zefciu napisał(a): A podzielisz się?Mam wrażenie, że marsze wpisały się w pewną potrzebę obecną wśród ludzi. Kiedy startowały pierwsze marsze, w środowiskach "postępowych" panowało przekonanie, że demonstrowanie patriotyzmu to taki obciach czy wręcz faszyzm. Chodziły te wszystkie memy o patriotyzmie polegającym na sprzątaniu psich kup oraz prawicowym patriotyzmie. Sprzątanie i podatki są oczywiście ważne, ale dużo ludzi robi takie rzeczy codziennie, a święto niepodległości chcą jednak zaznaczyć inaczej. Pójść na marsz z innymi ludźmi, wziąć flagę, zaśpiewać hymn i poczuć wspólnotę. i tę potrzebę zagospodarował taki, a nie inny organizator. Chwyciło w dużej mierze dlatego, że alternatywy nie były za ciekawe. Oficjalne uroczystości prezydenckie były raczej pompatyczne i dla wielu ludzi nudnawe, nic, na co by się chciało jechać przez całą Polskę. Środowiska alternatywne raczej nie oferowały nic ciekawego, to nic fajnego spędzać święto niepodległości wśród osób ustawicznie narzekających na Polskę i Polaków. Takie na przykład obchody w Poznaniu mogą być dość atrakcyjne, jeśli się wyjdzie ze znajomymi, ale nadal to bardziej święto ulicy, rogala i gęsiny niż niepodległości. Brakuje też jakiegoś ogólnego poczucia wspólnoty. Ludzie wychodzą obejrzeć pochód marciński, wracają na obiad do domu, to nie to samo co organizowanie autobusów na marsz przez całą Polskę. W ostatnim roku w Poznaniu było jakoś wyjątkowo smutno, chociaż częściowo z powodu tych wykopów. Cała impreza przeniosła się na Plac Kolegiacki, ludzie biegali w ścisku, kupowali rogale, nie patrzyli na siebie, nie uśmiechali się, mało kto miał jakiś białoczerwony akcent. Gdyby nie flagi na placu, wyglądałoby to jak zwykła impreza weekendowa. Bart był wtedy na marszu w Warszawie i przysłał zdjęcie sprzed wymarszu z flagami, sprawiało to naprawdę dużo lepsze wrażenie. Inni znajomi też mówią o fajnej energii i wspólnocie.
zefciu napisał(a): Proporcjonalnym do potępienia innych aktów wandalizmu.Oczywiście.
zefciu napisał(a): A tak było? Lub ktoś popiera takie działąnie?Tak, koleżanka była i widziała. Nasi znajomi olali, zapytali właśnie "a po co tam poszli", raptem jedna osoba zapytała, czy koleżance nic się nie stało.
zefciu napisał(a): Czyli reprezentowała tych, którzy byli w społeczeństwie na pozycji podległej. Rozszerzenie tego na inne mniejszości jest naturalne i nie ma w tym żadnej teorii spiskowej.Nie twierdzę, że jest, natomiast podległość pozycji jest dość dyskusyjna. Można zapytać na przykład, czy lewica zwalczająca patriarchat reprezentuje naprawdę wszystkie kobiety, czy też kobiety z dużych miast, wykonujące pracę umysłową.
zefciu napisał(a): Razem bardzo się przed tym ostatnim wzbraniała. Ale groził im spadek poniżej progu finansowania publicznego. Smutne to.Przykre. Niestety ma to duży związek z hermetycznością, o której pisaliśmy. I trochę z tym, że lewica w krajach postkomunistycznych się "kojarzy".
- Myślałem, że ty nie znasz lęku.
- Mylisz się. Lęku nie zna tylko głupiec.
- A co robi wojownik, kiedy czuje strach?
- Pokonuje go. To jest w każdej bitwie nasz pierwszy martwy wróg.
- Mylisz się. Lęku nie zna tylko głupiec.
- A co robi wojownik, kiedy czuje strach?
- Pokonuje go. To jest w każdej bitwie nasz pierwszy martwy wróg.

