Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Dlaczego mężczyźni podrywają kobiety?
Mustafa Mond napisał(a): @Adam M.

Według wielu inceli brakuje jednak kobiet dla nich, bo mamy pewną grupę "samców alfa" (Chadów), którzy w tym samym momencie zaspokajają seksualnie kilka kobiet naraz.
Raczej nie zgadzam się z tą argumentacją. Takich Tadziów Ruchaczów nie ma za dużo. Poza tym mamy też kobiety, które robią to z wieloma facetami (niekoniecznie w tym samym momencie).

Przypomnę więc, że i to jest uwzględniane w incelskim ideolo. Jeżeli już kobieta, przez litość, kaprys czy może niezbadane koleje losu zwiąże się z jakimś nie-chadem, to ten i tak będzie musiał ją dzielić z co najmniej jednym okolicznym chadem. Który może mu i kukułcze dziecko podrzuci. Według nich szczytem marzeń wirdżna jest więc jakieś "0,5 kobiety".

Cytat:Incele miewają też teorię, że do krajów bogatszych migrują z biedniejszych głównie faceci i przez to mają większą konkurencję na rynku matrymomialnym. Tu danych nie znam, ale też wątpię w wielki wpływ migracji na sprawę inceli.

Mała anec-data. Miałem kiedyś kontakt z grupą imigrantów z Sengalu do Niemiec, jeden był moim sąsiadem. Rzeczywiście, wiązali się z tutejszymi kobietami. I, o ile można to ocenić z boku, były to całkiem zgrane związki. Jakaś (większa?) część z tych kobiet, moim skromnym zdaniem, była w dolnej części skali atrakcyjności. Przynajmniej według kryteriów, które prezentowane są przez różnych incelów. Inaczej mówiąc, ci rzeczeni murzyni wiązali się z kobietami, których incele by nawet szczypcami nie dotknęli.

Cytat:(...)
A tak w ogóle, to w ramach eksperymentu myślowego postanowiłem umieścić sobie siebie w Świecie Stoika nakreślonym po przeczytaniu jego wszystkich postów w temacie. No i tak.
Jeżeli wiele kobiet by nie zdołało uciec za granicę, a nomenklatura incelska nie wzięłaby po kilka kobiet na głowę oraz spragnieni faceci z całego świata by tu nie przyjechali, to mielibyśmy w miarę równą liczbę kobiet i mężczyzn. Okej. Nie wiem, czy Rada Inceli uznałaby mnie za jednego ze swoich (bo mój celibat jest dobrowolny - miałem opcje, nie korzystałem), ale zapewne przeczytaliby moje posty tutaj i uznaliby za potencjalnego wichrzyciela, więc na dobre traktowanie bym nie liczył

No właśnie, przecież już nawet Marks zakładał, że wprowadzenie powszechnej szczęśliwości może być konieczne przez okres rewolucji. A chyba w historii trochę rewolucji było, żeby mieć przykłady, jak to funkcjonuje. Być może już dziś, nawet tego nie wiedząc, jesteś na jakiejś liście?

Cytat: Dostałbym jednak jakąś rówieśniczkę, bo czy się stoi, czy się leży, dziołcha się należy.

Buahuahuahua... rówieśniczkę? A niby dlaczego? Nawet gdyby optymistycznie założyć, że nie pójdziesz do piachu za Twoją wywrotową działalność, że nie zostaniesz określony jako szkodnik społeczny, wykreślony z listy... nawet jeżeli wbrew zdrowemu rozsądkowi założyć, że Rada Inceli nie będzie reglementować w ten sposób, że dla jej "członków" starczy i na żonę i kochankę, a dla reszty będą "przejściowe trudności", to zapominasz o podstawowej zasadzie każdej gospodarki planowej:

Sztuka jest sztuka.

Rówieśniczka... marzyciel.

Cytat:No okej. Dziewczyna, wyznaczona przez Wiedźmowaty Krąg Swatek, pewnie nie miałaby ze mną dobrego kontaktu, bo mam specyficzne zainteresowania, charakter itd. No i byłaby do mnie zmuszona, więc nie spodziewam się wspaniałej relacji. Dostawałbym za to masę mikroagresji i innych znaków, że najchętniej, to by mnie z okna wywaliła. Sam oczywiście nie byłbym zadowolony. Miałbym opory moralne przed wzięciem takiej żony. Poza tym nawet bym nie chciał, gdyby tych oporów moralnych nie było. Koniec końców nie zrzekłbym się jednak swej przydzielonej żony, by nie trafiła do jakiegoś zwyrola. Zatem dawałbym jej tyle wolności, ile mogę, udając pożycie.
Eh...

Istniało w historii trochę przykładów zaaranżowanych małżeństw "z przydziału", więc akurat ten element nie jest żadnym nowum. Nowum jest, że praktykę stosowaną dla jakichś osiedli na Dzikim Zachodzie albo dla byłych więźniów zasiedlających Australię chce on przełożyć na całe społeczeństwo. Co z tego, że Ty swoją niewolnicę seksualną (bo jak to inaczej nazwać) byś traktował dobrze, może nawet nie wykorzystywał sytuacji? Myślisz, że ta władza dałaby Ci spokój? Ze poza przydziałem nie kontrolowałaby wykorzystywania (?!) swojej racji? I że nie mogliby Ci jej zabrać w każdej chwili tak samo, jak przydzielili?

Marzyciel.
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
Iselin napisał(a):
Mustafa Mond napisał(a): Mężczyzn rodzi się też praktycznie tyle samo co kobiet.
Liczba mężczyzn i kobiet to chyba nie podstawowy problem.  Mam wrażenie, że chodzi głównie o kwestie osobowościowe. Niedawno był na Krytyce Politycznej artykuł o incelach, powstały na podstawie obserwacji tego środowiska. Dość charakterystyczny był brak kontaktów społecznych. Ktoś tam mówił, że od 12 lat nie ma zwyczajnych znajomych. To jest ten typ, który nie potrafi zamienić kilku słów ze spotkaną kobietą, bo nie ma żadnych koleżanek, a często także kolegów.

A to prawda. Incele zamiast wpadać w mizoginię, nienawiść, fetyszyzację i dziwne teorie powinni znaleźć środowisko, gdzie będą się wzajemnie wspierać, by chociażby polepszyć swe umiejętności społeczne. Dobrze też, by mieli kontakt z nie-incelami, bo zawsze mogą podpatrywać zachowanie, a nie-incelski punkt widzenia też pomaga.
Nieraz incelizm ma smutne przyczyny. Może kogoś maltretowano. Może ktoś miał fatalną rodzinę. Może jakieś wydarzenia odebrały pewność siebie. Może ktoś jest chory (psychicznie albo fizycznie) albo ma zdeformowane ciało.
Tyle że incele niestety często wpadają w koła wzajemnego nakręcania się. A te nakręcanie nic dobrego nie przynosi. Żadnej poprawy nie będzie, a jeszcze incel może zrobić krzywdę sobie lub innym. Jad w człowieku zatruwa i unieszczęśliwia głównie jego.
A jeżeli ktoś jest chociażby bardzo brzydki, jest samotny i chciałby związku, to niech będzie zmianą, jaką pożąda dla świata. Jeżeli chciałby, żeby patrzono na jego wnętrze i go nie odrzucano, to niech się zwiąże z równie brzydką kobietą. No a jeżeli nie chce lub nie może, to niech nie narzeka, że kobiety są ohydne, a on jest cacy. No a jak ktoś ma za duże mniemanie o sobie, to niech zejdzie na ziemię.
Znany także jako KacOlek

Bóg daje najśmieszniejsze bitwy swoim najlepszym klaunom
Odpowiedz
Zgadzam się. Jak jedną toksyczną osobę wrzucisz do grupy innych toksycznych osób to się magicznie toksyn swoich nie pozbędą, a często jeszcze sami pozagryzają, gdy tylko jeden z nich będzie miał jakieś pozytywne rezultaty w "wychodzeniu na prostą".
I choose not to choose life. I choose something else - Ewan McGregor

Niedostępny na forum. KONTAKT PRZEZ GG LUB MAIL
Odpowiedz
Mustafa Mond napisał(a): @Adam M.

Według wielu inceli brakuje jednak kobiet dla nich, bo mamy pewną grupę "samców alfa" (Chadów), którzy w tym samym momencie zaspokajają seksualnie kilka kobiet naraz.
Raczej nie zgadzam się z tą argumentacją. Takich Tadziów Ruchaczów nie ma za dużo. Poza tym mamy też kobiety, które robią to z wieloma facetami (niekoniecznie w tym samym momencie).

Mnie ciekawi skąd taki zbiór przekonań się bierze i czemu robi karierę. Toż to zestaw do związkowego harakiri.


Cytat:Mężczyzn rodzi się też praktycznie tyle samo co kobiet.
Incele miewają też teorię, że do krajów bogatszych migrują z biedniejszych głównie faceci i przez to mają większą konkurencję na rynku matrymomialnym. Tu danych nie znam, ale też wątpię w wielki wpływ migracji na sprawę inceli.

Pierdolenie. Toż migranci mają branie i u odrzutu krajowego i u patriotycznie nastawionych imigrantek. I u imigrantek w ogóle, zwłaszcza jeżeli robotni są...

Cytat: No i czas działa na korzyść facetów.

Potwierdzam. Z moich obserwacji wynika, że czas otwiera furtkę związkową w każdym kierunku.


Cytat:A tak w ogóle, to w ramach eksperymentu myślowego postanowiłem umieścić sobie siebie w Świecie Stoika nakreślonym po przeczytaniu jego wszystkich postów w temacie. No i tak.
Jeżeli wiele kobiet by nie zdołało uciec za granicę, a nomenklatura incelska nie wzięłaby po kilka kobiet na głowę oraz spragnieni faceci z całego świata by tu nie przyjechali, to mielibyśmy w miarę równą liczbę kobiet i mężczyzn. Okej. Nie wiem, czy Rada Inceli uznałaby mnie za jednego ze swoich (bo mój celibat jest dobrowolny - miałem opcje, nie korzystałem), ale zapewne przeczytaliby moje posty tutaj i uznaliby za potencjalnego wichrzyciela, więc na dobre traktowanie bym nie liczył
Dostałbym jednak jakąś rówieśniczkę, bo czy się stoi, czy się leży, dziołcha się należy. No okej. Dziewczyna, wyznaczona przez Wiedźmowaty Krąg Swatek, pewnie nie miałaby ze mną dobrego kontaktu, bo mam specyficzne zainteresowania, charakter itd. No i byłaby do mnie zmuszona, więc nie spodziewam się wspaniałej relacji. Dostawałbym za to masę mikroagresji i innych znaków, że najchętniej, to by mnie z okna wywaliła. Sam oczywiście nie byłbym zadowolony. Miałbym opory moralne przed wzięciem takiej żony. Poza tym nawet bym nie chciał, gdyby tych oporów moralnych nie było. Koniec końców nie zrzekłbym się jednak swej przydzielonej żony, by nie trafiła do jakiegoś zwyrola. Zatem dawałbym jej tyle wolności, ile mogę, udając pożycie.
Eh...

Nieeee... Zakładając, że nie dostałbyś towaru premium, pewnie daliby którąkolwiek która im nie przypasiła. A potem byś miał na wyłączność SS czyli syndrom sztokholmski. O ile nie masz gęby jak Chłopak do Wzięcia to raczej prędzej niż później miałbyś pożycie jak najbardziej realne. Toż tak wyglądała większość małżeństw w historii. Aranżowane małżeństwa wcale nie były jakoś strasznie nieszczęśliwe.

Iselin napisał(a):
Mustafa Mond napisał(a): Mężczyzn rodzi się też praktycznie tyle samo co kobiet.
Liczba mężczyzn i kobiet to chyba nie podstawowy problem.  Mam wrażenie, że chodzi głównie o kwestie osobowościowe. Niedawno był na Krytyce Politycznej artykuł o incelach, powstały na podstawie obserwacji tego środowiska. Dość charakterystyczny był brak kontaktów społecznych. Ktoś tam mówił, że od 12 lat nie ma zwyczajnych znajomych. To jest ten typ, który nie potrafi zamienić kilku słów ze spotkaną kobietą, bo nie ma żadnych koleżanek, a często także kolegów.

Pragnę zauważyć, że KryPa jako źródło to jednak nie jest dobry materiał. Zasadniczo strzelać można w ciemno co opisali. Zapewne incele są pokrzywdzeni, samotni i podobni do Quasimodo z głębokim autyzmem. A mnie się po prostu wydaje, że to jakieś dzieciaki, przerośnięte dzieciaki i garść mizoginów oraz socjopatów.

Brainless napisał(a): Zgadzam się. Jak jedną toksyczną osobę wrzucisz do grupy innych toksycznych osób to się magicznie toksyn swoich nie pozbędą, a często jeszcze sami pozagryzają, gdy tylko jeden z nich będzie miał jakieś pozytywne rezultaty w "wychodzeniu na prostą".

Tu nawet żadnych rezultatów nie trzeba. Miałem okazję wpaść między wojenkę toksyków i z bliska wygląda to jak zbiegowisko patologicznych dzieci, które na siebie srają do tego stopnia, że w swoim gronie muszą na kogoś z zewnątrz, bo ani inaczej nie potrafią spędzać czasu wolnego, ani nie potrafią inaczej się zachowywać.
Sebastian Flak
Odpowiedz
Gawain napisał(a): Mnie ciekawi skąd taki zbiór przekonań się bierze i czemu robi karierę. Toż to zestaw do związkowego harakiri.
A czemu robi karierę alkoholizm czy narkomania? A czemu robi karierę anoreksja? Fakt, że jakaś idea jest autodestrukcyjna nie jest sam w sobie powodem, aby ta idea nie mogła robić kariery.

Pewną analogią mogą być „stany energetyczne”. Incelizm jest lokalnym minimum energetycznym. Co prawda charakteryzuje się on permanentnym wkurwieniem na świat (a nikt nie lubi być permanentnie wkurwionym), ale obok niego znajduje się stan kwestionowania własnego ego. A ten stan jest wyjątkowo energetycznie niekorzystny.

Podobnie jak alkoholik, co prawda odczuwa bolesne skutki swojego nałogu, ale stan wychodzenia z alkoholizmu jest jeszcze boleśniejszy.

Cytat:Zapewne incele są pokrzywdzeni, samotni i podobni do Quasimodo z głębokim autyzmem. A mnie się po prostu wydaje, że to jakieś dzieciaki, przerośnięte dzieciaki i garść mizoginów oraz socjopatów.
A to się wyklucza jakoś? Bo to że Ty kogoś oceniasz jako „dzieciaka”, bo ma problem z dojrzałością społeczno-emocjonalną nie oznacza, że fachowiec nie zdiagnozuje u niego czegoś ze spektrum autyzmu.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
Gawain napisał(a): Pragnę zauważyć, że KryPa jako źródło to jednak nie jest dobry materiał. Zasadniczo strzelać można w ciemno co opisali. Zapewne incele są pokrzywdzeni, samotni i podobni do Quasimodo z głębokim autyzmem. A mnie się po prostu wydaje, że to jakieś dzieciaki, przerośnięte dzieciaki i garść mizoginów oraz socjopatów.
Wydaje się, że akurat te autorki dość solidnie podeszły do tematu.
- Myślałem, że ty nie znasz lęku.
- Mylisz się. Lęku nie zna tylko głupiec.
- A co robi wojownik, kiedy czuje strach?
- Pokonuje go. To jest w każdej bitwie nasz pierwszy martwy wróg.
Odpowiedz
Mustafa Mond napisał(a): Incele zamiast wpadać w mizoginię, nienawiść, fetyszyzację i dziwne teorie powinni znaleźć środowisko, gdzie będą się wzajemnie wspierać, by chociażby polepszyć swe umiejętności społeczne.
Umiejętności strzeleckie nabywasz kiedy sumiennie trenujesz na strzelnicy. Ale czy można byłoby mówić o umiejętnościach, gdyby broń zmieniała celność w zależności od tego kto ją trzyma? Bo ja myślę, że co najwyżej o farcie. Tymczasem, mimo że społeczeństwo zmienia nastawienie w zależności od tego kto z nim wchodzi w interakcję (przede wszystkim na podstawie tego jak wygląda, ale też brzmi i pachnie), wciąż mówi się o takich podejrzanych konstrukcjach co właśnie "umiejętności społeczne". Jak się moczysz, gdy ktoś na ciebie spojrzy spode łba to pewnie przydałaby się poprawa. Ale większości to nie dotyczy, co dotyczy to to, że mają niewyjściowe twarze i przez nie ludzie w ułamku sekundy oceniają ich IQ, nawyki higieniczne i liczbę dobrych/złych uczynków popełnionych przez ich drzewa genealogiczne do trzeciego pokolenia wstecz (całkowicie ortogonalnie do rzeczywistości). A skonfrontowani z tym faktem albo negują, że tak się dzieje (mimo że to najlepiej dowiedziona rzecz w całej psychologii), albo że to jakaś oczywista oczywistość, z którą nikt nigdy nie polemizował (tzw. wahadło normika).
Gawain napisał(a): Mnie ciekawi skąd taki zbiór przekonań się bierze i czemu robi karierę.
Z obserwacji.
Odpowiedz
Stoik napisał(a): (całkowicie ortogonalnie do rzeczywistości)
Problem w przypadku inceli jest jednak taki, że są oni przez kobiety oceniani celnie. Kobieta czuje odrazę do gościa. Gość potem idzie do Internetu i wylewa swoje poglądy, z których wynika, że kobieta, która go odrzuciła postąpiła słusznie i gdyby tego nie zrobiła, facet zamieniłby jej życie w piekło.

Oczywiście istnieje też grupa osób, które nie mają nasrane we łbie, jak typowi incele, a z jakiegoś powodu mają „problemy z kobietami”. Im jednak nie pomoże przecież żaden „blackpilling”. Jak ja byłem gówniarzem w liceum, też miałem poczucie, że „żadna nigdy mnie nie zechce”. A jednak obecnie jestem szczęśliwym żonkosiem.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
Ja nie jestem gówniarzem z liceum i żadna mnie nie chce. Czy się przejmuje? nie. Dobrze mi tak jak jest. Tylko wkurwiają mnie podśmiechujki na mój temat typu "ja w twoim wieku to się za baby brałem"
Gawin napisał(a):Toż to zestaw do związkowego harakiri

Harakiri popełniali ludzie honoru
 haruka naru sora wa
 mune wo saku you ni 
wasure kaketa kioku wo samasu 
afureru wa namida
Odpowiedz
Wylewanie frustracji w necie to zbrodnia, która zasługuje na ekskomunikę. Lepiej aspirować do szczęśliwych żonkosi takich jak np. Marc Dutroux i Rudolf Höß... A tak serio, coś tu jest nie tak z przyczynowością. Gdyby nie odrzuciła, to by nie miał czego wylać, czy też szerzej: gdyby któraś w porę dostrzegła w nim człowieka, to on nie doszukiwałby się w jej płci podczłowieka. Nawet po fakcie brak przesłanek, że dla niej nie zrobiłby wyjątku. Ewentualną korelację między przemocowością w związku a domniemanymi cechami inceli należy wykazać, bo np. za najwięcej zgwałceń nie odpowiadają wcale niewyżyci, tylko ci którzy dymają najwięcej. Idea jakoby ci pierwsi się nazywa "mate deprivation hypothesis", obecnie skompromitowana.
Odpowiedz
zefciu napisał(a):
Gawain napisał(a): Mnie ciekawi skąd taki zbiór przekonań się bierze i czemu robi karierę. Toż to zestaw do związkowego harakiri.
A czemu robi karierę alkoholizm czy narkomania? A czemu robi karierę anoreksja? Fakt, że jakaś idea jest autodestrukcyjna nie jest sam w sobie powodem, aby ta idea nie mogła robić kariery.

Alkoholizm i narkomania mają za sobą mechanizm uzależnienia fizycznego, no i nie służą dużym grupom do uzasadniania swojego podejścia do bycia członkiem społeczności. To raczej efekt uboczny hedonizmu. Anoreksja to choroba psychiczna związana ze spaczonym postrzeganiem samego siebie, tu nawet analogia mogła by zajść, ale przecież mimo istnienia presji na schudnięcie, anoreksja jednak nie robi kariery podobnej do incelizmu.

Cytat:Pewną analogią mogą być „stany energetyczne”. Incelizm jest lokalnym minimum energetycznym. Co prawda charakteryzuje się on permanentnym wkurwieniem na świat (a nikt nie lubi być permanentnie wkurwionym), ale obok niego znajduje się stan kwestionowania własnego ego. A ten stan jest wyjątkowo energetycznie niekorzystny.

Ale przecież proste pokonanie kilku poziomów walencyjnych ustawia incela z pozycji leniwego przegrywa na pozycji pożądanego partnera. Tu straty energetyczne przy przechodzeniu poziomów są nagradzane zwiększającym się sukcesem. Stan permanentnego wkurwu musi być bardziej energochłonny im dłużej trwa. No logiki specjalnie dużo w tym nie ma...

Cytat:
Cytat:Zapewne incele są pokrzywdzeni, samotni i podobni do Quasimodo z głębokim autyzmem. A mnie się po prostu wydaje, że to jakieś dzieciaki, przerośnięte dzieciaki i garść mizoginów oraz socjopatów.
A to się wyklucza jakoś? Bo to że Ty kogoś oceniasz jako „dzieciaka”, bo ma problem z dojrzałością społeczno-emocjonalną nie oznacza, że fachowiec nie zdiagnozuje u niego czegoś ze spektrum autyzmu.

Słusznie. Przy czym mam wrażenie, że z incelizmu to się wyrasta a z autyzmu za bardzo się nie da.

Iselin napisał(a):
Gawain napisał(a): Pragnę zauważyć, że KryPa jako źródło to jednak nie jest dobry materiał. Zasadniczo strzelać można w ciemno co opisali. Zapewne incele są pokrzywdzeni, samotni i podobni do Quasimodo z głębokim autyzmem. A mnie się po prostu wydaje, że to jakieś dzieciaki, przerośnięte dzieciaki i garść mizoginów oraz socjopatów.
Wydaje się, że akurat te autorki dość solidnie podeszły do tematu.

Weź zapodaj, bo ja jak widzę teksty o badaniach jakichś trendów publikowanych w pismach z określoną linią programową to mi się zapala włącznik z aferą Sokala czy "Charakterami".

Stoik napisał(a):
Gawain napisał(a): Mnie ciekawi skąd taki zbiór przekonań się bierze i czemu robi karierę.
Z obserwacji.

Ale czyich obserwacji, bo podejście inceli to dla mnie pewne novum. Zakładając brutalną wersję rzeczywistości inceli to przeca dupczenie jest na wyciągnięcie członków. Wystarczy tylko być cwanym, upudrować się, oko zrobić, przypakować, wstawiać bajere i iść polować pod remizę w soboty wieczorem. W czym tu problem? Jak nie siłą to podstępem idzie wyrwać laskę. Natomiast jojczenie, hodowanie się jak pieczarka w zawilgłej piwnicy nie tylko umacnia incela w byciu omegą, ale nawet nie pozwala na zostanie betą. gdzie tu sens, gdzie tu logika?
Sebastian Flak
Odpowiedz
InspektorGadżet napisał(a): Ja nie jestem gówniarzem z liceum i żadna mnie nie chce.

No bo motyla noga okres wykształcenia (zwłaszcza studia) to najlepsza "giełda matrymonialna", człowiek spotyka się z drugą płcią na neutralnym gruncie z mnóstwem okazji do interakcji. Potem to co zostaje? Bary, dyskoteki, siłownie. Czyli twarda dżungla, gdzie słabszy osobnik ginie. Albo internet, ale tutaj też albo platformy dla szybkiego podrywu, albo dla ludzi o wysokich statusach i poważnych zamiarach. Kiedyś była jeszcze praca, ale tutaj albo zawody "monopłciowe", jak budowy, albo "koedukacyjne", ale wtedy te całe kodeksy etyki zawodowej, że to nie wolno, tamtego nie należy.

W sumie chciałem pocieszyć, ale chyba kiepsko mi wyszło. Rad też nie będę udzielał, bo ani ze mnie ekspert ani znawca. Mimo to, trzymaj się, los potrafi zaskoczyć właśnie wtedy, kiedy już wcale tego nie oczekujesz.
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
Gawain:
https://krytykapolityczna.pl/kraj/cierpi...cz-herzyk/
- Myślałem, że ty nie znasz lęku.
- Mylisz się. Lęku nie zna tylko głupiec.
- A co robi wojownik, kiedy czuje strach?
- Pokonuje go. To jest w każdej bitwie nasz pierwszy martwy wróg.
Odpowiedz
Gawain napisał(a):  Natomiast jojczenie, hodowanie się jak pieczarka w zawilgłej piwnicy nie tylko umacnia incela w byciu omegą, ale nawet nie pozwala na zostanie betą. gdzie tu sens, gdzie tu logika?
Logika jest taka, że o wiele łatwiej napieprzać na innych w internecie i zwalać winę na cały świat za własne niepowodzenia niż się wziąć za siebie i coś zrobić. Tym bardziej jak się w ten sposób wzbudza zainteresowanie na forum i jest się w centrum uwagi. No i można pochwalić się swoim geniuszem jak to zawsze próbują robić płaskoziemcy czy inni spiskowcy. Stoik i taki matsuka to wbrew pozorom bardzo podobne osobniki.
Odpowiedz
Te niepowodzenia są "własne" tylko w banalnym, indeksykalnym znaczeniu (własne, bo nienależące do kogoś innego). Natomiast silniejsze, sprowadzające się do tego, że sami je na siebie sprowadzili i sami mogą z nich wybrnąć to właśnie obiekt kpin podbudowanych potężną bibliografią gromadzoną na forach, wikiach i redditach, której do tej pory nikt nawet nie próbował obalić (a latka lecą...).

Centrum uwagi? Więcej jej było w 2019, zresztą jest to prawdopodobnie ostatni mój post w tym roku kalendarzowym, bo zaczyna się akademicki, a ja zainspirowany dyskusjami na ten temat (rzecz jasna nie tylko na tym forum) studiuję kierunek, który być może pozwoli jeszcze skuteczniej obnażać jakimi zerami merytorycznie są krytykanci inceli.

Nie pierwsze porównanie mnie do tego całego matsuki. Będę musiał poczytać, bo ludzie skrajnie głupi lub skrajnie genialni, neuroatypowi są dużo ciekawsi od średniaków co się boją łatki "szura" jak diabeł wody święconej. Uosobieniem tego pierwszego była towarzyska pelikan, ale zniszczyliście ją, zbanowaliście, jesteście kanaliami.
Odpowiedz
InspektorGadżet napisał(a): Ja nie jestem gówniarzem z liceum i żadna mnie nie chce.

Ile masz lat? Pracujesz?

Stoik napisał(a): Uosobieniem tego pierwszego była towarzyska pelikan, ale zniszczyliście ją, zbanowaliście, jesteście kanaliami.

Babcia Kiepska zawsze tak mówiła do Ferdka Uśmiech
---
Kochaj sztukę, której się nauczyłeś, i w niej znajdź spokój.
Marek Aureliusz
Odpowiedz
InspektorGadżet napisał(a): Tylko wkurwiają mnie podśmiechujki na mój temat typu "ja w twoim wieku to się za baby brałem"
Problem w tym, że mało który facet się przyznaje do tego, że miał późną inicjację seksualną, czy że dostał kosza od wielu kobiet. Stąd osoba, która ma taki kłopot może trafić „w objęcia” incelstwa, bo wydaje jej się, że jest jakaś gorsza.

Stoik napisał(a): Lepiej aspirować do szczęśliwych żonkosi takich jak np. Marc Dutroux i Rudolf Höß...
Piękne jest to, że incele nawet nie próbują udawać, że mają jakieś argumenty. Stoik doskonale sobie zdaje sprawę, że pieprzy od rzeczy i dlatego ucieka się do jakichś ad Hitlerum

Cytat:A tak serio, coś tu jest nie tak z przyczynowością. Gdyby nie odrzuciła, to by nie miał czego wylać, czy też szerzej: gdyby któraś w porę dostrzegła w nim człowieka, to on nie doszukiwałby się w jej płci podczłowieka.
No nie. To tak nie działa. Odrzucenie czyichś awansów seksualnych jest prawem człowieka (nie tylko kobiety, mężczyzny też). Sytuacja, w której takie odrzucenie jest niemożliwe nazywana jest gwałtem. Ergo: należy traktować kosz jako normalny element życia erotycznego człowieka. Jeśli ktoś pod wpływem normalnego elementu życia erotycznego staje się potworem – to znaczy, że od początku było z nim coś nie tak.

Cytat:Nawet po fakcie brak przesłanek, że dla niej nie zrobiłby wyjątku.
Dobre! To jest naprawdę dobre! Kobiety widząc psychola, który nazywa je kurwami w necie, albo (rzadziej) strzela do nich powinny sobie, zdaniem Stoika myśleć: „Hmmm, ale może jakbym się z nim przespała, to byłby czułym, empatycznym i kochającym mężem”.

Pytanie: czy Ty naprawdę wierzysz w to, co piszesz? Piszesz, co Ci ślina na klawiaturę przyniesie, nie zastanawiając się nad sensem? Czy masz czytających za debili?

Cytat:Ewentualną korelację między przemocowością w związku a domniemanymi cechami inceli
Cechą inceli jest przemocowe traktowanie kobiet. Przekonanie, że należy odebrać kobietom wolność wyboru w życiu erotycznym. Z definicji.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
Stoik napisał(a): Te niepowodzenia są "własne" tylko w banalnym, indeksykalnym znaczeniu (własne, bo nienależące do kogoś innego). Natomiast silniejsze, sprowadzające się do tego, że sami je na siebie sprowadzili i sami mogą z nich wybrnąć to właśnie obiekt kpin podbudowanych potężną bibliografią gromadzoną na forach, wikiach i redditach, której do tej pory nikt nawet nie próbował obalić (a latka lecą...). 
Oczywiście gdyż obowiązkiem społecznym obywateli jest wchodzenie na spiskowe fora i obalanie wypisywanych tam bzdur. Widocznie wszyscy się tego boją gdyż dowody tam przedstawione są nie do obalenia. 


Cytat:Centrum uwagi? Więcej jej było w 2019, zresztą jest to prawdopodobnie ostatni mój post w tym roku kalendarzowym, bo zaczyna się akademicki, a ja zainspirowany dyskusjami na ten temat (rzecz jasna nie tylko na tym forum) studiuję kierunek, który być może pozwoli jeszcze skuteczniej obnażać jakimi zerami merytorycznie są krytykanci inceli.

No tak, sam będąc incelem będziesz studiował incelskie tematy i dojdziesz z pewnością do rzetelnych i obiektywnych wniosków gdyż efekt potwierdzenia (jak u wszystkich spiskowców) Ciebie nie dotyczy. 
Cytat:Nie pierwsze porównanie mnie do tego całego matsuki. Będę musiał poczytać, bo ludzie skrajnie głupi lub skrajnie genialni, neuroatypowi są dużo ciekawsi od średniaków co się boją łatki "szura" jak diabeł wody święconej. Uosobieniem tego pierwszego była towarzyska pelikan, ale zniszczyliście ją, zbanowaliście, jesteście kanaliami.
Ja bym matsuki skrajnie głupim/genialnym nie nazwał. Chodzi o pewien typ zachowania polegający na nachalnym ignorowaniu argumentów drugiej strony przy jednoczesnym utwierdzaniu się we własnej nieomylności. Z geniuszem czy inteligencją (jakkolwiek by ją zdefiniować) nie ma to raczej wiele wspólnego. Takiej osobie nie chodzi o próbę zbliżenia się do prawdy - jest ona już ustalona a każdy głos krytyczny to zero merytoryczne lub należy do spisku mającego na celu zniszczenie cywilizacji itp.
Odpowiedz
No i juch, znowu łamię swoje zapowiedzi. Ale od jutra to już na pewno nic nie napiszę...
zefciu napisał(a): Piękne jest to, że incele nawet nie próbują udawać, że mają jakieś argumenty. Stoik doskonale sobie zdaje sprawę, że pieprzy od rzeczy i dlatego ucieka się do jakichś ad Hitlerum
Nie skumałeś, zamiast czerwononosego mógł być Józef Fritzl, Mariusz Trynkiewicz czy ktokolwiek inny co dopuścił się równie haniebnych czynów, a kto miał żony, dzieci, narzeczone i kochanki przed, w trakcie i po wyjściu zbrodni na jaw. Kiedyś myślałem żeby stworzyć listę takich, ale szybko zrozumiałem, że byłaby za długa.
zefciu napisał(a): No nie. To tak nie działa. Odrzucenie czyichś awansów seksualnych jest prawem człowieka (nie tylko kobiety, mężczyzny też).
No nie. To tak nie działa. Życie seksualne jest prawem człowieka (nie tylko mężczyzny, kobiety też).
zefciu napisał(a): Sytuacja, w której takie odrzucenie jest niemożliwe nazywana jest gwałtem.
Nie znam nikogo kto by do niej dążył. Może wypadałoby odróżnić małżeństwa aranżowane od przymusowych.
zefciu napisał(a): Jeśli ktoś pod wpływem normalnego elementu życia erotycznego staje się potworem – to znaczy, że od początku było z nim coś nie tak.
Pod wpływem jednorazowego to faktycznie, ale wykluczenie na każdym etapie edukacji, pracy i w miejscach do spędzania czasu wolnego nie jest niczym normalnym, a skrajnie patologicznym.
zefciu napisał(a): Dobre! To jest naprawdę dobre! Kobiety widząc psychola, który nazywa je kurwami w necie, albo (rzadziej) strzela do nich powinny sobie, zdaniem Stoika myśleć: „Hmmm, ale może jakbym się z nim przespała, to byłby czułym, empatycznym i kochającym mężem”.
Nazywanie kobiet kurwami w necie (co innego w twarz) to nie oznaka psycholstwa, tylko spostrzegawczości. Jeśli któraś uważa, że nią nie jest, to owszem, to w cudzysłowie jest prawidłowym tokiem rozumowania. Swoim przykładem może pokazać, że się myli.
zefciu napisał(a): Pytanie: czy Ty naprawdę wierzysz w to, co piszesz? Piszesz, co Ci ślina na klawiaturę przyniesie, nie zastanawiając się nad sensem? Czy masz czytających za debili?
W Boga wierzę. A ty naprawdę wierzysz w to, że ludzie mają historię postów wypisaną na twarzy, postrzeganą szóstym zmysłem przez kobiety, który szwankuje kiedy te wchodzą w związki z typami co je potem na[latex]\pi[/latex]erdalają? To nie żadni mistrzowie kamuflażu, głośni, dominujący społecznie i fizycznie zawsze mieli ruchania na pęczki, więc one wiedzą na co się piszą. Zaś gdyby incele byli takimi bestiami to przynajmniej częścią zainteresowałyby się jakieś hybristofilki, a brak doniesień o takich zdarzeniach. No, poza tymi co już nie żyją albo siedzą, bo faktycznie coś zrobili. Ci mocni w gębie to w prawdziwym świecie sami znerwicowani, zdepresjonowani, ugodowi fobicy co by muchy nie skrzywdzili. I dlatego, prócz wyglądu, są tak pogardzani przez obie płcie.
zefciu napisał(a): Cechą inceli jest przemocowe traktowanie kobiet. Przekonanie, że należy odebrać kobietom wolność wyboru w życiu erotycznym. Z definicji.
To w końcu traktowanie czy przekonanie? A z definicji to wszystko jest możliwe, pytanie tylko czy ona odpowiada jakiemuś przedmiotowi w życiu realnym, bo ta powszechnie (nad)używana wobec inceli przypomina raczej złoczyńców o kreskówkowych proporcjach.
Odpowiedz
Stoik napisał(a): Nie skumałeś, zamiast czerwononosego mógł być Józef Fritzl, Mariusz Trynkiewicz czy ktokolwiek inny co dopuścił się równie haniebnych czynów, a kto miał żony, dzieci, narzeczone i kochanki przed, w trakcie i po wyjściu zbrodni na jaw. Kiedyś myślałem żeby stworzyć listę takich, ale szybko zrozumiałem, że byłaby za długa.
No dobra. Wyobraźmy sobie taką sytuację. Idzie taki Stoik na randkę. I gada coś tam dziewczynie. Dziewczyna nagle zauważa „Hej! Zrobiłeś błąd afirmacji następnika”. A gość zamiast się zastanowić, czy rzeczywiście zrobił taki błąd, stwierdza „nie skumałaś” i brnie dalej w swój błąd logiczny.

No i teraz pytanie: czy taka kobieta ma prawo uznać, że Stoik jest osobą arogancką? Że trudno mu przychodzi reflekja nad własnymi błędami? Czy taka kobieta ma prawo obawiać się, że w ewentualnym związku jego przekonanie o nieomylności mogłoby sprawiać problem? Czy taka kobieta ma prawo czuć za zażenowanie, kiedy Stoik publicznie opowiada, że taki jest inteligentny, a kobiety go nie chcą, bo nie jest „Chadem”?

Spróbuj sobie odpowiedzieć na te pytania, Stoiku.

Cytat:Życie seksualne jest prawem człowieka (nie tylko mężczyzny, kobiety też).
Życie seksualne jest prawem człowieka, owszem. Ale przecież nie kosztem przyzwolenia na gwałt.
Cytat:Nie znam nikogo kto by do niej dążył.
No przecież sam napisałeś, że mężczyznom, którzy dostają kosza dzieje się krzywda do takiego stopnia, że usprawiedliwia to stanie się agresywnym potworem. Jeśli komuś się dzieje krzywda, to chyba należy z tą krzywdą walczyć. A więc – zezwolić na gwałt.
Cytat:Pod wpływem jednorazowego to faktycznie, ale wykluczenie na każdym etapie edukacji, pracy i w miejscach do spędzania czasu wolnego nie jest niczym normalnym, a skrajnie patologicznym.
No nie. Ale przecież nie o tym mówimy. Gdyby Ci autentycznie przeszkadzało wykluczanie ludzi w edukacji i pracy, to byś został lewakiem, a nie incelem.
Cytat:Nazywanie kobiet kurwami w necie (co innego w twarz) to nie oznaka psycholstwa, tylko spostrzegawczości. Jeśli któraś uważa, że nią nie jest, to owszem, to w cudzysłowie jest prawidłowym tokiem rozumowania. Swoim przykładem może pokazać, że się myli.
A mógłbyś to samo jeszcze raz napisać po polsku i składnie? Bo wychodzi mi jakaś pokraczna zasada domniemanej winy.
Cytat:A ty naprawdę wierzysz w to, że ludzie mają historię postów wypisaną na twarzy, postrzeganą szóstym zmysłem przez kobiety
No nie. Ale z obfitości serca usta mówią. Ludzie posiadają intuicję społeczną, która pozwala im często wykryć groźnego psychola. Powyżej dałem Ci przykład, jak w Twoim przypadku można nabrać podejrzeń. Problemem jest, jak ta intuicja nie zadziała i ktoś się wtopi w toksyczny związek.
Cytat:Zaś gdyby incele byli takimi bestiami to przynajmniej częścią zainteresowałyby się jakieś hybristofilki
Zajebiście. Wymyślasz sobie fikcyjną grupę kobiet i z faktu, że ta grupa kobiet nie działa wnioskujesz coś innego, niż to, że po prostu nie istnieje. Naprawdę wierzysz, że istnieje znaczna grupa ludzi, których seksualnie podnieca żenada?
Cytat:To w końcu traktowanie czy przekonanie?
Jak w przypadku każdej ideologii – są osoby, które tylko pierdolą głupoty. A są tacy, którzy w imię tych głupot kogoś zabiją.
Cytat:A z definicji to wszystko jest możliwe, pytanie tylko czy ona odpowiada jakiemuś przedmiotowi w życiu realnym
W życiu realnym odpowiada ona incelom. Czyli osobom, które identyfikują się jako incele i przebywają w incelskich społecznościach. Co oczywiście nie pokrywa się z ogółem mężczyzn, którzy akurat obecnie nie mają życia seksualnego.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości