qwertyuiop napisał(a): Na szczęście byłyby nikłe szanse na powodzenie takiego radostanowego puczu wałęso-korwinowego, gdyby taka próba zaszła. Uff...Na początku lat 90-tych demokracja nie była jeszcze zbyt stabilna. To się uspokoiło dopiero po przejęciu władzy przez SLD. Czort wie, gdyby Wałęsię faktycznie strzeliło do głowy robić zamach stanu to może by mu się udało. Nadzieja raczej w tym, że był za głupi, aby coś takiego zrealizować.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.

