Dziś Mentzen w Onecie rzekł, że nie zamierza mieć koalicji ani z PiSem, ani z KO. Co do PiSu przywołał jeszcze kwestię tego, że byli koalicjanci PiSu źle kończą, a on nie chce źle kończyć.
Hmm... Niekoniecznie mówi prawdę, ale jeżeli mówi prawdę, to zostaje tylko opcja bycia języczkiem u wagi, który to języczek głosuje raz z tymi, a raz z tamtymi, zależnie od swych poglądów, zachcianek i interesów (choć Konfa w ramach siebie ma sprzeczności i może nieraz głosować niejednolicie), tyle że nawet ten scenariusz wymaga wpierw zaprzysiężenia jakiegoś rządu, bo jeżeli po wyborach rząd nie powstanie, to mają miejsce powtórzone wybory. I tu też pojawia się inna sprawa, bo jeżeli Konfa byłaby "kingmejkerem" każdej ustawy, to takie rozwiązanie raczej nie odpowiadałoby zbytnio PiSowi i antypisowi, przez co PiS i antypis wspólnie, mając wymagane 2/3 głosów sejmowych, zarządzić mogliby nowe, przyśpieszone wybory, gdyby Konfa za dużo dla siebie żądała. Już Czarzasty mówił, że jeżeli Konfa byłaby języczkiem u wagi, to on chciałby nowe, przyśpieszone wybory od razu.
Z kolei na rząd PiSu, Ruchu Narodowego i Korony Brauna, ale bez partii Mentzena, nie ma żadnych racjonalnych szans i takiego scenariusza nawet badać nie warto.
Zatem... według mnie, prawie na pewno za kilka miesięcy będziemy mieli rząd KO+KP2050 (raczej ten) lub KO+KP2050+Lewica, ale nawet jeżeli jakimś cudacznym cudem PiS i Konfa miałyby większość, to i tak takie coś wielkiej krzywdy nie zrobi, skoro konfiarze mogą się bawić w kukizówkę, ale tylko tak długo, aż PiS i antypis się nie wkurzą i nie zrobią przyśpieszonych wyborów, licząc że własna strona będzie miała większość. Spotkałem właśnie w necie stwierdzenie od bardzo dobrze poinformowanego politycznie gościa (D. Pers), że Konfa (na czele z Mentzenem) nie celuje w koalicję z PiSem. A w co? Zapewne właśnie w takie obrotowe kukizowanie ad hoc na podstawie umów "coś za coś"... Chcą zatem pełnić rolę Manchina i Sinemy z amerykańskiego Senatu. Eeee... do takiej gry potrzeba sporej zręczności. Nie sądzę, że Konfa umiałaby z sukcesem tak pogrywać. Nie znam żadnego przykładu stronnictwa, które gdziekolwiek z taką taktyką osiągnęło dalekosiężny sukces. Manchin i Sinema dają radę, ale oni funkcjonują w JOW-ach i jednak startują z poparciem Partii Demokratycznej. Ale niech "głuptasują" konfiarze, jak chcą. Chcą być "sprytni", a nie wiedzą, że takie cuś nigdzie nie działa dobrze. Jakiś "idealnie" symetrystyczny symetryzm chcą chyba robić... Jezu... Aż mi resztki zmartwień wyborczych znikają, bo nawet ciężko się obawiać takiego dyletanctwa politycznego. Oni chyba na serio myślą, że mogą być pierwszym(!) stronnictwem świata, które taką taktyką odniesie sukces, zamiast się wyrąbać na niemądry ryj. Ale pewnie po prostu nie wiedzą, że takie coś nigdzie nie działa. Na "chłopski rozum" Mentzenowi takie coś wyszło. Pewnie pobocznie Mentzen liczy, że taka taktyka wypromowałaby go na wybory prezydenckie w 2025 roku.
Hmm... Niekoniecznie mówi prawdę, ale jeżeli mówi prawdę, to zostaje tylko opcja bycia języczkiem u wagi, który to języczek głosuje raz z tymi, a raz z tamtymi, zależnie od swych poglądów, zachcianek i interesów (choć Konfa w ramach siebie ma sprzeczności i może nieraz głosować niejednolicie), tyle że nawet ten scenariusz wymaga wpierw zaprzysiężenia jakiegoś rządu, bo jeżeli po wyborach rząd nie powstanie, to mają miejsce powtórzone wybory. I tu też pojawia się inna sprawa, bo jeżeli Konfa byłaby "kingmejkerem" każdej ustawy, to takie rozwiązanie raczej nie odpowiadałoby zbytnio PiSowi i antypisowi, przez co PiS i antypis wspólnie, mając wymagane 2/3 głosów sejmowych, zarządzić mogliby nowe, przyśpieszone wybory, gdyby Konfa za dużo dla siebie żądała. Już Czarzasty mówił, że jeżeli Konfa byłaby języczkiem u wagi, to on chciałby nowe, przyśpieszone wybory od razu.
Z kolei na rząd PiSu, Ruchu Narodowego i Korony Brauna, ale bez partii Mentzena, nie ma żadnych racjonalnych szans i takiego scenariusza nawet badać nie warto.
Zatem... według mnie, prawie na pewno za kilka miesięcy będziemy mieli rząd KO+KP2050 (raczej ten) lub KO+KP2050+Lewica, ale nawet jeżeli jakimś cudacznym cudem PiS i Konfa miałyby większość, to i tak takie coś wielkiej krzywdy nie zrobi, skoro konfiarze mogą się bawić w kukizówkę, ale tylko tak długo, aż PiS i antypis się nie wkurzą i nie zrobią przyśpieszonych wyborów, licząc że własna strona będzie miała większość. Spotkałem właśnie w necie stwierdzenie od bardzo dobrze poinformowanego politycznie gościa (D. Pers), że Konfa (na czele z Mentzenem) nie celuje w koalicję z PiSem. A w co? Zapewne właśnie w takie obrotowe kukizowanie ad hoc na podstawie umów "coś za coś"... Chcą zatem pełnić rolę Manchina i Sinemy z amerykańskiego Senatu. Eeee... do takiej gry potrzeba sporej zręczności. Nie sądzę, że Konfa umiałaby z sukcesem tak pogrywać. Nie znam żadnego przykładu stronnictwa, które gdziekolwiek z taką taktyką osiągnęło dalekosiężny sukces. Manchin i Sinema dają radę, ale oni funkcjonują w JOW-ach i jednak startują z poparciem Partii Demokratycznej. Ale niech "głuptasują" konfiarze, jak chcą. Chcą być "sprytni", a nie wiedzą, że takie cuś nigdzie nie działa dobrze. Jakiś "idealnie" symetrystyczny symetryzm chcą chyba robić... Jezu... Aż mi resztki zmartwień wyborczych znikają, bo nawet ciężko się obawiać takiego dyletanctwa politycznego. Oni chyba na serio myślą, że mogą być pierwszym(!) stronnictwem świata, które taką taktyką odniesie sukces, zamiast się wyrąbać na niemądry ryj. Ale pewnie po prostu nie wiedzą, że takie coś nigdzie nie działa. Na "chłopski rozum" Mentzenowi takie coś wyszło. Pewnie pobocznie Mentzen liczy, że taka taktyka wypromowałaby go na wybory prezydenckie w 2025 roku.
"I sent you lilies now I want back those flowers"

