Mustafa Mond napisał(a): Wiem, że ciężko u nas o konserwatyzm instytucjonalny, ale ważniejszy dla ludzi jest pewien konserwatyzm społeczny. Jeżeli młody facet w małopolskiej wsi się wkurza na zmiany społeczne, bo rówieśniczki wyjechały do Krakowa, a on utożsamia się z "chłopakami do wzięcia" i jest samotny, to może chcieć pod tym kątem przyhamowania postępu, by było troszkę "jak dawniej", bo jego ojciec i dziadek takich problemów nie mieli, a znaleźli żony na potańcówkach. Przykłady mogę mnożyć. Dla ludzi ogółem konserwatyzm instytucjonalny wielce ważny nie jest. Bardziej się jarają społecznymi zmianami.Konserwatyzm społeczny w Pl też jest spadkiem po komunie. W międzywojniu Polska była całkiem libertyńska. Warszawę nazywano Paryżem wschodu czy jakoś tak. To się zrobiło masowe gdzieś dopiero za Wyszyńskiego. Wcześniej jarała się tym tylko garstka ziemiaństwa i jakiejś szlachty zagrodowej.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.

