to, jak wykorzysta te pieniądze polski rząd to całkowicie inna bajka.
Odpowiedz
#25
Taki eksperyment już został w przeszłości dokonany. Nazywał się plan Marshalla. Można przeanalizować skutki.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
#26
No nie wiem czy tak łatwo można przeanalizować skutki Planu Marshalla. Opinie na ten temat są podzielone natomiast to chyba jednak inna skala. Dźwiganie Europy z katastrofy wojny światowej było o wiele trudniejsze i z pewnością sama pomoc amerykańska nie była wystarczająca. Dziś mamy do czynienia z kryzysem ale nie kataklizmem. Poza tym, dzisiejsza gospodarka jest w o wiele mniejszym stopniu oparta na przemyśle i  bardziej nieprzewidywalna. Kto dekadę temu mógłby powiedzieć, że Google czy Amazon będą globalnymi koncernami? Trudno porównywać obie sytuacje.
Odpowiedz
#27
DziadBorowy napisał(a): Nie jest do końca tak jak pisze, bo kredyty to jednak mniejszość tego funduszu. Sporą jego część stanowią bezzwrotne dotacje.

Które będą pochodziły z szalonego dodruku papirków przez EBC... :/

DziadBorowy napisał(a): Z drugiej strony cały ten fundusz odbudowy to jest przeniesienie mechanizmu dodruku pieniądza na poziomie krajowym na dodruk pieniądza na poziomie europejskim.

O właśnie. Ja się boję tego co Sofeicz:

Sofeicz napisał(a): Idąc tym tropem myślenia można w ogóle zakwestionować związek pieniądza z pracą. ale w realu tak się nie da.
To co piszesz od jakiegoś czasu stosują rządy USA, Japonii i EBC drukując wagony pieniędzy bez pokrycia, rzekomo na pobudzenie gospodarki, a w praktyce pompując tzw. rynki (cokolwiek to znaczy).
W efekcie wisi nad nami góra wirtualnych aktywów i tylko ate raczy wiedzieć, kiedy runie, jak lawina.
Ja obstawiam jeszcze jakieś kilka lat kruchego spokoju i armagedon finansowy, jakiego świat nie widział.

DziadBorowy napisał(a): Ale z dwojga złego wolę to ostatnie niż jakby rząd PIS miał te pieniądze sam sobie drukować i wydawać absolutnie dowolnie na co chce.

Tak, ale w sumie ja to bym się bał o samą UE - czy taki dodruk nie osłabi jej. Pieniądze bierze przecież z powietrza. Tak jak pisowcy wzięli z powietrza papirki na wszystkie Gównotarcze Pseudoantykryzysowe. Czy naśladowanie pisowców w kwestiach gospodarczych jest mądre?

Osiris napisał(a): Nie znam się zbytnio na ekonomii ale na mój chłopski rozum wydaje mi się, że aby wyjść z kryzysu covidowego to trzeba jakoś pobudzić gospodarkę poprzez inwestycje. To wymaga pieniędzy, których nie ma. Dodrukowanie pieniędzy w umiarze wcale nie musi być tak złe, jak się to często przedstawia. Produktywność sama z siebie nie wzrośnie a dzięki dotacjom powstaną nowe biznesy, nowe miejsca pracy, ludzie zaczną więcej wydawać, gospodarka się powiększy, i koło się nakręci

Mam z FB fajny tekst, też właśnie taki na chłopski rozum:

Cytat:Ja to jestem prosty chłopak i mimo nawet najlepszego marketingu wierzę w pracę ludzkich rąk i głów, a nie w pożyczanie od obwiesia w ciemnej bramie na RRSO 1200%. Może to staroświeckie, ale jakoś nie lubię wydawać pieniędzy, których nie mam.
I tu przypomina mi się kawał, jak to gość idzie ulicą i widzi szyld: ZJEDZ OBIAD, ZAPŁACĄ TWOJE DZIECI. Wszedł, zamówił najdroższe dania z karty, nażarł się aż prawie pęknie. Dopija kawę i ma wychodzić, a tu przychodzi kelner z rachunkiem.
- Panie, co pan? Przecież mają zapłacić moje dzieci.
- Zgadza się, to rachunek pańskiego ojca.
Smacznego. Po nas choćby potop.
Odpowiedz
#28
Odłóżmy na chwilę kwestie, czy bardziej pogrąża się Budka z antyunijnymi filipikami, czy też Zandberg z gówniarskim „baitowaniem libków” oraz to, że Hołownia pewnie już ma na brudno napisane całe exposé.

Wydaje się, że najistotniejszą bitwą będzie ta, która odbędzie się w Sejmie po powrocie projektu z Senatu. Dlaczego? Otóż należy oczekiwać, że Senat wprowadzi poprawki ograniczające samowolę ***u. Np. gwarancję apolitycznego podziału pieniędzy dla samorządów, większy odsetek pieniędzy dla nich, może nawet ustanowienie ponadpartyjnej komisji. Co teraz?

Przy założeniu głosowania niestrategicznego – najpierw Sejm odrzuci wszystkie poprawki głosami ZP, która pod tym względem będzie przecież zgodna. Potem zaś przyjmie ustawę bez poprawek głosami ***u i Lewicy.

Zatem optymalnym scenariuszem dla Polski jest taki – opozycja zgodnie stawia ***owi ultimatum i zobowiązuje się solidarnie tego ultimatum trzymać. A ultimatum brzmi „albo się zgodzicie na poprawki, albo uwalimy całą ustawę”. No i teraz pytanie – czy Zandberg po zjedzeniu „parówki” sojowej i lekturze „Sieci” jest jeszcze zdolny się postawić?
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
#29
Cytat:Odłóżmy na chwilę kwestie, czy bardziej pogrąża się Budka z antyunijnymi filipikami, czy też Zandberg z gówniarskim „baitowaniem libków” oraz to, że Hołownia pewnie już ma na brudno napisane całe exposé.

Wydaje się, że najistotniejszą bitwą będzie ta, która odbędzie się w Sejmie po powrocie projektu z Senatu. Dlaczego? Otóż należy oczekiwać, że Senat wprowadzi poprawki ograniczające samowolę ***u. Np. gwarancję apolitycznego podziału pieniędzy dla samorządów, większy odsetek pieniędzy dla nich, może nawet ustanowienie ponadpartyjnej komisji. Co teraz?

Przy założeniu głosowania niestrategicznego – najpierw Sejm odrzuci wszystkie poprawki głosami ZP, która pod tym względem będzie przecież zgodna. Potem zaś przyjmie ustawę bez poprawek głosami ***u i Lewicy.

Zatem optymalnym scenariuszem dla Polski jest taki – opozycja zgodnie stawia ***owi ultimatum i zobowiązuje się solidarnie tego ultimatum trzymać. A ultimatum brzmi „albo się zgodzicie na poprawki, albo uwalimy całą ustawę”. No i teraz pytanie – czy Zandberg po zjedzeniu „parówki” sojowej i lekturze „Sieci” jest jeszcze zdolny się postawić?

No ale PO w Senacie odwaliło to co zwykle lubi odwalać, czyli całkowicie spartaczyło robotę (chyba, że np. taki Pociej współpracuje PiS, czego nie wykluczam) i nic nowego z Senatu nie wróci. Czekam tylko na kolejny spin libków, jak to winną porażki w Senacie jest Lewica.
Dopóki rodzimy się i umieramy, póki światło jest w nas, warto się wkurwiać, trzeba się wkurwiać! Wciąż i wciąż od nowa.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości