Sebrian napisał(a): Cóż...
Szanowni użytkownicy/użytkowniczki portalu ateista.pl. W przypadku hipotetycznego spotkania na żywo któregoś/którejś z Was, uprzejmie proszę o sprzedanie mi soczystego plaskuna za fakt, iż onegdaj kilka razy głos oddałem na ugrupowania związane z panem JKM. Ja wiem, że młodość, że kalibracja poglądów, że krul się mimo wszystko zradykalizował, ale poczucie wstydu wymaga honorowego liścia. Z góry i pięknie dziękuję!
Nie dostosuję się do prośby.
Po pierwsze sam kilka lat temu byłem w błędzie i widziałem "dobre strony" w Konfederacji. Nie głosowałem wtedy na Konfederację, ani nie chciałem rządu z jej udziałem, lecz trochę źle tę siłę polityczną rozpoznawałem. Zatem równie dobrze i ja zasługiwałbym na obsztorcowanie, bo kilka lat temu tłumaczyłem choćby mojemu znajomemu (razemkowemu informatykowi takiemu), że Korwin nie jest taki zły, bo przecież chce organizacji charytatywnych, zamiast pomocy społecznej i tak dalej. Kilka lat temu bowiem byłem dość zagubiony wewnętrznie.
Poza tym niepokojące sygnały Konfederacji były często subtelne. Nie każdy musi siedzieć głęboko w polityce, bo są też inne ważne zajęcia ludzkie. Pewnie dla wielu osób kilka filmików z Korwinem i Menztenem na YT wystarczało, by wyrabiać sobie głos wyborczy. Pretensje prędzej mam do... humanistów wszelkiej maści, którzy nie potrafili wyłuszczyć głęboką i szeroką analizą psychologiczną, socjologiczną, historyczną, czy tam ogółem politologiczną, czym Konfederacja faktycznie jest i dlaczego taka jest. Humanistyka u nas leży i kwiczy, a to ona powinna dawać tu głębsze zrozumienie materii. Nie dziwię się zatem, że sporo osób konserwatywnych i/lub wolnorynkowych mogło się latami nabierać na korwiniadę, a teraz bywają w szoku, gdy raszystom maski opadły. No ale jeżeli ktoś teraz lub ostatnio odpuszcza Korwiny, to jest to sygnał, że zawsze miał dobre intencje.
"I sent you lilies now I want back those flowers"


