03.02.2025, 20:46
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 03.02.2025, 20:50 przez DziadBorowy.)
Dlatego tak jak pisałem wcześniej najprostszym rozwiązaniem było by przyjęcie prawa, że nie jest legalny żaden protest, który powoduje blokadę dróg powiedzmy na poziomie krajowym i wojewódzkim. Tu chodzi po prostu o bezpieczeństwo państwa - takie rzeczy łatwo mogą być wykorzystane do jego destabilizacji.
Ewentualnie można pomyśleć też o poziomie też lokalnym - ale tu należałoby zrobić wyjątek dla wydarzeń cyklicznych, takich jak prawicowe czy lewicowe marsze. Rzecz dla ogarniętego prawnika jak najbardziej do napisania, tak aby rozgraniczyć protest w którym idzie powiedzmy 50 tysięcy ludzi, co bolkuje ruch ale nie sama blokada nie jest jego celem od przyklejenia się do ulicy czy też zaparkowania na jej środku ciągnika z glebogryzarką.
Ewentualnie można pomyśleć też o poziomie też lokalnym - ale tu należałoby zrobić wyjątek dla wydarzeń cyklicznych, takich jak prawicowe czy lewicowe marsze. Rzecz dla ogarniętego prawnika jak najbardziej do napisania, tak aby rozgraniczyć protest w którym idzie powiedzmy 50 tysięcy ludzi, co bolkuje ruch ale nie sama blokada nie jest jego celem od przyklejenia się do ulicy czy też zaparkowania na jej środku ciągnika z glebogryzarką.
"To, że ktoś nie umie mówić w miarę poprawnie po polsku, to jeszcze nie czyni go przedstawicielem ludu."

