Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Nowy ład = inflacja i triumf demokracji
#41
EusMadeus napisał(a): Król jest właścicielem kraju więc w jego interesie jest aby kraj się rozwijał i był bogaty.
Polityk myśli tylko o tym aby wygrać kolejne wybory.
Król myśli o tym aby przekazać swojemu synowi dobrze prosperujący kraj.
Polityk myśli co tu zrobić, jak się nakraść aby zapewnić swojej rodzinie byt.
Król nie może sam siebie okradać.
Dla polityka nie liczy się przyszłość kraju, może kraj zadłużyć, istotne są tylko kolejne wybory.
Król działa jak najlepiej dla swojego królestwa. Nie musi przekupywać ludzi ich własnymi pieniędzmi aby wygrać wybory - jest królem i może robić to co słuszne. Nie musi być populistą, nie musi się przypodobać za wszelką cenę plebsowi.

Czuję się jak w wehikule czasu, przeniesiony na bloga Krula. Albo Twoje poglądy były przez ostatnie 9+ lat wzamrażarce, albo dopiero tam trafiłeś. However, jedziemy z tym koksem:

- W interesie króla jest własny dobrobyt. Im mniej osób, z którymi należy się dzielić, tym ten dobrobyt większy. Czyli własna rodzina czy drużyna. Problem jest wtedy, kiedy król nie chce tylko rabować kraju, ale chce żeby się rozwijał. Wtedy okazuje się, że własna rodzina plus drużyna pancernych nie wystarcza. Ewolucja monarchii europejskich od patrymoniatu przez feudalizm, fazę absolutyzmu do parlamentaryzmu (monarchistucznego czy republikańskiego) właśnie to pokazuje. Do zarządznia bogatym krajem trzeba ludzi, dużej ilości. W średnioweiczu takim rezerwuarem kadr był Kościół, potem królowie zobaczyli, że samemu należy się o to troszczyć. A na każdym etapie okazywało się, że trzeba się podzielić częścią władzy i bogactwa.

- Król nie musi wygrywać wyborów, jego jedyną motywacją jest utrzymanie władzy, możliwie długo, możliwie dostatnie. Jego motywacja do zapewnienia dobrobytu krajowi ogranicza się do zapewnienia, żeby jego sąsiad skurwysyn nie najechał kraju, nie uprowadził wieśniaków w niewolę, nie zagrabił ziemi. Stąd pierwotne monarchie nie różniły się specjalnie od grabieżców, tyle że nie grabiły wszystkiego.

- Na każdego króla, który myślał w kategorii przekazania kraju synowi przypadał jeden, który chciał sam skorzystać, zostawiając potomkowi państwo w ruinie. Wśród naszych rodzimych piastów ten cykl powtarzał się regularnie a Władysław Herman został pokonany przez własznych synów, bo wolał kochasia Sieciecha od nich

- Król to też polityk,tylko forma władzy inna.

- Okradać nie może ale rujnować może. A króle kradli też nie-swoje, nawet w patrymoniacie. Cała goapodarka Rzymu opierała się na okradaniu prowincji, co dopiero z czasem przechodziło w regularną adminiatrację.

- Królowie regularnie przekupywali ludzi, tyle że w kręgu władzy. A to dary Kościołowi, a to nadanie arystokracji, a to żołd dla pretorian, legionistów, drużyny. Nawet własną rodzinę trzeba było uposażyć, a jak. Różnica ilości i skali.

- Każda forma władzy może ulec degeneracji, jednak mentalność "Po nas choćby potop" nie bez powodu stała się symbolem zdegenerowanej dekadenckiej monarchii. Demokraje powstały na ruinach bankrutów regalistycznych i zarządzają ich masą upadłościową. Jak na razie radzą sobie z tym lepiej.

Cytat:Sam sobie zazdroszczę tego IQ.

Luksemburg ma króla. Jest to najbogatszy kraj na świecie pod względem pkb na mieszkańca. Tam nie ma monarchii takiej o której ja tu piszę, natomiast król ma coś do powiedzenia.
Jestem przekonany, że demokracja się nie sprawdzi, natomiast raczej nie dożyję tego.

Po pierwsze, Luksemburg ma Wielkiego Księcia, nie króla. To tak w kwestii formalnej, jeżeli już jesteś fanem tego kraju.

Po drugie:

http://libr.sejm.gov.pl/tek01/txt/konst/...g2011.html

Konstytucja Wielkiego Księstwa Luksemburga
z dnia 17 października 1868 r.

Rozdział I

Państwo, jego terytorium
i Wielki Książę

Art. 1

Wielkie Księstwo Luksemburga jest państwem demokratycznym, wolnym, niepodległym i niepodzielnym.



Monarchie, jakie odpowadają Twoim marzeniom, też istnieją. To Brunei, Arabia Saudyjska, Oman, Katar, Eswatini i, z pewnymi zastrzeżeniami, Watykan. Jeżeli nie chcesz zostać księdzem albo zapisać się.do Gwardii Szwajcarskiej, polecam więc konwersję na islam.

Cytat:Gdy przegnie pałę to może zostać zabity.

Nope, zazwyczaj zabijani byli władcy nieudolni. Czasem potomkowie tych, którzy przeginali pałę, jak we Francji lub w Rosji. Czasem, jak to było w Rzymie, z 39 cezarów zabitych w trakcie panowania aż 34 zostało zadźganych przez własnych żołnierzy (czasem pretorian, czasem legionistów). Co pokazuje, że wymoana władzt następowała w kręgu władzy i wsparcia władzy, bez wielkiego związku z problemami społeczeństwa

https://wielkahistoria.pl/ilu-cesarzy-st...peratorow/
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
#42
lumber mam wrażenie jara się wizją takiego Leto II. Dyktatora, który się poświęci i zrobi zamordyzm, który zakończy wszelki zamordyzm. Tylko że ten Leto musi mieć te swoje Fish Speakerki, które przecież nie mogą wierzyć w to, że władza, której służą dokonuje świadomego samozaorania. I potem efekty wracają w postaci Honoured Matres. Nie wiem, jak wygląda to w Chile, ale w Polsce wciąż wielu nie może odpuścić Jaruzelskiemu, że oddał władzę (nie tym, co trzeba).

Zdecydowanie zatem wierzę, że istnieją bezpieczniejsze i sensowniejsze drogi wydobycia się z zapaści, niż pinoczetyzm.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
#43
Osiris napisał(a): Piszesz banały w stylu "Szwajcaria straci swoją demokrację" dodając, że takie jest twoje zdanie i nazywasz to argumentem. Ale po raz kolejny żadnego wyjaśnienia. Chyba nie rozumiesz, co słowo "argument" znaczy.

Gdybyś przeczytał ze zrozumieniem to zauważyłbyś moje argumenty dlaczego uważam, że demokracja to głupi ustrój i się nie sprawdzi.

Osiris napisał(a): Przykładów jest bez liku ale podam jeden z bardziej współczesnych- król Etiopii Haile Selassie I. Jak bogata stała się Etiopia za jego rządów? Ponadto jeśli trafi się idiota/psychol z nieograniczoną władzą to może własnoręcznie doprowadzić kraj do ruiny. A ty zakładasz bezpodstawnie, że skoro król, to już musi być geniuszem lub kolejnym Gandhim.

Nic takiego nie zakładałem.

Osiris napisał(a): A skąd taka naiwna myśl? Jest wiele przykładów historycznych władców posiadających praktycznie nieograniczoną władzę, którą wykorzystywali w każdy możliwy sposób i absolutnie nic nie obchodziło ich to, w jakim stanie kraj się znajduje gospodarczo albo jak będzie wyglądać w przyszłości. 

Twoim zdaniem bardziej na dobru kraju zależy królowi czy politykowi?

Osiris napisał(a): Bzdura - wielokrotnie królowie wykorzystywali budżet państwowy dla wzbogacenia rodziny, rodu, przyjaciół, własnych zachcianek, luskusu, niepotrzebne wojny itd, nierzadko zostawiając kraj w ruinie. Twoja naiwność nie zna granic.

Rozumiem, że w ustroju demokratycznym nikt nie kradnie.
Uważam, że królowi aż tak nie zależy aby samemu się okradać jak politykowi aby okradać innych obywateli.

Osiris napisał(a): I znowu - jest pełno przykładów, gdzie królowie zadłużali kraj dla własnych celów na szkodę kraju. 

No tak, król może dobrze rządzić ale może też i źle rządzić. Natomiast politycy zawsze muszą robić to co chce lud.

Osiris napisał(a): A mniejszego kraju się nie dało? Przecież wielki książę Luksemburga nie jest właścicelem państwa. Zresztą to jest monarchia tylko z nazwy, tak naprawdę Luksemburg ma wiele cech demokracji parlamentarnej. Wydaje mi się, że jest nawet lepszym przykładem niż Polska w tym względzie. W zasadzie jest przez niektórych uważany za jeden najbardziej demokratycznych krajów na świecie. A ty wybrałeś go na przykład monarchistyczny. 

Przecież napisałem, że nie jest to przykład monarchii, o której ja tu piszę. Podałem przykład europejskiego kraju, w którym jest król a obywatelom żyje się dobrze.

Osiris napisał(a): Czyli król ma czynić dobrze w obawie o swoje życie. A jak premier Polski przegnie pałę to nie może zostać zabity? Serio, mam wrażenie, że rozmawiam z dziesięciolatkiem.

No widzisz a ja muszę żyć na świecie, w którym tylko 10% ludzi jest w stanie mnie zrozumieć. Oczywiście nie płaczę z tego powodu bo mam wygodne życie.
Każdy premier demokratycznego kraju musi się przypodobać ludziom. Jego celem jest wygranie następnych wyborów. Król może planować to co będzie za kilkadziesiąt lat. Polityk zadłuży kraj a martwić będą się jego następcy.
No wybacz, że mam rozum 10 -latka i wypisuje takie głupoty - przepraszam Duży uśmiech

Użytkownik otrzymał ostrzeżenie za ten post. Powod: Dalsze historyjki na własny temat
Odpowiedz
#44
EusMadeus napisał(a): Myślę, że aby ocenić dane rozwiązanie jest potrzebny czas. Warto sprawdzić ile czasu w Szwajcarii była monarchia a ile demokracja.

Pomijając okupację przez różne tam cesarstwa rzymskie różnych narodów to monarchią nie byli nigdy. Demokracja datuje się na 1291, tzw. Stara Konfederacja Szwajcarska. Dla porównania, w tych latach polska wychidziła z rozbicia dzielnicowego a Łokietek musiał uciekać przed Wacławem II, ówczesnym królem PL.

Osiris napisał(a):
Cytat:Sam sobie zazdroszczę tego IQ.
Jak można sobie czegoś zazdrościć? 


Zazdrości się rzeczy, których się nie posiada.



I jeszcze przeniesione z równoległego tematu o podrywie:

EusMadeus napisał(a): (...)
Zanim zostaliśmy parą spotykałem się z trzema kobietami i nie będę ukrywać, że była kobieta, która bardziej mi odpowiadała z charakteru, jednak wybrałem "fajną laskę". Wiem, że to być może prymitywne zachowanie, natomiast myślę, że większość mężczyzn postąpiłoby podobnie.

To mimowolnie najlepszy komentarz do równoległego tematu o monarchii. Wiem, że król powinien wybierać sobie za żonę osobę, z którą założy trwały związek. Że powinien dobrze przygotowywać dzieci do przejęcia władzy bez wywoływania wojny domowej. Że powinien dbać o wszystkie stany mając na uwadze, żeby państwo przetrwało wieki. Natomiast prawda jest taka, że sporo mężczyzn myśli, pardon, chujem, czy to przy wyborze kobiety czy królowej. Że króle są tak samo dobrymi czy złymi rodzicami, jak reszta społeczeństwa, tyle że skutki są gorsze, jak na tronie zasiądzie jakiś Iwan Groźny. Że na jednego dbającego o dobrobyt kraju przypadnie jeden dbający o dobrobyt brzucha.


Ad moderacja: nie ja otworzyłem te drzwi do wciągania osobistych spraw EM
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
#45
Dlaczego Szwajcaria jest " jeszcze" zamożna.
https://www.bankier.pl/wiadomosc/Szwajca...00053.html
Rozsadziło mi antenę.
Odpowiedz
#46
Rodica napisał(a): Dlaczego Szwajcaria jest  " jeszcze"  zamożna.
https://www.bankier.pl/wiadomosc/Szwajca...00053.html
To jest właśnie najlepsze w pracy analityka ekonomisty, że sobie możesz codziennie wróżyć z fusów i jeszcze ci za to płacą. Dodatkowo jak się pomylisz (a tak jest w 99 procentach przypadków) to nikt tego nie weryfikuje natomiast jak trafisz, to ogłaszają ciebie geniuszem. Ciekawe ilu analityków przewidziało covid i problemy z tym związane.
Odpowiedz
#47
Osiris napisał(a):
Rodica napisał(a): Dlaczego Szwajcaria jest  " jeszcze"  zamożna.
https://www.bankier.pl/wiadomosc/Szwajca...00053.html
To jest właśnie najlepsze w pracy analityka ekonomisty, że sobie możesz codziennie wróżyć z fusów i jeszcze ci za to płacą. Dodatkowo jak się pomylisz (a tak jest w 99 procentach przypadków) to nikt tego nie weryfikuje natomiast jak trafisz, to ogłaszają ciebie geniuszem. Ciekawe ilu analityków przewidziało covid i problemy z tym związane.

Warto zauważyć, że Rodika wkleja notkę z 2009 r.
Ad rem, dziwię się że chce wam się dyskutować z trolem. W każdym temacie to samo. No i czyje to multikonto? Uśmiech
The Phillrond napisał(a):(...)W moim umyśle nadczłowiekiem jawi się ten, kogo nie gnębi strach przed nieuniknionym i kto dąży do harmonijnego rozwoju ze świadomością stanu rzeczy
.
Odpowiedz
#48
Żarłak napisał(a): Warto zauważyć, że Rodika wkleja notkę z 2009 r.

No bo mniej więcej w 2009 roku zaczynają się kryzysy walutowe, które doprowadzą6 lat później do uwolnienia kursu franka. Warto też przypomnieć, że po tym uwolnieniu szwajcarskie PKB zmalało. O 0,1%. W pietwszym kwartale. A w następnym wzrosło o 0,4%. Co do innych krajów, wiadomo. Frankowicze o dziwo żyją wszędzie, tylko nie w Szwajcarii, przez cały świat przetoczyła się fala plajt i strat kredytowych.
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
#49
Może i notka nieaktualna, ale pokazuje że zamożność Szwajcarii, to nie wyłącznie efekt demokracji bezpośredniej, ale też tego, źe Szwajcaria nie dewaluowała swojej waluty podczas wojen.
Rozsadziło mi antenę.
Odpowiedz
#50
Rodica napisał(a): ale też tego, źe Szwajcaria nie dewaluowała swojej waluty podczas wojen.
Czyli generalnie bogactwu sprzyja fakt, że się nie jest napadanym przez obce mocarstwa. Kurde. Gdyby tak głupia Polska o tym wiedziała.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
#51
Rodica napisał(a): Może i notka nieaktualna, ale pokazuje że zamożność Szwajcarii, to nie wyłącznie efekt demokracji bezpośredniej,

Oczywiście że nie tylko. Nikt takiej tezy nie bronił. Kolega EM twierdził, że Szwajcaria kiedyś wróci do monarchii (nie wiedząc, że monarchią nigdy nie była). Oraz że zamożność Luksemburga to wynik posiadania króla (nie wiedząc, że Luksemburg króla nie ma, ma coś podobnego, ale konstytucja tego państwa określa ustrój jako demokrację).

Ale tak, demokracja to nie wszystko. Neutralność Szwajcarii wpisano w rok 1648, pokój po wojnie trzydziestoletniej i ostateczne uznanie tego państwa przez Cesarstwo.

Cytat:ale też tego, źe Szwajcaria nie dewaluowała swojej waluty podczas wojen.

Z czego widać, że bańka na rynku nieruchomościowym miała większe ekonomiczne znaczenie dla Szwajcarii, niż wojny.

Ba, wystarczy porównać, jakie horrendalne efekty miała dewaluacja funta szterlinga dla gospodarki brytyjskiej. A jakie horrendalne efekty miała dewaluacja franka szwajcarskiego dla gospodarki... brytyjskiej <1>(i paru innych). Jeżeli w tym temacie omawiamy związki monarchii i gospodarki, to czemu nie, w końcu Brytania ma najbardziej znaną (choć konstytucyjną) monarchię w europie.

ETA:

<1> https://en.wikipedia.org/wiki/Alpari_Group
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
#52
lumberjack napisał(a): Powiem więcej - państwo mnie wkurwia. Skala marnotrawstwa przeraża. Jestem niemalże anarchistą, a na pewno minarchistą.
Mam rozumieć zatem, że w wyborze najlepszego systemu rządzenia kierujesz się swoim wkurwieniem?

lumberjack napisał(a): No wiem, dlatego ludzie tacy biedni i dlatego tak źle im się żyje Język I dlatego warto by było wprowadzić takiego stwora - aby ludziom żyło się lepiej Uśmiech
To mi przypomina Szumlewicza żalącego się dlaczego rząd nie wprowadzi ustawy likwidującej ubóstwo. Bajki lewaków o likwidacji ubóstwa interwencją kolektywu i bajki korwinoidów o tym, że siły rynkowe rozwiążą każdy problem, są tak samo mądre.

lumberjack napisał(a): A co jeśli chodzi mi tylko o ogólny dobrobyt ludzi, a na autokracje mam wyrąbane?
Ty możesz mieć wyrąbane na autokrację, ale autokracja nie ma wyrąbane na Ciebie Oczko

lumberjack napisał(a): Autokracja byłaby jedynie środkiem do celu, narzędziem potrzebnym do wprowadzenia najlepszej dla ludzi formy gospodarki, która umożliwi szybki ogólny dobrobyt, który siłą rzeczy zmusi autokrację do przekształcenia się w demokrację z bogatymi obywatelami, którzy z racji swego dobrobytu nie dadzą posłuchu populistom od pincetplusów etc.
A cóż to za transcendentna "siła rzeczy". Ile obozów koncentracyjnych będzie musiało być najpierw wybudowanych i wypełnionych, zanim ta "siła rzeczy" interweniuje? Skąd pewność, że autokracja ustąpi, a nie wypuści czołgi na ulicę?

lumberjack napisał(a): Przed udzieleniem odpowiedzi musiałbym najpierw tego życia doświadczyć.  A tak to masz ode mnie tylko pustą i raczej nic nie wartą deklarację-przypuszczenie, że prawdopodobnie bym się tam odnalazł jako osoba wspierająca reżim Pinocheta.
Ano właśnie.

lumberjack napisał(a): Kurna. Nie znam się ale jak czytam ile euro, dolarów, jenów jest każdego dnia drukowanych*, to się boję. To mnie się z niczym dobrym nie kojarzy. Pieniądz ma odzwierciedlać wartość wykonanej pracy lub produktu. W momencie gdy zaczyna się go wytwarzać w horrendalnych ilościach bez pokrycia w czymkolwiek, to się go moim zdaniem psuje. I się w końcu zrobi chuja warty.
W pewnym sensie masz rację, obecna polityka banków centralnych polega na zwiększaniu podaży pieniądza, by stymulować jego przepływ. Jeśli inflacja nie jest zbyt duża, to pieniądz nadal nadaje się do wymiany i wyceny dóbr, ale jego wartość tezauryzacyjna z czasem maleje. Popatrz z drugiej strony - gdyby zamrozić podaż,  to wartość pieniądza by rosła i ludzie by zaczęli pieniądze chomikować, zamiast wydawać czy inwestować. To prowadzi z kolei do stagnacji, a to jest brzydkie słowo w ekonomii.

Zresztą ustalenie jakiegoś niedrukowalnego dobra jako środka wymiany wcale nie sprawia, że nie ma inflacji lub że ceny są stabilne. Historycznie dolar "z powietrza" jest dużo stabilniejszy od np. standardu złota.

lumberjack napisał(a): Co jeśli ludzkość przejdzie kiedyś na pieniądze wirtualne? Jak już nawet nie będzie trza papirków drukować to co będą robić banki? Jakiś uprawniony bankier-informatyk będzie se po prostu siedział w necie i dopisywał zera?
A czym to się różni od tego, co jest teraz? Większość pieniądza jest obecnie w formie elektronicznej i tak też jest emitowana. Pamiętaj, że banki mogą też ściągać nadmiar pieniądza, jeśli jest taka potrzeba, np. zwiększając stopy procentowe lub podnosząc rezerwy.

lumberjack napisał(a): Czytam se właśnie https://pl.wikipedia.org/wiki/Chilijski_cud#Kryzys

No rzeczywiście nie ma tu jasnej sytuacji. Niby dużo tego wolnego rynku wprowadzono, ale nie okazał się on remedium(em? Język) na problemy chociaż w wielu sferach miał dobry wpływ na dobrobyt ludzi.
Tak jest. Prowadzono również intensywną politykę monetarną, czyli to, co właśnie bardzo Ci się nie podoba Uśmiech

lumberjack napisał(a): Wydawanie i pożyczanie istniejących pieniędzy mnie nie przeraża. Przeraża mnie tworzenie pieniędzy z niczego, nie mających pokrycia w niczym i wydawanie ich jakby nigdy nic. Przecież wszystkie polskie pseudotarcze gównoantykryzyowe na tej zasadzie działają.
Generalnie tak to się nie odbywa, tzn. nikt emituje się pieniędzy, które potem się po prostu wydaje. Nowy pieniądz pojawia się jako dług, który trzeba spłacić. Polski Fundusz Rozwoju wydaje się być szemrany, ale ten unijny polega już głównie na podatkach i niskooprocentowanych kredytach.

lumberjack napisał(a): O taki: https://pl.wikipedia.org/wiki/Hiperinflacja

https://pl.wikipedia.org/wiki/Hiperinfla...eimarskiej

Cytat:W okresie międzywojennym przyczyn hiperinflacji upatrywano w:

    - deprecjacji marki przekładającej się na wzrost cen i płac prowadzącego do emisji dodatkowego pieniądza (teoria bilansu płatniczego),
    - nadmiernej emisji pieniądza w celu pokrycia deficytów budżetowych wynikających z potrzeby finansowania I wojny światowej, powojennej odbudowy gospodarki oraz spłat reparacji wojennych (ilościowa teoria pieniądza).
Nikt nie powiedział, że nie da się prowadzić idiotycznej polityki monetarnej. Zresztą to chyba nie jest uczciwe porównanie do kraju, który przegrał właśnie wojnę światową i musi płacić reparacje wojenne.

lumberjack napisał(a): Tera mamy derpecjację euro i dolara. Wzrost cen i płac, emisja dodatkowego pieniądza. Nadmierna emisja w celu pokrycia deficytów budżetowych wynikających z potrzeby finansowania pocovidowej odbudowy gospodarki...
Na czym polega ta deprecjacja euro i dolara i w porównaniu do czego? Czy faktycznie euro i dolar są emitowane by spłacać dług publiczny? Czyj dług publiczny spłacają eurosy emitowane przez ECB?

lumberjack napisał(a): To nie jest błąd. To jest dodatkowy atut tej koncepcji.
[Obrazek: 55f3e6c1a161f.jpg]
Odpowiedz
#53
1) Król od dawna wcale nie jest właścicielem państwa. Lepsze porównanie, jeśli chodzi o posiadanie ziemi i ludzi, to plantator bawełny z Deep South przed wojną secesyjną. Zależy mu na bogactwie plantacji? No jasne. Myśli długoterminowo? Oczywiście. Niewolnikom żyje się od tego lepiej? Yyy..
2) Profesor i menel. Mam smutną wiadomość. To nie są kategorie rozłączne. No i stereotypowy menel ma jedną zaletę - nie czytuje żadnych czerwonych, czy zielonych książeczek.
3) Wysokie IQ - może zajeżdżać schizofrenią, autyzmem, czy innym Aspergerem. Z jakichś względów najwięcej jest średniaków. Jakieś względy to zapewne to, że tak jest optymalnie. Człowiek dużo ogarnia, a jeszcze nie odpływa w krainę abstrakcji i fantazji z dupy.
4) Polityk w porównaniu z królem ma dużo większą motywację, aby rządzić tak, aby przeciętniakowi żyło się w danym państwie dobrze. Właśnie dlatego, że nie może przekazać władzy. Syn króla w najgorszym razie będzie jakimś księciem. A córka premiera może być, bo ja wiem, na ten przykład blogerką modową. To komu się bardziej opłaca rządzić tak, aby i średniacy mieli dobrze?
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
#54
zefciu:
Cytat:Czyli generalnie bogactwu sprzyja fakt, że się nie jest napadanym przez obce mocarstwa. Kurde. Gdyby tak głupia Polska o tym wiedziała
Być moźe w tym całym powstaniu kapitalizmu, więcej było z efektem przypadku niż świadomego działania.

Demokracja niestety powoduje,  że do rządów pchają się ludzie, którym zależy tylko na tym, żeby wygrać kolejne wybory. Z każdą  kadencją będą obiecywać coraz więcej, nakładać coraz wyższe podatki co przełoży  się na  ograniczanie wolnego rynku. Monarchia to powrót do przeszłości. W Singapurze natomiast wolny rynek ma się bardzo dobrze, bo tam rządzą specjaliści znający się na ekonomii i dodatkowo, żeby zostać politykiem muszą zaliczyć test IQ. Tylko moim zdaniem 120 IQ to za mało, żeby powierzyć komuś kierowanie państwem, to jest zupełnie przeciętna inteligencja wystarczająca do tego, żeby skończyć studia i być wykwalifikowanym robolem.
Polityk powinien mieć takie IQ, żeby był w stanie ukończyć najtrudniejszy możliwy kierunek studiów, prawo czy ekonomia do nich nie należą.
Rozsadziło mi antenę.
Odpowiedz
#55
Rodica napisał(a): Być moźe w tym całym powstaniu kapitalizmu, więcej było z efektem przypadku niż świadomego działania.
Nie tylko przypadku, ale też tzw. „konieczności dziejowej”. Natomiast „świadomego działania” w istocie było niewiele. To nie działa tak, że ktoś żyjący w tatarskiej ordzie nagle stwierdza „zrobię tu kapitalizm” i robi.
Cytat:Demokracja niestety powoduje,  że do rządów pchają się ludzie, którym zależy tylko na tym, żeby wygrać kolejne wybory.
I w demokracji i w monarchii mogą się też pchać tacy, którym zależy na tym, by się nakraść.
Cytat:Z każdą  kadencją będą obiecywać coraz więcej, nakładać coraz wyższe podatki co przełoży  się na  ograniczanie wolnego rynku.
A mimo wszystko wolnorynkowość koreluje z demokracją. Ciekawe czemu…

Ironizuję. Teoria selektoratu doskonale wyjaśnia czemu. Natomiast korwinistyczno-eusmadeusowo-rodicowe rojenia o dobrym leseferystycznym królu nie wyjaśniają. Tym gorzej dla faktów pewnie.
Cytat:W Singapurze natomiast wolny rynek ma się bardzo dobrze
Tak. W Singapurze 90% ziemi jest włanością państwa, 80% ludności mieszka w państwowych mieszkaniach, a 37% rynku to firmy z dużym udziałem państwowego kapitału. Ale wolny rynek ma się świetnie.
Cytat:to jest zupełnie przeciętna inteligencja
Nie, nie jest. Z definicji.

Tak szczerze, to nie wiem, skąd ta fetyszyzacja IQ – miary umiejętności rozwiązywania testów IQ się u niektórych bierze.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
#56
Pisałem dłuższą odpowiedź ale zefciu mnie wyręczył. Niewiele systemów było "planowanych", choć w pewnym stopniu demokracja amerykańska może podpada, przynajmniej jej konkretna forma. No i komunizm, wiadomo, najpierw wymyślony. Co do testów IQ w Singapurze to pierwsze słyszę i nie znalazłem potwierdzenia.

A co do "fetyszyzacji" to chyba nie było inteligentniejszego władcy w ostatnich dekadach od Stalina. Może Napoleon, zanim się porwał z motyką na śnieg.

W powieści "Niezgodna" był taki tekst, nie znalazł drogi do ekranizacji. Tris pyta ojca, dlaczego to nie Erudycja* rządzi. Ojciec wyjaśnia, że rozumem można uzasadnić każdą podłość. Można nie zgadzać się z tą wypowiedzią, do mnie przemawia.

(*co za okropne tłumaczenie)
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
#57
Borze sosnowy, jakie tu bzdury o IQ są wypisywane. Nawet jakby cała ludzkość była dwukrotnie głupsza albo trzy razy bardziej inteligentna, to nadal największa byłaby grupa z IQ w okolicach setki, bo sto to średnia dla populacji
Cytat:Tylko moim zdaniem 120 IQ to za mało, żeby powierzyć komuś kierowanie państwem, to jest zupełnie przeciętna inteligencja wystarczająca do tego, żeby skończyć studia i być wykwalifikowanym robolem
to większość ludzi nie miałaby nie tylko wyksztalcenia, ani nawet jakiejkolwiek pracy, bo 120 i więcej ma mniej niż 10% populacji. Zupełnie przeciętna inteligencja to ta w okolicach 100
I hear the roar of big machine
Two worlds and in between
Hot metal and methedrine
I hear empire down


Odpowiedz
#58
zefciu napisał(a): Teoria selektoratu doskonale wyjaśnia czemu.

No jednak sądzę, że wątpię. Gdyby to tak działało to powinniśmy zmierzać z konieczności dziejowej do technokracji albo co najmniej jakiejś formy egzekutywy specjalistów, a nepotyzm, populizm itp. powinny być miejskimi legendami.

bert04 napisał(a): Ojciec wyjaśnia, że rozumem można uzasadnić każdą podłość. Można nie zgadzać się z tą wypowiedzią, do mnie przemawia.

Z czymś podobnym zetknąłem się ostatnio w komiksie Invincible, ale to jest moim zdaniem w najlepszym razie półprawda. W razie przyjęcia określonych założeń, faktycznie można uzasadnić każdą podłość, ale do tego rozum nie jest potrzebny. Uzasadnianie podłości po prostu przyjętą aksjologią jest znacznie prostsze i po prostu pomija jeden etap. Co więcej, nie przypominam sobie sytuacji w której faktycznie rozumowo uzasadniono jakieś okropności. Za to aksjologiczne uzasadnienia takowych przewijają się przez całą historię.
"All great men should be haunted by the fear of not living up to their potential.
All loyal men should be haunted by the fear of not having done enough for their country.
All honourable men should be haunted by the fear of not having lived a life worthy of those men who came before us." Sigurd
Odpowiedz
#59
Socjopapa napisał(a): Gdyby to tak działało to powinniśmy zmierzać z konieczności dziejowej do technokracji albo co najmniej jakiejś formy egzekutywy specjalistów
No i jeśli spojrzymy w szerszej dziejowej perspektywie, to zmierzamy. W normalnych krajach egzekutywę w istocie sprawują specjaliści. Nawet w Polsce członkowie rządu czasem się znają na tym, czym się zajmują. Jeśli to porównamy z dyktaturami, gdzie osadza się egzekutywę według klucza czysto politycznego, wychodzi nam jasny kierunek.

Natomiast „czysta technokracja”, w której EusMadeus ma większe prawa polityczne, bo kliknął w „test IQ” w Internetach i mu wyszło pińset jest mało realna z przyczyn, które wymieniłem wyżej. Ale niepotrzebna.

Cytat:a nepotyzm, populizm itp. powinny być miejskimi legendami.
No ale znowu – znaj proporcją. W dyktaturze nepotyzm nie jest aberracją, tylko normą (sukcesja).

Zjawisko populizmu zaś jest skutkiem wywłaszczenia pewnej grupy społeczeństwa. Nawet w demokracji, niestety, selektorat nie jest tożsamy z całym społeczeństwem. Nadal jednak wywłaszczonych jest dużo mniej niż w dyktaturze.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
#60
Socjopapa napisał(a): Co więcej, nie przypominam sobie sytuacji w której faktycznie rozumowo uzasadniono jakieś okropności.

Eugenika, tak hitlerowska jak i przykładowo skandynawska. Eksperymenty Tuskegee. Korzystnie przez naukowców amerykańskich z "osiągnięć" Strugholda w Dachau. Obliczanie przez jakiegoś angielskiego matematyka, którego nazwiska teraz nie spomnę, ile należy wysłać samolotów (A) z ilością bomb (B), żeby po uwzględnieniu strat ( C) i rozrzutu (D) zabić odpowiednią liczbę niemieckich cywili (E) a przez to spowodować obniżenie potencjału niemieckiej gospodarki o zakładany faktor (F). Każdy plan pięcioletni, na końcu którego leżało zwiększenie potencjału zbrojnego ZSRR kosztem ludności ZSRR. W zasadzie każda aktywność naukowa na usługach wojska ociera się o tę problematykę. I spora część aktywności w zakresie medycyny.

A nie wspomniałem o problematyce okropności wobec zwierząt, tu głównie laboratoriów badawczych, w których bada się tak leki na uzdrowienie raka jak i kosmetyki na podkreślanie piękności rzęs. Nie ma ani jednego rozumowego argumentu, żeby takie eksperymenty ograniczać. Nie ma ani jednego rozumowego argumentu, żeby spierać się o ubój rytualny. Czy o trzymanie kur w klatkach. A jednak...
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości