Osiris napisał(a): Czyli zamiast odpowiedzi stchórzyłaś. Wyskakujesz z konkluzją, że importowani chrześcijanie z Afryki potrafiliby zorganizować atak terrorystyczny tymczasem nie widzisz oczywistego przykładu Norwega, który wymordował kilkadzisiąt osób. W jaki to niby sposób Twoja wypowiedź nie była ksenofobiczna (wcale tego przecież nie przesądziłem tylko głośno się zastanawiałem)? Czym się charakteryzują chrześcijanie z Afryki, że są bardziej predysponowani do terroryzmu od tych z Europy?No dobra, może przesadziłam, mam złe doświadczenia z dyskusji z ludźmi, którzy wyzywają innych od ksenofobów itp. Potem zaczynają manipulować wypowiedziami i wmawiać rozmówcy, że napisał coś, czego nie napisał, ale no ale póki co Ty tego nie robisz.
Być może czegoś nie zrozumiałem więc proszę teraz o wyjaśnienie dlaczego Afrykańczycy chrześcijanie są bardziej skłonni do terroryzmu wobec oczywistych faktów pokazujących coś przeciwnego.
Co do Twojego pytania - nie twierdzę, że chrześcijanie z Afryki mają szczególne skłonności do terroryzmu, natomiast na pewno wielu z nich jest innych niż chrześcijanie ze współczesnej Europy. W niektórych tamtejszych społecznościach wciąż pali się czarownice i morduje albinosów. Chrześcijaństwo miesza się tam z lokalnymi wierzeniami i daje dość dziwny konglomerat.
Co do Breivika - tak, był. Natomiast zauważ, że w Norwegii mieszka ok. 85 tzw. etnicznych Norwegów, a taki Breivik zdarza się bardzo rzadko. Imigranci z całego świata stanowią mniejszości, co należy wziąć od uwagę przy szacowaniu statystycznym. Oczywiście nie jest tak, że każdy z miliarda muzułmanów na świecie chce nas zabić, nie chce tego nawet większość z nich, natomiast pewien procent jednak stanowi pewne zagrożenie i jego działalność bywa często zauważalna. Mieszkańcy kraju mają prawo zastanawiać się, ile osób z danego kraju, społeczności, religii chcą przyjąć u siebie i są w stanie zintegrować. Do tego, dochodzi pytanie, czy mając własnych łobuzów pokroju Breivika, chcemy zapraszać kolejnych z innychkontynentów.
Obecnie muzułmanów nie jest ogromnie dużo w stosunku do reszty ludności, ale już pojawiły się dość niepokojące problemy wynikające ze zderzenia kultur. Na razie są to dyskusje o tym, czy mężczyzna może nie podać ręki kobiecie, jeśli zabrania mu tego jego kultura i pojawiają się już oskarżenia o ksenofobię wobec osób, które mówią, że w Norwegii podajemy rękę ludziom na powitanie, niezależnie od płci. Jednym z tych niepodających ręki jest znany salafita (przedstawiciel ekstremistycznej odmiany islamu) , który świetnie mówi po norwesku, jest dobrze ubrany i elokwentny i mówi, że jest Norwegiem, więc jego kultura to też kultura norweska, a w jego kulturze nie podaje się ręki osobom przeciwnej płci. Poza tym gość zaprosił do Norwegii radykalnego imama nawołującego do kamienowania homoseksualistów. Jeśli w tej chwili grupa stanowiąca wciąż mniejszość jest w stanie sprawić, że dyskutuje się w mediach na poważnie o sprawach, które przez lata wydawały się krajach europejskich nie do pomyślenia, to warto zadać sobie pytanie, jak będą wyglądały te dyskusje za dziesięć lat, wolałabym, żeby nie toczyły się wokół pytania, czy obrzezanie dziewczynek jest częścią norweskiej kultury. Dlatego istotne jest moim zdaniem przyjrzenie się temu, jak wygląda sytuacja w krajach, gdzie muzułmanie stanowią większość albo wręcz rządzą. Czy ci wszyscy "zwykli muzułmanie", którzy nie chcą nikogo zabić ani prześladować, chcą i są w stanie im się sprzeciwić.
- Myślałem, że ty nie znasz lęku.
- Mylisz się. Lęku nie zna tylko głupiec.
- A co robi wojownik, kiedy czuje strach?
- Pokonuje go. To jest w każdej bitwie nasz pierwszy martwy wróg.
- Mylisz się. Lęku nie zna tylko głupiec.
- A co robi wojownik, kiedy czuje strach?
- Pokonuje go. To jest w każdej bitwie nasz pierwszy martwy wróg.

