Brainless napisał(a): Czyli co Konfederacja chce zrobić naprawdę? Nie wiadomo...
Chcą pewnie robić to, co pasuje do ich stylu życia. A tu mamy poczucie własnej wyższości, czyli darwinizm vel narodowy socjalizm.
Taki Braun od lat nie atakuje Żydów, żeby nabierać PiSowców w makiawelicznym planie i potem zrobić "wolny rynek". Narodowcy i korwiniści nie po to od lat niszczą zaufanie (zwłaszcza młodych) do Unii Europejskiej, żeby potem współpracować z Niemcami, zamiast miziać się z Putinem. Sianie propagandy antyszczepionkowej też im chluby nie przynosi. A można wymieniać dalej:
- bieda-symetryzm przekonujący, że PiS i PO to jedno zło (np. co do stopnia propagandy TVP albo stopnia korupcji),
- wprowadzenie nacjonalistów i Brauna do parlamentu i promowanie ich,
- pogarda i obojętność wobec obrony praworządności (znów bieda-symetryzm, wedle którego sądy tak samo zawłaszczali ci z PO jak ci z PiS),
- promowanie tendencji prorosyjskich i antyzachodnich (że niby w Rosji i na Białorusi łatwiej prowadzić biznes),
- atakowanie mniejszości itd. itp.
"Po owocach ich poznacie".
Jedynym plusem społecznym Konfy można nazwać głoszenie "wolnego rynku". Ale raczej po prostu wolnorynkowa młodzież idzie do Korwina, a nie jest tak, że Korwin ich na to nawrócił. A nawet jeżeli część nawrócił, to i tak ogólne skutki społeczne Konfy są dla mnie negatywne.
Gdyby faktycznie korwiniści chcieli nabierać PiSowców i robić wolny rynek (wedle swego rozumienia), to w przeważającej większości ich koło powinno się składać z członków partii KORWiN, a większość przecież mają brauno-narodowcy.
W 2015 roku sama partia KORWiN prawie przekroczyła próg, a mieli większą konkurencję wśród sił wolnorynkowych (była też Nowoczesna). W 2019 roku Konfa miała prawie 7%. Był wzrost frekwencji, ale to nie tłumaczy, dlaczego tak badziewnie ułożyli listy. Sam Ruch Narodowy i partia Brauna były przecież żałosnym planktonem, które same nie dałyby rady pewnie wystartować w całym kraju.
Gdyby chcieli nabierać PiSowców i robić "wolny rynek", to w ich kole powinno być 8 korwinistów, Bosak, Winnicki i Braun.
A po kolejnych wyborach zapowiada się, że brauno-narodowcy znów będą mieli około 55% mandatów Konfederacji, albo i mawet więcej, skoro sam Korwin lobbował za Braunem, by go wystawić w wyborach prezydenckich w 2020 roku.
A prędzej do Konfy dołączać będą jakieś akcje antyszczepionkowe, Ordo Iuris, Bracia Kamraci i Kaja Godek niż Żółtek, Tanajno i Gwiazdowski. Czyli populacja brauno-narodowców wśród posłów Konfy wzrosnąć może do ponad 70%.
EDIT dla kontynuacji
Żarłak napisał(a):To samo im mówiłem i mówię.Mustafa Mond napisał(a): Moi znajomi, którzy popierają/popierali Konfę dla partii KORWiN tłumaczyli mariaż z narodowcami tym, że bez tego korwiniści nie weszliby do parlamentu, a poza tym ci narodowcy nie znają się na gospodarce (a skupiają się na niepodległości i światopoglądówce), więc można ich nawracać na "wolny rynek".
Twoi znajomi byli/są niezorientowani i naiwni jeśli wierzyli, że narodowcy mają większe poparcie, a ich poglądy silnie etatystyczne, a czasem antyrynkowe, można przestawić na wolnorynkowe. Nie są wyjątkiem pośród wyborców. Możesz im przekazać, że korwiniści sfrajerzyli pozwalając narodowcom na wejście do sejmu swoim kosztem.

Teraz niby wielcy wolnościowcy muszą się zastanawiać, czy pozwolą wygonić Amerykanów z polskiego rynku medialnego...
Żarłak napisał(a): Dlaczego przykład przejmowania elektoratu ma być argumentem za pozyskiwaniem konkurencyjnego kandydata, który w dodatku nie odznacza się umiarkowanymi deklaracjami jak ktoś z PSL? Żeby Kulesza czy Dziambor przeszli bliżej centrum, to wtedy musieliby zmienić deklaracje albo wyborcy musieliby je zmienić. Alternatywnie centrum musiałoby zacząć mówić Dziamborem czy Kuleszą, ale tego nie chcemy, prawda?Hmmm. Politycy mogą się naginać i trochę zmieniać poglądy.
I tak też wygląda sprawa ich transferu plus to co powyżej dotyczy sfrajerzenia korwinistów.
Chodzi z grubsza o to, żeby przejąć dzisiejszych wyborców Konfy, którzy najbardziej w niej lubią Mentzena, Kuleszę i Dziambora tak jak sojusz Koalicji Polskiej rozszerzył elektorat dla PSL kosztem kukizowców. Centrum ma to do siebie, że jest pojemne. W CDU ostatnio o przywództwo walczyli konserwatywny liberał Merz i centrowy Laschet. Merz mówił o zwrocie na prawo, a Laschet o tym, że CDU ma dwa skrzydła: konserwatywne i robotnicze. Partia istnieje do dziś. Ma się dobrze. Zaraz pewnie wygra wybory.
Żarłak napisał(a): A była to nagroda? Jak na moje wyszło, że "tamci przegrali", więc "weszły Sikorskie". I wyszło, że miał rację.No właśnie nie. Równie dobrze Lewica może stwierdzić, że skoro Biedroń i jego uśmiechnięta polityka nie poskutkowała w wyborach prezydenckich, to teraz muszą zaostrzyć kurs: na lidera dać Zandberga i przemianować się na "socjalizm XXI wieku".
Teraz PO ma wzrosty, bo Tusk ma dużo wyższe zaufanie społeczne niż Budka. Trzaskowski ma jednak jeszcze większe.
Żarłak napisał(a):Trzaskowski mógł z łatwością przejąć frakcję "młodych" od Budki.Mustafa Mond napisał(a): A ostatnio wraz z powrotem Tuska wrócił też do zarządu Schetyna. Kiedyś Tusk i Schetyna się zwalczali, ale teraz są razem w konserwatywno-liberalnej frakcji starych przeciwko frakcji Trzaskowskiego. Trzaskowski przez moment mówił, że wystartuje przeciwko Tuskowi na szefa PO, ale go uciszono.
Nie wiem czy Trzaskowski ma jakąkolwiek frakcję.
Schetyna trzyma skrzydło konserwatywne, które niestety jest potrzebne. Poza tym, w przeciwieństwie do Budki czy figurantki Kopacz, dobrze zarządza.
A że w PO nie mają lepszych zarządzających niż Schetynę? Tam same tłumoki siedzą?...
Żarłak napisał(a):Model z Morawieckim się PiSowi opłaca, więc i opozycja może dać na premiera Trzaska. Moim zdaniem Hołownia i PSL powinni zapowiedzieć, że nie zgodzą się na Tuska jako premiera - takim sposobem nie będę odstraszać centrystów od nie-Pisu (bo Tusk straszny) i sami zdystansują się od PO, więc będą mogli brać więcej głosów pisowskich.Mustafa Mond napisał(a): A nie wiem, dlaczego miałby nie być princepsem i potencjalnym premierem. Taki Morawiecki jest premierem i pomaga to PiSowi, bo Vateuszowi bardziej lud ufa niż Kaczyńskiemu czy Ziobrze.
Nie twierdzę, że nie może być premierem. Chodzi o to, że będzie właśnie takim premierem jak Morawiecki za którym stoi Kaczyński. Tak za nim będzie Tusk. Trzaskowski jest liderem wtedy, gdy ma praktycznie pełne poparcie. A to co innego, nieprawdaż? Nie twierdzę, że to zupełnie dyskwalifikuje go, ale uważam, że potrzebny jest lepszy kandydat i lepszy od dawnego Tuska. Ktoś widział, ktoś coś wie?ale czasem musi starczyć to co jest.
A co do lidera PO... Nie wiem. Hmm... Może Arłukowicz byłby dobry. Wydaje się taki dość bojowy i szybko myślący jak Tusk, a przy tym nie ma takiego elektoratu negatywnego. I ma tuskowy podwórkowy styl, więc mógłby nastawiać struktury partii do pionu. I jest w swym zaangażowaniu autentyczny, ale przy tym działa bez wrogości i pogardy.
Faktycznie Trzaskowski ma braki przywódcze i jakoś nie starał się ich zaszpachlować. Albo przynajmniej mu się to nie udało, choć próbował.
Żarłak napisał(a):Zawsze to trochę mniej odstraszania Tuskiem.Mustafa Mond napisał(a): Chciałbym, by Tusk nie był kandydatem KO na premiera.
Nawet jeśli nie będzie, to każdy inny będzie w jego cieniu.
Żarłak napisał(a):PiS miał niegdyś 43%, teraz ma 36%. Ministrant ma około 7% od PiS i 3% od PSL. Przeważająca większość z tych procentów to elektorat Dudy z drugiej tury, więc zdobycz jest tym cenniejsza.Mustafa Mond napisał(a): Nie zgodzę się. To nie jest tak, że Hołownia ma wszystkiego po trochu i długofalowo wszystko padnie. Gość zabrał około połowę poparcia PSL-owi i około 1/7 poparcia PiSu i ma tych wyborców zgrubsza do dziś.
Nie zgadzasz się, a za chwilę sam piszesz o mieszance.
A skąd u Ministranta/PSL naliczyłeś tylu wyborców? Tym bardziej że już wcześniej PiS ich przejął, a PSL nie odbił.
Żarłak napisał(a):Teraz Hołownia ma około 16%. Pewnie jeszcze część ucieknie do KO Tuska. Raczej zostanie u niego zdobycz z PSL i PiSu.Mustafa Mond napisał(a): Po powrocie Tuska elektorat PO i może trochę Lewicy, który chwilowo osiadł u Hołowni, bo w PO i Lewicy był kryzys przywódczy, idzie teraz do Tuska, ale byłych PiSowców i PSLowców przecież raczej nie zwabia. Zwłaszcza PiSowców.
Hołownia zaczął masowo zwabiać wyborców PO dopiero po tym jak sporo zabrał PSL-owi i PiSowi, bo był to sygnał skuteczności Hołowni w zdobywaniu władzy i pokonywaniu Kaczyńskiego, a nie bliskości jego partii do PO.
Najbardziej Hołownia "zmasakrował" PSL, więc to w tych rejonach jest centrum jego elektoratu. Zatem jego start z PSL jest racjonalny i taka Koalicja Polska 2050 na dziś mialaby z 15-20% poparcia.
Tyle poparcia ma obecnie bez PSL. Nie wiem skąd wziąłeś tak duże przepływy od PSL, bo oznaczałyby one zmiecenie ich z polityki, a jak wiemy nadal mają stabilne tańce wokół progu. Czyli niewiele się zmieniło dla nich.
PSL-KP przed pojawieniem się Hołowni miał około 8% w sondażach. Teraz ma około 3 albo 4. Oderwał się Kukiz i bierze jakieś okruszki, ale on też może dziubać coś z Konfederacji i PiSu. Zatem około 3/8 eletoratu PSL-KP jest dziś u Hołowni.
Żarłak napisał(a):Nie. Otóż:Mustafa Mond napisał(a): Równie dobrze za niespójne centrum można uznać PSL, CDU/CSU i ÖVP. A te partie są spójne i istnieją do dziś. Takie CDU nie miało chociażby dyscypliny przy głosowaniu nad małżeństwami jednopłciowymi i nie rozpadli się od tego. I uwaga: niemieccy CDU/CSU mają chociażby mocne przepływy poparcia z Zielonymi! Dlaczego zatem polski odpowiednik CDU/CSU ma nie mieć przepływów z Lewicą, PO i PiSem jednocześnie, skoro CDU/CSU ma przepływy z Zielonymi i AFD? Podobnie partia Sebastiana Kurza zdaje się mieć podobnie różnorodne przepływy poparcia.
Polski odpowiednik CDU/CSU to PO. Zieloni to powiedzmy Polska2050. Więc mają podobne przepływy.
- CDU/CSU nie dominuje wyborczo w dużych miastach (Berlin itd.) a PO tak (Warszawa itd.),
- CDU/CSU ma przepływy praktycznie z każdym, a PO nie (brak przepływów z PiSem),
- CDU/CSU to centrum polityki niemieckiej, a PO nie (liberałowie jak Trzaskowski i Jachira),
itd.
Żarłak napisał(a):Mustafa Mond napisał(a): Zapewne celem Hołowni jest dalsze dociskanie PiSu przy stopniowym odpychaniu się wizerunkowym od PO i Lewicy. Czyli budowanie "zielonego centrum" i "cywilizowanej prawicy", czyli centroprawicy (wyborczego centropisu, PiSu bez wypaczeń).
Tak powinno być, ale elektoraty się zjadają. Najlepsze byłoby zostawienie Ministrantowi konserwatywnego centrum i zajęcie miejsca PiS. PiS mogłoby się zradykalizować albo przestać istnieć. PO (bez konserw) zostałoby SPD, a Lewica to Lewica. PSL powinno przejść na drogę "zielonej rewolucji", ale dziady chyba nie chcą.
PSL nie musi się dziadów pozbywać. W takiej Austrii ÖVP otrzymało rebranding i twarz młodego Kurza, ale dalej są partią przedmieść i wsi, a tam pewnie siedzą ci sami ludzie co kiedyś.
PO bez konserw niech się kiedyś rozpadnie na SPD, FDP i trochę Zielonych. A Lewica niech się rozpadnie na części składowe SPD, Zielonych i na całość die Linke. Die Linke to byłyby Razemki i postkomuna z SLD.
"I sent you lilies now I want back those flowers"


ale czasem musi starczyć to co jest. 