Iselin napisał(a): W zasadzie jedno i drugie stanowi pewne wyzwanie. Duża liczba imigrantów zawsze zmieni społeczność, do której przybywa i miejscowi mogą te zmiany różnie oceniać. Kultura, z której imigranci pochodzą, też ma znaczenie, na przykład imigranci są w Norwegii dużo mniej zauważalni niż Polacy czy Somalijczycy. Natomiast ja w ogóle czegokolwiek krajowi, w którym nie mieszkam i nie płacę podatków, to Norwegia decyduje, kogo chce przyjmować, ja sobie tylko snuje refleksje. Warto też zauważyć, że państwo norweskie w zasadzie nie przyjmuje jakoś specjalnie Polaków. Polska i Norwegia należą do Schengen, co oznacza, że każdy Polak może sobie do Norwegii po prostu wjechać i zostać na trzy miesiące bez żadnych warunków i formalności. Jeśli znajdzie pracodawcę, który da mu umowę o pracę, to idzie z nią na policję i do urzędu i dostaje zezwolenie na pobyt, również bez dodatkowych warunków. Można powiedzieć, że Polaków przyjmują pracodawcy, którzy potrzebują budowlańców i pielęgniarek. Oczywiście nie wszystkim się to podoba i organizacje reprezentujące norweskich robotników chcą nieco ograniczyć to zjawisko.Tak to wyglądało w całej Europie zachodniej od lat 60-tych, kiedy to zaczęto przyjmować imigrantów z innych kontynentów do prac, których nikomu nie chciało się wykonywać. Problem zaczął się wtedy gdy przybysze i ich potomkowie zaczęli być bardziej widoczni i chcieli być traktowani na równi z resztą. Ciekawe, że np. w USA przed atakiem na WTC nie było w zasadzie żadnego problemu ze społecznością muzułmańską i asymilacja przebiegała bezproblemowo. Z jakichś powodów to się nie udało na Starym Kontynencie.
Cytat:USA akurat nieco odbiegają poziomem kulturowym od Europy, widać to chociażby po ich podejściu do ubezpieczeń społecznych, natomiast nawet w USA ludzi karze się za morderstwa, gwałty, kradzieże itp., a nie za homoseksualizm i seks pozamałżeński.
Oczywiście ale mowa była o traktowaniu morderców takich jak Breivik. Natomiast na zacofanie Afryki pod tym względem nie można bez powiązania z zacofaniem ekonomicznym. Za to ostatnie w dużej mierze odpowiedzialne są przecież byłe kraje kolonialne. Trudno jest wymagać rozpoznania praw lgbt w krajach, gdzie ludzie nie mają zdatnej wody do picia czy jedzenia.
Cytat:To nie jest "partia Brauna". Konfederacja to jest konglomerat małych ugrupowań, a większość zwolenników popiera przede wszystkim niskie podatki i kojarzy obecnie Mentzena. Z postulatami "obyczajowymi" wielu osobom jest nie po drodze, a o batożeniu homoseksualistów chyba w ogóle mało kto słyszał, dużo głośniejsze są wystąpienia antyukraińskie wystąpienia Brauna i dyskutuje się raczej o tym, czy jest on rosyjskim agentem.Co nie zmienia faktu, że Braun należy do partii i wątpię by ludzie głosujący na Konfederację nie mieli takiej świadomości. Nie wiem czym się różni postępowanie norweskiego islamisty od Brauna czy innych świrów polskiej polityki. Uważasz, że wielkim problemem była kwestia niepodania ręki kobietom w Norwegii a w Polsce masz do czynienia z zachowaniem Brauna czy Korwina, który jasno nie raz mówił o tym, że kobiety są mniej inteligentne od mężczyzn i inny podobny bełkot. Każdy kraj ma swoich oszołomów i Norwegia nie jest wyjątkiem.
Cytat:Sam sobie poniekąd odpowiedziałeś na to pytanie. Spotkałeś fajnych ludzi i nie odczułeś niczego negatywnego z ich strony, wysnułeś z tego swoje wnioski. A ktoś inny spotkał niefajnych i też wysnuł z tego swoje wnioski. A w sytuacji, gdy na przykład w takiej Szwecji przez lata panowało podejście udawania, że problem tych niefajnych w ogóle nie istnieje, ludzie, którzy nie mogli mówić swobodnie o swoich obawach, zradykalizowali się. Zresztą nawet część zsekularyzowanych muzułmanów twierdzi, że podejście udawania, że przeciętny koleś z Afganistanu ma takie samo podejście do kobiet jak przeciętny blond Szwed, jest szkodliwe. Możesz o tym przeczytać w książce Katarzyny Tubylewicz "Moraliści. Jak Szwedzi uczą się na błędach".Moje wnioski nie wynikały z ich samego osobistego poznania. Skłoniło mnie to do zrobienia porządnego "riserczu" i przekonałem się jak wiele bzdur, szczególnie w mediach prawicowych, wypisuje się na temat muzułmanów. Nie chodzi o to, by nie zauważać różnic kulturowych i problemów z tym związanych ale by przedstawiać temat rzetelnie. Tymczasem trudno mi uwierzyć, że Norwegowie mają obiektywne podejście skoro tak duża część z nich wierzy w bzdurne teorie spiskowe związane z tematem. I jeszcze jedna rzecz: nie ma czegoś takiego, jak przeciętny koleś z Afganistanu. To jest właśnie ta szkodliwa narracja, która tworzy jednolity obraz muzułmanina islamisty, antyfeministy i potencjalnego terrorysty. Postępując w podobny sposób można by stworzyć obraz Norwega islamofoba, nacjonalisty, antysemity popierającego neonazistowskie hasła i wierzącego w teorie spiskowe.

