Skoro wywołano temat Botswany, to mam pytanie językowe.
Kontekst jest taki. Onegdaj (będzie już chyba półtora stulecia), pewien typ angolski znany jako Cecil Rhodes poszedł w kurs po Czarnym Lądzie, żeby podbić i zhołdować wszystko, co żyło na północ od Burów i czarne było. Cel miał w tym taki taki, żeby wycyganić od niekumatych tambylców ziemię dla białych farmerów i żeby to jeszcze legalne było. Z tego urodziła się Rodezja, do której zaliczamy Zambię i Zimbabwe, ale Botswany już nie. Dlaczego?
Otóż dlatego, że trzej królowie Tswany wywęszyli zawczasu, co się kroi, i zamiast wojować czy składać podpisy na "mówiących papierach", wzięli i wsiedli na statek płynący na drugą półkulę. Zawieźli tam petycję, żeby brytolska monarchia wzięła ich włości w bezpośredni protektorat. Brytolska monarchia okazała niewielkie zainteresowanie sprawą. Zatem Murzyni postąpili jak Biedroń w Słupsku: rozbili sobie namioty w centrum Londynu i przez ileś tam tygodni każdemu, kto się nawinął, przedstawiali swój poblem i pożądane rozwiązanie - które białym osobliwie się podobało, że czarny człowiek zna swoje i nasze miejsce w porządku rzeczy. Tym sposobem królowie Tswany wkradli się w łaski opinii publicznej, która nacisnęła na upper class, a ci na królową. Tak powstał w Afryce protektorat Beczuana, a u Rhodesa ból i kompleks do końca życia, że został politycznie ograny przez "niższe" formy życia.
Pytanie: czy polskie "cwaniak" wywodzi się od nazwy Tswana?
Kontekst jest taki. Onegdaj (będzie już chyba półtora stulecia), pewien typ angolski znany jako Cecil Rhodes poszedł w kurs po Czarnym Lądzie, żeby podbić i zhołdować wszystko, co żyło na północ od Burów i czarne było. Cel miał w tym taki taki, żeby wycyganić od niekumatych tambylców ziemię dla białych farmerów i żeby to jeszcze legalne było. Z tego urodziła się Rodezja, do której zaliczamy Zambię i Zimbabwe, ale Botswany już nie. Dlaczego?
Otóż dlatego, że trzej królowie Tswany wywęszyli zawczasu, co się kroi, i zamiast wojować czy składać podpisy na "mówiących papierach", wzięli i wsiedli na statek płynący na drugą półkulę. Zawieźli tam petycję, żeby brytolska monarchia wzięła ich włości w bezpośredni protektorat. Brytolska monarchia okazała niewielkie zainteresowanie sprawą. Zatem Murzyni postąpili jak Biedroń w Słupsku: rozbili sobie namioty w centrum Londynu i przez ileś tam tygodni każdemu, kto się nawinął, przedstawiali swój poblem i pożądane rozwiązanie - które białym osobliwie się podobało, że czarny człowiek zna swoje i nasze miejsce w porządku rzeczy. Tym sposobem królowie Tswany wkradli się w łaski opinii publicznej, która nacisnęła na upper class, a ci na królową. Tak powstał w Afryce protektorat Beczuana, a u Rhodesa ból i kompleks do końca życia, że został politycznie ograny przez "niższe" formy życia.
Pytanie: czy polskie "cwaniak" wywodzi się od nazwy Tswana?
