Liberał_z_UPR napisał(a): Do żadnego zjednoczenia Zachodu dojść nie musi. Amerykanie mają to do siebie, że poza parasolem ochronnym, często nie mają do zaoferowania innym państwom zbyt wiele w dziedzinie gospodarki. Co innego Niemcy i Chiny. Jeśli wzajemne obroty handlowe pomiędzy Francją a Chinami będą większe niż pomiędzy Francją a USA, to przy położeniu Paryża, może dojść do geopolitycznego tąpnięcia i emancypowania się Francji spod amerykańskiej kurateli. Jeszcze kilka takich potyczek, jak w przypadku Mistrali (Rosja), Caracali (Polska), Rafali (Szwajcaria) czy okrętów podwodnych (Autralia) i Francuzom puszczą nerwy.
Mainstream francuski pewnie dążyć będzie do siły dwie ścieżkami naraz. Raz - poprzez kulturowe i historyczne związki w ramach Frankofonii. Dwa - to dużo ważniejszy odcinek - jako kraj nadający impulsy mocniej zintegrowanej Unii Europejskiej. Miejsce w RB ONZ, mocna armia (w tym broń atomowa) oraz to, że Niemcom z powodu piętna historii domimować nie wypada - te czynniki pchają Francję i Macrona do roli pioniera, zwłaszcza na odcinku militarnym. Poza tym przez swój powszechny ateizm Francuzi są bardziej skłonni do eksperymentów społecznych (np. do przebudowy swej państwowości) niż kraje, gdzie religie upowszechniają ancien regime i zachowawczość kulturową. Macron zapewne wygra w 2022 i wtedy pewnie zintensyfikuje się choćby budowanie Wspólnej Polityki Obronnej Unii Europejskiej. Dobrze jakby w 2022 Fidesz stracił władzę i niedługo potem Polska się zdepisizowała. Wtedy można będzie mocniej ruszyć z integracją.
"I sent you lilies now I want back those flowers"

