Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Drożyzna
#1
Zakładam ten wątek, bo sytuacja zaczyna się robić tak bardzo nieciekawa, że aż warta uwagi.

Cytat:Ceny materiałów budowlanych szaleją. Koszt budowy domu może być wyższy nawet o 25 proc.

[...]Niedobór materiałów budowlanych na rynku, związany głównie z pandemią, sprawił, że wiele elementów niezbędnych do zbudowania domu, jest teraz na wagę złota. Dosłownie i w przenośni. Jak informuje portal Farmer.pl, ceny niektórych materiałów aktualizowane są z tygodnia na tydzień, momentami trudno nadążyć za dynamiką ich wzrostu. Tak jest np. w przypadku styropianu, którego ceny zmieniały się najczęściej od początku roku.

Jak podaje Związek Polskie Okna i Drzwi, od początku roku stolarka otworowa podrożała nawet o ok. 15 proc. (okna aluminiowe o ok. 14-18 proc., bramy segmentowe garażowe o 15 proc, drzwi wewnętrzne nawet do 20 proc).

Ale na tym nie koniec. Złą wiadomością dla tych, którzy planują budować popularne ostatnio domy drewniane, jest to, że podrożała tarcica, co odbiło się na cenach drewna budowlanego, m.in. płyt budowlanych OSB. Wszystko to spowodowało, że koszty budowy domu mocno poszły w górę. I wygląda na to, że lepiej nie będzie. Ceny stolarki otworowej będą najprawdopodobniej rosnąć przez następne miesiące, podobnie jak ceny innych materiałów budowlanych. Inwestorzy zapłacą nawet o 10-15 proc. więcej za okna, drzwi czy bramy garażowe w 2021 r.

"Przyglądając się aktualnym cenom, koszt budowy jednorodzinnego domu w porównaniu do okresu sprzed 2-3 lat, wzrósł już o 20-25 proc." - informuje Farmer.pl.

Podobne podsumowanie podaje też Bezprawnik.pl: "Jeśli przyjąć, że trzy czwarte kosztów budowy domy pochłaniają materiały, to łatwo zrozumieć niepokój ludzi, których ta sytuacja zastała w trakcie realizacji inwestycji. Patrząc na aktualne ceny, koszt budowy jednorodzinnego domu w porównaniu do sytuacji sprzed 2-3 lat, wzrósł już o 20-25 proc., a co będzie dalej?".


Sezon budowlany w pełni

- Problem jest tym większy, że pojawia się w czasie, gdy liczba budowanych nowych domów jest na najwyższym poziomie od dekady. W tym roku już w pierwszych trzech miesiącach zapytania kierowane do lokalnych firm budowlanych wzrosły w najszybszym tempie od 10 lat, nawet o 40 proc. Występuje również niedobór siły roboczej, co oznacza, że ​​właściciele domów czekają miesiące dłużej niż zwykle na wykonanie prac remontowo-budowlanych - mówi Janusz Komurkiewicz, prezes Związku POiD, cytowany przez Farmer.pl.

W sprawie rosnących cen materiałów budowlanych interweniowała posłanka Iwona Maria Kozłowska, wystosowała interpelację do premiera.

"Otrzymuję od kilku tygodni od swych wyborców informacje o gwałtownym wzroście cen materiałów budowlanych. Moi rozmówcy wskazują, że według ich obliczeń tylko do marca br. średnio o 30 tys. zł. wzrosła cena budowy domu o pow. 110 m kw. Jednakże, co podkreślają, najgorsze jest to, iż każdy kolejny miesiąc przynosi coraz większy wzrost cen. Wywołuje to niepewność sytuacji majątkowej. Obywatele powoli tracą poczucie swej stabilnej sytuacji materialnej" - pisze w interpelacji Iwona Maria Kozłowska.

Posłanka podkreśla, że wzrost cen powoduje znaczne ograniczenie możliwości nabywczych i tym samym inwestycyjnych osób, które nie czekając na obiecane im przez rząd mieszkania, postanowili wziąć sprawę rozwiązania problemów mieszkaniowych we własne ręce.

Rosnące ceny stali, aluminium, miedzi i tarcicy powodują, że błyskawicznie rosną koszty zakupu materiałów w hurtowniach i sklepach budowlanych - to swoisty efekt domina. Ceny materiałów rosną poza tym nie tylko ze względu na ich braki, ale również ze względu na wyższe koszty transportu, energii, pracy. Nie pomaga też pogłębiająca się inflacja.

https://businessinsider.com.pl/ceny-mate...ie/v6nv7f2

---

Cytat:Od jakiegoś czasu firmy zamawiające ścierniwo staliwne zadają to samo pytanie - dlaczego ceny śrutu są aż tak wysokie? Odpowiedź nie jest jednoznaczna, ze względu na niestabilną sytuację na świecie. W krajach Unii Europejskiej popyt na stal w 2020 roku spadł nawet o 13%! Mimo obecnie zwiększonego zapotrzebowania, ceny nie spadają. Eksperci wypowiadający się na różnych portalach branżowych twierdzą, że na wzrost cen wyrobów stalowych ma wpływ kilka kwestii. Są to między innymi trwająca od ponad roku pandemia COVID-19, aspekty ekologiczne, a także polityka gospodarcza krajów azjatyckich.


COVID-19 a wzrost cen stali

Przerwanie płynności wyrobu stali pojawiło się w wiosnę 2020 roku. W tym okresie ilość zamówień na stal stopniowo malała. Restrykcyjne obostrzenia wynikające z pandemii koronawirusa spowodowały przerwy oraz zawieszenie działalności wielu firm z branży metalurgicznej. Na przełomie czerwca i lipca zeszłego roku popyt na stal nagle wzrósł. Huty stali nie nadążały zaspokoić rynku ze względu na zmniejszone moce przerobowe. W tym momencie doszło do sytuacji, gdzie podaż na stal była znacznie niższa niż popyt – w rezultacie nastąpił znaczny skok jej ceny.


Jak Chiny wykorzystały załamanie cen na rynku?

Chiny mądrze wykorzystały lockdown w Europie i narzucenie cła w Stanach Zjednoczonych.

Po pierwsze – zniosły zakaz importu złomu. Ta decyzja może wpłynąć na kolejne podwyżki cen oraz wzrost popytu. Dlaczego? Jest duże prawdopodobieństwo, że właśnie do Chin wpłyną wszelkiego rodzaju nadwyżki surowców, które używane są do produkcji stali.

Po drugie - zwiększyły produkcję stali. Chiny zaczęły oferować innym krajom stal, której niedobór jest między innymi w Europie.

Po trzecie – nie skupiają się na ochronie środowiska tak bardzo jak Unia Europejska. Podczas wprowadzania kolejnych podatków w Europie, wysokoemisyjna produkcja w chińskich hutach ma się bardzo dobrze.


Ekologia (nie) w parze z produkcją stali

W celu ochrony środowiska Unia Europejska nakłada coraz więcej nowych podatków. Rosnące zapotrzebowanie na energię powoduje wzrost ceny uprawnień do emisji CO2. W Polsce, której gospodarka opiera się na wykorzystaniu węgla, oprócz rosnących cen stali można zaobserwować:

- zmniejszenie produkcji w hutach ze względu na wysokość podatków dotyczących dwutlenku węgla

- zwiększenie cen energii elektrycznej

Na całym świecie widoczna jest różnica pomiędzy krajami azjatyckimi, a europejskimi. Te pierwsze nie ponoszą kosztów emisji CO2, dlatego ich produkcja stali wciąż rośnie. W drugich kryzys jest coraz bardziej widoczny, a ceny przerażająco pną się w górę.


Prognozy cen stali na rok 2021

Mimo zmiennej sytuacji na rynku, większość przewiduje utrzymanie się wysokich cen stali, a nawet ich podwyższenie. Po nietrafionych prognozach dotyczących obniżek cen w pierwszym kwartale 2021 roku, analitycy i eksperci zakładają, że wzrostowy trend może się utrzymać.

W 2020 roku produkcja stali w krajach Unii Europejskiej zmniejszyła się nawet o 12% w stosunku do 2019 roku. W 2021 producenci nie mają wystarczających mocy produkcyjnych, aby zaspokoić popyt, dlatego ceny tak gwałtownie rosną. Produkty ze stali (takie jak kątowniki czy blachy) są już droższe nawet o kilkadziesiąt procent w porównaniu do roku poprzedniego! Wzrost cen stali zainicjował podwyżki ścierniwa, jak i produktów końcowych, np. konstrukcji stalowych czy części motoryzacyjnych. Na chwilę obecną nic nie wskazuje na to, że w kolejnych miesiącach ceny powrócą do stanu sprzed pandemii.

https://www.alumetal-technik.com/artykul...a-2021-rok

Rok temu było 2.400 zł za tonę stali, obecnie 6.500... ciężko zdobyć pręty zbrojeniowe, styropian, drewno konstrukcyjne... nie dość, że drogo, to trzeba jeszcze długo czekać. Niektórzy ze znajomych, którzy teraz się budują zaczynają się bać o to, czy kasą z kredytu uda im się wykroczyć poza budowę stanu surowego. Część na pewno nie wykończy poddaszy. Zapowiada się niezła chujnia.

Zauważyliście jeszcze w jakichś innych dziedzinach wzrost cen/usług?

Ja widzę, że pomidory kosztują 2x tyle co w zeszłym roku.

No i wesela... jeszcze parę lat temu płaciło się 150 zł za talerzyk; tera idę na wesele, to jest 250 zł/talerzyk. 5 stów za parę, 2 stówy za dziecko no i wypadałoby dołożyć coś więcej, żeby państwo młodzi cosik z tego mieli, to już niecały tysiak wychodzi. Masakra, co za czasy. Trza będzie ludzi ostrzej kosić za remonty.

Dentystka też zaczęła brać 50 dych wincyj od zęba (zwykła plomba).
---
Kochaj sztukę, której się nauczyłeś, i w niej znajdź spokój.
Marek Aureliusz
Odpowiedz
#2
Pieniądze drukowane muszą mieć pokrycie w produktach. Będzie trudniej, a stawką jest zachowanie obecnego poziomu życia. Już nawet nie znaczne polepszenie jak do tej pory, ale zachowanie ;p
The Phillrond napisał(a):(...)W moim umyśle nadczłowiekiem jawi się ten, kogo nie gnębi strach przed nieuniknionym i kto dąży do harmonijnego rozwoju ze świadomością stanu rzeczy
.
Odpowiedz
#3
lumberjack napisał(a): Zauważyliście jeszcze w jakichś innych dziedzinach wzrost cen/usług?

Znajdź obszar w którym ceny nie rosną. Widzę to po cotygodniowych zakupach. Od lat kupuję mniej więcej to samo i za te same produkty w sklepie zostawiam jakieś 50% więcej niż przed 2015 rokiem. Piętset plusy, socjale, drukowanie pieniędzy na walkę z covidem - tu leży przyczyna. Nieprzypadkowo mamy największą inflację w całej EU. Pogratulować tylko rządzącym polityki - przy celu inflacyjnym na ten rok na 2,5% ocieramy się w połowie roku o 5% inflację.
Nie dajcie sobie wmówić mediom, że wsadzanie widelca do kontaktu jest niebezpieczne. Przecież z powodu grypy umiera znacznie więcej osób.  


Odpowiedz
#4
Może być chyba nawet gorzej, bo rządzący stosują jakąś pokrętną logikę przy wyliczaniu obecnego stanu zadłużenia. NIK ostatnio to kontrolował i z raportu wychodzi na to, że obecnie ciężko się połapać jaki jest realny stan państwa.

Jak to szło? Aha, już pamiętam: #PolskaWRuinie.
---
Kochaj sztukę, której się nauczyłeś, i w niej znajdź spokój.
Marek Aureliusz
Odpowiedz
#5
A ja się w ogóle nie dziwię.
W końcu długotrwałe drukowanie wagonów pustych pieniędzy przez FED, EBC & Co. musi skutkować cenowo.
Inaczej trzeba by pisać podręczniki ekonomii na nowo.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#6
Dziś dostałem list od PGNiG, że stawkę za gaz podnoszą mi o 5,6%. Za prąd za pół roku zawsze płaciłem wyrównanie 2 stówki, teraz 3,5 stówki. Czynsz od czerwca podnieśli mi o 16 zł, a wodę z 9,60 na 10,50 za m3. Paliwo już widziałem dziś po 5,70... pewnie niedługo dobije do 6 cebulionów za litr...
Pomidory 6 zyla za kilo, papryka 13-15 zł. Wszędzie wszystko drożej.

Kurna, niedługo trza będzie dzieciaka następnego robić żeby dali 12 000 dodrukowanych papirków złotówkowych na opłatę rachunków :-)
---
Kochaj sztukę, której się nauczyłeś, i w niej znajdź spokój.
Marek Aureliusz
Odpowiedz
#7
Jak prezentuje się aktualny stosunek ceny ośmiorniczek do masła?
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
#8
kmat napisał(a): Jak prezentuje się aktualny stosunek ceny ośmiorniczek do masła?

Pozytywnie. Prawdziwa drożyzna zacznie się po żniwach. Wtedy to rolnicza inflacja, ktora wywindowała ceny nawozów i usług rolniczych o jakieś 20% wpłynie pozytywnie na ceny usług i produktów zależnych od rolnictwa czyli de facto na wszystko. Po żniwach importowana ośmiorniczka może być tańsza od krajowego piwa, kalafiora czy mięsa z indyka Cwaniak
Sebastian Flak
Odpowiedz
#9
Gawain napisał(a): Prawdziwa drożyzna zacznie się po żniwach.

A to jeszcze się nie zaczęła?

Zapomniałem już (bo nie kupuję) , że Cola jest po 7 złotych no i setki, które zawsze były po 4-5 zł są już po 7.50.

Dojdzie jeszcze opłata reprograficzna i elektronika pójdzie do góry.
---
Kochaj sztukę, której się nauczyłeś, i w niej znajdź spokój.
Marek Aureliusz
Odpowiedz
#10
lumberjack napisał(a):
Gawain napisał(a): Prawdziwa drożyzna zacznie się po żniwach.

A to jeszcze się nie zaczęła?

No nie, bo były zapasy mąki, cukru i zboża z zeszłego roku. Na wiosnę przez covid i durne obostrzenia podrożały półprodukty nawozów i paliwo, więc rolnicy wyłożyli więcej na zasiewy i tym samym zamrozili środki o 20% większe. Teraz zaś muszą się odkuć, a że za ceny odpowiadają punkty skupu i pośrednicy... No cóż, tanio już było. Każdy musi jeść a te same pensje będą starczać na mniej.
Sebastian Flak
Odpowiedz
#11
Paliwo już po 5.80. Niedługo dobije do 6. 

A tymczasem:

Cytat:Szykują się wielkie podwyżki. Benzyna po 8 zł, tona węgla droższa o 100 zł

Nowa unijna dyrektywa energetyczna przyniesie od 2023 r. drastyczne podwyżki cen paliw i węgla. Polska nie ma planu łagodzenia skutków tej rewolucji - pisze w piątek "Rzeczpospolita" i podaje, że na skutek dyrektywy benzyna może podrożeć do 8 zł, a tona węgla może być droższa o 100 zł.

[...]"Gdy przyjrzeć się wysokości nowych stawek, widać wyraźnie, że nowy system ma zniechęcić do stosowania tradycyjnych paliw. Realna stawka akcyzy na benzynę może wzrosnąć nawet dwukrotnie (choć wiele zależy tu od zmiennych, takich jak wartość energetyczna danego typu paliwa). Dziś wynosi ona 1514 zł za 1000 litrów. W efekcie, jako że akcyza wchodzi do podstawy opodatkowania VAT, cena detaliczna benzyny mogłaby osiągnąć nawet 8 zł za litr" - podje.

https://www.onet.pl/informacje/onetwiado...n,79cfc278

Cytat:Ogromne kontrowersje w Brukseli z powodu planu opodatkowania kierowców za emisje CO2

Ogłoszone w środę plany włączenia transportu drogowego do unijnego systemu handlu uprawnieniami do emisji CO2 wywołały rozłam w Komisji Europejskiej. Projekt został przepchnięty przez Niemcy i teraz wszyscy inni muszą się z tym pogodzić, by dać szansę realizacji mega-pakietu klimatycznego "Fit for 55", który ma wprowadzić Unię na drogę do osiągnięcia neutralności klimatycznej do roku 2050 - piszą dziennikarze POLITICO.

https://www.onet.pl/informacje/onetwiado...l,79cfc278

Szkoda, że ekodebile nie rozumieją, że po prostu ludzi nie stać na samochody elektryczne, a jeśli każdy będzie musiał bulić kupę forsy na paliwo to tym bardziej ludzie się nie wzbogaca na tyle, żeby dostosować się do marzeń ekofaszystów.

W ogóle coraz bardziej wszystko mi się zaczyna z komunizmem kojarzyć. Mamy PiSowców z Nowym Polskim Ładem i Unię Europejską z Nowym Zielonym Ładem. Kurwa przecież to żywcem wzięte z jakichś komunistycznych Chin.
---
Kochaj sztukę, której się nauczyłeś, i w niej znajdź spokój.
Marek Aureliusz
Odpowiedz
#12
https://biznes.interia.pl/gieldy/aktualn...Id,5362372

Cytat:"Prezes Urzędu Regulacji Energetyki zatwierdził zmianę nr 2 taryfy spółki PGNiG Obrót Detaliczny w zakresie obrotu paliwami gazowymi. Podwyżka ceny w stosunku do aktualnie obowiązującej taryfy dla wszystkich grup taryfowych wynosi 12,4 procent.
(...)
Podwyżka cen gazu o 12,4 proc. podbija ścieżkę CPI o ok. 0,15 pkt. proc. i zwiększa prawdopodobieństwo, że na koniec roku inflacja osiągnie 5 proc. - napisali na Twitterze ekonomiści PKO BP, w komentarzu do zatwierdzenia przez URE zmiany taryfy PGNiG ."

A inflacja na poziomie 5% to 2 razy więcej niż cel inflacyjny postawiony przez kolesi z RPP.
Nie dajcie sobie wmówić mediom, że wsadzanie widelca do kontaktu jest niebezpieczne. Przecież z powodu grypy umiera znacznie więcej osób.  


Odpowiedz
#13


Świetne.
---
Kochaj sztukę, której się nauczyłeś, i w niej znajdź spokój.
Marek Aureliusz
Odpowiedz
#14
"Inflacja konsumencka wyniosła 5 proc. w ujęciu rocznym w lipcu 2021 r., według wstępnych danych, podał Główny Urząd Statystyczny. W stosunku do poprzedniego miesiąca ceny towarów i usług konsumpcyjnych wzrosły o 0,4 proc. w lipcu. Ceny żywności i napojów bezalkoholowych wzrosły o 3,1 proc. r/r, nośników energii – wzrosły o 5,3 proc. r/r, paliw do prywatnych środków transportu zwiększyły się o 30 proc. r/r. "

https://www.stockwatch.pl/wiadomosci/inf...rka,289696
Nie dajcie sobie wmówić mediom, że wsadzanie widelca do kontaktu jest niebezpieczne. Przecież z powodu grypy umiera znacznie więcej osób.  


Odpowiedz
#15


Kuźwa; pojechałem se na radomską giełdę rolną i rzeczywiście wszystko sporo tańsze niż w Biedrze. A byłem święcie przekonany, że takie wysokie ceny pomidorów, papryki etc. to wynik inflacji, a to się okazuje, że Biedry i Lidle są drogie.

Może to nawet nie z ich winy, bo markety muszą utrzymać całą infrastrukturę, kierowników, menedżerów, opłaty za prąd, klimę, ogromne regały chłodzonych produktów etc. Jest też przecież podatek od marketów no i ZUS pracowników. A jak się kupuje prosto od rolnika, to on to wszystko omija + płaci tylko swój KRUS. Jestem wkurzony na siebie, że byłem tak głupi, że przyjmowałem jako coś oczywistego, że ceny w marketach są możliwie najniższe, a że są wysokie, to dlatego, że inflacja, covid, susze etc.

No ale lepiej się kapnąć później niż wcale.
---
Kochaj sztukę, której się nauczyłeś, i w niej znajdź spokój.
Marek Aureliusz
Odpowiedz
#16
No, waha ma być po 8 peelenów. Pojechałem na wakacje do Gdańska i jebany Bilet na 45 km trasy 14 zł i to nie busem tylko średniej klasy PKS'em. To u nas na Podkarpaciu jadę z Rzeszowa do chaty za 7.5 i to PKS'em. A Marcel jeszcze tańszy bo ponoć 5 zł. Dramat
 haruka naru sora wa
 mune wo saku you ni 
wasure kaketa kioku wo samasu 
afureru wa namida
Odpowiedz
#17
lumberjack napisał(a): Kuźwa; pojechałem se na radomską giełdę rolną i rzeczywiście wszystko sporo tańsze niż w Biedrze.

Tylko, że jak wszyscy zaczną jeździć po włoszczyznę bezpośrednio do rolnika, to i on ceny podniesie Język
"Gdzie kończy się logika, tam zaczyna się administracja".
Nie cierpię administracji.
Jestem absolwentem administracji.
Chcę zmieniać administrację.
Odpowiedz
#18
A niech podnosi. I tak będzie taniej.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
#19
U mnie na lokalnych targach takiej różnicy w cenach nie ma. Na takich typowych miejskich nie ma różnicy wcale - choć jakość jest często lepsza. Na hurtowej giełdzie rolniczej jest faktycznie nieco taniej - ale też często trzeba kupować większe ilości.
Nie dajcie sobie wmówić mediom, że wsadzanie widelca do kontaktu jest niebezpieczne. Przecież z powodu grypy umiera znacznie więcej osób.  


Odpowiedz
#20
DziadBorowy napisał(a): U mnie na lokalnych targach takiej różnicy w cenach nie ma. Na takich typowych miejskich nie ma różnicy wcale - choć jakość jest często lepsza. Na  hurtowej giełdzie rolniczej jest faktycznie nieco taniej -  ale też często trzeba kupować większe ilości.

No właśnie wszystko zależy gdzie i kto sprzedaje. Jestem w mikroregionie rolniczym i faktycznie na giełdach od producenta idzie taniej kupić różne frykasy. Kupowałem o ponad 50% tańsze owoce z sadów, warzywa nawet o... 80% a głupie grzyby idzie dorwać po cenach wynoszących maks. 40% cen rynkowych. Nawet soki prosto z tłoczni można kupić za grosze. O mleku czy nabiale tylko wspomnę. Jest tylko jeden wyjątek. Jaja. Z nieznanych mi powodów te z wolnego wybiegu w biedrze czy Lidlu potrafią być tańsze od swojskich. Czemu, nie mam pojęcia.
Sebastian Flak
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości