Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Drożyzna
#41
W środę RPP podniosła stopy procentowe. Złoty momentalnie się umocnił. Wczoraj jednak na konferencji Glapiński zapowiedział interwencje, jeżeli złoty będzie się umacniał. Na to nałożył się wyrok tzw. TK co momentalnie osłabiło złotego. I on dalej będzie spadał. Generalnie to źle bo wszystko co importowane będzie drożało. Najgorzej będzie z gazem i paliwem - w przypadku tego drugiego szykowałbym się na 6,5-7 złotych za litr. Frankowicze też dostaną mocno po dupie.

Ogólnie jak rozumiem, że rząd chce mieć niskie stopy procentowe bo pomaga mu to w obsłudze długu to chęć utrzymywania słabej złotówki za wszelką cenę jest dla mnie niejasny. Wzmacnianie eksportu raczej odpada bo ten radzi sobie całkiem nieźle.
Nie dajcie sobie wmówić mediom, że wsadzanie widelca do kontaktu jest niebezpieczne. Przecież z powodu grypy umiera znacznie więcej osób.  


Odpowiedz
#42
DziadBorowy napisał(a): W środę RPP podniosła stopy procentowe. Złoty momentalnie się umocnił. Wczoraj jednak na konferencji Glapiński zapowiedział interwencje, jeżeli złoty będzie się umacniał. Na to nałożył się wyrok tzw. TK co momentalnie  osłabiło złotego. I on dalej będzie spadał. Generalnie to źle bo wszystko co importowane będzie drożało. Najgorzej będzie z gazem i paliwem - w przypadku tego drugiego szykowałbym się na 6,5-7 złotych za litr. Frankowicze też dostaną mocno po dupie.

Ogólnie jak rozumiem, że rząd chce mieć niskie stopy procentowe bo pomaga mu to w obsłudze długu to chęć utrzymywania słabej złotówki za wszelką cenę jest dla mnie niejasny. Wzmacnianie eksportu raczej odpada bo ten radzi sobie całkiem nieźle.

Jak się weźmie pod uwagę, że prezes NBP burczy o wprowadzaniu banknot 1000 złotych, Nowy Burdel chce likwidacji gotówki to chłopski rozum podpowiada, że chcą rozdawać jeszcze więcej, aby napędzona inflacja, nie tyle pomagała w obsłudze długu co po prostu doprowadziła do jego spłaty za pomocą eurasków zdobywanych za pomocą eksportu. Zakładam, że ten pęd do cyfryzacji wiąże się też z blockchainem. Jeżeli Łunija Zła wprowadzi cyfrowe euro, a nasi geniusze Polcoina albo inny wynalazek to będzie można tak zakręcić, że dług w postaci przyszłych zobowiązań będzie właśnie spłacany depozytowaniem takiej podwaluty. Podaż pieniądza się nie zmniejszy, wręcz przeciwnie, wzrośnie, ale nie będzie wrzucony na rynek, więc będzie można rozdać jeszcze więcej. No i inwigilować kto wydaje więcej niż mieć powinien.
Sebastian Flak
Odpowiedz
#43


Wczoraj Media Expert robili promocję na karty graficzne Nvidii(liczba sztuk 400). A powyżej kolejka. Jak za komuny po salceson. No ale to nie wina rządu tylko braku czipów i kopaczy krypotwalut. Moim małym marzeniem jest mieć jakiegoś RTX'a 3080(nawet z 2070S Bym się cieszył). Co by mieć respekt na PcLab.pl
 haruka naru sora wa
 mune wo saku you ni 
wasure kaketa kioku wo samasu 
afureru wa namida
Odpowiedz
#44
Pamiętacie co Kaczor w 2011 mówił o akcyzie i podatkach na paliwo? Rząd twierdzi że to nie on odpowiada za ceny paliwa. Jest to o tyle ciekawe ze w 2011 roku baryłka kosztowała ok. 110 dolarów, dziś to jest ok. 82 dolary

Dziś Kaczor o akcyzie mówi tak
Jarek napisał(a):Nie uważam, żeby akurat ta metoda, w tym momencie była najlepsza. Po prostu dlatego, że dla dokonania w Polsce zmian, pozytywnych zmian dla ogromnej większości społeczeństwa, a w gruncie rzeczy dla całego społeczeństwa, wymaga to pieniędzy, więc ja bym dochodów państwa nie obniżał

Czyli tak, należy dopierdolić ciężko pracującym ludziom żeby finansować swoje programy socjalne
 haruka naru sora wa
 mune wo saku you ni 
wasure kaketa kioku wo samasu 
afureru wa namida
Odpowiedz
#45
InspektorGadżet napisał(a): Czyli tak, należy dopierdolić ciężko pracującym ludziom żeby finansować swoje programy socjalne

Jacy ciężko pracujący? Imperator powiedział w wywiadzie, że ci ludzie "utrzymują się z cwaniactwa". Cwaniaków i złodziei będziesz bronił? A może sam jesteś kradziej?

"Jest tu jakiś cwaniak?"
Znany także jako KacOlek

Bóg daje najśmieszniejsze bitwy swoim najlepszym klaunom
Odpowiedz
#46
Cytat:Jeśli w najbliższym czasie strażnicy miejscy nie otrzymają podwyżek, to rozpocznie się strajk - informuje Radio Zet. Protestujący domagają się również dymisji Komendanta Straży Miejskiej w Warszawie, którego związki obwiniają za tragiczną sytuację panującą w formacji.

Według wstępnych informacji dziennikarza Radia Zet oficjalne pismo w tej sprawie trafiło już na biurko prezydenta Warszawy. Wysłał je Związek Zawodowy Funkcjonariuszy oraz Pracowników Straży Miejskich i Gminnych.

W odpowiedzi na pismo związkowców Ratusz zapowiedział już, że podejmie rozmowy ze strażnikami, a także zajmie się wyjaśnianiem sytuacji.
Żądania związkowców

Strażnicy domagają się po pierwsze podniesienia miesięcznego wynagrodzenia zasadniczego o 1 ty. 700 zł z wyrównaniem od września 2019 r. Drugi warunek dotyczy dymisji obecnego Komendanta Straży. Zdaniem związkowców to on ponosi odpowiedzialność za doprowadzenie do trudnej sytuacji w szeregach straży miejskiej.

Jak zaznaczają strażnicy, jeśli ich postulaty nie zostaną spełnione, wtedy rozpocznie się strajk. Prezydent Warszawy ma miesiąc, by nie doprowadzić do strajku.

https://www.onet.pl/informacje/onetwarsz...z,79cfc278

Łoł, skurczysyny niezłą tą podwyżkę chcą.

Chyba każda grupa zawodowa chce się zabezpieczyć przed odczuciem skutków inflacji i skutków nowych cen prądu od przyszłego roku.

Tak se myślę, że łatwiej teraz byłoby wskazać tych, którzy nie domagają się podwyżek i tych którzy nie protestują niż na odwrót.
---
Kochaj sztukę, której się nauczyłeś, i w niej znajdź spokój.
Marek Aureliusz
Odpowiedz
#47
lumberjack napisał(a): Chyba każda grupa zawodowa chce się zabezpieczyć przed odczuciem skutków inflacji i skutków nowych cen prądu od przyszłego roku.

Tak se myślę, że łatwiej teraz byłoby wskazać tych, którzy nie domagają się podwyżek i tych którzy nie protestują niż na odwrót.

Bo tak właśnie napędza się spirala inflacyjna, a Gównorobiąca RPP  z Samozadowolonym Glapińskim na czele zamiast przeciąć to w zarodku czekała nie wiadomo na co (właściwie to wiadomo).
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#48
Glapiński dysponuje nieograniczoną ilością pieniędzy Uśmiech
---
Kochaj sztukę, której się nauczyłeś, i w niej znajdź spokój.
Marek Aureliusz
Odpowiedz
#49
Zasadniczo pensje całej budżetówki powinny być jakoś powiązane ze średnim wynagrodzeniem w kraju i rewaloryzować się co rok automatycznie. Jak ktoś pracuje w prywatnej firmie to może iść do szefa i próbować wynegocjować lepszą pensję. W przypadku budżetówki zarobki są zazwyczaj ściśle określone. Powiązanie tego z ogólnym wzrostem wynagrodzeń w kraju zapobiegłoby sytuacji w której przez kilka lat te grupy nie dostają ani grosza podwyżki aż w końcu czara goryczy się przelewa i zaczynają strajkować żądając dużych podwyżek nakręcając spiralę.

Ogólnie spodziewam się, że 2022 upłynie pod znakiem kolejnych strajków w budżetówce, momentami pewnie ciężko będzie coś załatwić w sądzie, urzędzie itp. Do tych ludzi raczej nie przemówi tłumaczenie Morawieckiego, że pensje wciąż rosną szybciej niż inflacja, skoro spora część z nich zarabia dokładnie tyle co 5-6 lat temu.
Nie dajcie sobie wmówić mediom, że wsadzanie widelca do kontaktu jest niebezpieczne. Przecież z powodu grypy umiera znacznie więcej osób.  


Odpowiedz
#50
W budżetówce pensje rosną chyba tylko na stanowiskach dyrektorskich...? ; ) A jesteście gotowi na dwucyfrową inflację w przyszłym roku?
The Phillrond napisał(a):(...)W moim umyśle nadczłowiekiem jawi się ten, kogo nie gnębi strach przed nieuniknionym i kto dąży do harmonijnego rozwoju ze świadomością stanu rzeczy
.
Odpowiedz
#51
Żarłak napisał(a): W budżetówce pensje rosną chyba tylko na stanowiskach dyrektorskich...? ; ) A jesteście gotowi na dwucyfrową inflację w przyszłym roku?

Jeszcze jak. Ja mam już co się da w walutach obcych, mam przygotowane wszystko pod produkcję żarcia, żeby nie bulić jak pojebany. Jak pójdzie dobrze, to będę miał eldorado podczas gdy reszta będzie bulić za żarcie, media i inne podstawowe potrzeby. Jeszcze mi szkoda hajsu, ale bym se fundnął tego powerbanka od Nissana albo Tesli i miałbym wyjebanie już całkowicie.
Sebastian Flak
Odpowiedz
#52
Inflacja w październiku wyniosła 6,8%
Nie dajcie sobie wmówić mediom, że wsadzanie widelca do kontaktu jest niebezpieczne. Przecież z powodu grypy umiera znacznie więcej osób.  


Odpowiedz
#53
DziadBorowy napisał(a): Inflacja w październiku wyniosła 6,8%

Jezus Maria. Myślałem, że 7% walniemy dopiero na koniec roku. A będzie jeszcze gorzej. Inflacja producencka, preludium inflacji w sklepach, wynosi już ponad 10%.
Znany także jako KacOlek

Bóg daje najśmieszniejsze bitwy swoim najlepszym klaunom
Odpowiedz
#54
Mustafa Mond napisał(a):
DziadBorowy napisał(a): Inflacja w październiku wyniosła 6,8%

Jezus Maria. Myślałem, że 7% walniemy dopiero na koniec roku. A będzie jeszcze gorzej. Inflacja producencka, preludium inflacji w sklepach, wynosi już ponad 10%.

Rolnicza miała 10% w sierpniu. W przyszłym roku będzie zajebi#cie.
Sebastian Flak
Odpowiedz
#55
https://subiektywnieofinansach.pl/stopy-...-inflacja/

Cytat:Co więc rząd mógłby zrobić, gdyby chciał zdusić możliwie szybko inflację? Cóż, działania trzeba by wziąć przynajmniej częściowo z podręcznika znienawidzonego przez tzw. „nową ekonomię” Leszka Balcerowicza. A więc:

>>> czasowe obniżenie niektórych podatków obciążających ceny: gdyby rząd miał do dyspozycji pieniądze zaoszczędzone w lepszych czasach (a nie ma, bo wszystkie szły na socjal), mógłby teraz obniżyć podatek VAT na niektóre towary, np. paliwo, czy podstawowe artykuły konsumpcyjne, zmniejszyć podatki w cenach energii, podatek handlowy, czy bankowy (rząd robi odwrotnie – podatki podnosi)

>>> wprowadzenie podatku od ponadprzeciętnego wzrostu wynagrodzeń: był kiedyś taki podatek, nazywał się „popiwek”. Powodował spadek realnych dochodów pracowników, ale inflację spowalniał koncertowo

>>> zamrożenie wzrostu płacy minimalnej i płac w budżetówce: okrutne (płaca minimalna w Polsce rośnie może i za szybko, ale wciąż nie jest wysoka), ale skuteczne jako broń w walce o przerwanie wyścigu płacowo-cenowego

>>> ograniczenie programów socjalnych (bony zamiast gotówki): zmiana sposobu, w jaki można wydać pieniądze z zasiłków (bony zamiast gotówki do ręki) mogłaby zmniejszyć konsumpcję, a rząd mógłby przekierować pieniądze np. do usług publicznych (żłobki, przedszkola, opieka nad dziećmi)

>>> wprowadzenie preferencji podatkowych dla inwestycji: polski wzrost gospodarczy oparty jest na konsumpcji, gdyby udało się przekierować większy strumień pieniędzy na inwestycje, mogłaby spaść presja inflacyjna

>>> opóźnienie „Polskiego Ładu”: to program gospodarczy, który działa proinflacyjnie. Są tam dotacje do wkładu własnego na mieszkania, dodatki finansowe dla rodzin oraz wzrost podatków dla małych przedsiębiorstw i usługodawców. Socjalna część „Polskiego Ładu” wzmacnia popyt, a podatkowa – stymuluje wzrost cen usług.

Zamiast tego mamy podwyżkę akcyzy na alkohol i papierosy oraz Nowy Ład, który jeszcze do inflacji dołoży. Ciekawe co dzisiaj zrobi RPP - rynek oczekuje podwyżek stóp, ja też tak sądzę, ale z drugiej strony wcale nie byłbym zdziwiony gdyby nie zrobili nic,
Nie dajcie sobie wmówić mediom, że wsadzanie widelca do kontaktu jest niebezpieczne. Przecież z powodu grypy umiera znacznie więcej osób.  


Odpowiedz
#56
Gawain napisał(a):
Mustafa Mond napisał(a):
DziadBorowy napisał(a): Inflacja w październiku wyniosła 6,8%

Jezus Maria. Myślałem, że 7% walniemy dopiero na koniec roku. A będzie jeszcze gorzej. Inflacja producencka, preludium inflacji w sklepach, wynosi już ponad 10%.

Rolnicza miała 10% w sierpniu. W przyszłym roku będzie zajebi#cie.

Też mi cuś - ja jeszcze pamiętam, jak w latach 80. zaliczałem 10% w tydzień więc mnie to nie rusza.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#57
Sofeicz napisał(a):
Gawain napisał(a):
Mustafa Mond napisał(a):
DziadBorowy napisał(a): Inflacja w październiku wyniosła 6,8%

Jezus Maria. Myślałem, że 7% walniemy dopiero na koniec roku. A będzie jeszcze gorzej. Inflacja producencka, preludium inflacji w sklepach, wynosi już ponad 10%.

Rolnicza miała 10% w sierpniu. W przyszłym roku będzie zajebi#cie.

Też mi cuś - ja jeszcze pamiętam, jak w latach 80. zaliczałem 10% w tydzień więc mnie to nie rusza.

Za chwile poczuje się jakbyś żył w 1989 z inflacją 600%.
Polska to tylko przedłużenie Rosji do Odry.
Polexit: Priwislinski Kraj jako zbuntowana prowincja Wielkiego Imperium Rosyjskiego po prostu wróci na kolanach do swej prawdziwej matki - Matki Rosji.
Odpowiedz
#58
Do wątku o ochronie planety też by pasowało:

Cytat:Już nie sposób nie zauważyć rosnących cen gazu oraz prądu. Ruszamy więc z akcją #przyszedlrachunek, by Polacy mogli pokazać swoje rachunki. O tym, jak dotkliwe mogą być podwyżki, przekonała się pani Dorota, mieszkanka woj. pomorskiego. Za taką samą ilość zużytego gazu co w zeszłym roku zapłaci teraz aż 75 proc. więcej.

[...]Zrobiła to już pani Dorota z miejscowości Domatówko w gminie Puck (woj. pomorskie). Kobieta niedawno otrzymała rachunek za gaz z prognozą na kolejne 12 miesięcy. Przy założeniu, że zużyje taka samą ilość gazu co w ubiegłym roku, po podwyżce cen gazu zapłaci o 75 proc. więcej niż w zeszłym roku.

Otrzymałam rachunek za gaz, myślałam, że dostanę zawału. Kwota wzrosła z 4800 do 8400 zł. Nie wierzyłam własnym oczom - mówi nasza rozmówczyni.

Pani Dorota w rozmowie z o2.pl przyznaje, że trzy lata temu wraz z mężem wymienili piec na gazowy, by ogrzewanie było bardziej ekologiczne.

To jest porażka. Tak dużo rządzący mówili o ekologii, namawiali do wymiany pieców, po czym teraz mamy tyle płacić za gaz? Dobrze, że mam kominek. Wyłączyłam ogrzewanie i od kilku dni w nim palę, póki nie jest tak zimno. A gazem podgrzewam tylko wodę - tak stara się oszczędzać mieszkanka gminy Puck.

"Mamy kredyt, a teraz opłaty za gaz wynoszą tyle co rata. Może za jakiś czas nie będzie nas stać na ten dom, jak opłaty będą nadal takie wysokie. Gdyby mój mąż nie pracował za granicą, to nie byłoby nas stać, by zapłacić te wszystkie rachunki" - dodaje pani Dorota.

Pani Dorota ma zamiar także co miesiąc samodzielnie spisywać licznik gazu, by na bieżąco monitorować zużycie gazu.

[Obrazek: MTIzOTUwYjUoGDlnegxvIGtAbT08VWF2PFh1dnpA...XZhZUd8djQ]

Wzrostu cen gazu mogliśmy się spodziewać choćby dlatego, że stał się on paliwem przejściowym. W większości krajów europejskich gaz będzie zastępował węgiel, stąd wzrost zapotrzebowania na ten surowiec. Natomiast nie było prognoz, że wzrosty będą aż tak duże. Jest to związane z polityką Rosji, która tłumaczy się awariami czy zwiększonym zapotrzebowaniem ze strony Chin. Moim zdaniem wzrost w przypadku gazu się jednak nie utrzyma. Za rok czy dwa jego cena będzie niższa niż w 2021 roku, ale jednocześnie dużo wyższa niż w 2020 roku - kwituje Marek Zuber.

https://www.o2.pl/biznes/dostala-rachune..._term=post
---
Kochaj sztukę, której się nauczyłeś, i w niej znajdź spokój.
Marek Aureliusz
Odpowiedz
#59
Wzrost cen energii ma swoją dobrą stronę, bo wyzwala kreatywne myślenie o oszczędności.
Kiedy benzyna była w Stanach po pięć centów nikt się nie przejmował, że bryka pali 25 na sto.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#60
Sofeicz napisał(a): Wzrost cen energii ma swoją dobrą stronę, bo wyzwala kreatywne myślenie o oszczędności.

Nom, dokładnie. Palenie w kopciuchu śmieciami, meblami, panelami, starą stolarką okienną i zerwanym parkietem.
---
Kochaj sztukę, której się nauczyłeś, i w niej znajdź spokój.
Marek Aureliusz
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości