Owady to w sumie podgrupa lądowych skorupiaków. Czyli nie może się to za bardzo różnić od krewetki.
lumberjack napisał(a): Ja też bym zeżarł se przeróżnych robaków, ale nie jak Grylls, bo on to na surowo. Ja bym se zesmażył to to i żarł jak chipsy.Kiedyś koleżanka przywiozła z Tajwanu suszone skorpiony. Smakowały jak chipsy. Najlepsze były samice z jajami przyklejonymi do odnóży.
geranium napisał(a): Ja na razie marze o ślimakach. Bo jak byłam w Paryżu 10 lat temu nie udało mi się mojego męża tradi jedzenie namówić na to.A ślimaki sa podobne do polskich żołądków pewnie... z kurczaka...Próbowałem kiedyś sam zrobić. Syf potworny. Bardzo szlamowate w smaku. Ale może zrobiłem coś źle. Wyraźnie różne od małży czy głowonogów.
Gawain napisał(a): Zastanawiające o co gra. Bo wygląda jakby poważnie myślał o partii i to dość dużej.Może po prostu chce iść w liberalizm typu dawna PO. Choć do tego nie wywalałby dziamborowców. Chyba że idzie tylko o ogólny imaż.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.

