Iselin napisał(a): A kto niby tam chce dać ludziom wolność? Chyba nie lewica?Spojrzenie lewicowe różni się od liberalnego. Tam gdzie liberał reaguje przede wszystkim na ograniczenie swobody, lewak reaguje przede wszystkim na nierówność. W wielu sprawach zatem obie strony się zgodzą. Jeśli władza pierze pałą obywatela, to i libek i lewak zaprotestują (jeden, bo naruszono wolność tegoż obywatela; drugi, bo obywatel jest podporządkowywany klasie rządzącej).Przecież są pierwsi do ustalania, kiedy możesz przejść na emeryturę, kto ma opiekować się dzieckiem i w jakim zakresie, czy można wyciąć drzewo w swoim ogrodzie, czy można nie zawrzeć z kimś umowy, jeśli się nie chce itp.
Liberał postrzega człowieka jako jednostkę, której indywidualna wolność jest dobrem nadrzędnym. Dlatego dla liberała nie jest żadnym problemem, że ktoś nie chce z kimś zawrzeć umowy. Spojrzenie lewicowe widzi w człowieku przedstawiciela jakiejś grupy. Lewak patrząc na człowieka, który nie chce z kimś zawrzeć umowy może dostrzec, że dana osoba np. przynależy do dyskryminowanej grupy i widzi w tej odmowie niesprawiedliwość.
Libek generalnie postrzega człowieka jako istotę rozumną, która co co zasady kieruje się swoim interesem. Lewicowiec jest mniej optymistyczny co do natury człowieka i uwzględnia, że wady tej natury mogą szkodzić też innym.
Ostatecznie jednak, dla zwolennika pisfederacji, nawet KO to jest „lewactwo”.

Przecież są pierwsi do ustalania, kiedy możesz przejść na emeryturę, kto ma opiekować się dzieckiem i w jakim zakresie, czy można wyciąć drzewo w swoim ogrodzie, czy można nie zawrzeć z kimś umowy, jeśli się nie chce itp.