Miałem głupawą nadzieję, że Konfederacja poprze opozycyjnego Marszałka Sejmu i ukróci te pisowskie, chamskie bezprawie w parlamencie. Bawiąc się w narodowy symetryzm pewnie nie pójdą też na żaden rząd techniczny, który miałby przeprowadzić niesfałszowane, uczciwe wybory i oddanie władzy. Eh... Widać jaskrawo, że Konfederacja jest teraz jedynym realnym koalicjantem dla PiSu. W przyszłości pewnie dojdzie Agrounia jako możliwy koalicjant. Kukiza już wliczam w ramach PiSu.
Tak. Dodałbym jeszcze pragnienie posiadania silnych władców, którzy twardo innych podbiją i swoim dadzą. W niedoświadczonych umysłach wyborców Korwina pewnie nieraz jawiło się marzenie, że taką Ukrainę można podbić razem z Rosją. Pewnie dla takich ludzi to, że politycy zachodni nikogo nie podbijają jest skutkiem bycia wrażliwymi, naiwnymi, słabymi, pacyfistycznymi lewakami, a nie kwestią opłacalności. Sam Korwin-Mikke w zasadzie żyje jeszcze jakby w XIX wieku, bo swoją wrogość do Niemiec i Ukrainy tłumaczy tym, że... graniczymy z tymi państwami, więc mają one do nas pretensje terytorialne, a my mamy te pretensje do nich. Nie wiem jednak na ile to jego rzeczywisty tok rozumowania, a na ile alibi dla prorosyjskości.
Pamiętam, że w liceum na lekcji historii jeden "silny" i pewny siebie uczeń (szkoła sportowa itd.) zaczął chwalić "siłę" Putina i rozmarzył się mówiąc, że szkoda, iż Polska nie ma swojego Putina. Były to okolice kryzysu krymskiego. Gość teraz studiuje prawo ze mną na uczelni. A jeżeli w głowach dobrze się uczących młodych mężczyzn są takie putinowskie fantazje, to strach myśleć, co siedzi w głowach tych mniej wykształconych i (zapewne) inteligentnych i wrażliwych.
Wraz z wiekiem i poznawaniem świata pewnie zaczynają rozumieć, że dziś bardziej się opłaca współpraca niż podbijanie. Ale ci mniej rozumni mogą żyć dalej z tym poczuciem. Nie bez powodu trochę więcej facetów niż kobiet głosuje na PiS. W Konfederacji ta dysproporcja płciowa jest dużo większa, bo to właśnie młodzi faceci najczęściej atawistycznie wpadają w kult "maczo". W sumie fani Kukiza, według moich obserwacji, to najczęściej właśnie mężczyźni - zwykle w średnim wieku, biedni i niemądrzy, z tendencjami wojskowymi (sam Kukiz ma zdjęcie profilowe na fejsbuku przedstawiające siebie w stroju żołnierza, a jego fani nieraz noszą koszulki z napisem "Kukiz Army" i mają podobne zdjęcia profilowe); te klimaty wojowniczo-wojskowe kojarzą mi się ze słabymi filmami akcji lecącymi na Polsacie albo Pulsie po 20:00. Z kolei moi rówieśnicy głosujący na Konfederację nadwyraz często mają zdjęcie profilowe z jakąś bronią palną. Męskie agresywno-konfliktowe atawizmy widać wszędzie w polityce. Gdyby w USA głosowali sami faceci, to Trump miałby łatwiutko reelekcję. Kobiece atawizmy i emocje to zwykle kwestia wrażliwości i instynktu opiekuńczego, stąd nareprezentacja kobiet w elektoracie Lewicy, KO i Hołowni. W zasadzie myślę, że ostatnimi czasy kobiety przeciętnie głosują na świecie lepiej niż faceci.
kmat napisał(a):zefciu napisał(a): Mnie chodziło o to, że Konfa lubi używać wolnościowego argumentu, ale robi to tylko wtedy, gdy im ta wolność „pasuje w kram”.A to jest jasne. Na moje, to oni mają wizję świata, w której wybiórcza wolnościowość umożliwi silnym zeżarcie słabych. A że przy ichnim narcyzmie kuce są pewne, że to oni będą tymi silnymi..
Choć to może być już opis umiarkowanie aktualny. Fuzja z szurami i naziolami raczej doprowadzi do zaniku kucostwa. Po prostu postulować się będzie zamordyzm niczym nie kamuflowany.
Tak. Dodałbym jeszcze pragnienie posiadania silnych władców, którzy twardo innych podbiją i swoim dadzą. W niedoświadczonych umysłach wyborców Korwina pewnie nieraz jawiło się marzenie, że taką Ukrainę można podbić razem z Rosją. Pewnie dla takich ludzi to, że politycy zachodni nikogo nie podbijają jest skutkiem bycia wrażliwymi, naiwnymi, słabymi, pacyfistycznymi lewakami, a nie kwestią opłacalności. Sam Korwin-Mikke w zasadzie żyje jeszcze jakby w XIX wieku, bo swoją wrogość do Niemiec i Ukrainy tłumaczy tym, że... graniczymy z tymi państwami, więc mają one do nas pretensje terytorialne, a my mamy te pretensje do nich. Nie wiem jednak na ile to jego rzeczywisty tok rozumowania, a na ile alibi dla prorosyjskości.
Pamiętam, że w liceum na lekcji historii jeden "silny" i pewny siebie uczeń (szkoła sportowa itd.) zaczął chwalić "siłę" Putina i rozmarzył się mówiąc, że szkoda, iż Polska nie ma swojego Putina. Były to okolice kryzysu krymskiego. Gość teraz studiuje prawo ze mną na uczelni. A jeżeli w głowach dobrze się uczących młodych mężczyzn są takie putinowskie fantazje, to strach myśleć, co siedzi w głowach tych mniej wykształconych i (zapewne) inteligentnych i wrażliwych.
Wraz z wiekiem i poznawaniem świata pewnie zaczynają rozumieć, że dziś bardziej się opłaca współpraca niż podbijanie. Ale ci mniej rozumni mogą żyć dalej z tym poczuciem. Nie bez powodu trochę więcej facetów niż kobiet głosuje na PiS. W Konfederacji ta dysproporcja płciowa jest dużo większa, bo to właśnie młodzi faceci najczęściej atawistycznie wpadają w kult "maczo". W sumie fani Kukiza, według moich obserwacji, to najczęściej właśnie mężczyźni - zwykle w średnim wieku, biedni i niemądrzy, z tendencjami wojskowymi (sam Kukiz ma zdjęcie profilowe na fejsbuku przedstawiające siebie w stroju żołnierza, a jego fani nieraz noszą koszulki z napisem "Kukiz Army" i mają podobne zdjęcia profilowe); te klimaty wojowniczo-wojskowe kojarzą mi się ze słabymi filmami akcji lecącymi na Polsacie albo Pulsie po 20:00. Z kolei moi rówieśnicy głosujący na Konfederację nadwyraz często mają zdjęcie profilowe z jakąś bronią palną. Męskie agresywno-konfliktowe atawizmy widać wszędzie w polityce. Gdyby w USA głosowali sami faceci, to Trump miałby łatwiutko reelekcję. Kobiece atawizmy i emocje to zwykle kwestia wrażliwości i instynktu opiekuńczego, stąd nareprezentacja kobiet w elektoracie Lewicy, KO i Hołowni. W zasadzie myślę, że ostatnimi czasy kobiety przeciętnie głosują na świecie lepiej niż faceci.
"I sent you lilies now I want back those flowers"


