Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Kalkulacje moralne
#41
zefciu napisał(a): Dobra. A teraz proszę o wskazanie niedebilnego rozwiązania problemu transpłciowych i interpłciowych sportowców. Zamieniam się w słuch.
Główny problem dookoła którego toczą się medialne debaty w tym temacie to kwestia trans-kobiet i osób takich jak Caster Semenya, które posiadają niesprawiedliwą przewagę nad pozostałymi uczestniczkami dzięki podwyższonemu poziomowi testosteronu, masy mięśniowej, innegu rodzajowi włókien mięśniowych itd. Gdy wyeliminujemy takie przypadki ( jak IAAF zrobiła z Semenyą) to nie widzę za bardzo, gdzie jest problem.
Odpowiedz
#42
zefciu napisał(a): Dlaczego twierdzisz, że nie wyszło? Uważasz, że współczesny Europejczyk niczym się moralnie nie różni od I-wiecznego Rzymianina?

Na pewno jakoś się moralnie różni. Ale na ile są to różnice wynikające z działania religii chrześcijańskiej, a na ile efekt zmian gospodarczo-naukowo-techniczno-medycznych?

Gdyby popatrzeć na współczesnego Europejczyka, na europejskie zachodnie kraje, na podejście do aborcji, antykoncepcji, eutanazji, homoseksualizmu, rozwodów, to można uznać, że Europejczyk jest na wskroś antychrześcijański. A to co chrześcijaństwo w swej moralności zawsze aprobowało jak np. KŚ, odchodzi w zapomnienie.

Jeśli mamy uznać to za ostateczny sukces 2-tysiącletniego dobrowolnego wdrażania chrześcijaństwa i jego uszlachetniającej moralności, to hmm... no... trochę odwrotny efekt do zamierzonego... tak delikatnie powiedziawszy.

zefciu napisał(a): Dlaczego? Przecież obserwujemy realne zmiany w ludzkiej mentalności. Widzimy realny wzrost poparcia dla praw LGBT.

Gdzie? W USA, na Węgrzech czy w Rosji? Wszędzie było/jest chrześcijaństwo.

zefciu napisał(a): Widzimy, że ludzie podejmują decyzje zakupowe na podstawie wpływu na środowisko.

Doprawdy? Uśmiech Zabierz dotacje państwowe, zakazy, nakazy i limity CO2 i zobaczymy jakie decyzje podejmą ludzie.

Pomijając socjalistyczny region europejski, a skupiając się na amerykańskim - USA - widać, że dobrowolnie ludzie zakupili tam rekordową liczbę Tesli, ale jednocześnie ciągle świetnie sprzedają się amerykańskie potwory z ogromnymi silnikami spalinowymi.

Widzimy, że część ludzi kieruje się ekologią, część zarąbistością samochodu, a część po prostu ceną, odpowiednim stosunkiem ceny do jakości.

A na skalę ogólnoświatową - wszyscy kierują się kryterium ceny - prawie każdy kraj na świecie, w tym eko UE, ma ogromną wymianę handlową z Chinami, a Chiny produkują wszystko wbrew ekologii używając nieekologicznej energii. Rocznie stawiąją 70 nowych elektrowni węglowych.

UE jest ekologiczna na pokaz, w praktyce kupując prawie wszystko z Chin. UE znęca się nad właścicielami samochodów spalinowych, jednocześnie wspierając finansowo na ogromną skalę najbardziej trującą gospodarkę na świecie.

No ale, "widać, że ludzie zaczęli się kierować ekologią"... Uśmiech I o to chyba chodzi. Żeby ludzie w UE mieli poczucie dobrze spełnionego zadania. Ekokółko wzajemnej adoracji. A czy realnie, na skalę globalną ludzie patrzą pod kątem ekologii? Jak przestaną kupować to co tanie, a zaczną to co będzie z 10x droższe, ale ekologiczne, to wtedy będzie można mówić o realnej zmianie postawy ludzi.

zefciu napisał(a): Ale można do tego podejść przecież zupełnie liberalnie. Mamy pewne wspólne dobro – atmosferę. Kto to dobro niszczy, musi płacić. Kto je chroni – dostaje za to piniądze.

Kto je niszczy - dostaje za to pieniądze. Cały świat płaci Chinom za niszczenie atmosfery. W tym oficjalnie ekologiczna UE.

I gdyby nie Chiny, to wszyscy wszystko mieliby takie drogie, że każdy by się zesrał z bólu.

zefciu napisał(a): Doszukiwanie się tutaj komunizmu nie ma sensu, bo przecież to, że atmosfera jest wspólna nie wynika z ustroju.

Komunizmu można doszukiwać się w ekokomuszej działalności UE. USA nie działa po komunistycznemu - kto chce kupuje Teslę, a kto chce zwykłe auto z wyjebistym silnikiem. Bez żadnych socjalistycznych kar i nagród-dofinansowań.
---
Kochaj sztukę, której się nauczyłeś, i w niej znajdź spokój.
Marek Aureliusz
Odpowiedz
#43
lumberjack napisał(a):
zefciu napisał(a): Dlaczego twierdzisz, że nie wyszło? Uważasz, że współczesny Europejczyk niczym się moralnie nie różni od I-wiecznego Rzymianina?

Na pewno jakoś się moralnie różni. Ale na ile są to różnice wynikające z działania religii chrześcijańskiej, a na ile efekt zmian gospodarczo-naukowo-techniczno-medycznych?

Gdyby popatrzeć na współczesnego Europejczyka, na europejskie zachodnie kraje, na podejście do aborcji, antykoncepcji, eutanazji, homoseksualizmu, rozwodów, to można uznać, że Europejczyk jest na wskroś antychrześcijański. A to co chrześcijaństwo w swej moralności zawsze aprobowało jak np. KŚ, odchodzi w zapomnienie.

Jeśli mamy uznać to za ostateczny sukces 2-tysiącletniego dobrowolnego wdrażania chrześcijaństwa i jego uszlachetniającej moralności, to hmm... no... trochę odwrotny efekt do zamierzonego... tak delikatnie powiedziawszy.

Chwila. W tym samym momencie uznajemy chociażby, że islam jakoś społeczności zmienia. Jeżeli spojrzysz na mapę państw, gdzie są kary śmierci dla homoseksualistów - sam islam. Jak spojrzysz na mapę krajów z małżeństwami osób tej samej płci - tylko chrześcijanie. I nie chodzi tu tylko o kwestie gosp.-nauk.-tech.-med., bo taka Japonia też jest rozwinięta, a jakoś małżeństw jednopłciowych nie wprowadziła.
Pewnym paradoksem społecznym chrześcijaństwa jest to, że im bliżej jest ono nieagresywmym naukom Jezusa, to tym bardziej zwiększa tolerancję dla LGBT. Wywyższanie miłości, szacunku do innych i słabszych do tego prowadzi. Tak samo jest z karą śmierci, bo zawiera się w tym szacunek do ludzkiego życia i odstąpienie od emocjonalnej zemsty. Reszta spraw jak rozwody i aborcja są efektem zmian społecznych, które chrześcijaństwo zwykle nie tępi agresją i przymusem państwowym, tylko stara się przekonywać.
Skoro uznajemy, że islam ogółem zmienia społeczeństwa w złym kierunku, to widać, że religia (czy inny system filozoficzny) może społeczeństwa zmieniać.

lumberjack napisał(a):
zefciu napisał(a): Dlaczego? Przecież obserwujemy realne zmiany w ludzkiej mentalności. Widzimy realny wzrost poparcia dla praw LGBT.

Gdzie? W USA, na Węgrzech czy w Rosji? Wszędzie było/jest chrześcijaństwo.
Na Węgrzech i w Rosji mamy też postkomunizm i narodowo-socjalistyczne poczucie, że jak odzyska się stracone tereny i podbije innych, to wtedy wygra się wszystko, co wygrać można. Gdy trzeba podbijać, to Elgiebety są szkodliwe, bo zamieniają facetów w nieagresywne "cieniasy" i naród się tak mocno nie mnoży, a mnożenie jest ważne przy zasiedlaniu ziem. Potrzeba też w walce dyscypliny i jedności (czystości) narodu, a Elgiebety się buntują i wyróżniają. Zamiast na rodzenie i wychowywanie dzieci spędzają czas na głupoty. A poza tym jakoś emocjonalnie większość czuje odpychanie od myśli o homoseksualnych praktykach, a przecież narodowy socjalista wie, że jest genialny, wywyższony, a jego instynkty i emocje są tylko przejawem boskiej prawdy.

lumberjack napisał(a): UE jest ekologiczna na pokaz, w praktyce kupując prawie wszystko z Chin. UE znęca się nad właścicielami samochodów spalinowych, jednocześnie wspierając finansowo na ogromną skalę najbardziej trującą gospodarkę na świecie.

No ale, "widać, że ludzie zaczęli się kierować ekologią"... Uśmiech I o to chyba chodzi. Żeby ludzie w UE mieli poczucie dobrze spełnionego zadania. Ekokółko wzajemnej adoracji. A czy realnie, na skalę globalną ludzie patrzą pod kątem ekologii? Jak przestaną kupować to co tanie, a zaczną to co będzie z 10x droższe, ale ekologiczne, to wtedy będzie można mówić o realnej zmianie postawy ludzi.
Prawo w danym kraju jest też skutkiem zmian społecznych. Nie bez powodu w Europie rosną w siłę partie zielone.
Jest też pewien problem z eko-nurtem. Jeżeli państwo (albo człowiek) A zacznie być super-eko i będzie żył i rozwijał gorzej z tego powodu, to w hierarchii zdominuje go państwo (człowiek) B, które ma gdzieś eko-życie. Stąd potrzebne jest prawo i dyplomacja, by takie Chiny też się ograniczały, byśmy nie obudzili się w świecie, gdzie Europa padła gospodarczo, bo tylko ona się poświęcała.

lumberjack napisał(a):
zefciu napisał(a): Ale można do tego podejść przecież zupełnie liberalnie. Mamy pewne wspólne dobro – atmosferę. Kto to dobro niszczy, musi płacić. Kto je chroni – dostaje za to piniądze.

Kto je niszczy - dostaje za to pieniądze. Cały świat płaci Chinom za niszczenie atmosfery. W tym oficjalnie ekologiczna UE.

I gdyby nie Chiny, to wszyscy wszystko mieliby takie drogie, że każdy by się zesrał z bólu. 

Hmm... Na naukach o środowisku się nie znam, więc pozostaje mi słuchanie się autorytetów. A przeważająca większość z nich twierdzi, że musimy "ratować klimat". Wiąże się to pewnie z poświęceniami i niedogodnościami.
Chiny też rozwijają u siebie energetykę odnawialną, ale na mniejszą skalę niż Europa. Chiny per capita są biedniejsze niż takie Niemcy, więc ciężej im się przestawiać na zielone rozwiązania. Dopiero niedawno wydźwignęli miliony osób ze skrajnego ubóstwa. Ale i od nich należy wymagać prawnie ochrony środowiska w jakimś stopniu.

lumberjack napisał(a):
zefciu napisał(a): Doszukiwanie się tutaj komunizmu nie ma sensu, bo przecież to, że atmosfera jest wspólna nie wynika z ustroju.

Komunizmu można doszukiwać się w ekokomuszej działalności UE. USA nie działa po komunistycznemu - kto chce kupuje Teslę, a kto chce zwykłe auto z wyjebistym silnikiem. Bez żadnych socjalistycznych kar i nagród-dofinansowań.
Amerykanie nie zwalczają tak spalin, bo mają duży kraj i smog rozkłada się na większych przestrzeniach. Tak jest głównie w terenach najsłabiej zaludnionych, w większości w dodatku republikańskich. W Europie jest większa gęstość zaludnienia, co zwiększa problemy ze smogiem spalinowym.
Ale pewnie amerykańskie stany przypominające gęstością zaludnienia taki Beneluks też będą szly w tym kierunku. Chociaż Ameryka to ogółem kraj oparty na ideologii wolności i niskich podatków, czyli przykład anglosaskich, elitarnych, protestanckich krajów common law. A w common law wywalczony przywilej staje się tradycyjnie bronionym prawem.
Znany także jako KacOlek

Bóg daje najśmieszniejsze bitwy swoim najlepszym klaunom
Odpowiedz
#44
lumberjack napisał(a): Ale na ile są to różnice wynikające z działania religii chrześcijańskiej, a na ile efekt zmian gospodarczo-naukowo-techniczno-medycznych?
Jak już zaznaczyłem, nie wiem.

Cytat:trochę odwrotny efekt do zamierzonego...
Zamierzonego przez kogo?

Cytat:Gdzie? W USA, na Węgrzech czy w Rosji? Wszędzie było/jest chrześcijaństwo.
Ale przecież nie dyskutowaliśmy o chrześcijaństwie. A akurat jeśli chodzi o USA, to w kwestii LGBT jest wyraźny postęp. MAGA-owcy szczekają, ale prawo idzie dalej.
Cytat:Doprawdy? Uśmiech Zabierz dotacje państwowe, zakazy, nakazy i limity CO2 i zobaczymy jakie decyzje podejmą ludzie.
Nie twierdzę, że idzie to tak szybko, jak powinno.
Cytat:Pomijając socjalistyczny region europejski, a skupiając się na amerykańskim - USA - widać, że dobrowolnie ludzie zakupili tam rekordową liczbę Tesli, ale jednocześnie ciągle świetnie sprzedają się amerykańskie potwory z ogromnymi silnikami spalinowymi.
Czyżbyś właśnie dostarczył dowodu, że „krześcijańska dobrowolność” nie wystarczy i trzeba też pałki w postaci podatków. Nie kłócę się.
Cytat:Widzimy, że część ludzi kieruje się ekologią, część zarąbistością samochodu, a część po prostu ceną, odpowiednim stosunkiem ceny do jakości.
No tak. Dlatego możemy działać na trzech polach: rzeczywistej poprawy energooszczędności pojazdu, przekonywania opinii publicznej, że takie pojazdy są zajebiste i dowalania podatków za emisje. Wszystkie trzy działania mają sens i powinny być skuteczne.
Cytat:Jak przestaną kupować to co tanie, a zaczną to co będzie z 10x droższe, ale ekologiczne, to wtedy będzie można mówić o realnej zmianie postawy ludzi.
A dlaczego akurat 10x to próg, który uznasz?
Cytat:Kto je niszczy - dostaje za to pieniądze. Cały świat płaci Chinom za niszczenie atmosfery. W tym oficjalnie ekologiczna UE.
No nie. Chinom nie płaci się za niszczenie, tylko za produkty.
Cytat:I gdyby nie Chiny, to wszyscy wszystko mieliby takie drogie, że każdy by się zesrał z bólu.
Problem w tym, że nie. Produkty lokalne są zwykle trochę droższe, ale często lepszej jakości niż chińskie. Więc nasza jakość życia spadłaby trochę. Ale nie do zesrania się.
Cytat:Komunizmu można doszukiwać się w ekokomuszej działalności UE.
Ale co tutaj jest komunistycznego?
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
#45
Myślę, że najfatalniejsze dla człowieka jest przekonanie o jego nieskazitelności moralnej.
Odpowiedz
#46
geranium napisał(a): Myślę,  że  najfatalniejsze dla człowieka  jest przekonanie o jego nieskazitelności moralnej.

Takie przekonanie jest złe, bo zamyka na rozwój i pokonywanie swych wad. Poza tym człowiek uważający się za ideał decyzje może podejmować pod wpływem kaprysu, bo przecież przez te kaprysy przemawia niby geniusz boski i ostateczny.
Inmą sprawą jest dążenie do jak najbardziej moralnych wyborów.
Znany także jako KacOlek

Bóg daje najśmieszniejsze bitwy swoim najlepszym klaunom
Odpowiedz
#47
zefciu napisał(a): Dobra. A teraz proszę o wskazanie niedebilnego rozwiązania problemu transpłciowych i interpłciowych sportowców. Zamieniam się w słuch.
No bo ja wiem, wprowadzić oprócz ligi męskiej i kobiecej kategorię "inne płcie"?
Odpowiedz
#48
zefciu napisał(a): Jak już zaznaczyłem, nie wiem.

I ja nie wiem.

zefciu napisał(a): Zamierzonego przez kogo?

Jezusa? KrK?

No chyba, że przyjmiemy teorię cyniczną, że KrK w ogóle i nigdy nie chodziło o to, by ludzie żyli według zasad chrześcijańskich, tylko o to, żeby zawsze mieć armię plugawych grzeszników, wiecznie uzależnionych od spowiadania się, z ciągłym poczuciem winy, których trza łajać, ganić, napominać i doić z kasy.

zefciu napisał(a): Ale przecież nie dyskutowaliśmy o chrześcijaństwie.

Ale o wpływie forsowania religii/światopoglądu na życie ludzi.

Po wielu wiekach forsowania chrześcijaństwa efekt finalny jest taki, że mało co wspólnego mamy z chrześcijaństwem.

Po kilkudziesięciu latach siłowego forsowania komunizmu nikt normalny nie chce mieć nic wspólnego z komunizmem.

Czemu sądzisz, że w przypadku wymuszania na ludziach ekologii i tolerancji zostanie osiągnięty sukces?

zefciu napisał(a): Czyżbyś właśnie dostarczył dowodu, że „krześcijańska dobrowolność” nie wystarczy i trzeba też pałki w postaci podatków. Nie kłócę się.

Żeby miał być zrealizowany cel ekofaszystów - tak. Ja tam odnośnie ekologii jestem po stronie ludzi od "muh freedom".

zefciu napisał(a): No tak. Dlatego możemy działać na trzech polach: rzeczywistej poprawy energooszczędności pojazdu, przekonywania opinii publicznej, że takie pojazdy są zajebiste i dowalania podatków za emisje. Wszystkie trzy działania mają sens i powinny być skuteczne.

To trzecie jest pomysłem iście debilnym, gdyż nikt nie ma takiej mocy aby nałożyć taki podatek na Chiny.

Działalność ekonazistów sprawdzająca się do tego, że Zachód sam sobie dowala kary, niszczy swoją gospodarkę zmuszając firmy do ucieczki do Chin etc., uzależnienia się od produktów z zagranicy jest totalnym idiotyzmem i nie powinna być nazywana inaczej niż V-tą kolumną działającą na Zachodzie.

Już przy pandemii wyszło to doskonale na jaw kiedy okazało się, że żaden kraj UE nie potrafił wyprodukować sobie głupich maseczek, a wszystkie półprodukty potrzebne do wytworzenia szczepionki trzeba było sprowadzać z Chin.

Chcemy podążać tą drogą dalej, podążajmy unijną ścieżką Nowego Zielonego Ładu.

zefciu napisał(a): A dlaczego akurat 10x to próg, który uznasz?

10x to hiperbola. Niech wszystko zdrożeje nawet "tylko" x2, a i tak każdy zarabiający minimalną dostanie po dupie tak, że hej.

zefciu napisał(a): No nie. Chinom nie płaci się za niszczenie, tylko za produkty.

Każdy człowiek na Ziemi, który chociaż trochę myśli, jest świadomy, że produkty w Chinach powstają kosztem niszczenia środowiska i emisji CO2. Jeśli jesteś tego świadom, to musisz być świadom, że płacąc za chińskie produkty płacisz też za niszczenie środowiska. Nie ma jednego bez drugiego.

zefciu napisał(a): Problem w tym, że nie. Produkty lokalne są zwykle trochę droższe, ale często lepszej jakości niż chińskie.

W Chinach robi się DeWalta, Milwaukee, Boscha etc. i nawet nie masz z czym tego porównać, bo w UE wkrętarki tych firm jako produkty lokalne nie występują. Ale niezależnie od tego te chińskie produkty są najczęściej bardzo dobrej jakości. W Chinach masz też robione VW, Audi etc.

Jakościowo nawet dosyć tanie lidlowe pseudoniemieckie, chińskie Parkside Performance robią porządną robotę.

Jakbyś zechciał teraz w ekosocjalistycznej UE postawić fabrykę czegoś podobnego, to byś się zesroł. Elon Musk właśnie się zesroł:

Cytat:Po powstających w ekspresowym tempie fabrykach w USA i Chinach Elon Musk chciał postawić "kropkę nad i" i zbudować swoje największe Gigafactory. Plac budowy pod Berlinem napotyka jednak coraz większy opór lokalnej społeczności i obrońców środowiska. Przykład ten pokazuje szerszy problem związany z produkcją aut elektrycznych.
https://e.autokult.pl/39475,budowa-fabry...i-ekolodzy

https://forsal.pl/biznes/przemysl/artyku...pinia.html

zefciu napisał(a): Więc nasza jakość życia spadłaby trochę. Ale nie do zesrania się.

Może twoja.

Ale normalny człowiek z normalnymi zarobkami zesro się. Mam znajomą chorą na celiakię i parę innych dolegliwości związanych z układem trawiennym. Nie może jeść zwykłego jedzenia. Glutenowego etc. Wszystko kupuje eko i bio.

https://subiektywnieofinansach.pl/zdrowe...spozywczy/

Wszystko jest 2x droższe. A co spotkam tą znajomą, to się tylko żali ile kasiory idzie na samo żarcie i że ciągle na wszystko brakuje.

Weź teraz to samo zaaplikuj ludziom na masową skalę. A taki przecież będzie efekt twojego ekologizmu i to nie tylko odnośnie jedzenia.

zefciu napisał(a): Ale co tutaj jest komunistycznego?

Nowy Zielony Ład. Może nie jest to plan pięcioletni, ale jest to jak najbardziej centralne planowanie gospodarką, które doprowadzi do tego, że będziemy 100 lat za USA i Chinami. W końcu nas wykupią albo okaże się, że Zieloni od zawsze byli agentami chińskimi, którzy sprzedadzą podupadłą, ale ekologiczną UE, Chinom. W końcu wrócimy na normalne tory funkcjonowania ale pod chińskim batem. Czyli gospodarka wróci do normy, ale samo życie już nie.

Mustafa Mond napisał(a): Chwila. W tym samym momencie uznajemy chociażby, że islam jakoś społeczności zmienia. Jeżeli spojrzysz na mapę państw, gdzie są kary śmierci dla homoseksualistów - sam islam. Jak spojrzysz na mapę krajów z małżeństwami osób tej samej płci - tylko chrześcijanie. I nie chodzi tu tylko o kwestie gosp.-nauk.-tech.-med., bo taka Japonia też jest rozwinięta, a jakoś małżeństw jednopłciowych nie wprowadziła.
Pewnym paradoksem społecznym chrześcijaństwa jest to, że im bliżej jest ono nieagresywmym naukom Jezusa, to tym bardziej zwiększa tolerancję dla LGBT.

W samo sedno. Chrześcijaństwo nie osiągnęło sukcesu jako chrześcijaństwo tylko okazało się, że jest w nim zawarta wewnętrzna słabość (ziarenko autodestrukcji, samozaorania się) pozwalająca na w miarę normalne życie niechrześcijanom i antychrześcijanom. Żyjąc w Afganistanie pewnie wszyscy byśmy już dyndali na sznurach.

Mustafa Mond napisał(a): Skoro uznajemy, że islam ogółem zmienia społeczeństwa w złym kierunku, to widać, że religia (czy inny system filozoficzny) może społeczeństwa zmieniać.

Dokładnie tak. Ale piję do tego, że wpływ chrześcijaństwa na ludzi w świecie Zachodu okazał się inny do zamierzonego.

Mustafa Mond napisał(a): Jest też pewien problem z eko-nurtem. Jeżeli państwo (albo człowiek) A zacznie być super-eko i będzie żył i rozwijał gorzej z tego powodu, to w hierarchii zdominuje go państwo (człowiek) B, które ma gdzieś eko-życie. Stąd potrzebne jest prawo i dyplomacja, by takie Chiny też się ograniczały, byśmy nie obudzili się w świecie, gdzie Europa padła gospodarczo, bo tylko ona się poświęcała.

A mnie się wydaje, że właśnie dokładnie tak będzie. Nikt nie ma środków na ucywilizowanie Chin, za to Chiny będą miały środki na zwasalizowanie osłabionych ekologią konkurentów. Ale za to wszystkie Zefcie Europy będą mieć dobre samopoczucie, bo nie będą się czuć odpowiedzialni za ocieplenie klimatu (do którego i tak dojdzie dzięki USA i Chinom i samej ekoUE sprowadzającej produkty z Chin).

Mustafa Mond napisał(a): Amerykanie nie zwalczają tak spalin, bo mają duży kraj i smog rozkłada się na większych przestrzeniach.

Globalne ocieplenie to przeróżne kataklizmy, tornada, powodzie, etc., które co i rusz nawiedzają USA. Jak najbardziej w ich interesie byłoby zwalczanie spalin, ale niszcząc swoją gospodarkę i wolność straciliby status mocarstwa światowego.

Też jestem zdania, że jeśli chcemy, żeby w dalszej perspektywie UE coś znaczyła, nie możemy niszczyć unijnej gospodarki, nawet jeśli miałoby to oznaczać ocieplenie klimatu. Jego i tak nie powstrzymamy jeśli nie dogadają się wszystkie znaczące państwa świata, a nic na to nie wskazuje.

Musiałaby się dokonać jakaś radykalna ekorewolucja drastycznie zmieniająca światowe gospodarki i styl życia wszystkich ludzi. Nie wiem czy ktokolwiek poza mnichami byłby gotów na ogromne ograniczenie wszystkiego co każdy z nas ma dziś bez kiwnięcia palcem.

Może po prostu tak se ocieplimy klimat, że będziemy zmuszeni do ascetyzmu... ale to już jest moje bajanie S-F (fajans-fikszyn). Równie dobrze ktoś może odkryć coś co odmieni oblicze tego świata jak np. internet. Może nauka umożliwi redukcję globalnego ocieplenia bez zmian w kierunku ekologii? Może coś co produkuje energię pochłaniając spaliny? Nie wiem, nie znam się, tak se tylko bajdurzę.

ZaKotem napisał(a):
zefciu napisał(a): Dobra. A teraz proszę o wskazanie niedebilnego rozwiązania problemu transpłciowych i interpłciowych sportowców. Zamieniam się w słuch.
No bo ja wiem, wprowadzić oprócz ligi męskiej i kobiecej kategorię "inne płcie"?

Obawiam się, że twój pomysł jakkolwiek racjonalny i rozsądny, mógłby być jednakowoż odebrany jako chęć segregacji i dyskryminacji transgenderowców. Przecież Stefan jak się czuje kobietą, to jest prawdziwą kobietą i ma prawo konkurować w dyscyplinach sportowych z innymi prawdziwymi kobietami.

Ostatecznie dojdzie do tego, że w kobiecych olimpiadach będą sami Stefanowie uważający się za prawdziwe kobiety, a prawdziwych kobiet na tych zawodach nie będzie w ogóle. Będziemy mieli dwie męskie olimpiady.

Śmieszne i smutne. Samozaoranie, które czeka też ekozjebistów, których potomkowie będą zapierdalać u nieekologicznych Chińczyków i Amerykanów.
---
Kochaj sztukę, której się nauczyłeś, i w niej znajdź spokój.
Marek Aureliusz
Odpowiedz
#49
lumberjack napisał(a): Jezusa?
Próbujesz określić zamiary Jezusa na gruncie historycznym? Teologicznym?
Cytat:No chyba, że przyjmiemy teorię cyniczną, że KrK w ogóle i nigdy nie chodziło o to, by ludzie żyli według zasad chrześcijańskich, tylko o to, żeby zawsze mieć armię plugawych grzeszników, wiecznie uzależnionych od spowiadania się, z ciągłym poczuciem winy, których trza łajać, ganić, napominać i doić z kasy.
No nie. To właśnie przy takim założeniu wyjdzie nam iż chrześcijaństwo poniosło klęskę.
Cytat:Po wielu wiekach forsowania chrześcijaństwa efekt finalny jest taki, że mało co wspólnego mamy z chrześcijaństwem.
To zależy. Jeśli uważamy, że esencją chrześcijaństwa jest bicie gejów, to tak. Jeśli uznamy za nią miłość bliźniego, to zobaczymy, że głównym uzasadnieniem odrzucenia chrześciajaństwa jest to, że jest ono za mało chrześcijańskie.
Cytat:Po kilkudziesięciu latach siłowego forsowania komunizmu nikt normalny nie chce mieć nic wspólnego z komunizmem.
Może to mieć pewien związek z faktem, że komunizm jest systemem nieludzkim.
Cytat:Czemu sądzisz, że w przypadku wymuszania na ludziach ekologii i tolerancji zostanie osiągnięty sukces?
Sądzę, że zależy to od zasadności postulatów. Wszakże w kwestii tolerancji odniosła ludzkość dosyć konkretne osiągnięcia już teraz.
Cytat:Żeby miał być zrealizowany cel ekofaszystów - tak.
A jaki jest cel ekofaszystów? Chętnie się dowiem, bo prawdopodobnie do nich się zaliczam.
Cytat:To trzecie jest pomysłem iście debilnym, gdyż nikt nie ma takiej mocy aby nałożyć taki podatek a Chiny.
O takim wynalazku jak cło lumberjack słyszał?
Cytat:Działalność ekonazistów sprawdzająca się do tego, że Zachód sam sobie dowala kary, niszczy swoją gospodarkę
Tylko jakoś tego niszczenia gospodarki nie widać w realnych pomiarach.
Cytat:wszystkie półprodukty potrzebne do wytworzenia szczepionki trzeba było sprowadzać z Chin.
A jakieś źródło tej rewelacji podasz?
Cytat:10x to hiperbola. Niech wszystko zdrożeje nawet "tylko" x2, a i tak każdy zarabiający minimalną dostanie po dupie tak, że hej.
A dlaczego akurat x2? No i nie uwzględniłeś różnicy jakości.
Cytat:Jeśli jesteś tego świadom, to musisz być świadom, że płacąc za chińskie produkty płacisz też za niszczenie środowiska. Nie ma jednego bez drugiego.
Nie do końca. Chiny też mogą produkować czyściej, a jednak nadal wydajniej niż Europa. Choćby dzięki efektowi skali.

Cytat:Ale normalny człowiek z normalnymi zarobkami zesro się. Mam znajomą chorą na celiakię i parę innych dolegliwości związanych z układem trawiennym. Nie może jeść zwykłego jedzenia. Glutenowego etc. Wszystko kupuje eko i bio.

https://subiektywnieofinansach.pl/zdrowe...spozywczy/

Wszystko jest 2x droższe. A co spotkam tą znajomą, to się tylko żali ile kasiory idzie na samo żarcie i że ciągle na wszystko brakuje.
Nie bardzo widzę związek między bezglutenowością a ochroną środowiska.
Cytat:Elon Musk właśnie się zesroł:
Rozumiem, że Elona Muska podajesz jako przykład „normalnego człowieka z normalnymi zarobkami”…

Cytat:Weź teraz to samo zaaplikuj ludziom na masową skalę.
Jak się coś aplikuje na masową skalę, to zachodzi efekt skali. Czyli staje się to, co do zasady, tańsze.
Cytat:jest to jak najbardziej centralne planowanie gospodarką
Tak?
Nowy Zielony Ład określa ile gwoździ ma wyprodukować która fabryka?
Cytat:W końcu wrócimy na normalne tory funkcjonowania
A skąd taki wniosek? Raczej należy się spodziewać, że to Chińczycy zbuntują się i zaczną wymagać od swojego państwa ochrony środowiska.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
#50
lumberjack napisał(a): Czemu sądzisz, że w przypadku wymuszania na ludziach ekologii i tolerancji zostanie osiągnięty sukces?
Jeśli chodzi o tolerancję to jak najbardziej. Progresywizm jest prostą konsekwencją dobrobytu. Ludzi stać na coraz większą konsumpcję i dążą do znoszenia ograniczeń tej konsumpcji. Tolerancja po prostu jest odpowiedzią na te potrzeby. Nie bierze się z żadnego lewactwa czy postępactwa a ze zwykłego konsumpcjonizmu.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
#51
zefciu napisał(a): Próbujesz określić zamiary Jezusa na gruncie historycznym? Teologicznym?

Nie wiem Uśmiech Ciężko by mi było określić jego zamiary nawet gdyby stał obok mnie, bo i tak mu do głowy nie zajrzę. Zakładam, że jego celem było aby ludzie byli lepsi poprzez powszechne zastosowanie się do tego o czym pouczał.

zefciu napisał(a): To zależy. Jeśli uważamy, że esencją chrześcijaństwa jest bicie gejów, to tak. Jeśli uznamy za nią miłość bliźniego, to zobaczymy, że głównym uzasadnieniem odrzucenia chrześciajaństwa jest to, że jest ono za mało chrześcijańskie.

W punkt. Trafna myśl. Nie wiem jak to nazwać. sukcesoporażką? Uśmiech

zefciu napisał(a): Sądzę, że zależy to od zasadności postulatów. Wszakże w kwestii tolerancji odniosła ludzkość dosyć konkretne osiągnięcia już teraz.

Kwestia wygranej ekologizmu leży moim zdaniem w czymś innym. W zamożności. Jeśli tylko staniemy się na tyle bogaci aby pozwolić sobie na dbanie o środowisko, to najprawdopodobniej właśnie tak zrobimy - bez systemu państwowych kar i nagród; bez unijnego ekofaszystowskiego urzędasa, który wsadza nam nos w dupę i wywąchuje czy tym konkretnym pierdem nie przekroczyliśmy już limitu emisji CO2 na ten miesiąc.

zefciu napisał(a): Wszakże w kwestii tolerancji odniosła ludzkość dosyć konkretne osiągnięcia już teraz.

Absurdy na olimpiadzie i nowy rasizm ukryty pod szyldem BLM i ukryta nienawiść do mężczyzn pod szyldem feminizmu najnowszej generacji i dyskryminacja rasy żółtej w USA jest najlepszym świadectwem owych osiągnięć. Aż strach się bać dalszego postempu.

zefciu napisał(a): A jaki jest cel ekofaszystów? Chętnie się dowiem, bo prawdopodobnie do nich się zaliczam.

Znęcać się dodatkowymi podatkami nad ludźmi, których nie stać na ekologiczne rozwiązania.

zefciu napisał(a): O takim wynalazku jak cło lumberjack słyszał?

A o takim zjawisku jak rozruchy ogólnopaństwowe spowodowane drożyzną i brakiem dóbr Zefciu słyszał?

W ogóle to ciekawy pomysł wytoczyć wojnę celną krajowi, od którego produktów jesteśmy uzależnieni w praktycznie każdej sferze życia.

zefciu napisał(a): Tylko jakoś tego niszczenia gospodarki nie widać w realnych pomiarach.

Zefciu - jeśli pozbędziemy się z UE całego przemysłu; wszystkich "brudnych" fabryk; to może i w realnych pomiarach wszystko się będzie zgadzało (jeśli sektor usług wszystko nadrobi), ale jak przyjdzie co do czego i trza będzie wyprodukować maseczkę czy cokolwiek innego to będziemy w dupie i na łasce Chin.

zefciu napisał(a): A dlaczego akurat x2? No i nie uwzględniłeś różnicy jakości.

A dlaczego nie? Ekologiczna żywność jest droższa właśnie x2 od tej którą na megafarmach zbierają megatraktory i megakombajny spalające megailości ropy i emitujące megailości CO2.

zefciu napisał(a): Nie do końca. Chiny też mogą produkować czyściej, a jednak nadal wydajniej niż Europa. Choćby dzięki efektowi skali.

Babcia gdyby miała wąsy mogłaby zostać dziadkiem.

Skoro mogą, to czemu stawiają 70 elektrowni węglowych rocznie?

W ogóle co z tego potencjału Chin wynika? Syfią, że hej, a ekoUE wiedząc o tym sprowadza wszystko od nich przy jednoczesnym znęcaniu się nad własnymi obywatelami posiadającymi auta spalinowe. Ekofaszyści to prawdziwi geniusze o głębokiej bardzo przemyślanej strategii długofalowej wcalenie śmierdzącej hipokryzją i obłudą. Wcale a wcale.

zefciu napisał(a): Nie bardzo widzę związek między bezglutenowością a ochroną środowiska.

To co jest dobre dla bezglutenowców jest zbieżne z tym co tworzą ekologiści. I pokazuje ładnie koszty takowego przedsięwzięcia.

zefciu napisał(a): Rozumiem, że Elona Muska podajesz jako przykład „normalnego człowieka z normalnymi zarobkami”…

Jeśli Elon Musk się zesroł to tym bardziej zwykły człowiek się zesro. Już samo sztuczne unijne podniesienie cen benzyny od 2023 roku do 8zł/l uderzy każdego po kieszeni.

zefciu napisał(a): Jak się coś aplikuje na masową skalę, to zachodzi efekt skali. Czyli staje się to, co do zasady, tańsze.

Spoko. Nie będzie drożej x10 "tylko" x2 Uśmiech Chyba nie sądzisz, że sam efekt skali zrekompensuje wszystkie inne trudności i niedogodności wynikające z przestawienia się na ekologiczną produkcję...

zefciu napisał(a): Tak?
Nowy Zielony Ład określa ile gwoździ ma wyprodukować która fabryka?

Określa nierealne do spełnienia limity emisji spalin dla nowych aut realnie ograniczając liczbę tych, które w ogóle będą mogły być w tym ekociemnogrodzie sprzedawane. Określa też ile samochodów spalinowych można wyprodukować na rynek europejski od 2035 roku - zero. https://www.auto-swiat.pl/wiadomosci/akt...-r/fw8b6lx

Określa też odgórnie ile ma być w UE elektryków do 2030 roku - 30 mln. https://e.autokult.pl/39574,30-mln-aut-e...y-zaplacic Nie wiem dlaczego 30, a nie 28 lub 32 - za komuszym myśleniem nie dojdziesz, a komuniści zawsze lubili w swoich pięciolatkach ogłaszać jakieś okrągłe liczby do osiągnięcia.

Jeśli to nie jest komusze centralne planowanie to ja już nie wiem co nim jest.

W USA nie masz centralnego planowania; masz "muh freedom" co do wyboru jakim autem chcesz jeździć. W UE masz ekokomunizm i ten ekodebilizm zarżnie nasz przemysł. Będzie tak jak pisze Wron Niemiecki:

Wron NIEmiecki napisał(a): W 2035 na terenie całej UE auta z silnikami spalinowymi mają być zakazane. Co to oznacza? Poza utrudnieniami dla posiadaczy samochodów, likwidację całego przemysłu chemicznego na terenie unii. Nie będzie ani rafinerii ani cementowni ani żadnych hut ani jakichkolwiek zakładów chemicznych. Wszystko sprowadzi się jedynie do handlu towarami zakupionymi poza granicami UE. Będziemy łatwym celem dla spekulantów giełdowych i wahań w łańcuchu dostaw. Będzie tylko drożej i gorzej.

BTW
Z tego samego linku:

Cytat:Według danych Europejskiego Stowarzyszenia Producentów Motoryzacyjnych (ACEA) w trzecim kwartale 2020 r. liczba zarejestrowanych w krajach UE samochodów o napędzie benzynowym spadła względem porównywalnego okresu 2019 r. o 24,3 proc., a diesli o 13,7 proc. W tym samym czasie liczba zarejestrowanych samochodów elektrycznych wzrosła o 132 proc. Przełożyło się to jednak tylko na 135,5 tys. sztuk takich samochodów, podczas gdy w europejskich garażach pojawiło się 1,3 mln nowych "benzyniaków".

Skąd ta dysproporcja? Chodzi oczywiście o pieniądze. Dane ACEA jasno pokazują zależność pomiędzy zamożnością społeczeństwa a nasyceniem rynku samochodami elektrycznymi. W Niemczech, gdzie obywatele — według danych ACEA — dysponują przeciętnie trzykrotnie wyższymi dochodami niż w Polsce, udział samochodów elektrycznych w rynku wynosi 3 proc. U nas jest to zaledwie 0,48 proc.

[...]Średni zasięg elektrycznego samochodu segmentu A, według analizy EV-database, to obecnie ok. 140 km, podczas gdy jego cena wynosi mniej więcej 22 tys. euro. W przypadku segmentu B zasięg rośnie już do ok. 270 km, ale i cena wynosi już ok. 35 tys. euro. Auto kompaktowe może pochwalić się zasięgiem 300 km, a cena wynosi 40 tys. euro. Segment D to skok do 370 km zasięgu i 56 tys. euro. Samochody luksusowe, a więc z segmentu F, przejadą na jednym ładowaniu ok. 430 km, ale cena wynosi tu aż 115 tys. euro. Kraje, które mają bardziej skąpą infrastrukturę ładowania aut, to jednocześnie te mniej zamożne. Trudno więc spodziewać się, by popularne w nich stały się jedyne użyteczne przy tym stanie rzeczy samochody elektryczne co najmniej klasy kompakt.

Ma tu ktoś 160 000 zł na zwykłego elektryka umożliwiającego normalne funkcjonowanie? Ale spokojna głowa, przyjdzie Kapitan Efekt Skali i każdy se kupi takie auto już za 16 tysi. Efekt skali to jest takie magiczne słowo-wytrych, którym pokona się każdą niedogodność i barierę...

zefciu napisał(a): A skąd taki wniosek? Raczej należy się spodziewać, że to Chińczycy zbuntują się i zaczną wymagać od swojego państwa ochrony środowiska.

Dlaczego? Jeśli są wychowani w kulturze, która go nie chroni i jednocześnie wiedzą, że od tego trującego przemysłu zależy czy będą mieli co do michy włożyć, to nie zaczną żadnych takich ekohopsztosów.

Albo takie Indie - wcale nie są komunistyczne, a kulturę mają taką, że sami zwykli ludzie, dobrowolnie, śmiecą gdzie popadnie, a śmieciarki wywalają cały syf do rzeki i morza.

I nie zapominajmy jeszcze o Afryce - potężna liczba ludzi, która w większości jeszcze nie wkroczyła na etap rozwoju przemysłowego typu chińskiego. A że natura nie lubi próżni, należy uznać, że jeśli kiedykolwiek Chińczycy i Hindusi postanowią ucywilizować swój nieekologiczny przemysł; zostanie on przeniesiony do Afryki.

zefciu napisał(a): A jakieś źródło tej rewelacji podasz?

W jakimś programie o covidzie jakiś doktór powiedzioł, że komponenty potrzebne do produkcji szczepionek są wytwarzane w całości w laboratoriach na terytorium Chin. Teraz jak o tym szukam w necie, to nic nie mogę znaleźć. Tak to jest jak się ufa autorytetom Uśmiech Znalazłem coś wręcz przeciwnego:

https://www.verywellfamily.com/are-vacci...na-2634585

Powtórzyłem zasłyszaną bzdurę - przepraszam.
---
Kochaj sztukę, której się nauczyłeś, i w niej znajdź spokój.
Marek Aureliusz
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości