Wychodzi na to, że w końcu wychodzi szydło z worka. Podobonie jak u Jordana Petersona, odpałowe poglądy zawsze tam były u Korwina, ale póki akcenty były odpowiednio rozłożone, a te poglądy schowane, to jakoś to się kręciło. Od kiedy pamiętam zwolennicy Janusza (w tym i ja...) powtarzali, że 20% to totalne bzdury, ale 80% to jednak żelazna logika, i że te 80% dotyczy ważniejszych rzeczy, niż tamte 20% (kto by się tam aż tak bardzo przejmował jakimiś prawami wyborczymi kobiet lub lekką pedofilią?
). Okazuje się, że ani nie było te 20% nieważne, ani nie było to tylko 20%, a w pozostałej części nadal brakowało Fe. Tak, jak Kmat mówił - Janusz coś tam z liberalnych klasyków przeczytał, ale nie zrozumiał, więc powtarza(ł?) półprawdziwe slogany, bez niuansów i ignorując zjawiska, które kładły rozumowania. Nie pomagało również to, że na ogół naprzeciw Korwina stawiano osobę niezbyt ogarniętą, która nie potrafiła wypunktować odpowiednio Korwina, i to jeszcze w sposób, który by dotarł do kuców. No, ale po zbrataniu się z narodowcami maski opadły, i od tego momentu już nic rozważałem głosowania na niego i okolice. No nic, zmierzch pewnej epoki...
). Okazuje się, że ani nie było te 20% nieważne, ani nie było to tylko 20%, a w pozostałej części nadal brakowało Fe. Tak, jak Kmat mówił - Janusz coś tam z liberalnych klasyków przeczytał, ale nie zrozumiał, więc powtarza(ł?) półprawdziwe slogany, bez niuansów i ignorując zjawiska, które kładły rozumowania. Nie pomagało również to, że na ogół naprzeciw Korwina stawiano osobę niezbyt ogarniętą, która nie potrafiła wypunktować odpowiednio Korwina, i to jeszcze w sposób, który by dotarł do kuców. No, ale po zbrataniu się z narodowcami maski opadły, i od tego momentu już nic rozważałem głosowania na niego i okolice. No nic, zmierzch pewnej epoki...

