Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Dlaczego mężczyźni podrywają kobiety?
zefciu napisał(a): Ale na polemikę, a nie na obrażanie mojej rodziny.
Nie przypominam sobie bym obrażał twoją rodzinę. Ciebie owszem (co nadal podtrzymuję), ale jej musiało się oberwać rykoszetem kiedy pisałem coś o k, za co przepraszam. To by jednak wiele tłumaczyło, np. pytanie bez żenady czy mam "jakieś" dowody i sprowadzanie ich do "statystyk z portali randkowych". Mam nie byle jakie, może kiedyś zdołasz się z nimi zapoznać bez otumaniającego poczucia, że atakują twoje żony, matki, córki, czy kogokolwiek.
zefciu napisał(a): Istnieje różnica między analizowaniem, jakie są interesy i Rosji i Chin w świetle ich działań międzynarodowych i jak te interesy mają się do interesów innych państw, a doszukiwaniem się spisku cyklistów i wegan.
Istnieje różnica między doszukiwaniem się spisku cyklistów i wegan, a pisaniem książek historycznych z okładką przedstawiającą na lokalnym rynku wszechwidzące oko, i ewolucyjną analizą doboru grupowego.

Mustafa Mond napisał(a): ...abyś spałował se Wiplera.
Ponoć to incele mają mózgi sprane przez porno, a tu się okazuje, że remedium na wyposzczenie wg zdrowych, przystosowanych ludzi są piksele i wyobraźnia. Dotyk, zapach, smak, dźwięk i nade wszystko wspólna świadomość bycia pożądanym i ekskluzywnym (czego nie da się emulować z pannami lekkich obyczajów) to jakieś drobnostki.
Mustafa Mond napisał(a): Część alt-right wierzy, że homoseksualizm można nabyć pochłaniając homopropagandę i jakieś tam fluory.
Buraki bez szkoły. A, nie, czekaj:
Cytat:Sexual orientation represents the largest discrepancy between lay and published estimates, with most participants overestimating the genetic contribution with respect to the published literature. (...) Political orientation was also found to have a unique influence on one LEGIT trait in particular: sexual orientation, with liberals estimating significantly greater genetic influence.
Czemu ludzi wierzących, że wszystko jest relatywnym kulturowo konstruktem społecznym nabytym w drodze imprintingu, socjalizacji i internalizacji norm tak bardzo śmieszy zastosowanie tej logiki do jednej kwestii? Nie wiem, choć się domyślam.
Spoiler!
Mustafa Mond napisał(a): Poza tym - najlepsze na koniec. Stoik nie będzie musiał się użerać z tymi "ohydnymi" kobietami.
Na tę trudną do przecenienia zaletę przypada równie trudna do niedocenienia wada: nie moglibyśmy przedłużać naszej rasy.
Odpowiedz
Stoik napisał(a):
Mustafa Mond napisał(a): ...abyś spałował se Wiplera.
Ponoć to incele mają mózgi sprane przez porno, a tu się okazuje, że remedium na wyposzczenie wg zdrowych, przystosowanych ludzi są piksele i wyobraźnia. Dotyk, zapach, smak, dźwięk i nade wszystko wspólna świadomość bycia pożądanym i ekskluzywnym (czego nie da się emulować z pannami lekkich obyczajów) to jakieś drobnostki.
Ja "zdrowy i przystosowany"? Nie obrażaj Pan mnie.
To nie jest remedium na wszystko, tylko na wycinek potrzeb. Porno i masturbacja mają też plusy, których nie ma seks z prawdziwą osobą: są łatwo dostępne, tanie, bardzo różnorodne. Dajmy na to, że idziesz ulicą i nagle myślisz sobie "ale bym se zrobił furry orgię na wrotkach". No i weź tu znajdź chętnych na taką ekstrawaganzę... A prostututki, by się wysoko ceniły za taką specyfikację. A tak masz neta, cyk, cyk, cyk i gotowe.
Ale kto powiedział, że te wszystkie potrzeby (smak, dotyk itd.) mają być spełniane w tym samym momencie? Świadomość bycia pożądanym i ekskluzywnym można zaspokojać choćby mocną przyjaźnią. Pożądany jest wtedy charakter itd., ale to chyba bardziej wzniosłe niż pożądanie po części cielesne.
Poza tym wyobraźnia i porno stymulują głównie widokiem. I tak samo jak niewidomy, któremu inne zmysły się wyostrzają, tak samo oglądaczowi pornografii skupienie przechodzi na wzrok i słuch.
Poza tym dorzucić jakieś inne przyjemnostki jak fajne jedzonko, sztukę itd., a życie staje się co najmniej znośne.
Mnie kiedyś mocno męczyło niespełnienie romantyczne i seksualne. Po części wibrowałem na polach incelstwa. Byłem sfrustrowany. A potem miałem związek. I... eh. No, nie było warto, tak w skrócie. Wolność, jaką mam dzisiaj, nie zamieniłbym na byle jaki związek. "Tanio skóry nie sprzedam". Chociaż może i większa dojrzałość zrobiła u mnie swoje.
Dobrze jest być samowystarczalny. A Ty masz potencjał. Większość ludzi na Twoim miejscu ograniczyłaby się do argumentów "uga buga Andrzej Duda", a Ty o DNA piszesz, badania cytujesz, zatem nie skupiaj się tak na relacjach damsko-męskich, które się zwykle śmiesznie idealizuje, gdy jest się niezaspokojonym i się o meandry relacji nie potknęło. Lepiej się skupić na jakichś ważnych projektach. Ruchać może byle szympans. Przereklamowane to. A związki są też przereklamowane, jak dla mnie.
Przejdź na jasną stronę mocy. Porzuć zawiść, zemstę i niespełnienia.

Stoik napisał(a):
Mustafa Mond napisał(a): Część alt-right wierzy, że homoseksualizm można nabyć pochłaniając homopropagandę i jakieś tam fluory.
Buraki bez szkoły. A, nie, czekaj:
Cytat:Sexual orientation represents the largest discrepancy between lay and published estimates, with most participants overestimating the genetic contribution with respect to the published literature. (...) Political orientation was also found to have a unique influence on one LEGIT trait in particular: sexual orientation, with liberals estimating significantly greater genetic influence.
Czemu ludzi wierzących, że wszystko jest relatywnym kulturowo konstruktem społecznym nabytym w drodze imprintingu, socjalizacji i internalizacji norm tak bardzo śmieszy zastosowanie tej logiki do jednej kwestii? Nie wiem, choć się domyślam.
Spoiler!
Ciężko znaleźć osobę, która wszystko uznaje za wynik kultury i warunkowania rodem z psa Pawłowa. Np. jak uwarunkować poziom inteligencji? Sam po sobie widzę, że socjalizacja praktycznie w ogóle nie wpłynęła na moją orientację. Ale ogółem temat jest ciekawy.

Stoik napisał(a):
Mustafa Mond napisał(a): Poza tym - najlepsze na koniec. Stoik nie będzie musiał się użerać z tymi "ohydnymi" kobietami.
Na tę trudną do przecenienia zaletę przypada równie trudna do niedocenienia wada: nie moglibyśmy przedłużać naszej rasy.
Jak to nie? Jest in vitro. Ludzie mogą też ugadywać się na zapładnianie. Gej zamknie oczy i zrobi to z lesbijką - bum, działa.

A ogółem Zachód nie upada przez rewolucję seksualną. PKB się rozwija. Ciągle. Nawet w Szwecji. W USA najlepiej się rozwija Kalifornia, Nowy Jork itd. Zatem gdzie ten upadek ludzkości?
No bo czym innym mierzyć rozwój? Liczbą pompek, jaką zrobi przeciętny facet w minutę? Zagęszczeniem plemników na litr spermy?
Znany także jako KacOlek

Bóg daje najśmieszniejsze bitwy swoim najlepszym klaunom
Odpowiedz
Mustafa Mond napisał(a): Przejdź na jasną stronę mocy. Porzuć zawiść, zemstę i niespełnienia.
Jak zauważyłem w tym najdłuższym poście, nie jestem jedynym, który nie rucha, a powszechne nieruchanie wiąże się z problemami społecznymi. Więc może na tym się skup, chyba że nie masz nic do dodania, bo ten temat nie jest o mnie.
Mustafa Mond napisał(a): Ciężko znaleźć osobę, która wszystko uznaje za wynik kultury i warunkowania rodem z psa Pawłowa. Np. jak uwarunkować poziom inteligencji? Sam po sobie widzę, że socjalizacja praktycznie w ogóle nie wpłynęła na moją orientację. Ale ogółem temat jest ciekawy.
Łatwo znaleźć, a ten przykład jest wśród neołysenkistów faworytem. Zamiast warunkowania ma go modulować m.in. bida, edukacja, żywienie, ołów, zagrożenie stereotypem, czytanie książek dzieciom na dobranoc, no i oczywiście dyskryminacja. Brzydcy ludzie są dyskryminowani, w dodatku nie mają żadnej reprezentacji w TPTB ustawiających sobie ich flagi i hasztagi #UglyLivesMatter, a jakoś nie są od ładnych głupsi. Ciekawe o czym to świadczy, że geny szpetoty i geniuszu są ze sobą jakoś sprzężone, i w lepszym środowisku mielibyśmy średnią 115, czy że lewaki i libki mimo pretensji naukowych są oderwani od rzeczywistości?
Mustafa Mond napisał(a): Jak to nie? Jest in vitro. Ludzie mogą też ugadywać się na zapładnianie. Gej zamknie oczy i zrobi to z lesbijką - bum, działa.
Między sobą.
Mustafa Mond napisał(a): A ogółem Zachód nie upada przez rewolucję seksualną. PKB się rozwija. Ciągle. Nawet w Szwecji. W USA najlepiej się rozwija Kalifornia, Nowy Jork itd. Zatem gdzie ten upadek ludzkości?
No bo czym innym mierzyć rozwój? Liczbą pompek, jaką zrobi przeciętny facet w minutę? Zagęszczeniem plemników na litr spermy?
Najlepiej mierzyć odpowiedziami na pytanie czym mierzyć. Jeśli większość nie wpadnie na nic innego niż pieniążki nabijane przez obcy kapitał i imigrantów, za które spacyfikowane masy kupują subskrypcje Netflixa i planowo postarzany szmelc made in shithole, bo tam taniej stawiać fabryki niż autochtonom, to trudno o lepszy obraz upadku moralnego.
Szczery napisał(a):Zdrada! złotem pisana, brudne pieniądze idą z rąk do rąk
Władza dawno sprzedana, poniża naród okradając go
Banki pełne masonów, bandytów sterujących rynkiem cen
Zdrada w złoconych słowach, ciche podwyżki by głodować lżej

Złoto zabija rasę, gubi ciebie i mnie
Złoto przeciw godności w nieustającej grze
Złoto zabija rasę, gubi ciebie i mnie
Złoto pożera duszę, pije aryjską krew

Przepaść, to co nas czeka i nic już więcej nie istnieje,
Gdy ziemią twoją od wieków handluje rząd z hordami obcej krwi
Złoto, klucz do sumienia w odwiecznej walce dobra i zła
Złoto, cena milczenia za przyzwolenie by mordować nas
Odpowiedz
Stoik napisał(a):
Mustafa Mond napisał(a): Przejdź na jasną stronę mocy. Porzuć zawiść, zemstę i niespełnienia.
Jak zauważyłem w tym najdłuższym poście, nie jestem jedynym, który nie rucha, a powszechne nieruchanie wiąże się z problemami społecznymi. Więc może na tym się skup, chyba że nie masz nic do dodania, bo ten temat nie jest o mnie.
Tak, sam też nie mam seksu w swym życiu. Nie mam od dłuższego czasu związku, a przygodnymi relacjami nigdy się nie parałem.
Tyle że różne statystyki mimowolnego celibatu nie biorą pod uwagę tego, że rozwój dał nam tyle czasoumilaczy, że nieraz seks po prostu z nimi przegrywa i ludzie bez bólu z seksu rezygnują na rzecz innych aktywności. Pewnie ten mechanizm działa zwłaszcza w Japonii.
Poza tym dzisiejszym ludziom jest ogółem lepiej niż kiedykolwiek. Kto chciałby z nas żyć przez te tysiące lat, gdy ludzie mordowali się milionami dla miejscowych watażków? Wojsko rodu von Gryfinforów walczy z wojskiem rodziny Rurururkowiczów o kilka wsi na Zaporożu - wynik: tysiące martwych. Another brick in the wall. Jakbyśmy się kiedyś urodzili, to bylibyśmy zapewne takim mięskiem armatnim. Pewnie i seksu ludzie mieli wtedy mniej. A jeżeli nawet było więcej, to czy naprawdę wtedy było lepiej? I czy naprawdę tak fajnie robić fikimiki z owłosioną Kunegundą, po ciemku?
Można oczywiście państwowo stymulować monogamiczne relacje (np. nia dając za wysokich zasiłków na dzieci), ale czy Twe rozwiązania by pomogły? Ogółem by zaszkodziły. No niestety.

Stoik napisał(a):
Mustafa Mond napisał(a): Ciężko znaleźć osobę, która wszystko uznaje za wynik kultury i warunkowania rodem z psa Pawłowa. Np. jak uwarunkować poziom inteligencji? Sam po sobie widzę, że socjalizacja praktycznie w ogóle nie wpłynęła na moją orientację. Ale ogółem temat jest ciekawy.
Łatwo znaleźć, a ten przykład jest wśród neołysenkistów faworytem. Zamiast warunkowania ma go modulować m.in. bida, edukacja, żywienie, ołów, zagrożenie stereotypem, czytanie książek dzieciom na dobranoc, no i oczywiście dyskryminacja. Brzydcy ludzie są dyskryminowani, w dodatku nie mają żadnej reprezentacji w TPTB ustawiających sobie ich flagi i hasztagi #UglyLivesMatter, a jakoś nie są od ładnych głupsi. Ciekawe o czym to świadczy, że geny szpetoty i geniuszu są ze sobą jakoś sprzężone, i w lepszym środowisku mielibyśmy średnią 115, czy że lewaki i libki mimo pretensji naukowych są oderwani od rzeczywistości?
Kwestia wyglądu. Okej. No. Niesprawiedliwe to to jest. Na pewno. Tyle że tak samo niesprawiedliwy jest rozkład inteligencji albo innych cech.
Wygląd oczywiście pomaga, ale prawie zawsze nie jest konieczny do sukcesu. W takiej Ameryce na Prezydenta zwykle atawistycznie wybierają wysokiego (i raczej przystojnego) faceta. No okej. Ale już w takiej Irlandii prezydentem jest niski Pan przypominający celtyckiego skrzata. No a ktoś go wybrał. Taki JFK z twarzy też nie był (moim zdaniem) czołówką, ale nadrabiał zachowaniem.
No ale dlaczego nie atakujesz na przykład "dyskryminacji" głupich ludzi? Oni też mają trudniej. Przecież to nie fair, że Ty jesteś zdolny do analizy artykułów naukowych a oni nie. Czy zatem powinni Tobie sytuację pogorszyć, by samemu mieć lepiej (np. zabierając Ci połowę wypłaty), czy lepiej żeby uznali swego pecha i zaczęli grać kartami, jakie mają?
No i jeszcze co do wyglądu: nie rozumiem jednej rzeczy. Jeżeli jakaś Kobieta Y byłaby z Panem X, gdyby był przystojny, ale nie chce z nim być, gdy jest brzydki, to gdzie tu jakaś wzniosłość, bliskość, wyjątkowość i inna romantyczna cudowność? Jeżeli byłbym dla tej Kobiety dostatecznie przystojny teraz, ale zostawiłaby mnie, gdybym np. miał wypadek samochodowy i twarz pokiereszowaną niczym Two Face? Tak? To po co w ogóle się załamywać, że ta Kobieta nie chce ze mną być? Kij jej w materialistyczne szprychy.

Stoik napisał(a):
Mustafa Mond napisał(a): Jak to nie? Jest in vitro. Ludzie mogą też ugadywać się na zapładnianie. Gej zamknie oczy i zrobi to z lesbijką - bum, działa.
Między sobą.
To co?

Stoik napisał(a):
Mustafa Mond napisał(a): A ogółem Zachód nie upada przez rewolucję seksualną. PKB się rozwija. Ciągle. Nawet w Szwecji. W USA najlepiej się rozwija Kalifornia, Nowy Jork itd. Zatem gdzie ten upadek ludzkości?
No bo czym innym mierzyć rozwój? Liczbą pompek, jaką zrobi przeciętny facet w minutę? Zagęszczeniem plemników na litr spermy?
Najlepiej mierzyć odpowiedziami na pytanie czym mierzyć. Jeśli większość nie wpadnie na nic innego niż pieniążki nabijane przez obcy kapitał i imigrantów, za które spacyfikowane masy kupują subskrypcje Netflixa i planowo postarzany szmelc made in shithole, bo tam taniej stawiać fabryki niż autochtonom, to trudno o lepszy obraz upadku moralnego.
Szczery napisał(a):Zdrada! złotem pisana, brudne pieniądze idą z rąk do rąk
Władza dawno sprzedana, poniża naród okradając go
Banki pełne masonów, bandytów sterujących rynkiem cen
Zdrada w złoconych słowach, ciche podwyżki by głodować lżej

Złoto zabija rasę, gubi ciebie i mnie
Złoto przeciw godności w nieustającej grze
Złoto zabija rasę, gubi ciebie i mnie
Złoto pożera duszę, pije aryjską krew

Przepaść, to co nas czeka i nic już więcej nie istnieje,
Gdy ziemią twoją od wieków handluje rząd z hordami obcej krwi
Złoto, klucz do sumienia w odwiecznej walce dobra i zła
Złoto, cena milczenia za przyzwolenie by mordować nas

O Jeżu! Co za cherrypicking! Nasz świat to tylko Netflix i postarzane sprzęty? A YT, gdzie możesz sobie za darmo oglądać, co Ci się żywnie podoba? Albo cudowne jakości i możliwości tych sprzętów (typu smartfony)? Tego ni ma?
Znany także jako KacOlek

Bóg daje najśmieszniejsze bitwy swoim najlepszym klaunom
Odpowiedz
Mustafa Mond napisał(a): Jakbyśmy się kiedyś urodzili, to bylibyśmy zapewne takim mięskiem armatnim. Pewnie i seksu ludzie mieli wtedy mniej. A jeżeli nawet było więcej, to czy naprawdę wtedy było lepiej? I czy naprawdę tak fajnie robić fikimiki z owłosioną Kunegundą, po ciemku?

Że owłosiona to pół biedy. To nie takie straszne. Gorzej było z samą higieną i częstotliwością mycia się. Seks w tamtych czasach musiał być całkiem podśmierdującą sprawą.

Mustafa Mond napisał(a): Jeżeli jakaś Kobieta Y byłaby z Panem X, gdyby był przystojny, ale nie chce z nim być, gdy jest brzydki, to gdzie tu jakaś wzniosłość, bliskość, wyjątkowość i inna romantyczna cudowność?

Nie ma. Na to też incele kładą nacisk robiąc takie a nie inne akcje na portalach randkowych. No i rzeczywiście kobiety wybierają chętniej przystojnych, zdrowo wyglądających, wysokich, zaradnych i najlepiej jeszcze do tego bogatych facetów. Tylko co w tym złego. Przecież to jakieś biologiczne ukryte instynkty każą im wybierać kogoś z kim będą miały zdrowe, silne, atrakcyjne potomstwo, którego utrzymanie nie będzie jakimś dużym problemem.

Wyjątkowość to mit. Ja tam od dziecka swojemu Brajanowi będę wpajał, żeby się kobietami nie martwił, bo jak nie ta to inna i że połowa światu tego kwiatu. Najgorzej jak ludzie w związkach mają przekonanie o niesłychanej wyjątkowości partnera/partnerki. A potem się dzieją takie głupie historie jak kilkunastoletni chłopak/dziewczyna rzucający się z wiaduktu pod samochody albo pod pociąg, bo go/ją "wyjątkowa" osoba akurat zostawiła.

Albo na odwrót - każdy jest na swój sposób wyjątkowy. I jak nie poznasz tej wyjątkowej dziewczyny to poznasz inną - równie wyjątkową.

Mustafa Mond napisał(a): Jeżeli byłbym dla tej Kobiety dostatecznie przystojny teraz, ale zostawiłaby mnie, gdybym np. miał wypadek samochodowy i twarz pokiereszowaną niczym Two Face? Tak?

Myślisz, że mało takich przypadków? I vice versa - pełno jest przypadków kiedy facet zostawia kobietę dla młodszej. Nawet nie trzeba żadnego wypadku.

Mustafa Mond napisał(a): To po co w ogóle się załamywać, że ta Kobieta nie chce ze mną być? Kij jej w materialistyczne szprychy.

Dokładnie tak. Ale nie miejmy pretensji do kobiet o materializm. Faceci też nie kierują się niczym wzniosłym wybierając partnerkę. Twarz, cycoszki, dupeczka, potem rozmowa, poznawanie się i jeśli pasuje charakterem i inteligencją to związek. Ale najpierw jest twarz, cycoszki i dupeczka (i mózg ci zapoda hormony szczęścia, motylki w brzuchu i przekonanie o wyjątkowości i namiętności uczucia Uśmiech ) Czyż nie jest to materializm?
---
Kochaj sztukę, której się nauczyłeś, i w niej znajdź spokój.
Marek Aureliusz
Odpowiedz
lumberjack napisał(a): Że owłosiona to pół biedy. To nie takie straszne. Gorzej było z samą higieną i częstotliwością mycia się. Seks w tamtych czasach musiał być całkiem podśmierdującą sprawą.
Kiedy wszyscy śmierdzą, to jakby nikt nie śmierdział.
- Myślałem, że ty nie znasz lęku.
- Mylisz się. Lęku nie zna tylko głupiec.
- A co robi wojownik, kiedy czuje strach?
- Pokonuje go. To jest w każdej bitwie nasz pierwszy martwy wróg.
Odpowiedz
W incelizmie najciekawsze jest to, że ludzie ci poświęcają masę czasu i energii na udowadnianie innym, jak bardzo incelom jest w życiu źle, podczas gdy mogliby ten czas, energię i środki przeznaczyć na zmianę swojej sytuacji.
I choose not to choose life. I choose something else - Ewan McGregor

Niedostępny na forum. KONTAKT PRZEZ GG LUB MAIL
Odpowiedz
Patrząc na statystyki https://looksmax.org/ widać, że bredzisz. Zresztą sporą część tych dowodzeń zajmuje to, że zmiana sytuacji na jednostkowym poziomie nie jest możliwa dla każdego.
Odpowiedz
Stoik napisał(a): Patrząc na statystyki https://looksmax.org/ widać, że bredzisz. Zresztą sporą część tych dowodzeń zajmuje to, że zmiana sytuacji na jednostkowym poziomie nie jest możliwa dla każdego.

No tak, innej odpowiedzi nie można było się spodziewać.
I choose not to choose life. I choose something else - Ewan McGregor

Niedostępny na forum. KONTAKT PRZEZ GG LUB MAIL
Odpowiedz
lumberjack napisał(a):
Mustafa Mond napisał(a): Jakbyśmy się kiedyś urodzili, to bylibyśmy zapewne takim mięskiem armatnim. Pewnie i seksu ludzie mieli wtedy mniej. A jeżeli nawet było więcej, to czy naprawdę wtedy było lepiej? I czy naprawdę tak fajnie robić fikimiki z owłosioną Kunegundą, po ciemku?

Że owłosiona to pół biedy. To nie takie straszne. Gorzej było z samą higieną i częstotliwością mycia się. Seks w tamtych czasach musiał być całkiem podśmierdującą sprawą.
A to prawda. Owłosienie w połączeniu z kiepską higieną, ogólnym brakiem zdrowia, dziadowską pruderyjnością i brakiem dzisiejszych produktów (jak kosmetyki czy ubrania) musiało rodzić nienajlepsze rezultaty estetyczno-doznaniowe. Może o to chodziło Stoikowi, gdy pisał, że seks to też smak i zapach? Mmmm, pot zebrany we włosach... mniam.
Zapewne dzisiejsze niezbyt ponętne osoby wyglądają pewnie lepiej niż wypudrowane, średniowieczne "demony seksu".
Tyle że dzisiaj ludzie mają w TV, w Internecie i na ulicach ponętne osoby i niektórzy pewnie nie wytrzymują wiedząc, że nie mogą z nimi tego i owego robić. Język

lumberjack napisał(a):
Mustafa Mond napisał(a): Jeżeli jakaś Kobieta Y byłaby z Panem X, gdyby był przystojny, ale nie chce z nim być, gdy jest brzydki, to gdzie tu jakaś wzniosłość, bliskość, wyjątkowość i inna romantyczna cudowność?

Nie ma. Na to też incele kładą nacisk robiąc takie a nie inne akcje na portalach randkowych. No i rzeczywiście kobiety wybierają chętniej przystojnych, zdrowo wyglądających, wysokich, zaradnych i najlepiej jeszcze do tego bogatych facetów. Tylko co w tym złego. Przecież to jakieś biologiczne ukryte instynkty każą im wybierać kogoś z kim będą miały zdrowe, silne, atrakcyjne potomstwo, którego utrzymanie nie będzie jakimś dużym problemem.

Wyjątkowość to mit. Ja tam od dziecka swojemu Brajanowi będę wpajał, żeby się kobietami nie martwił, bo jak nie ta to inna i że połowa światu tego kwiatu. Najgorzej jak ludzie w związkach mają przekonanie o niesłychanej wyjątkowości partnera/partnerki. A potem się dzieją takie głupie historie jak kilkunastoletni chłopak/dziewczyna rzucający się z wiaduktu pod samochody albo pod pociąg, bo go/ją "wyjątkowa" osoba akurat zostawiła.
A no tak. Był choćby Projekt Klaudiusz. Prześmieszna sprawa. Wybór najlepszych genów to sprawa ewolucji. Ale nie same geny i atrakcyjność się liczą w życiu. Przecież geny takiego Jarosława Kaczyńskiego nie zostały wybrane przez żadną kobietę, ale on sam rucha cały kraj, aż się kurzy. Język

Z tą wyjątkowością, a w zasadzie jej brakiem, w związkach to moim zdaniem prawda. Sam wielokrotnie w życiu byłem pewien, że jakieś uczucie jest wyjątkowe, a potem po kilku miesiącach/latach nic z niego nie pozostawało. A kiedyś dałbym radę sobie rękę uciąć. Albo bym jeszcze jakiś werteryzm odwalił. Ogląd zaburzył mi haj emocjonalny.
W sumie chyba jednak jest dobrze dla społeczeństwa, jeżeli ludzie wierzą w wyjątkowość relacji. Byłby syf jakby każdy traktował partnera jako "tymczasowego sojusznika" w oparciu o zyski i straty. Wszędzie depresje i inne takie. Disney musi trwać. Ogółem chyba ludzie potrzebują tego poczucia bycia wyjątkowym i uznawania kogoś za wyjątkową osobę. Ścieżka Jedi nie jest dla każdego. Język Ale ścieżkę Jedi można też w sobie szlifować.

lumberjack napisał(a): Albo na odwrót - każdy jest na swój sposób wyjątkowy. I jak nie poznasz tej wyjątkowej dziewczyny to poznasz inną - równie wyjątkową.
Ale wtedy wyjątkowość nie jest wyjątkową wyjątkowością. Język

lumberjack napisał(a):
Mustafa Mond napisał(a): Jeżeli byłbym dla tej Kobiety dostatecznie przystojny teraz, ale zostawiłaby mnie, gdybym np. miał wypadek samochodowy i twarz pokiereszowaną niczym Two Face? Tak?

Myślisz, że mało takich przypadków? I vice versa - pełno jest przypadków kiedy facet zostawia kobietę dla młodszej. Nawet nie trzeba żadnego wypadku.
A to prawda, że nie trzeba wypadku. Tylko że lubię ten przykład z wypadkiem, bo mocno ukazuje cały bezsens wywyższania romantyczności. Sam też nie jestem tu jakimś aniołem, bo widzę, że moje dawne uczucia były w motywowane w sporej mierze kwestią cielesną i gdyby te osoby (obiekty mych westchnień) wyglądały inaczej, to... bym zapewne nie wzdychał.
Znaczy, może i są jakieś wyjątkowe związki, gdzie ciała nie mają znaczenia, bo istnieje jakieś piękne złączenie dusz, ale musiałaby to być najwyżej jakaś mała mniejszość relacji, bo wokół siebie widzę głównie jakieś relacje do bólu zwykłe albo z problemami wewnętrznymi. Ale w sumie nawet złączenia dusz mogą być interesowne, bo dusze (wnętrza ludzkie) są zmienne, więc "wypadek" może też się przydarzyć wobec wnętrza (np. jakaś choroba psychiczna).

lumberjack napisał(a):
Mustafa Mond napisał(a): To po co w ogóle się załamywać, że ta Kobieta nie chce ze mną być? Kij jej w materialistyczne szprychy.

Dokładnie tak. Ale nie miejmy pretensji do kobiet o materializm. Faceci też nie kierują się niczym wzniosłym wybierając partnerkę. Twarz, cycoszki, dupeczka, potem rozmowa, poznawanie się i jeśli pasuje charakterem i inteligencją to związek. Ale najpierw jest twarz, cycoszki i dupeczka (i mózg ci zapoda hormony szczęścia, motylki w brzuchu i przekonanie o wyjątkowości i namiętności uczucia Uśmiech ) Czyż nie jest to materializm?
A to na 100%. Faceci mają tyle samo materializmu w sobie co kobiety. Zwracają uwagę na inne cechy, ale nie ma w tym nic za grosz "wyższego" niż w guście kobiecym.



Iselin napisał(a):
lumberjack napisał(a): Że owłosiona to pół biedy. To nie takie straszne. Gorzej było z samą higieną i częstotliwością mycia się. Seks w tamtych czasach musiał być całkiem podśmierdującą sprawą.
Kiedy wszyscy śmierdzą, to jakby nikt nie śmierdział.

Amen. Anioł

Stoik napisał(a): Patrząc na statystyki https://looksmax.org/ widać, że bredzisz. Zresztą sporą część tych dowodzeń zajmuje to, że zmiana sytuacji na jednostkowym poziomie nie jest możliwa dla każdego.

Chryste Panie. Wszedłem na ten looksmax, a tam jakiś koleś się pyta, czy jest jakiś medykament na rozjaśnienie koloru oczu. Wyszedłem.
Co do wyglądu, to wiadomo, że w romantycznościach jest to ważny czynnik. Np. ostatnio w robocie pracownice mówiły mi o jakimś dawnym praktykancie, który był piękny, dwumetrowy i miał urok osobisty, a pracowniczki zabiegały, żeby akurat u nich pracował. No i mam to gdzieś. Język Mam się przejmować osobami, które dodatkowo wierzą w horoskopy i podniecają się sprawami kryminalnymi? Takim sposobem nie tłamszę w sobie jadu, wkurzenia, nienawiści, zawiści i chęci zemsty. Polecam ścieżkę Jedi, bo jest ona prawdziwym stoicyzmem. Bez tego jest tylko cierpienie, cierpienie i cierpienie.
Jedi też uczą, że "zawsze się znajdzie większa ryba". Zapewne i jakiś model (że przystojny, według większości ludzi, facet) może żyć w nienawiści, bo zazdrościłby innemu modelowi, który sprzątnąłby jego ukochaną modelkę sprzed nosa.

Wiadomo, że brak związku i spełnionych potrzeb romantycznych i seksualnych jest dla wielu osób trudny. Ale nieraz niezaspokojone osoby mają za duże oczekiwania i jeżeli dajmy na to, według ogółu oceniających, ich atrakcyjność wynosi 4/10, to nieraz nie chcą dać szansy partnerowi 4/10 tylko mierzą za wysoko. Niektórzy mają za wysokie mniemanie o sobie, a inni po prostu nie czują wystarczającego pociągu do partnera o zbliżonym poziomie atrakcyjności.
Poza tym przy niezaspokojeniu tych potrzeb (zwłaszcza jeżeli nigdy nie były spełnione) może pojawić się błędne przeświadczenie, że związek i seks są czymś niebotycznym, uszczęśliwiającym, koniecznym do szczęścia i wręcz świadczącym o ludzkiej wartości i doświadczeniu życiowym. Jest to, rzecz jasna, nonsens, bo związki bywają nieraz bardziej ciulowe niż bycie kawalerem. A seks jest też często przereklamowany. Ludzie o takim podejściu zbierają się nieraz na /r9k/ na 4chanie. Zawsze zadziwiało mnie rozumowanie tych ludzi. Widzieli oni związki, a nawet seks, jako sposób na rozwiązanie swych wszystkich problemów. Oczywiście prawie zawsze związków i seksu nie mieli, więc wywyższali wszystko na podstawie swych mętnych wyobrażeń. Brak seksu, zamiast uznawać za coś świadczącego o ochronionej intymności, uznawali za... dowód swej niższości. Stawali się fanatykami jednego tematu i wszystko do seksu i związków sprowadzali. Niespełnione potrzeby wylały im się na cały rozum.

A jeszcze co do wyglądu, to zawsze go można jakoś poprawić. Nawet człowiek o fatalnej twarzy może choćby pakować na siłowni i polepszyć kondycję. Pomijam jakieś choroby, które uniemożliwiają pakowanie.
PS
Lenistwo to nie choroba.

A tak na marginesie: jest ktoś taki jak Olaf Scholz. Zapewne przyszły kanclerz Niemiec, czyli, no, bardzo potężny człowiek o dużych sukcesach. Czy Olaf Scholz jest przystojny? No bo moim zdaniem nie. Ale jakoś sukces osiągnął. Tyle że jego partnerka też raczej urodziwa nie jest. No ale Olaf Scholz wolał łowić na swoim poziomie atrakcyjności, zamiast wkurzać się na świat, że nie może znaleźć lepszej partii. Ba! Jego partnerka wydaje się być od niego wyższa. No niesamowite - niski, brzydki, łysiejący, a ma sukcesy i partnerkę.
Znany także jako KacOlek

Bóg daje najśmieszniejsze bitwy swoim najlepszym klaunom
Odpowiedz
No wlasnie, caly problem atrakcyjnosci jest b.skomplikowany i wysoce subiektywny. Sa kobiety niezbyt ladne majace w sobie to cos co przyciaga wiekszosc mezczyzn. A co maja zrobic kobiety zupelnie nieaktrakcyjne, albo nwet takie ktore sa przecietne i tego cosia nie maja?
Czy jakis incel postaral sie taka zainteresowac? Czy licza sie tylko te "niedostepne" popular girls ze szkoly sredniej i studiow?
Moja opinia oparta na ponad 50 latach seksualnego doswiadczenia mowi ze w lozku wiele z tych nieatrakcyjnych potrafiloby sprawic takiemu incelowi duza niespodzanke. Jezeli ktos chce sluchac.
Oczywiscie feromony musza sie zgodzic na poczatek i trzeba miec jakas osobowosciowa baze na dluzszy zwiazek, ale to juz ze tak powiem nastepna sprawa.
Odpowiedz
Mustafa Mond napisał(a): W sumie chyba jednak jest dobrze dla społeczeństwa, jeżeli ludzie wierzą w wyjątkowość relacji.

Ale z takiego podejścia rodzą się tragedie w przypadku rozstania (a co drugi typowy polski związek/małżeństwo kończy się rozpadem po kilku latach - poczytaj o seryjnej monogamii) albo tragedie z powodu braku rozstania i tkwienia w toksycznym związku.

Mustafa Mond napisał(a): Byłby syf jakby każdy traktował partnera jako "tymczasowego sojusznika" w oparciu o zyski i straty.

Nie no, każdy kto się ładuje w związek, robi to z intencją trwałości, a nie tymczasowości. Po prostu często wychodzi inaczej niż w planach.

Mustafa Mond napisał(a): Wszędzie depresje i inne takie. Disney musi trwać.

I tak są depresje i tak. I tak wielu ludzi doświadcza zjawiska/uczucia "bycia samotnym będąc w związku". Zoba se ile tego jest: https://www.google.com/search?client=fir...i%C4%85zku

Mustafa Mond napisał(a): Ogółem chyba ludzie potrzebują tego poczucia bycia wyjątkowym i uznawania kogoś za wyjątkową osobę.

Tak chyba należy mówić partnerowi/partnerce aby się dobrze czuł/czuła Uśmiech Ja tam powiedziałem tej mojej, że nie jestem wyjątkowy i że jakbym zginął w wypadku czy cuś to nie miałbym nic przeciwko gdyby znalazła sobie jakiegoś dobrego partnera, który zastąpiłby synowi brakującego ojca. Bo tak bym chciał - żeby moja rodzina miała lżej a nie ciężej w życiu.

Moja ciocia w pierwszym związku była z Polakiem, który chlał, bił ją i dziecko, próbował wyrzucić ją przez balkon z czwartego piętra, a w końcu się powiesił. Po nim poznała Amerykanina, z którym stworzyła normalną rodzinę, był/jest dla jej syna o niebo lepszym ojcem niż ten faktyczny. Gdyby tkwiła w przekonaniu o wyjątkowości tego pierwszego związku to nigdy nie byłoby tego drugiego.

A ja sam jestem nieślubnym bękartem dwójki rozwodników, więc innej odpowiedzi się ode mnie nie można na temat wyjątkowości spodziewać gdyż po prostu gdyby moi rodzice tkwili w swoich poprzednich związkach, z których byli niezadowoleni, to nie byłoby mnie na tym świecie.

Mustafa Mond napisał(a): Ale wtedy wyjątkowość nie jest wyjątkową wyjątkowością. Język

Nawet samo twoje istnienie nie jest przecież wyjątkowe i świat sobie doskonale poradziłby gdybyś ty (czy ja) się nie urodził. Czy świadomość tego odbiera ci możliwość czerpania zadowolenia z życia?*

Tak samo ze związkami. Świadomość nie wyjątkowości nie odbiera mi zadowolenia z bycia w związku.

Tak samo jak świadomość tego, że uczucie miłości, namiętności etc. to efekt działania tych wszystkich różnych hormonów nie sprawia, że nie czuję miłości, namiętności etc.

*Zawsze możesz iść ścieżką katolicyzmu, który będzie utrzymywał cię w przeświadczeniu o twojej (i ogólnie ludzkiej) wyjątkowości. Pambuk wszystko stworzył specjalnie z myślą o tobie. Jesteś taki ważny, że cały ten świat jest tylko przejściową strefą testową, w której ty, dokładnie ty zostaniesz poddany próbom, aby widzący wszystko Bóg mógł ocenić czy nadajesz się do życia wiecznego w niebie. Taki jesteś ważny. Dokładnie ty, Mustafa Mond z Łodzi i Lumber z Radomia i każdy jeden Stefan z Pierdziszewa Dolnego i Wypizdowa Górnego. Wszyscy jesteśmy tacy mega ważni, potrzebni i wyjątkowi.

Mustafa Mond napisał(a): Chryste Panie. Wszedłem na ten looksmax, a tam jakiś koleś się pyta, czy jest jakiś medykament na rozjaśnienie koloru oczu. Wyszedłem.

https://looksmax.org/threads/eyelashmaxx...de.165963/

Mają wątek o malowaniu sobie rzęs żeby być bardziej atrakcyjnym. Chcą być tacy męscy a są tacy gejowscy...

Mustafa Mond napisał(a): Ale nieraz niezaspokojone osoby mają za duże oczekiwania i jeżeli dajmy na to, według ogółu oceniających, ich atrakcyjność wynosi 4/10, to nieraz nie chcą dać szansy partnerowi 4/10 tylko mierzą za wysoko. Niektórzy mają za wysokie mniemanie o sobie, a inni po prostu nie czują wystarczającego pociągu do partnera o zbliżonym poziomie atrakcyjności.
Mustafa Mond napisał(a): Poza tym przy niezaspokojeniu tych potrzeb (zwłaszcza jeżeli nigdy nie były spełnione) może pojawić się błędne przeświadczenie, że związek i seks są czymś niebotycznym, uszczęśliwiającym, koniecznym do szczęścia i wręcz świadczącym o ludzkiej wartości i doświadczeniu życiowym. Jest to, rzecz jasna, nonsens, bo związki bywają nieraz bardziej ciulowe niż bycie kawalerem. A seks jest też często przereklamowany. Ludzie o takim podejściu zbierają się nieraz na /r9k/ na 4chanie. Zawsze zadziwiało mnie rozumowanie tych ludzi. Widzieli oni związki, a nawet seks, jako sposób na rozwiązanie swych wszystkich problemów. Oczywiście prawie zawsze związków i seksu nie mieli, więc wywyższali wszystko na podstawie swych mętnych wyobrażeń. Brak seksu, zamiast uznawać za coś świadczącego o ochronionej intymności, uznawali za... dowód swej niższości. Stawali się fanatykami jednego tematu i wszystko do seksu i związków sprowadzali. Niespełnione potrzeby wylały im się na cały rozum.

Adam M. napisał(a): Czy jakis incel postaral sie taka zainteresowac? Czy licza sie tylko te "niedostepne" popular girls ze szkoly sredniej i studiow?
Moja opinia oparta na ponad 50 latach seksualnego doswiadczenia mowi ze w lozku wiele z tych nieatrakcyjnych potrafiloby sprawic takiemu incelowi duza niespodzanke.

Bardzo trafne spostrzeżenia; szczał w 10.

Adam M. napisał(a): Jezeli ktos chce sluchac.

Nie wiem czemu, ale podświadomość inaczej przeczytała to zdanie Oczko
---
Kochaj sztukę, której się nauczyłeś, i w niej znajdź spokój.
Marek Aureliusz
Odpowiedz
lumberjack napisał(a): Mają wątek o malowaniu sobie rzęs żeby być bardziej atrakcyjnym. Chcą być tacy męscy a są tacy gejowscy...

Małe wtrącenie. Ostatnio na reddicie trafiłem na relację kobiety o facecie, który przyszedł na randkę ze sztuczną brodą. To znaczy kobieta przekonała się o tym dopiero w jego zaciszu domowym. Wiadomo, połowa historyjek na reddicie to fejki, ale już sam pomysł, żeby doklejać sobie brodę jakiegoś chada mnie zafascynował.
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
bert04 napisał(a):
lumberjack napisał(a): Mają wątek o malowaniu sobie rzęs żeby być bardziej atrakcyjnym. Chcą być tacy męscy a są tacy gejowscy...

Małe wtrącenie. Ostatnio na reddicie trafiłem na relację kobiety o facecie, który przyszedł na randkę ze sztuczną brodą. To znaczy kobieta przekonała się o tym dopiero w jego zaciszu domowym. Wiadomo, połowa historyjek na reddicie to fejki, ale już sam pomysł, żeby doklejać sobie brodę jakiegoś chada mnie zafascynował.


Eeee, co? To musi być gruby fake alibo wyraz jakichś niedomagań umysłowych unieatrakcyjniających bardziej niż brak brody.
Sebastian Flak
Odpowiedz
"W mizoginicznych dyskusjach inceli nie brakuje spiskowej teorii dziejów, a winą za swoje niepowodzenia obarczają feminizm i zepsute kobiety. To właśnie one powinny więc ich zdaniem ponieść karę – incele popierają więc przemoc wobec kobiet i gwałt. W międzyczasie nazwa ta rozszerzyła swoje znaczenie, obejmując wszelkich przegrywów i piwniczaków, nawet tych niekoniecznie brutalnych, toksycznych i mizoginicznych. Pojawiły się też najróżniejsze odmiany – jedną z nich są gymcele.

To mężczyźni, którzy niezwykle poważnie traktują uczęszczanie na siłownię.

Ich twarz może nie jest specjalnie atrakcyjna, ale wierzą, że dzięki godzinom spędzonym na ćwiczeniach uda się im znaleźć partnerkę. Bo, podobnie jak incele, od których pochodzi końcówka ‘cel’, nie uprawiają seksu i to nie z własnej woli.

Gymcele zakładają, że jeśli będą podnosić ciężary, to zbierze się wokół nich wianuszek dziewczyn. W końcu nie obchodzi ich to, jak wygląda twoja twarz, tylko twój sześciopak, prawda? Nie do końca… Poza tym oczywiście sport to zdrowie i warto o siebie dbać, ale wypadałoby mieć też coś do powiedzenia.

Tymczasem gymcele wierzą w to samo, w co reszta inceli: współczesne kobiety są próżne, zepsute i mają za dużo władzy, a feminizm to zło."

https://www.f5.pl/spoleczenstwo/kim-sa-gymcele

I tyle zostało z gadaniny Stoika na temat preferencji seksualnych kobiet. Okazuje się, że nawet ociekający testosteronem, pogardzający kobietami przypak (czyli wg Stoika osoba wybitnie preferowana przez kobiety-hipoteza ochroniarza) czasem może co najwyżej na pornolach jechać. Czyżby kobiety zdemoralizowały się do szczętu? Nie lecą na "megainteligentnych" facetów takich jak Stoik! Grymaszą na przepakowanych kwadratoszczękich! Sodoma i Gomora. Toż to w głowach im się poprzewracało. Nadzieja w Czarnku i jego cnotach niewieścich. I talibach. Może dla Stoika jeszcze nie wszystko stracone
Odpowiedz
lumberjack napisał(a):
Mustafa Mond napisał(a): W sumie chyba jednak jest dobrze dla społeczeństwa, jeżeli ludzie wierzą w wyjątkowość relacji.

Ale z takiego podejścia rodzą się tragedie w przypadku rozstania (a co drugi typowy polski związek/małżeństwo kończy się rozpadem po kilku latach - poczytaj o seryjnej monogamii) albo tragedie z powodu braku rozstania i tkwienia w toksycznym związku.
No tak. Faktycznie lepiej nie przesadzać w tym idealizowaniu relacji. Gdzieś jest złoty środek dla każdego przypadku. Rzadko ludzie mają zdolności i chęci do tak stoickiego (nie mylić ze Stoikiem) podejścia. Ja akurat od dłuższego czasu potrafię nie dawać się idealizowaniu, ale mam tak dzięki kilku kilku czynników, czyli: rozczarowaniom romantycznym, obserwacjom niepowodzeń związkowych (także w rodzinie i u znajomych, pełno tego), zrozumieniu paru mechanizmów rządzących relacjami i dzięki osłabieniu potrzeb i nauczeniu się lepszego radzenia sobie z nimi. Mam ku temu predyspozycje, ale myślę, że to dość rzadki zbieg okoliczności i nie każdemu wyszłaby taka droga na dobre.

lumberjack napisał(a):
Mustafa Mond napisał(a): Byłby syf jakby każdy traktował partnera jako "tymczasowego sojusznika" w oparciu o zyski i straty.

Nie no, każdy kto się ładuje w związek, robi to z intencją trwałości, a nie tymczasowości. Po prostu często wychodzi inaczej niż w planach.
No w sumie tak jest. Tyle że mało romantyczna jest wizja związku jako relacji z Simsów, gdzie relacja się kończy, gdy granica złych interakcji będzie przekroczona. Uczucie może mimo to trwać, ale w sumie, z tego co widzę, uczucia i emocje są też prawie zawsze interesowne.

lumberjack napisał(a):
Mustafa Mond napisał(a): Wszędzie depresje i inne takie. Disney musi trwać.

I tak są depresje i tak. I tak wielu ludzi doświadcza zjawiska/uczucia "bycia samotnym będąc w związku". Zoba se ile tego jest: https://www.google.com/search?client=fir...i%C4%85zku
A to na pewno. Nieudany związek to ogromny problem. Ogółem pewnie gorszy los niż singielstwo. Ale incele nieraz tego niestety nie rozumieją.

lumberjack napisał(a):
Mustafa Mond napisał(a): Ogółem chyba ludzie potrzebują tego poczucia bycia wyjątkowym i uznawania kogoś za wyjątkową osobę.

Tak chyba należy mówić partnerowi/partnerce aby się dobrze czuł/czuła Uśmiech Ja tam powiedziałem tej mojej, że nie jestem wyjątkowy i że jakbym zginął w wypadku czy cuś to nie miałbym nic przeciwko gdyby znalazła sobie jakiegoś dobrego partnera, który zastąpiłby synowi brakującego ojca. Bo tak bym chciał - żeby moja rodzina miała lżej a nie ciężej w życiu.
Bardzo skromne i moim zdaniem mądre podejście. Sam lubię je w sobie kultywuować. Chociażby osobiście nie miałbym problemu, gdyby moje zwłoki były potraktowane byle jak. Moje ciało może być nawet zużyte na nawóz. Język Ale widzę też wokół siebie, że ludzie o zwłoki dbają i ja to rozumiem.

lumberjack napisał(a): *Zawsze możesz iść ścieżką katolicyzmu, który będzie utrzymywał cię w przeświadczeniu o twojej (i ogólnie ludzkiej) wyjątkowości. Pambuk wszystko stworzył specjalnie z myślą o tobie. Jesteś taki ważny, że cały ten świat jest tylko przejściową strefą testową, w której ty, dokładnie ty zostaniesz poddany próbom, aby widzący wszystko Bóg mógł ocenić czy nadajesz się do życia wiecznego w niebie. Taki jesteś ważny. Dokładnie ty, Mustafa Mond z Łodzi i Lumber z Radomia i każdy jeden Stefan z Pierdziszewa Dolnego i Wypizdowa Górnego. Wszyscy jesteśmy tacy mega ważni, potrzebni i wyjątkowi.
W sumie to nawet jeżeli istnieje Bóg, to zapewne mógłby dla celów, jakie byśmy dla niego spełniali, stworzyć inne istoty (nie o naszej duszy), ale tak samo pożyteczne. No a jeżeli akurat tylko my jesteśmy tu konieczni, to trudno mi sobie wyobrazić mechanizm istnienia tych konieczności. Przecież to musiałby być chyba czysty przypadek, że akurat nasze dusze w swych wyjątkowościach byłyby konieczne.

lumberjack napisał(a):
Mustafa Mond napisał(a): Chryste Panie. Wszedłem na ten looksmax, a tam jakiś koleś się pyta, czy jest jakiś medykament na rozjaśnienie koloru oczu. Wyszedłem.

https://looksmax.org/threads/eyelashmaxx...de.165963/

Mają wątek o malowaniu sobie rzęs żeby być bardziej atrakcyjnym. Chcą być tacy męscy a są tacy gejowscy...
Rzęsy sobie maluje malutka mniejszość gejów. To inna liga. Duży uśmiech
Znany także jako KacOlek

Bóg daje najśmieszniejsze bitwy swoim najlepszym klaunom
Odpowiedz
Adam M. napisał(a): No wlasnie, caly problem atrakcyjnosci jest b.skomplikowany i wysoce subiektywny.

Rynek, targowisko i handel pewnym towarem, nawet rośliny nim handlują (co do bakterii i wirusów można polemizować).

Cytat:Sa kobiety niezbyt ladne majace w sobie to cos co przyciaga wiekszosc mezczyzn. A co maja zrobic kobiety zupelnie nieaktrakcyjne, albo nwet takie ktore sa przecietne i tego cosia nie maja?

Co znaczy "co mają zrobić"? Znaczy, zostają starymi pannami do końca życia? Jakieś dane statystyczne potwierdzające takowe zjawisko?

Cytat:Moja opinia oparta na ponad 50 latach seksualnego doswiadczenia mowi ze w lozku wiele z tych nieatrakcyjnych potrafiloby sprawic takiemu incelowi duza niespodzanke.

Jak wyżej - czyli dlaczego "potrafiłoby"? Wyłącznie domniemanie, przypuszczenie, teoretyczna i niesprawdzalna hipoteza?

Cytat:Oczywiscie feromony musza sie zgodzic na poczatek i trzeba miec jakas osobowosciowa baze na dluzszy zwiazek, ale to juz ze tak powiem nastepna sprawa.

"Dłuższy związek" - właściwie po co jakkolwiek "dłuższy"? A zaryzykujmy stwierdzenie, że każdy "związek partnerski", to wymysł czysto religijny. Że co, że nie opiera się na wyimaginowanej wierze w coś co nie istnieje i nie ma sensu?

Zawsze mnie ciekawiło, dlaczego tzw. "związki partnerskie" w swej prawem umocowanej formie (np. UE), z jednej strony mają być "ateistyczne" przez pozbawienie ich religijnych naleciałości, ale z drugiej strony czerpią pełną garścią z kilku religii jedną podstawową rzecz, a mianowicie liczbę 2 - nie 3, nie 5 lub inna liczba, tylko 2. Czyż to nie jest niezrozumiałe i irracjonalne ograniczenie wolności? Dziwne.
by Rowerex®
Odpowiedz
Czepiasz sie.
Pisze o swoich doswiadczeniach, wiec sa to spostrzezenia czysto incydentalne inni moga miec inne.
Nie mam zadnych danych na to ze wiele kobiet zostaje singielkami, to jest moje osobiste przekonanie a szukac danych mi sie nie chce.
Oparte na tym ze tak jak jest jakas ilosc inceli, tak jest jakas ilosc starych panien / kobiet zyjacych bez seksu nie z wlasnej woli. Czym dluzej zyje tym wiecej ich poznaje. Przyroda dazy do rownowagi.
Co do zwiazkow partnerskich to to ze prawnie tworza je 2 osoby nie znaczy ze w rzeczywistosci tych osob bywa wiecej. Prawo zawsze jest daleko w tyle za zyciem.
Odpowiedz
@Adam M.

Według wielu inceli brakuje jednak kobiet dla nich, bo mamy pewną grupę "samców alfa" (Chadów), którzy w tym samym momencie zaspokajają seksualnie kilka kobiet naraz.
Raczej nie zgadzam się z tą argumentacją. Takich Tadziów Ruchaczów nie ma za dużo. Poza tym mamy też kobiety, które robią to z wieloma facetami (niekoniecznie w tym samym momencie). A o sytuacji, gdy facet jest w związku (a nie się tylko seksi) z wieloma kobietami naraz, to słyszałem tylko na spektaklu "Mayday" i w wiadomościach o szejkach arabskich.
Mężczyzn rodzi się też praktycznie tyle samo co kobiet.
Incele miewają też teorię, że do krajów bogatszych migrują z biedniejszych głównie faceci i przez to mają większą konkurencję na rynku matrymomialnym. Tu danych nie znam, ale też wątpię w wielki wpływ migracji na sprawę inceli.
W zasadzie wszystko się rozbija o to, że ogółem kobiety wolą starszych facetów, a faceci młodsze kobiety. Czyli być młodym facetem jest tu podobne jak bycie starszą kobietą. A hipergamia sprawia ponadto, że bez pary zostają nieraz bardzo nieatrakcyjni w hierarchii społecznej faceci i bardzo atrakcyjne w hierarchii społecznej kobiety. Zatem młody, biedny, nieprzystojny i niezaradny facet może mieć zaiste trudniej. No ale nie przesadzajmy. Kasę można zarobić, ciuchy i wygląd poprawić, a charakter podreperować. No i czas działa na korzyść facetów.

A tak w ogóle, to w ramach eksperymentu myślowego postanowiłem umieścić sobie siebie w Świecie Stoika nakreślonym po przeczytaniu jego wszystkich postów w temacie. No i tak.
Jeżeli wiele kobiet by nie zdołało uciec za granicę, a nomenklatura incelska nie wzięłaby po kilka kobiet na głowę oraz spragnieni faceci z całego świata by tu nie przyjechali, to mielibyśmy w miarę równą liczbę kobiet i mężczyzn. Okej. Nie wiem, czy Rada Inceli uznałaby mnie za jednego ze swoich (bo mój celibat jest dobrowolny - miałem opcje, nie korzystałem), ale zapewne przeczytaliby moje posty tutaj i uznaliby za potencjalnego wichrzyciela, więc na dobre traktowanie bym nie liczył
Dostałbym jednak jakąś rówieśniczkę, bo czy się stoi, czy się leży, dziołcha się należy. No okej. Dziewczyna, wyznaczona przez Wiedźmowaty Krąg Swatek, pewnie nie miałaby ze mną dobrego kontaktu, bo mam specyficzne zainteresowania, charakter itd. No i byłaby do mnie zmuszona, więc nie spodziewam się wspaniałej relacji. Dostawałbym za to masę mikroagresji i innych znaków, że najchętniej, to by mnie z okna wywaliła. Sam oczywiście nie byłbym zadowolony. Miałbym opory moralne przed wzięciem takiej żony. Poza tym nawet bym nie chciał, gdyby tych oporów moralnych nie było. Koniec końców nie zrzekłbym się jednak swej przydzielonej żony, by nie trafiła do jakiegoś zwyrola. Zatem dawałbym jej tyle wolności, ile mogę, udając pożycie.
Eh...
Znany także jako KacOlek

Bóg daje najśmieszniejsze bitwy swoim najlepszym klaunom
Odpowiedz
Mustafa Mond napisał(a): Mężczyzn rodzi się też praktycznie tyle samo co kobiet.
Liczba mężczyzn i kobiet to chyba nie podstawowy problem. Mam wrażenie, że chodzi głównie o kwestie osobowościowe. Niedawno był na Krytyce Politycznej artykuł o incelach, powstały na podstawie obserwacji tego środowiska. Dość charakterystyczny był brak kontaktów społecznych. Ktoś tam mówił, że od 12 lat nie ma zwyczajnych znajomych. To jest ten typ, który nie potrafi zamienić kilku słów ze spotkaną kobietą, bo nie ma żadnych koleżanek, a często także kolegów.
- Myślałem, że ty nie znasz lęku.
- Mylisz się. Lęku nie zna tylko głupiec.
- A co robi wojownik, kiedy czuje strach?
- Pokonuje go. To jest w każdej bitwie nasz pierwszy martwy wróg.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości