Sofeicz napisał(a): Ale cały pic właśnie polega na tym, że organizator był właśnie „taki”.Dlatego nie bywam. Tłumaczę, skąd się bierze ich popularność. Zresztą z podobnych powodów nie bywam na czarnych protestach.
Chyba bym się przekręcił, żeby moim patriotyzmem wycierał sobie gębę taki np. kurny naziołek Bąkiewicz.
Sofeicz napisał(a): A to jest jakaś sprzeczność?To nie jest sprzeczność, tylko brakuje tego drugiego elementu. Norwegowie też obchodzą święto konstytucji radośnie, jedzą lody i parówki i zachowują się, jakby wszyscy mieli urodziny, ale czuje się, jakie to święto. Ludzie często zakładają swoje stroje regionalne, wszędzie są norweskie flagi, szkolne orkiestry grają często norweskie pieśni. Czuje się, jaka rocznica jest celebrowana. Zresztą potrafią podać swoją historię i kulturę w atrakcyjnej formie, na przykład tak:
Jankiesi tak właśnie obchodzą swoje i cieszą się balonikami i girlaskami. Korona im z głowy nie spada.
Przecież podobno jest to święto radosne?
https://www.youtube.com/watch?v=iXoOqaeRXc8
Natomiast w Polsce często mam wrażenie, że ludzie wyskoczyli na chwilę z domu, bo jest wolne, w sumie wszystko jedno z jakiego powodu.
DziadBorowy napisał(a): Tylko nie do końca chyba tak było bo równolegle z pierwszymi Marszami Niepodległości Komorowski próbował organizować "pikniki patriotyczne" czy jak to się tam nazywało, gdzie świętowanie i manifestowanie patriotyzmu miało mieć radosną, przyjazną rodzinną atmosferę. Biało czerwone kotyliony, baloniki itp.Komorowski rzeczywiście coś próbował robić, ale najgłośniejsza była chyba ta akcja z czekoladowym orłem, znana z tego, że w święto flagi ludzie szli z różowymi flagami, a nie z flagami Polski. Nie wiem, jak wyglądały pikniki, ale pamiętam, 11 listopada, kiedy Jaśkowiak zaprosił Komorowskiego na finał miejskiej imprezy i oba poklepywali się po plecach, że w Poznaniu tak fajnie, a na marszu w Warszawie tak kijowo. Wyszło jak trochę dziaderski piknik PO, duża część ludzi, tych bardziej z prawej strony na takie imprezy nie będzie chodziła.
Jakoś się to nie przyjęło a przecież ta forma manifestowania patriotyzmu dla "normalnych ludzi" powinna być bardziej atrakcyjna, niż kojarzony głównie z zadymami marsz organizowany przez środowiska skrajnie nacjonalistyczne.
Oczywiście jest dużo fajnych imprez, różne biegi niepodległości itp., ale są bardziej lokalne i nie są tak nagłośnione, poza tym nie pamiętam w ogóle, czy istniały w czasach pierwszych marszów. Co do zadym, to znacznie się uspokoiło, odkąd nie ma tych szumnych blokad.
- Myślałem, że ty nie znasz lęku.
- Mylisz się. Lęku nie zna tylko głupiec.
- A co robi wojownik, kiedy czuje strach?
- Pokonuje go. To jest w każdej bitwie nasz pierwszy martwy wróg.
- Mylisz się. Lęku nie zna tylko głupiec.
- A co robi wojownik, kiedy czuje strach?
- Pokonuje go. To jest w każdej bitwie nasz pierwszy martwy wróg.

