kmat napisał(a):geranium napisał(a): Ja na razie marze o ślimakach. Bo jak byłam w Paryżu 10 lat temu nie udało mi się mojego męża tradi jedzenie namówić na to.A ślimaki sa podobne do polskich żołądków pewnie... z kurczaka...Próbowałem kiedyś sam zrobić. Syf potworny. Bardzo szlamowate w smaku. Ale może zrobiłem coś źle. Wyraźnie różne od małży czy głowonogów.
O Matejko. Ja się brzydzę ślimaków i nawet się ich boję. Dziwne to to. Taki glut ruchomy. Nie wiadomo jak to działa. Kiedyś mnie mama ślimakiem straszyła. Jako dziecko od nich uciekałem.
Atakowanie robaków przez Konfę to pokłosie międzynarodowej nagonki alt-rightu na Klausa Schwaba i jego WEF. Wedle alt-rightu Schwab chce nas zmusić, byśmy:
- posiadali nic i byli szczęśliwi ("you will own nothing and be happy"),
- jedzenia robaków ("eat the bugs"),
- życia w klitkach ("live in the pods").
Schwab to taki mędrzec syjonu, antychryst, reptyl i inne mafie, loże, szczęść Boże, NWO.
A co do szamania robaków i innych takich - mój brat zamówił se ośmiorniczki raz dla beki, naśmiewając się tak z "ośmiorniczek Sikorskiego". Smakowały mu. Ja najwyżej jadłem krewetki i były okej.
A co do Konfy:
Konfederację rzucim pod próg
Tak mi dopomóż Bóg
"I sent you lilies now I want back those flowers"

