Iselin napisał(a): Natomiast w Polsce często mam wrażenie, że ludzie wyskoczyli na chwilę z domu, bo jest wolne, w sumie wszystko jedno z jakiego powodu.
Bo w Polsce, z nieznanych mi powodów, czasy i ustroje się zmieniają ale jedno trwa - martyrologiczny smutek uroczystości publicznych.
Przypominam sobie te wszystkie PRLowskie akademie szkolne, zawsze w cierpiętniczym sosie.
W takich razach rozśmieszałem kolegów zadając pytanie retoryczne - „To kto dziś umarł?”
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.

