DziadBorowy napisał(a): druga to mężczyźni, którzy radzą sobie źle a za te niepowodzenia winią głównie państwo
Wyodrębniłbym tu jeszcze podgrupę 2.1: mężczyźni, którym nie idzie w relacjach z kobietami (również z przyczyn, niestety, niezależnych od nich) i winią za to kobiety właśnie oraz tzw. normików. Czyli sfrustrowani, przesyceni żalem, a wręcz nienawiścią goście, którzy najmocniej zwracają się ku ugrupowaniom o patriarchalnym sznycie. Nie twierdzę, że panie są idealne i również nie pochwalam tzw. białorycerzy, ale dla tej wspomnianej grupy świat jest czarno-biały, a rola kobiety sprowadza się do wielofunkcyjnego AGD z funkcją kopulacji. Na życzenie właściciela, oczywiście, który jednocześnie nie da nic od siebie i pozostanie zapuszczonym frustratem (przykład skrajny, acz wcale nie unikatowy).
"Gdzie kończy się logika, tam zaczyna się administracja".
Nie cierpię administracji.
Jestem absolwentem administracji.
Chcę zmieniać administrację.
Nie cierpię administracji.
Jestem absolwentem administracji.
Chcę zmieniać administrację.

