Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Dlaczego mężczyźni podrywają kobiety?
#1
Do założenia tego tematu zmotywował mnie post:


bert04 napisał(a): to nazwanie tejże kobiety "fajną laską" jest godne 17 letniego smarkacza.


To mężczyźni podrywają kobiety. Np. po rozstaniu ja i moja kobieta założyliśmy profil na portalu randkowym. Ona po pewnym czasie miała kilkanaście tysięcy wyświetleń swojego profilu a ja... 80.

Co mężczyzn motywuje do podrywu? Kobiecy intelekt? Chęć chodzenia za rączkę? No nie, moim zdaniem mężczyzn motywuje chęć zaspokojenia potrzeb seksualnych. To jest jedyny powód dla którego mężczyźni uganiają się za kobietami.

Nie rozumiem po co ten fałsz, przecież to proste i oczywiste co mężczyzn motywuje do podrywu.
Odpowiedz
#2
Kolejne okrycie Ameryki. Bert się jednak mylił - to poziom gimbazy.
Odpowiedz
#3
Osiris napisał(a): Kolejne okrycie Ameryki. Bert się jednak mylił - to poziom gimbazy.

Czyli uważasz tak jak ja, że faceci podrywają kobiety z uwagi na potrzeby seksualne, natomiast określenie "fajna laska" uważasz za niestosowne?
Nie rozumiem jak można być aż takim hipokrytą.
Odpowiedz
#4
EusMadeus napisał(a):
Osiris napisał(a): Kolejne okrycie Ameryki. Bert się jednak mylił - to poziom gimbazy.

Czyli uważasz tak jak ja, że faceci podrywają kobiety z uwagi na potrzeby seksualne, natomiast określenie "fajna laska" uważasz za niestosowne?
Nie rozumiem jak można być aż takim hipokrytą.
A gdzie ja coś takiego napisałem? Stwierdziłem jedynie, że odkryłeś Amerykę. Teraz powinieneś spisać swoje genialne wynurzenia i na bank literacka Nagroda Nobla jest twoja, szczególnie jak się pochwalisz swoim IQ.
Odpowiedz
#5
Ludzie wszystkich płci chcą zaspokoić swoje potrzeby seksualne. Różnice w taktyce męskiej i kobiecej wynikają z odmiennego ryzyka. Kobieta umawiając się z losowym partnerem na przygodne seksy realnie ryzykuje napotkaniem psychola, który ją pobije albo i zamorduje. W przypadku mężczyzny takie ryzyko jest zupełnie zaniedbywalne. Gdyby nastąpiła jakaś powszechna betryzacja mężczyzn i wyrównanie przeciętnego poziomu agresji, to w ciągu dwóch, jeśli nie jednego pokolenia dokonałoby się całkowite wyrównanie metod podrywu
Odpowiedz
#6
EusMadeus napisał(a): ja i moja kobieta
Chyba nie wyraziłem się wystarczająco jasno. Moja uprzejma prośba aby zaprzestać pisania baśni na swój temat i zająć się dyskusją nie dotyczyła tylko wątku o Nowym Ładzie.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
#7
Masz irytującą manierę robienia elaboratów bez związku z omawianymi tezami. Owszem, istnieją róznice w "zachowaniach godowych" między płciami, nawet w XXI wieku mimo emancypacji, dżenderu i ogólne urawniłowki.

Z drugiej strony tak w XIX, XX jak i w XXI wieku facet w wieku 30+ lat o normalnie rozwiniętym obyciu socjalnym nie nazwałby kobiety "fajną laską", z którą jest w romantycznym związku. Tak nazywa się kobiety na profilach randkowych w trakcie przebierania. Tak nazywa się może  kobiety, z którymi ma się wyłącznie relacje seksualne. Oparte na "przyjaźni plus" albo na wynagrodzeniu finansowym. Nawet dresy i menele rozróżniają między własną kobietą i innymi laskami. Jedyne środowisko, w którym "laska" jest akceptowane jako określenie wszystkich kobiet, to incele i powiązani z nimi toksyczni czadzi od "poradników podrywania". Tam relacje damsko męskie to właśnie zaliczanie lasek i nic więcej, niezależnie od ewentualnej długości aktualnego związku.

Wszystko powyzsze dotyczy tym bardziej nazwania kobiety "dupą". Przy czym:

EusMadeus napisał(a):
bert04 napisał(a): to nazwanie tejże kobiety "fajną laską" jest godne 17 letniego smarkacza

Co masz do "fajnej laski"? Duży uśmiech Więcej powiem - mam fajną dupę.

QED
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
#8
No zobacz, to ty przy calej wiedzy podrywacza nie skumales ze to kobiety wybieraja sobie facetow dajac sie im "poderwac" lub nie. Uśmiech
Odpowiedz
#9
Bo chyba to jest tak jak w tym dowcipie.

Co myśli kogut jak goni za kurą?
Jebne nie jebne, ale się przebiegnę.
A co myśli kura jak ucieka od tego koguta?
"Czy ja przypadkiem za szybko nie uciekam".
Odpowiedz
#10
ZaKotem napisał(a): Ludzie wszystkich płci chcą zaspokoić swoje potrzeby seksualne. Różnice w taktyce męskiej i kobiecej wynikają z odmiennego ryzyka.
Do tego momentu dobrze.
ZaKotem napisał(a): Kobieta umawiając się z losowym partnerem na przygodne seksy realnie ryzykuje napotkaniem psychola, który ją pobije albo i zamorduje.
Kobieta żyjąc podejmuje takie ryzyko. Lepiej mieć podręcznego psychola, który pobije i zamorduje innych psycholi, którzy chcieliby na ciebie podnieść rękę, a w zamian za to tolerować w ograniczonym zakresie jego sadystyczne żądze. Jest to rzecz znana w literaturze jako hipoteza ochroniarza, a jej najlepszym wsparciem jest fakt, że osobowość dyssocjalna jest obecnie adaptacyjna[1][2]. Dalej, że z zewnętrznych cech najlepszym predyktorem sukcesu rozrodczego jest muskulatura[3]. Oraz ogólne przystosowanie kobiet do uległości i masochizmu[4].
ZaKotem napisał(a): W przypadku mężczyzny takie ryzyko jest zupełnie zaniedbywalne.
Owszem, jednak nie z powodu mniejszego odsetka psychopatii u kobiet, tylko słabości ich ciał.
ZaKotem napisał(a): Gdyby nastąpiła jakaś powszechna betryzacja mężczyzn i wyrównanie przeciętnego poziomu agresji, to w ciągu dwóch, jeśli nie jednego pokolenia dokonałoby się całkowite wyrównanie metod podrywu
Nie dokonałoby się, bo plemniki nadal dążyłyby do nieskończoności, a komórki jajowe do zera (zasada Batemana). Nie dokonałoby się, bo kobiety nadal ponosiłyby największy ciężar zapłodnienia (inwestycje rodzicielskie). Nie dokonałoby się, bo mężczyźni nadal byliby bardziej napaleni na kobiety niż odwrotnie (teoria ekonomii seksualnej). Nie dokonałoby się, bo z czysto anatomicznych względów prawdopodobieństwo złapania choroby wenerycznej nadal byłoby większe dla kobiet. Nie dokonałoby się, bo matki nadal miałaby absolutną pewność, że wychowują swoje dzieci, w przeciwieństwie do ojców. I w końcu nie dokonałoby się w takim czasie, bo 1-2 pokolenia to za mało. Od antykoncepcji hormonalnej minęła kopa lat, a ptasi móżdżek jeszcze się nie połapał, że można sobie poużywać seksu bez dobrodziejstwa inwentarza (co jest zmianą dalece bardziej rewolucyjną od wyrównania poziomu agresji).

Sugestie:
1) Zacznij czytać książki naukowe albo chociaż popularnonaukowe zamiast fantastycznonaukowych;
2) Ewentualne dalsze fantazje stosownie poprzedzaj ("moim zdaniem...", "myślę, że...");
3) Przeproś za sianie dezinformacji.
Odpowiedz
#11
Stoik napisał(a): Kobieta żyjąc podejmuje takie ryzyko. Lepiej mieć podręcznego psychola, który pobije i zamorduje innych psycholi, którzy chcieliby na ciebie podnieść rękę, a w zamian za to tolerować w ograniczonym zakresie jego sadystyczne żądze.
To oczywiście zależy od tego, w jakiej kulturze taka kobieta żyje. W Torze obowiązywało prawo, które nakazywało pojąć za żonę zgwałconą dziewicę. Dziś to prawo wydaje się barbarzyńskie, jednak w czasie powstania Tory stanowiło ochronę kobiety i mamy wspomniane w Piśmie Świętym, że kobiety się go domagały. Zatem zmniejszenie ogólnego poziomu agresji w społeczeństwie doprowadzi też do zmniejszenia atrakcyjności ochroniarza-sadysty.
Cytat:z zewnętrznych cech najlepszym predyktorem sukcesu rozrodczego jest muskulatura
No i co z tego? Są też niezewnętrzne.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
#12
Czy tylko mi sie wydaje, że redpillersi to te chudsze wiejskie sebki zazdroszczące tym trochę szerszym sebkom?
Cytat:Lepiej mieć podręcznego psychola, który pobije i zamorduje innych psycholi, którzy chcieliby na ciebie podnieść rękę, a w zamian za to tolerować w ograniczonym zakresie jego sadystyczne żądze.
tyle, że przy współczesnej ilosci agresywnych sebków w społeczeństwie szanse na wpierdol z takim partnerem są powyżej średniej.

Muskulatura nie jest stała, każdy może wyhodować (i w końcu stracić) własną, więc na końcu to inne czynniki okażą się decydujące. Nawet jeśli mięcho byłoby czynnikiem koniecznym do zaruchania, to nigdy nie będzie wystarczającym
I hear the roar of big machine
Two worlds and in between
Hot metal and methedrine
I hear empire down


Odpowiedz
#13
No przecież dwa lata temu, zanim Stoik spektakularnie i definitywnie pożegnał się z forum, to był kościec, same muskuły nie starczały.
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
#14
Dragula napisał(a): Czy tylko mi sie wydaje, że redpillersi to te chudsze wiejskie sebki zazdroszczące tym trochę szerszym sebkom?
Właśnie tak. Tzn. ściślej – są to osoby mające aspiracje do bycia superruchaczami, nie mając warunków na superruchaczy. Smutne jest to, że z wypowiedzi Stoika wnioskować można, że po prostu nie dostrzega on, że oprócz superruchaczy i sfrustrowanych inceli istnieje też najliczniejsza grupa mężczyzn, monogamicznych, lub seryjnie monogamicznych, którzy ze swoich związków czerpią satysfakcję. Dlatego każdy kto nie jest superruchaczem, musi być automatycznie nieszczęśliwym frustratem, tylko się do tego nie przyznaje. (Uwaga moderatorska – fakt, że rozumiem ten sposób myślenia nie oznacza, że będę tolerował obrażanie żon i partnerek forumowiczów)

To trochę podobnie jak z antywackami, którzy nie dostrzegają, że istnieją jakieś źródła informacji poza propagandą antywackową i rządową i dlatego na kwestionowanie propagandy antywackowej reagują automatycznie frazą „wyłącz telewizor”.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
#15
Dragula napisał(a): tyle, że przy współczesnej ilosci agresywnych sebków w społeczeństwie szanse na wpierdol z takim partnerem są powyżej średniej.
Jak już wskazywałem, ewolucja nie nadąża za tymi zmianami, a żeńskim atawizmem jest zamiłowanie do otrzymywania go w łóżku. Łatwo z tego o wniosek, że i poza nim nie będzie to dla nich równie nieprzyjemne co dla ciebie byłoby oklepanie przez szerszego Sebka na ulicy. Łobuz kocha najmocniej.
Dragula napisał(a): Muskulatura nie jest stała, każdy może wyhodować (i w końcu stracić) własną, więc na końcu to inne czynniki okażą się decydujące. Nawet jeśli mięcho byłoby czynnikiem koniecznym do zaruchania, to nigdy nie będzie wystarczającym
Otóż nie każdy może[1][2], a już tym bardziej nie w jednakowym tempie i stopniu[3][4]. Powołałem się na to dla wsparcia hipotezy i tyle, że niefizyczne się liczą doskonale wiem, bo wymieniłem je tuż obok. Inna sprawa, że wbrew rojeniom co niektórych nie są to szacunek do płci przeciwnej, reprezentowanie sobą czegoś i wnoszenie do społeczeństwa wartości dodanej.

bert04 napisał(a): No przecież dwa lata temu, zanim Stoik spektakularnie i definitywnie pożegnał się z forum, to był kościec, same muskuły nie starczały.
Widzisz, przez te 2 lata nie stałem w miejscu. Poza tym możliwe, że niewyćwiczona szerokość obręczy barkowej i innych również ma znaczenie, bo ze sobą korelują[5] - wcześniej zalinkowana analiza tego nie badała. A od forum jestem chyba uzależniony, bo i tak czytałem co się dzieje (nie tylko w pamiętnym temacie). Szkoda, że zefciu wtedy jeszcze nie był modem, pewnie otrzymałbym bana na ryj zamiast wygodnej emerytury z możliwością zejścia z niej.
Odpowiedz
#16
Stoik napisał(a): Inna sprawa, że wbrew rojeniom co niektórych nie są to szacunek do płci przeciwnej, reprezentowanie sobą czegoś i wnoszenie do społeczeństwa wartości dodanej.

Słaby chochoł, już lepsze dawałeś. Z tym "wnoszeniem wartości dodatniej" to pewnie taka wstawka humorystyczna, wężykiem, wężykiem. W życiu nie słyszałem, żeby ktokolwiek łączył sukces reprodukcyjny / kopulacyjny jednostki z jakimiś wartościami dla społeczeństwa, więc nie wiem, czyje tezy chciałbyś obalać.

Cytat:Widzisz, przez te 2 lata nie stałem w miejscu.
Ogrom różnicy mi na razie umyka, ale zobaczymy. Odświeżyłem sobie niektóre stare tematy. Poglądy te same. Choć na razie przynamjniej erystyka nie taka sama, poczekajmy trochę.

Cytat:A od forum jestem chyba uzależniony, bo i tak czytałem co się dzieje (nie tylko w pamiętnym temacie). Szkoda, że zefciu wtedy jeszcze nie był modem, pewnie otrzymałbym bana na ryj zamiast wygodnej emerytury z możliwością zejścia z niej.

Co się odwlecze...
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
#17
Stoik napisał(a): Kobieta żyjąc podejmuje takie ryzyko. Lepiej mieć podręcznego psychola, który pobije i zamorduje innych psycholi, którzy chcieliby na ciebie podnieść rękę, a w zamian za to tolerować w ograniczonym zakresie jego sadystyczne żądze.

W obecnych czasach kobieta żyjąc samotnie lub z niestosującym przemocy partnerem ma daleko większe szanse uniknięcia jej niż z facetem-psycholem.

Stoik napisał(a): Jest to rzecz znana w literaturze jako hipoteza ochroniarza, a jej najlepszym wsparciem jest fakt, że osobowość dyssocjalna jest obecnie adaptacyjna[1][2].

Hipoteza ochroniarza dotyczy łączenia się w pary tylko w określonych warunkach. Zresztą ewolucja tego wzorca świadczy tylko, że w większej skali populacji jest ona nieopłacalna. Zmiany we wzorcach męskości widać już w średniowieczu kiedy wzorzec herosa zaczął być zastępowany przez wzorzec rycerza/żołnierza z agresją ukierunkowaną na zewnątrz i pojawił się nowy alternatywny wzorzec: dworzanina-dyplomaty. Możesz o tym przeczytać w rozdziale:
"Od rycerza do dworzanina" w książce
" Co się dzieje z mężczyznami" Doroty Wyrwińskiej

Idąc dalej Stoik udowodnił, że cały jego wpis nadaje się do kosza. Skupiając się na jednym ze wzorców ominął dużo ważniejsze aspekty preferencji kobiet. A o "wzorcu ojca" nie słyszałeś? Jest to jeśli nie najważniejszy to jeden z najważniejszych czynników kształtujący dalsze relacje kobiet z mężczyznami. Psychopatycznych facetów jest duża mniejszość, a relacje ojca z matką mają wielki wpływ na wyobrażenie damsko-męskich związków u kobiet. Pominięcie tego czynnika w zasadzie dyskwalifikuje Twój post.

Dalej-wpływ szeroko rozumianej kulturowości. Istnienie naszej cywilizacji determinuje dostęp do dóbr materialnych. A dostęp do nich w największym stopniu zależał od przynależności do klasy społecznej, a przypadku społeczeństwa rodowego do klanu rodzinnego, a nie do siły. I to dostęp do dóbr zwiększał szansę rozrodu co często kończyło się kojarzeniem par przez rodziców. I dziś to widać gdyż w badaniach Elizabeth McClintock z uniwersytetu Notre-Dame widać, że nawet zamożne kobiety, poszukują dobrze sytuowanych partnerów. I z tych badań wynika, że poszukują zadbanych facetów, ale bez określonych atrybutów zewnętrznych:
https://www.google.pl/amp/s/czlowiek.inf...mp/?espv=1

Dalej. Przemiany kulturowe zmieniły wyobrażenie o związku:

"Miłość współbieżna zakłada równość wymiany uczuć tym bliższą ideału, im bardziej więź przypomina prototyp czystego związku. Miłość rozkwita tu w takim stopniu w jakim rozwija się intymność, czyli w stopniu w jakim każdy z partnerów jest gotów ujawniać swoje problemy i potrzeby i odsłaniać przed nim słabe punkty."
Anthony Giddens "Przemiany intymności, seksualność, miłość i erotyzm we współczesnych społeczeństwach" str.80

Autor stwierdza w tej pozycji, że ten rodzaj kontaktów damsko-męskich zaczyna dominować na Zachodzie. Nie ukrywa problemów, które się pojawiają w takich związkach, ale piszemy o wzorcach, a nie realu prawda? Nie ma tutaj miejsca dla mięśniaka-psychola.

Pomijasz skłonność kobiet do monogamii. W Polsce ok. 24% kobiet to singielki. Odliczając osoby w podeszłym wieku i minus 20 wychodzi, że ogromna większość żyje w jakiś związkach. Wg badań ok. 10-15% zdradziło swojego męża/partnera co pokazuje tylko, że dla większości Polek taki mięśniak-psychol jako amant nadaje się do spuszczenia w klopie. Poza tymi, które muszą się z nimi użerać

Oczywiście aspekt kulturowości jest tak obszerny, że nie sposób go opisać. Wystarczy wspomnieć wpływ popkultury. Ogölnie hipoteza ochroniarza tam też znajdzie miejsce, ale tylko jako jeden z wielu archetypów.

I na koniec teoria komparatywności nerwic jako głównego czynnika sprawczego łączenia się w pary
"Związek dwojga-psychoanaliza pary"
Jürga Williego. Mówi Ci to coś?

Ogólnie problem preferencji seksualnej kobiet jest tak złożony, że do dziś nie ma konsensusu w tym temacie.

Stoik napisał(a): Dalej, że z zewnętrznych cech najlepszym predyktorem sukcesu rozrodczego jest muskulatura[3].

Ale to zewnętrzne cechy. Nie zawsze determinujące relacje.

Cytat: Oraz ogólne przystosowanie kobiet do uległości i masochizmu[4].

Uległość może być pozostałością po patriarchacie. Obecnie coraz mniej kobiet jest "uległych". A ten masochizm może być pozorny. To relacja słabszego wobec silniejszego w patologicznych relacjach. Masochizm i uległość może być też efektem wpływu wzorca ojca gdzie ojcem jest psychol-despota.

Stoik napisał(a): Nie dokonałoby się, bo plemniki nadal dążyłyby do nieskończoności, a komórki jajowe do zera (zasada Batemana).

Co ma do tego krytykowana ostatnio zasada Batemana to nie wiem. Natomiast wpływ poprawy bezpieczeństwa na zachowania seksualne kobiet widać. Wystarczy porównać Salwador z ich machismo/marianismo z względnie nowoczesną Kostaryką. Dochodzi tam jeszcze dostępność do aborcji i antykoncepcji.

Stoik napisał(a): Nie dokonałoby się, bo kobiety nadal ponosiłyby największy ciężar zapłodnienia (inwestycje rodzicielskie).

Dzięki planowaniu rodziny obowiązki rodzinne podejmuje kobieta "po udanym podrywie" w najczęściej stałym związku. Po to jest antykoncepcja by kobieta swojego życia seksualnego nie musiała ograniczać. Wchodząc w związek i zakładając rodzinę obaj partnerzy świadomie rezygnują ze swobodnego życia seksualnego na rzecz monogamii.

Stoik napisał(a): Nie dokonałoby się, bo mężczyźni nadal byliby bardziej napaleni na kobiety niż odwrotnie (teoria ekonomii seksualnej)

Nie pisz bzdur. Wiesz co to jest ekonomia seksualna? Jest to wartość kontaktów seksualnych przy nabywaniu dóbr materialnych i niematerialnych.
http://www.psychologia-spoleczna.pl/feli...nomia.html

Artykuł może być za trudny więc zacznij może od wikipedii. Myślę, że gdzieś przeczytałeś kawałek wstępniaka nie dochodząc do esencji. I dalej co na to psycholog społeczny Jarosław Świątek:

"Jednym z popularnych mitów, które można usłyszeć w barach, pubach, rozmaitych spotkaniach między ludzkich jest przekonanie, że kobiety mają mniejszą ochotę na seks. To absolutna bzdura, bo biologicznie jesteśmy w takim samym stopniu zaprogramowani do prokreacji. Inaczej nie sprawiałoby obu płciom takiej przyjemności. Różnice polegają na podejściu do seksu." tamże

Stoik napisał(a): . Nie dokonałoby się, bo z czysto anatomicznych względów prawdopodobieństwo złapania choroby wenerycznej nadal byłoby większe dla kobiet.

To teraz udowodnij, że kobiety są bardziej narażone na zarażenie chlamydiozą, rzeżączką, kiłą, grzybicą, HPV, HBV czy HIV niż mężczyźni.

Stoik napisał(a): Nie dokonałoby się, bo matki nadal miałaby absolutną pewność, że wychowują swoje dzieci, w przeciwieństwie do ojców.

To zależy gdzie. Poza tym myślę, że obecnie to bez znaczenia w tym wątku. Nie tylko mężczyźni, ale i kobiety są zazdrosne, a prawa przy rozwodzie są na Zachodzie jednakowe dla wszystkich.

Stoik napisał(a): Od antykoncepcji hormonalnej minęła kopa lat, a ptasi móżdżek jeszcze się nie połapał, że można sobie poużywać seksu bez dobrodziejstwa inwentarza (co jest zmianą dalece bardziej rewolucyjną od wyrównania poziomu agresji).

Czy ty człowieku nie rozumiesz, że antykoncepcja hormonalna u wielu kobiet jest niewskazana ze względu na skutki uboczne. Weź cokolwiek poczytaj na ten temat. Poza tym zależy to też od poziomu dostępności do tej formy antykoncepcji, zamożności i wiedzy o planowaniu rodziny.

Stoik napisał(a): Sugestie:
1) Zacznij czytać książki naukowe albo chociaż popularnonaukowe zamiast fantastycznonaukowych;
2) Ewentualne dalsze fantazje stosownie poprzedzaj ("moim zdaniem...", "myślę, że...");
3) Przeproś za sianie dezinformacji.

Zmęczony po tygodniu pracy miałem w zanadrzu parę rzeczy do zrobienia. Ale jak przeczytałem ten post-rekordowy jeśli chodzi o ilość bzdur z jakimi się zetknąłem na tym forum nie wytrzymałem. To poziom gdzieś pomiędzy wyrzygiem, a wysrywem. Sprzątanie po Stoiku niestety w dużej mierze padło na mnie.

PS. Widzę, że koledzy forumowicze też się włączyli poza zefciem, który był już tu wczoraj.
Odpowiedz
#18
zefciu napisał(a):
Dragula napisał(a): Czy tylko mi sie wydaje, że redpillersi to te chudsze wiejskie sebki zazdroszczące tym trochę szerszym  sebkom?
Właśnie tak. Tzn. ściślej – są to osoby mające aspiracje do bycia superruchaczami, nie mając warunków na superruchaczy. Smutne jest to, że z wypowiedzi Stoika wnioskować można, że po prostu nie dostrzega on, że oprócz superruchaczy i sfrustrowanych inceli istnieje też najliczniejsza grupa mężczyzn, monogamicznych, lub seryjnie monogamicznych, którzy ze swoich związków czerpią satysfakcję. Dlatego każdy kto nie jest superruchaczem, musi być automatycznie nieszczęśliwym frustratem, tylko się do tego nie przyznaje. 
Ale tu nawet nie chodzi wyłącznie o to kto ile rucha, a raczej o to, że redpillerskie analizy dotyczą (wg mojej obserwacji) pewnego wycinka społeczeństwa. Zdaje mnie się, że część tego pitolenia o stosunku szczęki do stosunkowania może nawet być prawdziwa w odniesieniu do Sebków i Januszy oraz blachar czy solarek z tej samej grupy społecznej. Niczego nie ujmując wyżej wymienionym. Później dochodzi do projekcji i stwierdzenia, że reguła "1% najsilniejszych mężczyzn o najwyraźniej zarysowanych rysach twarzy rucha 30% najatrakcyjniejszych kobiet" odnosi się do całej populacji. Wg redpillersów nir chodzi nawet o to, że my beciaki ruchamy mało, bo żyjemy w długich, monogamicznych związkach. My ruchamy mało, a do tego związujemy się z kaszalotami, bo wszystko wysprzątane przez ultrasebki. Nasze ruchanir jest zagrożone, bo ruchamy to co ruchamy, tylko dlatego, że ultrasebki jeszcze nie odebrały nam naszych żon i dziewczyn.

Ten sposób myślenia dla nas jest egzotyczny, bo nie należymy do tej grupy.

Warto wspomniec, że część redpillowej nałki bierze się z analizy danych z tindera czy badoo - aplikacji gdzie ludzi poznaje się w zupelnie inny sposób niż w realu, dobierając się głównie na podstawie wyglądu, bo to jedyny dostępny w ogóle faktor.

Cytat:Jak już wskazywałem, ewolucja nie nadąża za tymi zmianami, a żeńskim atawizmem jest zamiłowanie do otrzymywania go w łóżku.
XD

Zasłanianie się tym, że ewolucja zatrzymuje się tam, gdzie redpillerom to pasuje. Jak to np pogodzić z faktem, że żeńskie strefy erogenne przeważnie są dużo wrażliwsze od męskich i przestają "działać" jeśli stymuluje się je zbyt intensywnie?
I hear the roar of big machine
Two worlds and in between
Hot metal and methedrine
I hear empire down


Odpowiedz
#19
bert04 napisał(a): Ogrom różnicy mi na razie umyka, ale zobaczymy. Odświeżyłem sobie niektóre stare tematy. Poglądy te same. Choć na razie przynamjniej erystyka nie taka sama, poczekajmy trochę.
Poglądy identyczne, czyli tak, dalej chcę mordować ludzi za to, że mają seks a ja nie i codziennie do poduszki czytam manifest Rodgera Duży uśmiech To udawane oburzenie moralne mające przykryć wasze niedostatki w departamencie faktów było urocze. Dałem się wam poczuć pewnie, bo w dysponowaniu linkami byłem dość oszczędny, ale teraz nie będzie litości, co post to nowy adres do recenzowanych papierów albo kilku.

W ogóle fajnie by było gdyby w końcu ktoś mnie tu merytorycznie rozjechał walcem: wskazał błędy metodologiczne w podawanych pracach; sam zacytował jakieś lepszej jakości i z wnioskami przeciwnymi do moich; pokazał, że powołuję się na coś czego nie przeczytałem, zadając nieoczywiste pytanie nt. treści; że brak mi kompetencji by faktycznie coś z nich zrozumieć, każąc rozwiązać zadanko ze statystyki czy probabilistyki. Ale wiadomo, że tak się nie stanie, bo unikacie ich jak ognia. Może ktoś się odniesie do tego jaka czeka nas przyszłość po poluzowaniu obyczajów? Bo na razie wychodzi na to, że Ziemię opanują i uczynią sobie poddaną jednostki antyspołeczne, a wybitne (takie jak większość samozwańczych inceli) wyginą. Ktokolwiek?

dammy napisał(a): Doroty Wyrwińskiej
Elizabeth McClintock
"Związek dwojga-psychoanaliza pary"
Życie jest krótkie, więc nie będę go marnował na czytanie elukubracji autorstwa kobiet i freudystów.
dammy napisał(a): Ogólnie problem preferencji seksualnej kobiet jest tak złożony, że do dziś nie ma konsensusu w tym temacie.
W środowiskach, w których się obracasz może i nie ma, natomiast w naukach o życiu jest. Zwięźle go przedstawił uż. Krak https://ateista.pl/showthread.php?pid=716854#pid716854
dammy napisał(a): Co ma do tego krytykowana ostatnio zasada Batemana to nie wiem.
Dowiedz się zatem. https://doi.org/10.1126/sciadv.1500983
dammy napisał(a): Dzięki planowaniu rodziny obowiązki rodzinne podejmuje kobieta "po udanym podrywie" w najczęściej stałym związku. Po to jest antykoncepcja by kobieta swojego życia seksualnego nie musiała ograniczać. Wchodząc w związek i zakładając rodzinę obaj partnerzy świadomie rezygnują ze swobodnego życia seksualnego na rzecz monogamii.
http://www.roberttrivers.com/Robert_Triv...201972.pdf Cytowane przez 15863 - Wstyd nie znać.
dammy napisał(a): Nie pisz bzdur. Wiesz co to jest ekonomia seksualna?
Wiem. Ty nie wiesz. https://doi.org/10.1207%2Fs15327957pspr0804_2
dammy napisał(a): To teraz udowodnij, że kobiety są bardziej narażone na zarażenie chlamydiozą, rzeżączką, kiłą, grzybicą, HPV, HBV czy HIV niż mężczyźni.
https://www.psychologytoday.com/us/blog/...casual-sex

Dragula napisał(a): Warto wspomniec, że część redpillowej nałki bierze się z analizy danych z tindera czy badoo - aplikacji gdzie ludzi poznaje się w zupelnie inny sposób niż w realu, dobierając się głównie na podstawie wyglądu, bo to jedyny dostępny w ogóle faktor.
https://www.theguardian.com/media-networ...chnosexual przedostatni punkt.
Odpowiedz
#20
I któż to wrócił! Mam tylko nadzieję, że nie będzie powtórki z rozrywki.
Stoik napisał(a): W ogóle fajnie by było gdyby w końcu ktoś mnie tu merytorycznie rozjechał walcem: wskazał błędy metodologiczne w podawanych pracach; sam zacytował jakieś lepszej jakości i z wnioskami przeciwnymi do moich; pokazał, że powołuję się na coś czego nie przeczytałem, zadając nieoczywiste pytanie nt. treści; że brak mi kompetencji by faktycznie coś z nich zrozumieć, każąc rozwiązać zadanko ze statystyki czy probabilistyki. Ale wiadomo, że tak się nie stanie, bo unikacie ich jak ognia.
To może trzeba zacząć od początku. Jaka jest w ogóle teza? Bo z dymorfizmem płciowym i jego rzutowaniem na behawior i strategie rozrodcze raczej nikt się nie kłóci. Spór jest o zakres. Np. wcześniej napisałeś
Stoik napisał(a): z zewnętrznych cech najlepszym predyktorem sukcesu rozrodczego jest muskulatura[3]
Jak się wczytać w publikację, to okazuje się, że effect size'y były marne, a korelacje, choć istotne statystycznie, to jeszcze marniejsze:
Cytat:The strongest associations with the mating domain were seen in terms of body masculinity (r = .133, 95% CI: [0.091, 0.176])
Generalnie w statystyce przy tak niskim współczynniku korelacji mówi się raczej o braku związku Oczko niby "najlepszy predyktor", a jednak do dupy. I nie powinno to dziwić, bo pula ludzkich zachowań i preferencji jest różnorodna, a związki mogą być nieliniowe. Nie będę aż tak bezlitosny i zgodzę się, że coś jednak te badania mówią, ale nic zamaszystego na ich podstawie stwierdzić nie można.

Stoik napisał(a): Bo na razie wychodzi na to, że Ziemię opanują i uczynią sobie poddaną jednostki antyspołeczne, a wybitne (takie jak większość samozwańczych inceli) wyginą.
Większość samozwańczych inceli to jednostki wybitne?

Czemu Ziemię mają opanować jednostki antyspołeczne? Przeceniasz swoje znaleziska. Zresztą jednostki antyspołeczne nie żyją w próżni. Najprawdopodobniej istnieje jakiś odsetek antyspołeczników, powyżej którego społeczeństwo zaczyna tak źle funkcjonować, że bycie społecznikiem zaczyna być wygrywającą strategią.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: TIHS, 1 gości